byłam wczoraj, świetny film. Niektóre opinie sugerują, że obraz Freddiego mocno ugrzeczniony, ale ja akurat nie jestem zwolenniczką wdawania się w szczegóły homoseksualnych i narkotycznych orgii, więc nie żałuję

Zresztą, kiedy Freddie zmarł, miałam 10 lat, kompletnie nie interesowałabym się (gdybym miała dostęp do newsów) jego życiem hulaki, uwielbiałam muzykę Queen, której w filmie dużo.
A Rami Malek - szok, ruchy sceniczne Freddiego, jego mimika, sposób mówienia...coś wspaniałego.