angazetka
13.11.18, 09:57
Weekend spędzałam w Krakowie, do Warszawy wróciłam na tyle późno, by jechać do domu ostatnim tramwajem. Z kwiatem młodzieży patriotycznej, łysej, umięśnionej i z opaskami powstańczymi (co samo w sobie jest obrazą dla powstańców). Z dziesięć sztuk ich było. Głośni. Wulgarni. Pijani i wciąż pijący (choć w komunikacji miejskiej nie wolno, ale kto im zabroni? Tomorrow belongs to them!). Bałam się.