Dodaj do ulubionych

Zaczyna się... ;)

22.11.18, 08:39
Dziewczyny, moje dziecko wchodzi najwyraźniej w okres buntu. Nawet doczytałam, że to chyba się nazywa preadolescencja (9,5 l.).

Podpowiedzcie proszę z doświadczenia, na co się szykować, jak postępować z taką młodą buntowniczką, która z byle powodu potrafi teraz rozkręcić prawdziwą burzę?

Mile widziane także polecane książki, ale takie sprawdzone, sensowne smile

Obserwuj wątek
    • 45rtg Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 09:37
      kosmos_pierzasty napisała:

      > Podpowiedzcie proszę z doświadczenia, na co się szykować, jak postępować z taką
      > młodą buntowniczką, która z byle powodu potrafi teraz rozkręcić prawdziwą burz
      > ę?

      Ćwiczyć głębokie oddychanie, spokojny, konsekwentny ton głosu i powstrzymywanie się od stawiania na swoim w duperelnych sprawach. W piwnicy zamontować na ścianie płytę styropianu grubości minimum 12 cm. Mało kruszącego.

      • hanusinamama Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 10:08
        To własnie usłyszałam od znajomej ktorej 3 córka wchodzi w ten wiek. czesto stanowisko "ja ci pokaze kto tu rządzi" i upieranie sie przy swoim w mało waznych kwestiach tylko rozbudza "bestie" i nic dobrego z tego nie wynika. Mowie ze przy drugiej juz czasami odpusciła, dała postawic na swoim pannicychociazby po to zeby dziecko czuło ze ma jakąs kontrole nad swoim zyciem, ze moze czasami o sobie decydować. Zdecydowanie lepsze wyniki...jak sama mowi "jak druga wchodziła w ten wiek to byłam w panice wiedzac co nas czeka, przy trzeciej luz...przeżyjemy"
    • wilan.an Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 09:57
      W ramach treningu psychicznego czytam to
      lubimyczytac.pl/ksiazka/4746095/zaplatane-nastolatki
      Bardzo pozytywne. Mam prawie 9 w domu i też szykuje się na
      obiecywany armagedon😉
      • tt-tka Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:56
        wilan.an napisał(a):

        > W ramach treningu psychicznego czytam to
        > lubimyczytac.pl/ksiazka/4746095/zaplatane-nastolatki
        > Bardzo pozytywne. Mam prawie 9 w domu

        Boru, w pierwszej chwili zrozumialam, ze masz w domu (prawie) dziewiec nastolatek ! I pomyslalam "kamikadze" big_grin

        Do autorki - zatyczki do uszu. Techniki relaksacyjne. Najwiecej jak sie da wypychac mloda z domu/samej wychodzic. Miec pod reka kilka uszkodzonych lub malowartosciowych przedmiotow, ktorymi nie szkoda rzucic (o podloge albo sciane, nie w corke !). Pamietac, ze zawal to tlumiona wscieklosc (dotyczy was obu). Dac mlodej tyle wolnego pola, ile sie da bez szkody dla innych (dobor lektur, balagan w pokoju, inne takie).
        I nie myslec o tym, ze po okreie prea. czeka cie nastepny smile
        • wilan.an Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:23
          Przy 9 nastolatkach pisaliby o mnie książki 😁 bardzo możliwe że thrillery z mordem w tle.
          • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 23.11.18, 09:14
            big_grin
    • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 15:59
      Dzięki smile

    • mrs.solis Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:48
      Moze to nie tyle bunt co hormony? Zaczela juz dojrzewac? Pytam, bo moja ma 10 lat i narazie nic takiego jak bunt nie zauwazylam.
      • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:53
        Nie dam sobie ręki obciąć... A jak odróżnić jedno od drugiego?
        • 35wcieniu Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:30
          Nie wiesz czy zaczela dojrzewac?
          • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 23.11.18, 09:15
            Nie, nie wiem , czym konkretnie powodowane są te wybuchy. Dla mnie to drobiazgi je wywołują.
        • mrs.solis Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:37
          Nie powiedziala ci , ze np. zaczely rosnac jej piersi ? Mojej zaczely troche paczkowac , ale proces jakby sie zatrzymal. Od znajomych corka zaczela dojrzewac w wieku 7 lat, majac 9 dostala okres.
      • zona_glusia Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 21:58
        Podobno 9- latki dają rodzicom przedsmak tego, co poczują, jak dzieci wejdą w okres dojrzewania. 10- latki natomiast są jak do rany przyłóż. Autorce wątku radzę uzbroić się w cierpliwość.
    • nenia1 Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:53
      Cóż. Ja z moją dużo rozmawiałam, pozwalałam swobodnie wyrażać własnej zdanie, pozwalałam się krytykować (w odróżnieniu od moich rodziców, którzy jeszcze byli z pokolenia gdzie "rodziców się nie krytykuje') i przyznawałam jej rację gdy tą rację miała. Może przypadek, a może te działania spowodowały, że w efekcie nie miała się przeciwko czemu buntować smile
      • panna.anna4 Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:27
        To sprawy hormonalne i osobowościowe, więc to czysta ruletka na czyje dziecko trafi. Ale miło myśleć że to dzięki naszej wyjątkowej rozwadze i nadprzyrodzonych zdolnościach rodzicielskich wink
        • nenia1 Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:41
          Akurat nie sądzę, bym miała wielkie zdolności rodzicielskie, a już z pewnością nie mam się za osobę wyjątkową, mało tego uważam, że to bardzo szkodliwe myślenie, zdecydowanie wolę realistyczny obraz od obrazu idealnego. Natomiast pewne cechy niewątpliwie ułatwiają wspólne życie i nie da się też stwierdzić, że wszystko jest wyłącznie sprawą hormonalną i osobowościową, bo sama widzę, jak bywam różna w zależności od tego jak mnie inni traktują.
          • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 23.11.18, 09:17
            Z przyjmowaniem krytyki od niej nie mam problemu i zależnie od sytuacji albo tłumaczę, że z mojego punktu widzenie to wygląda inaczej, bo... albo ją przepraszam.
    • aaa-aaa-pl Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:57
      Prztrwać.Wrzucić na luz i...czekać.
    • tt-tka Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 19:58
      A w ogle nie martw sie tak bardzo - kumpela, ktora wlasnie swiezo ma to za soba przez dwa lata powtarzala z zacisnietymi zebami "jeszcze tylko wladuje w niego (syna) dziesiec lat zycia i rownowartosc kilku mercedesow i z glowy". Twierdzi, ze pomagalo.
      • 35wcieniu Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:33
        Mnie by tylko ciśnienie podniosło, raczej bym sobie tłumaczyla że wcale nie taki drogi w utrzymaniu to może jako dam radę big_grin (Niegrzecznego to w ogóle bym tylko karmiła i finito, żadne mercedesy big_grin )
        • tt-tka Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:44
          35wcieniu napisał(a):

          > Mnie by tylko ciśnienie podniosło, raczej bym sobie tłumaczyla że wcale nie tak
          > i drogi w utrzymaniu to może jako dam radę big_grin (Niegrzecznego to w ogóle bym ty
          > lko karmiła i finito, żadne mercedesy big_grin )

          No wlasnie karmila. Ubierala. Myla czasem. Opierala. I wyszlo jej, ze to rownowartosc kilku mercow przez te cirka ebaut 20 lat smile
          Ja nie licze. Na wszelki wypadek, bo tez by mi cisnienie moglo skoczyc.
        • mrs.solis Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:48
          Hahahaha, ja tak samo. Tego merca bym nie przebolala.
        • solejrolia Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 21:10
          35wcieniu napisał(a):

          > Mnie by tylko ciśnienie podniosło, raczej bym sobie tłumaczyla że wcale nie tak
          > i drogi w utrzymaniu to może jako dam radę big_grin (Niegrzecznego to w ogóle bym ty
          > lko karmiła i finito, żadne mercedesy big_grin )

          I przy takim prawdziwym buncie nic więcej, poza nakarmieniem, nie da się zdziałać :
          Albo nie wychodzi z pokoju całymi dniami. Albo znika, też na całe dnie. No to co nam rodzicom pozostaje? nałożyć na talerz obiad, jak zechce, to se odgrzeje i zje.
          wink
      • kosmos_pierzasty Re: Zaczyna się... ;) 23.11.18, 09:18
        tt-tka napisała:

        > "jeszcze tylko wladuje w niego
        > (syna) dziesiec lat zycia i rownowartosc kilku mercedesow i z glowy".

        Cudowne big_grin
    • ruckola Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:16
      O jezu! Mam to samo!!!
    • yuka12 Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 20:51
      Cierpliwość, poczucie humoru i szczere rozmowy. Nasza idealna córka zaczęła się buntować 1.5 roku temu, czasem ma ostre jazdy. Zazwyczaj czekam, aż przejdzie, nie pozwalam na niszczenie mienia, a za krzyki na nas wymagam przeprosin PO uspokojeniu. Ale i rozmawiam, rozmawiam, rozmawiam oraz bardzo często razem się śmiejemy. Poluzowałam więzy, córka ma pewną swobodę wg. ustalonych wspólnie reguł (np. sama decyduje kiedy i na jak długo idzie do koleżanki, ale zawsze mi mówi, gdzie idzie i wraca o założonej przez siebie godzinie). Jak coś ja sama przeskrobuję wywołując u córki złość- przepraszam.
      Generalnie sama się mocno buntowałam w okresie nastoletnim, więc staram się córkę rozumieć. Mężowi trudniej, w jego rodzinie bunt polegał na znikaniu z domu na cały dzień.
      Jak na razie dajemy sobie z córą radę, ale powoli syn zaczyna pokazywać rogi 😀.
    • solejrolia Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 21:03
      A to na pewno bunt?
      Czy na razie takie tam humorkiwink związane z dojrzewaniem?

      Bo u nas bunt przyszedł nagle i trwał długo ((14 sie zaczęło) ale od poczatku 15- do 16,5 rż) i to był BUNT,bunt przeciwko wszystkiemu, rodzicom, rodzinie, przeciwko szkole. Nawet znajomych ubyło (teraz po prostu pojawili się inni, nowi, nie ukrywam też, że ciekawsi, bo z pasjami)

      W każdym razie :
      Zalecany jest spokój, chociaż ciężko się opanować, i wiem coś o tym, bo jestem raptus.
      Pomaga nie wdawać się w dyskusje i nie ulegac prowokacjom- tego trzeba się nauczyć, ja już opanowałam.
      Stawianie na swoim tez do niczego nie prowadzi, lepiej jest odpuścić. Albo powiedziec raz, a co z tym dalej dziecko zrobi, to inna sprawa.
      Niech decyduje o sobie, zwłaszcza w sprawach błahych, np. pokój, strój, to, że chodzi w jednych trampkach cały ok (upał latem czy śnieg zimą, conwersy wszystko zniosą)
      A w razie kłopotów nie mówić "nie mówiłam"
    • edelstein Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 21:59
      Duzo wiecej milosci i odpuszczanie rzeczy blahych.Nie umrzec jak pojdzie Bez rekawiczek albo kolacji 😂
    • maaria33 Re: Zaczyna się... ;) 22.11.18, 22:00
      A może to nie bunt, ale ona ma rację ? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka