takamania
13.12.18, 08:00
Temat niby wałkowany ale może ktoś miał podobną sytuację. Łapie infekcje od dzieciństwa(wybrana masa antybiotyków). Angina goniła anginę. Po 20 tce na skutek powikłań nabawiłam się RZS i migdały poszły do usunięcia. 5 lat później po raku tarczycy poszła do usunięcia tarczyca , cześć węzłów i przytarczyce. Najpierw chorowałam od tego że ktoś kichnął na mnie. Po końskich dawkach omega3. Na chwilę spokój.binfekacje z antykiem raz do roku. Niestety syn poszedł do przedszkola i zaczął się horror. zwykły katar potrafi spowodować powiększenie węzłów(tych które przy szyi zostały) do wielkości sliwki.. to kilka 3 , 4 mm. Od razu nacieki na ucho. Bo migdałów nie ma więc niea co chronić. Byłam już u imunologiczne(zlecone badania wyszły ok) , potwierdziły że 10 m-cy temu miałam mononukleozę. Laryngolog plus rezonans zatok wykazał niewielkie polipy. Poza infekcjami mam przepisany luivag na odporność. Od września tylko w listopadzie spokój. Dzisiaj znowu powiększony węzeł. Leczenie domowymi sposobami nie hamuje infekcji jeśli wlezie mi w gardło i ucho. Rozwija się błyskawicznie.Dzisiaj wstałam już z wyczuwalnym węzłem. Macie pomysły gdzie iść. W planach mam kriokomorę