Pokłóciłam się z moim dobrym przyjacielem. Tak,z tym inżynierem rolnikiem,z którym smsowałam i rozmawialam przez tel niecały rok, tak,że doby nam brakowało.
Ale musiałam bo...mieliśmy spędzić razem Sylwestra ale plan był ,ze ja jadę do miejscowosci jego na koncert (nocleg-ja zorganizowalam, dojazd-ja mialam zorganizować, jedzenie-też ja mialam ugotować)a on nic.To mu wygarnęłam,ze Sylwester tuz, tuż a on do niczego ręki nie przyłożył i ,ze ma nocleg chociaż potwierdzić...oczywiscie sama musialam to zrobic. Ok, jakos przełknęłam to.
Dziś kolejna kłótnia.No kurna, nie dałam rady i wybuchłam. Ów pan oprócz mnie smsuje z koleżankami (fakt,ze szkoły sredniej) i ogólnie jego towarzystwo to same kobiety.
...te znajomosci sa dla niego tak ważne, że pyskował do mnie, dyskutował,ze nie, nie, dziewczyna najwazniejsza i ułozenie sobie z nią życia a te własnie koleżanki.I smsując z nimi, nie robi nic zlego.
Miałam dzis kupić bilety na podróz do niego,na ten Sylwester z nim, na ktory czekam od dawna,to odłożył telefon i odezwal sie do mnie po 3ech godzinach, gdzie ja dzwonilam do niego czy mam kupic te bilety czy też nie (nazwalam go niedojrzałym dzieciuchem, ktory nie umie rozmawiac a potem uslyszalam,ze mu ubliżam.
Po tych 3 godzinach kasy biletowe były juz zamkniete, bilety nie sa kupione- w tygodniu pracuje i nie mam mozliwosci jak je kupic.
I teraz mam dylemat-jechac do pana, gdzie romansu tu juz nie bedzie, znajomosc nie rozwinie sie bo daleko mieszkamy,jak widać, inne osoby są dla niego ważne aniżeli ja?
Czekałam na tego Sylwestra od dawna, ze spędzimy go razem we dwoje a mnie tak wkurzył,że mam ochotę spędzić go z koleżanką aniżeli jechać tam własnie do niego po takim jego zachowaniu, gdzie jego koleżanki ważniejsze ode mnie.
Musiałam się wygadać, lżej mi.