mamtrzykoty
17.08.19, 23:40
4 lata smrodu w domu
4 lata mycia zafajdanego tyłka, dzień w dzień, dzień w dzień, dzień w dzień, ....
4 lata obowiązkowego bycia w domu
4 lata kupowania sterty pieluch, chusteczek i rękawiczek
4 lata prania zasikanych, wymemłanych szmat
4 lata...........
...i wybór: między młotem, a kowadłem - robić to nadal samemu, albo płacić 3-4 tysiące za to, że będzie to robił ktoś inny...
niby nas stać, pozbyłabym się tego śmierdzącego strupa na głowie...
ale milionerką nie jestem, to spora kasa, mam ją dla własnej wygody wydać (?) zamiast dzieciom dać, albo coś do domu kupić...
to 3-4 tysiące co miesiąc przez następne 4, 5, ..10... lat, za każdy rok wyjdzie z 50 tysięcy...,
po 10 latach będzie 500 000 zł - mieszkanie za to dziecku bym mogła kupić...
...a to była wredna teściowa, która syna zawsze miała w de, która mnie nienawidziła za to, że go wywiozłam na drugi kraniec Polski i dlatego na wieś do wujka nie jeździł, żeby mu na polu pomagać(nie dlatego nie jeździł, po prostu nie chciał do tej pijackiej rodziny jeździć i harować na to, aby oni mogli chlać), która nigdy w życiu naszym dzieciom żadnego prezentu nie kupiła, z żadnym się nigdy nie pobawiła i żadnym się nigdy nie zajęła, za to wychowała pięcioro dzieci swojego brata i siostry i troje dzieci tych dzieci, bo to były dzieci z rodziny, a moje to przecież obce, która wpadała do nas raz na rok na jeden dzień, bo musi jechać na wieś, która nigdy nic nam nie uszyła, choć krawcową bardzo dobrą była i całą swoją rodzinę: siostry, braci, ich dzieci i dzieci ich dzieci obszywała w bluzki, sukienki, garsonki, płaszcze, garnitury..., harowała na nich, dawała pieniądze, zajmowała się, kupowała różne rzeczy, żywiła, jak u niej w czasie studiów mieszkały...
A teraz jest zombi, które tamtym już do niczego potrzebne nie jest, bo pracować na nich nie może, więc na mnie spadła ta robota, bo ja muszę, a oni nie.
...i nie ma żadnego dobrego wyjścia z tej matni...