larix_decidua77
18.08.19, 20:59
Nie chodzi mi nawet o małżeństwa jednopłciowe ale o samotne rodzicielstwo. W ogóle nie uważam, że należy wspierać taki model, że to najlepsze dla dziecka i że warto stanąć na głowie, żeby takie dzieciom zapewnić. Owszem, jak tak się ułoży, to super ale jeśli nie? Wychowałam się tylko z mamą, większość koleżanek i kuzynek mi zazdrościło, bo ich ojcowie byli do bani. Nie nauczyłam się dzięki temu, że męża trzeba obsługiwać, że cokolwiek mu się należy z racji płci, że cokolwiek więcej mu w związku wolno. Tak samo jak mąż, mam prawo leżeć po pracy i olewać porządki. Nie miałam problemu z nawiazywaniem kontaktów z facetami ani stworzeniem udanego związku. Jestem z mężem, bo chcę a nie muszę dla dobra dzieci. Kościółkowe podkreślanie wartości rodzinnych mnie wnerwia, bo tu nie ma czego podkreślać ani chronić. Jaka niby może być rola państwa we wspieraniu tradycyjnej rodziny? Dla mnie śmiesznie nieskuteczna. Państwo nie może sprawić, że mój mąż mnie nie zdradzi, nie zbije ani nie opuści. Państwo ma wspierać samotne rodzicielstwo a nie małżeństwa. Pomagać w odejściu od wariata a nie przekonywać, żeby z nim zostać.