amsterdama
19.08.19, 09:46
Zasady przy podejmowaniu decyzji- wymieńcie, proszę. Dajecie sobie czas na spokojną analizę? Jesteście cierpliwe? Urlop się kończy, a mnie ogarnęła przemożna chęć zrezygnowania z pracy. Z jednej z trzech wykonywanych prac. Natychmiast! Obiektywnie ta jest najciekawsza, najambitniejsza, daje lepszą kasę niż inne. Mam tam dobre relacje z ludźmi, „ odbiorcy” mojej pracy zadowoleni, szefowie szanują. Argumenty na nie: brak zastępcy, jeśli jestem chora muszę przyjść, albo nawalić- i wtedy robię ogromny problem ludziom, którzy czekali ( nawet kilka miesięcy), zorganizowali sobie transport ( w przypadku starszych ludzi), albo wolny dzień w pracy. Koszmarem jest dla mnie telefon za szkoły w trakcie pracy( bo np. dziecko źle się czuje), ponieważ jak wyżej. Zwłaszcza, że dojazd ok. 20 km w korkach. Minusem i plusem jednocześnie jest to, że muszę się do tej pracy ciągle przygotowywać, doczytywać, rozwija mnie to, ale nie daje odpoczynku. Jeśli zrezygnuję zrobie „ firmie” kłopot, żal mi ludzi, których zostawię”na lodzie”. Jednocześnie czuję się z tą pracą, jak z kamykiem w bucie. Drogie ematki, jeśli któraś z Was ma trochę czasu i jakieś sugestie w tym zakresie, poproszę. Moja rezygnacja byłaby biletem w jedną stronę. Boję się, że będę żałować.