Dodaj do ulubionych

a u mojej przyjaciółki...

02.11.19, 21:13
koty leżą na psie. koty sztuk dwa, straszne zakapiory. pies- staruszek z reumatyzmem. ostatnio psa znów połamało; tylne łąpy odmawiają posluszeństwa. taki obrazek: leży pies na posłaniu. wchodzi jeden kot, zaraz po nim drugi. podchodzą do psa, witają się łebkami. po czym koty udają się na tylne nogi psa. tam się moszczą i układają do snu. mega delikatnie. grzeją bolące miejsca.
pies to wielki mieszaniec doga niemieckiego z owczarkiem kaukaskim. ma ponad 15 lat. koty to przybłędy , które postanowiły zamieszkać właśnie tam pięć lat temu. a były już dorosłe. i od początku zwierzaki mają między sobą jakąś umowę o nieagresji. natomiast element leczniczy koty wdrożyły rok temu, gdy psa pierwszy raz połamało i nie mógł się podnieść.
uwielbiam na nich patrzeć. to jedna z najdziwniejszych zwierzęcych przyjaźni, jakie widziałam. pies za młodu był postrachem wszystkiego, co mniejsze ( pomimo szkoleń). koty to parka z piekła rodem; zawsze kojarzyły mi się z Behemotem z "Mistrza i Małgorzaty". jak weszły, położyły się na psie , to na mnie popatrzyły. a we wzroku miały groźbę " zrób coś złego naszemu psu to cię dorwiemy"big_grin
jakie dziwne zwierzęce przyjaźnie znacie?
Obserwuj wątek
    • szmytka1 Re: a u mojej przyjaciółki... 02.11.19, 21:20
      U mojej matki pewnego razu był szczeniak i kociak. Spały razem. Jak dorośli, to pies był niewiele większy od kota, ale brał tego kota w zęby i niósł na swoje posłanie, jak szedł spać, bo bez kota nie mogł usnąć. W dzien ganiali się jak wariaty i to kot ganiał psa.
    • princy-mincy Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 07:04
      Biedny pies, mam nadzieję że nie boli mocno. Albo że dzięki kotom i ich mruczeniu boli mniej.
      • bukietlisci Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 10:01
        niestety, boli go mocno. jest na lekach, także przeciwbólowych.
    • jowita771 Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 07:32
      U mojej przyjaciółki była para kocica i pies, oboje czarni jak smoła, kundel ze dwa razy większy od kota. Nie było widać wielkiej zażyłości między nimi, ale nigdy nie wojowali ze sobą. I pewnego razu do sąsiedniego domu wprowadził się doberman, który nienawidził innych psów. I raz dopadł tego czarnego i złapał za gardło. Czarny tylko piszczał, kumpela z ojcem próbowali coś zrobić, ale nie dawali rady. Kocica była wtedy na polu przy domu i usłyszała piski czarnego, ruszyła przez pole długimi susami, dopadła dobermana i uczepiła się jego pyska pazurami. Doberman puścił czarnego, ten uciekł, kocica za nim. Ten doberman omijał potem koty szerokim łukiem, w domu do miski nie podszedł, jak w pobliżu miski ułożył się "jego" rudy kot. A rudy kot jak się zorientował, to się chyba złośliwie w pobliżu dobermaniej miski układał i patrzył, jak pies tańcuje, żeby go ominąć.
    • nangaparbat3 Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 09:54
      U koleżanki, pokazała mi zdjęcia. Wieś, dom, płot. Przy płocie stoi klacz. Przychodzi kot, wskakuje na płot, ociera się o łeb konia, koń wygląda na zadowolonego.
      Kot chodzi wolno, może sobie wybrać kogo zechce, ale podobno czuli się tylko do tej jednej klaczy.
    • nangaparbat3 Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 09:59
      Moja kotka, mała drobna, i pies sąsiadów, duży, strasznie umięśniony, mieszaniec, ale z jakimś dodatkiem amstafa chyba, postrach podwórka i kotów, przenigdy nie spuszczany ze smyczy. Kotka wchodziła do niego przez balkon, na jego legowisko pod biurkiem właściciela, i tam razem tkwili. Pies mieszkał w sąsiedniej bramie. I kiedy udało jej się upolować myszkę, zaniosła ją do tamtej bramy (jak weszła?) i położyła na wycieraczce pod odpowiednimi drzwiami.
      • cauliflowerpl Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 10:55
        Jakie to ładne smile
    • lilia.z.doliny Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 10:16
      pies to wielki mieszaniec doga niemieckiego z owczarkiem kaukaskim. surprised
      a historia cudna
      • bukietlisci Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 10:52
        smile wszyscy się dziwią, że on tak długo żyje. ani dogi ani kaukazy raczej nie dożywają 15-tu lat. a on się trzymasmile
    • boogiecat Re: a u mojej przyjaciółki... 03.11.19, 15:54
      Moj koto sie zaprzyjaznil z pieskiem- pluszakiem mojej corki; nie wiemy jak sie blizej poznali i skad ta milosc, ale faktem jest ze koto miesiacami chodzil cichcem do pokoju corki i wykradal piesia, zeby sobie z nim isc spac w swoim koszyku.

      A propos kotow leczniczych- w jednym z lyonskich szpitali lekarze oficjalnie zezwolili na obecnosc kota przychodzacego z zewnatrz do lozek pacjentow, bo pomaga w zdrowieniu, kot zostal nazwany Doktor jakistam😉

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka