nangaparbat3
02.12.19, 14:20
Tradycyjnie rzecz biorąc kapitalizm sprzyjał liberalnej demokracji. To się zmieniło w latach 80., kiedy Thatcher otworzyła wrota ponadnarodowym korporacjom i ruszył dziwny proces, który doprowadził do tego, że kapitalizm może sobie radzić bez liberalnej demokracji, a nawet więcej - ona mu zaczęła przeszkadzać. Filozof Peter Sloterdijk już dawno ostrzegał, że azjatycki model kapitalizmu zacznie wpływać na model polityczny Zachodu. I że Zachód - powoli i pewnie z oporami - ale w końcu ten niedemokratyczny model przyjmie. A korpy będą szczęśliwe, bo one są w stanie świetnie funkcjonować w totalitaryzmie, autorytaryzmie, kolektywizmie, dowolnie. Ten, jak to nazywał Marks, "azjatycki model produkcji" mnie przeraża. I na razie jedyną instytucją, która się temu wprost przeciwstawia, jest Unia Europejska.
To wypowiedź Agaty Bielik-Robson z wywiadu, jaki przeprowadził z nią Grzegorz Sroczyński. Wywiad bardzo ciekawy, pełen emocji, na pewno wart przeczytania.
Najciekawszy wydał mi się fragment, który cytuję. Od dawna myślę, że to "system azjatycki" to nasza przyszłość, bo na własne oczy widzę, jak rozszerza się zasięg kontroli nad dziećmi i młodzieżą i jak młodzi ludzie uznają tę kontrolę za naturalną, normalną, potrzebną. I niewiele tu ma do powiedzenia czyjakolwiek wola - decyduje rozwój techniki. Bez komórek, elektronicznych dzienników, kamer w przedszkolach - nie dałoby się. Myślę, że przejście do "azjatyckiego modelu" nastąpi stosunkowo miękko, nie za szybko, ludzie młodzi nie będą podejrzewać, że może być inaczej, jak u księdza biskupa:
«Czegoż płaczesz? — staremu mówił czyżyk młody —
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody».
«Tyś w niej zrodzon — rzekł stary — przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce — i dlatego płaczę»