Dodaj do ulubionych

o rozwodzeniu się

05.01.20, 19:57
Film "Małżeńska historia" przypomniał mi mój własny rozwód.
Nie mieliśmy pojęcia, jak się to załatwia, więc usiedliśmy przy stole i wspólnie napisaliśmy sądu prośbę o rozwiązanie naszego małżeństwa, skoro już od 4 lat mieszkamy osobno. Podpisaliśmy oboje i przyszły ex powędrował z tym do kancelarii, gdzie go wyśmiano, kazano pisać pozew przeciwko mnie, napisał, znowu mu powiedziano, ze to nie zadziała, bo muszą być konkretne zarzuty, napisał jeszcze raz, wtedy pani doradziła mu pójść do najbliższego adwokata. Co zrobił, pani mecenas napisała pozew, nie zaakceptował, coś tam kazał pozmieniać, powykreślać, ale i tak kiedy go czytałam popłakałam się ze złości, choć ex przepraszał i zapewniał, ze tak nie myśli.
Myślę, że wymagana prawem procedura, kiedy jedno z małżonków MUSI pozwać i obwinić drugie, jest niepotrzebna, szkodliwa i bezwzględnie powinna być zmieniona. Nie rozumiem, po co komu pozew, jeśli nie chce orzeczenia winy drugiej strony?
Może by wystąpić z wnioskiem obywatelskim o dopuszczenie możliwości wspólnej prośby obojga małżonków o rozwiązanie małżeństwa - powinni by wówczas tylko przedstawić dowody rozpadu więzi, bez oskarżania. Kto chce, niech pozywa, kto chce, niech pisze wspólny wniosek.
Poparłybyście taką inicjatywę?
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:00
      >powinni by wówczas tylko przedstawić dowody rozpadu więzi, bez oskarżania.

      no ale w Polsce juz jest opcja rozwodu bez orzekania o winie. Poza tym zadnych dowodow nikt nie musi przedstawiac jesli obie strony sie zgadzaja z tym.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:05
        Ale musisz wystąpić z pozwem - w pozwie muszą być zarzuty.
        • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:08
          nie przypominam sobie bym wypisywala jakies zarzuty. Pisze sie o rozpadzie wiezi malzenskiej
          • ib_k Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:13
            A nie powinno nic się pisać. Co kogo obchodzi dlaczego para chce zgodnie rozwiązać małżeństwo?
            • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:15
              Musi tylko ze rozpad więzi.
            • ichi51e Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 13:07
              Bo przepisy mamy takie ze tak jak panstwo daje ci slub tak samo daje ci rozwod. I musisz ich przekonac ze ma ci ten rozwod dac. W wersji pesymistycznej sad moze uznac ze do rozpadu nie doszlo albo niewskazane jest ze wzgledow wyzszych zebyscie sie nie rozwiedli. I wtedy mogila
              • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:37
                >I wtedy mogila
                No cóż, jest to jednak JAKAŚ opcja. Szczególnie, że wdowia renta jest pewniejsza niż alimenty...
          • kachaa17 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 13:22
            Dokładnie, to nie są zarzuty tylko stwierdzenia faktów. Opisanie historii rozpadu małżeństwa.
        • kk345 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:15
          Muszą? Przecież można złożyć wniosek, uzasadnić rozpadem więzi, uwiarygodnić ten rozpad. Nie trzeba pisać, ze mąż okrutnik, albo żona puszczalska.
          • ib_k Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:20
            Dlaczego mam cokolwiek uwiarygodniać???
            Jeżeli jesteśmy zgodni wystarczające powinno być napisanie wniosku o rozwiązanie małżeństwa i koniec
            • marta.graca Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:36
              O ile kojarzę, to jeśli nie ma wspólnych dzieci, to do rozwodu bez orzekania o winie wystarczy przesłuchanie stron, czyli potwierdzenie tej zgody. Jeśli są dzieci, to chyba rozsądnie, by nie rozwodzić się tylko dlatego, że się rodzicom odwidziało.
              • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:42
                Dokladnie marta graca. O tym mowie. Sklada sie pozew o rozwod w uzasadnieniu wpisuje o rozpadzie zwiazku a takze jak sie chce o roznicach nie do pokonania bez wchodzenia w szczegoly i tyle. Rozwod trwa 10 min. Chyba ze sa dzieci i roznica opinii co do opieki nad nimi
              • turzyca Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:22
                Dobrze kojarzysz. Jak nie ma dzieci, a jest zgoda, co do majątku (albo rozdzielność majątkowa), zgoda że małżeństwo się skończyło (i jeszcze w dodatku ludzie nie mieszkają razem), to rozwód jest błyskawiczny, na jednej rozprawie, przesłuchanie stron i do widzenia. Jedyne co to trzeba poczekać na rozprawę, a to w Polsce długie.
                • mona-taran Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 08:38
                  Nawet jak są dzieci, ale strony są zgodne co do opieki, miejsca zamieszkania dzieci i alimentów, rozwód trwa 10 min. Mój tyle trwał.
            • kk345 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:29
              > Dlaczego mam cokolwiek uwiarygodniać???
              Bo jeśli nadal z mężem sypiasz, gotujecie razem i macie wspólne konto, to po co rozwód?
              • ib_k Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:16
                Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiamy ze sobą albo czy nie.
                Jakoś przed ślubem nie trzeba opisywać dlaczego chcemy zalegalizować związek.
                • agnieszka_kak Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:09
                  Dlatego ze przed urzednikiem zobowiazaliscie sie byc razem. Trzeba bylo slubu nie brac. Slub ma to do siebie, ze trudniej go rozwiazac.
                • araceli Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:36
                  ib_k napisała:
                  > Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiamy ze
                  > sobą albo czy nie.

                  Bo zawarliście małżeństwo 'świadomi praw i obowiązków' big_grin
                  • takamania Re: o rozwodzeniu się 10.01.20, 09:03
                    araceli napisała:

                    > ib_k napisała:
                    > > Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiam
                    > y ze
                    > > sobą albo czy nie.
                    >
                    > Bo zawarliście małżeństwo 'świadomi praw i obowiązków' big_grin
                    >
                    >
                    Bo często ludzie śpią ze sobą , wychowują razem dzieci nawet kasa jest wspólna a rozwód jest potrzebny do wyłudzania świadczeń, mieszkań itd, itp. Można się wkurzać, że sąd traktuje nas jak potencjalnych złodziei ale to jest jeden z powodów dla , których sąd sprawdza rozpad więzi. W przypadku dzieci oczywiście ważne jest ich dobro. Poza tym nie zawierasz małżeństwa bo tak. Też musisz wykazać ,że nie ma przeciwwskazań ( bigamia , rodzeństwo ,wiek)
            • yennefer.00 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:24
              Może powinno wystarczyć powiedzenie sobie "rozwodzie się z tobą" lub "oddalam cię"? big_grin
              • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:39
                Ja bym poszła w zmianę statusu na fejsbuku.
      • ruda1916 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 12:19
        Słuchajcie. Złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie. Jeszcze mąż dostał pozew a ja dostałam pismo o wezwaniu na przesluchanie w charakterze strony. Czego mogę się spodziewać? Czy to już jest rozprawa rozwodowa? Powiem szczerze, że się przestraszyłam. Miałam nadzieję na szybkie załatwienie sprawy, alumenty w pozwie ustalone, plan wychowawczy załączony. Yo po co to wewanie?
        • daniela34 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 12:32
          ruda1916 napisał(a):

          > Słuchajcie. Złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie. Jeszcze mąż dostał p
          > ozew a ja dostałam pismo o wezwaniu na przesluchanie w charakterze strony. Czeg
          > o mogę się spodziewać? Czy to już jest rozprawa rozwodowa? Powiem szczerze, że
          > się przestraszyłam. Miałam nadzieję na szybkie załatwienie sprawy, alumenty w p
          > ozwie ustalone, plan wychowawczy załączony. Yo po co to wewanie?

          Na rozprawę normalnie. W Polsce rozwód orzeka się po przeprowadzeniu rozprawy, na której co najmniej przesluchuje się obie strony (czasem świadków jesli jest potrzeba).
          • daniela34 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 12:49
            A czego masz się spodziewać- w zasadzie powtórzysz to, co w pozwie. Sad zapyta kiedy zawarliście zwiazek, ile macie dzieci, kiedy nastąpił rozkład pożycia, czy podtrzymujecie ustalenia z planu wych. Czy dzieci wiedzą o rozwodzie i się z nim pogodziły. W zasadzie to formalność.
          • ruda1916 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:52
            Dziękuję smile uspokoiłam się trochę
    • triss_merigold6 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:00
      usiedliśmy przy stole i wspólnie napisaliśmy sądu prośbę o rozwiązanie naszego małżeństwa, skoro już od 4 lat mieszkamy osobno
      byliście upośledzeni i żadne z was nie potrafiło skorzystać z wyszukiwarki, wrzucając hasło "rozwód, procedury, dokumenty"?
      • kochamruskieileniwe Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:04
        Jezeli nanga rozwodziła się 25 lat temu (przykładowo) - nie, nie było to takie oczywiste.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:06
        Przynajmniej ja nie miałam dostępu do internetu, w domu ani w pracy.
        Ale nie w tym problem.
      • wapaha Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:11
        Heh, to samo pomyślałam
        Dawno to było ?
      • rosapulchra-0 Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 00:08
        Ni patrzcie państwo! Tris na własne życzenie zrobiła z siebie osobę upośledzoną i problemami z pamięcią.
    • ritual2019 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:05
      U mnie nie ma pozwu, nie trzeba wykazywac winy zadnego z maloznkow jesli sie oboje zgadzaja na rozwod nie mieszkajac ze soba przez minimum dwa lata.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:06
        No i właśnie. O to mi chodzi.
        • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:09
          nanga, ale tego juz nie potrzeba. I to od dobrych kilkunastu lat conajmniej jesli nie dluzej
          • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:53
            A , to dobrze. Rozwodziliśmy się kilkanaście lat temu, nie zauważyłam, że się zmieniło.
      • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:17
        W Niemczech wystarczy, że się nie mieszka przynajmniej rok razem i że zgodność co do wychowywania dzieci.
    • grrrrru Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:09
      Ja pisałam pozew bez obwiniania kogokolwiek. Napisałam że my się nie dogadujemy, standardowo: różnica charakterów, brak więzi itp. przeszło bez problemów, rozwiedlismy się na pierwszej rozprawie
      • whitney85 Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 16:53
        Ile czasu czekaliście na pierwszą rozprawę?
    • wapaha Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:10
      Pozew – pismo procesowe wszczynające proces cywilny, zawierające powództwo (skonkretyzowane żądanie określonego zachowania wysunięte przez składającego – powoda przeciwko określonej osobie – pozwanemu) oraz uzasadnienie przytaczające okoliczności faktyczne na poparcie powództwa. Pozew nie musi zawierać podstawy prawnej przyszłego rozstrzygnięcia[1].
    • ib_k Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:11
      Tak. Pisanie pozwów przy zgodnej woli obu stron jest uwłaczające.
    • pani-nick Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:28
      O.K., tylko ile jest takich małżeństw jak Wy?
      Ja tez chciałam rozstać się pokojowo. A ponad dwa lata prosiłam i ciagle słyszałam, ze rozwodu mi nie da. Na nic się zdały moje przekonywania go, ze to bez sensu, ze ani ja nie dostosuje się mimo szczerych chęci do jego oczekiwań, które polegały na byciu w domu, zakazie wychodzenia na spotkania z Polonią, czy nawet na kurs języka. Eks mąż chciał mnie zamknąć w złotej klatce, o czym dowiedziałam się już po ślubie - po bardzo krótkiej znajomosci. Piorun sycylijski i te sprawy.
      Najbardziej w całej tej sytuacji żal mi było teściów.
      Po 2 latach się poddałam i pomyślałam, ze i tak za mąż więcej nie wyjdę, wiec na papierze mogę być mężatka. Oświecił mnie mój ówczesny partner, który (chciałam mieć kiedyś dzieci), uświadomił mi, ze dziecko poczęte w trakcie trwania małżeństwa jest z automatu przypisywane jako dziecko męża, nie ojca.
      Postanowiłam wiec definitywnie zrobić z tym porządek. I co? I otrzymałam groźbę, ze mąż narobi długów, popełni samobójstwo i ja odziedzicze długi.
      Poszłam wiec do najlepszej kancelarii w mieście i pani mecenas pomogła mi napisać pozew z orzekaniem, sugerując ze wtedy mogę starać się o alimenty dla siebie. Rozwod dostałam na pierwszej rozprawie, ale odchorowalam stres z tym związany - padło pytanie czy będę wnosić o alimenty dla siebie. Ja tylko chciałam uporządkować swoje sprawy.
      I tak miałam tyle szczęścia w nieszczęściu, ze ex miał trochę daleko i nie miał możliwości nabruzdzic mi na rozprawie.
      Są różne historie.
      Wiem ze często bywa tak, ze niby jest zgoda obopólną, a gdy nagle okazuje się, ze jedna ze stron zaczyna sobie życie układać, drugiej włącza się pies ogrodnika.

      Film jest męczący. Świetnie zagrany, po obejrzeniu czułam, jakbym sama przez to przeszła.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:58
        Myślałam o możliwości wyboru - powinny być różne możliwości, właśnie dlatego że sytuacje bywają najróżniejsze.

        Mnie też ten film okropnie zmęczył.
        • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:51
          Dla mnie w czołówce męczących filmów, podobnie jak "Sierpien w hrabstwie Osage" . Za nic nie mogę pojąć o co tam w ogole twórcom chodzi, bo wciska nam się tam Scarlettę rzekoko jako stlamszoną, zdominowaną, nieszczęsną żonę jakiegoś buca i przemocowca (och, ten górnolotny, koszmarny monolog Scarlett!), ale ostatecznie widzisz w filmie wstrętną znudzoną życiem manipulantkę (Oooo, dostałeś nagrodę, cudownie, jestes taaaki wspaniały, buzi,buzi, a tu masz w prezencie pozew rozwodowy, niespodziankaaaa! Ależ oczywiście, że się dogadamy co do dzieci, nic się nie przejmuj! Ale ze co, że moja prawniczka chce cie pozbawić kontaktu z dzieckiem, nieeee noooo, na pewno nieeeee, zostawmy te sprawy prawnikom, buzi, buzi, ja przecież jak najlepiej chce, ale w sumie to wyjeżdżam na drugi koniec kontynentu i w nosie mam, że nasz syn bedzie cie widział raz w roku, ale tu masz list, w którym napisałam, jak wspaniałym jesteś ojcem!). Koszmarne babsko uncertain A finalnie obydwoje zostali zrobieni od tyłu bez mydla przez prawników...

          I mógłby to być film o tym, że prawnicy manipulują ludźmi, gdyby nie schizofreniczna (rzekoma ofiara /faktyczny agresor) postać Scarletty.
          • bywalec.hoteli Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 19:53
            No ja w ogóle nie rozumiem zachwytu nad urodą pani Dżohanson.
            • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 22:25
              A nie, ogólnie ona mi się podoba. Ale nie w tym filmie. W tym filmie wywołała myśli "ha, ona też ma takie wory pod oczami jak ja!"
              • bywalec.hoteli Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 22:34
                W tym filmie wyglądowo grała siebie - sympatycznie dziewczynę z sąsiedztwa. Nie wiem skąd i dlaczego wykreowano z niej seksbombę.
                • kk345 Re: o rozwodzeniu się 20.09.20, 01:34
                  Teraz biedna nie będzie mogła spać z tego żalu, ze się bywalcowi nie podoba...
          • pani_tau Re: o rozwodzeniu się 20.09.20, 08:16
            Odpuściłam po 30 minutach, bo miałam wrażenie, że te różnice nie do pogodzenia, które zadecydowały o rozwodzie to , że on lubi kopytka a ona pierogi.
    • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:31
      A mogłabyś mi wyjaśnić, czemu oni w ogóle chcieli się rozwiesc? Bo nie zajarzylam tego do końca filmu 🤣🤣🤣
      • pani-nick Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:37
        Bo im się priorytety porozjeżdżaly.
        Bo on nie chciał się dla niej nagiąć, a ona całe życie małżeńskie poświęcała się jego planom, mimo ze przed małżeństwem obiecywał, ze za jakiś czas to się zmieni.
        • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:53
          Ale mimo wszystko aż do momentu wykroczenia prawników (zresztą świetnych) nie ma tam podstaw do rozwodu. Ale ok, ludzie rozwodza się z różnych powodów... Dla kogoś absurdalnych, a dla nich ważnych.
          • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 21:12
            Czyli świetni prawnicy to tacy, którzy skutecznie niszczą resztki porozumienia między rozwodzącymi się ludźmi?

            \Miałam wrażenie, że ci prawnicy traktowali klientów czysto przedmiotowo, coś jak ołowiane żołnierzyki. W momencie kiedy wkraczają do gry, bohaterowie są jak wrzuceni do centryfugi. Pewnie że nie jest to wina konkretnych prawników, a systemu, ale tak czy owak koszmar.

            No i jeszcze: Co to znaczy "nie ma tam podstaw do rozwodu"? Czy wola, zwłaszcza zgodna, obu stron stanowiących małżeństwo, nie powinna być wystarczającym powodem? Owszem, mają sens ograniczenia czasowe - na przykład potwierdzenie tejże woli po jakimś czasie (jakim - niech powiedzą psycholodzy).
            • chococaffe Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 21:39
              Wola nie wystarczy jeżeli są dzieci. Bierze się pod uwagę też dobro dzieci.
            • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:05
              Wiesz, małżeństwo to z definicji nie instytucja aż nam nie będzie już razem fajnie, tylko wbrew przeszkodom razem...
          • mimbla125 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 08:52
            annajustyna napisała:

            > Ale mimo wszystko aż do momentu wykroczenia prawników (zresztą świetnych) nie m
            > a tam podstaw do rozwodu. Ale ok, ludzie rozwodza się z różnych powodów

            No więc właśnie: co jest, a co nie jest wystarczajacym powodem do rozwodu, to sprawa rozwodzących się, li i jedynie. I jeżeli obydwoje są ci do tego zgodni, to kogo te powody obchodzą? I -jak już jedna dyskutanta napisala- przymus opisywania powodów i wystosowania pozwów jest w tej sytuacji uwlaczajacy...

            Przyznam, że jest to coś, co ogólnie jest odrzucające w koncepcji małżeństwa jako takiego: że daje się innym prawo np. do decydowaniu o tym czy związek, w którym jestem, rozpadł sie już dostatecznie, czy jeszcze nie. Toż to absurd...
            • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 09:37
              Tak samo jak powody zawierania bądź niezawierania małżeństwa bywają różne. Grunt, by oboje byli w tym zgodni.
              • morekac Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:25
                Ale nikt cię nie pyta, dlaczego chcesz zawrzeć małżeństwo. A tu musisz się spowiadać.
      • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 03:36
        annajustyna napisała:

        > A mogłabyś mi wyjaśnić, czemu oni w ogóle chcieli się rozwiesc? Bo nie zajarzyl
        > am tego do końca filmu 🤣🤣🤣
        No przecież on ją zdominował, zmuszał do mieszkania tam, gdzie nie chciała, oszukiwał i jeszcze zdradził. Była nieszczęśliwa, on też. Kochali się nadal, byli świetnymi rodzicami, ale to za mało, by być razem. Całkowicie wystarczające powody do rozwodu.
        • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 08:22
          Kiedy zdradził? Oglądałam, przyznaję, nie dość dokładnie, jeszcze prasując przy tym 😅
          • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:11
            annajustyna napisała:

            > Kiedy zdradził? Oglądałam, przyznaję, nie dość dokładnie, jeszcze prasując przy
            > tym 😅
            No wcześniej, niż akcja się toczy wink Z asystentką, która go wciąż namawia do złego wink Oj, szkoda takiego dobrego filmu na oglądanie "po łebkach" wink Poprasuj i obejrzyj potem, warto się skupić. Niesamowity to jest kawałek kina. Pierwszy raz zobaczyłam na filmie, że koszmarne przeżycia, w sumie trauma (czyli rozwód) nie wyzwalają tylko złego u dobrych, porządnych w gruncie rzeczy ludzi. I nadal potrafią zachować dla siebie czułość, serdeczne gesty. Jak się okazuje, pełno optymizmu w tym wydawałoby się ponurym filmie. A tak się bałam go obejrzeć...
            • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:18
              Czyli po co się rozwodzili... Ok. Obejrzę jeszcze raz.
              • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:57
                Bo się krzywdzili nawzajem w małżeństwie, nie spełniali oczekiwań?
                Zwłaszcza on ją - tłamsił zwyczajnie. Zdarza się - w sumie typowe: egocentryczny artysta przestał dostrzegać żonę jako równorzędną osobę. Tylko że ona nie pogodziła się z rolą "żony geniusza" i wybrała życie po swojemu, rozwój kariery, bliskość rodziny, mieszkanie w preferowanej, innej części kraju itd. Wybrała niezależność i szansę na własne szczęście, zamiast podporządkowania.
                Też bym tak wybrała, nie dziwię jej się. Tyle dobrego, że on to chyba dostrzegł, co jej robił w małżeństwie. Może będzie umiał inaczej, z kolejną żoną. Choć znając życie - pewnie nie i znajdzie szczęście z mniej niezależną kobietą, marzącą o wiciu gniazdka dla męża-artysty.
                • frequenter.light Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 14:42
                  Mówisz, że wina bardziej jego?
                  • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 22:53
                    frequenter.light napisał:

                    > Mówisz, że wina bardziej jego?
                    A co - niby jej? Nie zauważyłam, żeby go zdradzała lub oszukiwała. Jej jakiejkolwiek winy możemy się tylko domyślać, może coś tam było, ale w sumie nie widać w filmie, żeby go źle traktowała. Poza tym, że zwiała do mamy z dzieckiem po zdradzie i nie kwapiła się do powrotu do jego miasta, choć błagał. Wcześniej raczej cierpliwie znosiła tyrana i egoistę, zawodowo i prywatnie rezygnując z własnych pragnień, aż miarka się przebrała.
                    • mimbla125 Re: o rozwodzeniu się 10.01.20, 08:56
                      joanna05 napisała:

                      > frequenter.light napisał:
                      >
                      > > Mówisz, że wina bardziej jego?
                      > A co - niby jej? (.....)
                      Wcześniej racz
                      > ej cierpliwie znosiła tyrana i egoistę, zawodowo i prywatnie rezygnując z własn
                      > ych pragnień, aż miarka się przebrała.

                      No i tym właśnie zaszkodziła temu malzenstwu- zamiast negocjacji, wymagania równego prawa do własnych ambicji i potrzeb, to latami siedziała cicho, a teraz wielki foch i wyprowadzka z hukiem na drugi koniec kraju.
                      I nie byłoby to takie zle - ot, jeszcze jeden związek nie wypalił przez egoizm i niedojrzałość obojga- gdyby nie to, że wywrócila dziecku życie do góry nogami. I jakoś mało jest to w tym filmie tematyzowane, imo.
        • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:56
          >No przecież on ją zdominował
          Byłoby miło, gdyby bohaterowie zachowywali się tak, jak się ich opisuje. Bo Scarlett zarzuca KyloRenowi dominację, ale jednak przez cały film to ona robi co tylko chce, a on się pokornie dostosowuje...

          >zmuszał do mieszkania tam, gdzie nie >chciała,
          Tam miał pracę.... Utrzymywal z niej rodzinę... Taki szczegół.
      • memphis90 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:52
        Bo się Skarlecie znudziło, ale potrzebowała "winnego".
    • chococaffe Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 21:14
      W pozwie muszą byc powody a nie zarzuty.
      • raczek47 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:10
        Nanga ,twój post startowy skojarzył mi się z "Historią małżeńską " na Netflixie.
        Obejrzyj🙂
        • grey_delphinum Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:27
          Raczku, przeczytaj pierwsze zdanie postu wink
        • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:27
          Przecież ona zaczyna ten post od tego filmu...
          • raczek47 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:35
            No tak,przeoczyłam😃
    • hrabina_niczyja Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:45
      No, ale nie ma obowiązku oczerniania drugiej strony. Wystarczy jakbyście napisali krótko, że od 4 lat mieszkacie osobno, nie ma między wami więzi gospodarczej i uczuciowej i tyle.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:41
        Wtedy to właśnie nie wystarczało, exa kancelaria sądu dwukrotnie odesłała z takim pozwem. Dziewczyny piszą, że to się w międzyczasie zmieniło, bardzo dobrze, z tym że moim zdaniem para, która nie chce orzekania winy, w ogóle nie powinna występować z pozwem, a ze wspólnym oświadczeniem. I myślę tu przede wszystkim o dobru dziecka - im mniej zawzięcie rodzice z sobą wojują, tym lepiej dla niego.
    • privoa Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:26
      Racja. Uważam, że powinno się po prostu składać oświadczenie o chęci rozwodu (w przypadku porozumienia stron), a całość powinna być krótką i tanią formalnością.
      • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:39
        Jak we Francji - rozwód jako rezygnacja: wchodzisz do ratusza, podpisujesz i po wszystkim. Tak samo prosty, jak zawarcie małżeństwa (pod warunkiem, że nie ma dzieci i spornych kwestii majątkowych).
    • przepio Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 01:38
      Ja przed chwilą przerwałam oglądanie tego filmu, zostało mi jeszcze z pół godziny, ale już przysypialam. Teraz Twój post-do tej pory myślałam, że można się rozwieść tak jak napisałaś - dowody rozpadu i już. Straszne to obwinianie.
      • przepio Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 01:45
        przepio napisała:

        > Straszne to obwinianie.

        A teraz przeczytałam resztę wątków i już wiem, że nie trzeba się obwiniac
        • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:43
          Już nie - wtedy trzeba było, przynajmniej w naszym sądzie rejonowym (bo wtedy jeszcze w rejonowych to się przeprowadzało).
          Ale konieczność pozwania jednego małżonka przez drugiego też nie jest w porządku.
          • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 11:55
            W wojewódzkim chyba, a teraz okręgowy. Nigdy nie było w rejonowym.
    • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:16
      Ja rozwodziłem się 15 lat temu. Największym problemem było to gdzie ten rozwód ma się odbyć. W moim miejscu zamieszkania czy jej. Na szczęście sąd zgodził się na jej ale chyba byłem ze trzy razy w sądach aby to określić. Napisałem pozew że chcę rozwiązać swoje małżeństwo. Dostaliśmy termin. Przed salą spotkałem żonę, obok siedział jakiś adwokat, myślała że z nim przyszedłem. Sam rozwód trwał z 15 minut, nie mieliśmy praktycznie nic wspólnego.To co kupiliśmy, wniosłem do małżeństwa zostawiłem żonie, prócz auta i rzeczy osobistych.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:49
        Nasz też nie trwał dłużej niż kwadrans, ale my w żadnej sprawie się nie spieraliśmy. Mąż zatrzymał auto i rzeczy osobiste wink
        Pani sędzia była OK, kuratorka , która robiła u mnie wywiad, też OK (przeciwieństwo tej z filmu), ale pozew nie był OK. Jak zacytowała Wapaha pozew jest zawsze PRZECIWKO pozwanemu (pozew – pismo procesowe wszczynające proces cywilny, zawierające powództwo (skonkretyzowane żądanie określonego zachowania wysunięte przez składającego – powoda przeciwko określonej osobie ) i to PRZECIWKO jest właśnie zupełnie niepotrzebne.
        • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 16:59
          U nas kuratora nie było. Był pozew o rozwiązanie małżeństwa z przyczyn niezgodności charakterów. Lub coś takiego(do żadnego adwokata nie chodziłem, zacząłem spotykać się z innymi kobietami i im przeszkadzało że jestem żonaty choć bez żony od dwóch lat). Więc akurat nikt nie był winny przynajmniej na papierze. To co napisaliście na tym pozwie?
          Skoro się nie spieraliście to po co wam był potrzebny rozwód? I bez przyczyn się nie dało?
          Inna sprawa że kiedyś była taka komedia gdzie dwoje byłych kochanków(ona znalazła sobie później innego) się spiera. Na to ten jej obecny widząc to stwierdza" Jak ja bym się tak kłócił z żoną to nadal byśmy byli małżeństwem. I opuścił towarzystwo
      • sol_13 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:52
        A nie powinien odbywać się w sądzie wlasciwym dla ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania małżonków? Chyba tak jest zgodnie z prawem, przynajmniej tak bylo gdy sie rozwodzilam.
    • alpepe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:20
      W Chinach idziesz do urzędu i wychodzisz z papierkiem potwierdzającym, że jesteś rozwiedziona/y.
      • nowabiala1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 11:09
        KON-STY-TU-CJA art 18.
    • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:22
      "Myślę, że wymagana prawem procedura, kiedy jedno z małżonków MUSI pozwać i obwinić drugie, jest niepotrzebna, szkodliwa i bezwzględnie powinna być zmieniona. "

      Masz rację, tylko w Polsce nie ma konieczności obwiniania współmałżonka.
      Można wystąpić o rozwód bez orzekania o winie, podając jako powód rozpad więzi. Sama taki wniosek pisałam kilkanaście lat temu.
      Prawnicy bardzo często naciskają na wnoszenie o ustalenie winy, bo wówczas trwa to dłużej i mają z tego dochód, zwłaszcza jeśli dostają wynagrodzenie za każdą rozprawę.
      My musieliśmy prawników, rozprawa trwała 20 minut.
      • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:30
        Przepraszam:
        My musieliśmy prawników -> my nie mieliśmy prawników.
      • sofia_87 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:31
        Prawnicy często naciskają na ustalenie winy w interesie klienta, w innym przypadku on po rozwodzie może być pozwany o alimenty, jeśli eks znajdzie się w trudnej sytuacji materialnej
        • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 11:11
          "w innym przypadku on po rozwodzie może być pozwany o alimenty"

          Bardzo nadmuchany argument. W przypadku braku orzeczenia o winie o alimenty można ubiegać się tylko przez 5 lat od orzeczenia rozwodu. I podstawą jest wyłącznie ubóstwo, bez możliwości samodzielnego utrzymanka się, a nie tylko trudna sytuacja materialna.
          • sofia_87 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:38
            Ale jest to możliwe.
            Małżonek - przemocowiec , czy niestabilny emocjonalnie od którego żona ucieka i dla świętego spokoju godzi się na pokojowy rozwód, może po roku płacić alimenty, gdyż pan z zemsty wpadnie w alkoholizm lub depresję
            • aguha Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:30
              Czyli dla własnego bezpieczeństwa lepiej starać się o rozwód z orzekaniem o winie?
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:52
        No więc u nas, też kilkanaście lat temu (ale bliżej 20) żądano przedstawienia zarzutów wobec strony pozwanej, chociaż absolutnie żadne z nas nie występowało o ustalenie winnego. Adwokatów też nie mieliśmy, wszystko dogadaliśmy sami.
        • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 11:12
          "żądano przedstawienia zarzutów wobec strony pozwanej"

          No to kwestia przekonań sędziego. Ale zrobić z tym i tak nic nie mógł/nie mogła wobec zgodnego stanowiska stron.
        • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:33
          A ile te spotkania w kancelariach kosztowały twojego męża? Mnie 300zł(rozprawa, żona miała mi połowę zwrócić ale nie zwróciła) plus podróż do Siedlec. W Wawie to oczywiście przy okazji
    • alpepe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:37
      Poparłabym taką inicjatywę.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:41
      W sytuacji jak już nie mieszkacie ze sobą od kilku lat to nie wiem po co kazano mężowi wypisywać takie bzdury.
      Ja bym się wq... na ex męża i tyle, dał się zmanipulować tak jak w tym filmie.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:56
        Pewnie tak i wqłam się na niego okropnie, zrobiłam na tym sądowym korytarzu autentyczną "scenę". Nie wiem, może pani z kancelarii miała układ z adwokatką, którą poleciła exowi, chocby czysto koleżeński i rzeczywiście go zmanipulowała.
        Ale po co w ogóle pozew? Pozew zawsze jest przeciwko pozwanemu - to nie pomaga rozstać się w przyjaźni czy choćby w neutralnym spokoju.
        • notting_hill Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 21:21
          Tak, mimo że rozwiodłam się 13 lat temu, dokładnie pamiętam ten ból, że to ja jestem POZWANĄ. Jeszcze matka zrobiła mi awanturę, że jak ja mogłam pozwolić na to, żeby to on mnie pozywał, pomimo tego, że moralnie to on jest winny rozpadu. A myśmy się tak umówili, żeby przeprowadzić to w miarę zgodnie... To, co napisała mu pani adwokat w pozwie też było bolesne i niejako kłamliwe, za to skuteczne. Też trwało to jakieś 20 min, pomimo tego, że mamy dziecko.
          Gdybym o tym wszystkim wiedziała, pewnie jakoś inaczej chciałabym to rozegrać. Może jakoś zawalczyć o siebie. A tak niesmak pozostał.
          Myślę podobnie jak Nanga (przy okazji pozdrawiam). Ludzie w takiej sytuacji stają się przedmiotami mielonymi przez jakieś bezduszne mechanizmy urzędnicze.
          • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:11
            Ktoś odgrzebał ten lutowy wątek i widzę, że przestałam go czytać zbyt wcześnie, nie podziękowałam za pozdrowienia, nie odezwałam się. Gdybyś tu zajrzała - dużo zdrowia i pięknych dni, z całego serca smile
    • smillla Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:47
      W Polsce na ogół ludzie zawierają małżeństwa bez świadomości konsekwencji prawnych tej decyzji, kierując się głównie emocjami (biała suknia, czerwony dywan, wzruszeni krewni, nasze Wielkie Pięć Minut, no i odwieczna potrzeba rytuału przejścia). Zaczyna się od spełnienia potrzeby emocjonalnej, a realizuje się w praktyce jako przymus prawny. I wielka pułapka na na tego, kto w to wszedł, a chciałby wyjść - i zapomnieć. Prawo broni trwałości małżeństwa, bo państwo woli mieć ludzi zobowiązanych prawnie do wzajemnego wspierania się, opieki, finansowania, zapewniania locum - ceduje wtedy swoje obowiązki tego typu na osobę współmałżonka. I tak, nawet po rozwodzie, eks ma prawo mieszkać w mieszkaniu byłego/byłej, dopóki sam nie zechce się wyprowadzić. W skrajnej biedzie, nawet po latach może domagać się alimentów. Jeśli współmałżonek się nie zgadza - często nie dostanie się rozwodu. Sam rozwód zaś ma wyraźnie "przeczołgiwać" rozwodzących się, upokarzać pytaniami o datę ostatniego współżycia, zmuszać do występowania PRZECIWKO sobie, itd., by zniechęcić do rozwodzenia się. Bo potem singiel żąda od państwa dachu nad głową i sprzątania przez panią z OPS - a przecież taniej, by prywatni obywatele swiadczyli na rzecz innych prywatnych obywateli, nie angazując państwa i nie generując jego kosztów. Dlatego w Polsce rozwody zohydzone formalnie.
      Jak myślisz, dlaczego w Polsce osoba, która wynajmuje mieszkanie lokatorowi, nie może go wyrzucić w przypadku kilkumiesięcznego zalegania a czynszem, tylko musi go latami utrzymywać i sponsorować?...
      Sytuacja analogicznego nadmiarowego prawnego uwiązania jednego do drugiego, które odciąża państwo. A że ludzie tracą przy tym nerwy, pieniądze, zdrowie - czymże jest tracąca jednostka wobec zysku państwa?...
      • grrrrru Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 22:03
        Dlatego tak mnie bawi jak ktoś mówi, że ślub jest potrzebny dla bezpieczeństwa
        • pani_tau Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 13:30
          Bo to prawda, tyle, że ślub jako taki to broń obosieczna. Bez ślubu nie dowiesz się co z partnerem gdy ten wyląduje w szpitalu. Bez ślubu nie dostaniesz grosza z majątku partnera gdy ten nagle umrze o czym mogłaby by ci opowiedzieć partnerka Stiga Larsona, która nic nie otrzymała z nieoczekiwanej fortuny, bo wszystko zgarnęła jego rodzina. Bez ślubu państwo obierze cię z kasy gdy wejdziesz w drugi próg podatkowy.
          A to wszystko przyszło mi na myśl w pierwszym rzucie, mimo, że w ogóle się tym nie interesuję. Myślę, że takich plusów jest znacznie więcej, przy czym jak to z plusami szwendają się przy nich minusy.
          Zresztą każdy plus składa się z dwóch minusów wink.
    • atenette Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:28
      W moim pozwie napisałam, że nastąpił trwały rozpad więzi i tyle. Nawet napisałam, że nie chcemy omawiać dokładnych przyczyn tego stanu rzeczy, ani nikogo obwiniać, tylko oboje jesteśmy zgodni, że chcemy rozwodu.
    • swinka-morska Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 09:33
      Taka jest w Polsce filozofia systemu - zawsze jest "pozew przeciwko".
      Wiesz, że ludzie, którzy są w trakcie procedury zmiany płci muszą złożyć pozew przeciwko swoim rodzicom??
    • igge Re: o rozwodzeniu się 10.01.20, 13:02
      Dobry film, dzięki, przegapiłabym go gdyby nie forum.
    • julita165 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 12:45
      Jest dokladnie odwrotnie niz napisalas. Tzn nie przecze, ze obowiazuje forma pozwu jednego z malzonkow przeciwko drugiemu ale jesli obie strony zgadzaja sie na rozwod bez orzekania o winie i dogadaja sie co do ewentualnego majatku i dzieci to cala sprawa sprowadza sie faktycznie do wspolnej prosby o rozwiazanie malzenstwa. Wiem, bo sama to przeszlam. Pozew napisalam sama wnoszac o rozwod bez orzekania o winie argumentujac wniosek oklepana formulka o niemozliwej do przezwyciezenia niezgodnosci charakterow, bez wchodzenia w jakiekolwiek szczegoly. Dodalam info o rozpadzie 3 wiezi od wtedy i wtedy, napisalam ze samodzielnie dokonalismy juz podzialu majatku wspolnego i nie mamy w zwiazku z tym wobec siebie zadnych roszczen, ze mamy jedno dziecko i wnosze o okreslenie jego miejsca zamieszkania u mnie bez ograniczania wladzy rodzicielskiej ojca oraz ze ustalilismy alimenty na kwote x wiec prosze o ich zasadzenie w takiej wlasnie wysokosci. Calosc nie zajela nawet strony A4. Ex napisal odpowiedz na pozew, ze zgadza sie ze wszystkim i wnosi tak jak zona. Rozprawa z 15 minut, wiecej formulek wstepnych i koncowych niz merytorycznej tresci i bylismy po rozwodzie.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 16:13
        Bo to się zmieniło, rozwodziliśmy się jakieś 18 lat temu, na początku tego roku obejrzałam film, bardzo mnie poruszył, bo przypomniał mój własny rozwód, i impulsywnie napisałam.
        • kandyzowana3x Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 17:24
          Raczej się nie zmieniło, akurat w polskim prawie chyba zawsze tak było. W anglosaskim do niedawna trzeba było co najmniej 2 letniej separacji, albo udowodnić winę, stąd pewnie historia filmowa.
    • sol_13 Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 18:12
      Nie ma takiej procedury, adwokaci Wam glupot nagadali żeby na Was zarobić. Jeżeli oboje zgadzacie się co do rozwodu, to piszesz kilkuzdaniowy pozew bez orzekania o winie i to wsio. Sprawa trwa 15 minut. Inna kwestia, ile się na nią czeka przy obecnym działaniu sądów.
    • lot_w_kosmos Re: o rozwodzeniu się 19.09.20, 19:43
      Tak, natychmiast oficjalnie, z miłą chęcia i udostępniłabym wszystkim znajomym i zachęciła cały mój pracowy dział.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka