Dodaj do ulubionych

o rozwodzeniu się

05.01.20, 19:57
Film "Małżeńska historia" przypomniał mi mój własny rozwód.
Nie mieliśmy pojęcia, jak się to załatwia, więc usiedliśmy przy stole i wspólnie napisaliśmy sądu prośbę o rozwiązanie naszego małżeństwa, skoro już od 4 lat mieszkamy osobno. Podpisaliśmy oboje i przyszły ex powędrował z tym do kancelarii, gdzie go wyśmiano, kazano pisać pozew przeciwko mnie, napisał, znowu mu powiedziano, ze to nie zadziała, bo muszą być konkretne zarzuty, napisał jeszcze raz, wtedy pani doradziła mu pójść do najbliższego adwokata. Co zrobił, pani mecenas napisała pozew, nie zaakceptował, coś tam kazał pozmieniać, powykreślać, ale i tak kiedy go czytałam popłakałam się ze złości, choć ex przepraszał i zapewniał, ze tak nie myśli.
Myślę, że wymagana prawem procedura, kiedy jedno z małżonków MUSI pozwać i obwinić drugie, jest niepotrzebna, szkodliwa i bezwzględnie powinna być zmieniona. Nie rozumiem, po co komu pozew, jeśli nie chce orzeczenia winy drugiej strony?
Może by wystąpić z wnioskiem obywatelskim o dopuszczenie możliwości wspólnej prośby obojga małżonków o rozwiązanie małżeństwa - powinni by wówczas tylko przedstawić dowody rozpadu więzi, bez oskarżania. Kto chce, niech pozywa, kto chce, niech pisze wspólny wniosek.
Poparłybyście taką inicjatywę?




--
"Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:00
      >powinni by wówczas tylko przedstawić dowody rozpadu więzi, bez oskarżania.

      no ale w Polsce juz jest opcja rozwodu bez orzekania o winie. Poza tym zadnych dowodow nikt nie musi przedstawiac jesli obie strony sie zgadzaja z tym.
            • marta.graca Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:36
              O ile kojarzę, to jeśli nie ma wspólnych dzieci, to do rozwodu bez orzekania o winie wystarczy przesłuchanie stron, czyli potwierdzenie tej zgody. Jeśli są dzieci, to chyba rozsądnie, by nie rozwodzić się tylko dlatego, że się rodzicom odwidziało.
              • princesswhitewolf Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:42
                Dokladnie marta graca. O tym mowie. Sklada sie pozew o rozwod w uzasadnieniu wpisuje o rozpadzie zwiazku a takze jak sie chce o roznicach nie do pokonania bez wchodzenia w szczegoly i tyle. Rozwod trwa 10 min. Chyba ze sa dzieci i roznica opinii co do opieki nad nimi
              • turzyca Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 22:22
                Dobrze kojarzysz. Jak nie ma dzieci, a jest zgoda, co do majątku (albo rozdzielność majątkowa), zgoda że małżeństwo się skończyło (i jeszcze w dodatku ludzie nie mieszkają razem), to rozwód jest błyskawiczny, na jednej rozprawie, przesłuchanie stron i do widzenia. Jedyne co to trzeba poczekać na rozprawę, a to w Polsce długie.

                --
                "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
              • ib_k Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:16
                Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiamy ze sobą albo czy nie.
                Jakoś przed ślubem nie trzeba opisywać dlaczego chcemy zalegalizować związek.
                • araceli Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:36
                  ib_k napisała:
                  > Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiamy ze
                  > sobą albo czy nie.

                  Bo zawarliście małżeństwo 'świadomi praw i obowiązków' big_grin



                  --
                  Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
                  • takamania Re: o rozwodzeniu się 10.01.20, 09:03
                    araceli napisała:

                    > ib_k napisała:
                    > > Bo taki mamy kaprys. Dlaczego komukolwiek mielibyśmy opowiadać czy sypiam
                    > y ze
                    > > sobą albo czy nie.
                    >
                    > Bo zawarliście małżeństwo 'świadomi praw i obowiązków' big_grin
                    >
                    >
                    Bo często ludzie śpią ze sobą , wychowują razem dzieci nawet kasa jest wspólna a rozwód jest potrzebny do wyłudzania świadczeń, mieszkań itd, itp. Można się wkurzać, że sąd traktuje nas jak potencjalnych złodziei ale to jest jeden z powodów dla , których sąd sprawdza rozpad więzi. W przypadku dzieci oczywiście ważne jest ich dobro. Poza tym nie zawierasz małżeństwa bo tak. Też musisz wykazać ,że nie ma przeciwwskazań ( bigamia , rodzeństwo ,wiek)
    • triss_merigold6 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:00
      usiedliśmy przy stole i wspólnie napisaliśmy sądu prośbę o rozwiązanie naszego małżeństwa, skoro już od 4 lat mieszkamy osobno
      byliście upośledzeni i żadne z was nie potrafiło skorzystać z wyszukiwarki, wrzucając hasło "rozwód, procedury, dokumenty"?
    • grrrrru Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:09
      Ja pisałam pozew bez obwiniania kogokolwiek. Napisałam że my się nie dogadujemy, standardowo: różnica charakterów, brak więzi itp. przeszło bez problemów, rozwiedlismy się na pierwszej rozprawie
    • wapaha Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:10
      Pozew – pismo procesowe wszczynające proces cywilny, zawierające powództwo (skonkretyzowane żądanie określonego zachowania wysunięte przez składającego – powoda przeciwko określonej osobie – pozwanemu) oraz uzasadnienie przytaczające okoliczności faktyczne na poparcie powództwa. Pozew nie musi zawierać podstawy prawnej przyszłego rozstrzygnięcia[1].
    • pani-nick Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:28
      O.K., tylko ile jest takich małżeństw jak Wy?
      Ja tez chciałam rozstać się pokojowo. A ponad dwa lata prosiłam i ciagle słyszałam, ze rozwodu mi nie da. Na nic się zdały moje przekonywania go, ze to bez sensu, ze ani ja nie dostosuje się mimo szczerych chęci do jego oczekiwań, które polegały na byciu w domu, zakazie wychodzenia na spotkania z Polonią, czy nawet na kurs języka. Eks mąż chciał mnie zamknąć w złotej klatce, o czym dowiedziałam się już po ślubie - po bardzo krótkiej znajomosci. Piorun sycylijski i te sprawy.
      Najbardziej w całej tej sytuacji żal mi było teściów.
      Po 2 latach się poddałam i pomyślałam, ze i tak za mąż więcej nie wyjdę, wiec na papierze mogę być mężatka. Oświecił mnie mój ówczesny partner, który (chciałam mieć kiedyś dzieci), uświadomił mi, ze dziecko poczęte w trakcie trwania małżeństwa jest z automatu przypisywane jako dziecko męża, nie ojca.
      Postanowiłam wiec definitywnie zrobić z tym porządek. I co? I otrzymałam groźbę, ze mąż narobi długów, popełni samobójstwo i ja odziedzicze długi.
      Poszłam wiec do najlepszej kancelarii w mieście i pani mecenas pomogła mi napisać pozew z orzekaniem, sugerując ze wtedy mogę starać się o alimenty dla siebie. Rozwod dostałam na pierwszej rozprawie, ale odchorowalam stres z tym związany - padło pytanie czy będę wnosić o alimenty dla siebie. Ja tylko chciałam uporządkować swoje sprawy.
      I tak miałam tyle szczęścia w nieszczęściu, ze ex miał trochę daleko i nie miał możliwości nabruzdzic mi na rozprawie.
      Są różne historie.
      Wiem ze często bywa tak, ze niby jest zgoda obopólną, a gdy nagle okazuje się, ze jedna ze stron zaczyna sobie życie układać, drugiej włącza się pies ogrodnika.

      Film jest męczący. Świetnie zagrany, po obejrzeniu czułam, jakbym sama przez to przeszła.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:58
        Myślałam o możliwości wyboru - powinny być różne możliwości, właśnie dlatego że sytuacje bywają najróżniejsze.

        Mnie też ten film okropnie zmęczył.

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • pani-nick Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:37
        Bo im się priorytety porozjeżdżaly.
        Bo on nie chciał się dla niej nagiąć, a ona całe życie małżeńskie poświęcała się jego planom, mimo ze przed małżeństwem obiecywał, ze za jakiś czas to się zmieni.
        • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 20:53
          Ale mimo wszystko aż do momentu wykroczenia prawników (zresztą świetnych) nie ma tam podstaw do rozwodu. Ale ok, ludzie rozwodza się z różnych powodów... Dla kogoś absurdalnych, a dla nich ważnych.
          • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 21:12
            Czyli świetni prawnicy to tacy, którzy skutecznie niszczą resztki porozumienia między rozwodzącymi się ludźmi?

            \Miałam wrażenie, że ci prawnicy traktowali klientów czysto przedmiotowo, coś jak ołowiane żołnierzyki. W momencie kiedy wkraczają do gry, bohaterowie są jak wrzuceni do centryfugi. Pewnie że nie jest to wina konkretnych prawników, a systemu, ale tak czy owak koszmar.

            No i jeszcze: Co to znaczy "nie ma tam podstaw do rozwodu"? Czy wola, zwłaszcza zgodna, obu stron stanowiących małżeństwo, nie powinna być wystarczającym powodem? Owszem, mają sens ograniczenia czasowe - na przykład potwierdzenie tejże woli po jakimś czasie (jakim - niech powiedzą psycholodzy).



            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • mimbla125 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 08:52
            annajustyna napisała:

            > Ale mimo wszystko aż do momentu wykroczenia prawników (zresztą świetnych) nie m
            > a tam podstaw do rozwodu. Ale ok, ludzie rozwodza się z różnych powodów

            No więc właśnie: co jest, a co nie jest wystarczajacym powodem do rozwodu, to sprawa rozwodzących się, li i jedynie. I jeżeli obydwoje są ci do tego zgodni, to kogo te powody obchodzą? I -jak już jedna dyskutanta napisala- przymus opisywania powodów i wystosowania pozwów jest w tej sytuacji uwlaczajacy...

            Przyznam, że jest to coś, co ogólnie jest odrzucające w koncepcji małżeństwa jako takiego: że daje się innym prawo np. do decydowaniu o tym czy związek, w którym jestem, rozpadł sie już dostatecznie, czy jeszcze nie. Toż to absurd...
              • morekac Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:25
                Ale nikt cię nie pyta, dlaczego chcesz zawrzeć małżeństwo. A tu musisz się spowiadać.

                --
                -------------------------------------------------------------
                "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
      • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 03:36
        annajustyna napisała:

        > A mogłabyś mi wyjaśnić, czemu oni w ogóle chcieli się rozwiesc? Bo nie zajarzyl
        > am tego do końca filmu 🤣🤣🤣
        No przecież on ją zdominował, zmuszał do mieszkania tam, gdzie nie chciała, oszukiwał i jeszcze zdradził. Była nieszczęśliwa, on też. Kochali się nadal, byli świetnymi rodzicami, ale to za mało, by być razem. Całkowicie wystarczające powody do rozwodu.
          • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:11
            annajustyna napisała:

            > Kiedy zdradził? Oglądałam, przyznaję, nie dość dokładnie, jeszcze prasując przy
            > tym 😅
            No wcześniej, niż akcja się toczy wink Z asystentką, która go wciąż namawia do złego wink Oj, szkoda takiego dobrego filmu na oglądanie "po łebkach" wink Poprasuj i obejrzyj potem, warto się skupić. Niesamowity to jest kawałek kina. Pierwszy raz zobaczyłam na filmie, że koszmarne przeżycia, w sumie trauma (czyli rozwód) nie wyzwalają tylko złego u dobrych, porządnych w gruncie rzeczy ludzi. I nadal potrafią zachować dla siebie czułość, serdeczne gesty. Jak się okazuje, pełno optymizmu w tym wydawałoby się ponurym filmie. A tak się bałam go obejrzeć...
              • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:57
                Bo się krzywdzili nawzajem w małżeństwie, nie spełniali oczekiwań?
                Zwłaszcza on ją - tłamsił zwyczajnie. Zdarza się - w sumie typowe: egocentryczny artysta przestał dostrzegać żonę jako równorzędną osobę. Tylko że ona nie pogodziła się z rolą "żony geniusza" i wybrała życie po swojemu, rozwój kariery, bliskość rodziny, mieszkanie w preferowanej, innej części kraju itd. Wybrała niezależność i szansę na własne szczęście, zamiast podporządkowania.
                Też bym tak wybrała, nie dziwię jej się. Tyle dobrego, że on to chyba dostrzegł, co jej robił w małżeństwie. Może będzie umiał inaczej, z kolejną żoną. Choć znając życie - pewnie nie i znajdzie szczęście z mniej niezależną kobietą, marzącą o wiciu gniazdka dla męża-artysty.
                  • joanna05 Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 22:53
                    frequenter.light napisał:

                    > Mówisz, że wina bardziej jego?
                    A co - niby jej? Nie zauważyłam, żeby go zdradzała lub oszukiwała. Jej jakiejkolwiek winy możemy się tylko domyślać, może coś tam było, ale w sumie nie widać w filmie, żeby go źle traktowała. Poza tym, że zwiała do mamy z dzieckiem po zdradzie i nie kwapiła się do powrotu do jego miasta, choć błagał. Wcześniej raczej cierpliwie znosiła tyrana i egoistę, zawodowo i prywatnie rezygnując z własnych pragnień, aż miarka się przebrała.
                    • mimbla125 Re: o rozwodzeniu się 10.01.20, 08:56
                      joanna05 napisała:

                      > frequenter.light napisał:
                      >
                      > > Mówisz, że wina bardziej jego?
                      > A co - niby jej? (.....)
                      Wcześniej racz
                      > ej cierpliwie znosiła tyrana i egoistę, zawodowo i prywatnie rezygnując z własn
                      > ych pragnień, aż miarka się przebrała.

                      No i tym właśnie zaszkodziła temu malzenstwu- zamiast negocjacji, wymagania równego prawa do własnych ambicji i potrzeb, to latami siedziała cicho, a teraz wielki foch i wyprowadzka z hukiem na drugi koniec kraju.
                      I nie byłoby to takie zle - ot, jeszcze jeden związek nie wypalił przez egoizm i niedojrzałość obojga- gdyby nie to, że wywrócila dziecku życie do góry nogami. I jakoś mało jest to w tym filmie tematyzowane, imo.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:41
        Wtedy to właśnie nie wystarczało, exa kancelaria sądu dwukrotnie odesłała z takim pozwem. Dziewczyny piszą, że to się w międzyczasie zmieniło, bardzo dobrze, z tym że moim zdaniem para, która nie chce orzekania winy, w ogóle nie powinna występować z pozwem, a ze wspólnym oświadczeniem. I myślę tu przede wszystkim o dobru dziecka - im mniej zawzięcie rodzice z sobą wojują, tym lepiej dla niego.


        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • privoa Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:26
      Racja. Uważam, że powinno się po prostu składać oświadczenie o chęci rozwodu (w przypadku porozumienia stron), a całość powinna być krótką i tanią formalnością.
      • annajustyna Re: o rozwodzeniu się 05.01.20, 23:39
        Jak we Francji - rozwód jako rezygnacja: wchodzisz do ratusza, podpisujesz i po wszystkim. Tak samo prosty, jak zawarcie małżeństwa (pod warunkiem, że nie ma dzieci i spornych kwestii majątkowych).
    • przepio Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 01:38
      Ja przed chwilą przerwałam oglądanie tego filmu, zostało mi jeszcze z pół godziny, ale już przysypialam. Teraz Twój post-do tej pory myślałam, że można się rozwieść tak jak napisałaś - dowody rozpadu i już. Straszne to obwinianie.
    • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:16
      Ja rozwodziłem się 15 lat temu. Największym problemem było to gdzie ten rozwód ma się odbyć. W moim miejscu zamieszkania czy jej. Na szczęście sąd zgodził się na jej ale chyba byłem ze trzy razy w sądach aby to określić. Napisałem pozew że chcę rozwiązać swoje małżeństwo. Dostaliśmy termin. Przed salą spotkałem żonę, obok siedział jakiś adwokat, myślała że z nim przyszedłem. Sam rozwód trwał z 15 minut, nie mieliśmy praktycznie nic wspólnego.To co kupiliśmy, wniosłem do małżeństwa zostawiłem żonie, prócz auta i rzeczy osobistych.
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:49
        Nasz też nie trwał dłużej niż kwadrans, ale my w żadnej sprawie się nie spieraliśmy. Mąż zatrzymał auto i rzeczy osobiste wink
        Pani sędzia była OK, kuratorka , która robiła u mnie wywiad, też OK (przeciwieństwo tej z filmu), ale pozew nie był OK. Jak zacytowała Wapaha pozew jest zawsze PRZECIWKO pozwanemu (pozew – pismo procesowe wszczynające proces cywilny, zawierające powództwo (skonkretyzowane żądanie określonego zachowania wysunięte przez składającego – powoda przeciwko określonej osobie ) i to PRZECIWKO jest właśnie zupełnie niepotrzebne.

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 16:59
          U nas kuratora nie było. Był pozew o rozwiązanie małżeństwa z przyczyn niezgodności charakterów. Lub coś takiego(do żadnego adwokata nie chodziłem, zacząłem spotykać się z innymi kobietami i im przeszkadzało że jestem żonaty choć bez żony od dwóch lat). Więc akurat nikt nie był winny przynajmniej na papierze. To co napisaliście na tym pozwie?
          Skoro się nie spieraliście to po co wam był potrzebny rozwód? I bez przyczyn się nie dało?
          Inna sprawa że kiedyś była taka komedia gdzie dwoje byłych kochanków(ona znalazła sobie później innego) się spiera. Na to ten jej obecny widząc to stwierdza" Jak ja bym się tak kłócił z żoną to nadal byśmy byli małżeństwem. I opuścił towarzystwo
      • sol_13 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 21:52
        A nie powinien odbywać się w sądzie wlasciwym dla ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania małżonków? Chyba tak jest zgodnie z prawem, przynajmniej tak bylo gdy sie rozwodzilam.
    • alpepe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:20
      W Chinach idziesz do urzędu i wychodzisz z papierkiem potwierdzającym, że jesteś rozwiedziona/y.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:22
      "Myślę, że wymagana prawem procedura, kiedy jedno z małżonków MUSI pozwać i obwinić drugie, jest niepotrzebna, szkodliwa i bezwzględnie powinna być zmieniona. "

      Masz rację, tylko w Polsce nie ma konieczności obwiniania współmałżonka.
      Można wystąpić o rozwód bez orzekania o winie, podając jako powód rozpad więzi. Sama taki wniosek pisałam kilkanaście lat temu.
      Prawnicy bardzo często naciskają na wnoszenie o ustalenie winy, bo wówczas trwa to dłużej i mają z tego dochód, zwłaszcza jeśli dostają wynagrodzenie za każdą rozprawę.
      My musieliśmy prawników, rozprawa trwała 20 minut.
      • sofia_87 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:31
        Prawnicy często naciskają na ustalenie winy w interesie klienta, w innym przypadku on po rozwodzie może być pozwany o alimenty, jeśli eks znajdzie się w trudnej sytuacji materialnej
        • koktajlowe Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 11:11
          "w innym przypadku on po rozwodzie może być pozwany o alimenty"

          Bardzo nadmuchany argument. W przypadku braku orzeczenia o winie o alimenty można ubiegać się tylko przez 5 lat od orzeczenia rozwodu. I podstawą jest wyłącznie ubóstwo, bez możliwości samodzielnego utrzymanka się, a nie tylko trudna sytuacja materialna.
          • sofia_87 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:38
            Ale jest to możliwe.
            Małżonek - przemocowiec , czy niestabilny emocjonalnie od którego żona ucieka i dla świętego spokoju godzi się na pokojowy rozwód, może po roku płacić alimenty, gdyż pan z zemsty wpadnie w alkoholizm lub depresję
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:52
        No więc u nas, też kilkanaście lat temu (ale bliżej 20) żądano przedstawienia zarzutów wobec strony pozwanej, chociaż absolutnie żadne z nas nie występowało o ustalenie winnego. Adwokatów też nie mieliśmy, wszystko dogadaliśmy sami.

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • stasi1 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:33
          A ile te spotkania w kancelariach kosztowały twojego męża? Mnie 300zł(rozprawa, żona miała mi połowę zwrócić ale nie zwróciła) plus podróż do Siedlec. W Wawie to oczywiście przy okazji
      • nangaparbat3 Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 10:56
        Pewnie tak i wqłam się na niego okropnie, zrobiłam na tym sądowym korytarzu autentyczną "scenę". Nie wiem, może pani z kancelarii miała układ z adwokatką, którą poleciła exowi, chocby czysto koleżeński i rzeczywiście go zmanipulowała.
        Ale po co w ogóle pozew? Pozew zawsze jest przeciwko pozwanemu - to nie pomaga rozstać się w przyjaźni czy choćby w neutralnym spokoju.

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • notting_hill Re: o rozwodzeniu się 07.01.20, 21:21
          Tak, mimo że rozwiodłam się 13 lat temu, dokładnie pamiętam ten ból, że to ja jestem POZWANĄ. Jeszcze matka zrobiła mi awanturę, że jak ja mogłam pozwolić na to, żeby to on mnie pozywał, pomimo tego, że moralnie to on jest winny rozpadu. A myśmy się tak umówili, żeby przeprowadzić to w miarę zgodnie... To, co napisała mu pani adwokat w pozwie też było bolesne i niejako kłamliwe, za to skuteczne. Też trwało to jakieś 20 min, pomimo tego, że mamy dziecko.
          Gdybym o tym wszystkim wiedziała, pewnie jakoś inaczej chciałabym to rozegrać. Może jakoś zawalczyć o siebie. A tak niesmak pozostał.
          Myślę podobnie jak Nanga (przy okazji pozdrawiam). Ludzie w takiej sytuacji stają się przedmiotami mielonymi przez jakieś bezduszne mechanizmy urzędnicze.
    • smillla Re: o rozwodzeniu się 06.01.20, 17:47
      W Polsce na ogół ludzie zawierają małżeństwa bez świadomości konsekwencji prawnych tej decyzji, kierując się głównie emocjami (biała suknia, czerwony dywan, wzruszeni krewni, nasze Wielkie Pięć Minut, no i odwieczna potrzeba rytuału przejścia). Zaczyna się od spełnienia potrzeby emocjonalnej, a realizuje się w praktyce jako przymus prawny. I wielka pułapka na na tego, kto w to wszedł, a chciałby wyjść - i zapomnieć. Prawo broni trwałości małżeństwa, bo państwo woli mieć ludzi zobowiązanych prawnie do wzajemnego wspierania się, opieki, finansowania, zapewniania locum - ceduje wtedy swoje obowiązki tego typu na osobę współmałżonka. I tak, nawet po rozwodzie, eks ma prawo mieszkać w mieszkaniu byłego/byłej, dopóki sam nie zechce się wyprowadzić. W skrajnej biedzie, nawet po latach może domagać się alimentów. Jeśli współmałżonek się nie zgadza - często nie dostanie się rozwodu. Sam rozwód zaś ma wyraźnie "przeczołgiwać" rozwodzących się, upokarzać pytaniami o datę ostatniego współżycia, zmuszać do występowania PRZECIWKO sobie, itd., by zniechęcić do rozwodzenia się. Bo potem singiel żąda od państwa dachu nad głową i sprzątania przez panią z OPS - a przecież taniej, by prywatni obywatele swiadczyli na rzecz innych prywatnych obywateli, nie angazując państwa i nie generując jego kosztów. Dlatego w Polsce rozwody zohydzone formalnie.
      Jak myślisz, dlaczego w Polsce osoba, która wynajmuje mieszkanie lokatorowi, nie może go wyrzucić w przypadku kilkumiesięcznego zalegania a czynszem, tylko musi go latami utrzymywać i sponsorować?...
      Sytuacja analogicznego nadmiarowego prawnego uwiązania jednego do drugiego, które odciąża państwo. A że ludzie tracą przy tym nerwy, pieniądze, zdrowie - czymże jest tracąca jednostka wobec zysku państwa?...
    • atenette Re: o rozwodzeniu się 08.01.20, 08:28
      W moim pozwie napisałam, że nastąpił trwały rozpad więzi i tyle. Nawet napisałam, że nie chcemy omawiać dokładnych przyczyn tego stanu rzeczy, ani nikogo obwiniać, tylko oboje jesteśmy zgodni, że chcemy rozwodu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka