Dodaj do ulubionych

Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie

20.01.20, 20:12
Dziewczyny ..pisze o poradę...Jestem taka zła na siebie..Mam ponad 20 kilogramów nadwagi.Od 2 stycznia się zawzięłam - jem 4 posiłki dziennie,zero słodyczy,dużo ruchu..a na wadze tylko pół kilo mniej...Tarczycę mam ustawioną.Biorę regularnie leki....Odkad jestem na diecie,nie umiem o niczym innym myśleć...Nie cieszę się codziennym życiem tylko non stop myśle o jedzeniu..Co mogę ,co nie mogę, czy powinnam jeszcze coś zjeść czy nie itp itd...Muszę schudnąć głownie ze względów zdrowotnych. Tak sobie myślę co jeszcze mogę zrobić by podkręcic metabolizm. Stosowała któras zupomanię Moniki Honory? Albo dietę 8 godzin jem,16 nic nie jem? I jak udało Wam się wytrwać w odchudzaniu ? smile
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:14
      Niecałe 3 tygodnie.
      Pomyśl przez ile lat te 20kg "zbierałaś".
      Nie ma tak łatwo.
      • kafana Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:13
        Ustal limit kaloryczny. Ściągnij aplikacja licząca kalorie ( np Fitatu) i zapisuj za jej pomocą co jesz. Sama pokaże Ci czy powinnaś czy nie powinnaś jeszcze coś zjeść.
        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 13:45
          Plus warto w sklepie przy zakupach wykluczyć wszystkie produkty kuszące, a niezdrowe czy tuczące. Nie mieć ich w domu, w lodówce, w spiżarni. Reszta rodziny też może zrezygnować z niezdrowych rzeczy.

    • anika772 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:19
      Kilka pytań: jakie masz zapotrzebowanie kaloryczne, jaki poziom codziennej aktywności (co to właściwie znaczy dużo ruchu i jaki to ruch?) i ILE KALORII dostarczają Ci te 4 posiłki? Powinnaś mieć lekki deficyt kaloryczny- 200- 300 kcal. Jakie leki?
      Wiele lat magazynowałaś tłuszcz i nie ma tak, że w 3 tygodnie on zniknie.
    • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:20
      Przed 7 laty moja znajoma w 1,5 roku zgubiła ponad 30 kg, główny powód odchudzania był jednak zdrowotny, bo tusza zwyczajnie szkodziła zdrowiu, w tym kręgosłupowi. Zmieniła całkowicie sposób odżywania i tym, co ją zdziwiło (bo wiecznie się wcześniej odchudzała), że nie była głodna, jadła 5 posiłków dziennie.
      Myślę, że odchudzenie się to zmiana na trwałe jedzenia, odejście od jedzenia pewnych tuczących rzeczy albo po odchudzeniu bardzo sporadyczne jedzenie np. słodkości. Chociaż lubię słodycze i z tym najtrudniej się mi rozstać, a z 5 kg chciałabym schudnąć.
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:46
        Napiszę to tu jeszcze raz i nie bierz tego proszę cię osobiście. Rozkładnie diety na 5 posiłków dziennie nie przynosi żadnej korzyści w porównaniu do 2-3. To założenie nie bazuje bowiem na żadnym naukowym dowodzie, a raczej na fałszywym wyobrażeniu i nie uwzględnia badań z ostatnich lat zajmujących się pracą insuliny. U bardzo wielu ludzi z predyspoyzcją do nadwagi mamy bowiem probem hyperinsulinemii, co oznacza, że organizm na każdy posiłek reaguje sporym wyrzutem insuliny. Ta nadprogramowa insulina nie tylko podkręca apetyt, przez co ludzie pomimo częstego jedzenia wcale nie są syci i blokuje do tego przejściwo spalanie tłuszczu, dlatego prawie wszystkie nowoczesne diety ochudzające bazują dziś na obniżeniu poziomu insuliny przez wydłużenie faz pomiędzy posiłkami i większa ilość posiłków jest tu kontraproduktywna. Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo zmusza do ciągłe zajmowania się jedzeniem.
        • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:59
          Napisałam to, co zastosowała znajoma, ale gdy czytam to, co napisałaś, brzmi to sensownie- zastosuję chyba smile
          • anika772 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:36
            Potwierdzam, stosuję, sprawdza się doskonale. Z tym, że moja przerwa trwa od ok. 15 do ok. 6:30 rano. Jem 2-3 razy. Boże, to taka ulga po latach jedzenia tych 5-6 małych posiłków, po których wiecznie byłam głodna i bez przerwy zajęta szykowaniem jedzenia.

            Nie jestem też fanatycznie przywiązana do tych godzin. Weekendy, wyjazy, wyjścia towarzyskie, imprezy mają swoje prawa.
        • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:39
          snakelilith napisała:

          Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest
          > też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo zmusz
          > a do ciągłe zajmowania się jedzeniem.

          Pomijając już, czy to fizjologiczne czy nie, ale osłabia mnie wizja pilnowania 5 posiłków, czyli w sumie jak niemowlę na butelce big_grin Dziś w pracy ledwo miałam czas się wysikać, a co dopiero mówić o 3 przerwach na jedzenie. Kurna, no choćbym chciała, to nie mam tyle czasu, żeby co chwilę robić przerwę na żarcie, przygotowywać itd. A dziubanie małych posiłeczków to dla mnie męka, wolę usiąść, porządnie się najeść 2 razy dziennie i mieć pół dnia spokój. I to mi się sprawdza, nie wiem jak w kwestii chudnięcia bo to dawno za mną, ale jeśli chodzi o jako takie trzymanie wagi, to jedząc w ten sposób, kiedy jestem głodna (czyli mniej więcej dwa razy na dobę), nie muszę się specjalnie martwić tym co i ile jem. 2x do syta i do widzenia.
          • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:08
            Tak, tak i jeszcze raz tak. Paradoksalnie pilnowanie mniejszej liczby posiłków daje bardzo dużo wolności, bo wiele godzin nie myśli się w ogóle o jedzeniu. Ja jestem na trzech regularnych posiłkach i bardzo to sobie chwalę.
            • czerwonylucjan Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:07
              Ale posilek to moze byc tez hablko lub kanapka wiec bez przesady z tym pilnowabiem
              • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:26
                "pilnowanie" - głównie w sensie psychicznym. Nie czując głodu, Nie jestes niewolnikiem jedzenia, Nie masz napadów głodu i związanych z tym atrakcji ( słabość, drżenia rąk itd)
              • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:52
                czerwonylucjan napisał(a):

                > Ale posilek to moze byc tez hablko lub kanapka wiec bez przesady z tym pilnowab
                > iem

                Taki "posiłek" tylko wk...a mój żołądek, szczególnie, kiedy poprzedni "posiłek" też był tego gabarytu. I tak, nawet, jeśli to tylko jabłko, to i tak trzeba pamiętać, żeby je zjeść przy tym przedziwnym systemie. A jak wspominałam, nie jestem niemowlęciem na mm, żeby szamać co 3 godziny.
                Mój system jest prosty: jestem głodna, to jem tyle, żeby się najeść. Tak wychodzi 2x dziennie. A jeżeli mam ochotę przetrącić jabłko czy kanapkę i mam na to akurat czas, to przetrącam bez filozofowania, tyle, że to dla mnie przegryzka, a nie posiłek.
          • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:22
            U mnie dokładnie tak samo, byłam kiedyś u dietetyka, wyszłam z dietą ileśtamkcal i 5 posiłków. I wszystko kręciło się wokół tego nieszczęsnego jedzenia, kupowanie, przygotowywanie, pamiętanie o porze jedzenia wink to tak jakby jeść cały czas przez cały dzień! Teraz jem 2-3 posiłki dziennie, zdarza się, ze jest to obfite późne śniadanie np. fritata warzywna z żytnim chlebkiem, po której jestem mega syta przez 5-6 godzin, potem spory obiad, mięsko warzywa, batat albo jakieś danie jednogarnkowe albo makaron z warzywami albo lasagne - koniec. Na fitatu sprawdzam ile i jakich składników dostarczyłam, braki uzupełnię suplem ( no niestety ale np. selenu i cynku nie jestem w stanie codziennie dostarczyć). Dobrze funkcjonuję, dobrze śpię i mam dobry poziom energii.
          • xantostrephomonas Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:01
            Rano jwm małe sniadanie przed wyjsciem z domu. W pracy kanapkę. Po pracy obiad, gdzieś po południu owoc lub jogurt. Wieczorem kolację. Dzień zaczynam kolo 6.15, a kończę ok północy. Nie mam poczucia pilnowania posiłków jak butelki u niemowlaka. Serio to takie kłopotliwe? Ja bym na 2 posiłkach nie przetrwała doby. 3 to absolutne minimum.
            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:06
              nasi dalecy przodkowie słowianie zaganiali ciężko fizycznie i na przednówku jedli jeden slaby posilek dziennie. jakoś żyli ale pewnie grubych w życiu nie widzieli smile

              polecam fajną książkę kuchnia słowian
              • moadek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 19:46
                Tylko średnia wieku życia była coś koło 30 lat.
                • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:19
                  "Tylko średnia wieku życia była coś koło 30 lat. "

                  A wiesz co to znaczy?
                • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:19
                  moadek napisała:

                  > Tylko średnia wieku życia była coś koło 30 lat.

                  Kiedy? W generacji naszych dziadków i pradziadków?
          • magata.d Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:55
            madzioreck napisała:

            > snakelilith napisała:
            >
            > Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest
            > > też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo
            > zmusz
            > > a do ciągłe zajmowania się jedzeniem.
            >
            > Pomijając już, czy to fizjologiczne czy nie, ale osłabia mnie wizja pilnowania
            > 5 posiłków, czyli w sumie jak niemowlę na butelce big_grin Dziś w pracy ledwo miałam
            > czas się wysikać, a co dopiero mówić o 3 przerwach na jedzenie. Kurna, no choćb
            > ym chciała, to nie mam tyle czasu, żeby co chwilę robić przerwę na żarcie, przy
            > gotowywać itd. A dziubanie małych posiłeczków to dla mnie męka, wolę usiąść, po
            > rządnie się najeść 2 razy dziennie i mieć pół dnia spokój. I to mi się sprawdza
            > , nie wiem jak w kwestii chudnięcia bo to dawno za mną, ale jeśli chodzi o jako
            > takie trzymanie wagi, to jedząc w ten sposób, kiedy jestem głodna (czyli mniej
            > więcej dwa razy na dobę), nie muszę się specjalnie martwić tym co i ile jem. 2
            > x do syta i do widzenia.
            Mam podobnie. Jem 3 posiłki lub dwa. 5 posilkow to dla mnie ciągłe podjadanie. Nie lubię jak cały dzień kreci się wokół jedzenia. Nie lubie tego uczucia, ze niby jestem glodna niby nie, jem cos dobrego ale tylko odrobinke itp.
            • xantostrephomonas Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 23:18
              Sniadanie jem z 5 minut. Kanapkę w pracy z 10. Obiad zajmie z 20 , jogurt/owoc 5 kolacja z 15. Na 24 h na jedzeniu spędzam niecałą godzinę. No wszystko się kreci wokół jedzenia i podjadania😀
            • pyza-wedrowniczka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 12:51
              Dla mnie 5 posiłków to nie jest ciągłe podjadanie.
              Śniadanie o 8.00, lunch w pracy o 13.00, potem o 16 jakaś przekąska (banan, jabłko czy coś), obiadokolacja około 18.30. Ponieważ idę spać około północy to ok. 21.30 muszę coś przekąsić jeszcze. I jem tak, bo mój żołądek takie ma oczekiwania. Spędzam na procesie jedzenia i przygotowywania max. 1,5 godziny na dobę.
        • aagnes Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:13
          Tak, tak, tak - już czas mówić o tym głośno i wyraźnie. te 5 posiłków to jakiś koszmar, nawet jeśli jeden z nich to jabłko czy marchewka.
          Na każdego działa co innego, u mnie sprawdza sie niejedzenie wieczorem cukru i węgli. natomiast co zjem na sniadanie (a rano lubie zjesc WSZYSTKO), czy na obiad nie ma znaczenia o ile nie są to wiadra i tony.
          w rezultacie od lat jem 2 razy dziennie, i jest ok. wczesniejsze 5 posiłków dziennie to byla makabra. byłam wiecznie głodna, po małym posiłku dostawałam takiego ssania, ze dosłownie rzucało mi sie to na głowe, oczy, chodziłam rozdygotana. nigdy wiecej.
          • angazetka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:52
            Dla kogo koszmar, dla tego koszmar, sama piszesz, że na każdego działa co innego. Ja jem dwa małe, i dwa duże posiłki. Nie jem non stop ani snu z powiek mi to nie spędza. I tak od dekady.
            • aagnes Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:41
              chodzi mi o to, ze warto przestać wciskac ciemnote ze tylko taki styl odzywiania jest jedyny i sluszny. od lat tylko 5 posilkow i 5 posilkow a potem ci nieszczesni ludzie slaniaja sie z glodu, nie chudną, albo zaraz maja jojo
        • znowu.to.samo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:13
          Istnieje coś takiego jak metabolizm. Jedzenie 5 niedużych posiłków bardzo go napędza -i o to chodzi. A jak już dorzuci sie sportu to już wogóle. Po osiągnięciu właściwej wagi nawet można sobie czasem podjeść jakiś słodycz. 2-3 posiłki na dobę to za mało i zdecydowanie go spowalniają.
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:38
            znowu.to.samo napisała:

            > Istnieje coś takiego jak metabolizm. Jedzenie 5 niedużych posiłków bardzo go na
            > pędza -i o to chodzi.

            Nieprawda. To ciągle powtarzany mit, ale na to nie ma żadnych dowodów naukowych. Ponieważ fizjologicznie jesteśmy dobrze przystosowani do dłuższych przerw pomiędzy posiłkami, mamy w wątrobie i komórkach mięśniowych zapasy szybkiej energii, cukru pod nazwą gilkogen. Te starczą nawet na 2-3 dni. Dlatego nawet tyle trwająca głodówka nie powoduje spowolnienia metabolizmu. Dopiero dłuższe fazy niejedzenia prowadzą do poprawek w metaboliźmie i przestawienia go na oszczędniejszy. I każdy endokrynlog potwierdzi ci, że wysoka insulina hamuje spalanie tłuszczu, więc stymulowanie jej wyrzutu przez częste posiłki jest dokładnym przeciwieństwem tego, co chcemy osiągnąć. Dziwi mnie, że tyle ludzi tego jeszcze nie wie.
    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:29
      Masz autentyczne 20 kg nadwagi, czy chodzi o to, że 20 kg dzieli cię do twojej wymarznej wagi idealaej, np. tej licealnej? Ta różnica może bowiem sporo mówić o twoim metaboliźmie. Jeżeli bowiem masz prawdziwą sporą nadwagę i BMI sporo powyżej 25, a może nawet powyżej 28, to 4 posiłki dziennie są błędem. Musisz koniecznie obniżyć poziom insuliny i w żadnym wypadku nie możesz jeść za często i za mało, inaczej twój metabolizm przejdzie na program oszczędnościowy i głodując nie będziesz znacząco tracić na wadze. Twój pomył z dietą interwałową 16:8 jest znakomity. Nadaje się świetnie do obniżenia insuliny i podkręcenia spalania tłuszczu. Jesz więc np. ostatni posiłek o 20-tej i następny dopiero o 12 w południe. Od 12 do 20 możesz jeść kiedy chcesz, ale lepiej ograniczyć się do 2-3 posiłków by nie sytmulować insuliny. Jeżeli masz wysokie BMI, czyli powyżej 25, to nie obniżaj kolorii poniżej 1600kcal. Jeżeli twoje BMI jest powyżej 30, to jedz nawet 1800kcal. To takie ogólne wskazówki. Wszelkie zupy i podobne niskokaloryczne diety zapomnij, bo ty potrzebujesz czegoś na dłużej, nie sztuka chwilę pogłodować, problem jednak w tym, że u ciebie nawet głodowanie nie przynosi już spodziewanych efektów i wpędza cię w zaburzenia odżywiania. Spróbuj napierw zaprzyjaźnić się z 16 godzinną przerwą, połowę tego i tak się śpi, i traktuj to jako wyjście długoterminowe, 20kg tłuszczu nie traci się w kilka tygodni.
      • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:56
        Snakelilith a stosowalas te diete 16:8?
        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:02
          Stosowałam. Ale ja mam wagę w normie. Moja wiedza bazuje jednak na dośwadczeniu zawodowym, zajmowałam się odchudzaniem ludzi, zwłaszcza tych z BMI powyżej 30 i insulinoopprnością.
          • rena.k Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:48
            Snakelilith, napisz proszę czy w tej przerwie 16 godzinnej można pić np. kawę z mlekiem. Tak na logike to chyba się nie powinno, jakieś kalorie to w sumie ma. Rozumiem, że w czasie 8 godzin jedzenia, można jeść co się chce, choć najlepiej jeść zdrowo i mało posiłków. Ale co z tymi 16 godzinami. Czy tylko picie wody, czy herbata bez cukru jest ok, czy wino wytrawne jest ok, czy kawa bez cukru może być? Z góry dziękuję. Na mnie też nic nie działa, mam problemy z insulinoopornością, praktycznie już prawie cukrzycę...
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:16
              rena.k napisała:

              > Snakelilith, napisz proszę czy w tej przerwie 16 godzinnej można pić np. kawę z
              > mlekiem. Tak na logike to chyba się nie powinno, jakieś kalorie to w sumie ma.

              Nie o kalorie chodzi, a o cukier. W mleku jest laktoza stymulująca insulinę, dlatego nie. W mleku bez laktpzy też jest cukier tylko inny, więc też nie. Dozwolona byłaby jedynie śmietanka (2-3 łyżki na filiżankę), ale problem w tym, że kawie ze śmietaną brakuje tej typowej dla mleka słodyczy.

              > Rozumiem, że w czasie 8 godzin jedzenia, można jeść co się chce, choć najlepie
              > j jeść zdrowo i mało posiłków.

              Lepiej jest ograniczyć się do 2-3 posiłków i oczywiście bilans kaloryczny musi się zgadzać. Na początek można jeść nawet tyle ile się spala, czyli praktycznie do syta i poczekać na podkręcenie spalania tłuszczu przez niską insulinę. Jak to nie przyniesie spodziewanego spadku wagi, to obcinamy jakieś 200-300kcal, do małego ujemnego bilansu kalorycznego znaczy normalna kobieta może zjeść jakieś 1800k-1900kcal. Mniej niż 1600kcal być jednak nie powinno.


              Ale co z tymi 16 godzinami. Czy tylko picie wody
              > , czy herbata bez cukru jest ok, czy wino wytrawne jest ok, czy kawa bez cukru
              > może być?

              Woda, herbata, kawa bez niczego, w razie mocnego napadu głodu bulion warzywny. Wino niestety nie. Pechowo alkohol u ludzi z insulinooprnością działa na nią bardzo negatywnie. Uważać powinnaś też z wypasionymi herbatymi owocowymi, szczególnie tymi, które w składzie mają suszone owoce oraz karmel i granulowany miód.

              >Na mnie też nic nie działa, mam problemy z insulinoopornością, praktycznie już prawie cukrzycę...

              Dieta interwałowa 16:8 powinna ci pomóc, ale to trochę potrwa. Wyrzuć z jadłospisu owoce, przynajmniej na jakiś czas. Poczekaj do lata, kiedy pojawię się świeże. I spróbuj ostatni posiłek dnia bez węglowodanów, czyli tylko białko, porcja warzyw i trochę tłuszczu. Do szybszego złamania insulinooporności i obniżenia cukru. nadaje się świetnie interwał, o którym ktoś tu ju pisał (sorry, nie pamiętam nicka), czyli 5:2, a to oznacza dwa dni w tygodniu, albo na początek tylko jeden, może być nawet jedenna 10 dni, jesz tylko 400kcal. Taka krótka totalna głodówka. Następnego dnia normlane 16:8.
        • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:07
          Snakelilith bardzo Ci dziekuje za Twoje wypowiedzi..A myślisz,ze to dobry pomysl jesc 3 razy np. 7:12":17? Rzeczywsicie mam maly problem z insuliną,,,Endokrynolog radzila mi niby 4 posiłki.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:19
            to jest 14 godzin przerwy. za mało. 16 to jest minimum, a jak masz dużą insulinę 16 ci nie wystarczy. lepiej przez dwa tygodnie przesuwaj śniadanie aż je kaloriowo połączysz z obiadem i jedz tylko obiad i kolację. ale obiad ilość kalorii jak poprzedni obiad + śniadanie.
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:27
            amelia1980 napisał(a):

            > Snakelilith bardzo Ci dziekuje za Twoje wypowiedzi..A myślisz,ze to dobry pomys
            > l jesc 3 razy np. 7:12":17? Rzeczywsicie mam maly problem z insuliną,,,Endokryn
            > olog radzila mi niby 4 posiłki.


            Spróbuj jedak z 3. Z mojego doświadczenia działa lepiej niż 4. 4 to taka asekuracja, by nie spadał ci za bardzo cukier, ale rzadziej jest lepiej. Możesz 7:12:17, ale wtedy masz bardzo długi wieczór i to może być pułapką, Możesz spokojnie zamiast 17, zjeść coś o 18. Nie jest prawdą, że po jakiejś tam godzinie nie wolno nic jeść, trzeba tylko wziąć pod uwagę, że wieczorem organizm potrzebuje więcej insuliny, więc lepiej chudną ludzie, którzy wieczorem rezygnują z żywności mocno stymulującej wyrzut insuliny, czyli z węglowodanów. Możesz też czegoś takiego spróbować, czyli węglowodany na obiad, a wieczorem białko z warzywami i tłuszczem. Białko w postaci mięsa, ryb, jajek, nabiału (nie za dużo, nabiał ma często węglowodany). Przepisy na posłki białkowe znajdziesz w necie.
            • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:31
              Bardzo Ci dziękuje smile Moglabym Cie prosić o ostatnią poradę..Jesli o tej 7 zjem zboza z jogurtem naturalnym i owocami, o 12 warzywa na patelnię -np. z ciecierzycą plus jakis owoc lub orzechy a o tej 18 np. serek wiejski z pomidorami i ogorkiem to będzie,ok?
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:42
                amelia1980 napisał(a):

                > Bardzo Ci dziękuje smile Moglabym Cie prosić o ostatnią poradę..Jesli o tej 7 zjem
                > zboza z jogurtem naturalnym i owocami, o 12 warzywa na patelnię -np. z ciecie
                > rzycą plus jakis owoc lub orzechy a o tej 18 np. serek wiejski z pomidorami i
                > ogorkiem to będzie,ok?

                A lubisz te zboża z jogurtem i owocami? Bo pod względem insuliny to katastrofa. Lepiej w ogóle przez pewien czas zrezygnować z owoców, zwłaszcz takich z jogurtem. Od tego isnulina szybuje w kosmos. Zamiast tego zjedz razowy chleb z wędliną, serem, albo warzywną pastą plus warzywo. To powinno nawet dłużej trzymać niż te głupie nowoczesne zapychacze, od których ludzie tylko tyją. I po których szybko znowu chce nam się jeść.
                Na obiad ciecierzyca z warzywami jest ok, ale dorzuć ciut kaszy, albo ryżu. Do podkręcenia metabolizmu. I znowu wywal ten owoc. Tym owocem rozwalasz wszystko. Kilka orzechów jest w porządku.
                Kolacja jest ok. Ale spróbuj urozmaicać. Czyli nie tylko serek, ale może być sałtka z tuńczykiem, kawałkiem kurczaka itd.
                • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:44
                  Bardzo dziekuje smile))))))
                • odnawialna Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 00:03
                  Ja też jem jogurt naturalny zbożami i świeżymi/suszonymi owocami. Na mnie dobrze działa taka porcja błonnika. Snakelilith, chciałabym zostawić gdzieś te zboża, jak zostawię je z samym jogurtem czy kefirem + porcja warzyw na śniadanie będzie ok? U mnie podobna sytuacja jak u autorki, nie mam problemów z tarczycą, ale endokrynolog stwierdził insulinooporność sad
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:35
                    odnawialna napisała:

                    > Ja też jem jogurt naturalny zbożami i świeżymi/suszonymi owocami. Na mnie dobrz
                    > e działa taka porcja błonnika. Snakelilith, chciałabym zostawić gdzieś te zboża
                    > , jak zostawię je z samym jogurtem czy kefirem + porcja warzyw na śniadanie będ
                    > zie ok? U mnie podobna sytuacja jak u autorki, nie mam problemów z tarczycą, al
                    > e endokrynolog stwierdził insulinooporność sad

                    Tak. Wyrzuć te owoce. Przy insulinooporności nie zaszkodzi jak zrezygnujesz w ogóle przez jakiś czas z owoców i zastąpisz je warzywami.
                    • odnawialna Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:14
                      dzięki smile
                    • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 10:22
                      Snakelilith mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie. pisals,ze jak ktos ma BMI to powinien jesc 1800 kcal. ja niestety mam 30. Ogladam program "Problem wielkiej wagi", ze waza tam osoby po 200 kg i zawsze zalecaja im diete 1200 kcal...Czy te 1800 to nie za duzo jednak ?
                      • huexido Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 12:00
                        Amelia, ale ten program pokazuje osoby walczące o zakwalifikowanie się do operacji bariatrycznej. To ZUPEŁNIE co innego. Tam ludzie muszą uzyskać szybki efekt w postaci odtłuszczenia organów, by operacja była mniej ryzykowna (a przy ich wadze jest szalenie ryzykowna) oraz przyzwyczaić się psychicznie PRZED operacją do zmiany wielkości porcji na zaledwie garstkę. To są zupełnie różne drogi postępowania.
                        Ty nie przygotowujesz się do radykalnej operacji, to nie jest Twoja ostatnia szansa na cokolwiek, Ty masz w sposób łagodny i bezpieczny w naturalny sposób zmienić nawyki żywieniowe i osiągnąć długofalowo efekt, a łagodne obcięcie kalorii ma sporą szansę się udać.
                        Ludzie po operacji bariatrycznej też mogą przytyć, też mogą rozepchać żołądek jeśli potem nie przejdą na racjonalny i zdrowy sposób żywienia. Jak ogladasz to, to przysluchaj się komentarzowi na początku każdego odcinka - jest tylko 5% szansy dla tych ludzi.
                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 25.01.20, 21:28
                        Też widziałam ten program. I też nie wiem jak osoby o tak dużej wadze mogą odchudzać się na diecie 1200 kalorii. I na samym białku bo białko kazał tylko jeść ten doktorek bariatra.
                        Toż to głodówka.
                • huexido Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:39
                  Jeżeli ktoś tu rozpęta do jutra g...burzę i wątek poleci to osobiście uduszę!! Jestem zmęczona, a snake cudownie i prosto pisze i tłumaczy. Chcę tu wrócić jutro i to poczytać!!
                  Dzięki Snake!!
            • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:57
              Ja ma skłonność do hipoglikemii, kiedyś po 3-4 godz. trzęsły mi się łapy i było mi słabo jak nie zjadłam, i ja sobie stopniowo te godz. przesuwałam o godz aż doszłam do docelowych wartości, uczyłam organizm nie jedzenia 1,5 miesiąca i teraz mogę spokojnie nie jeść 18 godz nic mi się nie trzęsie, w głowie nie kręci, czuję ew. ssanie w żołądku ale to sie da spokojnie znieść
              • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:13
                No wlasnie. Ja czasem zapominam jesc, tez nie mam innych objawow jak uczucie glodu po wielu godzinach I wtedy nagle aaaa, zapomnialam zjesc. A najlepsze ze wcale nie musze byc jakos zajeta, poprostu nie czuje sie ciagle glodna, nie mysle o jedzeniu.
                • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:30
                  Tak i to jest super big_grin
                  • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:26
                    Podajecie kolejny argument, aby w to wejść. Tym, co mnie zawsze w tych różnych dietach denerwowało, to kręcenie się wszystkiego, dnia całego wokół jedzenia, dań kolejnych itd.
      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 09:46
        Nie zjadłam owoców po południu i wieczorem. Odstęp był 12 h ( wiem daleko do tych 16) wczoraj wydluzylam przerwy ( niestety przy jednej nich zrobiło mi się słabo , ale też surowych warzyw nie jadłam wcześniej ,. (ratowalam się wodą). I tych węglowodanow trochę za dużo. A i tak dzisiaj , pomimo fatalnej pogody rano jestem znacznie mniej senna i mam więcej energii.
    • mamdomek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:36
      "Żryj mniej" to jedyna skuteczna kuracja. Nie ma żadnych diet cud, NIE ISTNIEJĄ! Wszystko to tylko żerowanie cwaniaków na ludzkiej naiwności i nadziei, która podobno umiera ostatnia. Ilość kalorii w zestawie z ilością ruchu - to jest klucz do chudnięcia lub tycia.
      Nadwaga = krótsze życie. Dużo krótsze. Ludzie z istotną nadwagą regularnie wysiadają około 60-tki.
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:51
        Bzdury. Nie ma diet cudów, ale istnieją odpowiednie koncepty odżywiania, które uwzględniają cechy ludzkiego metabolizmu. I proponuję ci sama "żryj mniej". Tak pisze osoba, która nigdy nie musiała się chyba odchudzać. Każdy ujemny bilans kaloryczny powoduje na dłuższą metę bowiem głód, a głód to silny instynkt i nie jest łatwo mu się przeciwstawić. Dlatego odchudzać należy się z głową, w sposósb, który jak najmniej stymuluje uczucie głodu, np. przez diety niskoinuslinowe.
        • mamdomek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 23:25
          Wielu rzeczom się jest trudno przeciwstawić. Nałogowcy wszelacy coś o tym wiedzą.
          Pomijając przyczyny niezależne, których ofiara pada znaczna mniejszość, zasada "żryj mniej" sprawdza się zawsze. Ale oczywiście ciężko się przeciwstawić... Co to za argument? Nałogowiec zawsze ma wytłumaczenie, usprawiedliwienie, dyspensę, choćby chwilową. Na tym właśnie nałóg polega!
          Spożywanie nadmiaru pożywienia (z przyzwyczajenia, bo lodówka albo kredensik pełen czeka) to tez forma nałogu. Organizm się przyzwyczaił jeść ponad potrzeby. Natura tego nie przewidziała. Nie przewidziała nieprzebranych zasobów żarła na każde skinienie.
          Nie możesz się przeciwstawić, to trudno. Tyj. ZUS się nie zmartwi na pewno.
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:36
            mamdomek napisał:

            >
            > Nie możesz się przeciwstawić, to trudno. Tyj. ZUS się nie zmartwi na pewno.

            Nie masz pojęcia o czym piszesz. A o mnie i mój ZUS się nie martw, ja nadwagi nie mam.
            • mamdomek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 23:41
              Rozmawiamy. Nic nikomu nie muszę udowadniać i nikt nie musi w ogóle brać sobie do serca tego co piszę. Każdy ma (podobno, choć czasami trudno w to uwierzyć) swój rozum i swoją wiedzę. Jeśli się pomyli, to sam płaci.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:20
        żrej mniej nie działa u osób z zaburzeniami insuliny.
      • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:45
        mamdomek napisał:

        > "Żryj mniej" to jedyna skuteczna kuracja. Nie ma żadnych diet cud, NIE ISTNIEJĄ

        No pacz pani, a ja 10 lat temu skutecznie (czyli bez jojo) zrzuciłam ponad 30kg i zupełnie nic nie miało to wspólnego z metodą żryj mniej suspicious Wręcz przeciwnie, mogłam żreć do wypęku, ale nie wszystko. I, kurna, podziałało.
    • aankaa Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:37
      powiem ci tak: bukmnieopuścił i przeszłam na 5 drobnych posiłków (z dotychczasowych 2) - efekt ? +6-7 kg (w trakcie nie było tak widoczne, dopiero jak wyciągnęłam sezonową odzież sprzed roku)
      • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:49
        Obserwuje z zaciekawieniem odchudzanie kobiet w ramach noworocznych postanowień i jestem zdziwiona ile one jadły skoro na diecie mają redukcję do 2000 kalorii?Ja nigdy tyle nie jadam a na diecie nie jestem, jeśli one latami miały takie nawyki że jadły dużo i bardzo kalorycznie to nie da się tego zmienić tak z dnia na dzień, to wymaga zmian rozłożonych w czasie, małe kroki, wymiana jedzenia, ja nie jadam ziemniaków bo nawykowo wybieram ryż, nie pije coli bo mi nie smakuje, nie słodzę kawy bo słodka jest dla mnie obrzydiwa ale to jest kwestia nawyków które powielałam latami i weszły mi w krew do tego stopnia że traktuje je jako standard a nie wyrzeczenia.
        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:00
          Normalna zdrowa kobieta z pewnym pensum ruchu i z wagą w okolicach 60kg spala lekko 2300kcal. Dlatego ograniczenie kalorii do 2000kcal nie jest wcale głupie. Lepiej długoterminowo lekki ujemny bilans kaloryczny niż krótkie diety 1000-1500kcal, które częściej powtarzane spowalniają tylko metabolizm.
          I łatwo się zresztą gada o swoich preferencjach gdy ma się tzw. szczupłe geny. A co jak ktoś przychodzi na świat z innymi genemi? I ci jak ktoś woli zemniaki zamiast ryżu? W sumie nie wiem nawet dlaczego miałaby to być aż taki wyczyn z tę preferencją ryżu, przecież to kompletnie nie gra roli. I na koniec, radzę nikomu nie chwalić dnia przed zachodem słońca, bo znam kupę ludzie zadzierających nosa, jak to oni są dzięki swoim przyzwyczajeniom szczupli i nagle buch, w jakiejś tam fazie życiowej mocno jednak przytyli.
          • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:05
            piszę tylko o nawykach, jak coś powielasz latami dotyczy również jedzenia to wchodzi w krew, kiedyś nie wypiłabym gorzkiej kawy a dziś słodka jest dla mnie obrzydliwa, spróbuj kilka miesięcy nie słodzić gwarantuje taki efekt bo nie jestem jedyna, nawyki są najważniejsze.
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:14
              Ale niesłodzenie kawy nic nie daje, jak zjesz za dużo kalorii w innych posiłkach, nawet jak są to mielone z kapustą. Z drugiej strony, posłodzona kawa nie jest grzechem, jak na obiad zje się zupę i sałatkę. I jak popatrzysz na zachowania ludzi otyłych walczących od lat z nadprogramową wagą, to zauważysz, że oni częściej nawet nie słodzą kawy, to jest pierwsze co się zmienia. Tacy ludzie bardzo często jedzą miesiącami rzeczy, które im nie smakują i których nie lubią i dlatego wpadają po każdej diecie w potrzebę kompensacji. Rezygnacja ze wszystkiego co się lubi, nie zawsze jest wyjściem.
              • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:21
                ale przyznasz że można dla przykładu zamienić tłuste wędliny czy sery żółte na jajka i ogórki kiszone czy tuńczyka co jest równie smaczne, możesz sobie np wydrążyć jajko nafaszerować tuńczykiem i już masz smaczną niskokaloryczną przekąskę bez wyrzeczeń.
                • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:33
                  taniax napisała:

                  > ale przyznasz że można dla przykładu zamienić tłuste wędliny czy sery żółte na
                  > jajka i ogórki kiszone czy tuńczyka co jest równie smaczne, możesz sobie np wyd
                  > rążyć jajko nafaszerować tuńczykiem i już masz smaczną niskokaloryczną przekąsk
                  > ę bez wyrzeczeń.

                  To zależy. Istnieją także chude wędliny, a tuńczyk w oleju jest też kaloryczny. big_grin I w przypadku ludzi z hyperinulinemią lepiej w ogóle zrezygnować z niskokalorycznych przekąsek, a lepiej zjeść więcej do głównego posiłku.
                  • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:45
                    ale wybierasz w sosie własnym albo w oliwie z oliwek i o tym mówię że zawsze masz wybór i też smaczny a zmiana nawyków sprawia że przychodzi ci to po jakims czasie łatwo.
                    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:52
                      Wierz mi, na tuńczyku w oliwie też można przytyć.
                    • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 08:57
                      Problem zaczyna się wtedy kiedy jesz właśnie zdrowo i nie chudniesz, a musisz. Dlatego rady o rzeceniu hamburgerów (ostatniego jadłam w listopadzie półtora roku temu) czy nieslodzeniu kawy (gdy nie widzi się napojów od dziecka) są o prostu śmieszne.
                      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:05
                        Ale co to znaczy jesz zdrowo? Bo za malo i za czesto, zbyt monotonnie, za duzo weglowodanow - nawet tych nie ze slodczy, coli, ciastek i hamburgerow -to nie jest wcale zdrowe. I na tym nie schudniesz.
                      • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:39
                        Mi się też wydawało, że jem zdrowo bo.... obiektywnie jem zdrowo i nie chudnę - dużo warzyw, mniej owoców, chude mięso, trochę nabiału, fast foodów nie jem wcale, słodkich napojów - zero, nie lubię, słodycze sporadycznie ( głównie ciasto ale np. jeden kawałek) i np. słyszać rady "odstaw słodzone napoje" - hę jakie napoje? Ostatni raz cole piłam pare lat temu ( niecierpię tego świństwa), odstaw chipsy i inne przekąski - hę? co to jest przekąską, nie jadłam, nie jem i nie zamierzam - jak można jeść chipsy przeciez to obrzydliwe! itp. itd.
                        A wszystkiemu winna durna insulina, która mi wywala po posiłku i ZA DUŻO posiłków
                        • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 05:01
                          Ja nie mam cukrzycy, insulinoodpornosci ani chorej tarczycy. Ale od dziecinstwa mam spieprzony metabolizm (moj syn zreszta tez) i niestety od zawsze walcze z (nad)waga.
                          Od wielu miesiacy jem bardzo malo rzeczy zawierajacych cukry (nie tylko proste). Owocow nie jem prawie w ogole, ewentualnie pare truskawek, lub jagody. Jem znikome ilosci chleba, ryzu, kasz, ziemniakow, bulwiastych warzyw (typu dynia, slodki ziemniak, buraki). Zeby uprzedzic kolejne zlote rady - nie zastepuje tego boczkiem i tlusta kielbasa wink.
                          Moja idelana diatea to bylaby dieta srodziemnomorska z duza iloscia warzyw i z pewnym dodatkiem miesa, jajek, ryb, straczkowych, ziaren lub orzechow. Jak mam ochote, to zjem do obiadu lyzke kaszy czy klusek, ale to raczej w weekend, jak jemy rodzinnie. Wtedy tez zjadam czasem kawalek chleba, jak ma chrupiaca skorke. Nie zrezygnuje napewno z mleka i niewielkiej ilosci serow(tak 2x w tygodniu), na przyklad troche sera i wina raz w tygodniu. Mniam! No i musze tez czasem podgryzc troche czarnej czekolady. Latem czasem lody. To jest dla mnie idealna dieta! Czy zdrowa, nie wiem, ale chetnie tak bym sie zywila.
                          Teraz testuje jedzenie w trybie 16/8 i zobaczymy co z tego wyniknie smile.
        • jehanette Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:06
          To zależy od wzrostu i poziomu aktywności, ja mam 176 cm wzrostu, odchudzałam się z 82 kg, sporo chodzę (8000 - 10000 kroków codziennie), ćwiczę jeżdżę na rowerze i 2000 kcal wystarczyło do odchudzenia. Obecnie mam 72 kg wagi i średnia z różnych kalkulatorów zapotrzebowania to 2400-2600. Fajnie być wysokim, mozna dużo jeść i nie tyć, albo jeść nadal sporo i chudnąć wink
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:11
        U mnie też pięć małych posiłków nie zdaje egzaminu. Za to jeden lub dwa się sprawdzają.
    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:52
      Nie możesz się głodzić bo organizm nastawi się na magazynowanie nawet z tych skromnych posiłków. Musisz jeść tak, żeby nie czuć głodu i nie myśleć obsesyjnie o jedzeniu. Schudłam 15 kg w 14 tygodni i jadłam nawet po 22.00. Tylko, że to były warzywa, których trawienie wymagało zużycia większej ilości energii niż one dostarczały. Motto tejj diety "Im więcej jesz tym szybciej chudniesz" i to się sprawdziło. Jesli chcesz nazwę diety mogę wysłac na maila, nie chcę reklamować publicznie skoro mi nikt za to nie płaci big_grin
      • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:58
        Lucyjkama chciałabym bardzo nazwe tej diety,ale w mailu mam imie i naziwsko, a nie chce się ujawniać winkWiem,ze znajomi tu bywaja, a nie chce by wiedzieli o moich wiecznych rozterkach wink
        • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:12
          Snakelilith, a co próbując zgubić parę kg , warto jeść, a z czego starać się definitywnie zrezygnować? Mnie gubią niestety słodycze, lubię sad
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:18
            Zrób sobie dietę interwałową. Ja uważam ją za najłatwiejszą i dobrą dla wszystkich. Dobrym psychologicznym hintem jest 1 dzień w tygodniu (dla ludzie z wagą w normie wystarczy 1), kiedy jemy tylko 400kcal. W pozostałe dni tygodnia jesz normalnie. Ale ponieważ wytrzymanie całego dnia na głodówce jest pewnego rodzaju wysilkiem, to w następnych dniach nie chce się tego rozwalać słodyczami. I zastanów się dlaczego masz ochotę na słodkie. Może po prostu za mało jesz? Organizm bardzo często reaguje wtedy ochotą na cukier.
            • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:22
              Dziękuję bardzo za tę poradę smile
            • black_halo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:37
              Organizm tez czesto reaguje na brak snu. W momenciekiedy zrezygnowalam z kawy calkowicie, pare miesiecy temu zaledwie, poczulam, ze musze, po prostu musze wiecej spac. I teraz spie 7-8 godzin zamiast 5-6. W ogole przestalam jesc slodycze jakiekolwiek i nawet nie zauwazylam jak szybko musze wymienic garderobe bo ciuchy, ktore byly przycisne dwa miesiace temu, dzisiaj spadaja.
        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:14
          A gazetowy Ci nie działa?
          • stasi1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:55
            Działać pewnie działa tylko nie każdy tam zagląda, ale skoro będzie wiedziała że dostanie maila to mogła by zajrzeć
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:07
        lucyjkama napisała:

        > Tylko, że to b
        > yły warzywa, których trawienie wymagało zużycia większej ilości energii niż one
        > dostarczały.

        Nie ma czegoś takiego. Ze wszystkiego co jesz zostaje ci jakaś tam kaloryczna korzyść. Tu nie kalorie jednak są ważne, a to, że warzywa bardzo często (nie wszystkie) nie stymulują aż tak mocno insuliny, więc twoje fazy niskoinsulinowe były odpowiednio długie i nie czułaś głodu. Każda niskoinsulinowa dieta na tym polega, jeść rzadziej, a jak już musi być częściej, to tylko żywność o niskim ładunku insulinowym.
        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:33
          Nie, to zupełnie inna dieta, nie niskoinsulinowa. I polega na tym żeby jeść jak najczęściej. I jeść nawet jak się nie czuje głodu jeśli się danego dnia nie ma się apetytu. Warzywa też nie wszystkie tylko konkretne. I jak najbardziej kaloryczność bywa na minusie.
          • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:35
            Wręcz trzeba jeść między głównymi posiłkami, bo wtedy się szybciej chudnie. A posiłków głównych minimum 5.
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:51
              To jest głupia dieta. Nie polecałabym jej nikomu kto ma skłonność do insulinooprności, bo to może skończyć się fatalnie. Tak naprawdę, to jej efekt polega na ujemnym kalorycznym bilansie, nie ma bowiem żadnych, ale to żadnych naukowych podstaw do jedzenia tak często. To jest wręcz wysoce niefizjologiczne. Ludzki metabilizm pracuje najlepiej, gdy robimy pomiędzy posiłkami dłuższe przerwy. Częste jedzenie na ujemnym bilansie nie podkręca wcale metabolizmu, to jest bzdura. Nie można też na wieczność żyć na warzywach, bo organizm potrzebuje węglowodanów, białka i tłuszczu. Strata też 1 kg na tydzień świadczy też o tym, że poszło sporo masy mięśniowej.
              • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:09
                Dieta zawiera nabiał, jaja, mięso, ryby i łuszcze i węglowodany tylko je nie od samego początku. Jest to bardzo zdrowa dieta, która zmienia nawyki żywieniowe. Po tej diecie ludziom poprawiają się wyniki badań, wiele osób wychodzi z nadciśnienia. Po niej jest stabilizacja 9 m- cy żeby nie było jo-jo. To dieta ułożona i modyfikowana nieco od ponad 20 lat żeby skutecznie odchudzać ludzi tatkże z różnymi problemami zdrowotnymi np. Hashimoto, cukrzycą.
                A mięśni nie poszło nic. Sprawdzałam na profesjonalnym sprzęcie. Za to ubyło mi na brzuchu 18cm (mimo szczupłej sylwetki mialam spory brzuch ) Nie masz pojęcia o dietach.
                • starczy_tego Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 23:44
                  No akurat snake o dietach ma dużo pojęcia w przeciwieństwie do Ciebie. No to pochwal się, co to za dieta cud??
                  • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 06:49
                    Jakoś się w tym wątku nie wykazała🤪.
                    • zazoo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:14
                      Bo skrytykowala twoją dietę? Moim zdaniem jej wypowiezi są jak najbardziej merytoryczne i poparte fachową wiedzą.
                      • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:38
                        Skrytykowała nie moją dietę bo to nie ja ją ułożyłam. Skrytykowała coś o czym nie pojęcia bo tej diety nie zna. Po jednym komentarzu, że jadłam warzywa po 22 stwierdziła, że to dieta złożona z samych warzyw, bez tłuszczu i węglowodanów big_grin Raz pisze, że ze wszystkiego co się je zostaje kaloryczna korzyść a potem, że dieta na której byłam polega na ujemnym kalorycznym bilansie. I jeszcze wypowiedz, że chudnięcie 1kg na tydzień świadczy o tym ze zeszła masa mięśniowa, a wcale nie zeszła. Albo zaleca jedzenie pierwszego posiłku koło południa. Sorry ale to jest katowanie siebie w dodatku bardzo niezdrowe. Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Jak dla mnie, ona jest totalnie niewiarygodna.
            • m_incubo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:21
              Widziałam już różne idiotyczne diety i słyszałam różne idiotyzmy, ale ta którą opisałaś przechodzi ludzkie pojęcie. Nawet nie chcę tego szczegółowo komentować. Ale gratuluję, że "działa", tylko może ostrożnie z polecaniem osobom z problemem insulinowym (jak autorka) jedzenia na okrągło "między 5 głównymi posiłkami".
              • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:20
                Hm.... diety nie opisałam bo się opisać w paru zdaniach nie da. Napisałam tylko, że nie można być głodnym, można jeść pomiędzy posiłkami a jak się nie ma apetytu to też jeść, żeby organizm nie przyłączył się na tryb magazynowania. I wcale się nie dziwię, że ktoś może być zdumiony. Bo gdybym nie znała tej diety to po takim opisie też bym w to nie uwierzyła big_grin Poznałam ludzi, którzy próbowali wielu diet, głodzili się, kasy nawydawali i dopiero na tej schudli i jo-jo nie mieli. Także osoby z chorobami przewlekłym. Ja zdecydowałam się schudnąć bo nabawiłam się nadciśnienia.
        • daisy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:33
          czyli o niskim indeksie glikemicznym? to o to chodzi?
          • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:51
            żadna dieta o niskim ig nie zaleca jedzenia non stop
    • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:03
      Jedynym sensownym sposobem odzywiania na stale jest dieta interwalowa 16:8. i sport, codziennie ok 45 min. Tak wiem nudne, ale skuteczne. Stosuje od kilku miesiecy, schudlam kilkanascie kilo. Pilnuje jednak tego, zeby maksymalnie zredukowac weglowodany i jesc duzo bialka- bialkowe odzywki, ale trzeba czytac sklad, bo niektore maja mnostwo weglowodanow. Do tego l-karnityna.
      • manala Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:13
        A w tej diecie interwałowej można rano wypić kawę z mlekiem, cz absolutnie nic?
        • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:22
          Pic mozna kawe, herbate, wode. Bez cukru oczywiscie. Czy z mlekiem to nie wiem, bo nie pije.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:26
            mleko zawiera cukry niestety. niby mało ale takie mało może dwie godziny z 16to godzinnej przerwy rozwalić.
          • 21mada Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:29
            Po herbacie są wzdęcia. Nie polecam.
            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:33
              21mada napisała:

              > Po herbacie są wzdęcia. Nie polecam.

              wzdęcia po herbacie? może koperkowej.
              • 21mada Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:36
                Po herbacie. Koperek to NIE herbata. To dwie różne rośliny.
        • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:23
          samą kawę bez cukru. w czasie przerw między posiłkami masz nie stymulować insuliny. mięso też odpada. za to na obiad możesz zjeść dużo w tym tłuszcze a to bardzo długo najada.
        • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:52
          mleko wywali ci insulinę więc lepiej nie
    • malia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:06
      Znów wątek o odchudzaniusmile
      to zapytam i ja, moze się komuś przyda.
      Podajcie jakiś wiarygodny kalkulator dziennego zapotrzebowania na kalorie, sprawdzałam 3, różnica to ponad 300 kcal.
      U mnie trochę do przodu, ale powoli, drugi tydzień placy mi tak nawalaja, że o ruchu mowy nie ma.
      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:19
        Nie ma jednwgo kalkulatora dla wdzystkich. Sa swietne aplikacje, gdzie wpisujesz ile wazysz, ile chcesz schudnac, preferencje jedzeniowe i aplikacja ci oblicza. Zapisujesz w aplikacji co jesz i masz jak na dloni ilosc kalorii.
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:16
        Ja sprawdzam tu :
        www.ja-i-ty.pl/zdrowie/kalkulator-BMI.php
        Jak obliczysz swoje BMI to wyskakuje tekst, w którym masz wszystko szczegółowo opisane.

        Masz tam też licznik kalorii, który pozwala ułożyć jadłospis na jeden posiłek lub na cały dzień. Ja liczę stopniowo na cały dzień:
        www.ja-i-ty.pl/zdrowie/wartosc-odzywcza/
    • 21mada Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:15
      Po co chcesz się odchudzać? Żeby być wredna chuda jedzą? Spójrz na nasze puszyste forumki i ucz się od nich radości życia!
      • 21mada Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:16
        A na kości to żaden facet nie poleci!
        • malia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:26
          Aaaaa, jednak ! Gruba z księgowości jednak zmieniła twoje podejście do wagi big_grin
    • jak_matrioszka Do Snake 20.01.20, 22:44

      Napisałaś tak: A lubisz te zboża z jogurtem i owocami? Bo pod względem insuliny to katastrofa. Lepiej w ogóle przez pewien czas zrezygnować z owoców, zwłaszcz takich z jogurtem. Od tego isnulina szybuje w kosmos.
      Ja mam pytania wokół tego tematu, tylko troche cieżko mi je sprecyzować. Nie chodzi o mnie, ale o kogoś kto sie chce 30+kg odchudzić (ma z czego, ma zejść do BMI<26) i lubi ten jogurt z owocami, a dodatkowo je go ze wzgledu na łatwość dosypania błonnika. Ta osoba już sporo kilogramów zgubiła, ale wciaż jest daleko od celu a spadek sie przychamował, wiec potrzebne jakieś "pchniecie". Nie wiem ile dziennie je, wiem że słodycze sa rzadkościa (nie odmawia sobie, po prostu ma do nich stosunek obojetny), owoców je mało (tylko te w jogurcie, wiekszości owoców nie lubi), je warzywa, tuńczyka z puszki, ostatnio mniej chleba, wspomniany jogurt, obiady typu mieso + ryż/makaron. Z tego co wiem, to jest odwrócony IF, bo je 16h a pości 8h tongue_out i tego nie zmieni (tzn nie ode mnie to zależy, a woli zmian nie widze). Czy da sie coś takiej osobie doradzić, np pod wzgledem kolejności posiłków? Jak słysze o jogurcie z błonnikiem wieczorem, to mnie sie słabo robi, bo nie tak to widze sad Niby moge (powinnam?) odpuścić, bo to dorosły człowiek i nie moja odpowiedzialność, a z drugiej strony coś tam jednak trafia z tego co mówie a ja nie umiem sie poddawać nawet jak przypadek wyglada na beznadziejny 🤷‍♀️ Jest coś co moge na szybko poczytać, żeby podrzucić tej osobie? Czym tu sie kierować, bo przecież nie chodzi o to, żebyś obcemu jadłospis układała smile

      Rozumiesz wogóle o co mi chodzi?
      • rosabell Re: Do Snake 20.01.20, 23:13
        16 godz jedzenia i 8 przerwy to nie jest zadna Odwrocona dieta interwalowa!
        Istota tej diety jest wlasnie dluga przerwa 16 godzinna. 8 godz to jakas kpina. W tej logice to obzarstwo jest odwroconym odchudzaniem.
        16 godzin na dobe jesc, czyli np od 8 do 24??? I nazywac to dieta?
        • jak_matrioszka Re: Do Snake 20.01.20, 23:29
          Mam nadzieje, że Snake tego tak dosłownie jak Ty nie odczyta... Pewnie, że 16h jedzenia i 8 przerwy to nie dieta, ale mniej wiecej tak wyglada dzień tej osoby. Śniadanie koło 7, ostatni posiłek koło 23 lub nawet później, tyle że mniej/rzadziej je w ciagu dnia. Pobudka 6-7 rano, małe śniadanie, w pracy nie je (od niedawna) wiec jest kolejna 8+h przerwa i po pracy obiad i "reszta". Reszta jest nieregularna, zarówno w ilości, jakości jak i czasie, ale z tego co zrozumiałam, to jakiś czas po obiedzie zaczyna sie przegryzanie. Ta osoba nakłada małe porcje na raz, wiec kiedyś sie dziwiłam jakim cudem tyje, aż dotarła do mnie ciagłość procederu. Ja na raz nakładam wiecej, jem i koniec, a ona zje raz, chwila przerwy i znów je... Dla mnie ten tryb jest nie do pojecia, dlatego nie wiem jak tu radzić, na jaki trop nakierować.
          • bib24 Re: Do Snake 21.01.20, 08:42
            skończy z cukrzycą, bo insulinę podwyższoną ma na 100%. nawet jak będzie jeść w tym trycie 1000 kalorii to i tak duża szansa, że będzie tyć.
      • bib24 Re: Do Snake 21.01.20, 08:41
        dosypywanie błonnika do jogurtu to taki sam pomysł jak odwrócona dieta interwałowa czyli idiotyczny.

        sensem błonnika jest to, że w warzywach np komórki są opakowane błonnikiem i to działa ochronnie na wyrzut cukru i insuliny, bo błonnik spowalnia trawienie. a tu proponujecie osobno jedzenie cukru a osobno błonnika (bo dosypany). taki błonnik nic nie spowalnia, tylko drenuje portfel.
        • raczek47 Re: Do Snake 21.01.20, 08:59
          bib24 napisała:

          > dosypywanie błonnika do jogurtu to taki sam pomysł jak odwrócona dieta interwał
          > owa czyli idiotyczny.
          >
          > sensem błonnika jest to, że w warzywach np komórki są opakowane błonnikiem i to
          > działa ochronnie na wyrzut cukru i insuliny, bo błonnik spowalnia trawienie. a
          > tu proponujecie osobno jedzenie cukru a osobno błonnika (bo dosypany). taki bł
          > onnik nic nie spowalnia, tylko drenuje portfel.

          Kilogram błonnika kosztuje 15 zł a starcza -mi-na jakieś 6 tyg. Od lat dosypuję błonnik do jogurtu,czasem też do innych potraw. Dziennie na pewno jest to łyżka,dwie-stołowe.Nie mam dzieki temu problemów gastrycznych,z ,ekhem,gazami czy
          wypróżnianiem i płaski brzuch.Jestem zwolenniczką dodawania błonnika do codziennych posiłków.
    • hrabina_niczyja Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 01:19
      Przestań być na diecie. Niedawno tu pisałam, że tyje z powietrza. Stwierdziłam, że jak już tyje od sałaty to już nie ma dla mnie ratunku. Od miesiąca jem wszystko. Zjadam pierwszy posiłek około 11-12, potem konkretny obiad, kolacja koło 18. Codziennie ćwiczę w domu, ale nie jakieś tam wielkie halo, ot brzuszki, przysiady takie tam. Efekt? 5 kg mniej. Cukru, słodyczy itd od dawna już nie tykam, więc to akurat bez znaczenia. Zacznij jeść. 2 lata temu za radą dietetyka też miałam 5 posiłków, po 2 miesiącach nosiłam rozmiar 40. Jadłam 2 posiłki - wróciłam do swojego 38.
      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:05
        Dokladnie tak mialam - im mniej jadlam, tym wiecej wazylam, bo metabolizm zwalnia i organizm oszczedza zapasy.
        I naprawde jak wiele osob pisze, to wielka ulga najesc sie porzadnie o o np 10-14-18 . Unikac weglowodanow i jakies cwiczenia ok. 45 min.

        Najwazniejsza tez jest MOTYWACJA. Celem nie jest odchudzanie, ale to co nam da. Co kogo cieszy. Mnie oprocz odbicia w lustrze cieszy mozliwosc latwego i fajnego ubrania sie, kiedy nic nie obciska, nie wrzyna Ci sie w cialo. Mozesz ubrac cokolwiek i dobrze wygladasz.

        I najwazniejsze to lubic nowy sposob odzywiania, a nie meczyc sie na diecie za kare. Mentalne nastawienie jest najwazniejsze.
        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:38
          rosabell napisała:

          > Dokladnie tak mialam - im mniej jadlam, tym wiecej wazylam, bo metabolizm zwaln
          > ia i organizm oszczedza zapasy.


          Nie ma mozliwosci jedzac mniej nie chudnac. To sa bzdury z tymi zapasami. Organizm przyzwyczaja sie do mniejszej ilosci dostarczanych kalorii stopniowo, oczywiscie nie nalezy ograniczac ich bardzo drastycznie ale systematycznie i skutecznie zmniejszac. Po pewnym czasie zacznie zuzywac zapasy ktore odlozyl. Nie bedzie odkladac bo nie bedzie mial z czego jesli to co dostaje w postaci kalorii nie bedzie wystarczalo tak jak do tej pory.

          > I naprawde jak wiele osob pisze, to wielka ulga najesc sie porzadnie o o np 10-
          > 14-18 . Unikac weglowodanow i jakies cwiczenia ok. 45 min.

          Nie ma powodu do unikania weglowodanow. Unikac nalezy cukru w postaci slodyczy i napojow. Kawe pic czarna plus woda.

          > Co kogo cieszy. Mnie oprocz odbicia w lustrze cieszy mozliwosc latwego i fajne
          > go ubrania sie, kiedy nic nie obciska, nie wrzyna Ci sie w cialo. Mozesz ubrac
          > cokolwiek i dobrze wygladasz.

          Zgadzam sie.


          • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:59
            Skoro nigdy nie mialas nadwagi i sie nie odchudzalas, to sobie mozesz na forum poteoretyzowac do woli, co jest skuteczne itp. Ja pisze z wlasnego doswiadczenia, co dziala u ludzi, ktorzy od lat walcza mniej lub bardziej skutecznie u nadwaga.
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:07
              Czyli nie dziala skoro walcza przez lata, stosuja rozne diety I wciaz maja nadwage albo sa otyli.
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:46
                Ale ci ludzie mają inny metabolizm do ciebie. I nie robią sobie od czasu do czasu krótkiej kosmetycznej diety by zrzucić 3 kg do nowego bikini, a walczą z zupłenie inną wagą. I już napisałam, nie chwal dnia przed zachodem słońca, bo nawet ludzie szczupli mogą w której fazei życiowej utyć i nagle okazuje się, że nic nie jest już takie proste jak nam się wydawało.
                • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:09
                  snakelilith napisała:

                  > Ale ci ludzie mają inny metabolizm do ciebie. I nie robią sobie od czasu do cza
                  > su krótkiej kosmetycznej diety by zrzucić 3 kg do nowego bikini, a walczą z zup
                  > łenie inną wagą. I już napisałam, nie chwal dnia przed zachodem słońca, bo naw
                  > et ludzie szczupli mogą w której fazei życiowej utyć i nagle okazuje się, że ni
                  > c nie jest już takie proste jak nam się wydawało.
                  Mam przykład na swoich rowisnikach. Nie poznałam tych chudych facetów po 20 latach. Podobnie z bratem i mamą. Jeszcze w domu ja jako dziecko na diecie ( byłam takim"uroczym " tłuściutkim 3 latkiem) a domownicy typowo polska kuchnia, jedni bardziej chude od drugiego. A obecnie sami tyją w oczach . Okazało się też, że mam obrzęk lipidowy ( chora tkankę tłuszczową na nogach , udach , łydkach oporną na odchudzanie) a na 20 urodziny diagnozę insulinooporsnosc i pcos. W życiu przeszłam dietetyczne piekło.
              • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:19
                ritual2019 napisał(a):

                > Czyli nie dziala skoro walcza przez lata, stosuja rozne diety I wciaz maja nad
                > wage albo sa otyli.

                A skąd takie wnioski? Wielu osobom, w tym mnie, jak najbardziej udało się dużo i skutecznie schudnąć wiele lat temu.
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:24
        Dobra dieta nie może być źródłem frustracji. Nie po to człowiek żyje, by dokładać sobie cierpienia. Można tak ułożyć jadłospis by był smaczny i jednocześnie spełniał swoją funkcję.
    • czekoladazkremem Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:04
      Musisz sobie w głowie przestawić. Dać sobie spokój z rygorystycznym przestrzeganiem diety, liczeniem non stop kalorii itp. Pomalutku wypracowuj sobie zdrowe nawyki , naucz się cieszyć z ruchu. Kiedy ja się odchudzałam, a raczej zmieniałam swoje życie, ruch był dla mnie mordęgą, bo byłam za ciężka. Diety nie miałam, jadłam mało, ale wszystko. Nawet pizza się trafiła, ale nie cała jak kiedyś, ale jeden kawałek. Kiedy naszła mnie ochota na czekoladę zjadałam pół tabliczki, ale już wtedy obiadu nie. Wiem, niezdrowo, ale nie było to codziennie i pozwoliło mi wytrwać. Stawiałam sobie cele: dziś przejdę dodatkowo jeden kilometr więcej, postaram się zrobić jedno ćwiczenie dodatkowo, jak schudnę jeszcze 15 kg to wreszcie kupię sobie dżinsy. Schudłam w ciągu roku ponad pięćdziesiąt kilo i uwierz mi, warto było. Nie wiem, dlaczego zmarnowałam tyle lat na otyłość.
      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:09
        Zgadzam sie z Toba w 100%. To samo napisalam tez wyzej. Nastawienie jest najwazniejsze. A co dokladnie robilas, ze tyle schudlas? I gratuluje tak ogromnego sukcesu.
        • agamamaoli Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:06
          Polecam Zupomanie. Świetnie się czuje nie chodzę głodna. Świetna grupa na Facebooku. Jem 4 zupy dziennie choć powinnam 5 ale nie zdążam z piąta. Do tego owoc i jakiś kefir. Efekty widoczne bardzo szybko.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:09
            4 zupy dziennie? różne? to przecież trzeba się zwolnic pracy.
        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:11
          Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mialam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike. Ciagle liczenie kalorii, myslenie co mozna zjesc a czego nie mozna itd moze skutkowac jeszcze wiekszymi zaburzeniami. Jedz to na co masz ochote ale nie jedz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna ale w ilosciach ktore nie daja poczucia duzego wypelnienia. Zostaw sobie ten luz czyli jak napisano zamiast zjesc cala pizze zjedz dwa kawalki ale nie ogromne czyli jeden to polowa i drugi to druga polowa, poprostu dwa male kawalki, pizza jest kaloryczna. Przede wszystkim powinnas jesc mniej niz dotychczas jesli chcesz schudnac, bedziesz miec poczucie braku sytosci, czuc sie glodna na poczatku ale tak to dziala.. Nie wchodz na wage, nie oczekuj efektow po 3 tygodniach, efekty zobaczysz z czasem. I nie 5 posilkow dziennie, moga byc dwa albo trzy .
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:50
            ritual2019 napisał(a):

            > Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mi
            > alam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike.

            Problem w tym, że ludzie z nadwagą bardzo często mają przesunięte granice odczuwania głodu i sytości, dlatego nie potrafię orientować się twoimi zasadami. Wielu z nich po wielu dietach nie wie nawet co to jest normalna porcja, bo albo jedzą za mało, to wtedy gdy są na diecie, albo za dużo, to wtedy, gdy kompensują sobie wyrzeczenia diety. Więc niestety, ale na początek trzeba mieć plan, a nie jeść na żywioł, bo to u tych ludzi prowadzi to przecież do tycia.
          • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:15
            ritual2019 napisał(a):

            > Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mi
            > alam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike.
            > Ciagle liczenie kalorii, myslenie co mozna zjesc a czego nie mozna itd moze s
            > kutkowac jeszcze wiekszymi zaburzeniami. Jedz to na co masz ochote ale nie je
            > dz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna

            No, tak kiedyś robiłam. Jadłam tyle, ile wydawało mi się, że potrzebuję i wylądowałam z wagą 94kg suspicious Nie potrafisz zrozumieć jednej rzeczy: u osób ze skłonnościami do tycia, zaburzeniami odżywiania, hiperinsulinemią itp. to nie działa tak, jak u osób, które są od zawsze szczupłe i nie muszą martwić się o wagę, nie sprawdza się jedzenie intuicyjne. U niektórych ludzi w ogóle nie występuje coś takiego, jak odczucie sytości, więc oni nawet po wrąbani całej pizzy mogą mieć poczucie tego lekkiego niedosytu, jaką wtedy masz dla nich radę? Zrozum, że wielu osobom z takimi problemami jest potrzebny jakiś mniejszy lub większy zbiór zasad, którymi mogą się kierować, bo inaczej popłyną w jedną albo drugą stronę. Ich brak skutkuje wiecznym stresem i niemożnością zapanowania nad masą ciała.
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:47
              A jaka ty masz dla takich osob rade?
              • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:51
                Dokładnie taką, o jakich pisze snejkowa, bo w przeciwieństwie do Ciebie, mam w tej kwestii doświadczenie przynajmniej własne i nie polecam nikomu z problemami z wagą pójścia na żywioł i jedzenia na wyczucie.
                • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 00:33
                  Właśnie. Pójście na żywioł nie jest dla każdego i w każdej sytuacji zdrowotno- życiowej dobrym rozwiązaniem.
            • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 00:29
              U zawsze szczupłej szwagierki intuicyjne jedzenie tyle i tego na co ma ochotę działa bezbłędnie całe życie.
              U mojego męża intuicyjne jedzenie chyba nie działało kiedyś bo od dziecka nadwaga mniejsza większa. Potem około trzydziestki pierwszy i ostatni raz się drastycznie odchudził i jakby to intuicyjne jedzenie wyrobił w sobie bo teraz choć potrafi dużo zjeść czasem na raz np na śniadanie to jednak widzę, że często zjada malutko i więcej już zwyczajnie nie może, nie wciśnie. Odkłada na jutro. Tak samo jak moje dzieci.
              Mnie to nie dotyczy. Może kiedyś dawno to tak.
              Nie czuję momentu sytości. Nie czuję, że żołądek mam wypełniony. Może jest rozepchany. Może też nie zauważam braku głodu i jem dalej, nie wiem.
              Psychika / charakter też mają wielki wpływ. I sto innych powodów.
          • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:24
            >Jedz to na co masz ochote ale nie jedz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna ale w ilosciach ktore nie daja poczucia duzego wypelnienia. Zostaw sobie ten luz czyli jak napisano zamiast zjesc cala pizze zjedz dwa kawalki ale nie ogromne czyli jeden to polowa i drugi to druga polowa, poprostu dwa male kawalki, pizza jest kaloryczna. Przede wszystkim powinnas jesc mniej niz dotychczas jesli chcesz schudnac, bedziesz miec poczucie braku sytosci, czuc sie glodna na poczatku ale tak to dziala..

            Świetna rada o ile to poczucie sytości kiedykolwiek się pojawia. Ja mam tak, że jak jestem za długo w ciężkim stresie, to mi się to poczucie sytości wyłącza. Normalnie jest tak, że zjem albo owsiankę z bananem albo dwie kromki chleba, jakieś warzywo do tego, wypiję herbatę i koniec, szlus. Nie jestem w stanie zjeść więcej. Czasem zjem trzecią kromkę, jak poprzedniego dnia zjadłam za mało. Jak śniadanie jest bardzo późno, to zjem tylko jedną albo nawet pół, bo moje śniadanie zawsze jest takiej wielkości, że o 12 znowu jestem głodna, więc podczas spóźnionego śniadania jem odpowiednio mniej,
            w żaden sposób o tym nie myśląc, samo tak wychodzi. Od lat trzymam w ten sposób dokładnie taką samą wagę, bez patrzenia na kalorie, pilnuję tylko porcji warzyw w ciągu dnia i ryb w ciągu tygodnia, reszta sama się układa.
            Ale jak za długo jestem w stresie, to w którymś momencie ten mechanizm się psuje. I zjadam trzecią kromkę i kusi mnie na czwartą. Co gorsza nie jestem głodna dopiero od 12, ale już od 10 ssie mnie w żołądku i nie bardzo mogę się skoncentrować. Co jeszcze gorsza porządny obiad na ciepło też nie pomaga, zaczynam szukać jedzenia. I oczywiście potwornie ciągnie mnie do węglowodanów i tłustego. To jest sprawa przejściowa, ewidentnie hormony stresu w którymś momencie rozwalają resztę systemu, ale zazwyczaj muszę się pilnować przez kilkanaście tygodni, aż stres zniknie, więc do przeżycia.

            Przy czym ja mam to szczęście, że wiem, ile to jest normalna porcja i gdzie mogę manewrować oraz przez lata odkryłam, że jest jedno warzywo, które całkiem nieźle zaspokaja to nieludzkie ssanie. Ale miałam też szczęście że między młodzieńczą wszystkożernością, kiedy duża pizza z pizzy hut była oczywistą porcją na jeden posiłek, a poważnymi stresami, które rozwalają układ hormonalny, miałam całkiem długą fazę spokojnej dorosłości, w której nauczyłam się swojego ciała, potrzeb itd. Jeśli ktoś nie miał takiego szczęścia i np. pochodzi z przemocowej rodziny i jeszcze do tego wkopał się w przemocowy związek, ma trudną, obciążającą pracę, to mógł nigdy nie zaznać tej dorosłej stabilizacji organizmu, gdzie żołądek mówi "ok, już dość". A jak nigdy nie zaznał, to skąd ma wiedzieć, jak to jest normalnie? I że inni odstawiają talerz nie dlatego że są takimi bohaterami, którzy umieją się świetnie kontrolować, tylko dlatego, że już na jedzenie patrzeć nie mogą?
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:22
              Ty na stres reagujesz wzmozonym apetytem a ja w stresie nie jem nic. To przyklad ze ludzie sa rozni wlasnie. Ani objadanie sie ani nie jedzenie nie jest dobre, dlatego to wlasnie przyczyne nalezy zlikwidowac czyli zrodlo stresu. Otylosc jest scisle zwiazana ze stanem psychicznym I jesli to nie zostanie naprawione to zadna dieta nie pomoze dlugodystansowo.
              • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:33
                >Ty na stres reagujesz wzmozonym apetytem a ja w stresie nie jem nic

                To nie jest apetyt. Apetytu nie mam na nic, jedzenie nie jest smaczne, smaki zlewają się, są przytłumione. Ale głodna, taka głodna do nieszczęśliwości, że aż mi się płakać chce z głodu, to jestem prawie nieustannie.

                >To przyklad ze ludzie sa rozni wlasnie.

                No i dlatego jak się nie jest człowiekiem, który nie miewa popsutego włącznika sytości, lepiej nie radzić, że można opierać się na poczuciu sytości i nie tyć. Bo nie wiesz, czy nie rozmawiasz z kimś, kto ma zaburzenia poczucia sytości, sporo osób ma, na stałe czy okresowo.
                Tak samo jak wtedy gdy nie masz problemów z insuliną i nie wiesz, że zjedzenie jednego jabłka może spowodować, że za 40 minut będzie się tak wściekle głodnym, że mroczki latają przed oczami, ręce się trzęsą i w ogóle organizm się zachowuje, jakby stał w obliczu śmierci głodowej. To samo jabłko jako zwieńczenie posiłku może nie czynić żadnych szkód, jest białko, jest tłuszcz, są węglowodany, ok, trawimy. Ale nie wiesz, czy rozmówca takich problemów nie ma.

                >Otylosc jest scisle zwiazana ze stanem psychicznym I jesli to nie zostanie naprawione to zadna dieta nie pomoze dlugodystansowo.

                No to dlaczego w ogóle radzisz, vo i jak jeść, zamiast od razu polecać psychoterapię?


                >dlatego to wlasnie przyczyne nalezy zlikwidowac czyli zrodlo stresu.

                Jak ostatni raz sprawdzałam, to morderstwa były karalne.
                • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:42
                  turzyca napisała:

                  >
                  > Jak ostatni raz sprawdzałam, to morderstwa były karalne.
                  >

                  big_grin
                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:44
                  turzyca napisała:


                  > To nie jest apetyt. Apetytu nie mam na nic, jedzenie nie jest smaczne, smaki zl
                  > ewają się, są przytłumione. Ale głodna, taka głodna do nieszczęśliwości, że aż
                  > mi się płakać chce z głodu, to jestem prawie nieustannie.

                  Aha.

                  > No i dlatego jak się nie jest człowiekiem, który nie miewa popsutego włącznika
                  > sytości, lepiej nie radzić, że można opierać się na poczuciu sytości i nie tyć.

                  Ale jak ma sie popsuty wlacznik to trzeba naprawic go u psychiatry.


                  > Tak samo jak wtedy gdy nie masz problemów z insuliną i nie wiesz, że zjedzenie
                  > jednego jabłka może spowodować, że za 40 minut będzie się tak wściekle głodnym
                  > , że mroczki latają przed oczami, ręce się trzęsą i w ogóle organizm się zachow
                  > uje, jakby stał w obliczu śmierci głodowej.

                  A zjedzenie czego nie powduje u ciebie takich objawow?


                  > No to dlaczego w ogóle radzisz, vo i jak jeść, zamiast od razu polecać psychote
                  > rapię?
                  >
                  Moze dlatego ze nie kazdy jest otyly z powodu zaburzen psychicznych. Sa osoby ktore maja nadwage poprostu nie wynikajaca z tego rodzaju problemow i nie maja objawow jak ty po zjedzeniu jablka.

                  > Jak ostatni raz sprawdzałam, to morderstwa były karalne.
                  >

                  Dlatego tobie radze psychiatre na poczatek.
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:47
                    ritual2019 napisał(a):

                    >
                    > Dlatego tobie radze psychiatre na poczatek.

                    Acha, wszyscy dookoła ciebie grubi i psychiczni, tylko nie ty. big_grin Bosz, ja ty musisz cierpieć w takim otoczeniu. Może też psychiatra do zaakceptowania smutnej konieczności życia wśród świrów? big_grin
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:51
                      Ja nie cierpie, no dookola nie mam takich osob jak grube dietetyczki zeswirowane na punkcie insuliny czy wsciekle glodni z drgawkami zombie po zjedzeniu jablka. To jest forumowa rzeczywistosc, ktora dostarcza rozrywki. 🤣
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:36
                        ritual2019 napisał(a):

                        > Ja nie cierpie, no dookola nie mam takich osob jak grube dietetyczki zeswirowan
                        > e na punkcie insuliny czy wsciekle glodni z drgawkami zombie po zjedzeniu jablk
                        > a. To jest forumowa rzeczywistosc, ktora dostarcza rozrywki. 🤣

                        Rozumiem. Inny człowiek wziąłby sobie snickersa, albo pączka, ty trollujesz nałogowo wątki o odżywianiu, bo dostarczają ci tego, czego sobie codziennie odmawiasz. big_grin
                        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:42
                          🤣 to jest akurat jeden z bardzo niewielu w ktorym dyskutuje, generalnie mnie takie tematy nie interesuja ale nudzi mi sie dzis wyjatkowo.
                  • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:30
                    >Sa osoby ktore maja nadwage poprostu nie wynikajaca z tego rodzaju problemow i nie maja objawow jak ty po zjedzeniu jablka.

                    A z czego wnioskujesz, że to moje objawy?


                    >Ale jak ma sie popsuty wlacznik to trzeba naprawic go u psychiatry.

                    O ile on jest popsuty w wyniku konkretnego stresu, a nie w wyniku innych zaburzeń hormonalnych. Moja koleżanka swój naprawiła u ginekolożki, okazało się, że leczenie przypadłości kobiecych u świetnej specjalistki, która ma specjalizację także w endokrynologii, miało ten przyjemny skutek uboczny, że nagle przestała musieć mieć odważone jedzenie i unikać wszelakich wyjść tylko można jej postawić michę jej najbardziej ulubionych słodyczy pod nosem, a ona nie ma na nie ochoty, bo jest już po obiedzie.


                    >Dlatego tobie radze psychiatre na poczatek.

                    A co on mi ma dać?
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:44
                      turzyca napisała:


                      > A z czego wnioskujesz, że to moje objawy?
                      >
                      Jesli to nie twoje objawy to zamiast pisac bzdury zajmij sie czyms pozytecznym.
                      >
                      • starczy_tego Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 22:27
                        Dżizas, babo, przestań już pisać w tym wątku bo z każdym wpisem coraz bardziej się ośmieszasz, twoje komentarze to czyste śmieci 😑
            • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 18:54
              Wiem o czym mówisz, poważny stres, trauma zaburza wszystko, sen, jedzenie, hormony - wszystko jest nie tak....
      • kosmos_pierzasty Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:34
        czekoladazkremem napisała:

        > Musisz sobie w głowie przestawić. Dać sobie spokój z rygorystycznym przestrzega
        > niem diety, liczeniem non stop kalorii itp. Pomalutku wypracowuj sobie zdrowe n
        > awyki , naucz się cieszyć z ruchu.

        Zgadzam się całkowicie, a jak się to zmieni i nadal nie ma wielkich efektów wizualnych, to się nie przejmować. Rany, nie trzeba odpowiadać bieżącym ideałom, ważne, by w dbać o ciało i się lubić.

        Moje dziecko mnie ostatnio ujęło: Mąż mówi, że mam trochę za krótką bluzkę, to pytam jej, o co mu chodzi (ostatnio dziecko lepiej zna się na modzie niż ja smile ), a ona "Może o to, że masz dużą pupę, ale to przecież w niczym nie przeszkadza". Kurczę, ona ma rację.
        • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:36
          > a ona "Może o to, że masz dużą pupę, ale to przecież w niczym nie przeszkadza". Kurczę, ona ma rację.

          Mam taką cichą nadzieję, że w związku z ruchem ciałopozytywności wyrośnie generacja, która będzie miała właśnie takie podejście, jak Twoja córka i nie będzie próbować "uzyskać idealnych proporcji", "zamaskować niedoskonałości sylwetki" itp
      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 00:10
        Mąż schudł lata temu ponad 50 kilo w mniej niż rok i też myśli, że warto chyba bo ma szmergla na punkcie tego, żeby nie utyć nawet 3 kilo. Raz w życiu się odchudził i trwale. Na zawsze. Ale od tamtej pory inaczej jednak się odżywia i uważa by nie jeść za dużo i za często.
    • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:40
      Wątek dla mnie. BMI wysokie, do zrzucenia ok 40kg, kiepskie nawyki żywieniowe - cukier, cukier, cukier..
      Bycie na diecie kojarzy mi się z ciągłym myśleniem o jedzeniu i byciu głodnym uncertain
      • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:22
        enigma81 napisała:

        > Wątek dla mnie. BMI wysokie, do zrzucenia ok 40kg, kiepskie nawyki żywieniowe -
        > cukier, cukier, cukier..


        Zacznij od ograniczenia cukru. Czemu tak wiele ludzi je cukier?
        • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:31
          bo cukier bardzo mocno uzależnia. jak papierosy.
          papierosy łatwiej odstawić, przestajesz palić i tyle. a jeść musisz, węglowodany są konieczne a troszkę cukru łatwo gdzieś przeoczyć. to tak jak kazać alkoholikowi pić tylko 2 kieliszki wódki dziennie.
          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:44
            Ale to nie jest kwestia cukru w weglowodanach a jedzenia slodyczy I picia slodoznych napojow. Bo to sie tak zaczyna ze ciacho do kawy musi byc, kawa slodzona, napoje slodzone, na obiad nalesniki z serem oczywiscie slodzone (to jeden z przykladow) itd. Wiele osob ma diete oparta na cukrze.
            • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:50
              U mnie jest tak, że rano śniadanie jest w pośpiechu w aucie i syfiaste - napój energetyczny plus pączek albo drożdżówka albo jakiś inny szit ze sklepu. Później jem w miarę normalnie, choć lubię dużo i tradycyjnie, sporo też podjadam wieczorami.
              To śniadanie w aucie jak uzależnienie uncertain I mam takie poczucie, pewnie tylko w głowie, że jak nie skończę posiłku czymś słodkim to nie jestem najedzona uncertain
              • mrs.solis Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:00
                No to dziwnie masz. Ja zauwazylam, ze jak zjem sniadanie na slodko to po 3 godzinach jestem wsciekle glodna, az mnie w zoladku ssie, a nie mam czasu na ponowne jedzenie. Jak zjem np. jajko sadzone z bekonem to trzyma mnie to do polowy dnia.
                • chatgris01 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:15
                  I dlatego Francuzi jadają obiad 3 godziny po (słodkim) śniadaniu...
                • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:14
                  Po tym syfie jedzonym w aucie po 7 jem o 12, zwykle jakaś kanapka plus herbata. Później obiad w domu ok 17. Plus podjadanie do wieczora.
                  • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:33
                    Wiec sie nie dziw ze nie mozesz schudnac.
                  • mrs.solis Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 23:43
                    Zamiast przechodzic na diete i sie nia martwic najpierw przestan kupowac to, co podjadasz wieczorem. Przez jakis czas bedziesz wstawac i szukac po szafkach (dzieki czemu spalisz dodatkowe kalorie tongue_out) , a pozniej ci przejdzie. To radzilabym na poczatek. Jak musisz miec czyms zajeta buzie, to zrob sobie herbaty.
                    • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:27
                      Dziś nie kupiłam nic w drodze do pracy - żadnego pączka ani energetyka. Mały sukces na dobry początek.
                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 01:10
                        Pączków czy energetyków prawie nigdy u nas w domu nie było ale kupowaliśmy inne słodycze i jakiś rok temu chyba przestaliśmy kupować zupełnie, szkoda kasy na cukier i NIEZAUWAŻALNIE skończyła się konsumpcja cukru.
                        Zmiana jedzenia zaczyna się chyba w sklepie, na zakupach.
                        Ale w święta babcia upiekła różne ciasta, kupiła słodycze, mąż zaczął znowu przywozić z wyjazdów torby słodkości, znowu coś tam kupiliśmy dziecku bo urodziny i do koszyka trafiła nie wiem po co nutella.
                        Nie chcemy być faszystami słodyczowymi i odmawiać tortu na urodzinach ale znowu trzeba trochę skasować te zakupy.
                        Fajnie było przez prawie pół roku zjeść 1-2 kawalki ciasta i kilka tylko kostek czekolady nie dlatego, że sobie czegoś z przykrością i z wysiłkiem odmawiałam tylko, że nie miałam żadnej specjalnej ochoty na słodkie.

          • stasi1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:26
            Ja jem dużo słodyczy nawet sądziłem że jak nie będę mógł jeść ich to chyba popłynę. W poprzednie Boże Narodzenie dużo zjadłem służbowych słodyczy więc w domu i w gościach już nie jadłem, praktycznie wytrzymałem do Wielkanocy. W te tak samo zrobiłem(kiedyś potrafiłem na obiad zjeść kilogram prawie wafelków
      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:25
        enigma81 napisała:

        > Wątek dla mnie. BMI wysokie, do zrzucenia ok 40kg, kiepskie nawyki żywieniowe -
        > cukier, cukier, cukier..
        > Bycie na diecie kojarzy mi się z ciągłym myśleniem o jedzeniu i byciu głodnym :
        > /
        Piona. Mogłabym dopisać węgle , węgle, węgle. Nie ma ich w posiłku mój mózg wie ,że jestem na diecie.
        • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:28
          Dokładnie. Jak nie zakończę posiłku czymś słodki, choćby sokiem to mam wrażenie, że się nie najadłam. Problem na bank jest w głowie.. Na razie spróbuję IF, zobaczymy jak mi będzie szło..
          • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:35
            > Problem na bank jest w głowie..

            U mnie problem był w insulinie jednak. Uczucie ciągłego głodu i takiego właśnie niedojedzenia nawet po obfitym posiłku skończyło się natychmiast po obniżeniu poziomu insuliny we krwi.
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:48
              Oczywiscie, jadlas zbyt duzo wiec poziom cukru byl wysoki wiec logiczne ze po obnizeniu poczulas sie lepiej. To jest hyperglycemia a nie hypoglycemia. To sa konsekwencje m.in zlej diety (nie tylko) a nie jej przyczyny. Przyczyny zazwyczaj sa w glowie.
              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:57
                a głową sterują hormony. smile
          • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:51
            enigma81 napisała:

            > Dokładnie. Jak nie zakończę posiłku czymś słodki, choćby sokiem to mam wrażenie
            > , że się nie najadłam. Problem na bank jest w głowie.. Na razie spróbuję IF, zo
            > baczymy jak mi będzie szło
            Akurat w tym wypadku chodziło mi głównie o typowe węglowodany złożone ( kasze,ryż, ziemniaki, chleb). Nie ma ich w posiłku to zjem wszystkiego dwa razy więcej. A i tak mam wrażenie, że jestem głodna 😔. Dla mnie to też taki uspokajacz. Jako dziecko w ten sposób zajadalam negatywne uczucia. Dość dobrze robią mi te pełnoziarniste. Ale dobry pełnoziarnisty chleb ciężko dostać. No i niestety musiałam też skorzystać z leków u psychiatry bo już wogole nad tym nie panowałam ( i innymi emocjami też). Z resztą to była rada diabetolog, która po sprawdzeniu moich wyników ( paradoksalnie znam szczuplejsze osoby ode mnie, które mają gorsze wyniki ) i wywiadu powiedziała,że sama nie udźwignę tego. Powiedziała, że powinnam już od co najmniej 20 lat być pod opieką dietetyka/ psychologa lub/ i psychiatry/ trenera. Niestety spotykam tylko takich ci leczą jego dieta lub 5 posiłkami 😔 Na szczęście narazie zatrzymałam galopujące w zastraszającym tempie tycie .
            • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:54
              Nie * jego dietą tylko * ketodieta
          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:00
            Na razie zacznij od zmiany nawykow. Zjedz sniadanie zanim wyjdziesz a domu, np owsianke z bananem albo jajecznice z pieczywem, wypij czarna kawe (moze byc z mlekiem ale bez cukru). Kiedy poczujesz sie glodna czyli po kilku godzinach to albo bedzie pora lunchu albo jeszcze nie zalezy o ktorej zjesz sniadanie, mozesz wiec albo zjesc przekaske (byle nie ciasta itp) albo lunch czyli np nieduza porcje salaty z grillowanym kurczakiem I fasola, albo warzywa z feta itp. Po nastepnych kilku godzinach czyli pewnie ok 17-18 nastepny posilek np makaron z sosem I warzywami. To akurat przyklad ale pomyslow na zdrowe posilki znajdziesz mnostwo. Wazne aby byly one latwo dostepne czyli albo do szybkiego przygotowania albo odgrzania co pozwoli uniknac podjadania przed z glodu. Staraj sie nie myslec o jedzeniu I jesli najdzie cie ochota na niezdrowe czyli jakies paczki to staraj sie tego nie jesc, zajmij sie czyms albo jesli musisz zjedz kilka (ale naprawde kilka) orzechow, jablko czy kilka suszonych owocow.
            • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:08
              > Zjedz sniadanie zanim wyjdziesz a domu,
              > np owsianke z bananem

              No. Zjem. Poczuję wściekły głód najdalej po piętnastu minutach, do pracy dotrę z mdlosciami, trzesącymi się rękami, mroczkami przed oczami i wściekła.
              Jakieś inne cudowne rady?
              • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:12
                szarsz napisała:

                > > Zjedz sniadanie zanim wyjdziesz a domu,
                > > np owsianke z bananem
                >
                > No. Zjem. Poczuję wściekły głód najdalej po piętnastu minutach, do pracy dotrę
                > z mdlosciami, trzesącymi się rękami, mroczkami przed oczami i wściekła.
                > Jakieś inne cudowne rady?

                To nie byla rada dla ciebie. Jesli masz takie symptomy to zjedz cos po czym nie bedziesz miala takich objawow albo lepiej udaj sie do lekarza.
                • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:13
                  > lepiej udaj sie do lekarza.

                  Czyli jednak twoje rady nadają się do jednego: na śmietnik.
                  • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:01
                    szarsz napisała:

                    > > lepiej udaj sie do lekarza.
                    >
                    > Czyli jednak twoje rady nadają się do jednego: na śmietnik.

                    Idz do lekarza, psychiatry.
                    • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:06
                      Śmietnik.
                    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:06
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Idz do lekarza, psychiatry.

                      A nie wystarczy wziąć się w garść i nie myśleć o jedzeniu, tak jak u ciebie? big_grin
                      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:26
                        snakelilith napisała:

                        > ritual2019 napisał(a):
                        >
                        > > Idz do lekarza, psychiatry.
                        >
                        > A nie wystarczy wziąć się w garść i nie myśleć o jedzeniu, tak jak u ciebie? :-
                        > D
                        Tak może napisać a) szczupła,zdrowa osoba b) osoba, która nie żyła pod jednym dachem z osobą mającą zaburzenia odżywiania c) osoba, ktora sama lub w bliskim otoczeniu nie widziała walki kiedy BMI zbliża się do 40.
                        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:32
                          Czyli psychiatra.
                      • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:33
                        snakelilith napisała:

                        > ritual2019 napisał(a):
                        >
                        > > Idz do lekarza, psychiatry.
                        >
                        > A nie wystarczy wziąć się w garść i nie myśleć o jedzeniu, tak jak u ciebie? :-
                        > D

                        Alez wystarczy uwierzyc ze wszytskiemu winna insulina I wlaczyc glodowke 🤣
              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:12
                owsianka z bananem. facepalm. po tym umarłabym z głodu od razu, lepiej nic nie jeść - ale to w moim przypadku.

                zrób jajecznicę na boczku z 5 jajek, zjedz bez chleba. to powinno trzymać 6 godzin jak nic.
                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:18
                  bib24 napisała:

                  > owsianka z bananem. facepalm. po tym umarłabym z głodu od razu, lepiej nic nie
                  > jeść - ale to w moim przypadku.

                  To w twoim przypadku wiec zamiast doradzac komus jedzenie jajecznice z 5 jaj pozwol wyprobowac im zjedzenie owsianki a bananem albo jajecznicy a dwoch jak I pieczywa.
                  Wlasnie o to chodzi zeby kazdy jadl wg wlasnych potrzeb a nie cudzych.
                  • mona-taran Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:31
                    Ano właśnie, np. ja się owsianką najadam na długo, a po jajecznicy z rana mi niedobrze :p To są na tyle indywidualne sprawy, że ciężko jednoznacznie doradzać.
                    • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:36
                      A ja np. jestem takim type z io, który nie miewa napadów głodu wink Mnie owsianka syci na długo, podobnie syci mnie jajecznica. Nie mam też zjazdów po jedzeniu jak niektórzy.
                      Ale mimo wszystko zdecydowałam niedawno odstawić owsiankę na rzecz tych białkowych śniadań, tak po namyśle, i na razie odstawiłam też owoce, może dlatego łatwiej mi było sie przystosowac do 16 godz. przerwy w jedzeniu. Czuję się znakomicie.
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:48
                      mona-taran napisała:

                      > Ano właśnie, np. ja się owsianką najadam na długo, a po jajecznicy z rana mi ni
                      > edobrze :p To są na tyle indywidualne sprawy, że ciężko jednoznacznie doradzać.

                      Dlatego wlasnie nalezy wyprobowac co dla kogo odpowiednie a nie krzyczec (nie mam na mysli ciebie) ze ja jestem glodna 15 minut po owsiance wiec lepiej niech tam ktos zje jajecznice z 5 jaj
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:28
                        może źle się wyraziłam. nie każdy je co chce.
                        • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:29
                          miało być "niech każdy".
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:44
              ritual2019 napisał(a):

              > Staraj sie nie mysl
              > ec o jedzeniu I jesli najdzie cie ochota na niezdrowe czyli jakies paczki to st
              > araj sie tego nie jesc, zajmij sie czyms albo jesli musisz zjedz kilka (ale nap
              > rawde kilka) orzechow, jablko czy kilka suszonych owocow.

              Ta, staraj się nie myśleć o różowym słoniu! big_grin
              • enigma81 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:57
                snakelilith napisała:


                >
                > Ta, staraj się nie myśleć o różowym słoniu! big_grin

                Tak to mniej więcej wygląda smile

                Spoko, pierwszy krok do IF zrobiony - była przerwa 16h , bez syfiastego śniadania.
                Zobaczymy jak mi pójdzie. Jak się nie uda to będę próbowała inaczej.
                Snake, dzięki za dzielenie się wiedzą tutaj!
    • berber_rock Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 11:01
      Zrob sobie intermittent fasting 2 out of 7 i tyle. A oprocz tego mniej wegli, wiecej warzyw i owocow, ryb.
      Kardio 3 x tydz. po 45 minut minimum i pojdzie.
      • nullik Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 11:25
        chciała poradzić, żeby koleżanka tak na początek zrezygnowała z chleba i ziemniaków.
        • tais86 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:21
          czemu ma rezygnować z ziemniaków? 80 kcal/100g, po ugotowaniu najwyższy indeks sytości spośród produktów spożywczych. myślcie samodzielnie, zamiast powtarzać mity sprzed 10 lat. tyje się od nadmiaru kalorii, nie od ziemniaków ani nawet od chleba.
          • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:25
            No to różnie bywa. Uwielbiam ziemniaki ale mam insulinooporność a one mają wysokie Ig. Po zjedzeniu obiadu z ziemniakami zasypiam i wstaję głodna jak wilk. Pozwalam sobie na nie 2-4 razy w miesiącu bo inaczej tyję. I nie dlatego że nakładam icj dużo.
          • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:31
            Nie tyje sie od nadmiaru kalorii. To jest wlasnie mit.
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:10
              rosabell napisała:

              > Nie tyje sie od nadmiaru kalorii. To jest wlasnie mit.

              Jasne, tyje sie od ich niedoboru.
              • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:57
                Z twoim niedoborem wiedzy na ten temat szkoda klawiatury na dyskusje
        • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:44
          Mam pytanie- zamierzam ograniczyć się do tych jedzenia 3 razy dziennie, ale rozumiem, że wtedy nie powinnam np. zjeść sobie jabłka, bo mam ochotę lub inny owoc???
          • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:51
            Ale ekstra, między posiłkami? To nie, bo chodzi o to, żeby nie stymulować trzustki poza tymi trzema razami
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:53
            możesz zjeść owoc, ale razem z posiłkiem a nie między.
            • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:55
              Dzięki, tam myślałam, że jako dokładka na koniec dania, a nie gratis. Dziś pierwszy dzień, kiedy próbuję z tym jedzeniem w ciągu 8 godz.
              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:00
                pierwszy raz może być trudno. łatwiej wchodzić stopniowo.
            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:32
              Bzdura. Owoce powinno się jeść 2 godz. po posiłku albo 0.5 godz. przed.
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:52
                lucyjkama napisała:

                > Bzdura. Owoce powinno się jeść 2 godz. po posiłku albo 0.5 godz. przed.


                Z punktu widzenia insuliny kompletna bzdura.
              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:11
                a cóż to za rewelacja. i z czego niby ona wynika? owoce między posiłkami to dla osób ze skłonnością równia pochyła do cukrzycy.
                • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:21
                  Jakiegoś pie.dolca macie z tą cukrzycą??? Zdecydowana większość ludzi cukrzycy ani skłonności do niej nie ma i może odżywiać się zdrowo zgodnie z ogólnymi zaleceniami dietetyków, które są właśnie takie jak napisałem. Owoce zawsze między głównymi posiłkami.
                  • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:22
                    lucyjkama napisała:

                    > Jakiegoś pie.dolca macie z tą cukrzycą???

                    I tarczyca 😂
                  • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:40
                    bo większość ludzi otyłych ma insulino oporność, czyli pierwszy stopień cukrzycy. przecież my tu nie piszemy o zrzuceniu 3 kilo przez siedemnastolatkę.
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:50
                    lucyjkama napisała:

                    > Jakiegoś pie.dolca macie z tą cukrzycą??? Zdecydowana większość ludzi cukrzycy
                    > ani skłonności do niej nie ma i może odżywiać się zdrowo zgodnie z ogólnymi zal
                    > eceniami dietetyków, które są właśnie takie jak napisałem. Owoce zawsze między
                    > głównymi posiłkami.

                    Dziewczyno, cukrzyca jest masową epidemią. Jak podają statystyki, jedna osoba na cztery powyżej 60 tego roku życia w Polsce ma cukrzycę. Tendencja wzrostowa. Co 11 dorosły na świecie ma zdiagnozowaną cukrzycę,
                    co 6 sekund umiera osoba z powodu cukrzycy i jej konsekwencji, liczba osób na świecie chorujących na cukrzycę wzrosła z 108 mln w 1980 roku, do 422 mln w 2014 roku, całkowita liczba osób chorujących na cukrzycę na świecie zwiększyła się ponad 3,5-krotnie w ciągu ostatnich 35 lat. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) prognozuje, że do 2030 roku cukrzyca będzie siódmą z najczęstszych przyczyn zgonów na świecie. Konwencjami zdrowotnymi cukrzycy mogą być: retinopatia, nefropatia, zmiany miażdżycowe.
                    I ta choroba nie bierze się z kosmosu, bo pracuje się na nią całe życie. Na początku jest zwykle tylko hyperinulinemia, u jednych ta predyspozycja jest mniejsza, u innych większa, ale generalnie jest to cecha naszego metabolizmu, którą u każdego można niekorzystnym stylem odżywiania stymulować. Następnym krokiem jest inusulinooporność i tą posiada mnóstwo ludzi z nadwagą. Im więcej diet zrobiłaś w życiu, tym większe prawdopodobieństwo, że cierpisz na tą przypadłość. Cukrzyca to tylko już późna, smutna konsekwencja, z którą wielu będzie musiało walczyć. I u ludzi z insulinoopprnością diety polegające jedynie na ujemnym kalorycznym bilansie bardzo często nie funkcjonują. Tym bardziej takie z małymi częstami posiłkami, to dla nich totalna masakra. I tobie może coś tam dietetyk dopasował, ale to nie znaczy, że to będzie działać u wszystkich. Zresztą sama zajmuje się tym zawodowo i nie od wczesnych lat 90-tych, a najpóźniej od pocztku 2000 nie propaguje się już diet podobych do twoich.
                    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:14
                      Nie znasz diety na ktorej schudłam. Ja podałam tylko jedno jej założenie. A są na niej zwykle ludzie po iluś dietach, które nic nie dały. I dopiero tu chudną. I to nie są szczupłe 17 latki, tylko osoby które chcą zrzucić czasem 40-50 kg. I chudną wszyscy. Chyba że ktoś porzuci dietę to nie chudnie, rzecz oczywista. Ale wszyscy którzy przestrzegają zasad wygrywają zdrowie i szczupłą sylwetkę. Ja schudlam 15 bo tyle chciałam ale nadwagi nie miałam jeszcze, tylko brzuch jak ciążowy. Moja koleżanka schudła 30, druga jest w trakcie. Nawet swojemu lekarzowi dawala tę dietę bo był zachwycony wynikami i poprawą zdrowia.
                      Na grupie w internecie mam kontakt z setkami którzy schudli i chudną i zmieniają swoje życie. Wbrew teorii ematki, że tak się nie schudnie.
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:42
                        lucyjkama napisała:

                        > Nie znasz diety na ktorej schudłam. Ja podałam tylko jedno jej założenie.

                        Ale to ty sama robisz z tego tajemnicę i jaką najważniejszą cechę tej diety podajesz konieczność częstego jedzenia, tłumacząc to dawno obaloną tezą, jakoby podkręcało to metabolizm. I do tego się odnoszę. Nie mogą odnieść się do tego, czego najwyraźniej nie chcesz nam tu zdradzić. I dlatego wszelkie twoje argumenty, co to ludzie po niej, są o knat stołu trzasnął, bo nikt tu nie wie, o czym rozmawiamy.
                        I już ci napisałam, schudnąć jest prosto. Wielu z nadwagą schudło na negatywnym bilansie kalorycznym nawet kilka razy 30 kg, tylko co z tego, skoro waga wracała?
                      • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:52
                        Ale ta dieta to jakaś tajemnica?
                        Czy trzeba zwyczajnie zapłacić aby ją otrzymać, ty zapłaciłaś więc nie chcesz się dzielić za darmo?
                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:09
                          Tak, dostęp do diety jest płatny.
                          • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:13
                            No to niech będzie. Ale źródło możesz podać?
                          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:15
                            uuuu płatna super dieta! tajna! uuu!

                            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:29
                              Nie jest tajna. Mi nie płacą za reklamę to publicznie nie podaję. A że płatna to takie dziwne??? Nie trzeba płacić jak się nie chce, odchudzanie jeszcze nie jest obowiązkowe w tym kraju.
                              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:30
                                mi też Fung nie płaci za reklamę ale if zachwalam.

                              • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:31
                                Nie o to chodzi, że płatna, tylko że robisz wielką tajemnicę z tego, co to dokładnie za dieta, bo, uwaga, za reklamę Ci nie płacą. Naprawdę uważasz, że za podanie nazwy zarobiłabyś tak dużo, że aż nie możesz z tego zrezygnować i pisać tak po prostu?
                              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:35
                                lucyjkama napisała:

                                > Nie jest tajna. Mi nie płacą za reklamę to publicznie nie podaję. A że płatna
                                > to takie dziwne??? Nie trzeba płacić jak się nie chce, odchudzanie jeszcze nie
                                > jest obowiązkowe w tym kraju.

                                Poczekaj, poczekaj, ale to nie ty pisałaś o tych naiwnych, co to płacą? Wyobraź sobie, że ja za zawodową poradę biorę co najmniej 80 euro za godzinę i nie mam najmniejszych problemów by pisać na jakich zasadach pracuję. Co ten ktoś ma do ukrycia? Brak jakichkolwiek naukowych podstaw?
                                • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:42
                                  Oni o swojej diecie mówią głośno. Nawet w tv widziałam program w jakiejś sniadaniowej ramowce. Także raczej do ukrycia nic nie mają. No ale ty wiesz lepiej.
                                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:47
                                    lucyjkama napisała:

                                    > Oni o swojej diecie mówią głośno. Nawet w tv widziałam program w jakiejś sniada
                                    > niowej ramowce. Także raczej do ukrycia nic nie mają. No ale ty wiesz lepiej.

                                    Proponuję mniej śniadaniówek, a więcej poważnej prasy.
                                    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:53
                                      Tobie nie pomogła "poważna" prasa. Nauczyłaś się jednego słowa: insulinoodporność. Tylko to słowo ludziom nie pomoże, niestety. Jeśli bierzesz kasę za swoje porady to jesteś po prostu oszustką. Dobrze wiesz że nikt na dłuższą metę nie wytrwa na 2 posiłkach dziennie.
                                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 20:16
                                        lucyjkama napisała:

                                        > Tobie nie pomogła "poważna" prasa. Nauczyłaś się jednego słowa: insulinoodporno
                                        > ść. Tylko to słowo ludziom nie pomoże, niestety. Jeśli bierzesz kasę za swoje p
                                        > orady to jesteś po prostu oszustką. Dobrze wiesz że nikt na dłuższą metę nie wy
                                        > trwa na 2 posiłkach dziennie.


                                        To słowo pisze się insulinooporność ignorantko. I ja od lat jem tylko 2 razy dziennie dostarczając sobie 2000-2300kcal. Czasem jem trzeci, jako przekąskę, ale rzadko. Częściej po prostu nie potrzebuję. I tak robi nawet sporo forumek, gdybyś nie miała głodowych omamów i przeczytała ze zrozumieniem cały wątek, to byś zauważyła. Leć wpłacaj swojej oszustce, tylko nie becz, jak za pół roku waga ci wróci.
                                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:09
                                          Zaiste, mega śmieszne, że telefon poprawił na odporność a ja nie zauważyłam. No uśmiałam się jak norka.
                                      • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 20:24
                                        No właśnie wytrwa, ba, nawet na jednym.
                                        Ja najlepiej czuję się na trzech, dwóch nie próbowałam, ale swego czasu trener mi opowiadał, że zna sportowców regularnie trenujących, którzy jedzą raz dziennie.
                                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 01:36
                                        Lucyjkama
                                        Mój mąż z racji pracy je zwykle dwa posiłki dziennie i nie narzeka. Wystarcza mu. Nie musi starać się wytrwać.
                                    • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 20:19
                                      Hej, miałaś mi odpisać, jak cię poproszę...
                                      • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:10
                                        Odpisałam wszystkim, którzy napisali do mnie.
                                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:32
                                        1matka-polka napisała:

                                        > Hej, miałaś mi odpisać, jak cię poproszę...
                                        >

                                        Zapomniałam. big_grin Odpowiedź jest, kawa bez niczego nie stymuluje insuliny. Można pić kiedy się chce. Na pytanie jednak, czy przed treningiem nie należy jeść niczego co stymuluje insulinę odpowiedź nie jest prosta. Zależy. Niektórzy specjaliści są zdania, że trenując na niskiej inuslinie po fazie postu można podkręcić spalanie tłuszczu. Inni są zdania, że ten efekt jest możliwy tylko u ludzi z dobrze wytrenowanym organizmem, sportowców trenujących dużo. Większość badań tego typu robi się bowiem na młodych sportowcach, po to by zniwelować wszelkie czynniki zakłócające główny efekt. U nich z czasem metabolizm przestawia się na nieco inne proporcje spalania cukru i tłuszczu, na korzyść tłuszczu. U normalnych, hobbystycznie trenujących czyli niezbyt często i nie za długo, to tak nie działa i prowadzi do bardzo szybkiego załamania formy z objawami spadku cukru. Trenowanie na głodnego nie sprawdza się też, jeżeli zależy nam na profesjonalnym poprawianiu formy, w stylu dłużej, wyżej , dalej i gdy chcemy nadbudować masę mięśniową, więc wszystko zależy w jakim celu trenujemy i w do której grupy należymy.
                                        Generalnie polecam więc raczej węglowodany w odpowiedniej przerwie przed wysiłkiem, by mieć pełne magazyny glikogenu, a po wysiłku białko, albo nawet krótszy post, to daje dobry efekt przedłużający spalania tłuszczu.
                                        • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:54
                                          No ale ja jem śniadanie o 11.00, bo jestem na intermittent fasting a zaczynam ćwiczyć koło ósmej. Jem 3 posiłki, ostatni 19.00, razem ok. 1700 kcal. Nie jestem głodna.
                      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:38
                        Osób , które schudly 20-40 kg znam całą masę. Sama mam takie " sukcesy" na swoim koncie. Tych , którzy utrzymali wagę 4, 5 lat po schudnięciu ? Zero.
                        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 01:42
                          Znam. Jedną.
          • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:57
            Po każdym posiłku poziom glukozy we krwi rośnie, czasem mniej czasem bardziej w zależności co zjedliśmy wtedy trzustka wydziela insulinę, która ma za zadanie obniżyć poziom cukru.
            W przypadku hiperinsulinemii ( zwykle u osób z nadwagą i otyłością) insuliny wytwarza się za dużo a komórki są na nią mało wrażliwe a to co jemy szybko odkłada się w postaci tłuszczu. Wyobraźcie sobie, że jemy 5 posików co 3 godz. - co trzy godz mamy wyrzut insuliny czyli tak naprawdę utrzymujemy stale jej wysoki poziom, ta insulina nie ma kiedy opaść. A dużo insuliny to brak utraty wagi.
            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:27
              Obawiam się, że jest to teoria nie mająca pokrycia w rzeczywistości. Jadłam 5 posiłków i podjadałam czasem pomiędzy jak poczułam głód mimo to chudłam okolo 1kg na tydzień. Chyba, że istota tkwi w tym co się je.
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:53
                lucyjkama napisała:

                > Obawiam się, że jest to teoria nie mająca pokrycia w rzeczywistości. Jadłam 5 p
                > osiłków i podjadałam czasem pomiędzy jak poczułam głód mimo to chudłam okolo 1k
                > g na tydzień. Chyba, że istota tkwi w tym co się je.

                Mylisz się. To medyczny fakt. To mocno potwierdzona teoria, na której bazują nowoczesne koncepty odchudzające typu low carb, dieta paleo, glyx i inne diety niskoinsulinowe oraz diety interwałowe.
                • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:33
                  To wytlumacz dlaczego setki ludzi chudnie jedząc często. Do tego poprawia im się zdecydowanie stan zdrowia co widać w badaniach laboratoryjnych, często mogą odstawić leki, które z założenia powinni zażywać do końca życia. Pewnie te nowoczesne diety za kilka lat przejdą do lamusa jako szkodliwe. Ale w międzyczasie ktoś się obłowi na naiwnych. Życie....
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:01
                    lucyjkama napisała:

                    > To wytlumacz dlaczego setki ludzi chudnie jedząc często. Do tego poprawia im si
                    > ę zdecydowanie stan zdrowia co widać w badaniach laboratoryjnych, często mogą o
                    > dstawić leki, które z założenia powinni zażywać do końca życia. Pewnie te nowoc
                    > zesne diety za kilka lat przejdą do lamusa jako szkodliwe. Ale w międzyczasie
                    > ktoś się obłowi na naiwnych. Życie....


                    To proste, bo są na ujemnym bilansie kalorycznym. Szczególnie przy pierwszych próbach schudnięcia działa to nawet całkiem dobrze, ale tylko do momentu kiedy liczysz kalorie. Jeżeli bowiem po zakończeniu diety nadal jesz 5 posiłków dziennie kierując się tylko uczuciem głodu i sytości, to waga szybko wróci. To smutna rzeczywistość, Z tego powodu naukowycy zmuszeni zostali do badań nad metabolizmem, bo pomimo starań i niskokalorycznych diet odchudzających ludzie tyli nadal na potęgę. I efekty diet odchudzających trzeba umieć też interpretować. Nie liczy się bowiem efekt na wadze po kilku tygodniach a po 2-3 latach od diety i statystyki są tu katastrofalne. Po 3 latach tylko niecałe 30% odchudzonych może pochwalić się ciągle niższą wagą. I jako niższą wagę uznaje się 5% mniej od wagi wyjściowej, więc nic spektakularnego. Reszta odzyskuje wagę wyjściową, a nawet ją przekracza. Tylko więc dieta, której celem jest nie tyle schudnięcie, co wyregulowanie metabolizmu ma szansę na stały efekt odchudzający. Tu sporo dziewczyn to już przerabiało. Nie wiem jak jest u ciebie, ale może masz po prostu trochę genetycznego szczęścia i twoje predypozycje do hyperinsulinemii nie jest taka wyraźna, albo jesteś jeszcze relatywnie młoda i insulinooporność jeszcze cię nie dotyczy. Inaczej częste posiłki podkręcałyby twój apetyt i utrzymanie się w dozwolonym kalorycznym bilansie byłoby bardzo trudne. Istnieją ludzie, którzy po zjedzeniu jabłka dostają wilczego apetytu i nic na to nie poradzą, bo mają po prostu wysoki wyrzut insuliny utrzymujący się przez wiele godzin i powodujący ekstremalne huśtawki cukru.
                    • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:44
                      A nawet jeszcze bardziej, bo tylko na widok jedzenia - to ja sprzed jeszcze dwóch lat. Jak niską to daje jakość życia wiem dopiero od momentu, w którym przestałam to czuć i mogę przechodzić obojętnie obok półek w spożywczym.
                    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:54
                      Ale ja mam kontakt z ludzmi po tej diecie. Na stabilizacji jest już zalecenie 5 posiłków, bez podjadania i nie jedzenie min 2 godz przed snem. I waga nie rośnie im. Jak zgrzeszą bardziej bo np. świeta to robią tydzień diety i waga się zgadza. Trzeba kontrolowac raz w tygodniu wagę i albo jesc jak zwykle albo ograniczyć pewne produkty. Skończyłam dietę 7 grudnia. Były święta, sylwester i waga ani drgnie. Tylko te 14 tyg diety zmieniło mi nawyki żywieniowe. Już nie ma coli bez opamiętania i pudełka ptasiego mleczka. Jest dużo więcej warzyw, jak jajka to bez bułki z masłem tylko same z majonezem itd. Takie szczegóły są ważne. No i najadam się mniejszą ilością bo żołądek się skurczył. Ja jestem mega szczęśliwa. A pół roku temu myślałam, że już zawsze będę wyglądać jak w ciąży. Marzylam, żeby mi tak ktoś wziął ten tłuszcz z brzucha i wyciął. Dziś śmiać mi się chce z tego bo pozbycie się 15 kg tłuszczu okazało się dziecinnie proste. Nie dałabym rady gdybym miała się głodzić i odliczać godziny do posiłku. Nie wytrzymalabym bez jedzenia do 12. Wstaję i jestem bardzo głodna. Od razu jem śniadanie. Jeszcze piję przed nim ocet jablkowy bo podkręca metabolizm i jest bardzo korzystny dla zdrowia.
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:08
                        a moze ty nam napisz trochę więcej? bo może jednak masz jakąś rewelację, tylko się w sumie nie chcesz podzielić.
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:08
                        lucyjkama napisała:

                        > Ale ja mam kontakt z ludzmi po tej diecie.

                        Ciągle nie wiemy o jakiej diecie piszesz. I nie wiemy też ile ty osób po tej diecie znasz i jaki masz wgląd w ich prawdziwe sukcesy i niepowodzenia, ale ja miałam już setki pacjentów po wszystkich dietach świata, więc pozwól, że twoje doświadczenia ocenię jako bardzo umiarkowane. I mocno ci życzę utrzymania tej wagi, widzę w twoich postach bardziej próbę przekonania siebie niż mnie, czy forum, inaczej miałabyś ciężki dysonans, ale kochana, ty skończyłaś tę dietą zaledwie wczoraj. Napisz do mnie za rok. smile

                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:14
                          Ja skończyłam niedawno ale znam ludzi, ktorzy skończyli wiele lat temu. I tego, że wagę utrzymam jestem pewna w 100%.
                          O jakim przekonywaniu mówisz? Ja to przeżyłam, mam znajomych którzy byli na tej diecie i takich którzy są. Mamy cos co można nazwać grupą wsparcia. Dałabym sobie rękę uciąć za tę dietę 😅
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:18
                            lucyjkama napisała:

                            > Ja skończyłam niedawno ale znam ludzi, ktorzy skończyli wiele lat temu. I tego,
                            > że wagę utrzymam jestem pewna w 100%.

                            Tak, a ja wygram w tym tygodniu w totolotka. Mocno sobie postanowiłam.

                            > O jakim przekonywaniu mówisz? Ja to przeżyłam, mam znajomych którzy byli na tej
                            > diecie i takich którzy są. Mamy cos co można nazwać grupą wsparcia. Dałabym so
                            > bie rękę uciąć za tę dietę 😅

                            Lepiej nie dawaj. I napisz do mnie za rok, dwa.
                            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:23
                              Ech... szkoda gadać.
                          • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:20
                            To przestań robić tajemnicę i podaj źródło! Może ktoś skorzysta.
                      • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:09
                        No dobrze, to co to za dieta? Bo nawet nie zdradzasz skąd ją masz, ani żaden nazwy. Tajemnica jakaś?
                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:22
                          Znalazłam informacje przypadkiem przez Internet. Chyba mi sie gdzieś jakiś link sponsorowany wyświetlił. Dieta jest płatna. Dostaje się wytyczne na każdy tydzień, najpierw jest konsultacja z ekspertem i uwzględniane są ewentualne problemy zdrowotne. Opiekuna ma się przez cały okres diety. Myślę że napisałam dużo danych i każdy sobie znajdzie.
                          • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:25
                            No właśnie nie, bo diet jest masa. Naprawdę nie możesz podać nazwy, źródła? To śmieszne.
                          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:26
                            powiem ci, że z twoich postów wiarygodność miałaś u mnie niską, ale płatna dieta, której nazwy nie można nawet wymówić, bo jest tak tajna obniżyła twoją wiarygodność do ujemnych liczb.
                            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:34
                              Już paru osobom napisałam na priv jak chcieli. Nie chcę podać publicznie bo ktoś na tym zarabia i niech sobie marketing robi we własnym zakresie. A twoja opinia o mojej wiarygodności czy też nie wiarygodności mi lata 😂
                          • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:36
                            Ja znalazłam jeden program, który odpowiada temu, co o swojej diecie napisałaś. Konsultacja, rozpiska, odpłatne, jedzenie 5xdziennie, tylko jedno mi sie nie zgadza - efekty. Mniej niż 5% ludzi na tej diecie osiaga długofalowe efekty, czym sie marketingowcy rzecz jasna nie chwala, ale ja przypadkiem znam dzieje dużej grupy ludzi po tej diecie.
                            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:45
                              Tu są tylko produkty i zasady jedzenia. Nie rozpiska na 5 posiłków. I jedzenia do woli. I efekty inne więc to nie to.
                      • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:05
                        > Już nie ma coli bez opamiętania i pudełka ptasiego mleczka.

                        serio... sad ja NIE piłam coli bez opamiętania. Ba. Nie piłam coli W OGÓLE. NIE jadłam ptasiego mleczka na pudełka. Nie jadłam ptasiego mleczka W OGÓLE. Uprawiałam za to sport, czasem nawet bardzo intensywnie, czasem mniej, sztuki walki, pływanie, bieganie. I tyłam.
                        Ty żarłaś bez opamiętania i jesteś zachwycona tym, że wystarczyło przestać, żeby schudnąć. Jakże jesteś niepoważna i niedouczona, zadzierając nosa i pouczając ludzi, którzy naprawdę mają większe problemy niż żarcie bez opamiętania.
                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:17
                          Gdzie napisałam, że żarłam bez opamiętania? Albo że piłem colę i jadłam ptasie codziennie? I wystarczyło przestać żeby schudnąć? To był przyklad ze zmieniają sie nawyki.
                          Ja tylko piszę, że są inne diety niż 2 posiłki dziennie na których prawie nikt nie wytrzyma. Ty szukaj swojej drogi. Życzę powodzenia z 2 posiłkami.
                          • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:37
                            No, ale właśnie chodzi o to, że są ludzie, którzy NIE wtranżają codziennie kalorii w śmieciowym jedzeniu i dieta, która się na tym opiera (wyrobienie dobrych nawyków) nie gwarantuje sukcesu.
                            Napisz chociaż co jest istotą tej Twojej diety - niski IG, niskie węglowidany czy jakus inny trick. Przecież nie jest to chyba tak, że zielone jabłka są Ok, a czerwone już nie. Jakąś naukową podstawę ta dieta musi mieć,bo inaczej to szarlataneria po prostu.
                      • starczy_tego Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:02
                        ojoj, widzę gorliwość i optymizm neofity smile pogadamy za rok, ciekawe ile wtedy będzie na wadze wink
                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 13:12
                        No właśnie w IF się nie głodzisz i nie odliczasz godzin do posiłku.
                        Tylko trzeba to dobrze dopasować do obowiązków. Pewnie nie każdemu się uda i nie każdemu będzie pasować.
                        Można też ( lub trzeba) być elastycznym. Na bieżąco zmienić godzinę kolejnego posiłku jak odsypiamy w weekend np.

                    • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 02:08
                      Snake. Naprawdę umiesz zaciekawić. To wyregulowanie metabolizmu musiało dotyczyć mojego męża po jego diecie zakończonej sukcesem. Chyba, że 31 lat to na tyle młody wiek, że żadnej insulinooporności na pewno nie miał i po swojej niskokalorycznej diecie, opartej na liczeniu kalorii, jednak już nigdy nie tył na potęgę. Już 18 lat jest chudy. A ja od 18 lat tyję😉. Kiedy poznałam go 30 lat temu, byłam szczuplusieńka od dziecka, a on przeciwnie. A teraz odwrotnie.
                    • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 02:23
                      Im dalej czytam ten wątek tym bardziej widzę, że nie wiem nic albo prawie nic o odżywianiu, dietach, metabolizmie, insulinooporności itp
                      Ale chyba dietetycy niektórzy też nie bo dietetyczka bardzo chwaliła moją " wiedzę" dietetyczną niby, a ja nie mam żadnej wiedzy wcale.
                      Dzięki Snake nabieram chyba powoli nowej motywacji do zajęcia się odrobinę swoim zdrowiem, zmianą trwalszą w odżywianiu, ogarnięciem tego w miarę łatwym bo na trudne duże wyrzeczenia i skupienie się na skomplikowanej diecie nie mam na razie przestrzeni życiowej, a na IF i ponad 1600 kalorii i białku tłuszczu warzywach z ograniczeniem węgli stosunkowo łatwo się trzymać. O ile można często przekraczać ten pułap 1600 kalorii.
              • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:28
                Czyli nie masz najbliższego pojęcia o problemach z trzustką. W przypadku hiperinsulinemii, na którą cierpiałam długie lata, poziom insuliny utrzymuje się bardzo wysoko jeszcze parę godzin po posiłku i można to stwierdzić badaniem krwi, a konkretniej krzywą glukozowo-insulinową. Jeśli "obawiam się" jest Twoim zdaniem poważniejsze niż czarno na białym dany wynik badania krwi, to pozostaje mi tylko współczuć twoim dziecią.
                • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:44
                  Ja nie mam problemów z trzustką i insuliną i nie wątpię że osoby chore muszą przestrzegać innych zasad żywieniowych. Ale litości, nie wierzę że 90%forum jest chorych. I nieprawda jest, że chudnie się tylko i wyłącznie jedząc 2 posiłki tudzież przez jedynie 8 godz. Bo chudnąć i to w dodatku na mega zdrowej diecie można jedząc często ale określone produkty. Te diety proponowane w wątku to jak widzę dla osób które godzą się już całe życie być na diecie. Dla większości ludzi to jest nie do przejścia. Rzucają w końcu dietę w diabły i mają jo-jo jak ta lala. Chyba nie o to chodzi.
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:15
                    lucyjkama napisała:

                    > Ja nie mam problemów z trzustką i insuliną i nie wątpię że osoby chore muszą pr
                    > zestrzegać innych zasad żywieniowych. Ale litości, nie wierzę że 90%forum jest
                    > chorych. I nieprawda jest, że chudnie się tylko i wyłącznie jedząc 2 posiłki t
                    > udzież przez jedynie 8 godz. Bo chudnąć i to w dodatku na mega zdrowej diecie m
                    > ożna jedząc często ale określone produkty. Te diety proponowane w wątku to jak
                    > widzę dla osób które godzą się już całe życie być na diecie. Dla większości lud
                    > zi to jest nie do przejścia. Rzucają w końcu dietę w diabły i mają jo-jo jak ta
                    > lala. Chyba nie o to chodzi.

                    Dlaczego ignorujesz statystyki mówiące, że jedna osoba na czetry powyżej 60 roku życia w Polsce ma zdiagnozowaną cukrzycę? Wiesz co to znaczy? Że co najmniej 25% ludzi poniżej 60 roku życie cierpi już na insulinooporność. A ponieważ nie każda insulinooporność przechodzi w cukrzycę, a cukrzyca do tego ma z pokolenia na pokolenie tendencję wzrostową, można powiedzieć, że liczba insulinoopornych poniżej 60 jest o wiele, wiele wyższa. Do tego ci, którzy nie mają problemów z inuslinoopornością są też zwykle szczuplejsi i nie muszą się do około 50 odchudzać, więc nie szukają tu porady. Możesz być więc pewna, że te, które mają potrzebę przed 50 rokiem życia zrzucić 20-30 kg należą właśnie do tej problematycznej grupy.
                    I nikt nie napisał, że da się tylko schudnąć przy 2-3 posiłkach dziennie, ale jest to łatwiejsze fizjologicznie i do tego bardziej komfortowe dla zainteresowanych. Do tego szansa na to, że wagę utrzymają po diecie jest przy tej formie jedzenia wyższa. Samo schudnięcie nie jest bowiem wielkim osiągnieciem, niższą wagę należy jeszcze utrzymać i czy ci się to udało, wiesz dopiero po około 3 latach. I by utrzymać wagę trzeba niestety, zmienić zwykle styl odżywiania na stałe, bo każdy powrót do starych przyzwyczajeń sprawi, że kiologramy wrócą.
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:40
                      Tyle ze to nie jest kwestia tylko fizyczna a jest to scisle powiazane z psychika. Ludzie otyli (nie mowimy o osobach z nadwaga) maja problemy w glowie. Jak sama napisalas schudnac to jedna rzecz ale utrzymac wage to inna. Sztuczne utrzymywanie okreslonej diety takze interwalowej predzej czy pozniej (raczej predzej) doprowadzi do jej zlamania. Zmiany musza sie dokonac w glowie, nie moga byc wymuszone. Zmuszanie sie do diety 16:8 czy jedzenia 5 posilkow dziennie, jedzenia/nie jedzenia okreslonych pokarmow nie bedzie skutkowac na dluzsza mete ani nie bedzie odpowiednie dla kazdego. Osoby wiecznie albo dlugo czas walczace o zrzucenie wagi nie odniosa sukcesu jesli nie zmienia tego w glowie. Od tego wlasciwie trzeba zaczac. Cukrzyca typ 2 jest odwracalna jednak potrzeba dokonania radykalnych zmian w sposobie podejscia do jedzenia a to musi isc w parze z naprawieniem problemow emocjonalnych. Dlatego wazne jest sluchanie swojego organizmu i znalezienie tego co dziala dla okreslonej osoby a nie upieranie sie przy konkretnym sposobie. Podanie ze dla normalnej kobiety 2000kal jest ok jest naduzyciem bo to zalezy od wielu indywidualnych czynnikow. Liczenie kalorii jest stresujace tak jak jedzenie w okreslonych porach czy okreslonych posilkow. Stres i frustracja a tym zwiazana nie pomagaja wrecz przeciwnie co wlasnie prowadzi do takich efektow jak robie tak I tak a schudlam pol kg albo wcale przez miesiac. Owszem ograniczenie spozywanych kalorii podczas odchudzania jest kluczem ale sensowne czyli nie jemy slodyczy typu ciastka itd nie pijemy slodkich napojow ale juz nie jemy owocow jest niezbyt madra rada. Jemy owoce np banana na sniadanie, jablko przekaske jesli czujemy sie glodni zmaist ciastka czy chipsow albo paluszkow. Pijemy wode a nie wode z sokiem czy herbate owocowa itd. Nie jemy porcji obiadu w postaci kopiastego duzego talerza itp.
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:57
                        ritual2019 napisał(a):

                        > Tyle ze to nie jest kwestia tylko fizyczna a jest to scisle powiazane z psychi
                        > ka.

                        Odkryłaś Amerykę. Może Nobla za to dostaniesz? big_grin To że ludzie z nadwagą mają problemy z jedzeniem jest pewnikiem. Do tego często powtarzane diety pogłębiają jeszcze zaburzenia odżywiania. Dlatego jasno zdefiniowany plan jest jednocześnie terapią behawiorystyczną. Człowiek uczy się jedzenia na nowo, według pewnych reguł, a dopiero później, po utrwaleniu zdrowych nawyków może bardziej polegać na własnych instynktach. Te trzeba bowiem najepierw wydobyć spod masy przeróżych nagatwynych doświadczeń i przyzywyczajeń. A ty chciałabyś, by grubi przy pomocy czarpdziejską różdzki stali się zdrowi i wiedzieli co, ile i kiedy mają jeść. Dlatego twoje ojej, ojej, dobrze wiem kiedy mam co jeść jest po prostu śmieszne. I to nawet abstrahując już od tego, że głód przy wysokiej inuslinie jest prawdziwy, a nie tylko potrzebą psychiczną.
                        I tak, cukrzycę moża leczyć dietę, jest odwracalana, w moje pracy miałam wiele takich przypadków. Ale wiele takich też, którzy z różnnych względów nie dawali rady. Nie każdy człowiek na taką kontrolująco- rygorystyczną osobowość. I dobrze jest też pieprzyć, że pilnujemy by nie przytyć te 2 kg, by nie stracić wagi idealnej i rozmiaru 36, a co innego jest, gdy waży się 100kg i wejście na tę górę jest jakby zupełne innym wysiłkiem.
                        I wwyobraź sobie, że ja spalam nawet 2300kcal i nigdy nie miałam nadwagi. Zazdrościsz?

                        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:31
                          A ty nie masz pojecia o psychice, jedyne co powtarzasz jak mantra to wysoka insulina. Zdajesz sobie sprawe ze nie wszyscy ktorzy maja wiecej kg maja problemy fizyczne czyli ta twoja insulina? Wielu z tych ludzi w ogole tego problemu nie ma, ma za to inne zaburzenia, problemy o podlozu psychicznym ktore powoduja potrzebuja tych kalorii.
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:35
                            ritual2019 napisał(a):

                            > A ty nie masz pojecia o psychice, jedyne co powtarzasz jak mantra to wysoka ins
                            > ulina. Zdajesz sobie sprawe ze nie wszyscy ktorzy maja wiecej kg maja problemy
                            > fizyczne czyli ta twoja insulina? Wielu z tych ludzi w ogole tego problemu ni
                            > e ma, ma za to inne zaburzenia, problemy o podlozu psychicznym ktore powoduja p
                            > otrzebuja tych kalorii.


                            No właśnie, że mam, bo nie jestem dietetykiem, a psychologiem żywieniowym. Praca nad nadwagą, to także a może nawet przed wszystkim, żmudna praca nada zmianą zachowania. Ale to nie jest tak, jak ty sobie wyobrażasz, że ludzie dostaną kartkę z regułą "jedz tylko kiedy jesteś głodna i tyle ile naprawdę potrzebuje twój organizm", bo to jest dla nich czarna magia i niewykonalne. Niewykonalne też,.gdy fizyczna podstawa, czyli metabolizm z tym nie współgra, bo jeżeli wysoka insulina generuje głód, to komu da coś wczuwania się w organizm? I nie bardzo wiem, co chcesz mi udowodnić, że wiesz lepiej? To idź sprzedawać swoją wiedzę, zarobisz krocie. Tyle tylko, że szybko zorientujesz się, że nikomu ze swoim doświdczeniem nie pomożesz.

                            A co do wysokiej insuliny i dlaczego ciągle o niej piszę. Dlatego, że skłonność do hyperinsulienmii nie jest tak naprawdę chorobą, to stałą cecha naszego oszczędnego metabolizmu, u niektórych nieco mocniejsza, u niektórych słabsza, bo ludzie mają różne geny. Większość zdrowych metabolicznie ludzi przejawia w pewnych okresach życia przejściowo jej objawy, to jest normalne i zgodne z biologią. Np. mają ją kobiety w ciąży. Wszystkie. Ale tylko u niektórych może objawić się ona silniej w postaci cukrzycy ciążowej. Wtedy wie się, że należy się do grupy zagrożonej,tych z mocniejszą predyspozycją, bo prawie 50% takich kobiety dostanie kiedyś tam w przyszłości diagnozę cukrzycy II. Ale ta insulinooporność ciążowa mija. Tak jak mija insulinooprność po operacjach, dłuższych cięższych chorobach i innych sytuacjach, gdy organizm stara się chronić swoje rezerwy. To jest dla niego wtedy korzystne. Jednak stale praktykowane błędy żywieniowe mogą stan hyperinsulinemii i insulinooprności przywołać na dłużej albo na stałe i wtedy dobra ewolucyjnie cecha robi się zagrożeniem dla zdrowia. I dla wagi. I dlatego na niskiej insulinie schudnąć jest łatwiej wszystkim, bo u wszystkich na niskiej insulinie metabolizm pracuje rozrzutniej i pozbywa się chętniej rezerw energii.
                            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:38
                              właśnie, że mam, bo nie jestem dietetykiem, a psychologiem żywieniowym.

                              Z pewnoscia 😉
                              • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:29
                                Najma jak zawsze najmądrzejsza?
                                Ciężko się przyznać, że ktoś wie lepiej, prawda?
                                A ze Snake mogę się nie zgadzać w wielu sprawach, ale wiedzę o żywieniu ma ogromną, dla Ciebie nieosiągalną.
                                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:12
                                  Milka ty jestes taka ignorantka w wiekszosci kwestii a zdrowia zwlaszcza ze samodzielnie nie jestes w stanie niczego przyswoic, nie potrafisz poprostu wiec snake dla ciebie to wyrocznia. 😂
                                  • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:19
                                    Nie, nie jestem, to tobie się wydaje, że wszystkie rozumy zjadłaś, Najma. A to, co mówi Snake, pokrywa się dokładnie z tym, co mówią dietetyczka i lekarz, z którymi rozmawiałam.
                                    I nie zmieniam nicka co chwilę, bo się wstydzę bzdur, które wypisuję.
                                    Zęby nadal należy myć raz dziennie?
                                    • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 18:58
                                      milka_milka napisała:

                                      > Nie, nie jestem, to tobie się wydaje, że wszystkie rozumy zjadłaś, Najma. A to,
                                      > co mówi Snake, pokrywa się dokładnie z tym, co mówią dietetyczka i lekarz, z k
                                      > tórymi rozmawiałam.
                                      > I nie zmieniam nicka co chwilę, bo się wstydzę bzdur, które wypisuję.
                                      > Zęby nadal należy myć raz dziennie?
                                      >

                                      pokrywa się również z wieloma źródłami, artykułami, tematem konferencji naukowych - po prostu jest to aktualna wiedza na temat metabolizmu, otyłości i odchudzania

                                      choć ponoć teraz bardzo zwraca się uwagę na florę bakteryjną i docenia jej rolę z komunikacji jelita - mózg i coraz częściej widzi się kolerację zaburzonej flory z otyłością
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:03
                        tylko 16/8 można bez najmniejszego wysiłku trzymać całe życie. to tylko pory posiłków a nie ograniczanie jedzenia.
                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 14:28
                        Ja w ogóle nigdy nie lubiłam i nie lubię owoców. Warzywa bardzo lubię.
                        Ale na diecie, jak na złość, chciało mi się owoców, mimo tego, co czasem o owocach pisze snake kochana.
                        No i żarłam te owoce, trudno i smakowały mi wręcz nieziemsko, jak nigdy w życiu😉
                        Nie wiem, może to ograniczenie węgli w menu tak podziałało na mnie.
                        • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 19:54
                          Owoce to mniejsze zło, dużo mniejsze jak sie je zestawi z napojami gazowanymi i sokami z cukru i kwasku cytrynowego albo słodyczami smile
                          Ja sie dowiedziałam, że owoce zjadane przed 16 mniej szkodza, to testuje wink
                    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:04
                      No właśnie najważniejsze jest utrzymanie wagi. I po tej diecie na której byłam waga nie wraca. Można jeść wszystko po pewnym czasie wedlug pewnych zasad. Zostają nawyki, przyzwyczajenia i wiedza. Zmienia się w głowie. To juz nie są wyrzeczenia tylko styl życia. Na 2 posiłkach dziennie mało kto pociagnie dluzej i waga wroci. Na 5 posilkach zyje sie komfortowo i zdrowo.
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:06
                        ty chyba tą dietę skończyłąś miesiąc temu? to może jeszcze poczekaj chwilę z tym chwaleniem się jak to pięknie trzymasz wagę. tak z rok poczekaj.
                        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:36
                          I oczywiście czytasz wybiórczo. Ja skończyłam niedawno ale znam ludzi co skończyli kilka lat temu i dlatego wiem, że wagę utrzymam. Tu nie ma jo-jo w przeciwieństwie do innych diet.
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:45
                            lucyjkama napisała:

                            > I oczywiście czytasz wybiórczo. Ja skończyłam niedawno ale znam ludzi co skończ
                            > yli kilka lat temu i dlatego wiem, że wagę utrzymam. Tu nie ma jo-jo w przeciwi
                            > eństwie do innych diet.

                            Nie ma diety, przy której jojo jest wykluczone. Nawet przy preferowanych przeze mnie dietach niskoinuslinowych nie ma takiej, przy której mogłabym obiecać komuś 100% sukcesu. Nigdy nie ma bowiem żadnej gwarancji, są tylko lepsze albo gorsze szanse. To co piszesz, to jest myślenie porównywalne do sekciarstwa, religii, wierzysz, bo chcesz wierzyć, a nie, że masz na to dowody. Gdyby twoja dieta była bowiem taka wspaniała, to byłaby już na tytułach wszystkich tygodników lekarskich i dietetycznych. Ludzie czekają od lat na taki cud. big_grin
                            • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:53
                              Cudu nie ma. Są zasady i trzeba ich przestrzegać. Jak ktoś zrezygnuje to wagi nie utrzyma to oczywiste.
                              Mam świadomość że moje wpisy brzmią nieco sekciarsko🤪. To przez to, że efekt jest tak spektakularny. Kazdy by byl podjarany jakby codziennie slyszał ale schudłaś, ale jestes laska, mega wygladądasz, a dzis mi kolezanka w pracy powiedziala, że chyba jeszcze schudłam choć to nie prawda bo waga stoi. Teraz moja bliska koleżanka zaczęła tę dietę i codziennie o tym rozmawiamy. Także są emocje, nie przeczę. Na grupie wsparcia wszyscy zachowują się normalnie i nikt się tak niezdrowo tematem nie podnieca 😅
                              • motyllica Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 20:07
                                Naturhause?
                                • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 14:51
                                  Natur House to nie dieta, tylko motywacyjne cotygodniowe spotkania krótkie i drogie suplementy, które podobne można tanio w aptece kupić lub jeść bezpośrednio np cykorię zamiast suplement z cykorią.
                              • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:27
                                Ale wiesz, że takie płatne diety do duża dawka marketingu. Nie znajdziesz na forum osób, którym dieta zaszkodziła bo.... to nie jest wygodne dla firmy, takie osoby zwyczajnie się usuwa, tak samo jak z grup na fb. Podobnie jest w grupami na fb związanych z postem Dąbrowskiej, tam jak powiesz, że post ci zaszkodził to zostajesz albo zlinczowana albo usunięta z grupy i tym sposobem mamy 100% zadowolonych uzytkowników.
                            • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 15:02
                              Pewnie, że nie ma diety, po której na pewno nie ma jo-jo. To jakaś bzdura.
                              Po IF i półtoramiesięcznej co najmniej przerwie w IF mam 1-3 kg na plusie ale objadałam się niemiłosiernie więc to i tak cud, że tylko tyle i jestem w szoku bo wszystkie najgorsze nawyki wróciły mimo, że dieta miała być na całe życie. Ale znów od wczoraj zmobilizowałam się.
                              Najśmieszniejsze, że liczne upadki, odstępstwa, grzeszki, nadmiarowe kalorie na diecie - nie zmieniły ogólnej i szybkiej stosunkowo tendencji spadkowej wagi. Co najwyżej 1-2 tygodnie waga stała i aż za dobrze wiedziałam dlaczego. A jak czytam o pilnowaniu, żeby nie było za mało kalorii - to może wręcz ta nieumiejętność utrzymania 1600-1800 kalorii zawsze i codziennie była wręcz ok, choć w trakcie diety mnie dołowała.
                    • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:44
                      Snake, ale to, że jedna osoba na cztery powyżej 60 r.ż. ma cukrzycę oznacza, że 75% jednak jej nie ma i w ten grupie prawdopodobnie znajdzie się całkiem spora grupa otyłych. Chodzi mi o to, że jeżeli można polecić dietę wymagającą mniej wyrzeczeń osobie, która nie potrzebuje aż tak restrykcyjnej diety, to jest większa szansa, że przy niej wytrwa.
                      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:53
                        Snake ma rację ,jak ktoś ma wieloletnia nadwagę /otyłość to ma rozregulowana insulinę na bank. Tylko często jak zapytasz to Ci odpowie,że u niego jest ok bo zrobił glukozę ( czasami w porywie) insulinę na czczo. Te wychodzą ok więc nie ma cukrzycy 😃 Jak się zapytasz o 3-punktowa krzywą to się słyszy po co ? Przecież nie mam cukrzycy 🥴.
                      • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 23:43
                        > 75% jednak jej nie ma

                        Co nie znaczy, że nie jest na wcześniejszym etapie zaburzeń. Na cukrzycę pracuje się długie lata, a dolegliwości pojawiają się znacznie wcześniej. Ja np. już w wieku nastoletnim miałam objawy hiperinsulinemii.
                  • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 13:45
                    Guzik. Ta dieta np dla mnie ma potencjał bycia nie dietą tylko sposobem odżywiania bo niczego sobie nie odmawiam, nie głodzę się i jem to, co lubię ( tzn to, co wybrałam jako w miarę sensowne z rzeczy, które lubię bo lubię też salceson, boczek i parówki mimo, że to śmiecie)
                    Nie prowadzę też oddzielnej kuchni dla siebie i oddzielnej dla reszty rodziny.
                    Jedyne na co muszę uważać to, żeby nie jeść tak jak Ty lucyjkama opisałaś, nie 5 i więcej posiłków dziennie ( coś pisałaś, że między posiłkami też na Twojej diecie jadłaś)
                    Dla mnie to wygląda jak jedzenie na żywioł i u mnie się nie sprawdza. Wytycznych płatnej diety czy dietetyka też nie za bardzo umiem słuchać, muszę decydować co akurat na dany posiłek będzie sama. Moje posiłki muszą być większe, lepiej więc kiedy nie jest ich za dużo ( nie wiem co na to wątroba bo ta podobno lubi malutkie posiłki).
                    Wydaje mi się, że bardziej Twój sposób oznacza wieczną dietę, wieczne liczenie kalorii. Choć może wystarczy mnóstwo ruchu, silna wola i motywacja do malutkich porcji poparta przyzwyczajeniem, nawykiem nakładania/ jedzenia mało i małokalorycznego raczej i z czasem to wchodzi w krew. Trzeba regularnie wvhodzić na wagę i jak kilo więcej - obciąć ilość lub kaloryczność jedzenia. Mieć stały zwyczaj opuszczania a to kolacji, a to obiadu. Może w ten sposób nie ma jojo????
                  • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 14:19
                    On second thought lucyjkomama rzeczywiście trzeba być na czymś z grubsza w rodzaju diety już całe życie i z tym się trzeba pogodzić jak nie chcesz mieć jo -jo. Dla większości ludzi to nie jest do przejścia bo niemądrze wybierają nieodpowiednią dla siebie dietę, którą muszą rzucić w diabły bo jest mocno niefajna dla nich. No i nie wiem czy są w stanie utrzymać motywację, chęć wysiłku minimalnego na rzecz nowej wagi. A można przecież próbować jeść to co się lubi i wtedy kiedy się lubi nawet na nowym zupełnie sposobie odżywiania po diecie, dzięki której kilogramy spadły. I nie głodzić się.
                    Mocno zastanawiam się jak mąż mój to zrobił kiedyś bo nie zwracałam uwagi na to. On je na pewno zgodnie ze swoimi preferencjami tzn to, co lubi bardzo ale jakby trochę jest już na jakby trochę diecie ( z odstępstwami bo np imieniny u teściowej i uczta ale często wtedy następny dzień mniej je) całe życie (18 lat) no i jo- jo nie ma i zadowolony jest.
                    Skoro tak mało osób po latach ma nadal tę zredukowaną znacznie na diecie wagę i dopada ich jo-jo, to muszę przyjrzeć się co i jak on właściwie zrobił, że mu się udało.
                    Ale na razie widzę, że teraz ja mam kilkanaście więcej poważnych kłód pod nogi niż on wtedy. Czyli będzie mi zdecydowanie trudniej.
                    Ale czytam, że niektóre osoby tutaj pod pewnymi względami mają jeszcze trudniej bo jedzą niewiele i same zdrowe rzeczy i nie objadały się nigdy wieczorem i nic. Ja na IF chudnę , chudłam przynajmniej choć zdrowie mam kiepskie. Jak chudłam jesienią - jadłam często nawet 4 posiłki, teraz wolałabym dwa ale zwykle nie udaje mi się trzymać się planu.

    • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:17
      Jak dajecie radę jeść tylko przez 8 godzin? Pytam poważnie, chciałabym to zrobić ale jak wstając o 6 rano mam wytrzymać bez śniadania do okolic południa? Nawet bez mlecznej kawy? O 8 jestem już bardzo głodna, do 12 zjem kogoś albo będzie mi się robić slabo, rozboli mnie głowa. Mam insulinooporność, zdarzają mi się spadki cukru. Jestem na diecie z niskim IG. Natomiast śniadanie muszę mieć białkowotłuszczowe, bo inaczej po 2 h zasypiam na stojąco a kolację z węglami bo nie zasnę w nocy.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:59
        nie zawsze tak się da, ale można tak:
        robisz tak. jeżeli standardowo jesz śniadanie o 7 przed pracą to je pakujesz i jesz w pracy o 8.
        po 2 dniach przesuwasz na 8.30, potem coraz dalej. przekroczenie 16 godzinnej przerwy może być trudne, bo wtedy są już duże spadki glikogenu. po prostu obserwujesz siebie i się starasz przesuwać. czasem się nie uda, będzie słabszy dzień, pilnujesz trendu.

        żeby dość do: kolacja 18, obiad 12, brak śniadania może ci spokojnie zejść miesiąc.

        Głód pochodzi w wielu źródeł, jednym z nich jest hormonalne uczucie pustego żołądka i to się spokojnie przesuwa.

        Możesz zrobić eksperyment. Jeżeli np codziennie jesz po przyjściu z pracy do domu raz zjedz obiad tuż przed wyjściem z pracy. Jest duża szansa, ze jak wejdziesz do domu będziesz głodna, mimo, ze przed chwilą jadłaś. To jest sztuczny głód hormonalny, łatwo się go da wyłączyć i łatwo go przetrzymać.
        • jeste_m_sobie Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:11
          Ale zaraz, nie każdy może zjeść coś po przyjściu do pracy. Jeśli prowadzę wykłady, to nie zacznę pracy od jedzenia. I nie mogę być na czczo, bo nie daję rady myśleć. A przede mną co najmniej półtorej godziny bez najmniejszej przerwy w ciągłym dużym skupieniu. To samo obiad przed wyjściem z pracy - musiałabym dłużej zostać, a na to nie każdy może sobie pozwolić.
          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:22
            Bo to jest glupi pomysl zeby nie jest rano sniadania i przetrzymywac okres niejedzenia do jakis 16 mitycznych godzin. Je sie wtedy gdy sie glodnym, najlepiej jesc gdy mozna te kalorie spalic niekoniecznie wykonujac intensywne cwiczenia cardio. Dostarczac mniej kalorii niz potrzeba, nie drasrycznie ograniczac ale lekko.
            Ja jem sniadanie, owsianke na wodzie od pn-pt o 7.40 rano. Ok 13 jem lunch np dzis pol piersi z kurczaka z ryzem i warzywami, do tego woda. Do jutra rana nie zjem juz nic chyba ze bede glodna to jakis owoc np jakblko albo banan. Jesli mam w planach jesc obiad ok 17-18 to nie jem lunchu o 13. Nie czuje glodu, nie czuje sie zle. Tyle mi wystarczy, ale ja nie pracuje fizycznie, nie mam duzego wydatku energetycznego.
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:00
              ritual2019 napisał(a):

              > Bo to jest glupi pomysl zeby nie jest rano sniadania i przetrzymywac okres niej
              > edzenia do jakis 16 mitycznych godzin. Je sie wtedy gdy sie glodnym,

              Proszę cię, nie wypowiadaj się w temtach, o których nie masz pojęcia. Zrozum, że to co działa u ciebie, nie musi funkcjonować u innych. Dieta interwałowa to jedno z najlepszych rozwiązań dietetycznych ostatniego stulecia. Bazuje na ludzkiej fizjologii, a nie na pseudonaukowych wyobrażeniach. Dłuższa przerwa 16 godzin, jest dla wszystkich korzystna, a tylko niektórym ludziom częstsze jedzenie nie szkodzi, albo nie szkodzi do pewnego wieku, bo większość ludzi tyje po 40 tym roku życia.
            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:08
              ritual2019 napisał(a):

              > Bo to jest glupi pomysl zeby nie jest rano sniadania i przetrzymywac okres niej
              > edzenia do jakis 16 mitycznych godzin. Je sie wtedy gdy sie glodnym, najlepiej
              > jesc gdy mozna te kalorie spalic niekoniecznie wykonujac intensywne cwiczenia
              > cardio. Dostarczac mniej kalorii niz potrzeba, nie drasrycznie ograniczac ale l
              > ekko.
              > Ja jem sniadanie, owsianke na wodzie od pn-pt o 7.40 rano. Ok 13 jem lunch np
              > dzis pol piersi z kurczaka z ryzem i warzywami, do tego woda. Do jutra rana ni
              > e zjem juz nic chyba ze bede glodna to jakis owoc np jakblko albo banan. Jesli
              > mam w planach jesc obiad ok 17-18 to nie jem lunchu o 13. Nie czuje glodu, nie
              > czuje sie zle. Tyle mi wystarczy, ale ja nie pracuje fizycznie, nie mam duzego
              > wydatku energetycznego.


              jak nie jesz od 13 do 7.40 to masz około 18 godzin przerwy. ale 16 u innych to głupota?
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:18
                bib24 napisała:

                > ritual2019 napisał(a):
                >
                > > Bo to jest glupi pomysl zeby nie jest rano sniadania i przetrzymywac okre
                > s niej

                >
                > jak nie jesz od 13 do 7.40 to masz około 18 godzin przerwy. ale 16 u innych to
                > głupota?

                big_grin
              • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:31
                bib24 napisała:


                > jak nie jesz od 13 do 7.40 to masz około 18 godzin przerwy. ale 16 u innych to
                > głupota?


                Mam ale jesli jestem glodna to jem i mam mniej. Nie robie zreszta tych przerw celowo, wynikaja one z potrzeb mojego organizmu. Kazdy jest inny i zalecanie komus robienia przerwy 16h I jedzenia sniadania w porze lunchu moze mu zaszkodzic. Ja jestem po 40-tce, szczupla (zawsze bylam) nie spalam duzo kalorii bo prace mam siedzaca, tryb zycia takze. Regularnie (staram sie) cwicze na silowni czy fitness classes ale nadal to nie jest duzy wydatek energetyczny. Ktos inny potrzebuje o wiele wiecej kalorii i tak dlugie przerwy w posilkach moga stanowic problem dla zdrowia.
                • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:41
                  a jak inny ma potrzebę jeść co 2 godziny i tyle to uważasz, że jest ok? ty masz mega szczęście, że jesteś w grupie pobłogosławionej przez los.
                  • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:56
                    bib24 napisała:

                    > a jak inny ma potrzebę jeść co 2 godziny i tyle to uważasz, że jest ok?

                    Tak, jesli nie tyje to dlaczego nie? Ludzie sa rozni i maja rozne potrzeby.


                    ty masz mega szczęście, że jesteś w grupie pobłogosławionej przez los.

                    Nie mam mega szczescia a slucham potrzeb wlasnego organizmu, jem kiedy jestem glodna, ale po to zeby ta potrzebe zaspokoic. I tak jem takze dla przyjemnosci, pije alkohol (w rozsadnych ilosciach) ale to nie jest podstawa tego jak funkcjonuje.
                    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:12
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Nie mam mega szczescia a slucham potrzeb wlasnego organizmu, jem kiedy jestem g
                      > lodna, ale po to zeby ta potrzebe zaspokoic. I tak jem takze dla przyjemnosci,
                      > pije alkohol (w rozsadnych ilosciach) ale to nie jest podstawa tego jak funkcj
                      > onuje.

                      No to super, nie masz szczupłych genów, a jedynie doskonały zmysł rozpoznawania, co dla twojego ciała jest najlepsze. Doskonale przy tym się kontrolujesz i nie potrzebujesz żywności po 13-tej (!!!). Brawo. Przy okazji, skoro jesz zwykle tylko pomiędzy 7 a 13, to jesteś doskonałym przykładem diety interwałowej i to nawet takiej bardzo rygorystycznej. big_grin
                      • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:58
                        Szczuple geny powiadasz...ja tam nie wiem jakie geny mam, mam prawidlowe BMI I rozmiary, nie mam szerokich bioder i wielkiej pupy i waskich ramion. Nie stosuje diety intrwalowej, jem gdy jestem glodna. Dzis po 13 moge nie miec ochoty na jedzenie I zjem dopiero sniadanie rano a moge poczuc sie glodna I zjem banana o np 17 albo kilka plastrow szynki o 20 albo jedno i drugie. Wiec nie, slucham potrzeb swojego organizmu a nie stosuje rygorystyczna diete.
                        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 17:36
                          ritual2019 napisał(a):

                          > Szczuple geny powiadasz...ja tam nie wiem jakie geny mam, mam prawidlowe BMI I
                          > rozmiary, nie mam szerokich bioder i wielkiej pupy i waskich ramion. Nie stosuj
                          > e diety intrwalowej, jem gdy jestem glodna. Dzis po 13 moge nie miec ochoty na
                          > jedzenie I zjem dopiero sniadanie rano a moge poczuc sie glodna I zjem banana o
                          > np 17 albo kilka plastrow szynki o 20 albo jedno i drugie. Wiec nie, slucham p
                          > otrzeb swojego organizmu a nie stosuje rygorystyczna diete.

                          A co mnie obchodzi twoja doopa? big_grin Tu mówimy o doopach znaczenie większych od twojej i tych z BMI powyżej normy. Ty ze swoją niską wagą nie masz pojęcia o problemach z odchudzaniem.
                        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 18:20
                          Ritual
                          BEZWIEDNIE więc stosujesz dietę interwałową 😉
                          I działa😀Nawet z odstępstwami i grzeszkami bo co tam banan czy plasterek szynki od czasu do czasu.
                  • kobieta_z_polnocy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:33
                    bib24 napisała:

                    > a jak inny ma potrzebę jeść co 2 godziny i tyle to uważasz, że jest ok? ty masz
                    > mega szczęście, że jesteś w grupie pobłogosławionej przez los.

                    A dlaczego ma nie być OK?

                    Wbrew temu, co niektórzy piszą w tym wątku, badania naukowe nad metabolizmem jeszcze nie przyniosły całkowicie jednoznacznej odpowiedzi na to, co powoduje otyłość, co nie i jak najlepiej zrzucić wagę. Nawet te modne ostatnio podejście IF nie sprawdza się we wszystkich przypadkach (o ile pamiętam, u 15-20% badanych ludzi nie przyniosło oczekiwanych efektów) - czyli działa super w większości przypadków, ale nie wszystkich. Jest polecane, bo mimo wszystko wprowadza swego rodzaju dyscyplinę żywieniową - jest przykazane kiedy jeść, a kiedy nie, a jednocześnie w miarę bezboleśnie ( w porównaniu z innymi dietami) można ją wprowadzić w życie przeciętnego człowieka (który ma pracę w określonych godzinach, obowiązki rodzinne, itd.). Ale to wciąż jest spis wytycznych, o których należy pamiętać, więc nie zgodzę się z opiniami niektórych, że dzięki IF można przestać myśleć o jedzeniu i planować posiłki. IMO jest wręcz przeciwnie - obserwując ludzi w otoczeniu którzy próbują tego podejścia, widać wyraźnie że większość z nich zdecydowanie dużo energii spędza na odpowiednim planowaniu dnia i posiłków - ale jak napisałam wyżej, jakoś można te wytyczne wgrać w codzienne zabiegane życie, więc jeśli działa lepiej niż te osławione 5 posiłków dziennie, to czemu nie.

                    Z tego co naukowcy donoszą, najłatwiej jest tym, którzy istotnie mają dobre wyczucie swojego organizmu i podchodzą do jedzenia czysto fukcjonalnie i rozsądnie zarazem, tzn. jedzą kiedy są głodni i tylko tyle by się nasycić, a jednocześnie mają wiedzą nt. tego co jest zdrowe, a co nie. Bo z drugiej strony, niedawne doświadczenia naukowe pokazały, że nawet tacy rozsądnie jedzący ludzie, kiedy mieli przez 2-3 tyg jeść tylko wysoko przetworzone produkty, zjadali średnio o kilkaset kalorii dziennie więcej! Co pozwala domniemywać, że nasz układ pokarmowy nie zna się jeszcze wystarczająco dobrze na tego typu żywności i zbyt późno wysyła do mózgu sygnał o nasyceniu. Znów, ludzie, którzy nie mają tego wyczucia, nie za bardzo mogą na takim "gut feeling" polegać, bo u nich ta komunikacja między jelitami i mózgiem nie fukcjonuje należycie, więc potrzebują jakiś narzuconych wytycznych.
                    Tym niemniej, pomijając istotnie chorobowe przypadki, jeżeli ktoś ma odpowiednią wagę (a co jest odpowiednią wagą to też jest dobre pytanie) i jest zdrowy, to może sobie jeść i co 2 godz, jeśli to u niego funkcjonuje. Jakby nie było jedzenie jest jedną z największych przyjemności w życiu i najłatwiej dostępnych, i zbytnia dyscyplina w tej kwestii może skutecznie obniżyć zadowolenie z życia i dołożyć dodatkowego stresu - bo nawet jeśli gubię kilogramy, to wciąż muszę się pilnować i każda odskocznia od planu powoduje poczucie winy zamiast przyjemności.
                    • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:00
                      wszystko co piszesz się sprawdza oczywiście. i wiadomo, że ludzie są różni i nie u każdego to samo działa. niemniej jednak średnia wieku na ematce to chyba co najmniej 40 lat. i jak ktoś ma 40 lat i 20 kg nadwagi to sytuacja jest już raczej poważna. Jedzenie mało a często ma znacznie mniejsze szanse powodzenia w takiej sytuacji niż rzadko a dużo. Nawet jak if nie pomoże to ma większe szanse niż nie if.
                    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:30
                      kobieta_z_polnocy napisała:

                      >
                      > Wbrew temu, co niektórzy piszą w tym wątku, badania naukowe nad metabolizmem je
                      > szcze nie przyniosły całkowicie jednoznacznej odpowiedzi na to, co powoduje oty
                      > łość, co nie i jak najlepiej zrzucić wagę. Nawet te modne ostatnio podejście IF
                      > nie sprawdza się we wszystkich przypadkach (o ile pamiętam, u 15-20% badanych
                      > ludzi nie przyniosło oczekiwanych efektów) - czyli działa super w większości p
                      > rzypadków, ale nie wszystkich.

                      Jeżeli przeczytałaś cały wątek, to pewnie zauważyłaś, że dokładnie o tym piszę. Nie ma żadnej gwarancji na to, że coś podziała, istnieją tylko programy z większymi szansami. A jak na razie lepszego rozwiązania od wyregulowania pracy insuliny przez dłuższe fazy postu pomiędzy posiłkami nie ma.

                      IMO jest wręcz przeciwnie - obserwując lud
                      > zi w otoczeniu którzy próbują tego podejścia, widać wyraźnie że większość z nic
                      > h zdecydowanie dużo energii spędza na odpowiednim planowaniu dnia i posiłków -


                      Mylisz się , zmęczeni skomplikowanymi dietami ludzie odczuwają to rozwiązanie w większości jako ulgę. Nie ma jednak żadnego łatwego wyjścia, więc bez odrobinę wysiłku i zmiany nawyków żywnościowych nikt na dłuższą metę nie schudnie.
                      >

                      > Z tego co naukowcy donoszą, najłatwiej jest tym, którzy istotnie mają dobre wyc
                      > zucie swojego organizmu i podchodzą do jedzenia czysto fukcjonalnie i rozsądnie
                      > zarazem, tzn. jedzą kiedy są głodni i tylko tyle by się nasycić, a jednocześni
                      > e mają wiedzą nt. tego co jest zdrowe, a co nie.

                      Już to do kogoś pisałam. Cudowna konkluzja. Ale spodziewać się takiego podejścia u ludzi ze złymi nawykami, po wielu dietach i niejednokrotnie z poważnymi zaburzeniami odżywiania jest wielką naiwnością. Ludzie, tacy jak opisujesz wyżej, czyli z z dobrym wyczuciem swojego organizmu nie muszę się zwykle odchudzać, bo nigdy po prostu nie tyją., choć jak sama piszesz w pułapkę można wpaść bardzo łatwo, bo aż tak dokładnego narzędzia do mierzenia spożywanych kalorii nie mamy, a odżywianie podlega modyfikacjom psychicznym i społecznym.


                      > Tym niemniej, pomijając istotnie chorobowe przypadki, jeżeli ktoś ma odpowiedni
                      > ą wagę (a co jest odpowiednią wagą to też jest dobre pytanie) i jest zdrowy, to
                      > może sobie jeść i co 2 godz, jeśli to u niego funkcjonuje.

                      Oczywiście. I wiele ludzi tak do pewnego wieku bezkarnie może nawet robić. Statystycznie jednak osoby z wagą w normie tyją pomiędzy 25 a 50 rokiem życie na takim bezrefleksyjnym jedzeniu ad libidum jakieś 8 kg, a osoby z predyspozycją do tycia znaczenie więcej.

                      Jakby nie było jedz
                      > enie jest jedną z największych przyjemności w życiu i najłatwiej dostępnych, i
                      > zbytnia dyscyplina w tej kwestii może skutecznie obniżyć zadowolenie z życia i
                      > dołożyć dodatkowego stresu - bo nawet jeśli gubię kilogramy, to wciąż muszę się
                      > pilnować i każda odskocznia od planu powoduje poczucie winy zamiast przyjemnoś
                      > ci.

                      I dlatego właśnie ludzie po niskokalorycznych dietach mają ogromną potrzebę kompensacji. Niskokaloryczna dieta to wielka strata jakości życiowej, stres i frustracja. Jak ktoś mówi, że żyje na ujemnym bilansie kalorycznym i jest zadowolony, to kłamie, albo oszukuje sam siebie.
                      • kobieta_z_polnocy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 22:16
                        snakelilith napisała:

                        > kobieta_z_polnocy napisała:
                        >
                        > >

                        > Jeżeli przeczytałaś cały wątek, to pewnie zauważyłaś, że dokładnie o tym piszę.
                        > Nie ma żadnej gwarancji na to, że coś podziała, istnieją tylko programy z więk
                        > szymi szansami. A jak na razie lepszego rozwiązania od wyregulowania pracy insu
                        > liny przez dłuższe fazy postu pomiędzy posiłkami nie ma.

                        Zacznijmy od tego, że IF skupia się właśnie na tym uregulowaniu insuliny. Co na papierze brzmi logicznie, ale w rzeczywistości okazuje się, że nie zawsze i nie u każdego zbyt częste/wysokie wyrzuty insuliny łączą się z cukrzycą (czy realnym zagrożeniem cukrzycą), otyłością, itd. Jest trochę tak jak kiedyś z cholesterolem. Jakiś tam związek między wysokim cholesterolem i chorobami serca jest, ale nie do końca taki prosty i jednoznaczny, jak się kiedyś wydawało.
                        Co nie oznacza, że IF nie ma sensu, nigdzie tego nie piszę. Ale nie do końca zgadzam się ze zdaniem, że nie ma lepszego sposobu. Inne sposoby są, ale to naprawdę zależy kim się jest i w jakim stanie zdrowotnym, i jaki ma się tryb dnia. IF ma sens w niektórych przypadkach, ale polecanie go jako panaceum na wszystko kończy się tak jak widać w innych nowych wątkach, w których ludzie na poważnie rozważają, kiedy i czy mają jeść śniadanie.



                        > IMO jest wręcz przeciwnie - obserwując lud
                        > > zi w otoczeniu którzy próbują tego podejścia, widać wyraźnie że większość
                        > z nic
                        > > h zdecydowanie dużo energii spędza na odpowiednim planowaniu dnia i posił
                        > ków -
                        >
                        >
                        > Mylisz się , zmęczeni skomplikowanymi dietami ludzie odczuwają to rozwiązanie w
                        > większości jako ulgę. Nie ma jednak żadnego łatwego wyjścia, więc bez odrobin
                        > ę wysiłku i zmiany nawyków żywnościowych nikt na dłuższą metę nie schudnie.
                        > >
                        >

                        Myślę, że my po prostu mamy inny punkt odniesienia. Być może w twojej pracy masz głównie do czynienia z ludźmi naprawdę chorymi, którzy potrzebują autentycznej pomocy i dla nich IF ma duży sens. Nie jestem jednak pewna, czy emamy to akurat podobny zbiór ludzi. A na pewno ja w swoim otoczeniu nie mam takich osób zbyt wiele i większość ludzi na diecie to osoby 40 płci obojga, które po odchowaniu małych dzieci wreszcie chcą się wziąć za siebie. I dla większości z nich IF, czy inne tego typu programy prowadzą raczej do obsesyjnego liczenia godzin między posiłkami i stresem, że w przypadku naglych zmian w planie dnia, wszystko się przesuwa i nie wiedzą, co mają zrobić (zjeść tę przesuniętą kolację, czy nie) - serio, jest to bardziej przygnębiające niż motywujące, więc znów - skupmy się konkretnym przypadku, a nie na polecaniu jednej metody wszystkim bez wyjątku.

                        > > Z tego co naukowcy donoszą, najłatwiej jest tym, którzy istotnie mają dob
                        > re wyc
                        > > zucie swojego organizmu i podchodzą do jedzenia czysto fukcjonalnie i roz
                        > sądnie
                        > > zarazem, tzn. jedzą kiedy są głodni i tylko tyle by się nasycić, a jedno
                        > cześni
                        > > e mają wiedzą nt. tego co jest zdrowe, a co nie.
                        >
                        > Już to do kogoś pisałam. Cudowna konkluzja. Ale spodziewać się takiego podejści
                        > a u ludzi ze złymi nawykami, po wielu dietach i niejednokrotnie z poważnymi zab
                        > urzeniami odżywiania jest wielką naiwnością. Ludzie, tacy jak opisujesz wyżej,
                        > czyli z z dobrym wyczuciem swojego organizmu nie muszę się zwykle odchudzać, bo
                        > nigdy po prostu nie tyją., choć jak sama piszesz w pułapkę można wpaść bardzo
                        > łatwo, bo aż tak dokładnego narzędzia do mierzenia spożywanych kalorii nie mamy
                        > , a odżywianie podlega modyfikacjom psychicznym i społecznym.
                        >
                        Znów zaryzykuję tezę, że statystyczna większość ludzi jednak nie ma zaburzeń odżywiania i jest po prostu zbyt leniwa, , by na poważnie zabrać się do pracy. Twoi kliency to inna bajka, domniemuję. Lektura forum przez ostatnie kilka dni tylko mnie utwierdziła w przekonaniu, że ludzie często sami komplikują sobie sprawę pożywienia i wolą spędzać godziny na dyskutowaniu, kto ile zjada, kiedy i czego nie może, i jak ma wpasować 8 godzin jedzenia zamiast rzetelnie przeanalizować sobie własny dzień, osobowość (co mnie motywuje, np.) i spróbować znaleźć jakiś rozsądny sposób na rozwiązanie problemu przy jednoczesnym zachowaniu jakiejś tam jakości życia i trzeźwości umysłu.

                        > > Tym niemniej, pomijając istotnie chorobowe przypadki, jeżeli ktoś ma odpo
                        > wiedni
                        > > ą wagę (a co jest odpowiednią wagą to też jest dobre pytanie) i jest zdro
                        > wy, to
                        > > może sobie jeść i co 2 godz, jeśli to u niego funkcjonuje.
                        >
                        > Oczywiście. I wiele ludzi tak do pewnego wieku bezkarnie może nawet robić. Stat
                        > ystycznie jednak osoby z wagą w normie tyją pomiędzy 25 a 50 rokiem życie na ta
                        > kim bezrefleksyjnym jedzeniu ad libidum jakieś 8 kg, a osoby z predyspozycją do
                        > tycia znaczenie więcej.

                        Akurat tycie z wiekiem jest raczej sprawą normalną. Oczywiście nie chodzi o to, by jeść i tyć bez opamiętania, ale też nie można skupiać się tylko na wadze. Nigdy już nie będę miała figury nastolatki i to nawet dobrze, bo w moim wieku nie wyglądałoby to już tak fajnie jak wtedy. A co jeśli ktoś ma nadwagę i jednocześnie super wyniki zdrowotne? To wszystko jest bardzo indywidualne.
                        Te jedzenie co 2 godz to był tylko przykład i zgodzę się, że raczej niewiele osób przy takim regularnym trybie jedzenia utrzyma zdrową wagę, ale tak naprawdę chodzi mi raczej o to, że wiele zależy od danego dnia, nastroju, sytuacji, itd. Czuję wielki opór przed takim ciągłym wyliczaniem godzin i wielkości posiłków. Czasem mam ochotę na śniadanie, czasem nie, czasem podjadam więcej, czasem mniej - tu chodzi bardziej o taką zdroworozsądkową równowagę. Znów, piszę to o przeciętnych ludziach po 30, a nie osobach klinicznie otyłych czy z cukrzycą.


                        > Jakby nie było jedz
                        > > enie jest jedną z największych przyjemności w życiu i najłatwiej dostępny
                        > ch, i
                        > > zbytnia dyscyplina w tej kwestii może skutecznie obniżyć zadowolenie z ży
                        > cia i
                        > > dołożyć dodatkowego stresu - bo nawet jeśli gubię kilogramy, to wciąż mus
                        > zę się
                        > > pilnować i każda odskocznia od planu powoduje poczucie winy zamiast przy
                        > jemnoś
                        > > ci.
                        >
                        > I dlatego właśnie ludzie po niskokalorycznych dietach mają ogromną potrzebę kom
                        > pensacji. Niskokaloryczna dieta to wielka strata jakości życiowej, stres i frus
                        > tracja. Jak ktoś mówi, że żyje na ujemnym bilansie kalorycznym i jest zadowolon
                        > y, to kłamie, albo oszukuje sam siebie.

                        Zgadzam się. I uważam taką dietę za głupotę. Ale 16:8 nie jest jedyną alternatywą. To tylko kolejny schemat, może bardziej praktyczny, ale mimo wszystko schemat, który nagle niektórzy zaczynają traktować jak dogmę i na siłę próbują wepchnąć w rytm dnia i preferencje, które są bardzo zróżnicowane, vide: ostatnie wątki na forum.

                        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 22:39
                          kobieta_z_polnocy napisała:


                          > Zacznijmy od tego, że IF skupia się właśnie na tym uregulowaniu insuliny. Co na
                          > papierze brzmi logicznie, ale w rzeczywistości okazuje się, że nie zawsze i ni
                          > e u każdego zbyt częste/wysokie wyrzuty insuliny łączą się z cukrzycą (czy real
                          > nym zagrożeniem cukrzycą), otyłością, itd. J

                          Nie będę się powtarzać, ale nikt nie twierdzi, że dieta interwałowa to panaceum na wszystko. Jednak dla wielu jest wygodnym rozwiązaniem, do tego wartym wypróbowania w każdej sytuacji. Nawet bowiem przy braku hyperinsulienmii można ją użyć do zrzucenia kilogramów. Jeżeli jednak nie wypórbujesz, nie będziesz wiedziała.


                          >


                          > Myślę, że my po prostu mamy inny punkt odniesienia. Być może w twojej pracy mas
                          > z głównie do czynienia z ludźmi naprawdę chorymi, którzy potrzebują autentyczne
                          > j pomocy i dla nich IF ma duży sens.

                          Pudło. Absolutnie nie polecam każdemu jak leci diety interwałowej, ale często próbuję z pacjentem różnych rozwiązań bo jak napisałam, dopóki się czegoś nie wypróbuje, to się nie wie, co działa, albo pasuje do codzienności. Już niejednokrotnie przeżyłam też, że ktoś zapierający się, że coś kompletnie do niego nie pasuje przeżył większą niespodziankę. Ludzie z zaburzeniam odżywiania cząsto nie potrafią ocenić prawidłowo swojej sytuacji i niestety muszą wszystko praktycznie sprawdzić. A ryzyko obsesyjnego zajmownia się jedzeniem jest o wiele wyższe przy konwencjonalnych dietach, gdzie praktycznie każdy posiłek musi być zaplanowany, wyliczony i kontrolowany.

                          > Znów zaryzykuję tezę, że statystyczna większość ludzi jednak nie ma zaburzeń odżywiania i jest po prostu zbyt leniwa, , by na poważnie zabrać się do pracy.

                          To bardzo odważna teza i moim zdaniem błędna. Nawet ludzie z wagą w normie mają już często zaburzenia odżywiania. Nie chce mi się tu też pisać elaboratów, ale to bardziej skomplikowane, to połączenie naszej fizjologii i psychiki, z lensiwtem ma niewiele wspólnego.


                          >Akurat tycie z wiekiem jest raczej sprawą normalną. Oczywiście nie chodzi o to, by jeść i tyć bez opamiętania, ale też nie można skupiać się tylko na wadze. Nigdy już nie będę miała figury nastolatki i to nawet dobrze, bo w moim wieku nie wyglądałoby to już tak fajnie jak wtedy. A co jeśli ktoś ma nadwagę i jednocześnie super wyniki zdrowotne? To wszystko jest bardzo indywidualne.

                          No i super. Też tak uważam. Czy ja kogoś nakłaniam kogoś do odchudzania, kto ma wagę w normie, albo czuje się ze swoją nadwagą dobrze?


                          >Zgadzam się. I uważam taką dietę za głupotę. Ale 16:8 nie jest jedyną alternatywą. To tylko kolejny schemat, może bardziej praktyczny, ale mimo wszystko schemat, który nagle niektórzy zaczynają traktować jak dogmę i na siłę próbują wepchnąć w rytm dnia i preferencje, które są bardzo zróżnicowane, vide: ostatnie wątki na forum.


                          To nie jest dogma, ale wcale nie takie złe rozwiązanie. Są daleko głupsze i gorsze programy, więc jak ktoś już koniecznie chce i musi się odchudzać, to może spróbować tego.
                          • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 19:19
                            Są ludzie liczący kalorie i ważący każdy posiłek.
                            Mnie wydawało się, że nigdy w życiu nie sprawdzę kaloryczności czegokolwiek bo nuda i okropność choć mąż kiedyś liczył kalorie upiornie i schudł.
                            Raz sprawdziłam te nieszczęsne kalorie i zapisywanie ich 3 miesiące bawiło mnie i nie szkoda było czasu bo przyjemność i częste niespodzianki. Porzuciłam to 2 miesiące temu i nie wrócę już mi się nie chce, ważyć niczego też nie będę nawet zaczynać.
                            Wolę zgadywać dzienną sumę kalorii choć są aplikacje do liczenia.
                            Wierzę więc, że trzeba czasem praktycznie sprawdzić coś na sobie bo nie zawsze wiadomo co będzie działać, motywować, być wygodne czy sprawiać frajdę w dietowaniu
                        • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 02:05
                          > > I dlatego właśnie ludzie po niskokalorycznych dietach mają ogromną potrzebę kom
                          > > pensacji. Niskokaloryczna dieta to wielka strata jakości życiowej, stres i frus
                          > > tracja. Jak ktoś mówi, że żyje na ujemnym bilansie kalorycznym i jest zadowolony,
                          > > to kłamie, albo oszukuje sam siebie.
                          > Zgadzam się. I uważam taką dietę za głupotę. Ale 16:8 nie jest jedyną alternatywą.
                          > To tylko kolejny schemat, może bardziej praktyczny, ale mimo wszystko schemat,
                          > który nagle niektórzy zaczynają traktować jak dogmę i na siłę próbują wepchnąć
                          > w rytm dnia i preferencje, które są bardzo zróżnicowane, vide: ostatnie wątki na forum.
                          Preferencje sa rozne, i dlatego stwierdzenie, ze zycie na ujemnym bilansie energetycznym jest bez sensu. Poza tym co to znaczy zyc na ujemnym bilansie? Liczonym wedlug czego? Sprawdzlam sobie kilka kalkulatorow i wedlug przy moich parametrach (waga, wiek, wzrost) potrzebuje miedzy 1400, a 2000 dziennie.
                          Ja na przyklad przemyslalam sprawe i mimo sporego otwarcia na nowe pomysly stwierdzam, ze jednak dieta 16/8 jest chyba nie dla mnie. Ze wzgledu na refluks znacznie lepiej czuje sie jedzac mniej bez dlugich przerw, niz dwa razy, ale z ta dluga przerwa.
                          No nie znosze jesc duzo na raz, ale zeby przezyc te 16 godzin musialabym zjesc wiecej niz czuje potrzebe. Znzacznie lepiej jest mi jak jestem lekko glodna i to nie jest oszukiwanie samej seibie. Po prostu wtedy lepiej sie czuje. Moze zdolalabym zyc jakos z przerwa 14 godzin (kawa z mlekiem o 10, ostatni posilek o 8 wieczorem), ale 16 czy wiecej, to dla mnie osobiscie zdecydowanie za dlugo.
                          Ale najpierw sobie chyba zrobie badania na insulinoopornosc i wtedy ocenie czy jednak dieta 16/8 to mus dla mnie, czy jednak pozostane przy swoich zasadach.
                          • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 07:41
                            Uważam podobne. Badania i to cykliczne a nie raz na 5 lat.

                            Liczba kalorie 1600 nie pozwala chodzić głodnym. Szczególnie przy siedzącej pracy i ćwiczeniach 2 razy w tygodniu. Każdy niech dobiera kalorie i częstotliwość do swojej aktywności
                            • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 08:20
                              ana119 napisała:

                              > Uważam podobne. Badania i to cykliczne a nie raz na 5 lat.
                              >
                              > Zadziwiająco mało ludzi zna swoją insulinę na czczo. Bo nawet jestem wstanie zrozumieć brak badania krzywej ( w końcu to obciazajace badanie ) . Nawet tutaj z tego wątku obojętnie gruby czy chudy. Przypuszczam,że statystyka podobna. Z drugiej strony ci się dziwić szaremu człowiekowi. Moja sąsiadka, emerytowany lekarka okulistyka pyta czy mam jakieś jadłospisy bo , zamieszkał z nią syn tymczasowo. A ma dużą otyłość. Myślę,że blisko 140 kg. I mówię jej o badaniach na IO. A ta mi wyskakuje ,że to obciazajace badanie,że po co ,że ona mu będzie gotowała i pomoże. Już sobie mogę wyobrazić jak chłop ma że 2, 3 krotnie przekroczona insulinę abona będzie ładować w niego posiłki ci 3 h. Albo tzw. dieteczne produkty z wysokim indeksem.bie tak odchudzała dietyczka. Nawet schudłam ale była w tak fatalnej kondycji psychicznej że szok. Nie mówiąc,że ciągle byłam głodna i podłamana😒
                        • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 13:01
                          A na pewno ja w swoim otoczeniu nie mam takich osób zbyt wiele i większość ludzi na diecie to osoby 40 płci obojga, które po odchowaniu małych dzieci wreszcie chcą się wziąć za siebie.

                          No i oni są chorzy de facto- w takim samym stopniu. Skoro w połowie życia chcą wziąć się za siebie i zdrowe odżywianie się ( na tym polega dieta pojmowana jako sposób życia) to są dla nich restrykcje i frustracja

                          Piszesz serio, jest to bardziej przygnębiające niż motywujące, więc znów - skupmy się konkretnym przypadku, a potem Znów zaryzykuję tezę, że statystyczna większość ludzi jednak nie ma zaburzeń odżywiania - no właśnie ci 40 latkowie tez mają zaburzenia odzywiania-skoro nie potrafią zdrowo się odżywiać i żyć

                          ale polecanie go jako panaceum na wszystko kończy się tak jak widać w innych nowych wątkach, w których ludzie na poważnie rozważają, kiedy i czy mają jeść śniadanie.

                          jak do tej pory jesteś JEDYNĄ osobą w tych wątkach- która pisze że dieta jest dla wszystkich. Snake wielokrotnie mnie w.....ia i nie ukrywam tego ale nawet jak się z nią "kłócę" to darzę ją sympatią bo w przeciwieństwie do wielu WIE O CZYM PISZE.. A nie znajdziesz w jej wpisach tego, że IF JEST DLA WSZYSTKICH

                          Lektura forum przez ostatnie kilka dni tylko mnie utwierdziła w przekonaniu, że ludzie często sami komplikują sobie sprawę pożywienia i wolą spędzać godziny na dyskutowaniu, kto ile zjada, kiedy i czego nie może, i jak ma wpasować 8 godzin jedzenia zamiast rzetelnie przeanalizować sobie własny dzień, osobowość (co mnie motywuje, np.) i spróbować znaleźć jakiś rozsądny sposób na rozwiązanie problemu przy jednoczesnym zachowaniu jakiejś tam jakości życia i trzeźwości umysłu.

                          wow, potrzebowałaś do tego forum ? tongue_out to oczywiste. to ludzka rzecz pogadać. zwłaszcza- o zgrozo !- na forum dyskusyjnym tongue_out

                          Te jedzenie co 2 godz to był tylko przykład i zgodzę się, że raczej niewiele osób przy takim regularnym trybie jedzenia utrzyma zdrową wagę, ale tak naprawdę chodzi mi raczej o to, że wiele zależy od danego dnia, nastroju, sytuacji, itd. Czuję wielki opór przed takim ciągłym wyliczaniem godzin i wielkości posiłków.

                          Wyliczanie widzisz na forum- bo o tym jest wątek , podawane sa PRZYKŁADY z ZYCIA. Jakbyś weszła w wątek o kotach to czytałabyś O KOTACH ????!!! Niemożliwe a jednak

                          To tylko kolejny schemat, może bardziej praktyczny, ale mimo wszystko schemat, który nagle niektórzy zaczynają traktować jak dogmę i na siłę próbują wepchnąć w rytm dnia i preferencje, które są bardzo zróżnicowane, vide: ostatnie wątki na forum.


                          Ostatnie wątki na forum sa typowym styczniowym zrywem w poszukiwaniu złotego srodka. Co w tym złego ? Wolę szukanie złotego środka, próbę zrobienia czegoś dla siebie niż krytykanctwo i marudzenie które ty uprawiasz

                        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 19:06
                          Dany dzień, nastrój, sytuacja i jedzenie zgodne z tym, właśnie wydaje mi się stosunkowo łatwo wpasować w if. Takie impulsywne wybory. Chętki. Łatwiej niż w dietę od dietetyka. Nie trzeba tyle planować tylko wybierasz i jesz na co masz ochotę i co masz kupione/ ugotowane w lodówce w szerokich ramach jakiegoś metaplanu i chudniesz.
                      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 18:50
                        Ale MAŁY, tyciutki choć, ujemny bilans kaloryczny musi być i na IF, żeby chudnąć?
                        I do tego WIELKIEJ dyscypliny nie potrzeba?
                        Tylko łatwo o wpadkę i pomyłki i np nadmierne/ niewystarczające posiłki.
                        Jestem wrogiem bezrefleksyjnego, intuicyjnego jedzenia na żywioł i co 2 godziny nie daj Boże, bo to też bardzo przyczyniło się do moich nadmiarowych kilogramów.
                        Choć nie powiem, miłe to i przyjemne, nie musieć kontroli sprawować w tej kwestii nad sobą i nie pogarszało mi nastroju takie bezmyślne jedzenie mimo dodatkowych kilogramów. Przeciwnie.
                        Teraz tą odrobiną wysiłku w IF jest zatrzymanie się zanim złapię coś do ust na szybko i krótka myśl, że ma być to co lubię i dużo nawet ale nie 3 posilki w jednym tylko 1-2. Muszę wybierać, zastanowić się kiedy jem, że może już nie jestem głodna lub z łakomstwa chrupać dalej ale kalafiora, a nie cyc kurzy.
                        Lub/ I nie dopuszczać do głodu tylko po np 5-6 godzinach przygotować sobie kolejny posiłek.
                        I w nocy/ wieczorem późnym, nawet jak przerwa między posiłkami długa i trochę jakby pojawia się głód - nie jeść. Spać.
                        Koniecznie spać.


                        • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 20:10
                          Ale MAŁY, tyciutki choć, ujemny bilans kaloryczny musi być i na IF, żeby chudnąć?
                          I do tego WIELKIEJ dyscypliny nie potrzeba?


                          Nie wiem

                          A co do kalorii- przed maturą chciałam schudnąć bo nie podobałam się sobie. Stosowałam dietę 1000 kcal ( takie czasy !). Schudnąć schudłam, ale też nauczyłam się tabeli kalorycznych - taki piękny prezent od młodej chłonnej pamięci wink

              • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 18:13
                Owoc, jabłko lub banan to mojego głodu nie zaspokoi na pewno, a nawet głodu mojej niejadka córki, którą przestanę na siłę dokarmiać pod szkołą jak odbieram, dojedzie do domu i zje posiłek jak będzie chciała. Zmuszam ją chyba często, próbuję zmuszać do częstszego jedzenia i niepotrzebnie.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:07
            no to masz problem organizacyjny. sama musisz wpaść na rozwiązanie albo szukać innych sposobów na wagę.
      • berber_rock Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:10
        Ja robie inna wersje tej samej diety: 2 x w tygodniu nie jem przez 24 godziny. Skoro da sie 24, to da sie i 16.

        c'mon. Ja robie tak:
        - rano male sniadanie
        - silownia, bieznia, joga czy co tam
        - lekki lunch
        - 24 h przerwy do kolejnego dnia (przy czym nastepnego dnia nie cwicze na glodniaka).
        • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:10
          moze być bardzo ciężko tak zacząć u osób z podwyższona insuliną. tu nie chodzi o głód z brzucha. chodzi np o zawroty głowy, mgłę umysłową. będąc kierowcą można się rozbić wracając do domu. jednym jest łatwiej zastartować długim postem a innym stopniowym. trzeba sprawdzić samemu.
      • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:38
        Ja to robiłam stopniowo i na metforminie.
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 20:10
        Od kiedy stosuję IF, jadam śnidanie w okolicach 9h i obiad w okolicach 15h. Potem nie chce mi się jeść. Kwestia przyzwyczajenia.
        • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:39
          Ja też wolę zjeść rano śniadanie, ok 9, ostatni posiłek 16-17 lubie się kłaść z pustawym żołądkiem
      • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 18:01
        Larix, pytanie jest czy w okolicy 15-16 godziny możesz zjeść OSTATNI posiłek i nie umrzeć z głodu do rana😉
        Wtedy rano jesz śniadanie po 7 i tyle.
    • mama-ola Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:24
      > Albo dietę 8 godzin jem,16 nic nie jem?

      Mój mąż stosuje 3. rok z rzędu - chwali sobie. Przyzwyczaił się. Bez tej dyscypliny miał skłonność do objadania się na kolację.
    • mama-ola Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 13:27
      > dużo ruchu

      Po co tak szaleć. Wystarczyłby na początek 2-kilometrowy marsz dziennie codziennie. A po przywyknięciu dłuższy.
    • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:41
      amelia1980 napisał(a):
      > Tak sobie myślę co jeszcze mogę zrobić by podkręcic metabolizm. Stosowała któras zupomanię Moniki Honory? Albo dietę 8 godzin jem,16 nic nie jem?


      Sprobuj OMAD (one meal a day), przy ktorym najesz sie do syta.
      • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:57
        Sporobuj jeden na tydzien albo na miesiac.
        • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:59
          Tez mozna smile.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:05
        omad jest super, tylko trudno w niego wejść.
        • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:06
          Jakby bylo latwo, to na swiecie nie byloby grubasow wink.
    • kobieta_z_polnocy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:06
      Te 20 kg nadwagi to wyliczone jak dokładnie? Porównujesz do swojej wagi z czasów wczesnej młodości, do instagramowych ideałów, BMI (też może być zwodnicze), czy to istotnie szczery osąd sytuacji? Bo wiesz, jeśli masz 40 lub więcej lat, jesteś po ciążach, masz siedzący rodzaj pracy i koniecznie musisz mieć te (przykładowe) "max. 55 kg" to bez ciężkiej pracy raczej się nie obędzie. A już na pewno widowiskowych efektów nie będzie po niecałych trzech tygodniach "zawzięcia się" i pilnowania 10.000 kroków dziennie, czy co tam ostatnio guru dietetyki polecają. Tu potrzeba znacznie więcej ograniczeń dietetycznych i ruchu fizycznego - i pytanie brzmi, czy warto.
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:17
        I potrzeba też czasu. Miesięcy, lat. Wysiłek (fizyczny, żywieniowy) musi stać się nawykiem, normą, inaczej przy pierwszej lepszej okazji ciałko zechce wrócić do starych przyzwyczajeń a potem to już z górki... i nie wiadomo gdzie się zatrzyma.
        • kobieta_z_polnocy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 21:37
          fitfood1664 napisał(a):

          > I potrzeba też czasu. Miesięcy, lat. Wysiłek (fizyczny, żywieniowy) musi stać s
          > ię nawykiem, normą, inaczej przy pierwszej lepszej okazji ciałko zechce wrócić
          > do starych przyzwyczajeń a potem to już z górki... i nie wiadomo gdzie się zatr
          > zyma.

          A to też prawda. I dlatego normy nie powinny być wyśrubowane. Czytam o tym jednym, dwóch posiłkach w ciągu dnia i zastanawiam się, u ilu osób to się autentycznie sprawdza. Akurat mam w otoczeniu sporo czterdziestolatków płci obojga, którzy postanowili "wziać się za siebie" i efekty istotnie są, ale tylko przy połączeniu rygoru żywieniowego i intensywnego wysiłku fizycznego. To jest nawet wykonalne przez kilka miesięcy, ale potem większość odpuszcza, bo okazuje się, że całe ich życie toczy się wokół planowania posiłków i treningów. Niektórzy to kochają i git, ale dla większości to jednak dodatkowy stres.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:02
            sęk w tym, że 2 posiłki są bardzo łatwe.
            normalnie jem śniadanie, obiad i kolacje. śniadanie do pracy muszę sobie robić. i teraz na 2 posiłkach dziennie po prostu nie robię śniadania. nie znam łatwiejszej diety, przecież to jest dla super leniwych. wszystko co masz zrobić to opuścić jeden posiłek. prościej się nie da.
            • lauren6 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:14
              W takim wypadku na obiad i kolację jesz więcej niż wcześniej jedząc 3-4 posiłki?

              Jestem ciekawa jak wyglądają te 2 posiłki w ciągu dnia. Czy jako posiłek liczymy np dwudaniowy obiad z deserem czy raczej kanapkę z serem?
              • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:34
                Jako obiad jem w pracy dwie kromki chleba np z białym serem, wędliną, hummus, garść warzyw. Ok 18 ciepła kolacja i jest to np mala porcja makaronu z jakimś sosem albo kawałek kurczaka z 1 ziemniakiem i warzywami itp.
                Ma drugie śniadanie piję koktajl warzywno owocowy. Rano na śniadanie 5 łyżek płatkow owsianych z mlekiem i np z wiórkami kokosowymi albo jedna kromka chleba z czymś co mi pasuje, czasami jajko sadzone. Na zmianę ale najczęściej jest to miseczka płatków owsianych. Plus kawa
              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:35
                jem obiad w pracy i drugi w domu smile czyli jak hobbit, 2 obiady dziennie. chleba prawie nie jem od paru lat. jak tylko jem chleb od razu tyję i to w moment.
                przy czym obiad obiadowi nie równy, używam tego słowa bo jest to ciepły posiłek ze stołówki po prostu.

                ale nie zawsze mi to wychodzi. są słabsze dni, przeziębienie chociażby, święta, urodziny. w każdym razie na 2 posiłkach da się na pewno jechać. momentami udawało mi się też na 1 dziennie i to już pięknie odchudza, ale jest nieco trudniejsze, bo jednak powyżej 20 godzin niejedzenia troszkę już się gorzej czuję smile w tym sam głód to nic, chodzi o bardziej objawy ogólnoustrojowe.

                jak ja słyszę, że ktoś musi jeść często, bo po 3 godzinach ma objawy spadku cukru i musi coś przekąsić to chce mi się tą osobę okrzyczeć: ratuj się, masz zaawansowany stan przedcukrzycowy! teraz jeszcze możesz w miarę łatwo z tego wyjść, ale za jakiś czas będzie ci dużo trudniej!

                genialne są książki jasona funga opisujące mechanizmy tycia i dochodzenia do cukrzycy. tłumaczą dogłębnie praktycznie wszystko, co jest omawiane w tym wątku. pokazują też jak odwrócić nawet zaawansowaną cukrzycę i schudnąć wraz z utrzymaniem wagi nawet u osób opornych na inne diety.
                • daisy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:45
                  Ale przecież niektórzy mają po prostu dobry metabolizm, muszą jeść częściej, bo spada im cukier i robią się głodni i źli, jak ryjówki. Mają tak przez całe życie bez żadnych problemów z wagą i na pewno bez cukrzycy. Nie przesadzajmy, ludzie są różni.
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:53
                    daisy napisała:

                    > Ale przecież niektórzy mają po prostu dobry metabolizm, muszą jeść częściej, bo
                    > spada im cukier i robią się głodni i źli, jak ryjówki. Mają tak przez całe życ
                    > ie bez żadnych problemów z wagą i na pewno bez cukrzycy. Nie przesadzajmy, ludz
                    > ie są różni.
                    >

                    Nie, szybkie oznaki spadku cukru to nie jest oznaka dobrego metabolizmu i szybkiego spalania, to tylko oznaka spadku cukru spowodowana najczęściej podwyższoną insuliną i/albo zbyt małą ilością kalorii zjedzą do poprzedniego posiłku. Drugi przypadek jest częsty u ludzi kontrolujących stale swoje odżywianie. W normalnych warunkach bowiem najedzenie się do syta starcza na co najmniej 5-6 godzin, a zapasy glikogenu starczą na jeszcze dłużej.
                    • daisy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 23:10
                      ale nie każdy umie i lubi napychać się po wręby...
                      sorry, ale naprawdę myślę, że głód po 3 - 4 godzinach od ostatniego posiłku to nie jest objaw chorobowy, na pewno nie u wszystkich
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 23:32
                        daisy napisała:

                        > ale nie każdy umie i lubi napychać się po wręby...
                        > sorry, ale naprawdę myślę, że głód po 3 - 4 godzinach od ostatniego posiłku to
                        > nie jest objaw chorobowy, na pewno nie u wszystkich
                        >

                        Ale to nie jest po wręby, a tylko do syta. Jesteś niemowlakiem, że musisz jeść co 3 godziny? Zapomniałaś już, kiedyś jedzenie dla dorosłych, to było śniadanie, obiad i kolacja?
                        • daisy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 01:36
                          Kiedyś? Kiedyś to ludzie w łapciach chodzili. Mówiło się, że od stołu należy wstawać lekko głodnym. I żeby często jeść.
                          A teraz niemowlęta karmi się na żądanie, nie co 3 godziny.
                          Moja teściowa jest całe życie szczupła, a musi jeść często, bo zaczyna się źle czuć, słabnie i się wścieka, jak jest głodna. Nigdy nie miała kłopotów z insulinoopornością. Tak samo mój mąż. Są tacy ludzie.
                          • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 06:58
                            daisy napisała:

                            > Kiedyś? Kiedyś to ludzie w łapciach chodzili. Mówiło się, że od stołu należy ws
                            > tawać lekko głodnym. I żeby często jeść.
                            > A teraz niemowlęta karmi się na żądanie, nie co 3 godziny.
                            > Moja teściowa jest całe życie szczupła, a musi jeść często, bo zaczyna się źle
                            > czuć, słabnie i się wścieka, jak jest głodna. Nigdy nie miała kłopotów z insuli
                            > noopornością. Tak samo mój mąż. Są tacy ludzie.
                            >


                            To że ktoś nie ma nadwagi lub otyłości i je dużo o niczym nie świadczy. Do czasu jednak, choroby pojawiają się później. Dawniej ludzie nie umierali na choroby wynikające z nadmiernego spożywana a na epidemie. Cukrzyca, przepełnione woreczka, zawał serca, miażdżyca, depresja to choroby współczesne wynikające z nadmiaru pokarmów. Obecnie nawet poziom normy cholesterolu jest zawyżony.
                          • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 06:58
                            daisy napisała:

                            > Kiedyś? Kiedyś to ludzie w łapciach chodzili. Mówiło się, że od stołu należy ws
                            > tawać lekko głodnym. I żeby często jeść.
                            > A teraz niemowlęta karmi się na żądanie, nie co 3 godziny.
                            > Moja teściowa jest całe życie szczupła, a musi jeść często, bo zaczyna się źle
                            > czuć, słabnie i się wścieka, jak jest głodna. Nigdy nie miała kłopotów z insuli
                            > noopornością. Tak samo mój mąż. Są tacy ludzie.
                            >


                            To że ktoś nie ma nadwagi lub otyłości i je dużo o niczym nie świadczy. Do czasu jednak, choroby pojawiają się później. Dawniej ludzie nie umierali na choroby wynikające z nadmiernego spożywana a na epidemie. Cukrzyca, przepełnione woreczka, zawał serca, miażdżyca, depresja to choroby współczesne wynikające z nadmiaru pokarmów. Obecnie nawet poziom normy cholesterolu jest zawyżony.
                        • daisy Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 01:38
                          Snake, żeby nie było - dzięki za twój udział w tym wątku. Bardzo fajnie z twojej strony, że dzielisz się wiedzą.
                          • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:29
                            No ja podziwiam Snake, ze Ci sie chce tyle czasu i energii tu poswiecac i ludzi uswiadamiac. Naprawde super dobra robota.
                            Z tajemniczej i przez to kompletnie niewiarygodnej sekciarskiej diety mozna sie posmiac. Gorzej jak watek zasmiecaja g...o warta pseudo wiedza osoby, ktore o odchudzaniu maja pojecie kompletnie zadne.

                            Dobrze Snake, ze to korygujesz. Moze kogos zainspiruje do myslenia i odchudzania.

                            Ja ze swojego doswiadczenia moge podpisac sie tylko pod tym wszystkim, co piszesz.
                            • starczy_tego Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:51
                              ja również. trzeba prostować bzdury o tajemniczych dietach, po których nie ma efektu jojo wink ja jestem zachwycona IF. zaczęłam to wdrażać i w końcu znalazłam sposób odżywiania, ktory mi bardzo pasuje i pozwala trzymać wagę w ryzach. od zawsze @#$%%iały mnie diety typu 5 łyżek płatków owsianych na śniadanie, za 2h jabłko, za 2h twarożek. jakiś koszmar. w tygodniu jem zazwyczaj 3 posiłki, ale w weekendy najczęśniej tylko 2, jeśli później wstanę.
                        • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:52
                          Ale co to jest jedzenie do syta? Tak zgłębiam, bo chciałabym się nauczyć i jakiś opracować metodę żywienia się, która pomoże mi schudnąć i jednocześnie jakiś funkcjonować w wysoko wymagającej umysłowo pracy.
                          Zjedzenie, powiedzmy, jednego jajka i połowy średniego ziemniaka i pomidora napełnia mnie po kokardy. Czy to jest wystarczająca porcja, żeby mi starczyła na 6 godzin do kolejnego posiłku?
                          • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:57
                            Nie dojdziesz do tego inaczej, jak metodą prób i błędów. Popatrz, po jakich posiłkach jesteś głodna szybciej, po jakich nie. Ja po śniadaniu białkowo-tłuszczowymi jestem syta bardzo długo, czasem 6 - 7 godzin. Po owsiankach (śniadaniach węglowodanowych) zgłodnieję szybciej. Kiedyś było inaczej. Ale ogólnie jestem bez problemu w stanie ustawić się na trzy posiłki dziennie, na dwa nie próbowałam.
                            • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:12
                              > Nie dojdziesz do tego inaczej, jak metodą prób i błędów.
                              Chyba tak. Zobaczymy jak pojdzie. Tylko nie chcialabym przez te eksperymenty utyc wink, bo jednak odchudzanie metoda tradycyjna, czyli ze zwykla redukcja kalorii i weglowodanow, musi u mnie przebiegac dosc dramatycznie (bo inaczej nic nie daje).
                              Dam sobie jakis miesiac na to IF i zobaczymy. Ale dzis chyba za duzo zjadlam wink. Pekam, mimo, ze jadlam o 13, a potem o 20, z mleczna kawa w miedzyczasie.
                          • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:59
                            Dodam, że nie miewam napadów dzikiego głodu. Mogę bardzo długo nie jeść, a głód daje znać o sobie gdzieś tam na uboczu. Mam za to problem, że jak długo nie jem, to nie mam na nic siły. Mam też refluks, który w pewnym stopniu ogranicza to co mogę jeść, jeżeli chcę unikać stosowania IPP.
                          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:10
                            evee1 napisała:


                            > Zjedzenie, powiedzmy, jednego jajka i połowy średniego ziemniaka i pomidora nap
                            > ełnia mnie po kokardy. Czy to jest wystarczająca porcja, żeby mi starczyła na 6
                            > godzin do kolejnego posiłku?
                            >
                            A jest? Zjedz i sprawdz. Przeciez to zalezy od twojego organizmu. Istotne jest tez ze nawet jesli jednego dnia to ci wystarczy na 6h to innego moze nie wystraczyc I wazne zeby zamiast szukac problemu zjesc cos jeszcze. Wlasnie o to chodzi zeby nauczyc sie sluchac potrzeb swojego organizmu I jesc wg nich. Ja mam dni kiedy moge nie jesc bardzo wiele godzin ale mam takie kiedy czuje glod I wtedy jem czesciej. Wazne aby wybierac wlasciwe produkty czyli nie ciasta.
                        • jehanette Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:58
                          No dobra, ale tak wyglądają takie dwa posiłki dziennie u osoby o zapotrzebowaniu ok 2400 kcal - 176 cm wzrostu, 72-3 kg wagi, praca siedząca ale sporo aktywności (chodzenie, treningi fitness, siłownia, rower) - liczyłam w różnych kalkulatorach i tyle wychodzi, ponadto odchudzając się pilnowałam 1900kcal i schudłam więc raczej dobrze wyliczyłam).

                          Jeden posiłek 1000-1200 kcal? Trudno mi sobie wyobrazić, co miałabym zjeść żeby tyle mieć w posiłku - i nie pęknąć. Solidne śniadanie które daje mi ok 500-600kcal i syci na długo to np. jajecznica z dwóch jajek na bezmięsnym "boczku" i maśle, dwie kromki chleba pełnoziarnistego z pastą warzywną plus warzywo (pomidor, papryka, ogórek) to już jest dużo jedzenia - spora objętość w żołądku. Jakbym miała utrzymać wagę to powinnam zjeść 2x więcej kcal w tym śniadaniu... nie zmieściłabym tyle w żołądku...
                          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:04
                            tłuste mięso, orzechy, tłuste ryby. to nabija kalorie. jak ktoś się najpierw odchudza niskokaloryczne to obcina tłuszcze. tłuszcze są zdrowe, stabilizują insulinę, można je jeść. jak dodasz tłuszcze to ci skoczy kaloryczność a będziesz dłużej najedzona. win-win.
                            • jehanette Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:11
                              Nie jem mięsa, ryb też coraz mniej, a wizja wlewania sobie oliwy do wszystkiego jakoś mnie nie przekonuje wink tłuszcze są zdrowe, ale jednak wg różnych źródeł powinny stanowić ok 20-30% w codziennej diecie i ten pułap osiągam bez problemu, a nawet go przekraczam. Zresztą ja nie mam potrzeby się teraz odchudzać ani zmieniać nawyków żywieniowych, bo dobrze mi z tym co mam, tak z ciekawości próbowałam sobie wyobrazić jakby system 8/16 mógł wygladać w moim przypadku, i nie przekonuje mnie to.
                              • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 21:49
                                Mi trudno ograniczyć ryby i mięso bo lubię bardzo. Chciałabym ograniczyć, dziewczyna syna jest wegetarianką, często w domu jemy wegańskie posiłki ale na diecie schudłam jedząc śledzie, łososia, makrele, dorsza, tatar. Bo wtedy nie czułam, że to dieta. Smakowały mi posiłki bardzo i dieta nie była żadnym wyrzeczeniem lecz nawet dogadzaniem sobie.
                          • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:18
                            Jak sie je jajecznice na kartonie, czy co tam nazywasz bezmiesnym boczkiem, to faktycznie może być trudno zjeść na raz 1000kcal. Aż sie ciśnie na usta pytanie z czego te jajka sa wink Ludzie jedzacy 1000kcal nie wybieraja zamienników, produktów dietetycznych ani ekstremalnie niskokalorycznych, wiec ich obiad to nie jest wanna kalafiora z wody big_grin Albo pare kilogramów pierogów na raz, bo już takie wyobrażenie tu na forum widziałam. W ramach 1000kcal można bardzo różnorodnie zjeść, a niektórzy po prostu tak maja z natury, że jedza na raz wiecej, bo z jedzenia 5+ razy na dobe wyrośli w przedszkolu.
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:35
                            jehanette napisała:

                            >
                            > Jeden posiłek 1000-1200 kcal? Trudno mi sobie wyobrazić, co miałabym zjeść żeby
                            > tyle mieć w posiłku - i nie pęknąć.

                            To zrób sobie 3. Napisałam gdzieś, że muszą być 2? I może zachowajmy realia. Wcześniej ludzie pracowali fizycznie i jedli trzy razy dziennie. To naprawdę takie trudne ograniczyć się do śniadania, obiadu i kolacji? Tak nam wszystkim wlazło w krew to durne podjadanie, że nie potrafimy wytrzymać 6 godzin bez przeżuwania? Pomyśl o zębach, dla tych też lepiej, gdy nie je się tak często. big_grin . A jak dodasz jedno duże jajko do jajecznicy i trochę masła, albo dorzucisz parę orzechów włoskich do owsianki, to już masz 200-300kcal więcej i nie pękniesz.
                  • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:03
                    to zależy jak się ten spadek objawia, ale jak ma objawy hipoglikemii to niestety ale ta osoba zdrowa nie jest. może oczywiście się u niej pełna cukrzyca nie rozwinąć, ale hipoglikemia nie występuje u osób zdrowych. to jest już zaawansowany stan przedcukrzycowy.
                    • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:16
                      Dokładnie, trzeba obserwować ciało. Stan przed cukrzycą daje objawy
                    • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:06
                      Poczytałam o hipoglikemii, i czegoś nie rozumiem. Hipoglikemia, to bardzo niski poziom cukru we krwi. A jak ten poziom na nie być niski u kogoś, kto na przerwę w jedzeniu 16 godzin?
                      • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:11
                        Dokladnie. Osoby ktore maja z tym problem nie moga miec dlugich przerw w posilkach, powinny jest regularnie i odpowiednio zbalansowne posilki. Dlatego rady snake uwazam za niebezpieczne. Pisac na forum mozna wszystko nie ponoszac zadnej odpowiedzialnosci w przypadku gdy ktos bedzie mial problemy.
                        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:25
                          Co warto wiedziec wlasnie pomijanie posilkow, dlugie przerwy pomiedzy nimi , posty,jedzenie duzych posilkow opartych na weglowodanach moze spowodowac hypoglycemie u osob ktore nie maja cukrzycy. Dlatego tego rodzaju porady od kogos kto probuje zakrzyczec forum bo wie lepiej nalezy traktowac a dystansem i to duzym, zrobic samemu research i poznac fakty oparte na dowodach.
                          Snake wmiawia wszystkim z nadwaga ze maja hypoglycemie, wmawia ze nikt zdrowy nie moze odczuwac glodu po 3 godzinach od posilku, ze normalna zdrowa kobieta potrzebuje 2000 cal itd. Radze uwazac.
                          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:05
                            już raz pisałam, ale jeszcze raz napiszę. nie te wpisy o insulinie nie są dla wszystkich bo doskonale wiem, ze ludzie są różni. generalnie polecam nie robić nic bez dogłębnego przeczytania książek Funga, tam są też niebezpieczeństwa i przeciwwskazania. To jest chyba 600 stron tekstu, tego się nie da streścić w paru postach. Uwaga! Tłumacz części pierwszej był idiotą i tam jest sporo pomyłek typu trzustka zamiast wątroba. Proszę się nie zrażać, w wersji angielskiej takich bzdetów nie ma, to są błędy z tłumaczenia.

                            Jest dość prosty sposób, żeby sobie sprawdzić swój stan. Przy następnych badaniach należy dokupić insulinę na czzo. Jak jest 2-3 to super. Im więcej tym gorzej. Jak jest np 9 to już jest na pewno insulinoopornośc. Jak 20 to jest bardzo duża.
                            Przy czym to nie jest ostateczne, bo w pierwszym kroku jest za duży wyrzut insuliny po posiłku, ale na czczo jeszcze dobry. Tylko to już wymaga krzywej cukrowo insulinowej. A samo badanie insuliny jest łatwe, szybkie i wyjaśnia bardzo dużo.

                            Więc jak komuś wyjdzie ten poziom 2-3 to może z prawie całkowicie czystym sumieniem olać wszelkie informacje o poście przerywanym i insulinie wink
                            • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:02
                              Ja mam akurat cukier na czczo okolo 5 (przy tutejszej normie 4-6) odkad pamietam czyli jakies 20 lat. Lekarka nie sugerowala problemu, ale chyba nastepnym razem poprosze ja o skierowanie na krzywa cukru, tylko nie wiem czy uzna, ze sa podstawy. U nas (nie mieszkam w PL) nie mozna isc na badania z ulicy, trzeba miec skeirowanie.
                              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:08
                                samą insulinę możesz zrobić bez skierowania? krzywa cukrowa jest obciążająca smakowo, czasowo. a insulina już dużo pokaże. nie pokaże tylko wyrzutu po jedzeniu. powinna być w granicach 2-3 po nocy.
                                • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:13
                                  poza tym insuline można np sprawdzać co kwartał i kontrolować czy ifem ją sobie obniżasz.
                                • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:31
                                  Nie moge, u nas zadnych badan nie robi sie bez skierowania. Ale jak poprosze lekarke, to pewnie mi da skierowanie.
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:40
                            ritual2019 napisał(a):

                            >
                            > Snake wmiawia wszystkim z nadwaga ze maja hypoglycemie, wmawia ze nikt zdrowy n
                            > ie moze odczuwac glodu po 3 godzinach od posilku, ze normalna zdrowa kobieta po
                            > trzebuje 2000 cal itd. Radze uwazac.

                            Co ty bredzisz dziewczyno? Wytykasz mi jakieś zdania wyciągnięte z konteksu i dlatego kompletnie nieprawdziwe, tylko po to, by pobrendzlować swoje ego?
                            • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 18:59
                              Po co z trolem dyskutować?
                        • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:04
                          Ja ma skłonność do hipoglikemii, zawsze miałam od dziecka, jak nie zjadłam to źle sie czułam, była zła, rozdrażniona, w głowie mi się kręciło, ręce dygotały. Dzięki długiej w przerwie w niejedzeniu te objawy zniknęły - jak ręką odjął, czuję się dobrze, nie mam zjazdów. Długa przerwa uspokaja trzustke i pozwala na czerpanie cukru z zapasów a nie natychmiast z jedzenia - dlatego to jest takie korzystne. Najgorsze są skoki cukru we krwi albo cały czas wysoki poziom insuliny a to sobie fundujemy jedząc zbyt czesto
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:15
                        organizm sobie spokojnie reguluje. podobno ilość cukru we krwi to zaledwie łyżeczka. tyle to sobie organizm najpierw wypuści z wątroby a po długim poście zsyntetyzuje. nie jest tak, że musisz równo jeść co kilka godzin bo inaczej cukier ci spadnie. no nie.

                        ludzie robią posty kilkudniowe i im cukier nie spada poniżej poziomu odpowiedniego dla organizmu. są doskonałe systemy samoregulacji.

                        hipoglikemia jest wtedy, jak cukier spada poniżej dobrego poziomu. to występuje wtedy jak zużyjesz cukier z posiłku ale insulina wciąż jest wysoka i dalej wyciąga cukier z krwi. Jest to objaw za wysokiej insuliny.
                        • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:22
                          i jeszcze dodam, że chyba musisz przyznać, że to jest normalne, że w nocy nie wstajesz i nie jesz. więc jak idziesz spać, spisz 8 godzin i w tym czasie nie jesz to jednak masz 8 godzin przerwy. więc jak po 4 godzinach od posiłku cukier komuś niebezpiecznie spada to co ma robić w nocy? wstawać o drugiej i jeść? no przecież że nie. przerwa między posiłkami może jednak jak widać wynieść 8 godzin i nic się nie powinno dziać.

                          to że dużo ludzi ma takie ataki nie znaczy niestety, że jest to normalne. mówicie tu o obsesji z tą insuliną. Nie pamiętam dokładnych liczb, zupełnie z głowy teraz piszę. Były robione badania ilu ludzi ma stany przedcukrzycowe, tj zaburzenia na insulinie. I zdaje się, ze mniej niż 25 % dorosłych kwalifikuje się jako zdrowych. Podwyższona insulina wiele lat jest niewidoczna, ale powoduje np miażdżyce, podwyższone ciśnienie i praktycznie wszystkie choroby cywilizacyjne (np alzheimera). Jak znacie kogoś, kto się leczy na ciśnienie to można prawie ze 100% pewnością powiedzieć, że ma podwyższoną insulinę. Dlatego dieta dąbrowskiej pomaga na ciśnienie, bo obniża insulinę. Obniżanie insuliny u siebie to największe działanie prozdrowotne jakie chyba można robić dla siebie. a najprostszy na to sposób to wydłużanie przerw między posiłkami (zachowując dzienny bilans kalorii i dostarczanych składników).

                          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:42
                            Zdajesz sobie jednak sprawe z tego ze spiac organizm pracuje inaczej niz w ciagu dnia? Widze ze jednak nie.
                            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:56
                              ostatnio przytrafiła mi się wizyta w szpitalu, gdzie na oddziale było pełno cukrzyków lub przedcukrzyków. Na oddział trzeba się było zjawić o 7. Pierwsze badania były około 13, a ostateczne w tym dniu po 16. I do tej godziny nie wolno było jeść. nikogo z lekarzy nie interesowało, czy ktoś to przeżył, czy nie, a przerwę mieli naprawdę długą.

                              i o dziwo, wszyscy przeżyli smile
                              • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 10:02
                                Jesooo
                          • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 22:05
                            Dzięki bib24
                            Muszę zajrzeć do tego Funga.
                        • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 09:32
                          > podobno ilość cukru we krwi to
                          > zaledwie łyżeczka.

                          Przecież to żaden problem policzyć. Minimalny poziom glukozy we krwi to 70 mg/dL, co daje 700 mg/L, czyli 0.7 g/litr. Pomnozone przez 5.5 litrów krwi w człowieku daje niecałe 4 gramy, czyli taka bardziej czubata, ale naprawdę łyżeczka.
                • lauren6 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:48
                  > genialne są książki jasona funga opisujące mechanizmy tycia i dochodzenia do cukrzycy. tłumaczą dogłębnie praktycznie wszystko, co jest omawiane w tym wątku.

                  Dzięki za polecenie, z chęcią przeczytam.
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:40
                lauren6 napisała:

                > W takim wypadku na obiad i kolację jesz więcej niż wcześniej jedząc 3-4 posiłki
                > ?
                >
                > Jestem ciekawa jak wyglądają te 2 posiłki w ciągu dnia. Czy jako posiłek liczym
                > y np dwudaniowy obiad z deserem czy raczej kanapkę z serem?

                Normalnie. Moje zapotrzebowanie to około 2000kcal. Dzielę kalorie tak, jak mi pasuje. Na śniadanie "jem" szklankę wody i kawę z mlekiem, więc właściwie to mam nawet 3 posiłki. Pierwszy konkretny posiłek jem około 13.30. Wcześniej nie jestem głodna, bo mój organizm jest przyzywyczajony. Dziś na obiad były to dwa wielkie mielone z furą ziemniaków puree i buraczkami. Na deser kawa z mlekiem i dwie gałki lodów straciatella. Do 19 nie byłam głodna. W międzyczasie wypiłam dwa kubki zielonej herbaty. O 19 zjadłam miskę zupy z dynii z mlekiem kokosowym (miałam od wczoraj), jedną kromkę białego tostowanego chleba i jedną bułeczkę z rodzynkami. Nie mam potrzeby jedzenia pomiędzy, bo po co, jak moje posiłki są duże i pożywne.
                • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:23
                  no wlasnie - to jak to jest z ta kawa z mekiem? Twoj system by mi bardzo pasowal, ale wlasnie ja z postem 16h to wymiekam wlasnie rano bez kawy, nie jestem w stanie funkcjonowac, glowa mi opada na klawiature. A kawy bez mleka tez nie dam rady wypic.
                  • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:39
                    często łatwiej jest po prostu nie jeść jak nie stymulujesz insuliny. to nieszczęsne mleko może ci bardzo przeszkadzać. możesz przez nie być bardziej głodna. łatwiej jest nie jeść nic, niż sobie wydzielać.
                    pozostaje spróbować.

                    albo zamień kawę na coś innego jak mocna czerwona herbata. ja np piłam kiedyś taka herbatę i to pobudza że w nocy nie mogłam spać:

                    www.ceneo.pl/30900924
                    • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:46
                      Ale kawa z mlekiem jest smaczna, a czerwona herbata nie. 😉
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:59
                        no to pech.
                      • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:04
                        No wlasnie! Smak! Ja kawe rano pije nie tylko na obudzenie, ale dlatego, ze ja lubie. Czarnej kawy nie wypije, bo dla mnie jest paskudna. Pozostaje mi tylko herbata. I to zwykla, czarna, slaba, bo on innej mam zgage. I jak tu mowic o braku poswiecenia przy IF wink.
                      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:57
                        milka_milka napisała:

                        > Ale kawa z mlekiem jest smaczna, a czerwona herbata nie. 😉
                        >

                        Sprawdź. Jeżeli musisz tę kawę z mlekiem mieć rano, tak jak ja na przykład, to ją pij. Wszelkie zmiany zaczyna się od tych najmniej bolących. Jeżeli od samego początku wywrócisz życie do góry nogami, to wpadniesz w pułapkę "wszystko albo nic" i jak tylko załamie się jeden element, to zagrożenie powrotu do starych przyzwyczajeń jest bardzo duże. Dlatego ten dodatkowy posiłek jak kawa z mlekiem może być kompromisem. Pod warunkiem, że chodzi o jeden, a nie o picie kawy z mlekiem co godzina. Jeżeli z tą dodatkową kawąz mlekiem osiągniesz spodziewany efekty, np. waga i tak zacznie spadać, albo zauważysz wyregulowanie pracy insuliny przez pozbycie się objawów huśtawki cukru, to ok. Nikt nie musi być bardziej papieski od papieża, nie chodzi o życie dla reguł, a znalezienie tych reguł, który są u ciebie konieczne i tych, które możesz ignorować. Generalnie "szkodliwość" kawy z mlekiem rano, kiedy aktywnością/ ruchem i tak dbasz o to, że poziom insuliny spada (przeleć się po tej kawie po schodach), jest o wiele mniejsza niż przegryzanie "zdrowych" owoców wieczorem na kanapie przed telewizorem.
                      • chatgris01 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:09
                        milka_milka napisała:

                        > Ale kawa z mlekiem jest smaczna, a czerwona herbata nie. 😉

                        Niektóre kawy bez mleka też są smaczne, trzeba tylko znaleźć niegorzką, niekwaśną, niezbyt mocną i z owocowym lub czekoladowym aromatem.
                        Od parudziesięciu lat pijam czarną kawę bez cukru i mleka, smakuje mi (ale nie każda bez cukru i mleka mi smakuje, za to z cukrem nie smakuje mi żadna-to jest też kwestia przyzwyczajenia).
                        • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:10
                          Może spróbuję ze śmietanką, jak pisała Snake.
                        • pade Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:25
                          Polecisz jakąś?
                          • chatgris01 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 22:06
                            pade napisała:

                            > Polecisz jakąś?
                            >

                            Czy może pytasz mnie? O kawę? Bo na drzewku już nie widać.
                    • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:27
                      testowalam - mleko mnie skutecznie zamula i nie czuje glodu, spokojnie do popoludnia dam rade. Herbate wypije kazda, ale zadna mnie nie dobudzi. Troche mnie dobudza z sokiem z calej cytryny i miodem, ale to pewnie dziala na organizm gorzej niz kawa z mlekiem. Po zwyklej, bez dodatkow czarnej/czerwonej/zielonej herbacie z rana jestem glodna i nieprzytomna. Herbaty przerozne moge wypic przed snem i mnie nie pobudzaja, kawy natomiast pod wieczor pic nie moge.
                      Tylko ze jak tak czytam, to to mleko z rana psuje efekt if... stad watpliwosci.
                      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:32
                        post powinien być postem. wtedy jest skuteczny, przede wszystkim zdrowotnie. tak piszą i mówią ci, co postem leczą. od ciebie zależy jak te zasady dostosujesz do siebie.
                        może zaczynaj od kawy i śniadania, za to np obiad jedz wcześniej a potem nie jedz kolacji
                        • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:07
                          probowalam i o wiele wiele trudniej dla mnie - rano nie mam za bardzo apetytu, wiec latwo mi zrezygnowac ze sniadania natomiast wieczory mam dlugie, pozno chodze spac i jak nie zjem kolacji to "umieram" z glodu i niestety nie moge sie powstrzymac przed podjadaniem. Ale nie jadam przed samym snem, minimum 4h uplywaja.
                          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:20
                            mikams75 napisała:

                            > probowalam i o wiele wiele trudniej dla mnie - rano nie mam za bardzo apetytu,
                            > wiec latwo mi zrezygnowac ze sniadania natomiast wieczory mam dlugie, pozno cho
                            > dze spac i jak nie zjem kolacji to "umieram" z glodu i niestety nie moge sie po
                            > wstrzymac przed podjadaniem. Ale nie jadam przed samym snem, minimum 4h uplywaj
                            > a.


                            Bilans kaloryczny. Ludzie mają skłonność do tego, że wprowadzając inny system jedzenia, ograniczają przy tym automatycznie kalorie. Bo ma się opłacić. wink I wtedy masz nie tylko problem z tym, że powinnaś jeść o innych porach, co dla organizmu jest już stresem, ale także z tym, że jesz za mało. Więc zacznij dietę interwałową z normalnym bilansem. Nikt nie każe ci też jeść ostatni posiłek o 13. wink Nie masz potrzeby jedzenia rano, to przesuń posiłki tak, by ostatni był o 18-19 i zjedz coś konkretnego z większę ilością sycącego białka. Wtedy kiedyś tam później odezwie się może ochota, ale to zwykle nie jest głód, bo jak jej się przeciwstawisz, to rano obudzisz się bez niej. Gdyby to był autentyczny głód, to budziłabyś się rano też głodna. Zapisuj sobie też, w jakich sytuacjach pojawia się potrzeba podjadania, zapytaj się, czy możesz być naprawdę głodna. Bardzo często już tylko zdanie sobie sprawy z tego, że mózg płata ci figla, daje lepszą kontrolę nad zachowaniem, niż wtedy, gdy nie rozumiesz co się z tobą dzieje.
                            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:22
                              tu się przydaje raz w życiu się przegłodzić tak ze 24 godziny. jako punkt odniesienia. to pomaga odróżnić prawdziwy głód od zachciewajek.
                            • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:29
                              kiedys czytalam, ze czesto ma sie problem z odroznieniem glodu od pragnienia i cos w tym jest - jak mam na cos ochote, to robie sobie herbate.
                              Od jakiegos czasu zrezygnowalam ze sniadan (choc tyle sie trabilo, ze to najwazniejszy posilek) po tym jak sie zaczelam zastanawiac, jak jadalam lata temu jak bylam szczupla. I mialam kiedys ten podobno niezdrowy nawyk niejadania sniadan. Pozniej zaczelam dbac o sniadania, dziecku robilam to i sobie tez. Teraz rezygnacja ze sniadania przyszla mi latwo. Niestety nie umiem zrezygnowac z kawy z mlekiem. Uzaleznienie, ten cudowny zapach z rana, no moj ukochany poranny rytual, dzieki ktoremu zwlekam sie z lozka! Tylko czy to ma sens jak chce miec dluga nocna przerwe, jak piszesz 16h?
                              Z kolacji nie zrezygnuje, skonam. wink

                            • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:36
                              Snake, ja kiedyś Cię już pytałam, a jeśli nie 8:16, ma sens 10:14 i trzy posiłki? Bo ja hem śniadanie ok. 6.30, to 8 godzin minie mi koło 15.30 i nie wytrzymam do następnego dnia. A śniadanie to dla mnie podstawa porannego funkcjonowania.,
                              • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:39
                                8/16 to podstawa. jeżeli chcesz schudnąć to realnie raczej powinnaś iść w kierunku 20/4.
                                10/14 to u całkiem zdrowych, młodych, szczupłych.
                                • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:41
                                  20/4 jest dla mnie niewykonalne.
                                  16/8 zastanawiam się jak, bo ze śniadania o 6.30 nie zrezygnuję. Nie funkcjonuję bez śniadania, nie mogę myśleć ani ćwiczyć, bo mi się słabo robi.
                                • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:12
                                  Wpiszę się tutaj - nie ma jednej sztywnej reguły dla wszystkich takiej samej. Ja np o if dowiedzialam się id snejk. ALE okazalo się ze if to nazwa czegos co stosuje od zawsze, co jest od dziecka moim naturalnym rytmem. Od zawsze konczylam dzien jedzeniem ok 17-18. Nie jadalam kolacji. Nie lubilam sniadan. Tak bylo zawsze - z roznym natezeniem i wyjatkami wynikajacymi z okolicznosci
                                  ALE mniej niz 12 godzin przerwy miedzy posilkami mialam tylko w przedszkolu. Ze wzgledu na tryb zycia jem 3 czasem 4 posilki. Moj tryb zycia jednak to 10/14 z czestym wahnieciem w kierunku 15-16 niż 13. 12 godzin przerwy to u mniej oczywista ovzywistosc nawet w ostrym okresie treningowym.
                                  MI ten system odpowiada i się sprawdza.
                                  • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:41
                                    "Moj tryb zycia jednak to 10/14 z czestym wahnieciem w kierunku 15-16 niż 13."

                                    Ćwiczysz na czczo?
                                    • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:45
                                      Rzadko ale zdarza mi się ( zależy od rodzaju treningu ) - krótki bieg ( do 5 km), trening core ( 35-40min) pływanie ( 2-2,5km), i in.-
                                      • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:49
                                        To ile jesz posiłków i kiedy ćwiczysz? Bo mi najlepiej wychodzi rano a rano nie chce mi się jeść, poza tym robię intermittent fasting, więc jeśli zjadłabym śniadanie o 8.00, to ostatni posiłek miałabym o 16.00, trochę nie bardzo...
                                        • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:06
                                          Podam Ci od wczoraj : 9 śniadanie ( owsianka +) trening o 11 (16km bieg) przekąska po treningu ( budyń z avocado i 2 duże kabanosy drobiowe), 16 obiad ( krewetki w tempurze,grzanka, sos) 17 - kawa z mlekiem + ciasto-rafaello ( skończyłam jeść o 17.30 )
                                          Dzisiaj śniadanie 8.30 ( solidne bułki+warzywa i wędlina), trening 10- pływanie 2km , 12 - ciasto rafaello , 15 sałata +warzywa i serek wiejski 16 obiad ( kurczak z woka z ziemniakami+warzywa).
                                          Śniadanie jutro zjem zakładam ok 10 - dzień bez treningu, 16 obiad ( jeszcze nie wiem co ) . W piątek śniadanie znowu ok 10 - trening ok 13 ( ok 10 km ), przekąska po treningu, 16-17 obiad
                                          itd

                                          Nie ma sztywnego jednolitego schematu, nie ma sztywnych jednolitych godzin-bo to nie apteka. Każdy mój dzien wyglada jednak inaczej dlatego nie powtarza, się. Niezmienne jest jedno i to jest taki pewnik : NA PEWNO nic nie jem już od 19 DO 8 rano - to jest
                                          • 1matka-polka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:08
                                            Ok, ale chyba nie pracujesz zawodowo?
                                            • wapaha re 22.01.20, 19:38
                                              Pracuję. Zawsze rano po przebudzeniu ( czy to jest godz 6 czy 8 czy 10) wypijam 2-3 szklanki wody. Nie jestem głodna-dlatego nie jem. Zdarzały się sytuacje gdy musiałam zjeść śniadanie rano i nie było to dla mnie łatwe, a już na pewno nie było przyjemne.
                                              Gdy mam wolny dzień i mogę pospać do 9 - bywa że śniadanie zjadam przed 12. Wtedy w zależności od tego czy mam jakiś trening przekąska ( banan, musli,omlet,pomelo, latem piwo tongue_out ) obiad 16-17 - , jeśli będę głodna to również coś na wieczór ( kabanosy, ryba,twaróg, jajka)

                                              Żeby zaznaczyć- ja nikomu nie podaję siebie za wzór do naśladowania, nie aspiruję by ktoś brał przykład czy sie sugrował. Mam specyficzny tryb życia, i związany z tym "schemat' żywienia - czyli "dieta" stricte przed jakimś wyzwaniem w postaci zawodów. Piszę by pokazać, że jak najbardziej można jeść mało posiłków 2-3 i nie być głodnym, że można nie jeść kilkanaście godzin i czuć się dobrze
                                              • 1matka-polka Re: re 22.01.20, 20:16
                                                Chodzi mi o to z twoją pracą, że jak zaczniesz pracować o 8.00, to o 9.00 musisz jeść, potem zaraz trening, potem znowu jedzenie. Czyli dzień taki poszatkowany, ja jak już do czegoś się zabiorę, to lubię nad tym spędzić 3-4 godziny bez przerwy a nie myśleć o jedzeniu albo treningu...
                                                • wapaha Re: re 22.01.20, 20:36
                                                  Chyba się nie rozumiemy- ja nie mam poczucia szatkowania - i nie myślę o jedzeniu ani treningu. Robię swoje

                                                  No dobra. Zdarza mi się myśleć, jak jest jakieś ciasto w pobliżu do upolowania wink
                                          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:20
                                            I ciasto rafaello...🤣
                                            • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 19:26
                                              Tak, uwielbiam ciasta. Niestety jak się jakieś pojawi musze dokonać dzieła zniszczenia. Nie mam narzuconego na dzień dzisiejszy reżimu jedzeniowego - w tę fazę wejdę pewnie bliżej wiosny ( inne treningi, inny cykl dniowy i aktywność zawodowa itd )
                              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:22
                                milka_milka napisała:

                                > Snake, ja kiedyś Cię już pytałam, a jeśli nie 8:16, ma sens 10:14 i trzy posiłk
                                > i? Bo ja hem śniadanie ok. 6.30, to 8 godzin minie mi koło 15.30 i nie wytrzyma
                                > m do następnego dnia. A śniadanie to dla mnie podstawa porannego funkcjonowania
                                > .,
                                >

                                Spróbuj. Nikt nie wie czy to będzie u ciebie funkcjonować. To nie jest tak, że 16 godzin to wypisany w granicie aksjomat, chodzi o dłuższą przerwę i może być, że u ciebie wystarczy 14 godzin. Niekórzy w ogóle nie robią ża tak dużej przerwy, a trzymają się tylko trzech posiłków i też jest ok. Niektórzy wolą też 1-2 dni głodówki i 5 dni bez reguł. Trzeba znaleźć swój rytm. Jak nie wystarczy, to zawsze możesz się na nowo zastanowić nad tą kawą. Dodam tu jednak coś bardzo ważnego, co jest ogólnie skierowane do wszystkich. Wszystko co piszę, to nie sposoby do uzyskania figury modelki, albo wagi z liceum. Więc jak ktoś ma BMI poniżej 23, czyli nie ma nadwagi, to niech nie oczekuje cudów, bo nie każdy ma predyspozycje do utrzymywania chudej sylwetki przez całe życie. Owszem, organizm można czasem do tego przymusić, ale to najczęściej kosztem jakości życia i oznacza rezygnacją z wielu rzeczy, czasem nawet tej potrzebnej do dobrego samopoczucia kawy z mlekiem.
                                • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:50
                                  Ok. Bardzo dziękuję.
                                • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 22:36
                                  Oj tam oj tam😉
                                  Ja już musiałam obiecać mężowi, że go z 3 kg odchudzę wg Twoich Snake zasad😁
                                  BMI ma 23.
                                  Jak się nie uda to trudno
                                  On za to umiejętność rezygnacji i silną wolę ma wyćwiczone do perfekcji
                  • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:32
                    >wlasnie rano bez kawy, nie jestem w stanie funkcjonowac, glowa mi opada na klawiature. A kawy bez mleka tez nie dam rady wypic.

                    Dwie opcje:
                    - zmiana sposobu parzenia i/lub gatunku kawy, dobre espresso z cisnieniowki wypije, kawe niskodrazniaca tez, ale polnocnoeuropejskie wynalazki, kwasne i jeszcze z ekspresu przelewowego sa zabojcze,
                    -wydluzenie godzin spania, przesuniecie ich na tyle, zebys przed praca mogla np pojsc na polgodzinny spacer czy zrobic gimanstyke lub w ogole miala czas na powolniejsze obudzenie.
                    • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:20
                      - ekspres mam bdb, cisnieniowy, kolekcje roznych kaw, ale ja nawet z mlekiem lubie wylacznie lagodne kawy.
                      - druga rada pewnie i trafna, ale mimo staran nie udaje mi sie wydluzyc godzin snu. Z rana bym wykroila czas na cwiczenia ale ja jestem typowa sowa i te poranne cwiczenia to robie na pol gwizdka, na wiecej brakuje mi werwy. Przez pewien czas jezdzilam rano rowerem na silownie. I widzialam ile mniej jestem w stanie zrobic. Po kawie stanowczo lepiej, a o pozniejszej porze jeszcze lepiej. I tak naprawde to mam czas na dobudzenie ale jestem rozbita, brakuje mi skupienia, grzebie sie z praca, w efekcie musze wieczorem nadganiac, a wiec jeszcze gorzej. Haha, to wszystko to pewnie objawy uzaleznienia od kawy wink

                      • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:32
                        >- ekspres mam bdb, cisnieniowy, kolekcje roznych kaw, ale ja nawet z mlekiem lubie wylacznie lagodne kawy.

                        A sprawdź może herbatę darjeeling parzoną max 90 sekund? Ja nie cierpię jej smaku, moim zdaniem brakuje jej głębi, której szukam w herbacie, ale kopa kofeinowego daje takiego, że siadam. Yerba mate też niezła podobno.


                        >cwiczenia ale ja jestem typowa sowa i te poranne cwiczenia to robie na pol gwizdka

                        Ale to nie chodzi o osiągnięcia tylko o rozruch.
                        Może rowerem do pracy? Ja teraz nadkładam drogi do pracy, mam 5 minut, ale jadę sporą pętlą, żeby wyszło ze 25 minut lekkiego wysiłku. Mniej więcej tak jak przy spokojnym spacerze, żeby się nie spocić.


                        > I tak naprawde to mam czas na dobudzenie ale jestem rozbita, brakuje mi skupienia, grzebie sie z praca, w efekcie musze wieczorem nadganiac, a wiec jeszcze gorzej.

                        Skąd ja to znam, rady są z autopsji.


                        >Haha, to wszystko to pewnie objawy uzaleznienia od kawy wink

                        Wcale nie głupia koncepcja, może trafiłaś w sedno?
                        Może wystarczy odstawić kawę po obiedzie? Zaczniesz trochę wcześniej usypiać?
                        • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:55
                          dzieki za rady, herbatki przetestowalam chyba wszystkie, ew. biala lekko mnie budzi, ale to jednak za malo. Po poludniu unikam kawy, jesli juz to bezkofeinowa. No niestety, charakter sowy ciezko zmienic. A kawa uzaleznia, to nie nowosc. Mimo wszystko uznalam, ze nie pije, nie pale, cisnienie mam niskie, wiec jeden nalog moge miec wink
                          Jak juz sie wysilam i poswiecam czas np. na silownie, to jednak wole poczuc, ze to byl konkretny trening wink Z tym rozruchem to u mnie roznie bywa, nie mam stalych godzin, nie jezdze codziennie do pracy. Rowerem za daleko. Niby moge wyjsc na spacer, ale znowu - po kawie. Bez kawy raczej sie snuje a nie dobudzam. Dzisiaj z rana (po kawie oczywiscie) na rowerze obskoczylam kilka miejsc, mialam cos do zalatwienia w okolicy i rowerem jest najszybciej. Mam obawy, ze jak niedobudzona wsiade na dwa kolka, to spowoduje wypadek. Mysle, ze w duzej mierze to wina mojego niskiego cisnienia.
                    • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:21
                      turzyca napisała:
                      > Dwie opcje:
                      > - zmiana sposobu parzenia i/lub gatunku kawy, dobre espresso z cisnieniowki wyp
                      > ije, kawe niskodrazniaca tez, ale polnocnoeuropejskie wynalazki, kwasne i jeszc
                      > ze z ekspresu przelewowego sa zabojcze,


                      `Polecam tez dobrej jakosci kawe parzona na zimno. Ma taki "aksamitny" smak smile.
                      • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:43
                        jak sie parzy na zimno? chetnie wykorzystam latem do frappe.
                        • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:25
                          kawowy.guru/cold-brew-czyli-kawa-parzona-na-zimno/
                          Nie ma nic latwiejszego w swiecie. Albo isc do starbucks i zamowic nitro cold brew, czyli kawe z azotem wink.
                          • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:53
                            do starbucksa to juz niemal wycieczka, nie mam blisko, ale ciekawe z tym parzeniem na zimno, bede testowac, dzieki za linka!
                • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 22:16
                  Okazuje się, że syn z dziewczyną też tak jedzą tylko nie nazywają tego dietą ani interwałową. Szczupli.
                  Przykładowo: Rano 1-2 kanapki. Wieczorem patelnia pełnoziarnistego makaronu z warzywami. Dziewczyna ( filigranowa i niska) ilość mniejsza, syn więcej bo ma niemal 2 metry wzrostu.

              • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 22:56
                Odkąd znamy skład sera żółtego staramy się go jeść raz na jakiś czas np raz na tydzień. Czasami uda się kupić w dobrej cenie ser z dobrym składem, kiedyś bywały promocje w Piotrze i Pawle. Bo te z marketu mają lichy skład. O serze w plastrach nie wspomnę wcale
              • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 19:43
                Dzisiaj 1 posiłek np obiad:
                Zupa, pół kalafiora z wody, cykoria, cyc kurzy. Talerz pieczarek z patelni.
                Jestem zadowolona z takiego posłku tzn najadłam się ale nie był za duży i zbyt kaloryczny chyba.
                • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 20:11
                  Wręcz mało kaloryczny - bez podglania do ściąg - z 350 kcal..
                  • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 23:06
                    No więc specjalnie te pieczarki tylko na kropli oleju i wodzie, żeby tych kalorii nie nabijać. Bo zgodnie z radami jak Matrioszki kiedyś dawno sprawdziłam kalorie takich smażonych na maśle i aż mnie zatchnęło, że tak dużo
                    Ale zaliczyłam wpadkę tzn rzeczywiście coś za mało kalorii wyszło bo wieczorem byłam chyba głodna ( albo zachciewajka, nie wiem) i zjadłam nieplanowany trzeci posiłek i to kaloryczny i zakończony gorzką pomarańczową czekoladą, a chcę zaeksperymentować z dwoma dziennie posiłkami.
                    Ale i tak wiem, że potrzebuję ok 2 tygodni, żeby się wkręcić na nowo na dobre w dietę. I i tak zamierzam spokojnie podchodzić do kalorii, żeby nie dokładać organizmowi stresu ( tak jak Snake każe i bo mąż teraz w ogóle odradza dietę bo i tak słabiej się czuję i stresów aktualnie sporo na głowie). Tylko wróciłam do odstępu między posiłkami i próbuję zredukować te posiłki do dwóch, trzech najwyżej.
                    Strasznie nie chce mi się patrzeć na kalorie ale jak widać tutaj może było ich za mało. Może nadal nie mam jednak wyczucia i albo za mało albo za dużo i nie ogarniam ile to razem dziennie. Ale zajrzę do swoich starych jadłospisów z jesieni i wdrożę się na nowo.
                    Z drugiej strony Wapaha😊 zupy moje warzywne nie są kaloryczne ale jemy w miseczkach litrowych czyli dużych.
                • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 21:53
                  zalezy jak smazylas pieczarki, potrafia sporo tluszczu wchlonac.
                  • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 22:12
                    Jak ja robiłam pieczarki, to 350kcal to samo masło było big_grin Nie żartuje, 50g masła to była w sam raz ilość na porcje pieczarek. Ja jestem "masłosz", uwielbiam, bardzo mi to smak podbija.
    • tojamarusia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:33
      Tak sobie czytam ten wątek bo jestem gruba i mnie dotyczy.
      I tak- od jakiegoś czasu przymierzam się do if. Zupełnie niechcący przestawiłam sobie drugi posiłek z g.11 na 14 i kurcze da się😁. Śniadanie muszę zjeść o 8 żeby się waliło i paliło. Obiad jem ok. 16,30. Inaczej nie mogę, taki tryb i warunki w pracy, że obiad jem dopiero w domu.
      Niestety gubi mi podjadanie wieczorne ale są to tylko owoce. Słodycze odstawiłam.
      I tak sobie myślę czy jedzenie owoców z niskim ig też jest szkodliwe?
      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:40
        Owoce to cukier. Cukier zamienia sie w tluszcz, wiec szanse na schudniecie maleja.Jak chcesz schudnac, to odstaw najlepiej calkiem. To juz lepiej kilka migdalow zjesc.
      • szarsz Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 07:46
        Sama sobie odpowiedz. Jeśli się dobrze czujesz, trzymasz wagę bądź chudniesz to jest, przynajmniej czasowo, ok. Jeśli jesteś glodna i/lub tyjesz, to znaczy, że Ci szkodzi.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:05
        a co to za owoce mają niski ig i są dostępne w zimie? awokado?
        • tojamarusia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:10
          Grejfruty 25, mandarynki 30, jabłka 38.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:18
            te owoce to sobie jednak wypróbuj. bo to jest trochę tak, że jak się zaczyna ta nieszczęsna insulina podnosić, to jednym z objawów jest wieczorne podjadanie czegokolwiek co podniesie cukier. jak nie owoce to piwo, jak nie piwo to chrupki, jak nie chrupki to organizm zadowoli się nawet papryką. będzie cię ganiać do kuchni aż coś zjesz. ciebie gania po zdrowe owoce ale tak naprawdę chodzi o węglowodany.

            zobacz czy nie podjadanie jest dla ciebie łatwe i możesz kilka wieczorów na luzie wytrzymać nie podjadając nic w tym napoje (ale np herbata niesłodzona, woda jest ok). sama zobacz czy masz uzależnienie czy nie. a owoce zjedz do obiadu.
      • kura17 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:16
        > Niestety gubi mi podjadanie wieczorne ale są to tylko owoce. Słodycze odstawiłam.
        > I tak sobie myślę czy jedzenie owoców z niskim ig też jest szkodliwe?

        Marusia, a musisz owoce podjadac? nie mozesz chudej wedliny, jajka na twardo? czegos bialkowego?
        weglowodany na noc na ogol nie sa dobre, a juz owoce - pelne naturalnego cukru - to popoludniu sa fatalne.
        • tojamarusia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:04
          Nie muszę podjadać owoców ale lubię. Tzn. jak mam coś podjadać ( walczę z tym) to niech to będą owoce.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:15
            zmien to na

            nie muszę pić alkoholu, ale lubię. jak już muszę pić (a walczę z tym) to piję koniak

            albo

            nie muszę palić, ale lubię. jak już muszę palic (a walczę z tym) to palę malboro

            smile
          • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:19
            tojamarusia napisała:

            > Nie muszę podjadać owoców ale lubię. Tzn. jak mam coś podjadać ( walczę z tym)
            > to niech to będą owoce.
            >

            Jedz i nie sluchaj rad zeby odstawic owoce
            • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:20
              ale nikt nie mówi, żeby nie jeść, tylko z posiłkiem a nie podjadać pół wieczora
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 16:50
            tojamarusia napisała:

            > Nie muszę podjadać owoców ale lubię. Tzn. jak mam coś podjadać ( walczę z tym)
            > to niech to będą owoce.
            >

            Marusia, ja lubię bardzo słodycze, ale staram się "zasłodzić" w pierwszej połowie dnia. Po moim obiedzie o 13,30, który nie zawsze jest obiadem, bo czasem jem tylko kanapki, a na ciepło gotuję wieczorem, ale zwykle jem o tej obiadowej porze coś słodkiego. Robię to poniekąd na zapas. Wiem bowiem, że jak wieczorem przypomni mi się, że nie jadłam niczego słodkiego, to droga do szuflady z czekoladą jest krótka. Wiele ludzi stosuje bowiem strategię trzymania diety przez cały dzień, z nadzieją że wytrwają, ale wieczorem gdy stres całego dnia po nas spływa, pojawia się frustracja, zmęczenie i to wszystko łamie naszą wolę. Więc lepiej zjeść coś słodkiego jako stały punkt programu podczas dnia. Wieczorem wystarczy, że przypomnisz sobie o tym, że słodką przyjemność już miałaś, a jutro znowu będzie okazja. To pomaga. Czasem pomaga też zjedzenie czegoś..... słonego. Ja na takie okazje mam plasterki chudej wędliny drobiowej, np. 100% kurczaka przyprawionego na ostro. To tak trochę uspokaja żołądek i ochotę na słodkie. A owoce to samooszukiwanie się, bo one podkręcają insulinę, a do tego powiększaj bilans fruktozy, której dużo w naszej żywności, bo wiele produktów słodzona jest fruktozą, a fruktoza prowadzi do zaburzeń metabolizmu.
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:24
              Tiaaa, jablko podkreci insuline a to cos slodkiego nie.🤣 ty jestes dietetykiem...
              W jakim celu te slodycze w diecie codziennie? Jesli mozg ma takie parcie na cukier to znaczy ze dieta jest do bani.
              • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:31
                www.medicalnewstoday.com/articles/325550.php#potential-risks

                Wniosek, lepiej zjesc jablko zamiast czegos slodkiego np ciasta rafaello.
                Przekonywanie ludzi zeby jesli slodycze zamiast calych owocow jest poprostu szkodliwe.
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:07
                ritual2019 napisał(a):

                > Tiaaa, jablko podkreci insuline a to cos slodkiego nie.🤣 ty jestes dietetykiem
                > ...
                > W jakim celu te slodycze w diecie codziennie? Jesli mozg ma takie parcie na
                > cukier to znaczy ze dieta jest do bani.


                Coś ci się pomyliło. Ja nie jestem na diecie. Przecież pisałam, że jem dziennie 2000-2300 kcal. I jem słodycze, bo w małym deserze nie ma niczego złego, a słodkie jest przyjemne. To genetyczna preferencja i nie widzę potrzeby walczyć z naturą. Wolę z nią współpracować. A ty gdybyś najadła się raz do syta, to byłabyś może mniej sfrustrowana.
                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:11
                  Zadna genetyczna preferencja a przyzwyczajenie, w malym deserze w postaci slodyczy jest wiecej zlego niz w owocu. A spozywanie 2000-2300 kcal przez kobiete dobrze po 50-tce znaczy ze masz spora nadwage.
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:25
                    ritual2019 napisał(a):

                    > Zadna genetyczna preferencja a przyzwyczajenie, w malym deserze w postaci slody
                    > czy jest wiecej zlego niz w owocu. A spozywanie 2000-2300 kcal przez kobiete do
                    > brze po 50-tce znaczy ze masz spora nadwage.

                    Nie rozśmieszaj mnie. Może tylko w odróżnieniu od ciebie nie zrujnowałam sobie metabolizmu życiem na wiecznej głodówce. Ile ty jesz w ciągu dnia? Ja obcinając kalorie do 1700 kcal chudnę. Podnieś też doopsko z kanapy, to możesz spokojne zjeść dodatkowe 300-400 kcal dziennie. To 3/4 tabliczki czekolady. big_grin
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:36
                      Hahaha, gruba jestes pani dietetyczko na 2300kcal. W odroznieniu od ciebie ja nie gloduje I nigdy nie glodowalam I nie mam zbednego tluszczu. Nie dziwie sie skad tyle zolci ci sie ulewa w kazdym poscie na kazdy temat. Zmniejsz kalorie, zjedz jablko zamiast ciastka i rusz tylek, moze gdy schudniesz to ci sie lepiej zrobi.
                • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 23:30
                  Ja na diecie byłam już na etapie odzwyczajenia i braku chęci na słodycze typu czekolada/ ciasto ale zaczęłam w pewnym momencie miewać pragnienie na owoce, których nie lubię specjalnie. I pozwalałam sobie czasem z posiłkiem na owoc czy kilka i nie zatrzymało to chudnięcia. Nie wiem czy to ma związek ale wydaje mi się, że jadłam za dużo białka ( tluszczu też np w tłustych rybach) bo lubię, a ograniczyłam nadmiernie węgle. I mój organizm chyba po pewnym czasie przestał to lubić.
                  Może stąd chętka a owoc?
                  Zgaduję, że mogłam jeszcze lepiej i bez paru chwil kryzysu czuć się na diecie gdybym jadła więcej węgli.
                  Teraz możliwe, że zmniejszę ulubione białko z tłuszczem na rzecz węgli. Np kasza gryczana, lubię. Inne wegle jakoś nie podchodzą, makaron, ryż, chleb, mąka.
              • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 09:45
                ritual2019 napisał(a):

                > Tiaaa, jablko podkreci insuline a to cos slodkiego nie.🤣 ty jestes dietetykiem
                > ...
                > W jakim celu te slodycze w diecie codziennie? Jesli mozg ma takie parcie na
                > cukier to znaczy ze dieta jest do bani.

                Nieprawda, jesteśmy zaprogramowani na słodki smak jako bezpieczny bo przecież mleko matki jest słodkie.
                Odrobina słodkiego w życiu nie zaszkodzi, ale odrobina. U zdrowego człowieka.

                Chory z duzymi wyrzutami insuliny powinien całkowicie ( przynajmniej na początku) zdrezygnować ze słodkiego jeżeli zalezy mu na uspokojeniu trzustki.
                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 09:59
                  madami napisała:

                  > Nieprawda, jesteśmy zaprogramowani na słodki smak jako bezpieczny bo przecież m
                  > leko matki jest słodkie.

                  Slodki smak tak ale naturalny np z owocow czy warzyw a nie slodycze typu cistka, ciasta itp.

                  > Odrobina słodkiego w życiu nie zaszkodzi, ale odrobina. U zdrowego człowieka.

                  Problem w tym ze to nie jest odrobina. To jest codziennie porcja. Wiekszosc nie zdaje siebie sprawy ile ma to kalorii z ktorych organizm nie ma korzysci a czesto wlasnie szkodza w dodatku uzaleznia od tego cukru. Do tego dodajmy inne produkty zawierajace cukier i tadam...ups czemu tyje albo nie chudne.
                  • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 11:25
                    Ale przecież snake nie tyje, nie ma nadwagi, jest na diecie, która tą prawidłową wagę utrzymuje. Nie ma insulinooporności. Zjada tyle słodkiego, żeby ten stan utrzymać więc o co ci chodzi? Ja mam insulinooporność i od owoców tyję a jedzenie ich na czczo powoduje silny głód. Uczepiłaś się jak rzep psiego ogona. Albo nic nie rozumiesz z tego co czytasz albo uparłaś się czepiać dla samego czepiania.
                    • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 11:49
                      A skad wiesz jak ona wyglada? Jest dobrze po 50-tce wiec dostarczajac 2300kcal dziennie przekracza zapotezebowanie orgamizmu kobiety w tym wieku i to znacznie. Ja wiem ze ona o sobie pisze jak o mlodce w wieku reprodukcyjnym ale ta kobieta ma menopauze I jej metabolizm nie dziala tak jak 20 lat temu ani nawet 10 lat temu.
                      • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 11:57
                        A co się uczepiłaś ? Wystarczy że mając 50 lat ma 170 cm wzrost, waży 60 kg i ma dużą aktywność fizyczną. Jej cpm to 2500 kcal
                        Jeśli zachowa aktywność to w wieku 60 lat jej cpm wyniesie 2300 , jeśli zmieni dużą aktywność na umiarkowaną to jako 65 latka będzie potrzebowała 2000 kcal ( jako 70 latka 1900 kcal )

                        Rozumiem, ze można nie mieć wiedzy ale nie mieć wiedyz i nie umieć jej znaleźć to już jest porażka. Ośmieszasz się
                      • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 15:54
                        Co z tego że jest po 50? Nie znasz ludzi po 50 którzy normalnie jedzą i są szczupłe? Ja znam sporo. Jedzą kielbasy, ziemniaki, ciasta i są szczupłe. Snake nie ma raczej fobii na punkcie bmi i parcia na bycie łodygą. Ja się czuję świetnie i atrakcyjnie przy bmi w okolicach 25.
                        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 16:18
                          larix_decidua77 napisał(a):

                          > Co z tego że jest po 50? Nie znasz ludzi po 50 którzy normalnie jedzą i są szcz
                          > upłe? Ja znam sporo. Jedzą kielbasy, ziemniaki, ciasta i są szczupłe. Snake nie
                          > ma raczej fobii na punkcie bmi i parcia na bycie łodygą. Ja się czuję świetnie
                          > i atrakcyjnie przy bmi w okolicach 25.


                          Ja mam BMI w okolicach 22-23 i tak czuję się dziś bardzo dobrze. To trochę więcej niż jeszcze w wieku lat 40-tu, bo wtedy byłam wylaszczona, chuda i wchodziłam w 34-36, ale potem przytyłam kilka kg i zauważyłam, że wyglądam dobrze. Mam pełniejszy biust, okrągłe biodra, mniej chude nogi, a przyjemność ze zjedzenia deseru bez martwienia się o kalorie jest bezcenna. Moja tkank tłuszczowa produkujeteż estrogeny, więc traktuję ją jako pewny rodzaj ochrony przed przedwczesnym starzeniem się i osteoporozą. Badania pokazują też, że nieco pełniejsze osoby z BMI 25-27 w dojrzałym wieku mają największe szanse na dłuższe życie, ja przy BMI 25 jeszcze nie jestem. big_grin
                          • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 16:24
                            Ja nie zarzucam, że maszsmile.
                            Mi nie przeszkadza takie BMI, wyglądam podobnie do kobiet w mojej rodzinie, musialabym sprowadzić swoje życie tylko do diety i ćwiczeń żeby osiągnąć figurę, którą miałam jako nastolatka. Ale kompletnie mi na tym nie zależy. Zależy mi żeby mieć wagę w okolicach normy a niestety mam 10 kg więcej.
                            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 16:31
                              larix_decidua77 napisał(a):

                              > Ja nie zarzucam, że maszsmile.
                              > Mi nie przeszkadza takie BMI, wyglądam podobnie do kobiet w mojej rodzinie, mus
                              > ialabym sprowadzić swoje życie tylko do diety i ćwiczeń żeby osiągnąć figurę, k
                              > tórą miałam jako nastolatka. Ale kompletnie mi na tym nie zależy. Zależy mi żeb
                              > y mieć wagę w okolicach normy a niestety mam 10 kg więcej.

                              No ja wiem. Ale nasza anorektyczna najma wzięła sobie chyba za cel do samej trumny mieć BMI 18, bo według niej to pewnie wzór kobiecego piękna. Możliwe jednak też, że ma skłonność do tycia i z obawy przed kaloriami żyje stale na 1200kcal, przez co musi trollować każdego, kto ma czelność najeść się do syta. big_grin
                              • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 19:28
                                No tak to trochę wygląda.
                              • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 21:56
                                Z tym wydatkowaniem energetycznym, to chyba jednak bywa różnie. Ja od bardzo wielu lat żyje na 1200-1500 i nie chudnę. Każda zwyżka kończy się przytyciem. Tak, dokładnie liczone i przez długi okres czasu, z duetetykiem.. Tak, mam popsuty metabolizm. Od urodzenia chyba. Tak samo jak mój mąż, który niezależnie od tego czy je dużo czy mało, zdrowo, czy śmieci, nie ćwicząc w ogóle, i ruszając się połowę tego co ja, od 20 lat trzyma tę samą wagę przy BMI 22.5.
                        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 23:38
                          Moja szwagierka. Je wszystko, slodycze, ciasta też, nie ogranicza się. Szczuplutka całe życie. Ma 53 lata. Zero ruchu w dodatku choć na wyjazdach długaśne dystanse na piechotę pokonuje bez trudu calymi dniami.
      • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:19
        Najpierw zrób badania. Zobacz jaki masz poziom cholesterolu i cukier
      • mikams75 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 11:29
        wg mnie lepiej by bylo jakbys zjadla normalna kolacje, po ktorej nie bedziesz glodna. A do przegryzania warzywa. I goraca herbata. Z owocow potrafi sie zebrac sporo kalorii. Tez z tym walcze i najskuteczniejsza metoda na wieczorne podjadanie to po prostu kolacja.
    • znowu.to.samo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:07


      Byłaś u dietetyka???



      Ja schudłam.12 kg w 3 miesiące robiąc tak:

      Zero słodyczy
      Zero cukru
      Zero słodkich napojów
      Zero czipsów i innych niezdrowych przekąsek
      Chleb wyłącznie razowy
      Owsianka, chudy ser, wędliny, gotowanw jajka
      Duuużo owoców i warzyw
      Obiady jak reszta rodziny tylko na MAŁYCH TALERZYKACH
      Kolacja o 18
      Potem co najwyżej kilka rodzynek

      Aaa moja rada: niesłodzona kawa z mlekiem świetnie zabija głód, rodzynki pomagały gdy mnie mega brało na słodkie.
      • znowu.to.samo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:10
        Acha i ja zaczełam wtedy przygode z bieganiem. Bieganie pokochałam miłością wielką, trwa to już 7 lat ....
      • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:12

        Migdały też to robią, ale zjeść 4😁
        • maghdalena33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:23
          Przede wszystkim idź do dietetyka. Dieta dobra dla innych, nie musi być dobra dla Ciebie.
          W zeszłym roku, od stycznia do lipca schudłam 17 kg dzięki ustalonej diecie od dietetyka. Nie mam problemów zdrowotnych ani żadnej insulinoodporności.
          Moja dietetyczka twierdziła, że żeby podkręcić metabolizm muszę jeść 4 posiłki co 4 godz i mam tych godzin pilnować. Nic nie podjadać pomiędzy posiłkami.
          Śniadanie trzeba zjeść do godziny od wstania z łóżka. Kawę z mlekiem ale bez cukru mogłam pić tylko do posiłku, nie pomiędzy. Miałam dania które lubię więc dieta nie była żadną męczarnią. Miałam pić dużo wody 2-3 l dziennie. Dietę zakończyłam ją w lipcu i waga nadal się utrzymuje.
          Nadal gotuję sobie dania wg tych przepisów bo są naprawdę smaczne. Nie ma w tych przepisach słodyczy ani nic smażonego.
          Nie muszę dodawać, że wcześniej próbowałam różnych diet. Czasami był jakiś efekt ale szybko kg wracały. Nigdy więcej nie będę stosować polecanych diet przez koleżanki, czy modnych diet internetowych. Tylko dietetyk a Ty na własną rękę nie ustalaj sobie diety z porad koleżanek bo możesz sobie zrobić tylko krzywdę. To co im pomogło Tobie może zaszkodzić.
        • znowu.to.samo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:26
          O migdały też, tyko że troche kalorii mają
          Wafle ryżowe też ciut zapychają.

          Najgorsze pierwsze dni, potem jakoś leci
          A jak już osiągniesz upragnioną wage to możesz czasem sobie zjeść jakąś czekoladke czy ciastko. I wtedy zdziwisz sie że wszelkie słodycze zaczeły smakować jak przesłodzony ulepek
    • malia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:10
      Dziewczyny, czytam wasze posty z wielkim zainteresowaniem , są prawie jak objawienie żywieniowe.
      Zdrowe odżywianie to było obfite śniadanie, warzywa lub owoce do każdego z pięciu posiłkow, mało tłuszczu, takie zasady człowieka otaczają, widać je w podręcznikach dla dzieci, w poradnikach, wszędzie.
      I porady - wyeliminuj słodycze i gazowane, słodkie picie i będzie ok. Jakie gazowane picie ???
      W moim miasteczku są dwie dietetyczki, sama nie byłam ale znam dużo osób w różnym wieku, które były - starsze, młode, chore, różne. Specjalnie rozpytywałam, bo się wybierałam. I ZAWSZE, w każdym przypadku to była dieta typu 5 posiłków z różnicami polegającymi na różnym czasie spożywania, zamianie soli na przyprawy, dwóch gotowanych ciepłych posiłkach, itp.
      Szukam czegoś , co nie będzie dietą, usiłuję sobie przemeblować w swojej starej głowie i jak czytam takie wątki, to mi lepiej, serio, motywacja mi rośnie smile
      Jak jadłam w systemie 8/16 przez dwadzieścia lat, to każdy wytykał mi błędy żywieniowe, każdy pouczał i trąbił o szkodliwości braku śniadania do godziny po przebudzeniu. Nie robiłam tego specjalnie, tylko z czystego lenistwa, utrzymując do czterdziestki licealną wagę z wahaniami max 2 - 3 kilo. Potem niestety zmienił się tryb życia sprawy rodzinne się pozmieniały, zaczęły się śniadanka, kawki z ciastem, potem drugie śniadanie do roboty, bo tak robią wszyscy i poooszłooo. Teraz jeszcze zmiany hormonalne i mam to co mam.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:12
        zainwestuj parę złotych, kup książki funga i praktycznie wszystko ci się wyjaśni

        część 1:
        www.swiatksiazki.pl/kod-otylosci-sekrety-utraty-wagi-6356917-ksiazka.html

        część 2:
        www.swiatksiazki.pl/cukrzyce-mozna-wyleczyc-6507647-ksiazka.html

        przesyłka gratis jak odbierasz w księgarni.
        • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:21
          Ja polecam dr Pape: wydawnictwovital.pl/autor/dr-med-detlef-pape/
          Z nim, o ile się nie mylę, pracowała kiedyś Snakelilith.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:23
            fung jest szerszy i idzie w innym kierunku. sama grubość książek jest nieporównywalna.

            pape też mam smile
            • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:37
              To poczytam, bo nie znam.
              • majenkir Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:38
                W tym momencie zamowilam the obesity code wink. Funga znam z youtube i bardzo go lubie smile.
                • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 14:44
                  fung jest znakomity a jego wykłady klasa. można też znaleźć wykład, które robił dla lekarzy, na dużo wyższym poziomie zaawansowania. są też pogadanki dla laików.
        • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 27.01.20, 00:19
          Te ksiąžki są też w wydawnictwu Znak. Druga jest nawet tam tańsza niż w światksiążki. I jest jeszcze trzecia książka Funga, coś o głodówkach.
      • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:19
        Jak jadłam w systemie 8/16 przez dwadzieścia lat, to każdy wytykał mi błędy żywieniowe, każdy pouczał i trąbił o szkodliwości braku śniadania do godziny po przebudzeniu.

        Ja z tej samej gliny lepiona, też sie lepiej czuje w systemach bliższych 8/16 i też sie o konieczności śniadań nasłuchałam. W ramach kompromisu zaczełam wstawać o 13-14, wtedy łatwiej zjeść w godzine od wstania wink
      • lauren6 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:21
        Powiem Ci z własnego doświadczenia. Traktuj wpisy forumowe z dystansem. Tu każdy może być kim chce: w szczególności wąskim specjalistą od diet wszelakich tylko dlatego, że kiedyś zrzucił 5kg.

        Kiedyś zakładałam wątek o insulinooporności, gdzie z połowa postów brzmiała: a po co ci ta diagnoza, lepiej przejdź na dietę i się poruszaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,168071562,168071562,instulinoopornosc_watek_nr_453223654.html
        Z perspektywy czasu mogę napisać, że nie warto słuchać forum tylko swojej intuicji i przede wszystkim lekarza. Jak już będziesz mieć wyniki to idziesz do dietetyka, który będzie wiedział jak pracować z takim konkretnym rozpoznaniem.

        Nie odchudzajcie się na własną rękę, nie rezygnujcie z szukania diagnozy, sedna problemu, bo ktoś na forum tak napisał. Bo wystarczy mniej żreć i wszelkie problemy zdrowotne miną. Żadne diety robione na własną rękę, żadne głodzenie się na siłę, bo ktoś gdzieś napisał, że głodówka jest super.
        Tylko lekarz i dietetyk.
    • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:35
      To przestań już myśleć, że musisz schudnąć. Jeść to trzeba przede wszystkim zdrowo i smacznie zarazem. Dzięki takiemu podejściu nie mam problemu z nadwagą, choć naprawdę lubię bardzo jeść, gotować, jak niektórzy widzą ile ja potrafię zjeść to się pytają jak ja to robię, że jestem szczupła l, a a na to mówię, że nic nie robię i po prostu lubię jeść zdrowo i lubię sport.
      • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:38
        ale to że tak działa u ciebie nie znaczy, że to zadziała u osoby z nadwaga i przede wszystkim podwyższona insuliną. jedzenie zdrowo i smacznie działa tylko u zdrowych.
        • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:44
          Od nastawienia dużo zależy.
          • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:46
            Poza tym zdrowie jest ważniejsze więc wolę nad tym się skupić niż zamartwiać się sylwetka.
            • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:14
              To zapytam o badania - robisz przegląd? Jak często? Skąd pewność że sylwetka to pikuś a zdrowie OK?
              • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 17:58
                Zdrowa jestem, jestem szczupła więc nie martwię się
                • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 18:01
                  Jednak nie koncentruje się na szczupłości alena zdrowotności i widzę, że dobrze na tym wychodzę. Mało choruję wyniki dobre.
                  • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:06
                    Czyli nie robisz badań ogólnych, biochemii. Bo nie o przeziębienie pytam. Anita Włodarczyk też uprawiała sport a zmarła na zator tętnicy płucnej gdzie materiałem zaworowym może być tłuszcz

                    Zmiany w naczyniach wieńcowych pojawiają się na całe lata przed objawami. Złogi tłuszczu gromadzi się latami. Np choroby serca zaczynają się w dzieciństwie. Dzieci matek które miały wysoki poziom cholesterolu otrzymują płytki miażdżycowe.
                    • klaramara33 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:35
                      Miesa tłustego czyli wieprzowiny w ogóle nie jadam, niby z czego ten tłuszcz he he.
                      • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:26
                        klaramara33 napisała:

                        > Miesa tłustego czyli wieprzowiny w ogóle nie jadam, niby z czego ten tłuszcz he
                        > he.
                        Wyżej piszesz że lubisz jeść i nie martwisz się sylwetką. Więc jak to jest: jesz, nie badasz się, nie martwisz się ilościami i co z tego wyniknie . Inni powinni robić to samo? Tak bezrefleksyjnie?

                        Tu na forum kamica żółciowa to też nie jest powód do zmiany diety, ból przyszedł znienacka a wycięli i znowu luzik. Po zabiegu jedzą tak jak przed. Normalnie organ zgłupiał i się zbuntował a bez niego życie będzie jak przed zabiegiem...
                    • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:40
                      Kiedy zmarła???
                      • 35wcieniu Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:43
                        Wcale nie zmarła, żyje i ma się dobrze. A teraz uśmiercona za życia to w ogóle będzie żyła ze 150 lat. big_grin Pewnie o Kamilę Skolimowską chodziło.
                    • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:43
                      Przy zatorze tetnicy płucnej materiałem zatorowym jest skrzep z krwi, nie tłuszcz.
                      • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:16
                        Kamila a nie Anita, przepraszam.

                        Osoby otyłe są narażone na ryzyko tworzenia zakrzepów. Zakrzepica żył głębokich powoduje zator tętnicy płucnej, materiałem zakrzepowym może być m.in tłuszcz
                        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 21:32
                          ana119 napisała:

                          > Kamila a nie Anita, przepraszam.
                          >
                          > Osoby otyłe są narażone na ryzyko tworzenia zakrzepów. Zakrzepica żył głębokich
                          > powoduje zator tętnicy płucnej, materiałem zakrzepowym może być m.in tłuszcz


                          Bla, bla, bla. Tak samo straszyli przed dietą Atkinsa. I nie, nie jestem jej zwolenniczką, w życiu nikomu jej nie polecałam, bo to nudne, niesmaczne i wielu apsektach kompletnie nie nadające się na dłużej, ale wiem, że wzięto ją kiedyś na tapetę, by fachowym badaniem udowodnić jest dramatyczny wpływ na zdrowie i pokazać te zakrzepy powstałe przez spożywany w większych ilościach tłuszcz. Jakie było zdziwienie, kiedy się okazało, że dieta Atkinsa nie tylko nikomu nie zaszkodziła, a poprawiła nawet parametry, które miały się pogorszyć. Nie ma więc żadnego prostego przekładu pomiędzy spożywanym tłuszczem, a zdrowiem. Jedynymi tłuszczami, które mają potwierdzony naukowo negatywny wpływ na organizm są tłuszcze trans.
                          • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 23:07
                            Mówisz że tylko tłuszcze trans robią źle naszemu organizmowi? A co z resztą otyłych? Nie umrą przedwcześnie na choroby związane ze spożywaniem nadmiernej ilości pożywienia?
                            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 23:22
                              ana119 napisała:

                              > Mówisz że tylko tłuszcze trans robią źle naszemu organizmowi? A co z resztą oty
                              > łych? Nie umrą przedwcześnie na choroby związane ze spożywaniem nadmiernej iloś
                              > ci pożywienia?

                              Przecież ja piszę o tłuszczu w pożywieniu, a nie tłuszczu zgromadzonym w komórkach tłuszczowych na ciele. Tyje się też od każdej nadprogramowej, czytaj, niezużytej kalorii i tu organizmowi zwisia i powiewa, czy te kalorie jesz w postaci boczku czy dżemu.
                              • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 07:37

                                To jak się ma twój komentarz do mojej wypowiedzi o przyczynach zakrzepów? Diety Atkinsa nie znam. Tłuszcz wywołuje całe spektrum chorób ktore rozwija się latami, często przekazywany jest już przez otyłe ciężarne matki
                          • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 23:43
                            A jak obniżyć poziom cholesterolu?
                            • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 08:19
                              larix_decidua77 napisał(a):

                              > A jak obniżyć poziom cholesterolu?

                              Otłuszczenie wątroby idzie w parze z podwyższonym cholesterolem. Warto więc sprawdzić na USG czy z wątrobą jest dobrze.
                              Lekarz zalecił mi kurację na 2 lata. Mniejsze porcje, essentiale forte 2 razy dziennie i pić po każdym posiłku zioła zwiększające wydzielanie żółci, zioła wątrobowe. Cholesterol zmniejszył się ale otłuszczenie jest w fazie redukcji. Teraz idę na kontrolne USG
                              • larix_decidua77 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 11:27
                                Z moją wątrobą ok, byłam 2 miesiące temu na usg. Mam trochę podwyższony cholesterol. Jakie to zioła?
                                • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 11:36
                                  Czystek
                                  Jest świetny
                                  Piję czasami ( lubię zioła )-
                                  • ana119 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 15:56
                                    Np tu
                                    www.google.com/search?q=zioła+żółciopędne&oq=zioł&aqs=chrome.1.69i57j35i39j46j0.2023j0j7&client=ms-android-xiaomi-rev2&sourceid=chrome-mobile&ie=UTF-8
                                • milka_milka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 17:07
                                  Karczoch.
                                  • wapaha Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 18:18
                                    karczoch to nie zioło

                                    i spoywa się go w formie soku ( krótki okres przydatności po otwarciu) najlepiej codziennie rano, na czczo i tylko kilka łyków

                        • jak_matrioszka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 23:31
                          Gdzieś Ty wyczytała, że żyłami przez płuca i serce przetaczany jest tłuszcz? No gdzie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka