Dodaj do ulubionych

co pomyslabyscie o.matce

05.04.20, 11:26
gdyby zataila przed wami fakt, ze ojciec nie jest ojcem.biologicznym? Czy tzw okolicznosci towarzyszace mialyby wplyw na oglad sytuacji?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:30
      lilia.z.doliny napisała:

      > gdyby zataila przed wami fakt, ze ojciec nie jest ojcem.biologicznym? Czy tzw o
      > kolicznosci towarzyszace mialyby wplyw na oglad sytuacji?
      >
      >
      >

      Że kompletnie nie umie zarządzać kryzysem. A okoliczności towarzyszące są tu chyba zawsze sednem, skoro stanowią de facto okoliczności życia takiej matki z dzieckiem?
    • anika772 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:30
      A ile miałabym lat w momencie wyjścia prawdy na jaw?
      • bazia8 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:53
        Wlasnie, to zalezy 18 czy 45
    • triss_merigold6 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:33
      Zależy od wieku i okoliczności towarzyszących.
      • azja001 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:57
        Uznałabym że wybrała drogę wygodną i bezpieczną dla własnego samopoczucia. Myślę że takich faktów nie wolno ukrywać bo zawsze źle to wpływa na relacje w rodzinie
    • kanna Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:55
      Bardzo zależy, od wielu rzeczy.

      Sadzę, ze podjęła decyzje najlepszą do niej i rodziny w tamtym momencie -a potem nie umiała / nie chciała się wycofać.
    • aguar Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 11:55
      Tyle razy było, że robienie z tego dramatu wydaje się przewidywalne i nudne. Małemu dziecku się nie mówi, żeby żyło szczęśliwie z dwojgiem rodziców, starszemu, aby nie psuć relacji i to jest w sumie ok. Pewnie przeważnie to nigdy nie wychodzi, a czasem się zdarzy, ale na robienie z tego afery - wielki zieeeeew!
      • bistian Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 12:00
        aguar napisała:

        > Tyle razy było, że robienie z tego dramatu wydaje się przewidywalne i nudne. Ma
        > łemu dziecku się nie mówi, żeby żyło szczęśliwie z dwojgiem rodziców, starszemu
        > , aby nie psuć relacji i to jest w sumie ok.

        A taką matkę zostawia się samą sobie i jej się nie mówi, z jakiego powodu, żeby się nie stresowała big_grin
    • lauren6 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 12:25
      Okoliczności mają znaczenie.
    • daniela34 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 12:41
      lilia.z.doliny napisała:

      > Czy tzw o
      > kolicznosci towarzyszace mialyby wplyw na oglad sytuacji?

      Okoliczności i motywacja miałyby dla mnie kluczowe znaczenie.
      A ojciec wie? Bo czasem również "ojciec" nie wie, że nie jest ojcem biologicznym i przyznam, że tego nie jestem w stanie zrozumieć. "Wrabianie w dziecko" oceniam negatywnie. Podobnie jak "łapanie na dziecko".
    • m_incubo Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 12:55
      To zależy od tzw okoliczności.
      Ale generalnie ukrywanie takich spraw, nawet jeśli teoretycznie usprawiedliwieniem są "okoliczności", oceniam bardzo nisko.
    • lilia.z.doliny Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 16:06
      moja dawna znajoma, jeszcze z czasow studenckich
      zwiazek, ciaza, wyautowanie sie pana
      rodzi sie dziecko, matka wychowuje je sama, stary ma gdzies dzieciaka i alimenty
      pojawia sie nowy facet, robi sie coraz powazniej, wreszcie zeni sie z matka dziecka,,ktore uznaje za swoje- tzn adoptuje i daje nazwisko
      rodzina, znajomi wiedza, choc nie jest to temat chwtnie poruszany
      potem przenosza sie za granice, chyba po wieksza anonimowosc spoleczna
      dziecko rosnie, dojrzewa, teraz jest przed 30.
      Wciaz nie wie, ze historia jej rodziny jest az tak skomplikowana
      Zctego co wiem, w planach nie ma miejsca na i

      poinformowanie dziecka o stanie faktycznym
      Plany te moze przerwac oczywiscie wypadek, przypadek, nagle objawienie sie bioojca ( ktory np umiera za chwile i chce pojednania)
      • gryzelda71 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 16:48
        Jak czytam coś takiego to zawsze mam wrażenie, że jakaś osoba wiedząca nie może utrzymać języka za zębami i bardzo chce powiedzieć temu dorosłemu dziecku jaka jest prawda. Pytanie po co? Chce namieszać, skłócić z matka i ojcem którego zna?
        • lilia.z.doliny Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 17:46
          w tym przypadku osoba nie chce nikomu nic powiedziec, bo ani dziecka nie zna, ani nic
          po prostu mysle czasami, ze ja bym.sie wsciekla na matke
          • triss_merigold6 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 17:48
            Lepiej nie myśl.
        • daniela34 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:13
          gryzelda71 napisała:

          > Jak czytam coś takiego to zawsze mam wrażenie, że jakaś osoba wiedząca nie może
          > utrzymać języka za zębami i bardzo chce powiedzieć temu dorosłemu dziecku jaka
          > jest prawda.

          Wiesz, że (może nie w tym przypadku), ale czasem może tak być. W taki sposób jako chyba 9 czy 10-latka dowiedziałam się, że mój kolega jest adoptowany (on sam nie wiedział i być może nie wie do dziś) - ktoś dorosły mówił o tym w mojej obecności i chyba liczył, że się wygadam.
      • hrabina_niczyja Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 23:40
        To jest najgorsze co można zrobić. Stoję na stanowisku, że dzieciom należy się prawda. W tym wypadku, który opisałaś również. W przypadku dzieci adoptowanych też.
    • umi Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 16:42
      Jesli to sondaz for fun i zeby nie bylo w kolko o koronie, to fajny watek. Ale na odpowiedziach bym nie polegala, kazdy zareaguje inaczej. Moim zdaniem duzo zalezy od dojrzalosci danej osoby, jej znajomosci realiow zycia, umiejetnosci niezaleznego myslenia, wlasciwej oceny przeszlosci i motywow poszczegolnych zainteresowanych osob.

      Ja osobiscie do matki pretensji bym nie miala ile powiedzialaby prawde i nie robila pod gorke moim dalszym decyzjom. Ale do tego trzeba juz troche zyc, mlodsze osoby moga zrobic drame, a okolicznosci sobie dopasowac bez trzezwej oceny sytuacji.
    • danaide Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 18:29
      Nie ta matka co urodziła, ale ta co wychowała. Ojciec tym bardziej. Więzy krwi bywają przereklamowane.
    • asia_i_p Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 18:58
      Jako nastolatka wpadłabym w rozpacz, to oczywiste.
      Jako dorosła zastanowiła się dlaczego i czy celowo.

      Mamy wśród znajomych sytuację, kiedy matka nie mówiła dziecku, że ojczym jest ojczymem, bo zakładała, że pamięta, skoro czteroletnie tańczyło na ich weselu. Nie pamiętało, dowiedziało się przypadkowo przy jakiejść urzędowej sprawie pod koniec szkoły, był dramat.

      Wiem, że pewnie jej było łatwiej zakładać, że dziecko pamięta, ale mimo wszystko, to jednak trochę inny kaliber niż świadome wmawianie dziecku innego ojca biologicznego.

      Dużo zależy od indywidualnej sytuacji, od przyczyn.
    • escott Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:04
      Nie wybaczyłabym i nie miałyby bez względu na te okoliczności.
    • kamin Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:43
      Ja bym się wkurzyła gdyby to wyszło na jaw.
    • jolie Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:46
      Dziwią mnie te głosy, jak to lajtowo przyjęłoby się taką wiadomość. Doświadczenia wielu osób, które dowiedziały się nawet w wieku 60+ o czymś takim wskazują z reguły na kryzys tożsamości (czasem spory). Myślę, że u mnie też tak mogłoby być, możliwe, że matki nie potrafiłabym wcale zrozumieć i miałabym jakiś żal.
      • iwoniaw Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:54
        jolie napisała:

        > Dziwią mnie te głosy, jak to lajtowo przyjęłoby się taką wiadomość. Doświadczen
        > ia wielu osób, które dowiedziały się nawet w wieku 60+ o czymś takim wskazują z
        > reguły na kryzys tożsamości (czasem spory). Myślę, że u mnie też tak mogłoby b
        > yć, możliwe, że matki nie potrafiłabym wcale zrozumieć i miałabym jakiś żal.


        Pytanie nie brzmiało, czy uważamy, że przyjęlibyśmy lajtowo taką wiadomość o własnej matce, tylko co pomyślelibyśmy ogólnie o takim hipotetycznym przypadku - i większość odpowiedzi brzmi, że to zależy od reszty okoliczności. Nie wiem gdzie widzisz te odpowiedzi, że ktoś ma w dudzie własną tożsamość.
        • jolie Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:58
          Widzę sporo głosów, że kluczowe są okoliczności- a okoliczności to rozum, nie emocje. Uważam, że emocje są podobne, niezależnie od okoliczności.
          • iwoniaw Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 20:14
            jolie napisała:

            > Widzę sporo głosów, że kluczowe są okoliczności- a okoliczności to rozum, nie e
            > mocje. Uważam, że emocje są podobne, niezależnie od okoliczności.

            Jest dla mnie jasne, że taka matka chroniła siebie, zapewne przeważnie będąc przekonaną w większości przypadków, że chroni też dziecko. W doprecyzowanej przez lilię sytuacji (w zasadzie wszyscy krewni i znajomi o tym wiedzieli, ojciec niebiologiczny formalnie dziecko adoptował, a nie np. tylko udawał że to jego jako męża matki, czy uznając jako noe mąż) uważam natomiast, że nie mamy do czynienia z problemem ewentualnych rozkmin dorosłego dziecka nt tożsamości, tylko z chorą wyobraźnią autorki wątku węszącą za skandalem, którego nawet nie ma. Bo skoro "nawet nie zna" rzekomo bohaterów historii, to skąd wie, że to dziecko już sto lat temu nie miało wszystkiego wyjaśnione tak, jak wiele innych adoptowanych dzieci? Co trzeba mieć w głowie, żeby sobie dorabiać tę historię akurat w kierunku "podła MATKA ukryła prawdę"? Z ludzi naprawdę wychodzi ich natura w zadziwiający sposób...
          • anika772 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 23:09
            Dla mnie kluczowy jest wiek. Jako nastolatka widziałam świat czarno- biało i z pewnością źle bym przyjęła tego typu newsa.

            Z wiekiem świat nabiera szarości i innych kolorów, newsa przyjęłabym oczywiście z emocjami, ale nie tak samo jak w wieku 15 lat.
      • jolie Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 19:55
        Choć jest chyba jedna sytuacja, w której rozumiałabym przemilczenie takiej informacji - ciąża jako wynik gwałtu.
    • jola-kotka Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 21:11
      Jesli ten ojciec ktory mnie wychowal byl ok. Kocham go to ta wiadomosc nie zmienia raczej nic. Natomiast te okolicznosci to sedno sprawy. Oczywiscie ze mialyby wplyw. A co bym pomyslala? Ze skoro biologicznego nie ma to widocznie nie byl taki super zeby mnie wychowac i byc kochajacym mezem dla mojej mamy. Gdyby np. Nie zyl to wtedy bym troche zla byla ze mi nie powiedziala ale tylko tyle.
    • bergamotka77 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 21:15
      znienawidzilabym ja chyba. O takich rzeczach mówi się jak najwcześniej, podobnie jak o adopcji itp.
    • yuka12 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 21:19
      Ja bym się nawet ucieszyła 😁. Ale, zasadniczo, mam tak wiele cech wspólnych z ojcem (nawet pewne cechy charakteru, nie mówiąc o wyglądzie czy grupie krwi), że w moim przypadku jest to niemożliwe 🙄.
      • yuka12 Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 21:21
        Generalnie to wszystko zależy. Od układów w rodzinie, emocjonalnych powiązań i jeszcze kilku rzeczy.
    • stephanie.plum Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 22:00
      dlaczego miałabym coś myśleć o matce, a nie o ojcu?

      dlaczego to na niej spoczywał obowiązek poinformowania o pokrewieństwie?

      ojciec niemowa i paralityk, czy jak?
      bo jeśli odumarł już dawno rodzinę, to byłyby to jedyne okoliczności towarzyszące mające wpływ na mój odbiór sytuacji


      (a może nie zrozumiałam, kto jest kim kogo...)
    • cruella_demon Re: co pomyslabyscie o.matce 05.04.20, 23:14
      Doczytałam co napisałaś niżej.
      Zatajanie faktu adopcji przed dzieckiem, jest niedopuszczalne. Bez względu na okoliczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka