Dodaj do ulubionych

Lis za oknem

13.10.20, 11:29
Od 2 dni za oknem, w wysokiej trawie leży zwinięty lis. Rusza się czasem, więc żywy. Może on chory i trzeba mu pomocy? Nie chcę tam leźć i straszyć, bo jak sobie odpoczywa tylko? Może w nocy by gdzieś na polownaiu, nie wiem, w każdym razie rano jest w tym samym miejscu co wczoraj. Zdrowy lis by tak wrócił w to samo miejsce? A jak chory, to może by kogoś zawiadomic i by mu pomogli? Jak myslicie?
Mieszkam tak jakby na granicy miasta, za blokiem kilka metrów trawnika, dalej nie koszone zarośla i drzewa. Lis w tej wysokiej trawie,widzę go doskonale z okna. Przychodzą czasem sarny, kiedyś dziki były a teraz lis. Wczoraj się cieszylam, że widzę a dziś się martwię, że coś mu jest.
Obserwuj wątek
    • mona-taran Re: Lis za oknem 13.10.20, 11:33
      Hmm, to chyba raczej nie jest typowe lisie zachowanie.. może zadzwoń do leśniczego i zapytaj co z takim lisem począć.
    • ms.piggy Re: Lis za oknem 13.10.20, 11:50
      Leśne pogotowie - nie wiem z jakiego miasta jestes, lub jakis osrodek rehabilitacji lesnych zwierząt
      ...z leśniczówki to może przyjechac syn Szydliny albo jemu podobny smile nie idz ta drogą
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:03
        własnie trochę się boję, że go odstrzelą czy coś. NIe jestem wielkim miłośnikiem lisów ale niechby sobie żył
    • cisco1800 Re: Lis za oknem 13.10.20, 11:51
      Moim zdaniem coś lisowi dolega. One nie pchają się tak na widok, zwłaszcza jeśli mają w pobliżu większe zarośla. Może masz jakiś ekopatrol w mieście?
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:01
        lisy od lat czują się swobodnie na terenach zamieszkałych rpzez ludzi. To akurat wiem. NIe boją się, łażą w biały dzień, w miastach po smietnikach, na wsiach po kury przyłaą. Niepokoi mnie ta nieruchawość jego w jednym miejscu 2 dni, taki zwinięty, lezący. Za drzewami przebiega ulica, może on był potrącony i tutaj przyszedł. Właśnie nie mam ekopatrolu, nawiedzone baby z TOZ tylko mam, ale one od psów i kotów. Lisowi czy pomogą? Może chociaż wiedzą kto moze się zaintereswać... Tak głośno sobie myśle
    • mia_mia Re: Lis za oknem 13.10.20, 11:54
      Zawiadom kogoś, lisy roznoszą wściekliznę, a ten wygląda na chorego.
    • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:03
      lisy chorują i umierają, jak wszystkie zwierzęta
      daj mu spokój
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:11
        wiesz, mogłby jeszcze pożyć, albo moga mu skrócić cierpienia, jesli nie moga pomoc inaczej
        • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:16
          leśnik lekarzem lasu?
          nie, przyroda naprawdę wie lepiej
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:36
            zlikwidować wszystkie ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt, idźmy dalej, słuzbę zdrowia dla ludzi też zlikwidujmy, natura wie lepiej
            • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:38
              i żeby nie było, nie jestem za uporczywym podtrzymywaniu przy życiu, przedłużaniu agonii itp, ale jesli można by mu pomóc, to czemu nie? W te albo wewte, wyleczyć, lub uśpić, jesli nie rokuje na wyzdrowienie
              • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:43
                ale jesli można by mu pomóc, to czemu nie? W te albo wewte, wyleczyć, lub uśpić, jesli nie rokuje na wyzdrowienie

                kiedyś też bym tak myślała, tak
                ale teraz już nie myślę
                teraz uważam, że ludzie powinni się odpierdolić od przyrody, bo całe to ludzkie zaangażowanie wygląda tak, że jedną ręką "ratują" liska, a drugą rozwalają całe ekosystemy w imię własnej wygody
                a jeśli chcą dla przyrody dobrze, to najlepiej niech sami się uśpią
                • hexella Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:38
                  10/10
                • sasanka4321 Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:58
                  >a jeśli chcą dla przyrody dobrze, to najlepiej niech sami się uśpią<

                  Bardzo sluszne stwierdzenie. Nie spodziewalam sie, ze ktokolwiek na tym forum cokolwiek rozumie, a tu prosze...
                • maly_fiolek Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:16
                  Bardzo mądrze napisane, nic tylko przyklasnąć.
                • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:22
                  przykro mi, że chcesz źle dla przyrody. No bo gdybyś chciała dobrze, to chyba pierwsza byś się uspiła, co nie?
            • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:39
              idź dalej, jeśli chcesz, ja zostaję - chociaż leśników, a zwłaszcza firmę Lasy Państwowe faktycznie można by zlikwidować
          • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:36
            Przyroda wie lepiej czyli jako ogromny sprawny mechanizm zawsze da sobie radę co nie znaczy ze nie mozna ulzyc w cierpieniu mniejszemu organizmowi (lisowi, człowiekowi).
    • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:10
      Wyczytałam, że miasto ma podpisaną umowę z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt i można zawiadomić OTOZ. Dziś jest 2 dzien jak widze lisa, i teraz - dzownić dziś czy zaczekać do jutra? Jak zdrowy, to sobie chyba odejdzie, jak jutro będzie w tym samym miejscu, to ja zyskam pewność, ze coś mu dolega. Tyle że jak chory to im szybciej, tym lepiej. Jakieś durne dylematy mam.
      • ms.piggy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:13
        zadzwon dzisiaj, teraz, nie wiesz kiedy przyjada, na co czekac?
      • mamtrzykotyidwa Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:15
        Zadzwoń.
      • berdebul Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:20
        Dzwon, nie czekaj. Jak cierpi, to im szybciej przyjedzie pomoc, tym lepiej.
        • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:23
          serio myślicie, że dla chorego, może umierającego spokojnie zwierzęcia łapanie w pętlę, szarpanie, badanie to będzie coś dobrego? po to, żeby go na końcu wypuścić, bo nic się nie da zrobić? albo zabić, w strasznym stresie?
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:29
            Lis spaceruje, więc chyba zdrowy, ale odpowiem. A gdyby był ofiarą potrącenia i miał zdychać przez 4 dni, to wolę, żeby uspili. A jesli ma np połamaną łapę i nie może się ruszać i zdycha z głodu, to wolę niech złożą mu tę łapę i jak się zrośnie, to wypuszczą.
            • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:36
              gdyby miał połamaną łapę, to by nie chodził - i nie wracał w to samo miejsce
              gdyby umierał, to niech umiera tak, jak sam chce
              cóż ma z tym wspólnego nasze "wolę"...
              chciałabyś, żeby jakiś lis decydował o twoim życiu, bo coś "woli" na twój temat? tylko dlatego, że jest silniejszy? śmieszne, nie do pomyślenia, prawda?
              • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:40
                głupiaś czy jaki inny problem? Napisałam, ze sobei poszedł, ale odpiszę mimo to, dlaczego chciałam interwencji w spr lisa jak jeszcze leżał drugi dzien w tym miejscu. Jak leżał i tylko się co jakiś czas wiercił albo głową ruszał, to logiczne, ze mogłam podejrzewać, ze coś mu dolega i podałam 2 rożne opcje roziwązania sytuacji lisa
              • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:41
                Ja bym chciała żeby w razie Niemca jakiś "lis" odłowił mnie i wyleczył albo uśpił humanitarnie, jesli miałby takie mozliwosci, zamiast patrzec biernie na moje cierpienie.
                • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 14:18
                  Dokładnie tak.
              • memphis90 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:38
                >gdyby umierał, to niech umiera tak, >jak sam chce
                Możesz tez podejsc i zapytać liska jak życzy sobie umierac. Może w ogóle.
                • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:57
                  > >gdyby umierał, to niech umiera tak, >jak sam chce

                  > Możesz tez podejsc i zapytać liska jak życzy sobie umierac. Może w ogóle.

                  Nie mogę pojąć jak ludziom pierdaczy się interes Natury jako całokształtu (o którym zresztą tak naprawdę guzik wiemy) z interesem pojedynczego organizmu, któremu to (i to wiemy akurat) zależy na maksymalizacji przyjemności i minimalizacji cierpienia.
                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:25
                    nie, niektórym nic w ogóle się nie "pierdaczy", wzruszają się liskami, a potem kupują szyneczkę, wołowinkę i jajka po 10 groszy, po czym zakąszają batonikiem z oleju palmowego
                    bardzo dobrze potrafią oddzielać takie taniutkie wzruszenia od prawdziwej zbrodni
                    • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:39
                      Kto ci powiedział ze wpierniczam wołowinkę, słodycze i jaja z hodowli klatkowej? Może jeszcze noszę futra? big_grin Nie lituję się "nad liskiem" tylko nad czującymi istotami, które los postawił na mojej drodze, a czasem ta litość przejawia się eutanazją. Każdy robi co może.
                      • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:48
                        nikt mi niczego o tobie nie powiedział, ani nie mówiłam na twój temat
                        nie skupiasz się za bardzo na sobie?
                        nikt też lisa nie stawiał na twojej drodze, to ty postawiłaś dom na jego drodze i trochę uważasz, że to daje ci prawo do decydowania o tym, czego lis (bądź zapewne każde inne dzikie zwierzę, które "stanęłoby ci na drodze") by chciał albo nie chciał
                        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:52
                          lis jest mój! Na mojej drodze był! Chyba, ze stosujesz daleko idące przenośnie tak jak z tym jedzeniem szynki przez andzie big_grin Domu nie stawiałam, wprowadziłam się do tego bloku niechętnie i pod wpływem splotu pewnych wydarzeń, nie chcem ale muszem tu mieszkać. Lis też może nie chce, ale będzie przeze mnie zaopiekowany wink Karmię też ptaszęta, sikorki już szukają jedzenia i dostały pierwszą porcję. Pewnie żrą trocę wbrew sobie i co gorsza przeciw naturze, ale co tam!
                          • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:00
                            a tak z ciekawości - karmisz też rodzinę szyneczką czy nie?
                            • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:12
                              ba, w lepszych dla hodowców trzody czasach, zdarzało się ręcyma osobistego chłopa świnkę ubić i szyneczki zrobić własnoręcznie. Teraz z uwagi na kryzys w branży, będziemy wędzić szyneczki, schabiki i boczek pochodzenia hiszpańskiego, z mięsa zakupionego w markecie. W lodówce własnie stoi beczka z mięsem w zalewie. Sądzisz, że to mnie całkowicie dyskredytuje na polu pomocy lisom?
                              • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:21
                                sama musisz sobie odpowiedzieć i zdecydować, jak ci się to składa w całość

                                porzucając już kpiny i szyderstwa - to są trudne pytania, bo urządziliśmy świat tak, żeby utrudnić sobie prawdziwy namysł nad takimi sprawami, a bardzo utrudnić - jednostkowe zachowania idące pod prąd zbiorowej konsumpcji
                                teraz zmierzamy ku prawdziwej ekologicznej katastrofie i nawet to niewiele nas porusza...
                                • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:24
                                  Ad. 1. A mnie się to zupełnie nie kłóci, mogę zjeść szyneczkę, a potem zadzwonić w sprawie lisa.

                                  Ad 2. A mnie tam poruszają całkiem drobne sprawy, typu niepewna sytuacja lisa za oknem...
                                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:29
                                    i takich jak ty jest większość, więc na przykład Amazonia pali się tak, jak się paliła, aż spali się zupełnie - cóż
                                    wygląda na to, że tak po prostu musi być, tym razem nie potrzeba asteroidy, żeby walnęła w Ziemię i wytraciła połowę gatunków, wzięliśmy to na siebie
                                    • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:33
                                      ta, sama byłam podpalać, żeby więcej nutelli można było zjeść. Odpływasz coraz dalej w swoich filozoficznych wywodach. Lis od tej mądrości na pewno od razu poczułby, że ma uzasadnioną przyrodniczo, poprawną smierc bez wtrącania się postronnych zjadaczy szynki
                                    • nenia1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:34
                                      ojezu, kobieto, może i chcesz dobrze, ale naprawdę w dzisiejszym świecie, gdzie skala cierpienia zwierząt tylko się zwiększa, wyżywanie się na osobie, która martwi się losem dzikiego zwierzęcia i chce mu zaoszczędzić cierpienia, nie jest chyba najlepszym pomysłem na zmianę świata na lepsze.
                                      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:39
                                        prawie mnie przekonała, jeszcze kilka wpisów i osobiście napiszę do tego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, że źle robią wpierniczając się w przyrodę i niech się zlikwidują i w razie co, namiarów na lisa nie dam wink
                                      • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:47
                                        wyżywanie się?? uważasz, że rozmawianie o takich rzeczach to wyżywanie się? to jest dziwne
                                        poza tym - kto wie, może uświadamianie ludziom, że zamiast niezbyt rozsądnego "oszczędzania cierpienia" pojedynczym dzikim zwierzętom, bo NAM się wydaje, że one tego potrzebują, lepiej by zrobili, gdyby pomyśleli o ochronie przyrody bardziej racjonalnie... - może to jest jakimś krokiem do zmiany świata na lepsze
                                        (ale, szczerze mówiąc, wątpię)
                                        • nenia1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:55
                                          Ty nie rozmawiasz, ty oskarżasz, rozmowa polega na otwarciu na argumenty drugiej osoby i zakłada przynajmniej minimum dobrej woli, a ty koniecznie chcesz obarczyć autorkę odpowiedzialnością za problemy ekologiczne świata a przynajmniej przypiąć łatkę niemyślącej hipokrytki.
                                          Ani ty, ani ona nie wiecie co potrzebuje ten akurat lis, niemniej doceniam wrażliwość szmytki, bo sądzę, że taki człowiek posiada jednak jakąś empatię w stosunku do zwierząt, a to już rokuje zdecydowanie lepiej niż kompletna obojętność.
                                          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:01
                                            Dzięki. Zwyczajnie głupio by było patrzeć, że on tam leży nadal i tak sobie myśleć,chory, czy nie. Myślałam, że ematka rozjaśni, pchnie mnie w kierunku - zadzwon, nie wyjdzie głupio nawet jak lis zdrowy; albo ze ktoś się zna na zwyczajach lisich i napisze - nie martw się, lisy tak czasem mają, poobserwuj do jutra... No czegoś w ten deseń oczekiwałam, a nie nawracania na ekostronę mocy i to w tak pokrętny sposob wink
                                    • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:43
                                      Szczerze boleję nad tym, że Amazonia się pali, lodowce topnieją a fermy to obozy koncentracyjne i wiem, że przyczynił się do tego homo sapiens. Nadal jedna nie rozumiem dlaczego uważasz, że przyczyniam się do zagłady Ziemi litując się nad pojedynczym zwierzęciem które znalazłam na swojej drodze i np. skracając jego cierpienia.
                                      • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:52
                                        to ty zrobiłaś z tego relację wynikania
                                        ja ani tego nie uważam, ani tym bardziej tego nie napisałam
                                        natomiast owszem, zasugerowałam, że jedzenie mięsa ze źródeł przemysłowych jest przyczynianiem się do zagłady życia na Ziemi
                                        oraz że między takim właśnie przyczynianiem się oraz jednoczesnym litowaniem nad "liskami" jest przepaść, racjonalny i emocjonalny rów mariański

                                        to zupełnie nie jest to samo
                                        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:58
                                          Mnie się wydaje, że to TOBIE się wydaje, że jest coś nieracjonalnego w pomocy jednemu pojedynczemu zwierzakowi. Tak tak, myśliciele zawsze w cenie, nie to co ludzie czynu (nie, żebym ja się specjalnie czuła człowiekiem czynu). Lepiej myśleć nad amazońskim lasem, a lis niech tam sobie leży. I będziesz wtedy taka wyższa, taka lepsza i poprawi się sytuacja globalna, a lisowi z pewnością lżej będzie cierpieć. A znasz to: Myśl globalnie, działaj lokalnie? Myślę, ze sytuacja mnie i lisa to jest własnie takie "lokalnie". A jesli chodzi o relacje, to chyba mylisz osoby wciąż i ja zakładałam watek, ludzie zaczęli mi odpisuwać. CO stało się z lisem wyjśniłam dość szybko, ale zauważyłam, że nadal odpisują, uznałam za stosowne odpisać im bezpośrednio pod ich wpisami. Ktoś sobie zadaje trud odpisać z poradą, więc ja uznaję, ze w dobrym tonie jest wyjaśnić co było dalej.
                                          • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:12
                                            wiesz, ale właśnie myśleć globalnie nad amazońskim lasem i działać przy tym lokalnie oznaczałoby na przykład nie jeść mięsa z przemysłowego uboju, a nie wzywać ekopatrole do potencjalnie cierpiących dzikich zwierząt, nic przy tym nie zmieniając we własnym sposobie życia
                                            lis także ma nasze wzruszanie się głęboko pod ogonem, za to, gdyby tylko był świadomy, co wyprawiamy, bardzo by sobie życzył, żebyśmy powściągnęli ingerencję w dziką przyrodę, jestem tego absolutnie pewna
                                            • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:19
                                              ja mam radę, zmień sposob bycia i rozglądaj się bacznie, moze spotkasz potencjalnie cierpiące zwierzę i jesli cierpi naprawde, to mu pomożesz. Cierpiące zwierzę z pewnością, jesli nawet nie doceni, to poczuje ulgę. Kto wie, może nawet trafisz na gatunek zagrożony wyginęciem a nie na pospolitego lisa
                                            • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:24
                                              Chyba odpływasz w dziwne rejony. Cierpiące chore zwierzę ma w dupie filozoficzne rozkminy na temat ingerencji w dziką przyrodę, chce żeby mu ulżyć w cierpieniu, tu i teraz. I skąd wiesz co we własnym sposobie życia zmieniają ludzie, którzy dzwonią na ekopatrol? Czemu zakładasz że nic?
                                        • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:19
                                          Bo tworzysz kontrę między świadomością ekologiczną i globalnym ujęciem ekologii do pomocy pojedynczym cierpiącym sztukom. Nie bardzo rozumiem czemu i po co? Sądzisz że jedno wyklucza drugie? Czy może ortodoksyjne podejście zabrania empatii do poszczególnych sztuk?
                                          • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:46
                                            1. nie, nie tworzę takiej kontry, pisałam o czym innym, jedynie ty uważasz, że to robię, ale już nie chce mi się tego więcej tłumaczyć

                                            2. nie, cierpiące dzikie zwierzę nie chce "żeby mu ulżyć", to tylko niektórym ludziom tak się wydaje
                                            • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:50
                                              daisy napisała:

                                              > 1. nie, nie tworzę takiej kontry, pisałam o czym innym, jedynie ty uważasz, że
                                              > to robię, ale już nie chce mi się tego więcej tłumaczyć
                                              >
                                              > 2. nie, cierpiące dzikie zwierzę nie chce "żeby mu ulżyć", to tylko niektórym l
                                              > udziom tak się wydaje

                                              Ad.1 Owszem, tworzyłaś od początku.

                                              Ad.2 A to bardzo interesujące surprised Sugerujesz że cierpiące zwierzę marzy o kilkudniowym konaniu? Ortodoks zahaczający o fanatyzm.
                                            • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:56
                                              To bardzo ciekawe... Cierpiące zwierzę nie chce, aby mu ulżyć w cierpieniu? Czyli co, chce cierpieć? Czyli np. konać kilka dni pod płotem będąc na żywca zżeranym przez robale? Interesujące podejście.
                                              • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:06
                                                owszem, uważam, że cierpiące dzikie zwierzę zapewne "chce" wyzdrowieć albo umrzeć, w każdym razie przestać cierpieć,
                                                za to na pewno chce, żebyśmy trzymali się od niego z daleka, i jest to wniosek wysnuty na podstawie obserwacji

                                                ciekawe to jest, jak bardzo ludzie mają wpisaną swoją nadrzędną rolę w ekosystemie, "czyńcie sobie ziemię poddaną" i te sprawy
                                                • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:18
                                                  daisy napisała:

                                                  > owszem, uważam, że cierpiące dzikie zwierzę zapewne "chce" wyzdrowieć albo umrz
                                                  > eć, w każdym razie przestać cierpieć,

                                                  Tak, cierpiący organizm chce przede wszystkim przestać cierpieć. Tak by wynikało z obserwacji.


                                                  > za to na pewno chce, żebyśmy trzymali się od niego z daleka, i jest to wniosek
                                                  > wysnuty na podstawie obserwacji

                                                  No jasne że dzikie zwierzę boi się człowieka, tak jak cierpiący na ból zęba człowiek boi się dentysty wink Co znaczy że nie doznaje wielkiej ulgi (tożsamej ze szczęściem) kiedy już ktos go do niego zawlecze.



                                                  > ciekawe to jest, jak bardzo ludzie mają wpisaną swoją nadrzędną rolę w ekosyste
                                                  > mie, "czyńcie sobie ziemię poddaną" i te sprawy

                                                  Nie bardzo rozumiem po kiego grzyba znowu antagonizujesz idee ekologiczne (bardzo mi zresztą bliskie) z niesieniem pomocy pojedynczym zwierzakom na swoim podwórku. Bo nawet nie w lesie. I pewnie zaraz napiszesz, że nic takiego nie robisz wink
                                                  • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:29
                                                    Boszz przypomniałaś mi o dentyście, a tu ząb się odezwał, którego leczenie rozpoczęłam przed pandemią. Nosiłam lekarstwo do tej pory, a z miesiąc temu wypadło. Jak ja się boję!! Jak juz zaczynam leczenie, to łażę i serią całą podziałam, ale jak mam przerwę, to konmi mnie trzeba zaciągnąć
                                                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:32
                                                    To leć szybko zanim doktory popadną w panikę, pochorują się lub pozamykają gabinetu z powodu kwarantann.
                                                • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:21
                                                  Skąd te obserwacje? Działasz w ekostraży? Bo ja mam całkowicie inne spostrzeżenia.

                                                  Poza tym - serio musisz wszędzie wpychać ideologię? Myślisz że każde ludzkie działanie jest podporządkowane jakiejś ideologii, religii, czy doktrynie filozoficznej? Przecież to zwykłe dorabianie dupie uszu, zupełnie zbędne. Zmniejszyć cierpienie i zło wokół siebie, w miarę możliwości - może mi wystarczyć tyle, czy muszę wszystko obudować ideologicznie?

                                                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:29
                                                    > Poza tym - serio musisz wszędzie wpychać ideologię? Myślisz że każde ludzkie dz
                                                    > iałanie jest podporządkowane jakiejś ideologii, religii, czy doktrynie filozofi
                                                    > cznej? Przecież to zwykłe dorabianie dupie uszu, zupełnie zbędne. Zmniejszyć ci
                                                    > erpienie i zło wokół siebie, w miarę możliwości - może mi wystarczyć tyle, czy
                                                    > muszę wszystko obudować ideologicznie?

                                                    No musi, inaczej się udusi. Przypomina mi to Radziwiłła, który powiedział że swojej zgwałconej córce nie podałby tabletki po. Nawet nie poronnej tylko tabletki blokującej poczęcie. Idea chronienia życia i obłąkane dążenie do czystości tej idei doprowadziły typa do braku empatii wobec własnego dziecka. Ortodoksi balansujący w stronę fanatyzmu są niebezpieczni dla najblizszego otoczenia.
                                                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:36
                                                    ale teraz to już ględzicie
                                                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:48
                                                    daisy napisała:

                                                    > ale teraz to już ględzicie
                                                    >
                                                    Gdzie konkretnie? Tam gdzie piszemy o uwiądzie empatii dla rzeczywistego żywego stworzenia bo w niezgodzie stoi z doktryną?
                                                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:54
                                                    nie, w ogóle nie potraficie dyskutować bez sprowadzania wszystkiego ad personam, jakie to jest męczące,
                                                    w dodatku coraz bardziej was ponosi,
                                                    zamiast podyskutować ze światopoglądem, skupiacie się na mnie, bez sensu, szkoda czasu
                                                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:03
                                                    daisy napisała:

                                                    > nie, w ogóle nie potraficie dyskutować bez sprowadzania wszystkiego ad personam
                                                    > , jakie to jest męczące,
                                                    > w dodatku coraz bardziej was ponosi,
                                                    > zamiast podyskutować ze światopoglądem, skupiacie się na mnie, bez sensu, szkod
                                                    > a czasu

                                                    Dyskutuję z postawą ortodoksji połączonej z brakiem empatii wobec cierpienia obecnego na wyciągnięcie ręki. Tak się złożyło że ją reprezentujesz.
                                                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:09
                                                    słuchaj, ale tak w ogóle doceniam, że gadamy o tym
                                                    i jak tak pomyśleć, ogólnie kocham emamy i fajnie, że przejmują się losem zwierząt, nawet jeśli nie całkiem w sposób, który moim zdaniem jest rozsądny
                                                    więc dziewczyny, pax nobiscum i miłego wieczoru, obyśmy spędziły go z kimś miłym i bez bólu zębów
                                                  • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:06
                                                    A to ja nie wiedziałam, że uczestniczę w debacie filozoficznej, weszłam w dyskusję o chorym lisie. Filozoficzne dysputy na wysokim poziomie ogólności mało mnie interesują - chyba że zaczynamy schodzić do konkretnych przykładów. W przeciwnym wypadku to nudne ględzenie, jak to ładnie sama nazwałaś. W dodatku twoje nawiązania są mocno od czapy (jak to że pomoc choremu zwierzęciu = czynienie sobie ziemi poddaną), a jak ci się zwróci uwagę, że odpływasz, to się oburzasz, bo "ty nie o tym konkretnie". Ja wobec tego też sobie chętnie odpuszczę.
                                                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:10
                                                    zupełnie nie wiem, gdzie widzisz w moich wypowiedziach filozofię, ale to tylko kolejne zdziwienie
          • memphis90 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:36
            Sama nie wiem, chyba Ci zazdroszczę, że tak sobie myślisz, że lisek w naturze "spokojnie sobie umiera", bezstresowo i w ogóle... Wręcz radośnie....
            • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:16
              dlaczego "spokojnie" od razu oznacza dla ciebie bezstresowo, a wręcz radośnie? w kontekście umierania? dziwne
              myślisz, że jakby go odłowili na pętlę, chwytali, szarpali, "badali", a potem zabili zastrzykiem, to by umierał lepiej?
              • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:25
                tak, myślę, że byłaby to lepsza śmierć, cierpiałby godzinę -dwie, zamiast dwóch - trzech dni. Myślę, ze ten stres przed śmiercią lisa jest niczym, niż ciągnący się kilka dni ból i też stres, zapewne ciepriące zwierzę nie jest zbytnio zrelaksowane. powtarzam, a gdyby to były złąmania możliwe do wyleczenia? Można pomoc, to trzeba, a nie że natura... Natura zapewne by chciała, żeby lis nie był potrącony przez auto ani postrzelony ani podtruty...
              • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:25
                Tak, szybciej i mniej boleśnie. Czasem agonia trwa kilka dni, tu byłoby pięć minut szarpania, transport w wygodnym pudle, diagnoza i szybkie znieczulenie i leczenie albo eutanazja.
                • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:28
                  dajcie spokój z opowiadaniem bajek! "transport w wygodnym pudle" to naprawdę himalaje przesady
                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:44
                    Nie takie himalaje.
                    Może to tak, ze każdy ocenia według własnych potrzeb, a moją (i wielu) jest potrzeba niecierpienia. Więc jeśli ktoś ma z kolei potrzebę cierpieć dla idei "niech wszystko idzie odwiecznym porządkiem" to będzie optował za niestosowaniem znieczuleń przy porodzie, przy umieraniu czy w ekstremalnych przypadkach za nie leczeniem w ogóle.
                    • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:51
                      ale tu naprawdę zasadniczą różnicą jest to, że chodzi o zwierzę, nie człowieka, i to dzikie zwierzę żyjące na wolności
                      moim zdaniem ludzie mogą sobie robić ze sobą nawzajem, co tylko chcą i na co się umówią, tego się nie da porównać
                      • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:54
                        daisy napisała:

                        > ale tu naprawdę zasadniczą różnicą jest to, że chodzi o zwierzę, nie człowieka,
                        > i to dzikie zwierzę żyjące na wolności
                        > moim zdaniem ludzie mogą sobie robić ze sobą nawzajem, co tylko chcą i na co si
                        > ę umówią, tego się nie da porównać

                        Żyjąc obok zwierząt trochę je obserwujemy i zauważyliśmy już jakiś czas temu, że w fizjologii odbioru świata zewnętrznego nie różnią się szczególnie od nas. Cierpią ból fizyczny, doznają różnorakich przyjemności cielesnych, mają emocje, niektóre uczucia. A ponieważ część rodzaju ludzkiego ma potrzebę niesienia ulgi w cierpieniu temu co to cierpienie odczuwa to reaguje niesieniem ulgi stworom na swojej drodze spotkanym. Bez zbędnego antropomorfizowania z jednej i jakichś ideologii z drugiej.
                        • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:03
                          I zapewne dlatego prawie wszystkie zwierzęta na tej planecie uciekają na nasz widok w popłochu?...
                          Gdybym zobaczyła lisa (lub inne dzikie zwierzę) szarpiącego się we wnykach lub w podobnej sytuacji, i oceniła, że interwencja ludzi może w rzeczywiście zakończyć się przewagą ulgi nad cierpieniem, to nie wahałabym się ani chwili,
                          ale uważam, że w innych sytuacjach, również typu "wydaje mi się, że może on cierpi, bo robi coś, czego JA nie umiem zinterpretować i tak mi go żal" należy zostawić dzikie zwierzęta w spokoju
                          co zresztą doskonale okazało się po historii opisanej w tym wątku
                          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:12
                            A jaka krzywda stała się temu lisowi wyjaśnij proszę? Z naciskiem na rolę ematki w tym cierpieniu? Ematki w większości doradziły kontakt z ekopatrolem. Skontaktowałam się, tymczasem lis sobie poszedł, nie zaznając nijakiej krzywdy. Doczytałąś, ze ekopatrol a dokładnie to ludzie z ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt twierdzą, że zachowanie lisa nie jest normą? Oni chyba się znają.Gdyby lis jednak był chory, to by mu pomogli. Gdyby przyjechali nim zdrowy się oddalił, to tylko zostałby przestraszony, czego przypomnę chciałam uniknąć, zazanczając już w poscie startowym, że nie chcę płoszyć, jesli zdrowy...
                          • nenia1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:21
                            No tak, ale spójrz realnie na to co się stało, a nie na to jak sobie wyobrażasz. Szmytka przecież fizycznie nie zrobiła nic z tym zwierzęciem, zadała zupełnie rozsądnie pytanie na forum "co robić?" zamiast podejmować jakieś akcje które tu sugerujesz, że by się działy z łapaniem, dręczeniem, straszeniem itd. Istnieją ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt i specjaliści zatrudnieni w nich, którzy, wybacz jeśli się mylę, ale pewnie mają bardziej fachową wiedzę z powodu doświadczenia zawodowego od ciebie, która stwierdzasz z całą pewnością "nie rób nic" nie widząc lisa na oczy. Masz po prostu jakieś przekonania i podpięłaś teraz całą sytuację do nich, pomimo że w gruncie rzeczy szmytka zrobiła to co sugerujesz czyli w efekcie finalnym dla lisa nic, prócz tego, że zaczęła się zastanawiać czy można coś zrobić. Wykazała się zatem nie tylko empatią, ale i rozsądkiem, bo faktycznie lepiej zapytać, uzyskać odpowiedzi, skonsultować z innymi, zdobyć wiedzę, niż samemu bez zastanowienia np. "ratować" zabierając podloty bo "ptaszek nie umie latać".
                            Niemniej nie potrafisz tego dostrzec i docenić, zamiast tego wytaczasz armaty.
                            • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:37
                              ja się prawie w ogóle nie odnoszę do tej konkretnej sytuacji ani do konkretnej osoby i jej poczynań, z mojego punktu widzenia jest to rozmowa o poglądach i podejściu, staram się nie oceniać poczynań ludzi, których nie widziałam na oczy, w sytuacjach, w których się nie orientuję
                              sugestię "zostaw go" wykonałam na podstawie pierwszego opisu, wyjaśniłam też dlaczego; całą reszta to już dyskusja na poziomie ogólnym i też mnie męczy ciągłe odnoszenie tego konkretnie do siebie przez różne osoby
                              w każdym razie szczerze cieszę się, że lis sobie poszedł i wygląda, że nic mu nie jest, naprawdę!
              • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:29
                Trafić do ekostraży u mnie w mieście to trochę co innego niż być chwytanym, szarpanym i łapanym na pętlę, to nie kółko myśliwskie 😉 Ręczę że żaden chory zwierzak tego nie pożałował, niejednego postawili na nogi. A śmiertelnie choremu bez szans na przeżycie skrócili cierpienie. Cóż w tym złego?
                • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:43
                  nuclearwinter napisała:

                  > Trafić do ekostraży u mnie w mieście to trochę co innego niż być chwytanym, sza
                  > rpanym i łapanym na pętlę, to nie kółko myśliwskie 😉 Ręczę że żaden chory zwie
                  > rzak tego nie pożałował, niejednego postawili na nogi. A śmiertelnie choremu be
                  > z szans na przeżycie skrócili cierpienie. Cóż w tym złego?

                  Może to ortodoksyjne podejście do ekologii nie pozwala na żadną ingerencję, nawet jeśli ingerencja ma polegać na przyniesieniu ulgi jakiemuś zdolnemu do odczuć organizmowi? I nie w środku dżungli, do której nie powinniśmy się rzeczywiście pchać, tylko na własnym polu. Ja się ortodoksów boję, blisko im do fanatyków.
                  • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:48
                    Również się boję takich ludzi, którym ideologia i filozoficzne rozterki przesłaniają zdrowy rozsądek i zwykłą ludzką empatię. Budzą mój ogromny dyskomfort, nawet jeśli ich argumentacja wydaje się z pozoru logiczna - brak jej jakiegoś ludzkiego wymiaru.
                  • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:00
                    dzięki za tę charakterystykę smile)
                    przypomniało mi się takie zdarzenie sprzed dwóch czy trzech lat - gdy w Tatrzańskim Parku Narodowym w zimie gdzieś pod schroniskiem czy wyciągiem zaczął się pojawiać, a potem polegiwać w śniegu młody niedźwiadek, bez żadnych wątpliwości na skraju przeżycia
                    nic z tym nie zrobiono, nikt go nie łapał, nie leczył, ani nawet nie uśpił, skoro było wiadomo, że i tak zginie z głodu - bo stwierdzono, że tak to już jest w przyrodzie
                    tak, to był park narodowy, a ja ortodoksyjnie uważam, że najlepiej każdy las traktować jak park narodowy, czyli ingerować tylko w sytuacjach ewidentnie skrajnych (typu złapanie we wnyki)
                    • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:05
                      Nie ma za co dziękować.
                    • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:09
                      24tp.pl/?mod=news&id=27811

                      Tymczasem, w tym samym parku... Uśpili biedaka, by jednak skracać cierpienie
                      • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:22
                        szmytka1 napisała:

                        > 24tp.pl/?mod=news&id=27811
                        >
                        > Tymczasem, w tym samym parku... Uśpili biedaka, by jednak skracać cierpienie

                        No popatrz, jaka niepotrzebna ingerencja człowieka w świat przyrody. Przecież jakby niedźwiedź Eryk konał tak z tydzień z tymi sparaliżowanymi łapami z głodu i pragnienia i robaki by go toczyły to byłoby tak pięknie i ze wszech miar właściwie.
      • prezent_urodzinowy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:27
        Zadzwoń od razu, proszę cię, nie wiem dlaczego się zastanawiasz?

        Wzruszajace, że komuś jeszcze zależy. W grupie fb mojej wioski ktoś kiedyś umieścił identyczny wpis, sporo ludzi napisało, żeby zadzwonic na myśliwych albo zatłuc lisa. W Anglii kiedyś też przyszedł do nas postrzelony przez kogoś lis, tam lisy są uważane za szkodniki i można sobie do nich strzelać.. Ech.

        Zdrowy lis nie leży 2 dni w tym samym miejscu. Nie wiem gdzie mieszkasz, we Wrocławiu jest np DIOZ i Ekopatrol, czasem widzę że ratują lisy i jeże...

        Napisz jak się skończyła sprawa. Powodzenia.
        • mona-taran Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:30
          Cóż, lisy w miastach to SĄ szkodniki.
          Te słodkie, angielskie chipmunki niestety też.
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:34
            na wsiach też, nie mowię tylko o kurach, ale ogólnie, szczepienia doprowadziły do chyba nadmiernego wzrostu populacji, za to znikają zające, przepiórki i inne drobne stworzonka, które lisy wyjadają. Słyszałam o tym wiele razy, ale mimo wszystko bym wolała, żeby go podleczyli jak chory, albo uspili, jak nie mozna leczyć. Takie patrzenie z okna jak zdycha kilka dni, byłoby raczej cięzkie, czy szkodnik, czy nie
            • mona-taran Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:41
              Nie no, ja też bym nie zostawiła szkodnika w męczarniach, więc cię rozumiem. Ale też nie ma co się tak biadolić, że do biednych lisków strzelają. Gdyby nie strzelali, to taki np. Londyn byłby pełen słodkich, robiących syf i roznoszących choróbska lisków. I tak biega ich tam pełno po ulicach, grzebią w śmietnikach rozwlekając worki po trawnikach..
              • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:48
                To moze teraz, jak już rozrzucana szczepionka przeciw wściekliźnie swoje zrobiła, zacząć im antykoncepty po lasach i smietnikach rozrzucac? wink
                • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:50
                  big_grin
                • memphis90 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:42
                  Ależ skadze! Lisek (po konsultacji z weterynarzem rodzinnym albo lisnekologiem) sam zadecyduje jaką formę antykoncepcji wybierze; zaraz po tym, jak podpisze pazurkiem brak zgody na uporczywą terapię złamanej łapki u weterynarza, podczas gdy lisek woli sobie spokojnie zdychać w rowie!
                  • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:51
                    big_grin
          • prezent_urodzinowy Re: Lis za oknem 13.10.20, 13:22
            Ale ja nie piszę o mieście. To zresztą nieważne - możesz strzelać do lisow wszędzie, w mieście, na wsi i w lesie.
            I niestety, strzelanie do lisów przez każdego, kto ma taki kaprys, skutkuje tym, że lis nie ginie od razu, tylko kona w męczarniach przez wiele dni. Bo na przykład ktoś strzela z byle jakiej wiatroweczki, która nie ma prawa zabić, moze tylko zranić. Nasz znaleziony lis miał gnijącą ranę na udzie, gnił żywcem...

            Wiewiórki szare tez można zabijać, ale też się zawsze podkreśla - humanitarnie, czyli bez zbędnych cierpień.
          • maly_fiolek Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:15
            Lisy na (tradycyjnej) wsi są jeszcze większymi szkodnikami niż w miastach - zagryzają drób.
            • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:25
              U mojej matki lis przychodzi w biały dzień, siada pod drzwiami kurnika i czeka aż matka kury wypuści big_grin
              • maly_fiolek Re: Lis za oknem 14.10.20, 11:06
                Zagryzł coś?
                • szmytka1 Re: Lis za oknem 14.10.20, 11:14
                  A bo to raz wink Już kilka pokolen lisów coś tam zagryzło co roku. Jak to na wsi.
        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:32
          no własnie dlatego się zastanawiałam, ze nie mialam pewności i nie chciałam robić afery, jesli nic mu nie jest wink Wiesz, ja dzwonie, oni przyjeżdzają kilkadziesiąt km a lisa nie ma, bo sobie poszedł wink Niepokoiło mnie, że on tak leży w jednym miejscu od wczoraj rana, ale może spodobała mu się miejscówka a w nocy był jednak polować
    • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:24
      No to poszłam z telefonem spojrzeć na lisa i dzownić, a jego nie ma. Moje 3letnie dzieco drze sie lis, lis! A ja tłumaczę, ze nie ma lisa, tymczasem dzieciak zauważył, ze lis spaceruje ze 20 metrów dalej big_grin Nic mu zatem chyba nie jest. Napisałam do tego ośrodka dla dzikich zwierząt pytanie, czy takie zachowanie jest naturalne, tzn powracanie w to samo miejsce a nie spacer wink
      • prezent_urodzinowy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:29
        Aha smile to dobrze!
        • hexella Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:40
          to masz teraz swojego lisa, jak Mały Książe
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:04
            A jeszcze sarny, jeża i dzik też kiedyś przychodził. Niestety w tym roku dzika nie było, obawiam się, że po pogromie w imie walki z ASF to dzika już nie mam uncertain
            • hexella Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:28
              jest nadzieja, że znalazł sobie dziką panią i odszedł w siną dal. ASF i nagonka na dziki nie zaszkodziła moim osiedlowym, ostatnio przy boisku do kosza naliczyłam 19smile Uroki mieszkania przy lesiesmile
              • memphis90 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:44
                Dzik z dziką panią odstawiają w zaroślach dzikie seksy! 😂
    • joanna266 Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:55
      Najgorszym rozwiązaniem w takich przypadkach jest informowanie leśniczego. Na bank lis poszedłby wtedy do kasacji.Moja koleżanka zadzwoniła kiedyś do takiego z informacją ze znalazla potrąconą ale całkiem dziarską sarnę przy drodze. Leśniczy bez chwili zastanowienia wydał na nią wyrok...Oni nie mają serca. Chronią las poprzez odstrzał zwierzat i wydawanie pozwolen nań myśliwym. A ci potem mylą dziki z żonami 🤮
      • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 12:58
        spytaj leśniczego, on prawdę ci powie
        • memphis90 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:45
          No proszę, objawiła nam się szyszkowianka!
          • daisy Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:18
            niby ja?
            to była ironia, wiesz
      • maly_fiolek Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:19
        Cóż za krokodyle łzy, miastowi wpierniczają szyneczkę i płaczą jak ktoś zjada sarenkę.
        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:27
          cóż zjadłam właśnie szyneczki, a mimo to wzruszają mnie sarenki i liski. Taka moja fałszywa natura, cóż poradzić. Nawet ematka tego nie naprostuje
        • joanna266 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:41
          Ja nie jadam mięsa więc pudło wink Kocham zwierzęta często bardziej niż ludzi.zwierzęta mają tego pecha ze muszą świat dzielić z naszym gatunkiem...
          • joanna266 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:56
            A ty autorko postu jesteś bardzo dobrym ,empatycznym człowiekiem. I fakt jedzenia przez Ciebie szynki nie ma tu nic do rzeczy. Chociaż oczywiście zawsze możesz to zmienić winkAle nie to że cię tu namawiam.. żeby nie było. Ale więcej takich ludzi jak ty potrzeba. Takich którym los cierpiącego liseła pod oknem nie dynda kalafiorem crying
            • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:05
              Dzięki za miłe słowa i jednoczesnie bez przesady, na pewno każdy by się zastanowił co z lisem, jakby ten lis akurat za jego oknem lezał. A tu pomoc z mojej strony to taka zupełnie bezwysiłkowa by była, dać znać komu trzeba i już.
          • maly_fiolek Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:53
            Patrząc na łańcuch troficzny to taki lisek chytrusek zje sobie matkę zajęczycę a małe zajączki w tym czasie zdychają z głodu. Taka natura. Tylko ludzie są inni, s a ewenementem bo dbają o inne gatunki nie tylko o siebie.
    • stephanie.plum Re: Lis za oknem 13.10.20, 13:43
      prawdopodobnie przetrącony, po wypadku.
      daj mu choć jeść...
    • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 14:17
      U mnie w mieście działa ekopatrol i w takich wypadkach dzwonimy, może u ciebie też jest? To tak na przyszłość. Po leśniczego bym nie dzwoniła, bo nie ufam, pewnie by odstrzelili zwierzaka i tyle. Nie zostawiam nigdy zauważonych zwierząt w takim stanie samym sobie, bo nawet jeśli nie da się pomóc, to nieraz trzeba zwyczajnie dobić i skrócić cierpienie. Natura naturą, ale po co ma się zwierzak męczyć?

      Fajnie, że temu nic nie jest.
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:08
        po 12 lis sobie poszedł, widocznie siedział tu 2 dni, bo spodobałą mu się miejscówka wink
        • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:52
          Tak, czytałam, ale polecam na przyszłość spisać sobie numer do ekostraży czy ekopatrolu, nie wiadomo, czy się nie przyda kiedyś 🙂 O ile jest u ciebie, bo pewnie nie we wszystkich miastach działa takie coś...
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:14
            u mnie nie ma, ale poczytałam sobie w necie co miasto robi z dzikimie zwierzętami i doczytałam, że mają umowę z takim ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt i skontaktowałam się bezpośrednio z tym ośrodkiem. Napisałam do nich a lis odszedł radosnie kilka chwil po mojej wiaodmości. No to przepraszam ekopatrol, wyjaśniam, że poszedł i dopytuję, czy to normal jakby jutro wrocił i dlaej tam leżał a ludzie z tej miejscwki, nazwijmy ich ekopatrol, jak niektóre ematki nie czytają ze zrozumieniem i dopytują o moj nr tel bo chcą jechać po lisa big_grin Zrobiło się zamieszanie na linii ja - oni, ale jeszcze raz wytłumaczyłam, że leżał 2 dni, poszedł po tym jak napisałam bla bla bla i na koniec uzyskałam info, że to nienormalne zachowanie i jak wróci i będzie lezał tam dalej to ich zawiadamiać. Ufff niech lis może nie wraca do mnie wink
            • hexella Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:10
              czyli nie miała baba kłopotu, znalazła se lisawink poczytałam odpowiedzi i wiesz co, tak sobie myślę, że jeśli ja kiedyś znajdę cokolwiek, to nie napiszę o tym na forum, bo i tak nie zadowolę wszystkich ematek wink
              • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 19:14
                zwłaszcza, jesli jesz szynkę wink
    • umi Re: Lis za oknem 13.10.20, 15:55
      Postaw mu miske z woda i możesz coś do jedzenia. I podejrzyj, czy bedzie pil.
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:10
        bałabym się podejść na taką odległość, bo zwierzę chore i ranne może być agresywne, a jakby mnie dziabnął, bo byłby kłopot. Ludzie z nazwijmy to ekopatrolu wiedzą co i jak. Na szczescie lis okazał się chyba zdrowy, bo po 12 ruszył na spacer, jak ja już miałam wzywać TOZ
    • igge Re: Lis za oknem 13.10.20, 15:58
      Bidulek. Chory. TOZ?
      Strasznie dawno u siebie lisa nie widziałam i chciałam zobaczyć ale zdrowego
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 16:11
        poszedł sobie, chyba zdrowy a zwyczajnie spodobało mu się miejsce. Będę wypatrywać czy znowu wróci. Wczoraj ze 20 metrów od niego była też sarna, a przedwczoraj 3 sarny. Fajne widoki mam nieraz za oknem
        • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:51
          Może ostatnio coś dużego upolował i zeżarł i musiał poleżeć celem strawienia wink
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:17
            oby, właśnie ja nie znam się na zwyczajach lisów i głupio robić zamieszanie, jesli one tak czasem mają, ale wiesz leżał, łeb podnosił, czasem się powiercił a tam parenaście metrów od niego kilka x dziennie psiarze łażą, że on tak się nie bał. Jak głodne albo mają młode, to bardzo chcą coś upolować, to się nie boją, ale taki najedzony? Muszę chyba przestudiować zwyczaje dzikich zwierząt wink
            • aandzia43 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:28
              No, to był bardziej żarcik bo na dzikich zwierzach się nie znam. Skojarzył mi się bezruch węża z bezruchem lisa wink
              • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:31
                przecież ematka wie wszystko, i tak było warto się poradzić wink
    • mama303 Re: Lis za oknem 13.10.20, 17:34
      lis Ci cierpi za oknem od dwóch dni i Ty na forum pytasz. Dzwoń do patrolu zwierzęcego!
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:20
        Poszedł i to już w południe! Mam nadzieję, ze nie by cierpiący, tylko nażarty jak to forumka wyżej sugeruje. A jak był cierpiący, to mu najwyraźniej przeszło cierpienie, albo poszedł cierpiec bardziej intymnie. Nie chciałam go płoszyć, jeśli może zdrowy a są takie lisie zwyczaje. Ematki nie litują się nad cierpieniem dzieci, nie rusza ich pedofilia, przemoc itd, więc proszę mi tu nie wjeżdzać na moje sumienie
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 18:32
        BTW, lis mi cierpi za oknem od 2 dni, a Tobie nie chciało się przeczytać więcej niż wpis startowy?! Dzonię na ekopatrol, niech przyjedzie prosto na ematkę wink
        • livia.kalina Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:25
          A tak w ogóle Szmytko, to bardzo dziękuję za zainteresowanie lisem smile
          • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:31
            zaczynam żałować wink ale w sumie to nie zainteresowania, tylko wątku na ematce. Mnie się wydaje, że jakby ktoś widział lisa kilkanaście metrów od swojego okna, przez 2 dni w tym samym miejscu, to też by się zaniepokoił, W sensie każdy by się zainteresował. Akurat mam chore dziecko i 2 dzien siedzę w domu cały czas, to miałam czas na obserwacje
            • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:39
              No co ty, postąpiłaś super, jak każdy człowiek, który ma odrobinę empatii 🙂 Nie słuchaj idealistycznych pańć i frazesów o amazońskich lasach, świat jest lepszy dzięki takim drobnym działaniom wokół nas. Tym bardziej, że są realne możliwości pomocy takim rannym czy chorym zwierzakom, to nie jest tak, że przyjeżdża hycel, łapie lisa na pętlę i do wora z nim 😁 Nieraz naprawdę warto chociaż spróbować pomóc.
              • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 20:42
                tak właśnie myślę
      • maly_fiolek Re: Lis za oknem 14.10.20, 11:09
        A skąd wiesz czy cierpi?
        A może planuje polowanie u sąsiada lub na bażanty w pobliżu?
        Lisy to cierpliwe i sprytne zwierzęta.
        • szmytka1 Re: Lis za oknem 14.10.20, 11:17
          Bażantów nie widziałam tu nigdy, ale może miał plan porwać któregoś blokowego shi-tzu czy jak się te małe kudłacze nazywają wink A za pasmem drzew jest ulica, przy niej zamknięte osiedle, tam ponoć dużo kotów mają, też by się nadały na przekąskę wink
    • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:25
      To przypomniało mi się jeszcze, jak byłam dzieckiem, to popularne było wypalanie łąk i sciernisk po żniwach. No i właśnie pod koniec wakacji znaleźlismy jeża poparzonego, kolce miał spalone. I ten jeż zimował u nas w domu. Srał nocą za wersalkami i żarł słoninę, a zapijał mlekiem (pewnie bardzo niezdrowo dla jeży), a w dzień spał. Ech pewnie te lasy amazońskie, to już przez tego jeża... wink
      • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:26
        Teraz już nie pamiętam, czy on całą zimę był i nie spał w warunkach domowych? Czy przed zimą wydobrzał i wypuszczony był jeszcze jesienią. Dopisuję, bo za szybko mi się wysłał poprzedni wpis
      • nuclearwinter Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:12
        Ja też miałam takiego jeża w domu, mieszkał w kartonowym pudełku po butach. Mój tato przyniósł go z wycieczki do lasu, jeszcze wtedy nie było ekostraży 😁 opiekowaliśmy się nim, a potem jak wydobrzał, to wypuściliśmy go z powrotem do lasu.
        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:19
          teraz nie wiem czy bym chciała, zeby moje dzieci miały jeza. Jeże to straszne pchlarze i dużo kleszczy mają niestety. A jak takiego odpchlic wink Myślałam, ze o tych pchłach to sciema, ale do mojej matki jeże przyłażą na kocią karmę i jeden wlazł po schodach. Moje dziecko oczywiście zachwycone, a jeża pchły zaczęły zeskakiwać na podłogę
        • szmytka1 Re: Lis za oknem 13.10.20, 22:21
          nasz też miał pudełko kartonowe, ale umiał przewalić i wyleźć nocą i tak łaził i hałasował
    • hanusinamama Re: Lis za oknem 13.10.20, 21:51
      Poszukaj w okolicy osrodka dzikich zwierząt albo do bliskiego leśniczego co robić. To nie jest nornalne
      • maly_fiolek Re: Lis za oknem 14.10.20, 11:11
        Lisy przy domach są całkiem normalnym zjawiskiem, o ile nikt nie wypuszcza psów na noc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka