julita165
16.10.20, 11:18
Wlasnie sie przekonuje jakie zamieszanie w pracy powoduje brak dostatecznego testowania. Kolezanka byla w pracy do 12.10 ( pon ), od wtorku na pracy zdalnej. Bedac jeszcze w pon mowila ze czuje sie jakas podziebiona, jakby jej zatoki zawalalo ale ze ona typowo tak ma przy przeziebieniu. No nic, i tak od wtorku miala isc na zdalna. I poszla. W srode wieczorem jej maz dostal goraczke i kaszel, w czwartek zadzownil do POZ, po omowieniu objawow on dostal skierowanie na test, ona nie bo szczerze ( choc moim zdaniem glupio ) powiedziala lekarzowi przez telefon ze ma tylko re zawalone zatoki. No i teraz tak. Jesli test meza bedzie negatywny to luz, on zwyczajnie chory, ona zwyczajnie przeziebiona. Ale jesli bedzie pozytywny ? Ona testu nie ma jako bezobjawowa, bedzie miala tylko kwarantanne. Ale co z jej wspolpracownikami z pracy ? My jestrsmy dla sanepidu tylko kontakty kontaktu choc jesli jej maz ma covid to jest wysoce prawdopodobne ze ona tez jest pozytywna tylko bezobjawowa. Gdyby zrobili jej test i byl pozytywny to z automatu co najmniej osoby siedzace z nia w pokoju dostalyby kwarantanne a skoro testu ni ma, kwarantanny tez ni ma to byc moze kilka zakazonych osob bedzie sobie chodzic tu i tam rozsiewajac zarazki. I to jest prawdziwa porazka i przyczyna aktualnego stanu rzeczy a nie szkoly czy wesela. Niedostateczne testowanie, a co za tym idzie niesledzenie kontaktow.