Dodaj do ulubionych

Tajemnica kolegi

17.10.20, 08:12
Mój kolega chciałby się przeprowadzić do domu pod miastem, mieszka obecnie w bloku z żoną i dziećmi. Dzieci chodzą do liceum więc problemow z dojazdem by nie było, bo jechałyby komunikacją miejską. Problemem jest to że nie może już znieść hałasu sąsiadów w bloku. Chce mieszkać w domu. Żona się nie zgadza bo powiedziała że nie będzie dojeżdżać do pracy. Kilka razy nalegał, ale nic. Powiedział mi w tajemnicy że jak dzieci skończą liceum i pójdą na studia to się wyprowadzi od żony i zamieszka pod miastem w domu. Czy uważacie że to samo powinien powiedzieć żonie, czy może to byłby szantaż i lepiej tego nie mówić?
Obserwuj wątek
    • iwles Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:19

      A kolega myśli, że zona nie zauwazy, jak się wyprowadzi?
      • jak_matrioszka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 13:22
        Kiedys czytalam o takiej sytuacjo w gazecie (norweskiej); facet zmarl przed telewizorem, mieszkajaca z nim zona zorientowala sie po trzech dniach. Pani tlumaczyla pozniej, ze to norma byla, ze podczas transmisji pilki noznej z mezem kontaktu nie bylo, a on spal w tym samym fotelu przed tv w ktorym spedzal caly czas. Zapytana czy jak to mozliwe, ze nie zareagowala na zapach lekko sie zastanowila i powiedziala "w sumie racja, powinna mnie zastanowic mala ilosc pierdniec" wink
        • homohominilupus Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 15:07
          jak_matrioszka napisała:

          > Kiedys czytalam o takiej sytuacjo w gazecie (norweskiej); facet zmarl przed tel
          > ewizorem, mieszkajaca z nim zona zorientowala sie po trzech dniach. Pani tlumac
          > zyla pozniej, ze to norma byla, ze podczas transmisji pilki noznej z mezem kont
          > aktu nie bylo, a on spal w tym samym fotelu przed tv w ktorym spedzal caly czas
          > . Zapytana czy jak to mozliwe, ze nie zareagowala na zapach lekko sie zastanowi
          > la i powiedziala "w sumie racja, powinna mnie zastanowic mala ilosc pierdniec"
          > wink

          Dzizas co za historia
          • jak_matrioszka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 15:25
            Niestety, ale ludzie umieraja w zadziwiajacych okolicznosciach. Rodzice mojego znajomego wybierali sie gdzies, juz nie pamietam czy do sklepu, czy z wizyta. On wyszedl do garazu, wyprowadzic auto i przygotowac je do jazdy, ona miala sie w tym czasie "przygotowac do wyjscia". Kiedy po trzech godzinach ona wciaz nie byla gotowa, a jemu skonczyly sie szmatki do polerowania, on wrocil do domu zeby sie w sytuacji zorientowac (i po nowe szmatki). Zastal ja martwa na podlodze. Gdyby wrocil po szmatki godzine lub poltorej wczesniej, to by zdazyl zadzwonic po pogotowie i by ja uratowali. To bylo kochajace sie i bardzo zgrane malzenstwo, zbyt zgrane, jak sie w koncu okazalo sad
            • anna_miau Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 21:29
              W moim mieście mąż, po tym jak żona pojechała do pracy, zabierając dzieci do placówek, wszedł coś naprawiać na dachu. Była zima, dach zaśnieżony a facet nie miał żadnego zabezpieczenia. Spadł i się zabił. Leżał na ziemi aż do ok 16.00, z 8h, wtedy znalazła go rodzina.
              Zawsze się zastanawiałam czy zmarł od razu, czy leżał tam biedny z prześwitami świadomości i zmarł z zimna po kilku godzinach. Ogólnie koszmar.
              • jak_matrioszka Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 00:08
                Bardzo dawno temu czytałam o dziewczynce, która poszła do koleżanki. Poślizgneła sie i przewróciła sie przed wejściem, uderzyła w głowe i straciła przytomność. Znaleźli ja martwa, zamarzła. Była zima, ciemno, nikt jej nie widział, już nie pamietam jak to było, że nikt nie próbował do niej dzwonić, bo komórki już wtedy były.
        • semihora Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 21:35
          Wcale mnie to nie dziwi. Odkąd przeczytałam o pozostawianiu swoich ślubnych połówek na autostradzie, w dziedzinie związków niewiele mnie może zaskoczyć. Mój ulubiony fragment:


          Dwa lata temu bawarscy policjanci zabrali 68-letniego mężczyznę z autostradowego parkingu. Żona, która prowadziła wóz, odjechała bez niego. Policjanci odnaleźli ją kilka godzin później przy granicy z Austrią. Jak mogła nie zauważyć, że męża nie ma obok niej w samochodzie? Twierdziła, że mąż... rzadko się odzywał. Dopiero po kilku godzinach, gdy na jej wywody wciąż nie było reakcji, zorientowała się, że małżonek zniknął.


          Chociaż historyjka o kolesiu, który myślał, że żona się zabiła, też jest niezła wink

          (Tak, to jest stary tekst.)
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:20
      Ale to byłby szantaż.
      Gorsza sytuację miał mój kolega, który budował dom i gdy skończył i przyszedł czas wyprowadzki to żona powiedziała, że ona zostaje i chce rozwodu.
      No i została, dzieci duże, jedno zostało z mamą na chwilę a drugie i tak było w trakcie układania sobie życia. Kolega został z nowym 200 m domem.
      Poradził sobie ale wesoło nie było, zwłaszcza że to były okolice 2009 roku - czyli bańka pękła.
      • zwyczajnamatka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:30
        Też znam taką sytuację. Facet uparł się na dom, kiedy zaczął budowę oboje z żoną byli w okolicach pięćdziesiątki. Dzieci prawie dorosłe. Żona domu od początku nie chciała, podawała takie same argumenty jak wyżej - nie chce dojeżdżać, w bloku ma wszystko blisko. No ale mąż się uparł i wybudował dom prawie 250 m2. Żona też się uparła, że się nie przeprowadzi pod miasto i w efekcie dom - niewykończony stoi już od szesnastu (!!!) lat. Od czterech lat chcą go sprzedać, ale za taką cenę nikt nie chce go kupić.
        Niektórzy ludzie po prostu nie chcą mieszkać poza miastem. Nie i koniec. Nie każdy marzy o kawie na tarasie, dla wielu liczy się dojazd, bliskość infrastruktury, po prostu wygoda.
        • bistian Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:41
          zwyczajnamatka napisał(a):

          > Niektórzy ludzie po prostu nie chcą mieszkać poza miastem. Nie i koniec. Nie ka
          > żdy marzy o kawie na tarasie, dla wielu liczy się dojazd, bliskość infrastruktu
          > ry, po prostu wygoda.

          Niektórzy mają swoje zdanie, ale nie mówią o tym mężowi (najczęściej).
          Facet postawił dom, będzie jakieś 350 m2, żona była na tak, ale jak zobaczyła ukończony, to stwierdziła, że nie będzie mieszkać w takim kolosie, zostaje w starym, ale małym i ze znajomymi sąsiadami. Tam akurat nie chodziło o dojazd, bo przyzwyczajeni
        • 3-mamuska Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:20
          No napewno 2 starszych ludzi w 250 m domu.
      • bistian Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:30
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Ale to byłby szantaż.

        Też tak uważam

        > Gorsza sytuację miał mój kolega, który budował dom i gdy skończył i przyszedł c
        > zas wyprowadzki to żona powiedziała, że ona zostaje i chce rozwodu.

        Budowa domu, to trudny egzamin dla małżeństwa. Część par się rozpada, część domów jest niedokończonych i też się rozpada
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:36
          Koleżanka się rozwiodła przy sprzedaży mieszkania i zakupie nowego. Zajęło jej to 2 miesiące ;P
          Można, można.

    • nangaparbat3 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:25
      Każdy ma marzenia, a co będzie, to będzie.
      Może żona zmieni zdanie w międzyczasie, może on zmieni, a może już miasta nie będzie, kto tam wie?
      Twoją rolą jest dochowanie tajemnicy.
    • ritual2019 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:41
      Tak, powinien powiedziec zonie. Nie ma tez sensu czekac az dzieci pojda na studia, im tez powinien powiedziec i dac opcje mieszkania z nim jesli chca.
      Zona wiedzac podejmie decyzje. Nie, to nie jest szantaz.
      • bistian Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 08:53
        ritual2019 napisał(a):

        > Zona wiedzac podejmie decyzje. Nie, to nie jest szantaz.

        To nie jest szantaż, ale, obawiam się, że przez 99% kobiet tak byłoby to potraktowane.
        Poza tym, facet straci element zaskoczenia big_grin
    • kanna Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 09:41
      Poczekanie, aż dzieci dorosną a potem wyprowadzka - jest absolutnym świństwem, bo stawia kobietę pod ścianą. Tego się nie robi w związku.

      Poinformowanie - wiesz, jak dzieci dorosną, to ja się wyprowadzę pod miasto. Chciałbym z Toba, ale jak nie będziesz chciała, to sam. Do tego czasu wytrzymam, ale dłużej już nie. jest ok. To nie szantaż, kobieta ma parę lat na podjęcie własnej decyzji. Facet dba i o siebie (realizuje potrzebę) i o rodzinę (mieszka z nią, póki dzieci go potrzebują) i o zonę (daje jej szansę wybrać).
      • abecadlowa1 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:47
        Najwidoczniej dla pana ważniejsze jest gdzie mieszka niż z kim. Jeżeli dom pod miastem jest ważniejszy niż wspólne życie z żoną, to niech się pan realizuje. Małżeństwo nie powinno stanowić przeszkody w realizacji marzeń. Uczciwie by jednak było by pan uprzedził żonę, a nie zostawił ją z nienacka. Chociaż zwykle nagłe odejści oznacza, że małzeństwo tak naprawdę od dawna było nieudane, więc nawet nie ma czego ratować.
        • bistian Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:55
          abecadlowa1 napisała:

          > Najwidoczniej dla pana ważniejsze jest gdzie mieszka niż z kim.

          Równie dobrze można napisać o żonie, że dla niej ważniejsze jest, gdzie mieszka, a nie z kim. smile
          Myślę, że w życiu posługujesz się sprawnie szantażem. Gratuluję! wink
          • abecadlowa1 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 15:33
            Cenię wolność u siebie i innych ludzi. Nie posługuję się szantażem. Nie zmuszam ludzi by postępowali zgodnie z moimi oczekiwaniami. Raczej odchodzę, gdy mi relacja nie odpowiada.
          • amast Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 15:45
            Jest też opcja, że decyzję o zamieszkaniu tu, gdzie mieszkają teraz, podejmowali razem. A teraz panu się odmieniło i oczekuje, że żona się dostosuje. A za kilka lat pan stwierdzi, że w takim dużym domu to przydałyby się ze dwie młode lokatorki i żona się znowu dostosuje. A potem okaże się, że młodym lokatorkom stara żona przeszkadza i żona ponownie się dostosuje...
            Sorry , ale zmiany to jest coś co się negocjuje z osobami, z którymi chce się tych zmian dokonywać. W przeciwnym wypadku tak, zmiana jest ważniejsza od osoby.
      • 3-mamuska Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:23
        Poczekanie, aż dzieci dorosną a potem wyprowadzka - jest absolutnym świństwem, bo stawia kobietę pod ścianą. Tego się nie robi w związku.

        A ona go nie stawia pod ścianą?
    • maly_fiolek Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:00
      Może doradzić wyjście pośrednie - czyli działka lub mały domek letniskowy?
      • gryzelda71 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:03
        Działka to rozwiązanie weekendowe. Skoro pan się męczy w bloku to nic to nie zmieni.
    • huang_he Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:10
      Znam kilka par, w których to właśnie pan nalega/nalegał na dom. Nie kobiety, ale panowie. U mnie w pewnym momencie też mąż zaczął. Tylko ja mu powiedziałam, że nie ma w ogóle takiej opcji, gdyż na razie nie stać go na całodobową sprzątaczkę do mieszkania, więc w domu nie będzie go stać tym bardziej. Mój mąż sprząta, jak najbardziej, wspólnie ze mną. Nie "pomaga", ale jest współodpowiedzialny. Tylko ta odpowiedzialność za wspólną powierzchnię nie pochodzi z jego wnętrza, tylko z mojego pokazywania.

      Panowie mają gest, jeśli chodzi o powierzchnię, ale już gestu nie mają, jeśli chodzi o ogarnianie tej powierzchni. Według nich "samosięzrobi". Nie, nie zrobi się samo. Jak mąż z wątku ma takie tajemnicze plany, o których nie chce informować żony, to dam sobie rękę uciąć, że w kwestii dbania o wspólne mieszkanie bywa równie tajemniczy, czyli robi tajemne projekty, gdy trzeba zmyć podłogę albo posrzątać szafki w kuchni.
      • ritual2019 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:14
        A ciebie stac na sprzataczke?
        • huang_he Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:18
          No jak myslisz?
          • ritual2019 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:59
            huang_he napisał(a):

            > No jak myslisz?

            Napisalas ze maz bierze odpowiedzialnosc za obowiazki domowe wiec nie rozumiem w jakim celu ten wywod?
      • tt-tka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:53
        huang_he napisał(a):

        > Znam kilka par, w których to właśnie pan nalega/nalegał na dom. Nie kobiety, al
        > e panowie. U mnie w pewnym momencie też mąż zaczął. Tylko ja mu powiedziałam, ż
        > e nie ma w ogóle takiej opcji, gdyż na razie nie stać go na całodobową sprzątac
        > zkę do mieszkania, więc w domu nie będzie go stać tym bardziej.
        >
        > Panowie mają gest, jeśli chodzi o powierzchnię, ale już gestu nie mają, jeśli c
        > hodzi o ogarnianie tej powierzchni. Według nich "samosięzrobi". Nie, nie zrobi
        > się samo.

        he, he. Znam taka pare - do dzis sa malzenstwem i nawet udanym - gdzie pan po przejsciu na emeryture zamarzyl o domu pod miastem. Zonie pomysl sie nie podobal, ale zgdzila sie. Po siedmiu latach oprzatania podworza i okolic, rabania drewna na opal i tabunach gosci w kazdy weekend i cale lato pan sam zaproponowal, by dom sprzedac i wrocic do miasta smile

        A ladny byl ten dom i okolice i nawet zakupy nie takie odlegle i klopotliwe - wiem, bo sama bywalam tam weekendowym gosciem smile (na zaproszenie, nie na zasadzie "a tak sobie pomyslalam, ze wpadne")
      • mayaalex Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 00:21
        Moj maz bardzo chcial zebysmy kupili dom pod miastem - a w tym czasie pracowal w innym kraju i do domu zjezdzal tylko na weekendy wiec cala codziennosc byla na mojej glowie (z pomoca niani i pani do sprzatania ale jednak). Ale twardo twierdzil, ze z domem nie ma wiecej pracy niz z mieszkaniem - taki ogrod na przyklad to wystarczy ze raz na miesiac ktos przyjdzie na godzinke trawe skosic i nie ma sprawy. No i wreszcie moglibysmy robic grila. W wakacje wynajelismy dom z ogrodem i okazalo sie, ze tak naprawde to wcale nie lubi grilla. Czasem trzeba skonfrontowac wyobrazenia z rzeczywistoscia wink
      • 3-mamuska Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:26
        Panowie mają gest, jeśli chodzi o powierzchnię, ale już gestu nie mają, jeśli chodzi o ogarnianie tej powierzchni. Według nich "samosięzrobi". Nie, nie zrobi się samo. Jak mąż z wątku ma takie tajemnicze plany, o których nie chce informować żony, to dam sobie rękę uciąć, że w kwestii dbania o wspólne mieszkanie bywa równie tajemniczy, czyli robi tajemne projekty, gdy trzeba zmyć podłogę albo posrzątać szafki w kuchn


        Ale głupie myślenie. Pan może dobrać o 100 m domek jak i o 100m mieszkanie. Hehehe
    • swiezynka77 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:13
      mój ojciec tak zrobił. nie ma znaczenia tajemnica czy nie, ważne żeby nie udawać, że jeszcze związek istnieje.
    • agonyaunt Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:33
      Wyprowadziłabym się już teraz, bez czekania, w ramach dbania o własne zdrowie psychiczne. Miałabym serdecznie w nosie co na to mąż mający w nosie moje potrzeby.
      • cruella_demon Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:50
        A co z potrzebami męża?
        Sądziłam że związek to dążenie do kompromisów, a nie dyktatura.
        • agonyaunt Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 13:08
          Między blokiem w mieście i domem na wsi jest jeszcze kilka możliwości, myślę, że można kombinować tak, żeby i mąż miał spokój, i żona blisko do pracy. Ale jeżeli jedna strona na starcie się nie zgadza na zmiany, bo jej dojazd do pracy jest ważniejszy niż jego zszargane nerwy, to IMO nie ma co czekać, trzeba samemu o siebie zadbać.
          • iwles Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 21:33

            Swoja droga, ciekawe, gdzie się pan maz wyprowadzi, gdy i tutejsi sąsiedzi nie okaza się cichutkimi osobniczkami, tylko kilka razy w tygodniu będą kosić trawę, albo bawić się krajzegą, czy też słuchać na podwórku glosnej muzyki, robić głośne imprezy do późnych godzin nocnych, albo najzwyczajniej w świecie sasiad zrobi sobie składowisko śmieci i rupieci pod plotem, tam, gdzie pan mąż zbuduje taras. I nie da się na nim posiedzieć, bo będzie smród (był tu taki watek).
            Jeżeli Pan mąż wymyślisz przeprowadzke na Marsa żona musi ochoczo się zgodzić, bo nerwy pana męża są najważniejsze?
            Nie prościej wypić melisę?
            • agonyaunt Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 21:59
              Może tam, gdzie do najbliższego sąsiada będzie miał kilka kilometrów.

              Domek ma tę przewagę nad blokiem, że nawet kosiarkę można "przyciszyć" zamykając okna. W bloku
              od pewnych hałasów się nie ucieknie, żadne zamknięcie okien nie pomoże na sąsiadkę biegającą na obcasach o 6 rano. I nie, meliska w takich sytuacjach nic nie daje.

              No i ciekawe co pani by zrobiła, gdyby zmieniła pracę na taką po drugiej stronie miasta - godzina drogi ma zawsze 60 minut, niezależnie o tego czy ktoś dojeżdża ze wsi, czy z najdalszej dzielnicysmile
    • memphis90 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 11:41
      Nic nie mów, może żona się nie zorientuje?
    • zamyslona_ona02 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 13:45
      Mój mąż też wspomniał, że na emeryturze chciałby zamieszkać na wsi (!). Dla mnie to kosmos, bo na wsi lubię spędzać tylko kilka dni latem, zresztą on też się nie garnie do koszenia trawnika i innych prac okołodomowych. Na razie traktuję tę deklarację na luzie, bo do emerytury zostało nam drugie tyle życia.
      • ga-ti Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 13:56
        No właśnie, gdyby mieszkanie na wsi to była tylko kawa na tarasie wink
        Znajomi mieli pomysł domku na wsi, oboje całe życie mieszkali w bloku, rodzina też miastowa. Więc wybrali się na wieś na próbę, hm, codzienny dojazd w korkach, dowożenie dzieci, dojazdy na wszelkie atrakcje typu kino, spotkanie ze znajomymi na mieście, koszenie, grabienie, odśnieżanie, drobne naprawy... to nie było to, czego pragnęli. Zostali w bloku szczęśliwi, że nie podjęli innej decyzji.
        • taki-sobie-nick Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 22:05
          Niegłupi ludzie, pomysł wart rozpowszechnienia.
        • 3-mamuska Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:35
          ga-ti napisała:

          > No właśnie, gdyby mieszkanie na wsi to była tylko kawa na tarasie wink
          > Znajomi mieli pomysł domku na wsi, oboje całe życie mieszkali w bloku, rodzina
          > też miastowa. Więc wybrali się na wieś na próbę, hm, codzienny dojazd w korkach
          > , dowożenie dzieci, dojazdy na wszelkie atrakcje typu kino, spotkanie ze znajom
          > ymi na mieście, koszenie, grabienie, odśnieżanie, drobne naprawy... to nie było
          > to, czego pragnęli. Zostali w bloku szczęśliwi, że nie podjęli innej decyzji.


          Z drugiej strony jak ktoś się chce przynieść na wieś na emeryturze to odpadają wróżenie dzieci na zajęcia i dojazd do pracy. Wiec nie ma porównania to teraźniejszości.
          Moza wybrać inna wieś z lepszym dojazdem a dzieci rosną.

          Drobne naprawy jak ma się nowy dom? Nie więcej biz w mieszkaniu. Koszenie trawy/odświeżanie można komuś zlecić.
          Nie trzeba tego robić samemu.
    • escott Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 13:51
      Jeśli chodzi tylko o hałas, to można znaleźć cichy blok przecież... Jeśli jest naprawdę gotowy wyprowadzić się od żony z powodu stukających sąsiadów, to moim zdaniem powinien jej powiedzieć jak najszybciej, może powinni oboje pomyśleć nad nowym partnerem/partnerką.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 14:12
      W Wichrach namiętności pani żona wyprowadziła się do miasta zostawiając męża i synów na ranczu i pisali do siebie listy. Więc niektórym taki układ się sprawdza tongue_out
      • tt-tka Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 14:44
        mebloscianka_dziadka_franka napisała:

        > W Wichrach namiętności pani żona wyprowadziła się do miasta zostawiając męża i
        > synów na ranczu i pisali do siebie listy. Więc niektórym taki układ się sprawdz
        > a tongue_out


        No wiesz, w realu historycznym to pani Konopnicka zostawila meza na wsi wyjezdzajac do miasta wraz z dziecmi i im sie ten uklad nie sprawdzil...
        • chatgris01 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 16:53
          Jeszcze była Barbara Niechcicowa wyjeżdżająca z dziećmi do miasta i zostawiająca męża na wsi, też się niezbyt sprawdziło tongue_out
          Co prawda fikcja literacka, ale oparta na prawdziwych motywach (rodzina Dąbrowskiej).
    • koronka2012 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 19:33
      Po pierwsze Pan tego planu nie zrealizuje bez zgody żony bo do podpisania aktu notarialnego potrzebne są podpisy obu małżonków. Więc nie bardzo wiem jak Pan chciałby ten pomysł wdrożyć w życie.

      Doskonale rozumiem niechęć do hałasów ale... Jeśli Pan sądzi że na polskiej wsi znajdzie ciszę to jest wysoce naiwny - to po prostu inny rodzaj hałasu (maszyny rolnicze, traktor o 6 rano, zwierzęta...) a co gorsza nie ma żadnej możliwości reakcji bo nie ma ani regulaminów ani straży miejskiej.
      • ritual2019 Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 21:11
        On zdaje sie chce zamieszkac pod miastem i jest tam komunkacja miejska bo dzieci moglyby nia dojezdzac do szkoly wiec nie jest to rolnicza odlegla wies.
    • stephanie.plum Re: Tajemnica kolegi 17.10.20, 22:56
      znam ludzi, którzy dogadali się na spokojnie.
      ona wyjechała do domu pod miastem, on został w mieszkaniu. dzieci, kończące szkoły, zostały z tatą.
      żadnych rozwodów nie było, odwiedzają się, i, o ile dobrze mi idzie obserwowanie życia sąsiadów, mąż już raczej na stałe sprowadził się do żony na wieś, a synowie mieszkają w mieście i studiują.

      fajna rodzina, jak na moje oko, małżeństwo takie z ikrą.
    • novembre Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 00:47
      To mogą być najszczęśliwsze lata ich małżeństwa, on tam, ona tu!!
    • bywalec.hoteli Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:10
      hihi
    • 3-mamuska Re: Tajemnica kolegi 18.10.20, 01:17
      Tylko jego sprawa. Ma do tego prawo zwierzył się przyjacielowi czy powie żonie teraz czy później jego wybór.
      Uważam ze dobrze robi ze jej powie tuż przy wyprowadzce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka