riki_i
08.11.20, 00:37
tvn24.pl/tvnwarszawa/ochota/warszawa-zostal-potracony-na-chodniku-sad-uznal-go-za-winnego-blokowania-ruchu-4742991
Pan z pieskiem robiący za samozwańczego szeryfa wdał się w awanturę z Panią , która zaparkowała na chodniku, zbyt blisko przejścia dla pieszych. Kręcił ją telefonem, a następnie usiłował uniemożliwić odjazd. W rezultacie pani na niego tyłem najechała (szkód na zdrowiu żadnych nie poniósł).
W wyroku nakazowym pani kierująca autem dostała karę 700 zł , a "szeryf" 200 zł plus 100 zł kosztów sądowych.
Pan złożył sprzeciw wobec wyroku nakazowego, z związku z czym odbyła się normalna rozprawa wraz z przesłuchaniem świadków. Pana nadal uznano za winnego, ale odstąpiono od wymierzenia kary i kazano zapłacić jedynie 70 zł kosztów postępowania.
I teraz najlepsze na koniec!
Gościu chce się dalej procesować i zapowiada apelację!!!!
Jestem bardzo ciekawy czego tego domorosły ormowiec będzie sobie życzył? Nagrody za "obywatelską postawę"? Czy też nie może przeżyć utraty 70 zł i będzie się domagał przerzucenia kosztów na skarb państwa?
Osobiście na miejscu sędziego sądu okręgowego wlepiłbym mu prawomocnie pięć stów dla zasady!
Niech się gnida donosiciel wije i wywala kasę dla adwokata/ radcy prawnego na kasację!