Dodaj do ulubionych

Emigracja dzieci kiedys a wy

21.11.20, 19:10
Wiele z was pisze, ze nastawia dzieci na przyszla emigracje, samej uwazajac, ze jest sie za stara na dokonanie zmiany juz teraz cala rodzina.
Zastanawiam sie jak sobie to wyobrazacie technicznie? Czy jest dla was ok, ze wy same zostaniecie bez opieki, bez dogladania, bez czestszych odwiedzi, bez konkretnego udzialu w dorastaniu wnukow?
Mieszkam na emigracji, rodzice jeszcze daja rade, ale zdaje sobie sprawe, ze juz nie na dlugo i mysle nad przyszloscia.
Jak wyobrazacie sobie zaopiekowanie seniorami na dystans i czego byscie po cichu (lub nie) oczekiwaly od dzieci?
Obserwuj wątek
    • joanna05 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:15
      Niczego bym nie oczekiwała. Opieki na dystans nie ma, może poza finansowa pomoca, jeśli ktoś może. Mam tak w rodzinie - ktoś na stałe wyjechał i tyle, dzwoni, wpada raz na 3 miesiace, o ile wirus pozwoli. Dorzuci się seniorom do większego wydatku. Nic więcej nie zrobi.
      I już.
      Nie wyobrażam sobie, żeby zmieniać kraj zamieszkania, bo ktoś (dzieci czy rodzice) został w PL. No tak bywa, ludzie emigruja i nie uczestnicza w bieżacym życiu tych, co zostali. Gdybym to ja wyjechała, pewnie byłoby tak samo.
    • daniela34 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:24
      Wiem, ze moja przyjaciółka, której syn właśnie wyemigrował bez zamiaru powrotu po prostu niczego nie oczekuje. Jeśli będą wymagać pomocy finansowej to pewnie pomoże (choć są w miarę dobrze sytuowani, wiec sie nie zanosi). Opiekę osobistą mogą sobie zapewnić odpłatnie.
      Ja emigrujac pewnue ściągnęłabym rodzicow do siebie.
      • joanna05 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:27
        daniela34 napisała:

        > Ja emigrujac pewnue ściągnęłabym rodzicow do siebie.
        I chcieliby? Moja rodzina - na pewno nie. Tu ma całe życie, seniorzy nie znaja języków, tu jest własny kawałek ziemi do zaopiekowania, znajomi, własny świat. Na pewno, za żadne skarby, nie zamieszkaliby poza Polska, już odwiedziny za granica sa kłopotliwe, choć się odbywaja - poczucie obcości w dalekim kraju jest dla seniorów paraliżujace, sami nie wyszliby nawet z domu po chleb obok.
        • daniela34 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:36
          Myślę, że tak. Język angielski znają w stopniu: "dogadam się" z innymi gorzej. Za granicą bywali, tata zwłaszcza i mieszkał też okresowo poza Polską
          Sa tez dość elastyczni we wchodzeniu w nowe srodowiska i bardzo mało przywiazani do miejsc (geny wysiedleńców? Być może). Już raz w wieku prawie 70 i ponad 70 lat zaliczyli taką zmianę otoczenia, choć w obrębie Polski.
          Znając mojego ojca to po ten chleb by biegł, bo
          A) absolutnie uwielbia zakupy (??? Nie rozumiem, ale tak jest)
          B) jest straszliwie ciekawski.

          Oczywiście piszę o stanie obecnym ciała i ducha. Wiadomo, to się zmienia.
          • daniela34 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:38
            No i wiadomo też, że gdyby nie chcieli, to bym nie zmuszała. Nie uważam że trzeba koniecznie ciągnąć za sobą rodzinę, ani że trzeba jechać za rodziną. Bliskość geograficzna bliskości emocjonalnej nie gwarantuje.
          • lumeria Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 21:13
            Niestety znam parę przypadków, ze np. matka przyjechała popilnować dzieci, zachorowała, i rodzina zbankrutowała bo zostali obarczeni kosmicznymi rachunkami za szpital.
            Albo sytuacje gdzie rodzic pomieszkiwał u dzieci, a jak zachorował to natychmiast wsadzali go do samolotu i karetka z lotniska do szpitala w Polsce. By uniknąć pierwszego scenariusza.
    • abecadlowa1 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:30
      Oczekuję, że moje dzieci będą szczęśliwe, że ich życiowe wybory nie będą ograniczone poczuciem odpowiedzialności za matkę. Że nie będą mnie nękać cotygodniowymi telefonami. W końcu, że żadnemu z nich nie schrzanię życia. Chcę żeby moje dzieci były wolne, szczęśliwe i spełnione i nie zamierzam im w tym przeszkadzać.
    • nenia1 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:31
      O opiekowanie się jakiś szczególnym nie myślę, bo mam nadzieję, że będę sprawna jak mój tata, a jak nie to i tak nie chcę by ktoś z rodziny się zarzynał fizycznie i gromadzę majątek na wypadek niedołężnej starości smile
      Ja dziecka nigdy nie nastawiałam na to czy na tamto bo uważam, że ma swój rozum i decyzje podejmuje samodzielnie, z tego co mi wiadomo, ani ona, ani zięć zupełnie nie planują emigracji, choć zięć miał już propozycję pracy w USA i w Holandii, byli, pozwiedzali i nie chcą wyjeżdżać, planują zakup domu w okolicach Krakowa i mnie, szczerze mówiąc, to cieszy, bo jestem z nimi blisko, jesteśmy zżyci, zięć ze swoimi rodzicami, dziadka, bratem również bardzo, teraz mieszkamy od siebie godzinę drogi samochodem i już tych kontaktów brakuje, kontakt osoby, spędzenia razem czasu to zupełnie coś innego niż gadka via internet czy telefon. Dla mnie zawsze największą wartością byli ludzi, i im dłużej żyję tym bardziej widzę, że dobre, bliskie relacje z innymi to najlepsze paliwo w życiu.
    • mysiulek08 Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:56
      moi rodzice dali mi przyslowiowego kopa w cztery litery i przypilnowali zebym przypadkiem przed wejsciem do samolotu nie stchorzyla tongue_out

      nie mieli oczekiwan, ze jakby co rzuce wszystko i bede, nie

      mieli na tyle dobra sytuacje finansowa, ze stac ich bylo na opiekunki, prywatna opieka medyczna itp
    • tt-tka Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 19:58
      bo_jestem_jedna napisała:

      > Wiele z was pisze, ze nastawia dzieci na przyszla emigracje, samej uwazajac, ze
      > jest sie za stara na dokonanie zmiany juz teraz cala rodzina.
      > Zastanawiam sie jak sobie to wyobrazacie technicznie? Czy jest dla was ok, ze w
      > y same zostaniecie bez opieki, bez dogladania, bez czestszych odwiedzi, bez kon
      > kretnego udzialu w dorastaniu wnukow?

      Wiesz, to nie jest novum. Moi rodzice mieszkali w Warszawie, oboje mieli zawody zwiazane z duzym miastem, a rodzice ojca 300 z hakiem kilosow dalej. W tym samym kraju, tak. Ale osobista opieka nie wchodzila w gre, czeste odwiedziny nie wchodzily w gre, konkretny udzial w dorastaniu wnukow tez nie. Kilka razy do roku i oczywiscie pomoc finansowa.

      nie tylko emigracja rozdziela/oddala.
      • bo_jestem_jedna Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 20:44
        Masz racje - nie tylko, ale w przypadku dluzszego dystansu i wyjatkowej sytuacji, z emigracji nie przyjedziesz tego samego dnia. Covid pokazal, ze ruch lotniczy moze zostac wstrzymany, a i wysokosc biletow lotniczych moze juz w przyszlosci nie byc tak ekonomiczny, szczegolnie przy bilecie na juz.
        Rodzice sami mowia, ze jesli covid ich rozlozy ( lub inna choroba, choc malo prawdobodobne, ze obojga naraz) to nie bedzie nikogo do pomocy. Nie wiem czy pieniedzmi da sie wszystko na odleglosc zalatwic szczegolnie nie znajac juz tak dobrze nowej polskiej rzeczywistosci.
        • lumeria Re: Emigracja dzieci kiedys a wy 21.11.20, 21:04
          >choc malo prawdobodobne, ze obojga naraz

          Okazuje sie, ze raczej dosyc prawdopodobne - przy chorobach zaraznych. Ale tez często senior opiekujący sie partnerem szybko sam na coś choruje z powodu przeciazenia organizmu obowiązkami opieki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka