www.rp.pl/Wynagrodzenia/312109896-Unijne-place-gonimy-szybciej-Ale-to-dalej-przepasc.html
Tyle razy mi się tu dostało za twierdzenie, że w Polsce żyje się trudniej niż w krajach starej unii, że wiele rzeczy jest droższych w stosunku do zarobków i dlatego mniej ludzi na nie stać, albo muszą więcej się natrudzić, żeby zarobić na coś całkiem zwykłego, że nie mogłam nie zalinkować
"Wynagrodzenia w Polsce na tle unijnych są bardzo niskie, dzieli nas pod tym względem prawdziwa przepaść. U nas to ok. 1150 euro na miesiąc brutto (w 2019 r.), zaś średnio w UE – 3043 euro (w strefie euro – prawie 3300 euro) – wylicza Grant Thornton w trzeciej edycji raportu „Salary Catch Up Index".
W całej UE tylko sześć krajów ma niższe płace (wszystkie to kraje postkomunistyczne), a najdalej nam oczywiście do krajów zachodnich. Średnia polska pensja to 38 proc. pensji francuskiej, 26 proc. pensji niemieckiej i tylko 23 proc. tej luksemburskiej (gdzie zarobki są najwyższe w UE)."
Naprawdę rozumiem, że w takich Niemczech czynsze, paliwo czy opłaty za usługi są wyższe. Ale serio to niweluje tę czterokrotną (!) różnicę w wynagrodzeniach?