Dodaj do ulubionych

Szpital. Pocieszcie....

07.04.21, 20:45
Córka ma złe wyniki żelaza. Suplementy na receptę/soki buraczane(wyciskane przeze mnie) nic nie dały.
Dziś lekarz pediatra zadzwonił, że wyniki lecą ciągle w dół i wystawił pilne skierowanie do szpitala. Kazał się spakować i z samego rana udać się do szpitala.
Podłamało mnie to.
Hemoglobina ani drgnęła, żelazo i ferrytyna też.
Pocieszcie....
Obserwuj wątek
    • ela.dzi Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 20:48
      Będzie dobrze, dostanie pewnie kroplówki. Szwagierka też była z tego powodu w szpitalu, jakoś jej pomogli.
      A dziś do szpitala trafiła moja koleżanka na nie covid i też się martwię, ale wiem, że jak trzeba to trzeba i tam jej bardziej pomogą niż w domu.

      Dużo zdrowia.
    • lifecolor Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 20:58
      Żelazo we wlewach jest dużo skuteczniejsze i szybciej działa. Pomogą jej tam, tak na to patrz.
      Hemoglobina I żelazo potrzebują czasu, żeby się podnieść, jeśli był krotki odstep między badaniami, to możliwe że jeszcze są kiepskie mimo suplementownia
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:10
        little_fish napisała:

        > Trzymam kciuki za szybką poprawę parametrów. Wiem, że się martwisz, ale w szpit
        > alu szybciej to ogarną. Ile mała ma lat? Mam nadzieję, że możesz z nią być! Trz
        > ymajcie się cieplutko.
        12 lat. Niby w tym szpitalu mogą być rodzice. Zobaczymy.
        Jest już duża, ale chcę z nią zostać.
        Niech tak wybuchnie covid na oddziale i dziecka nie zobaczę ile dni?
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:08
        la_mujer75 napisała:

        > Pocieszamy! Będzie dobrze.
        > Przecież wiesz, że na tym forum siedzą same czarow...no, czarodziejki wink
        > A Mała? Przeżywa , że musi do szpitala?
        >
        Moje dziecko szpitale uwielbia.
        Od małego dziecka. Taki typ.
          • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:17
            chabry.chabry napisała:

            > Uwielbia szpitale?? To chyba dobra wiadomośćsmile
            > Nie zamartwiaj się na zapas. Przebadają, zdiagnozują, dostanie odpowiednie lecz
            > enie i do domu - szybciej niż się tego spodziewaciesmile
            > Trzymam kciuki!
            Od urodzenia w szpitalach. Zawsze fajne koleżanki. No i mama rozpieszczająca🙈.
            Dziękuję.
    • eliszka25 Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:09
      Pocieszam. To nigdy nie jest radosna wiadomość, ale dobrze, że lekarz szybko i stanowczo zareagował. W szpitalu ją przebadają i szybciej znajdzie się przyczyna. Nie martw się i trzymajcie się obie!
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:11
        Tylko nad jednym się zastanawiam.
        Dostałam e-skierowanie.
        Podobno tam pisze pilne. Ja nawet nie wiem na jaki oddział tak naprawdę mamy iść.
        Ciekawe czy nie będzie tak, że tylko jutro termin ustalą.
          • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:23
            35wcieniu napisał(a):

            > No prawdopodobnie tak. Dzień przed przyjęciem jeszcze testy na covid.
            >
            W następną środę mamy być na innym oddziale w tym szpitalu.
            I mówili, że najpierw test na Sorze i dopiero przyjęcie na oddział.
            Kuźwa, jutrzejszy kardiolog jej przepadnie.
            Wszystkie wizyty i szpitale były podopinane na styk.
            I teraz to.
        • magdallenac Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 23:11
          karme-lowa napisała:

          > Tylko nad jednym się zastanawiam.
          > Dostałam e-skierowanie.
          > Podobno tam pisze pilne.

          Wiem, że nie łatwo, ale spróbuj wyluzować odrobinę. jakiś czas temu przerabiałam to z samą sobą, oprócz tragicznego żelaza, ferrytyny i hemoglobiny, dodatkowo poziom witaminy B6 lub B12 (już nie pamiętam) był u mnie tak niski, że lekarz zastanawiał się jak ja w ogóle funkcjonowałam i dotoczyłam się do gabinetu. Nie wzięli mnie do szpitala, ale prosto z gabinetu lekarza podłączyli mnie do kroplówki na 40 min i powtórzyłam to kilkukrotnie w odstępie tygodnia. Problem minął jak ręką odjął, ja muszę tylko robić badania trochę częściej żeby kontrolować te wszystkie poziomy.
    • shmu Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:12
      Nie jestem lekarzem, więc wypowiem się tylko na podstawie doświadczenia z moim dzieckiem. Od ponad roku suplementacja żelazem, bo maly mocno rośnie i poza tym na skutek ciągłych infekcji (przed korona). Suplementujemy, je sporo mięsa a ciągle wyniki niskie.

      W szpitalu dziecku pomogą, bo wlew działa skuteczniej.

      Z innej beczki, dajesz Małej mięso czerwone? Żelazo niestety najlepiej przyswaja się z mięsem.
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:16
        shmu napisała:

        > Nie jestem lekarzem, więc wypowiem się tylko na podstawie doświadczenia z moim
        > dzieckiem. Od ponad roku suplementacja żelazem, bo maly mocno rośnie i poza tym
        > na skutek ciągłych infekcji (przed korona). Suplementujemy, je sporo mięsa a c
        > iągle wyniki niskie.
        >
        > W szpitalu dziecku pomogą, bo wlew działa skuteczniej.
        >
        > Z innej beczki, dajesz Małej mięso czerwone? Żelazo niestety najlepiej przyswaj
        > a się z mięsem.
        Tak, moje dziecko jest mięsno-rybno- jajeczne🙂
    • katiemorag Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:22
      Moja córka tak miała. Zerowe zelazo prawie. Wyszła celiakia. Na samej diecie w ciagu pół roku wyniki doszły do normy. Celiakia może się uaktywnić w każdym wieku, duży stres, poród, jakaś mocna grypa czy osłabienie organizmu. Może to jest to i nie ma co się martwic.
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:24
        katiemorag napisał(a):

        > Moja córka tak miała. Zerowe zelazo prawie. Wyszła celiakia. Na samej diecie w
        > ciagu pół roku wyniki doszły do normy. Celiakia może się uaktywnić w każdym wie
        > ku, duży stres, poród, jakaś mocna grypa czy osłabienie organizmu. Może to jest
        > to i nie ma co się martwic.
        Jak wygląda taka dieta?
        Bardzo uciążliwa?
        • katiemorag Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:33
          Moja koleżanka z pracy zawsze miała słabe wyniki żelaza ale jakoś dawała rade. Celiakia zaatakowała po urodzeniu bliźniaków w wieku 35 lat. Taka pelnoobjawowa. Dieta zdrowa. Dużo jest produktów bezglutenowych. Inna maka i chleb, makarony. Teraz dużo tego w sklepach. Dla młodej osoby uciążliwa ale moje dziecko nie zna innego życia. Jak się przejdzie na dietę to organizm bardzo kiepsko toleruje najmniejsze ilości glutenu. Ale każdy organizm jest inny. Ja i tak gotuje zdrowo i robię wszystko od podstaw. Na początku jest cieżko ale potem nie chce się wrócić do półproduktów. Ignorowanie diety prowadzi nawet do problemów z zajściem w ciąże. Jest kilka forów na Facebooku. Tam jest dużo informacji jakby wyszła celiakia.
        • katiemorag Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:40
          A około 20% osób z celiakia nie ma przeciwciał. Moja córka nie miała a miała całkowicie zniszczone jelita. Trzeci stopień. Tylko wycinki przy objawach mogą wykluczyć celiakie. Mało jest gastrologów co się znają na tej chorobie. Ja się więcej dowiedziałam z forów dla osób z celiakia niż od doktora. Do dziś mam zal do gastrologa, ze doprowadził moje dziecko do takiego strasznego stanu. Jak wyjdzie celiakia pewnie dadzą jej wlewy z żelaza. Najlepiej wtedy w domu ścisła dieta i naturalne produkty. Ja moja młoda wyprowadziłam w ciagu pol roku na prosta. To żelazo w tabletkach tez jest szkodliwe i cieżko je organizm znosi.
      • kornelia_sowa1 Re: Szpital. Pocieszcie.... 08.04.21, 08:47
        Potwierdzam.
        Lekarze często diagnozują bardzo schematycznie.

        Mój syn jako przedszkolak cierpiał na nawracające wymioty. Biegunki nie miewał, nawet jak w pkolu szalały jelitówki.
        Chodziliśmy po lekarzach, dziecko chudło, diagnozy brak.
        Nietolerancje- "oj, nie, bo miałby biegunki i inne objawy"

        W końcu trafiliśmy do dobrej gastrolog- syn miał m.in badanie na nietolerancję laktozy. Wynik był ok, w normie, ale ona spytała- a jak się syn czuł po badaniu?

        A czuł się fatalnie.

        Odstawiliśmy mleko i pochodne, od tej pory wymioty ustały.

        I nadal słyszeliśmy- "nietolerancja laktozy? To musiałyby być biegunki"
        No, nie, nie musiałyby być.
        Człowiek to żywy organizm, nie każdy taki sam, ale lekarzy którzy myślą ponad schematami nie ma zbyt wielu, dlatego w tym krau czesto diagnostyka to męka wielomiesięczna
    • szafireczek Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:49
      Suplementy i jedzenie przy słabych wynikach raczej są mało skuteczne, nawet leki trzeba przyjmować długo i to przy odpowiedniej diecie, która z reguły w takim przypadku wyjątkowo nie wchodzismile. W szpitalu dozylnie za to stawiają w krótkim czasie, więc to dobra decyzja, a w zależności od preparatu wlewy są krótkie(takich do ponad godziny, to chyba się już nie praktykuje). Na przyszłość - warto regularnie robić wyniki, by nie dopuścić do tak dużych spadków żelaza, no i uważać przy preparatach żelaza, by nie łączyć ich z nabialem, coca-cola i jedzeniem zawierającym kwas szczawiowy, bo te dewastują żelazo.
      Trzymam kciuki za skuteczną terapię.
      • karme-lowa Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:55
        Lekarz pediatra się chyba przestraszył jej choroby podstawowej.
        Nie chcę pisać co to za choroba, bo jest rzadka. Ale chodzi o układ krwiotwórczy.
        Kiedyś, lata temu jej chirurg onkolog powiedział, że przy dojrzewaniu będziemy mieć przechlapane. No i mamy.

        • dominika9933 Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 22:09
          karme-lowa napisała:

          > Lekarz pediatra się chyba przestraszył jej choroby podstawowej.
          > Nie chcę pisać co to za choroba, bo jest rzadka. Ale chodzi o układ krwiotwórcz
          > y.
          > Kiedyś, lata temu jej chirurg onkolog powiedział, że przy dojrzewaniu będziemy
          > mieć przechlapane. No i mamy.
          >
          To dobrze, że "się przestraszył" i zareagował. Będzie dobrze, suplementy i buraczki mogłyby nie pomoc. Ja, będąc dzieckiem, miałam anemię, do tej pory bardzo słabo przyswajam żelazo, a jestem krwiożerczasmile. Jednocześnie, oddałam ponad dwadzieścia pięć litrów krwi, dalej oddaje, ale uzupełniam, poza dietą Ascoferem; przy czym normy dla dawców są ciut wyższe, jest ok. Trzymam bardzo mocno kciuki za Was. Pozdrawiamsmile
        • szafireczek Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 22:27
          Nie martw się na zapas, poza tym dobrze jest ustalić realna przyczynę anemii, bo od tego zależy skuteczne leczenie i tu szpital na pewno będzie kompetentny, chociaż pediatra miał dobra refleksję. Zrobicie wymaz przed przyjęciem - teraz jest taki reżim i ostrożność, że może się okazać, że pobyt w szpitalu, to jak w twierdzy antycovidowejsmile Zdrowia i pogody ducha!
    • katarrynka Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:51
      Pocieszam mocno. Właśnie dzisiaj jestem po transfuzji m.in krwi. Jutro kolejna "porcja" A córkę na pewno przebadają czemu ucieka jej tak żelazo. Moze ma problemy z układem pokarmowym, albo ginekologiczne. Po wlewach hemoglobina utrzyma się dłużej.
    • molik28 Re: Szpital. Pocieszcie.... 07.04.21, 21:56
      Będzie dobrze. Dożylne kroplówki są dużo skuteczniejsze. Parametry krwi szybciej się poprawią i wyjdziecie do domu. Przyczynę też łatwiej w szpitalu ustalić. Strach ma wielkie oczy.
        • aqua48 Re: Szpital. Pocieszcie.... 08.04.21, 10:45
          karme-lowa napisała:

          > Nie wiem czemu to tak przeżywam. Przecież często jesteśmy w szpitalu. A teraz b
          > eczeć mi się chce.

          Bo może wytrzymałość na teraz Ci się wyczerpała? Pobecz sobie to nic złego, a często działa ożywczo i odstresowująco. Trzymam kciuki za córkę. Da radę skoro tyle ciotek forumowych za nią trzyma smile
          • bergamotka77 Re: Szpital. Pocieszcie.... 08.04.21, 11:02
            Tak jest. I dobrze, ze mala ok znosi szpital. Niektóre dzieci nie. Moj tez z opcji ze w szpitalu nie jest tak źle a zdarzało mu się bywać i dzieci po wypadkach samochodowych i innych oglądać. Bylam z nim w szpitalu w wakacje tydzień. I cieszyłam się ze mogłam choć tam jak w więzieniu wchodzisz z dzieckiem i wychodzisz z nim. Nie można opuścić murów a nie wiadomo było ile potrwa pobyt. Bywało ze spalam w pokoju z młodym i dwoma nastolatkami. Ale potem poznałam jedna świetną mamę i razem się wspierałyśmy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka