Dodaj do ulubionych

Wątki o samotności

24.04.21, 15:21
Od jakiegoś czasu często spotykane wątki: samotna mama, brak znajomych, znajomi się nie odzywają, straciłam zaufanie do przyjaciół, jak odnowić znajomości, jak znaleźć nowych przyjaciół itp. Najwyraźniej ludzie mają z tym problem, brakuje głębokich relacji międzyludzkich.

Tak się zastanawiam z czego to wynika, bo przecież powinno być odwrotnie, lockdowny, zagrożenie chorobą, więc przyjaciele czy znajomi powinni się wspierać, interesować, choćby zadzwonić. A tutaj okazuje się, że mamy trochę cięższe czasy i ludzie zamykają się w sobie i dystansują. U mojego męża zniknął kolega z horyzontu, bo wcześniej były spotkania rowerowe, wyjazdy, imprezy, a skoro nie można się za bardzo spotykać i planować kolejnych wypadów, to w sumie nie bardzo jest o czym gadać. Może to z tego wynika? Ludzie traktują się użytkowo i powierzchownie, nie wiem czy to jest kwestia obecnych czasów, czy może w dojrzalszym wieku człowiek robi się cyniczny i mało zdolny do zawierania nowych przyjaźni.
Obserwuj wątek
    • po-trafie Re: Wątki o samotności 24.04.21, 15:35
      Widze, to o czym mowisz, ale powodow upatrywalabym nie w powierzchownym czy uzytkowym traktowaniu ludzi, tylko przywiazaniu/potrzebie pewnych rytualow, ktore pandemia zabrala.

      Mialam w swoim zyciu ludzi, z ktorymi wazny byl dla mnie kontakt osobisty. Przyjaciolki, z ktorymi obgadywalysmy zyciowe perturbacje przy winie lub kawie kilka razy w miesiacu, ludzie z ktorymi po pracy chodzilam do kina i/lub restauracji, przyjaciol z ktorymi jezdzilam na wczasy, na zagle, na zajecia sportowe.

      Glebszy kontakt osobisty i umiejetnosc otwarcia sie byl zwiazany z tymi czynnosciami, z fizycznym widzeniem sie czesto, z czynnosciami dookola ktorych sie schodzilismy.

      Nie umiem tych znajomosci prowadzic przez telefon lub komunikator. Po godzinie potu, pod gwiazdami przy ognisku, po butelce wina, siedzac ramie w ramie kilka godzin na lodce, dochodzi sie do rozmow o zyciu w sposob, ktorego telefon nie zalatwi.

      Te rytualy zostaly nam zabrane, nagle trzeba bylo zbudowac nowe, w oparciu o te osoby, ktore sa w zasiegu fizycznej bliskosci. Dla niektorych to za malo, odkrywasz, ze blisko masz malo kogo. I tesknisz. I jest samotnie i pusto.
    • ludzikmichelin4245 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 15:48
      barbibarbi napisała:

      > czy może w dojrzalszym wi
      > eku człowiek robi się cyniczny i mało zdolny do zawierania nowych przyjaźni.

      Myślę, że to kwestia tego, że relacje wymagają poświecania zasobów, których z wiekiem ma się mniej.
    • tiszantul Re: Wątki o samotności 24.04.21, 15:53
      "Tak się zastanawiam z czego to wynika, bo przecież powinno być odwrotnie, lockdowny, zagrożenie chorobą, więc przyjaciele czy znajomi powinni się wspierać, interesować, choćby zadzwonić"

      Przecież kowidianie przez rok nie spotykali się z nikim z najbliższej rodziny. Spotykających się nazywali mordercami. Takie postawy były promowane przez rząd, przez lekarzy, przez wszystkie media. Społeczeństwo było cynicznie ogłupiane na niespotykaną skalę.
      Ludzie uwierzyli, ze drugi człowiek to śmiertelne zagrożenie, a teraz wierzą, ze szczepionka przywróci im człowieczeństwo
    • andaba Re: Wątki o samotności 24.04.21, 16:41
      Bo ludzi zrobili się leniwi, podtrzymywanie znajomości to pewien wysiłek, który nie każdemu chce się podejmować.
      Potem dzieci jadą do babci, mąż idzie na piwo albo spać i jedna z drugą zaczyna się nudzić, więc smędzi. Ale normalnie ten stan jej nie przeszkadza.
      • homohominilupus Re: Wątki o samotności 24.04.21, 19:07
        andaba napisała:

        > Bo ludzi zrobili się leniwi, podtrzymywanie znajomości to pewien wysiłek, który
        > nie każdemu chce się podejmować.
        > Potem dzieci jadą do babci, mąż idzie na piwo albo spać i jedna z drugą zaczyna
        > się nudzić, więc smędzi. Ale normalnie ten stan jej nie przeszkadza.

        słusznie prawisz
      • barbibarbi Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:20
        Częściowo tak, ale ludzie 40-50 + też przecież mają życie towarzyskie, czasami bardzo intensywne, dzieci odchowane, rodzice nie zawsze wymagają pomocy albo ich już nie ma uncertain. Pandemia pokazała moim zadaniem, że to co nam się wydawało zażyłością, to były tylko spotkania towarzyskie, dobre i to, ale tak naprawdę można polegać tylko na najbliższych. Czasy przyjaźni, zwierzania, wspólnot duchowych z koleżankami to raczej czasy licealne ewentualnie studia.

        Fajne są kraje, gdzie ludzie spotykają się w kawiarenkach, w parkach na wspólnych grach, nie jest to nic dziwnego, że siedzisz z nieznajomym przy barze i możesz z nim pogadać bez żadnych intencji, sąsiedzi są bliżej siebie robią wspólne imprezy na ulicach. U nas spotkania są obwarowane milionem obostrzeń, samotna kobieta - nie wypada, ona zagada mężczyznę - no pewnie czegoś chce, męża chce komuś odbić, impreza z sąsiadami na podwórku - kto to widział takie wymysły, itd itp. Jesteśmy społeczeństwem zamkniętym, żeby kogoś odwiedzić nie wejdziesz z buta tylko musisz być umówiona. Ja pamiętam czasy gdy byłam dzieckiem, do mojej babci przychodziły sąsiadki na chwilę, ot tak żeby parę zdań zamienić, posiedziały w kuchni albo na werandzie i poszły, babcia często nawet nie przerywała gotowania, czasami sąsiad zawitał i to była normalka, normalne relacje, ciepłe, codzienne a teraz mamy świat wirtualny i każdy w swojej klatce zamknięty.
        • chococaffe Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:26
          Fajne są kraje, gdzie ludzie spotykają się w kawiarenkach, w parkach na wspólnych grach, nie jest to nic dziwnego, że siedzisz z nieznajomym przy barze i możesz z nim pogadać bez żadnych intencji, sąsiedzi są bliżej siebie robią wspólne imprezy na ulicach.

          W pandemii?

          U nas spotkania są obwarowane milionem obostrzeń, samotna kobieta - nie wypada, ona zagada mężczyznę - no pewnie czegoś chce, męża chce komuś odbić,

          ??? Chyba przesadzasz

          żeby kogoś odwiedzić nie wejdziesz z buta tylko musisz być umówiona.

          To dobrze chyba?

          i to była normalka, normalne relacje, ciepłe, codzienne

          Tak.... i czasami po nich psychoterapia potrzebna
        • triss_merigold6 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:16
          Ja pamiętam czasy gdy byłam dzieckiem, do mojej babci przychodziły sąsiadki na chwilę, ot tak żeby parę zdań zamienić, posiedziały w kuchni albo na werandzie i poszły, babcia często nawet nie przerywała gotowania, czasami sąsiad zawitał i to była normalka

          Czyli opisujesz funkcjonowanie kobiety nieaktywnej zawodowo, w kręgu innych nieaktywnych zawodowo kobiet. Takie relacje sąsiedzkie ma moja teściowa 80+ innymi starszymi paniami z bloku.

          Z ludźmi pracującymi, dzieciatymi, sparowanymi etc. należy się umawiać.
          • barbibarbi Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:21
            Wtedy to były aktywne zawodowo kobiety, babcia nie była jeszcze staruszką. To chyba zależy od regionu, czasów i tego, że wtedy nie było innej możliwości, ani telefonów, ani komunikatorów, to żeby zobaczyć co u kogoś słychać trzeba było wpaść.
              • ludzikmichelin4245 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:46
                Pewnie tak, przy czym taki był również model społecznego funkcjonowania również ludzi pracujących. Wiele spotkań działo się na spontanie, relacje sąsiedzkie były bardziej wspólnotowe. Można uznawać to za coś wspaniałego, można za absolutny koszmar, ale tak po prostu kiedyś było, z różnych względów.
                • triss_merigold6 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:00
                  Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie spontanicznych spotkań dorosłych w tygodniu. Moi rodzice mieli swój krąg znajomych par + mama koleżanki, i spotykali się w soboty z jakichś okazji, głównie imieninowych. Oni też mieli dzieci więc przyjeżdżali z dziećmi albo rodzice z nami jeździli do nich. Odwiedziny dziadków, wyjazdy do rodziny poza Warszawą były w weekendy i świąteczne.
    • kosmos_pierzasty Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:23
      Od początku pisali, że pandemia przyczyni się do kryzysu relacji interpersonalnych, zweryfikuje je. I faktycznie teraz tego doświadczamy.
      Owszem, część z nich była zwyczajnie płytsza niż się mogło wydawać, a część ludzi ma problemy ze sobą i z tego powodu się wycofuje z życia społecznego. I zapewne jeszcze inne powody też wchodzą w grę. Np. takie znajomości oparte na spotkaniach w grupie, jak z tymi rowerzystami, ucierpiały z przyczyn oczywistych. Albo ktoś się obrazi, bo ktoś inny odmówił udziału w hucznym weselichu, albo zwyczajnie komuś się pieniądze kończą przez kryzys (a wiele wspólnych aktywności kosztuje jednak)...
      • barbibarbi Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:32
        Ja mam wieloletnie znajomości, szkoda mi ich, więc nie wiercę dziury w brzuchu częstym dzwonieniem - a nie chcę często dzwonić, bo okazało się, że mamy inne poglądy np na szczepienie. Jak mam słuchać w spokoju, że koleżanki mama lat 74 nie będzie się szczepić, bo to nieprzebadane te szczepionki i ta koleżanka tak steruje matką aby ona się nie szczepiła. Wiem, że jeśli powiem co myślę to będzie obraza (już tak było), wolę nie dzwonić bo nie mogę tego słuchać w spokoju i tracę do niej resztki szacunku i sympatii. To już nie pierwsza koleżanka, która się wykruszyła z powodów ideologicznych, ja nie mogę pewnych rzeczy tolerować, po prostu nie mogę.
        • cruella_demon Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:45
          A może to jest właśnie klucz, brak nadmiernych oczekiwań.
          No i dobieranie znajomych o podobnych poglądach do naszych.
          Choć ja mam bardzo bliską koleżankę, fankę pisu i Jarosława, jednocześnie to jest jedna z najbardziej empatycznych, miłych, towarzyskich i imprezowych osób jakie znam. Dosłownie oddałaby ci ostatnią koszulę gdybyś była w potrzebie. Czasem przy wódce się przekomarzamy, ja ***** *** a ona, że Jarek K. Jest mężem stanu. Nijak to nie wpływa na naszą relację.
          • barbibarbi Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:03
            Poglądy były podobne ale z latami się rozjechały. Gdyby moja spisana na straty koleżanka była tylko fanką Pisu i Jarosława, to może jakoś bym przeżyła, ale ona jest nawiedzoną rasistką, antysemitką, zwolenniczką Trumpa i posiadania broni w domu po to, aby rozwalać uchodźców z Syrii, którzy niebawem będą dobijać się do naszych domów. Nie da się z nią gadać, a kiedyś była nawet spoko.
          • martiszon1509 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:05
            Dokładnie tak. W moim wątku o samotnosci ktoś mi zarzucił że wspólne poglądy to podstawa. Ja się z tym nie zgadzam. Mam dobrą koleżankę w pracy, o często odmiennych poglądach. Jedna drugą szanuje. Czasem się na siebie pozloscimy ale to nie wpływa w żaden sposób na naszą relację.
    • cruella_demon Re: Wątki o samotności 24.04.21, 17:32
      Od urodzenia dzieci nie prowadziłam tak bujnego życia towarzyskiego, jak przez ostatni rok w lockdownie 😂
      Wszystko pozamykane to organizujemy sobie rozrywki na własną rękęsmile przez to rozrosło mi się grono znajomych.
      W tym prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i to prawda. W bardzo, ale to bardzo trudnej sytuacji pomogła mi cała grupa ludzi, których o to nie prosiłam i się nie spodziewałam. Drobna pomoc typu zakupy na kwarantannie, wyprowadzenie psa, popilnowanie dzieci, to norma.

      To o czym piszesz wynika z tego, że te osoby nie miały z nikim bliskiej relacji jeszcze przed pandemią. I tak właśnie jest, jak zaczynają się kłopoty (w tym przypadku pandemia) to ludzie skupiają się na sobie i na osobach sobie bliskich. Nikt nie ma czasu na pielęgnowanie powierzchownych znajomości.
      • iwoniaw Re: Wątki o samotności 24.04.21, 19:17
        cruella_demon napisała:

        W tym prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i to prawda. W bardzo, ale t
        > o bardzo trudnej sytuacji pomogła mi cała grupa ludzi, których o to nie prosiła
        > m i się nie spodziewałam. Drobna pomoc typu zakupy na kwarantannie, wyprowadzen
        > ie psa, popilnowanie dzieci, to norma.

        Ano właśnie - normalnie to ludzie mają kontakty z innymi w różnym natężeniu i bez większej spiny, natomiast w pandemii pozmieniało się tyle okoliczności, że z jednej strony odpadło wiele kontaktów (np. jeśli z kimś gadałaś tylko na siłowni, czy spotykałaś jakąś matkę innego dziecka tylko w szatni/przed szkołą, albo pracowałaś na jednym piętrze z kimś i codziennie przy kawie w przerwie zamieniałaś parę słów, a teraz siedzisz na zdalnym, kawę pijesz w swojej kuchni, a w przerwie wyprowadzasz psa albo sprawdzasz, czy twój 7-latek się połączył na zoomie i robi, co trzeba), z drugiej ludzie są zajęci kontaktami z najbliższymi, bo dzieci trzeba 24h dopilnować, przyjaciołom na kwarantannie zakupy zrobić, rodzicom/dziadkom pomóc w rejestracji telefonicznej itd. Innymi słowy: ludzie angażują się bardziej w relacje istotne i rozluźniają (z braku czasu i okazji) te luźniejsze.


        >
        > To o czym piszesz wynika z tego, że te osoby nie miały z nikim bliskiej relacji
        > jeszcze przed pandemią. I tak właśnie jest, jak zaczynają się kłopoty (w tym p
        > rzypadku pandemia) to ludzie skupiają się na sobie i na osobach sobie bliskich.
        > Nikt nie ma czasu na pielęgnowanie powierzchownych znajomości.
        >
        >

        Zgadzam się. To jest problem z relacjami jako takimi, a nie z relacjami w pandemii.
    • aguar Re: Wątki o samotności 24.04.21, 19:00
      Ja w zasadzie odczuwam tę samotność na 3 poziomach. Pierwszy to wiadomo - chciałoby się mieć przyjaciół, którzy pomogą w razie jakiejś trudnej sytuacji. No ale każdy by tak chciał, a mało kto ma, więc trzeba jakoś bez tego żyć...Drugi poziom - to chciałabym, aby ktoś mnie rozumiał. Bez jakiegoś faktycznego pomagania, bo np. by był w podobnej sytuacji (niesprawny fizycznie) albo daleko, ale właśnie po prostu rozumiał, dawał wsparcie psychiczne. No i trzeci poziom - brakuje mi kogoś na zwyczajne babskie pogaduchy o pierdołach np. z matką dziecka w podobnym wieku o dzieciach, z kumpelą z dawnych lat o tym, co u wspólnych znajomych, o ciuchach itd. Mieszkam z samymi facetami, z matką nie gadam, siostra daleko...Ale na przykład rozmawiam z dawną przyjaciółka przez telefon i ona niby mówi: musimy się spotkać. Ale dla niej to jest spotkanie rodzin u kogoś w domu z jakimiś przygotowaniami albo wyjście do knajpy w większym gronie wspólnych znajomych, a ja bym miała ochotę na: masz 2 godziny, to przyjeżdżaj do mnie, ogarnę powierzchownie chatę, zorganizuję ciacho, kawę, ew. wino i po prostu sobie pogadamy. I zazwyczaj na coś takiego ta druga strona nigdy nie ma czasu. Przy czym, jak te osoby, czegoś ode mnie potrzebują, to potrafią zadzwonić i za chwilę po to być*. *Chociaż i tak coraz rzadziej, bo coraz więcej rzeczy da się załatwić, przesłać przez internet.
    • beataj1 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:27
      Jednym (choc nie jedynym) z powodów jest tendencja do "moj mąż to moj najlepszy przyjaciel". I jak z jakiegoś powodu tracisz faceta/męża tracisz najbliższa osobę na wielu poziomach
      A w życiu trzeba stać na wielu nogach a nie tylko na jednej.
      Kobieta poznaje faceta l, skupia się tylko na nim, on staję się centrum jej świata. O ile to działa jest świetnie. Ale jak się sypnie- zostsje pustka. I to tak olbrzymia ze nie wiadomo jak zacząć ja zapełniać.
      • iwoniaw Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:44
        No ale to chyba akurat nic dziwnego, że jedne osoby są dla nas ważniejsze/bliższe niż inne, także jeśli te inne też lubimy/cenimy/mają dla nas znaczenie? Raczej normalne, że jeśli nam się od paru dekad układa z mężem, żyjemy razem, wychowujemy dzieci, mamy wspólny dom i rodzinę, to w razie czego inni ludzie go nie zastąpią? Podobnie jak nikt nie będzie w stanie zastąpić rodzeństwa, z którym masz milion wspomnień ze wspólnego życia w jednej rodzinie od urodzenia, przyjaciół, z którymi znasz się od czasów szkoły czy własnych dzieci osobiście urodzonych i wychowanych. To normalne i prowadzenie bogatego życia towarzyskiego ani charakter pozwalający zjednywać sobie ludzi wszędzie, gdziekokwiek się nie pojawisz, nic tu nie zmienia. Niektóre straty będą zawsze bardziej odczuwalne, dotkliwe i nie do zastąpienia innymi relacjami.
        • ludzikmichelin4245 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 20:53
          Wydaje mi się, że beacie może chodzić o to, że rozpad małżeństwa jest bardziej dotkliwy, jeśli w trakcie małżeństwa zaniedbało się inne relacje.
          Własna sieć bliskich ludzi i towarzyska nie sprawi, że rozwód nie będzie stratą na wielu poziomach, ale pozwoli szybciej stanąć na nogi.
          • iwoniaw Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:16
            Niby tak, ale pisząc to co powyżej myślałam sobie o ludziach starych, którzy mają rodzinę i masę kontaktów z różnymi osobami z młodszego pokolenia, ale i tak - jak to ujęła żywotna, energiczna i towarzyska pani - "wszyscy już nie żyją" i o pewnych rzeczach dla niej ważnych można innym opowiadać (i nawet być słuchaną z zainteresowaniem), ale już nie przeżywać je na nowo z tymi, którzy bez słów i automatycznie wiedzieli O Co Chodzi. Dlatego mimo że co do meritum masz rację (jak sobie zadbasz o ludzi, to nie umrzesz w samotności zjedzona przez owczarka), ale jednak pewne relacje będą i tak tylko protezą tego, o co chodzi w życiu.
            • ludzikmichelin4245 Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:44
              Ok, prawdopodobnie nie da się przejść przez życie bez doznania choć raz uczucia straty jakiejś relacji, która była "jedyna i niepowtarzalna". Jednocześnie ta wspomniana starsza pani mogłaby przeżywać tę tęsknotę za swoim pokoleniem, rówieśnikami z którymi rozumiała się doskonale i miała wspólnotę przeżyć ORAZ literalnie nie mieć wokół siebie nikogo bliskiego albo chociażby serdecznego. Czyli przeżywasz tęsknotę, jakąś żałobę, świat, który znasz się rozpadł, a oprócz tego nie ma ani jednej osoby, która chciałaby z Tobą porozmawiać czy wypić kawę.
              Myślę, że - mówiąc brzydko - "zarządzanie relacjami" w taki sposób, że jest partner, dzieci i nikogo więcej, to ryzykowanie, że gdy partnera nagle zabraknie (a dzieci załóżmy będą już dorosłe), to dawka poczucia osamotnienia i wykluczenia będzie czymś więcej, niż psychika jest w stanie unieść.
              • iwoniaw Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:52
                Pełna zgoda, tylko chyba sytuacja "całkiem dobra" też nie do końca chroni przed poczuciem samotności, a już zwłaszcza przed krótkotrwałymi ale dojmującymi momentami, w których np. wspomniana pani mogłaby założyć na jakiejś eseniorce wątek z kategorii takich jak tu omawiane.
    • dolcenera Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:00
      Jak myślę o swoich bliskich znajomych i kumpelach ( szczęściara ze mnie!) to wszystkie maja kilka punktów wspolnych: są w udanych związkach, mają prace, które wymagają sporej dozy wrażliwości, maja dość silne osobowości mimo posiadania rodziny, są w stanie zainwestować czasowo-finansowo w nasze relacje. Plus, co może ważne, nasi faceci/ mężowie tez się lubią. Acha, i są zdecydowanie niebrzydkie

      Ja wierze w istnienie jakiejś takiej wspólnoty ducha, która sprawia,ze z pewnymi ludźmi / kobietami od razu czujesz się dobrze i łapiesz nic porozumienia, to działa nawet na forum..
    • milupaa Re: Wątki o samotności 24.04.21, 21:58
      Nie, mi się wydaje że aby znajomości kwitły trzeba się widywać, spedzac czas, spotykać. Samo gadanie przez tel czy internet nie wystarczy. Ja też zauważyłam, że siadły mi kontakty. Winny jest lockdown, to oczywiste. Jeszcze chyba nie zdajemy sobie sprawy jak wiele złego zrobił.
    • mitovita Re: Wątki o samotności 25.04.21, 12:04
      A ja z wiekiem zaczęłam doceniać właśnie znajomości oparte o wspólne zajęcia, hobby, a nie ścisłe "głębokie" psiapiółkowanie z koniecznością obowiązku telefonu co tydzień i spotkania co 10 dni.
      Mam rodzinę na inne relacje i wspomnienia, mam przyjaciółkę z dawnych lat sztuk jeden, wystarcza mi to do "bliskości" , z resztą się umawiam głównie na wspólne wyjścia, wyjazdy, zajęcia sportowe, a jak z kimś się nawiąże sympatyczniejszą wieź to znajomość się trochę rozszerza. Jestem jednak bardzo ostrożna w wpuszczaniu kogokolwiek niesprawdzonego do swojego życia więc najpierw obserwuję co ten ktoś sobą prezentuje. W większości przypadków się okazywało że ktoś bardzo napierający na zacieśnianie znajomości jest osobą toksycznawą. Dla mnie nie ma problemu jeśli ktoś nie ma czasu akurat bo rozumiem że ludzie mają różne fazy w życiu, ja wolę mieć znajomych którzy zadzwonią raz na miesiac a spotkamy sie z radością dwa razy do roku, niż uwieszoną "bliską" znajomą dzwoniącą co drugi dzień by się wygadać i która ma pretensje, że za mało czasu jej sie poświęca. Bliskie relacje można tez uprawiać w wymiarze sąsiedzkim, gdzie się można spotykać częściej bez ograniczeń odległości.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka