melisananosferatu
21.05.21, 23:13
No coz poradzic...Mam teraz gorsze dni i gdy tylko nie jestem zajeta ogarnianiem spraw dzieciowo-zyciowo-malzenskich , resetuje sie serialoza. Tym razem na tapecie 'Killing Eve'. Jesli sie przymknie oko i uda,ze MI6 nie sa przedstawieni jak banda amatorow, jesli sie kupi watpliwy watek Eve 'zakochanej' w Villanelle (bo w to,ze V sie zafascynowala Eve jeszcze jestem w stanie uwierzyc, w koncu Eve 'was her type') i to,ze V dziala nieprofesjonalnie, zostawia wszedzie slady jak cukierki, to swietnie sie to oglada. Aktorsko super: mam crusha na Jodie Comer, ktora jest pieeeeekna i na elegancka i charakterna Fione Shaw (ja tez chce namiar na ten cudny krem z 'pig's placenta). Do tego muzyka i ubrania Villanelle (ta sukienka od Molly Godard czy od Vampire's Wife!) oraz spora dawka czarnego humoru od Phoebe Waller- Brigde (BTW czy ogladacie Fleabag?!).