Dodaj do ulubionych

Moja stara planuje...

06.11.07, 22:38
Domowy poród.Jestem... w szoku jestem.Jeszcze tego nie
przemyslałem,ale na razie jestem na nie.Wiem,że kiedyś rodziło się
tylko w domu o ile ktoś dom posiadał.Ale też i przeżywalnosc była
mniejsza.Jestem weterynarzem,odbieram porody ale do cholery nie u
naczelnych.Za dobrze wiem ile rzeczy moze pójśc nie tak.Mam
nadzieje ,że starej przejdzie.Poprzedni poród nie był taki znowu
łatwy.
Obserwuj wątek
    • matijas77 Re: Moja stara planuje... 06.11.07, 23:43
      po akcjach warszawskich szpitali sam bym był namawiał żonę do porodu
      domowego, niestety miała konieczne cesarskie, czego w domu raczej
      nie da rady zrobić wink ... no i okazało się, że dzidzia miała
      pępowinę dwa razy okreconą wokół szyi i gdyby był grany poród
      normalny, to mielibyśmy spory problem;
      szpital to katastrofa, chyba że się ma kasę na prywatną klinikę;
      poród w domu, czemu nie? teraz to zaczyna być modne, chyba.
      • egon26 Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 00:08
        matijas77 napisał:
        > poród w domu, czemu nie? teraz to zaczyna być modne, chyba.

        Modne nie zawsze znaczy wygodne i bezpieczne, jak widzę 16 z gołymi brzuchami
        przy temperaturze -10, doceniam ich zamiłowanie do mody ale obawiam się o ich
        zdrowiewink

        johnny - widać twoja żona ufa ci bezgraniczniewink Zresztą z taką opieką też
        czułbym się bezpiecznie, w końcu duża część ssaków ma ciąże mnogie, więc jak
        sobie dajesz rade z kilkoma to co tam z jednymwink
        Pośmiać się można ale ja bym nie ryzykował i na pewno nie dla mody. Mój syn
        urodził się w szpitalu i nic mu nie brakuje kolejnych kilka też będzie w szpitalu.
        Swoją droga ile to sprzątania musi być i przed i po.
        • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 23:16
          Zdziwiłbyś się, Egon, że wcale nie trzeba aż tak niesamowicie sprzątać, ani
          przed, ani po.
          My nasz poród domowy:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=60293326&a=60293326 wspominamy
          bardzo miło, bo cały czas byliśmy razem. Pomijając chwile samego porodu (co
          trafnie wyłapałeś analizując godzinę urodzenia się Krzysia i mojego postu na
          forum ;o)
          Świeżo po urodzeniu się Młodego rozmawiałem z kobietą w wieku mojej mamy, która
          powiedziała, że ona i jej bracia urodzili się domu, bo po stracie w szpitalu
          (!) - być może niekoniecznie z tego powodu - pierwszego dziecka, nie dała się ta
          kobieta zaciągnąć do rodzenia w szpitalu.
          Skojarzenia:
          Szpital = choroba
          ciąża = szczęście (co prawda z mojej perspektywy)
          Jak widać szpital i ciąża (poród) nie do końca do siebie pasują. W USA są
          podobno specjalne domy rodzenia, tzn. ośrodki, gdzie jest fachowa opieka i
          warunki domowe. I na pewno nie trafi ci się student na praktyce.
          Wiele lat podnoszono rwetes, że późne macierzyństwo to coś strasznego, a dzisiaj
          na głównej stronie gazeta.pl jest artykuł na temat, że późne macierzyństwo jest
          nawet bardziej bezpieczne, bo kobieta bardziej o siebie dba w ciąży, itd.
          Porody domowe w np. DE to coś normalnego - nie traktuje się tego w kategorii
          patologii. "Co, dziecko, gdzie się urodziło?" Zresztą lepiej w domu niż np. w
          samochodzie podczas jazdy do szpitala ;o)
          • egon26 Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 23:31
            m.matkowski napisał:
            > Zdziwiłbyś się, Egon, że wcale nie trzeba aż tak niesamowicie sprzątać, ani
            > przed, ani po.
            > My nasz poród domowy:
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=60293326&a=60293326
            wspominamy
            > bardzo miło
            No tak mi się właśnie wydawało że to tywink No nic moje zdanie znacie a tych
            którzy mają inne niż ja... niestety usunąć mi nie wolno ;D
            Kiedyś miałem jaja do przygody wink Ale z dzieckiem bym nie zaryzykował bo gdyby
            się coś stało obwiniałbym się do końca życia... a w mojej rodzinie
            dłuuuuuuuuuuuugo żyją wink

            matkowski jak piwo - wysłałem ci kiedyś maila, niestety ta poczta działa tu jak
            poczta Polskawink
            • titta Re: Moja stara planuje... 28.11.07, 14:32
              A gdyby sie stalo wlasnie dlatego ze rodzila w szpitalu?
              Stres = zatrzymanie akcji = oksytocyna i inne atrakcje.
              A u niektorych juz samo slowo szpital wywoluje stres (pbcy, zimni
              ludzie, bezduszne procedury, choroba i w ogole). Dochodzi jeszcze
              sepsa (choc to baaardzo zadkie).
              Najlepszym rozwiazaniem wydaje ni sie izba porodowa ale w Polsce jak
              na razie chyba jest tylko jedna.
            • egon26 Re: nie no następna 21.04.08, 23:53
              Oj lubią się czepiać internauciwink Współczuje i życzę powodzenia.

              Do obrońców "starej": dajcie ludziom wolność nazywania swoich najbliższych tak
              jak im się to podoba- jeśli im to nie przeszkadza to nie wasza sprawa.
    • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 21:32
      Moja żona tak właśnie rodziła. Nota bene był o tym mój pierwszy wątek na tym
      forum - pół godziny po tym jak stałem się tatą "dziecka, które jest już na
      powierzchni". Możesz znaleźć ten wątek (data założenia 05.04.2007).
      Wiąże się z tym taka nasza mała rodzinna anegdotka: żona się pyta:
      - co robiłeś, kiedy rodziłam?
      - czytałem etatę?
      - czytałeś forum, kiedy ja rodziłam !?!?!?!?
      - a co miałem robić, kiedy ustaliliśmy, że nie będę bezpośrednio przy porodzie?
      - w sumie masz rację.
      A potem moja mama (babcia Krzysia), nie uwierzyła w to, że już się Krzyś
      urodził, bo miał się urodzić tydzień później, a na dodatek na telefonie
      wyświetlił się jej nasz nr domowy, a przecież dzieci się rodzą w szpitalach.
      Dopiero jak Młody zapłakał przy jej którymś telefonie z wymówkami, że sobie
      robimy jaja, to uwierzyła.
      Eh! To były czasy.

      Poród odbierała Ewa Janiuk (ekspert na forum Dobry Poród:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548)
      Ja byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego, ale żona się uparła i
      odpowiednio to umotywowała podpierając się literaturą fachową (również i
      zagraniczną, gdzie to jest bardziej powszechne).
      Jeżeli żona chce się czegoś więcej dowiedzieć, napisz do mnie na priva to
      podeślę ci e-maila do "mojej lepszej połowy".

      Generalnie, nie ma się czego bać. Nawet gin nie był przeciwny - nie namawiał do
      zmiany zdania, itd. chociaż mu się to nie podobało, bo podobno w tym środowisku
      nie jest zbyt dobrze widziane.
        • johnnysixcannons Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 22:18
          Dzięki za link przestudiuję ,zaraz napisze na priva.
          Jest za jest przeciw.Już nieco ostygłem.
          Boję się ,że :w razie kłopotów cesarka opóźni sie o godzinę,grozi
          nam niedotlenienie,powikłania,nie bedzie znieczulenia ,ja to
          odchoruję,a już na pewno nie popiję&wink
          natomiast stara bedzie miała komfort , że to jej łóżko,jej
          łazienka , reczniki.
          Nie jesteśmy czubami,poczekamy co powiedza lekarze.Mamy sporo
          czasu.Na pewno nie zgodę się na pakowanie w kłopoty z zagrożoną
          ciążą.Musze to gruntownie przemyśleć i poczynić przygotowania.
          • jaremax Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 22:40
            Johny ja to może trochę z innej beczki smile

            Moja małża jest pielęgniarką i bywało , że wałkowaliśmy takie
            tematy.
            Mówiła - rodzą w domu a urodziny dziecka urządzają w McDonaldzie smile
            Moda ?
            • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 22:56
              My na pewno nie urządzimy urodzin Młodego w MC, chociaż frytki mi akurat tam
              smakują.
              Żona właśnie chciała tego komfortu, jakiego nie da żaden szpiatl, choćby nie
              wiem ile serduszek w różnych akcjach pozdobywał.

              Podstawa to niezagrożona ciąża, zgoda (a przynajmniej brak zdecydowanego
              sprzeciwu, ale merytorycznego sprzeciwu, tzn. sprzeciw "nie, bo nie" to nie jest
              argument) i położna z doświadczeniem w porodach (w tym domowych).
              Niestety na razie nie możemy liczyć na refundowane przez NFZ zabezpieczenie
              medyczne (tzn. czekająca pod telefonem karetka - tak na wszelki wypadek).
          • burza4 Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 22:55
            johnnysixcannons napisał:

            > Jest za jest przeciw.Już nieco ostygłem.

            no tak, ale argumenty przeciw są poważniejsze - jak sam piszesz w
            przypadku nagłych komplikacji (a tego nikt nie przewidzi) każda
            minuta zwłoki może dać tragiczny rezultat.

            na szali kładzie się życie i zdrowie - na drugiej - teoretyczny
            komfort własnych ścian. Teoretyczny - bo dla mnie komfort przy
            porodzie to np. znieczuleniesmile i brak strachu o to, co może się
            wydarzyć w przypadku komplikacji.

            Nawet zdrowa i dobrze przebiegająca ciąża nie gwarantuje
            prawidłowego przebiegu porodu.

            • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 23:19
              sad but true
              ale szpital nie gwarantuje ci tego również, np. ostatnie przypadki zakażenia
              gronkowcem, lekarz może być pijany, itd.
              Jak we wszystkim trzeba rozważać ZA i PRZECIW wszystkich rozwiązań.

              Idę spać!
              • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 07.11.07, 23:23
                jeden kamyczek a propos szpitali:
                miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4651989.html
                Z drugiej strony wiem, jak może być (mógłby być) niebezpieczny poród domowy. Ale
                ja staram się zawsze rozważać PLUSY i MINUSY.

                Idę naprawdę spać! Cześć!
                • johnnysixcannons Chyba jej odeszło 27.11.07, 03:08
                  Poród sie zbliza na razie małymi kroczkami,ale wygląda na to ,że
                  poród domowy to było chwilowe zauroczenie.
                  Poczytałem na temat porodu i złapałem się na tym ,że sam sie do tego
                  pomysłu zaplam.Sek w tym,ze to nie ja rodzę.Tak czy inaczej chę być
                  przy porodzie,bo porzednio okazłam się pomocny.Poza tym wziąć swój
                  mały skarb w ręce -po prostu bezcenne.........
                  • samwieszkimjestem Re: Chyba jej odeszło 22.01.08, 00:03
                    Jonny,
                    nie wymiękaj, tylko przeczytaj książkę. Janet Balaskas "Poród
                    aktywny". W bibliotece znajdziesz i na Allegro. Tam znajdziesz
                    DOKŁADNE dane statystyczne, dotyczące porównania bazpieczeństwa przy
                    porodzie szpitalnym i domowym. Co tu się będziemy pluc wink Jest tak
                    wiele czynników... Zdjęc możesz nie oglądac - ale pokaż Żonie.
                    Tylkio jedno powiem - jeśli ciąża jest fizjologiczna, to poród
                    domowy jest lepszy.

                    Pomyśl - wolałbyś rodzic wśród obcych, świecących reflektorem między
                    twoje nogi i wymądrzających się, kiedy cię wszystko boli, czy może u
                    siebie, z fachową pomocą, we własnej wannie czy też na własnym
                    łóżku, z muzyczką w tle, bez krzyków innych kobiet i opryskliwych
                    pielęgniarek?

                    Mówi się, że nawet najbardziej prawidłowy poród potrafi skomplikowac
                    spanikowana kobieta. A czy znasz taką, która będzie panikowac we
                    własnych czterech kątach? O zarazkach w szpitalu nie wspomnę. MOja
                    krewna miała jeden poród szpitalny i potem dwa domowe - domowe
                    rządzą!!! Powodzenia.
    • leokadia206 Re: Moja stara planuje... 27.11.07, 18:47
      ja bym odradzala, sama przechodzilam ciaze wzorowo, wszystkie usg ok
      a dziecko urodzilo sie w ciezkiej zamartwicy, dostal 2 pkty w
      pierwszej minucie!!! gdyby nie pediatrzy, anestezjolog i inni
      lekarze ktorych nagle znalazlo sie mnoswo wokol mnie dzicko nie
      mialo by szans. Teraz po kilku latach z dzieckiem jest wszystko w
      porzadku ale ile lekarzy odwiedzilismy.... odradzam tekie
      experymenty
      • arienne07 Re: Moja stara planuje... 27.11.07, 21:30
        Ja bym się nie zdecydowała po akcji której mimowolnie byłam
        świadkiem; mianowicie kiedy ja już od pół godziny męczyłam się na
        łóżku porodowym, za ścianką obok zaczęła rodzić kobieta-wieloródka
        (paskudnie to brzmi, tak jak stara pierwiastka w moim przypadku)-
        ona sprawę załatwiła w niespełna 5 min! ale okazało się, że pękła
        jej macica. Nagle zaroiło się od lekarzy i natychmiast przewieziono
        ją na blok operacyjny- po 2 dniach biegała jakby nic się nie stałosmile
        Bardzo mnie ta cała historia przeraziła i policzyłam czas od
        wezwania karetki do domu- do przyjazdu do szpitala: 60min! Ja
        rodziłam w lutym, więc jeszcze musiałabym się modlić, żeby drogi
        były przejezdnesmile)
        Dlatego wolę być najstarszą pierwiastką na całym oddziale, ale mieć
        święty spokójsmile
          • yennefer79 Re: Moja stara planuje... 13.12.07, 16:10
            Ja mam jeszcze jedna okropna historie w zanadrzu. Dziecko mojej
            znajomej urodzilo sie martwe. Rano czula ruchy, wieczorem skurcze (w
            terminie porodu), na izbie przyjec KTG i wyrok - brak tetna plodu.
            Gdyby rodzila w domu, moglaby myslec, ze to przez nia, ze czegos
            zaniedbala - myslalaby, ze w trakcie porodu, a nie doslownie tuz
            przed albo na poczatku (lekarze nie ustalili przyczyny). Nie
            wybaczylaby sobie do konca zycia.

            Nie jestem fanka szpitali. Pierwsze dziecko urodzilam tak
            bezproblemowo, ze tez sobie pomyslalam przez chwile, ze moze by tak
            drugie we wlasnej lazience...
            Ale nie. Teraz sie na pewno nie zdecyduje.
    • drugijasmina24 Re: Moja stara planuje... 28.11.07, 12:51
      Odwazna decyzja ale sie jej nie dziwie po tym co przeszlam w szpitalu w
      rzeszowie ,nikomu nie zycze,sama nie wiem czy bym sie na takie rozwiazanie ni
      zdecydowala.dodam ze moja ciocia 13 dzieci powila w domu.Pozdrawiam.
    • sineira Re: Moja stara planuje... 14.12.07, 21:26
      Jestem absolutną przeciwniczką takich rozwiązań. Fakt, w szpitalach różnie bywa,
      ale z drugiej strony nigdy nie można wszystkiego przewidzieć... U mnie lekarz
      prowadzący nie przewidywał żadnych problemów - moja budowa, wielkość dziecka i
      stan zdrowia wskazywały, że wszystko będzie ok. No i nie było. Skończyło się
      porodem kleszczowym. Tylko szybkiej interwencji lekarzy zawdzięczamy, że nasze
      dziecko jest żywe i zdrowe.
        • walker22 wracając do tematu... 06.01.08, 00:26
          ja będąc w ciąży mieszkałam w Holandii, tam porody domowe są na
          porządku dziennym (zresztą w szpitalu i tak nie ma lekarza, tylko
          położne, a lekarz na telefon..) i mimo wszystko zdecydowałam się
          przyjechać do Polski, żeby rodzić w szpitalu.. Moja ciąża była
          podobno podręcznikowa, wszystko było ok, ja byłam sprawna, zdrowa, w
          Holandii zakwalifikowano mnie do porodu domowego. Podczas porodu w
          pl, w szpitalu dziecko nagle zaczęło tracić tętno, ja dostałam maskę
          tlenową, przygotowywano nawet w pewnym momencie cesarkę.. Pod koniec
          porodu szczęśliwie naturalnego gdyby nie interwencja lekarza (po
          prostu wypchnął dziecko z mego brzucha) miałabym poród kleszczowy...
          Strach pomyśleć jakbyśmy to przeszły w Holandii...
    • kaskazuza Re: Moja stara planuje... 06.01.08, 20:45
      Szczerze mowiac, gdybym miala teraz rodzic trzecie dziecko i nie mialabym
      zadnych przeciwwskazan to powaznie rozwazylabym porod domowy, oczywiscie w
      towarzystwie doswiadczonej poloznej. Przy pierwszym dziecku za nic, ale drugi
      porod bylby dla mnie jeszcze bardziej udanym zdarzenie gdyby nie bylo lekarza.
    • ropuszka3 Re: Moja stara planuje... 07.01.08, 13:20
      Witam. zdecydowanie odradzam. U mnie przy skurczach partych okazało
      sie, że dziecko jest zaplątane w pępowinę. Gdyby nie natychmiastowa
      cesarka udusiłoby się. Dlatego uważam, że lepiej być na miejscu. Nie
      można przewidzieć co będzie się działo podczas porodu dlatego
      namawiam jednak na poród w szpitalu.
      • kon-kon Re: Moja stara planuje... 07.01.08, 18:24
        A ja nie odradzam zdecydowanie, bo sami sie nad tym zastanawiamy i co tu dużo mówić niełatwo nam podjąć jakąkolwiek decyzję. Musimy to przeanalizować.

        Ale panowie mam kolejną zagwozdkę-poród rodzinny. Moja żona bardzo chciałabym żebym był przy porodzie, ale aja jednak nie jest taki skory. To znaczy jak najbardziej, chciałabym ją wspierać, ale nie wiem czy to dobry pomysł.
          • kon-kon Re: Moja stara planuje... 09.01.08, 10:03
            To nie do końca jest tak, że nie chciałbym, bo to musi być niesamowite patrzeć
            jak rodzi się TWOJE dziecko, ale trochę sie boję co będzie potem.

            Rozumiesz, te sceny, czy one nie będą nam później przeszkadzać.
            • miacasa Re: Moja stara planuje... 09.01.08, 10:35
              kon-kon, sami najlepiej wyczujecie co dla Was będzie najlepsze, mój mąż obawiał
              się całej tej fizjologicznej otoczki porodu ale o dziwo nie był świadkiem
              niczego "drastycznego", poród to czasami wiele godzin rozwierania się szyjki i
              to najbardziej dłużący się i nudny okres porodu i wtedy będziesz żonie
              najbardziej potrzebny (nie zobaczysz niczego wstrząsającego w tej fazie,
              będziesz z nią spacerował po korytarzu, podasz wodę, pomorzesz pójść pod
              prysznic, poprosisz położną o podłączenie/odłączenie czegoś co akurat będzie
              "podpięte")
              w fazie aktywnego parcia partner stoi przy głowie rodzącej, najczęściej
              wystarczy szeptać do ucha, że świetnie sobie radzi, że jeszcze troszeczkę, że da
              radę, że bardzo ją kochasz, że jest wspaniała... i że właśnie urodziła
              najpiękniejszą na świecie istotę
              później ojciec idzie do pokoiku, w którym waży się i mierzy maluszka, a w tym
              czasie personel medyczny pomaga urodzić łożysko, szyje, sprząta krew (której Ty
              raczej nie zobaczysz, bo pojawia się jak już maluch się urodzi), przebiera mamę
              w czystą koszulkę i zaprasza Ciebie i dzidziusia do umęczonej ale szczęśliwej
              Mamy, która bynajmniej nie odstrasza wyglądem i jest już zupełnie "schludna"
              • kon-kon Re: Moja stara planuje... 09.01.08, 16:52
                Fajnie, że to tak przedstawiasz, dobrze by było, żeby tak było, ale jak sobie
                czytam wszędzie to właśnie nie jest w większości przypadków. Kończy sie to źle,
                na przykład tu:
                smyk.com/index.php?option=com_forum&action=post&id=2074&Itemid=0 bardzo
                nie chciałbym, żeby coś takiego się u mnie stało, dlatego mam tyle wątpliwości.
                • miacasa Re: Moja stara planuje... 09.01.08, 17:30
                  Tamten post jest dramatyczny, bardzo współczuję tym ludziom...
                  My też mieliśmy duże wątpliwości, mój mąż widoku krwi się boi, nogi robią mu się
                  miękkie jak się skaleczy a krwi pobrać mu nie można, bo ze strachu przestaje mu
                  lecieć smile
                  Byliśmy na kilku zajęciach w szkole rodzenia razem, na kilku byłam sama , trochę
                  poczytałam, mężowi "streściłam" bo nie bardzo chciał się wczytywać w szczegóły i
                  niedaleko terminu porodu umówiliśmy się, że zaczniemy razem i zobaczymy jak
                  będzie i nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, jeśli skończymy osobno. Osoba
                  towarzysząca przy porodzie jest bardzo potrzebna choćby po to by być rzecznikiem
                  rodzącej (nieco ubezwłasnowolnionej przez okoliczności) i "patrzeć personelowi
                  na ręce" (w przenośni oczywiście), by nic złego nie spotkało mamy i dziecka.
                  Pamiętaj, że poród odbiera położna, Ty przez cały poród możesz nie oglądać żony
                  krocza, wystarczy, że będziesz stał przy głowie (nic nie widać, kobieta ma na
                  sobie koszulkę i duży brzuch, który wszystko zasłania). Mój mąż nie odcinał
                  pępowiny bo nie chciał, córeczka urodziła się czyściuteńka, położyli ją na mnie
                  i popłakaliśmy sobie ze szczęścia. Wspólny poród w żaden sposób nie zaszkodził
                  naszej więzi erotycznej ale zdecydowanie umocnił łączące nas uczucia. Rodziłam
                  ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, Twoja żona też nie musi tak cierpieć jak
                  tamta dziewczyna, wystarczy, że się dobrze przygotujecie.
      • samwieszkimjestem Re: Moja stara planuje... 22.01.08, 00:15
        Może by się udusiło, ale nie sądzę. Położne "domowe" potrafia
        poznac, że się dziecko zaplątało, i wtedy mogą prędko naciąc
        kobietę, żeby szybciej się urodziło, i najnormalniej w świecie
        luzują tą pępowinę. KObieta zostawiona sama sobie podświadomie
        wykonuje odpowiednie ruchy, żeby się odplątało. ALe musi to bys
        kobieta, która podąża za swoim instynktem, słyszy go. Jeśli jest
        oderwana od natury i w głębi duszy marzy o cesarce (nie mówię tu o
        Tobie, tylko ogólnie), to lepszy dla niej szpital. Szpital jest
        dobry dla każdej pani, która boi się porodu w domu. Bo w czasie
        porodu strach jest bardzo niezskazany...
    • olgakw Re: Moja stara planuje... 08.01.08, 13:03
      a co jeśli dziecko będzie wymagało resuscytacji?? a co, jeśli Twojej
      żonie nie odklei się całkiem łożysko?? wyłyżeczkujesz ją bez
      znieczulenia w domu?? a co, jeśli po porodzie nie będzie się
      obkurczać macica?? a co, jeśli pęknie??
      zostawcie dla medyków co medyczne i nie zwiększajcie ilości zgonów
      okołoporodowych..
      • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 09.01.08, 22:30
        "zostawcie dla medyków co medyczne i nie zwiększajcie ilości zgonów
        okołoporodowych ..." Zacznę zaczepnie. Jakieś statystyki?

        Poród domowy oznacza, że odbywa się w domu, a nie w szpitalu.
        A oprócz lekarzy są jeszcze położne. I ty, jako kobieta, powinnaś to wiedzieć
        lepiej.

        Żona dobrze rozpoznała temat i zajmuje się tym coraz więcej "osób z branży
        medycznej" (lekarzy i położnych - rzecz jasna). A w Europie Zachodniej jest to
        niemalże standardem i to finansowanym z budżetu (ubezpieczenia zdrowotnego). W
        Polsce trzeba za to zapłacić.
        BTW Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem porodów domowych do
        standardowych usług medycznych - finansowanych przez NFZ (czytałem to jakiś czas
        temu gdzieś na gazeta.pl).
        • olgakw Re: Moja stara planuje... 10.01.08, 09:39
          Słuszna uwaga, nie poparłam tego żadną statystyką, ale trochę
          dlatego, że wcale nie jestem tendencyjna i nie mam wyrobionej w 100%
          opinii na ten temat. Z tego co słyszałam na temat porodów na
          tzw "zachodzie" od koleżanek tam właśnie rodzącyh, jeśli nie odbywa
          się to w szpitalu to raczej w izbach porodowych, gdzie są stworzone
          odpowiednie warunki. Z pewnością trzeba rozważyć wszelkie za i
          przeciw, ale moim zdaniem nie ma nic ważniejszego niż poród
          bezpieczny. Jakoś trudno mi uwierzyć, że można takie zabezpieczenie
          uzyskać w polskich warunkach w domu, ale może się mylę. Dla własnego
          komfortu nie zaryzykowałabym bezpieczeństwa noworodka i własnego
          zresztą też. A jednego nie trzeba popierać danymi statystycznymi,
          żeby stwierdzić to z całą pewnością- czasem w sytuacji zagrożenia
          liczy się czas, każda minuta, której w domu może zabraknąć.
          Czy to warto?
          • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 11.01.08, 15:19
            statystycznie (niestety nie przytoczę danych, bo to tylko ze słyszenia od pani
            pediatry, która badała mojego synka po porodzie domowym) w szpitalach częściej
            zdarzają się jakieś zakażenia (np. dróg moczowych), infekcje (zapelenie płuc),
            itp. sprawy właśnie ze względu na to że jest to szpital.
            Jak pogrzebałabyś na tym forum, to znajdziesz mój wątek z 5.04.2007 nt. tego jak
            się urodził Krzyś. A w tym wątku gdzieś powyżej powinien być link do forum
            "dobry poród". A zresztą - proszę bardzo:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548
            Dowiesz się więcej.
            Żona skorzystała z takiej możliwości i było wszystko ok. Aha, ja byłem tym "złym
            policjantem" który starał się ją odwieźć od tego pomysłu. Rozsądna argumentacja
            i kontakt z położną, która ma w tym zakresie doświadczenie, wiele może zmienić.
            Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy. Bardzo fajne jest.
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Moja stara planuje... 17.01.08, 11:00
      az musze cos dopisac mimo, ze watek ma juz pare dni...
      Osobiscie odradzam, jako swiezo po porodzie. Moja ciaza przebiegala ksiazkowo, a
      w efekcie... przez 30 godzin na patologii wywolywano mi skurcze na wszelkie
      mozliwe sposoby, bo dziecko pchalo sie na swiat, a rozwarcia prawie zero.
      Urodzilam dzieki zastrzykom, kroplowce (nawet dosc szybko, bo tylko 4 godziny),
      ale mala byla owinieta pepowina wokol szyjki dwa razy. Na szczescie pepowina jej
      nie dusila.
      Niby to prawda, co pisal matkowski o zarazkach w szpitalu i braku komfortu, ale...
      1. sprobuj dostac sie z dzieckiem do szpitala, gdy okaze sie, ze poziom
      bilirubiny jest za wysoki i trzeba dziecko poddac fototerapii. Ciezka sprawa, bo
      najpierw trzeba pobiegac po lekarzach rodzinnych, wziac skierowanie, jechac do
      szpitala dzieciecego. Pomijam fakt, ze aby byc przy dziecku, to najpewniej za
      lozko dla siebie trzeba bedzie zaplacic, a wiadomo, ze matka szczegolnie ta
      karmiaca przy dziecku musi byc. A po porodzie w szpitalu malec jest pod stala
      opieka.
      2. zapalenie pluc u dziecka. Nawet ksiazkowa ciaza nie da tobie gwarancji, ze
      maluch nie bedzie przechodzil. Wystarczy przeziebienie matki, czy inna infekcja.
      I tak jak powyzej - maluch trafia do szpitala.
      3. Pierwsze szczepienia. Nie wiem, moze przy porodach domowych, robi sie je w
      domu. Mam nadzieje, bo ja sobie nie wyobrazam tachac dziecka w dobe po urodzeniu
      po to, zeby je zaszczepic.
      4. Przesiewowe badanie sluchu - podobnie jak przy zoltaczce. Zanim je zrobisz,
      musisz biec do lekarza rodzinnego po odpowiednie skierowanie, a potem umawiac
      sie z laryngologiem i czekac. W szpitalu masz to na miejscu.
      I jeszcze slowo do matkowskiego: rodzilam na Kamienskiego i sam porod (warunki),
      opieke, polozna odbierajaca mi porod oceniam wzorowo. Gdybym chciala skakac
      podczas porodu podejrzewam, ze bym mogla, wiec czytajac twoj watek o porodzie w
      domu, bylam troche zaskoczona, kto ci takich bzdur naopowiadal, ze tylko w
      pozycji lezacej smile
      Co do oddzialu dla noworodkow, to sie zgadzam - syf totalny, zero komfortu. Ale
      przy tym wszystkim gdybym miala rodzic kolejny raz, to tylko w szpitalu. Jakby
      nie patrzec mam pewnosc, ze dziecko bedzie o wiele bezpieczniejsze (mimo ryzyka
      zakazenia w szpitalu np. gronkowcem). Btw. umowmy sie, ze wiekszosc zarazkow
      przynosza ze soba odwiedzajacy, wiec ja bym bardzej apelowala do kobiet, ktore z
      radoscia przyjmuja wizyty gosci, niekoniecznie w ilosc max. 2 sztuki.
      • m.matkowski Re: Moja stara planuje... 17.01.08, 18:37
        potraktujcie, proszę, poród domowy jako wynik głębokiego rozważania wszystkich
        za i przeciw, a nie tak jak to pewnie większości przychodzi do głowy, jak patologię.
        Oczywiście, że szczepi się dziecko tak jak należy - czyli w odpowiednim terminie
        i w domu. Przychodzi pediatra (oczywiście nie na NFZ - bo to się na razie nie
        mieści w głowach tego środowiska) i szczepi. A do porodu jest położna (tak jak
        zapewne w większości szpitali, gdzie lekarz jest od tego, że jest, jak będzie
        musiał rzeczywiście interweniować).
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: Moja stara planuje... 18.01.08, 08:01
          toz nie mowie, ze to totalna glupota, ale jak dla mnie lekko ryzykowne. Sama
          pare razy sobie pomyslalam, ze moze fajnie byloby urodzic w domu. I cale
          szczescie, ze nie zarazilam sie do tego pomyslu. Komfort komfortem, ale w razie
          komplikacji (mimo wszystko zawsze jest taka obawa) wolalam byc w szpitalu, a nie
          pedzic do niego na zlamanie karku (szczegolnie, ze mieszkam na peryferiach
          Wroclawia). A dyskomfort odczuwa w szpitalu matka, a nie dziecko, dla ktorego
          najwazniejszy jest cyc jeden badz drugi.
          No i powiedzmy sobie szczerze - porod w domu to calkiem spory wydatek finansowy,
          wiec kalkulujac na chlodno (hehehe) wole to przeznaczyc na szczepienia nie
          refundowane przez NFZ.
          I jeszcze mi cos przyszlo do glowy - mieszkam w bloku, niewielkim, ale sasiadow
          posiadam i wiadomo, ze sciany nie zaglusza wszystkich odglosow. Jakos
          stresowalabym sie rodzic w domu i krzyknac sobie od czasu do czasu wiedzac, ze
          za sciana moze mnie uslyszec sasiad. Moze i glupie, ale myslac o porodzie w
          domu, to byl jeden z argumentow przeciw smile
      • budyniowatowe Re: Moja stara planuje... 24.01.08, 17:34
        kryzysowa_narzeczona75 napisała:

        > 3. Pierwsze szczepienia. Nie wiem, moze przy porodach domowych,
        robi sie je w
        > domu. Mam nadzieje, bo ja sobie nie wyobrazam tachac dziecka w
        dobe po urodzeni
        > u
        > po to, zeby je zaszczepic.

        Dziecka wcale nie trzeba szczepic zaraz po porodzie. Moje dzieci
        pierwsze szczepienia mialy jak skonczyla dwa miesiace.

        > 4. Przesiewowe badanie sluchu - podobnie jak przy zoltaczce. Zanim
        je zrobisz,
        > musisz biec do lekarza rodzinnego po odpowiednie skierowanie, a
        potem umawiac
        > sie z laryngologiem i czekac. W szpitalu masz to na miejscu.

        Moje dzieci badanie sluchu mialy w wieku 3 tygodni. Zaden problem.

        Btw. umowmy sie, ze wiekszosc zarazkow
        > przynosza ze soba odwiedzajacy,

        he, he ,he, kto Ci to napopowiadal.
    • samwieszkimjestem Re: Moja stara planuje... 22.01.08, 00:05
      A pozatym, Jonny, miej szacunek do kobiecego instynktu... W czasie
      ciąży objawia się on w całej krasie. Przy nim lekarze są co najwyżej
      uczniami podstawówki... Co oznacza, że potrafią uratowac życie i za
      to im chwała, zarazem jednak powinni trzymac się z dala od
      prawidłowej fizjologii.
      • johnnysixcannons Re: Moja stara planuje... 24.01.08, 22:54
        Tak mam zaufanie do instynktu mojej żony tym bardziej,że odpuściła
        poród domowy.Rodzimy w szpitalu tak jak poprzednio.Z ta samą położną
        co poprzednio.Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze.
        Nie sądziłem,że wątek tak sie rozrośnie.
        • silije.amj Re: Moja stara planuje... 27.01.08, 14:56
          Rodziłam w domu z mężem trzecie nasze dziecko pół roku temu.
          Najpiękniejsze wydarzenie naszego życia opisane w całości tutaj:
          dobrzeurodzeni.pl/index2.php?id=relacje_kobiet.domowe_narodziny.htm
          Jestem wdzięczna mężowi, że nie tracił energii na wybijanie mi pomysłu z głowy,
          tylko był przy mnie cały czas, wspierał i cieszył się razem ze mną, dziś jest
          absolutnym zwolennikiem porodów domowych w przypadku braku przeciwskazań.

          Statystyki są w internecie na stronach anglojęzycznych i jasno wykazują, że
          podór w domu nie przysparza większych komplikacji i zgonów okołoporodowych niż
          porody szpitalne, raczej odwrotnie.
          Ważnymi czynnikami podnoszącymi ryzykowność porodu są: sztuczna oksytocyna,
          pozycja leżąca, stres, rózne rodzaje znieczuleń, a w trzecim okresie wyciskanie
          łożyska - tego nie ma w domu!
    • johnnysixcannons Jestjestjestjestjest 05.04.08, 14:03
      11:15 4050 g 58 cm 35 i 35 (obw gł i kl piersiowej),śliczna
      szatynka,10 pk naturalną drogą,Boże jaką mam dzielną kobietę!Stara
      kocham Cię i idę się upić zarzadzam totalne pijaństwo na e-tacie!
      • egon26 Mineło już pare dni czekamy na relacje 16.04.08, 10:09
        Jak się wam układa w czwórkę??.
        Jak mała mała??
        Jak znosi to większa mała??
        Jak ty to znosisz??
        I jak znosi to żona ??
        Jakie są odczucia, czy kocha się tak samo, czy korci was by porównywać, co wam z
        tych porównań wychodzi, czy to prawda że drugie dzieci są przeciwieństwem
        pierwszychwink
        Czekam na obszerną relacje, bo za twoją poradą też przerzuciliśmy się na
        kalendarzyk małżeński ;DD
        • malwus Relacja: 16.04.08, 23:54
          Jesteśmy 11 dni po porodzie.Jest nieźle.Na 3 dzień odebrałem żonę z
          córą.Poszedłem z Darką po mamę.Nie bardzo mi wierzyła,że mamy
          dzidzię,ale jak ja zobaczyła to była zadowolona.W domu jest
          fajnie ,więcej obowiązków i spanie jak się da,ale ...bo ja wiem?
          Niektórzy ze starej wiary wiedzą,a Wy reszto zobaczycie.Poza tym
          mamy Darkę do pomocy przy małej(zawsze pieluchę przyniesie,coś
          poda).Poza tym dzidzia wyraźnie ją śmieszy,ale się podoba.Już nie
          martwi się,że dzidzia płacze,bo często płacze.Staram się jej
          okazywać maksymalnie dużo zainteresowania,chodzimy razem na
          zakupy,basen,nadprogramowe prezenty(oczywiście konie).
          Co do żony(potocznie zwanej "starą")to była dzielna w szpitalu i
          jest dzielna w domu.Trochę niedospana i czsem zła bywa,ale nie
          wymagajmy za dużo.Byliśmy wszyscy na spacerze rodzinnym.Wielkie
          święto,bo nigdy mie nie ma.Fajnie było.Jakoś we czwórkę raźniej.
          Obecnośc maleństwa pozwoliła mi zauważyć jak daleką drogę przeszła
          moja starsza córa,która mając 3 lata jest już bardzo samodzielna.A
          tu powrót do pieluch,karmienia piersią butelką,nawet jak zgubi
          smoczek,to trzeba wstać i poprawić...no masakra.Ale własnie
          zauwarzyłem ,że kocham to najmniejsze.To nie przychodzi od
          razu,tylko postępuje znienacka i oplata człowieka,usidla i odbiera
          rozum.Takie małe śliniące,włochate,rozdarte,a takie kochane.Życie
          cudem jest...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka