romantic_walks_to_the_fridge
28.05.21, 11:38
Potrzebuję podpowiedzi, jak z klasą odwołać dzisiejszą randkę.
Faceta poznałam online. Pierwsze kilka tygodni pisaliśmy bardzo dużo i było miło (np. ciągiem od 23 do 3 w nocy, mimo zmęczenia), potem jedno spotkanie i też było ok. On zadeklarował od razu chęć kolejnej randki, mówił o poznawaniu mnie z jego znajomymi itd, ale przez cały tydzień nie znalazł więcej niż 10 min jednym ciągiem, żeby dalej poznawać się pisząc, nie było też tematu telefonu ani spotkania. Klepał coś tam codziennie od rana, ale z kilkugodzinnymi przerwami, ten kontakt był przerywany i bardzo powierzchowny, zupełnie inny niż przed spotkaniem. Byłam pewna, że przestał być zainteresowany i ok, nie narzucałam się, sama nie zaczynałam pisać ani o nic pytać. Dostosowałam się. Przedwczoraj zapytał, czy się spotkamy w piątek, zdziwiłam się, bo myślałam, ze sprawa przegrana, napisałam że ok. On - że sprawdzi pogodę i wyśle mi propozycje. Wczoraj dał radę napisać mi tylko good morning rano, jakieś zdawkowe info co robi w ciągu dnia i wieczorem, że strasznie zmachany jest po treningu. Nie odpisałam na to ostatnie, byłam pewna, że spotkanie nieaktualne i się rozejdzie po kościach. A on dziś rano z pytaniem, czy jakaś tam knajpka o 19 ok.
No i nie ok, nie chcę iść. Wcześniej było inaczej i z powodu fajnego, bliskiego rozmawiania z nim (online) umówiłam się za pierwszym razem, a teraz po tygodniu zdawkowego kontaktu nie mam już ochoty. Zazwyczaj piszę facetom prosto z mostu, dlaczego się nie spotkamy. Ale teraz nie chcę wyjść na obrażalską. Nie chcę, żeby zaczął się tłumaczyć, przepraszać, obiecywać poprawę (najgorzej). Po prostu czuję, że nie chcę iść, ale kłamać że jestem chora albo coś tam też chyba nie chcę. Jak byście to rozegrały?