Dodaj do ulubionych

W sklepie mięsnym

30.05.21, 19:26
Dialog mniej więcej taki:

Klientka: "dlaczego nie odcinacie końcówek? - przecież to też waży"
Ekspedientka bez słowa się poprawia.

Ekspedientka (już po odejściu klientki) "waga nawet nie ruszyła".

Kurtyna.

Klientka - upierdliwa czy tylko egzekwująca prawa konsumenta?

Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:35
      alterego72 napisała:

      > Dialog mniej więcej taki:
      >
      > Klientka: "dlaczego nie odcinacie końcówek? - przecież to też waży"
      > Ekspedientka bez słowa się poprawia.
      >
      > Ekspedientka (już po odejściu klientki) "waga nawet nie ruszyła".
      >
      > Kurtyna.
      >
      > Klientka - upierdliwa czy tylko egzekwująca prawa konsumenta?

      I to, i to. smile

      S.
      • raczek47 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:41
        Ja nie rozumiem o jakie końcówki chodzi,które zawyżają wagę i które należy odciąć? W kiełbasie, wędlinach? Nie spotkałam się z tym,by ktokolwiek prosił o odcięcie tzw."dupki" z kawałka mięsa czy wędliny, zresztą po co to odcinac? Czy o jakieś inne końcówki chodzi?
        • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:45
          raczek47 napisała:

          > Ja nie rozumiem o jakie końcówki chodzi,które zawyżają wagę i które należy odci
          > ąć? W kiełbasie, wędlinach? Nie spotkałam się z tym,by ktokolwiek prosił o odci
          > ęcie tzw."dupki" z kawałka mięsa czy wędliny, zresztą po co to odcinac? Czy o j
          > akieś inne końcówki chodzi?

          Chodzi o niejadalne końcówki wędlin - tam gdzie jest sama skórka, jakaś metalowa zapinka, czasem sznurek itp. Powinny być odcinane i zwykle są odcinane. Dlaczego? A dlaczego klient ma kupować coś niejadalnego i płacić jak za wędlinę?

          S.
            • rosie Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 20:55
              chciałabym żeby w pomidorach sprzedawca usuwał zielone końcówki, nie dlatego że ważą, ale dlatego że kaleczą inne pomidory. Kupowałabym wtedy więcej bez obawy, że się zepsują.
          • sasanka4321 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:50
            snajper55 napisał:


            > Chodzi o niejadalne końcówki wędlin - tam gdzie jest sama skórka, jakaś metalow
            > a zapinka, czasem sznurek itp. Powinny być odcinane i zwykle są odcinane. Dlacz
            > ego? A dlaczego klient ma kupować coś niejadalnego i płacić jak za wędlinę?

            > S.

            Nie ma szans, zeby waga wykazala te "metalowa zapinke". Jakas ekstremalnie dokladna jubilerska waga musialaby to byc. A zeby skorka byla sciagana z kielbasy przed sprzedaza tez jest mi nowe.
            • januszekxxl Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:56
              sasanka4321 napisała:
              > Nie ma szans, zeby waga wykazala te "metalowa zapinke". Jakas ekstremalnie dokl
              > adna jubilerska waga musialaby to byc.

              Wagi sklepowe ważą przeważnie z dokładnością 2g (gramy).
            • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 04:28
              sasanka4321 napisała:

              > Nie ma szans, zeby waga wykazala te "metalowa zapinke". Jakas ekstremalnie dokl
              > adna jubilerska waga musialaby to byc. A zeby skorka byla sciagana z kielbasy p
              > rzed sprzedaza tez jest mi nowe.

              Nie wiem czy ku[pując 10 dkg szynki chciałabyś dostać taką "dupkę":

              https://static.smaker.pl/photos/c/c/f/ccf0e73f2a2da0b73e63c2e66888c9d0_374148_5df8ae26c5d2d_wm.jpg


              Nie chodzi o ściąganie skórki, tylko o końcówkę np. krakowskiej, gdzie jest sama skórka.

              S.
          • raczek47 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 21:18
            Serio o to? Grubość i waga połowy zapałki zawyżają wagę? Jprdl,czy powinno się zatem obrywać pomidory z gałązek przy zakupie i obrywać szypułki z truskawek, też swoje ważą przecież. ?

            • chatgris01 Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 21:24
              raczek47 napisała:

              > Jprdl, czy powinno się zatem obrywać pomidory z gałązek przy zakupie

              Niektórzy klienci odrywają szypułki z pomidorów, widziałam na własne oczy w sklepie warzywnym (i to nie jeden raz), tak że ten cool
              • kasiaabing Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 21:37

                > Niektórzy klienci odrywają szypułki z pomidorów, widziałam na własne oczy w skl
                > epie warzywnym (i to nie jeden raz), tak że ten

                To chyba mnie widziałaś bo ja zawsze odrywam. Ale zdradzę Ci sekret, robię to dlatego żeby mi się nie pokaleczyły w torbie.


                  • silenta Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 05:34
                    No ja odrywam przed zważeniem. Np w Lidlu odrywam gdy pakuję to torebki. Gdzie indziej miałabym odrywać? Przy kasie po zważeniu? I też odrywam dlatego, że bardzo się kaleczą.
                  • kasiaabing Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 11:13
                    No przed zważeniem, bo kiedy? Waży się zazwyczaj przy kasie więc już mam oderwane w momencie wkładania do torebki. Nic nie komentuje bo nie widzę potrzeby tłumaczenia się personelowi, że oderwalam.
                    Chciałaś sobie zrobić heheszki ale Ci nie wyszło bo większość ludzi odrywa te szytułki nie z oszczędności ale z powodu kaleczenia pomidorów.
                • allijja Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 11:34
                  >To chyba mnie widziałaś bo ja zawsze odrywam. Ale zdradzę Ci sekret, robię to dlatego żeby mi się nie pokaleczyły w torbie.

                  no "mamusce" nie wytłumaczysz...
                  naprawde...gdzie sie takie rodzą? to chyba wytwór wyłącznie stołówkowego żarcia...
                  Otóż "szanowna" chatgris01 - zawsze odrywam przed ważeniem bo niby gdzie mam odrywać? przy kasie???? nie wszędzie waży sie warzywa/owoce przed kasą. To raz. Dwa, pomidory moga sie pokaleczyc TAKŻE w drodze do kasy.
                  I tak, pomidory pokaleczone psują się w miejscu pokaleczenia - pleśnieją. Zwróć na to uwage następnym razem zamiast sie wymundrzać.
                  Pierwszy raz właśnie tu dowiedziałam się, że odrywanie szypułek to przejaw sknerstwa, wcześniej do głowy mi nie przyszło, że ktoś tak mysli....Myslałam że każda "gospodyni domowa" wie o tym, że delikatny pomidor kaleczy sie od zeschnietej szypułki i szybko plesnieje w tym miejscu
              • silenta Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 05:42
                A już pomijając, że raczej odrywają, żeby się nie pokaleczyły, to kilka lat temu jak kupowało się paprykę to miała ona zawsze krótkie ogonki a od tych kilku lat szypułki w papryce są bardzo długie. To to nie jest dziadostwo ze strony producentów, że sprzedają taki produkt teraz? W jednych zakupach to nie zrobi różnicy ale taki producent sprzeda tony szypułek. I nie chodzi mi o fakt, że jest szypułka przy papryce bo to normalne tylko o tą zmianę.
              • cruella_demon Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 06:06
                chatgris01 napisała:

                > raczek47 napisała:
                >
                > > Jprdl, czy powinno się zatem obrywać pomidory z gałązek przy zakupie
                >
                > Niektórzy klienci odrywają szypułki z pomidorów, widziałam na własne oczy w skl
                > epie warzywnym (i to nie jeden raz), tak że ten cool
                >
                >
                >
                >

                Też odrywam szypułki z pomidorów.
                Przecież nie po to żeby zmniejszyć wagę, tylko po to żeby się nie podziurawiły.
                Większość ludzi tak robi.
                • mid.week Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 11:47
                  a ja się zawsze zastanawiałam czemu ludzie skubią te pomidory...
                  Bo juz innych szypułek tak maniacko nie urywają, tylko te nieszczesne pomidory zazwyczaj są obstawione dookoła ludzmi szarpiącymi odnóżki. To mówicie, że one sie kaleczą i pleśnieją? Ja kupuje oszypułkowane, bo znam inną teorie, że owoc bez szypułki szybciej się psuje. Kiedyś dorabiałam zrywaniem truskawek i mieliśmy zakaz wyrywania ich bez ogonka, pani tłumaczyła że szybciej przejrzewają i gniją. Poza tym ładnie taka gałazka wyglada z pomidorkami smile
              • rosie Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 20:57
                Ja obrywam ale wkladam te końcowki do torby z pomidorami. Jak kupujesz kilka pomidorów, to te końcówki robią dziurki w innych pomidorach. Później wokoł tych dziurek pomidor się psuje.
                • chatgris01 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 21:32
                  Ufff, przywracasz mi wiarę w ludzi smile
                  Ja ważę całość (mam w sklepie wagi samoobsługowe zaraz przy owocach i warzywach) i potem obrywam i wkładam do woreczka. Głupio byłoby mi robić inaczej, skoro cena jest za całość.
                  Ale wcześniej pisałam o ludziach, którzy to robili ze względu na cenę (bo mieli przy tym pretensje do sprzedawcy w warzywniaku).
      • 3-mamuska Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 20:05
        Te końcówki nie waza więcej niż 1 gram te sznurki czy metalowe zawieszki są mega lekkie.
        Babsko jest upierdliwe sprzedawczyni powinna jej powiedzieć odcięłam ale waga nawet nie drgnęła. Bo tamta jest przekonana o swojej za...stosci i „błyszczy”
    • totutotam.org Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 19:50
      Końcówka waży 1-2 gramy. Codzienne 100 gram szynki 8 zł, po 10 dniach wydaję 80 zł za - średnio - 850 gramów zamiast kilograma. Po 100 dniach jestem półtora kilo produktu w plecy czy wypiłam za dużo piwa?!
      Od jutra kupuję pakowane.
        • totutotam.org Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 20:13
          To byłoby fajne zadanie matematyczne; ile końcówek założyłam przy 100g szynki. Chciałam jedną (1.5g), ale policzyłam 15.
          Powinno być, na każdy codzienny zakup tracę 1.5g. Po 10 dniach minus 15. Po 100 minus 150. Ale jednak; półtora kilograma szynki mniej po niecałych trzech latach!
          • iwoniaw Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 21:42
            totutotam.org napisała:

            > To byłoby fajne zadanie matematyczne; ile końcówek założyłam przy 100g szynki.
            > Chciałam jedną (1.5g), ale policzyłam 15.
            > Powinno być, na każdy codzienny zakup tracę 1.5g. Po 10 dniach minus 15. Po 100
            > minus 150. Ale jednak; półtora kilograma szynki mniej po niecałych trzech lata
            > ch!

            To tylko przy założeniu, że codziennie przez te trzy lata kupujesz końcówkę (lub początek) tej szynki, nigdy nie trafiając na środek. 😀
      • aurinko Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 23:08
        totutotam.org napisała:

        > Końcówka waży 1-2 gramy. Codzienne 100 gram szynki 8 zł, po 10 dniach wydaję 80
        > zł za - średnio - 850 gramów zamiast kilograma. Po 100 dniach jestem półtora k
        > ilo produktu w plecy czy wypiłam za dużo piwa?!
        > Od jutra kupuję pakowane.

        Kupujesz codziennie 100g szynki w kawałku? Bo przecież ekspedientka nie wrzuci Ci metalowej zapinki czy sznurka jak pokroi na krajalnicy 100g.
      • memphis90 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 19:07
        Jak Ci to wyszło...? 100g x 10dni= 1000g szynki w cenie 10x 8zl = 80zl. 10 zapalek po 1-2 g to 10 - 20g. 1000g - 20g nijak nie równa się 850g, tylk 980g... Po stu dniach płacisz 800zl za 10kg - 200g, czyli 9800g. Wróć do drugiej klasy podstawówki...

        >wypiłam za dużo piwa?!
        Ale licząc z kapslem ważącym 2g czy bez?
    • arganowa Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 21:25
      To ja wam się przyznam, że gdy pierwszy raz w życiu kupowałam pieczarki, a było to krótko po maturze, gdy zamieszkałam bez rodziców, również uznałam, że opłaca się zapłacić za same kapelusze XD Jeśli 15 lat temu znalazłyście w markecie trochę nóżek między całymi pieczarkami, to ja tam uskuteczniałam swój sprytny plan. Pani w kasie spojrzała na taśmę z moimi pieczarkami, bardzo uważnie spojrzała na mnie i powiedziała spokojnie: dziecko, następnym razem ci takich nie przepuszczę.
      Ciekawa jestem, ile groszy oszczędziłam wtedy na tych nóżkach big_grin
    • taje Re: W sklepie mięsnym 30.05.21, 23:10
      Upierdliwa. Cena jest za produkt końcowy a nie za wędlinę bez końcówek, osłonek etc. Równie dobrze można by się domagać zdejmowania twardej skórki z parmezanu albo obierania ziemniaków w sklepie (obierki są niejadalne przecież).
      • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 04:31
        taje napisała:

        > Upierdliwa. Cena jest za produkt końcowy a nie za wędlinę bez końcówek, osłone
        > k etc. Równie dobrze można by się domagać zdejmowania twardej skórki z parmezan
        > u albo obierania ziemniaków w sklepie (obierki są niejadalne przecież).

        Nie. Sprzedawca ma obowiązek usunięcia sznurków, plomb, końcówek ze sprzedawanych wędlin.

        S.
          • kochamruskieileniwe Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 06:22
            Dawni temu, jeszcze za czasów PRL w każdym sklepie mięsnym oraz na stoiskach mięsnych w samach (najczęściej Społem) wisiała kartka, że wędliny sprzedaje się bez plomb i innych tego typu spraw. To regulowały odpowiednie przepisy.
            Czy teraz nadal te przepisy obowiązują - nie wiem.
            Ale w wielu sklepach mięsnych sprzedaje się końcówki wędlin osobno pakowane, za jakieś niskie ceny.
            I to jest moim zdaniem ok.
            Ja wolę, gdy osłonki, zwłaszcza sztuczne są zdejmowane - dużo łatwiej je zdjąć z jednego dużego kawałka, niż ściągać paseczki z pokrojonych plasterków.
            Tak samo nie przepadam za "dupkami wędlin.
            Wybieram taki sklep (na szczęście mam taki w pobliżu), gdzie takich praktyk nie uskuteczniają - czyli ściągaja osłonki i odcinają dupki, sprzedając te ostatnie jako okrawki..

          • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 16:50
            gulcia77 napisała:

            > A na podstawie czego wywodzisz ten obowiązek?

            Na podstawie przepisów.

            "§ 13. 4) Przy sprzedaży wędlin i wyrobów wędliniarskich sprzedawca obowiązany jest usunąć sznurki, końcówki oraz w obecności konsumenta plomby lub etykiety.
            W punkcie sprzedaży wędlin powinna być umieszczona w miejscu widocznym wywieszka informująca kupujących, że wędliny sprzedaje się bez końcówek, plomb, etykiet i sznurków."

            ep-projekt.pl/informacje-o-haacp/100-instrukcja-nr-3-ministra-handlu-wewntrznego-z-dnia-16-maja-1959-r-w-sprawie-organizacji-i-techniki-sprzeday-artykuow-misnych.html
            S.
            • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 17:00
              snajper55 napisał:

              > gulcia77 napisała:
              >
              > > A na podstawie czego wywodzisz ten obowiązek?
              >
              > Na podstawie przepisów.
              >
              > "§ 13. 4) Przy sprzedaży wędlin i wyrobów wędliniarskich sprzedawca obowiązany
              > jest usunąć sznurki, końcówki oraz w obecności konsumenta plomby lub etykiety.
              > W punkcie sprzedaży wędlin powinna być umieszczona w miejscu widocznym wywieszk
              > a informująca kupujących, że wędliny sprzedaje się bez końcówek, plomb, etykiet
              > i sznurków."
              >
              > ep-projekt.pl/informacje-o-haacp/100-instrukcja-nr-3-ministra-handlu-wewntrznego-z-dnia-16-maja-1959-r-w-sprawie-organizacji-i-techniki-sprzeday-artykuow-misnych.html
              > S.

              He, he, trochę to stare. Żadna wędlina by nie wytrzymała tak długo, więc pewnie rozporządzenie też. big_grin

              S.
      • mallard Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 09:37
        taje napisała:

        > Upierdliwa. Cena jest za produkt końcowy a nie za wędlinę bez końcówek, osłone
        > k etc. Równie dobrze można by się domagać zdejmowania twardej skórki z parmezan
        > u albo obierania ziemniaków w sklepie (obierki są niejadalne przecież).


        Uwielbiam takich "mędrcuf" domowego chowu, - no łyżkami bym ich jadł!

        W dawniejszych czasach ZAWSZE odcinało się sznurki, drewienka itp. z końcówek wędliny. To należało wręcz do "rzeźniczego" savoir-vivre'u, było podyktowane szacunkiem do klienta. Dlatego starsze pokolenie tego się czasem domaga.
        • taje Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 12:08
          Ach, czegóż dawniej to nie było. Ten rzeźniczy savoir-vivre, szacunek do klienta. Szkoda, że nie uczyli nieagresywnej komunikacji z osobami, które mają inne zdanie od Ciebie...
      • hrabina_niczyja Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 16:12
        Produkt końcowy to może być też początek wędliny, który zwykle się kruszy i ma mikry rozmiar plasterka. Nie, nie kupuje tego i jak mi takiej zapakują to proszę o usunięcie tych farfocli. Trudno, że sklep na problem, ja problemu mieć nie chce i zjadać potem okruszyny z wędlin czy wyrzucać dupki.
        • aurinko Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 22:02
          hrabina_niczyja napisała:

          > Produkt końcowy to może być też początek wędliny, który zwykle się kruszy i ma
          > mikry rozmiar plasterka. Nie, nie kupuje tego i jak mi takiej zapakują to prosz
          > ę o usunięcie tych farfocli. Trudno, że sklep na problem, ja problemu mieć nie
          > chce i zjadać potem okruszyny z wędlin czy wyrzucać dupki.

          Jak sklep ma mądrego kierownika to wędlina jest odpowiednio droższa aby uwzględnić koszt wyrzucenia "okruszyn i dupek" czyli tak czy siak klient zapłaci.
    • szafireczek Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 08:35
      Uzasadnienie raczej zabawne - "waży"smile
      Odcina się końcówki ze względów higienicznych, by dajmy na to taki maluch, albo ktoś słabo widzący przypadkowo nie zjadł (chociaż procesów o odszkodowanie za taki stan rzeczy u nas nie ma, bo są nieopłacalnesmile) oraz ze względów estetycznych - oczywiście o ile nie kupuje się np. całej szyneczki w siatce - ta krojona na plastry jest też z reguły odsznurowywana.
    • bei Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 09:10
      Tam, gdzie dbają o klienta końcówki odcinają, i ścinają pierwszy plaster jak wędlina już trochę w gablocie leżała. Na te końcówki jest pojemnik i jak ktoś chce to może sobie zabrać dla psa (wiem, pies nie powinien takiego jedzenia dostawać, ale tu jest wieś, i jeszcze nie wszyscy karmią czworonogi zdrowo). Znam tez starszą panią, która zabiera te końcówki na bigos.
    • allijja Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 11:46
      >Klientka: "dlaczego nie odcinacie końcówek? - przecież to też waży"
      Ekspedientka bez słowa się poprawia.

      szczerze mowiac to troche mnie dziwi to, co przytaczasz.
      jak kupuje wędliny w stoisku to one sa tam pokrojone i nigdy nie ma końcówek tego rodzaju.
      Zreszta widać, jak ekspedientki kroją wędliny , tuz za lada, i jak pieczołowicie ściągaja te siatki o odkrawaja koncówki.
      Nie wiem nawet czy krajalnica dałaby radę pokroić taką "końcówke".
      Jesli klientka kupowała wędline w kawałku no to raczej cięzko oczekiwać, ze będzie sie np. sprzedawać kiełbase tylko ze środka
      • snajper55 Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 16:55
        allijja napisała:

        > Jesli klientka kupowała wędline w kawałku no to raczej cięzko oczekiwać, ze będ
        > zie sie np. sprzedawać kiełbase tylko ze środka

        Nawet gdy kupuje się w kawałku, to sprzedawca musi te sznurki, plomby itp odciąć. Warto to wiedzieć.

        S.
    • mid.week Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 11:56
      w niektórych mięsnych stoiskach panie ucinają "dupki" szynek, kiełbas itp... Jeśli waga tego nie wychwytuje to jest to bezkosztowy gest sklepu żeby klient poczuł że sprzedawca działa w jego interesie i zalezy mu na kliencie. Ja bym się sama z siebie ucinania czegokolwiek nie domagała. Ale jak pani za lada oderwie patyczek ze słowami "przeciez nie bedę pani patyków wazyła" to po prostu jest to miłe.
    • guiwood Re: W sklepie mięsnym 31.05.21, 23:45
      klientka moze byc upierdliwa, ale nie o to chodzi, klient nasz pan, jak nas polubi to moze nastepnym razem kupi 100 kilo miesa na wesele, a jak nie to kupi u konkurencji
      klienta nalezy wysluchac i spelnic jego oczekiwania

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka