Dodaj do ulubionych

Problem z psem - ciąg dalszy.

19.09.21, 09:35
Pisałam kiedyś: pies nie pozwala aby wnieść go po schodach, nie ma windy. Pies gryzie, kaganiec nie pomaga bo pies stresuje się, sapie i w kagańcu próbuje mnie zaatakować.
Wymiękam. Mój facet pracuje w kraju x, to był jego pies. Na behawioryste muszę mieć więcej czasu, i jak przewiozę ( do behawiorysty) psa skoro boję się tegoż psa ??
No jak?
Poddaję się, niech mój facet zabiera psa do siebie albo niech wraca i zajmuje się samodzielnie psem.
Pies ma złe nawyki, utrwalone, potrzebuje spotkań z behawiorystą i pracy aby to odkręcić. Ja robię jakieś błędy o których nie wiem. A pies mnie atakuje przy próbie brania na ręce.
Coś poradzicie w tej sytuacji ?
Obserwuj wątek
    • joana012 Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 09:41
      Poprosiłabym faceta o znalezienie mu domu albo zabranie. W razie gdyby pies mnie dalej atakował a on nie zrobiłby nic oddałabym do schroniska.
      Ale ja nie przepadam za psami w blokach więc mogę mieć spaczone widzenie sytuacji
    • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 09:54
      Pamiętam Twoj poprzedni wątek i współczujęuncertain
      Czy Twoj facet ma jakieś pomysły na rozwiązanie sytuacji? W końcu to jego pies.
      Ja dzisiaj obudziłam się kiedy dziecior sprzątał zaszczaną przez psa kuchnię. Nie ma lekko ze zwierzakamiuncertain
      No ale my je uwielbiamy, a Ty zdaje się opiekujesz się wspaniałomyślnie zwierzem, z którym nie masz żadnej więzi ani frajdy.uncertain
      I musisz czuć wielką bezradność plus stres.
      • aniber Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:00
        I pies się stresuje, i ja. Najgorsze, że nie wiem co robię nie tak. Mój facet radzi aby krzyczeć na psa jak gryzie ale to głupie bo nakręci tylko spiralę stresu i strachu. Ja chcę jakoś zaprzyjaźnić się z psem ale jak ... ??
        • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:12
          Nie krzycz, będziesz potęgować stres. Zacznij od wyciszenia psa i zabawy z nim. Rzucasz np. jedną piłkę, później drugą, żeby pies zostawiał pierwszą. Żadnego wchodzenia w przepychanki podobnie na schodach - bawisz się i zachęcasz zabawką (piłka na sznurku? Sznurek? Coś z jedzeniem?) i niech sam zasuwa na górę. Jak chce więcej smaczków, to dzieł dzienną porcje jedzenia i wydawaj po kawałku na schodach. Pies nie przytyje. Posiłek zje w drodze na górę, nie umrze od tego.
      • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:09
        Psa trza nauczyć schodów. Na pewno w końcu sie da.
        Przekop internet, może ludzie mieli podobne sytuacje.
        Czy pies po prostu nie chce, boi się czy go boli ( wet)....
        Aczkolwiek jak przyczyną jest lęk/strach wielki - będzie trudno.
        Branie na ręce często jest nielubiane, szczegolnie jak jakieś błędy wasze z rym były wcześniej.
        Wydaje mi się, że trudniej będzie uzyskać to by nie atakował brany na ręce niż to, żeby po szkoleniu - nauczył się, pogodził z wchodzeniem na schody.
        Behawiorysta do domu. Problem dla behawiorysty nie powinien być za trudny.
        Na pewno nie da się rozwiązać sytuacji jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i trochę czasu/ pracy będziesz musiała poświęcić.
        • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:17
          Sami na ten lęk zapracowali. Wyobraź sobie, że spada Ci z nieba ulubiony smakołyk, wgryzasz się w niego i nagle ktoś kilkukrotnie większy od Ciebie, cap Cię pod pachy i sobie idzie. W dodatku ten większy ktoś jest totalnie obcy, nie ufasz mu. Pies próbuje odstraszyć (warczy, gryzie) i robi to w normalny sposób (nie rzuca się wściekłe, nie ma ran, nie atakuje z zaskoczenia).
          • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:52
            No cóż my też dużo, bardzo duuużo błędów zrobiliśmy, a przecież staramy się i czas poświęcamy naszym psom. Np właśnie błędem było, że pozwalaliśmy dawać smakołyk ( aha, nie wszystkie kupne smakołyki są atrakcyjne, a muszą być. Surowe kostki mięsa u nas najlepsze) obcym osobom/ sąsiadom Z RĘKI lękliwemu szczeniorowi. A trzeba było, żeby smakołyki były rzucane i jednak nie z bliska i bez wyciągania obcych łapek do niej. Miała jednocześnie jakby dwie sprzeczne rzeczy. Niedobrze. Wyrasta ( 5 miesięcy) na psa strachliwego, ujadacza, gryzącego ludzi.uncertain Ciepłe uczucia rezerwuje dla elitarnegowink grona najbliższych. Trzeba było może bardziej zostawić ją w spokoju, asertywnie chronić, nie pozwalać ludziom na ochocze i życzliwe próby " przekonania " psa do siebie czynione przez te obce osoby.
            Na początku, kiedy miała 2 miesiące wydawało się, że lepiej poradzimy sobie z jej ewentualną nie chcianą agresją lękową i niechęcią do obcych, po prostu leciutko różniła się od brata ale chcieliśmy pracować nad tym. Jej brat kocha ludzi.
            Oba fajne ale ona mega wrażliwsza jest od niego i wręcz musi odsypiać dłuuuużej stres kontaktów z niechcianymi ludźmi i nowymi albo tylko różnymi sytuacjami życiowymi. Po bracie jej spływa wszystko jak po kaczce: np nawet nie zauważa, że kot obił mu mordkę. Obcych ludzi ( niestety też dzieci) obskakuje miłośnie na spacerach.
            Biorąc powyższe pod uwagę tzn własne błędy, rozumiem, że autorka z psem, który jej nie lubi ( jeszczewink ) i mającym za sobą popaprane doświadczenia i utrwalone lęki oraz właściciela psa zalecającego wrzaski na poprawę sytuacji - może być przytłoczona i zestresowana. I bezradna. Bezsilna.
            Choć berdebul trafnie opisałaś sytuację psa.
            To podobna sytuacja do tej ze smakolykiem mojego szczeniaka z obcej okropnej ręki, której się boisz.
        • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:25
          Pewnie bez sensu i niefachowe takie forumowe rady cioci kloci ale rozsypywałaś smakołyki na tych schodzach jeśli pies łakomy?.
          Nie napinałaś smyczy, nie napinasz? Nasz Jasiek robi baranka jak tylko ktokolwiek napnie smycz i próbuje pociągnąć go gdzieś. Nawet jak chce gdzieś wejść/ pójść. Wtedy traci ochotę. Przy najmniejsxym ciągnięciu za głowę czy za szelki.
          Jak pies nie znosi dotyku, odczulaj na dotyk. Dotykasz najpierw prawie wcale, lekko, delikatnie i nagradzasz i karmisz zanim zdąży się zdenerwować. Bierzerz łapkę , a drugą ręką karmisz. Nie musi rozwiązać problemu bo może z dotykiem nie ma problemu tylko z podnoszeniem, które nie jest normalnym, gatunkowym zachowaniem psa.
          Generalnie my nauczyliśmy akceptacji " strasznych" schodów ( nasze szczeniaki nie akceptowały bloków i zwiewały gdzie pieprz rośnie jak chcieliśmy np wspiąć się z nimi po schodach do teściowej). Ale u nas to była łatwizna w porównaniu z Twoją trudną sytuacją bo były malutkimi szczeniętami, nie miały wielu schodowych traumatycznych doświadczeń tylko zwykńy szczenuęcy lęk i wystarczyła "socjalizacja"wink ze schodami intensywna.
          Napisz na forum kiedy uda Ci się rozwiązać sytuację szczęśliwie. Pozdro
      • ajaksiowa Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:07
        Czy Ty myślisz że całe życie kaźdego psa przebiega wyłàcznie bezstresowo?moja poprzednia suka podczas zabiegu wet musiała być trzymana przez dwie osoby i oczywiśc ie w kagańcu,biorąc psa w kagańcu na ręce czego się obawiasz?że cię ugryzie?wydaje mi się że ten pies jest normalniejszy od ciebie🤬🤬
            • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:28
              Kupić nowy kaganiec, najlepiej w innym kolorze/kształcie i nauczyć noszenia kagańca krok po kroku. Podobnie ze schodami. Dzielisz duże zachowanie (wejście z parteru do mieszkania/noszenie kagańca) na malutkie etapy. Najpierw kaganiec i pies przebywają w jednym pomieszczeniu, kaganiec na podłodze, daleko od Ciebie, jak pies podejdzie i obwącha - nagroda (rozważ kliker, łatwo zaznaczyć dobre zachowanie), powtarzasz kilka razy, aż pies chętnie sam podchodzi, później dotyka, później trzymasz kaganiec w ręku i nagradzasz podejście do Ciebie z kagańcem, później włożenie pyska (nie czarujmy - wkładasz tam smakołyk i pies ma sobie wyjąc, później przekładasz smakołyk przez kratki itd). Podobnie ze schodami, trzeba zrobić z nich fun i nagradzać najpierw spojrzenie w kierunku schodów, później wąchanie, później podjęcie smakołyka (syf, ale później najwyżej odrobaczysz) zw schodów i tak dalej. Możesz spróbować „zaciągnąć” psa na schody za łyżką pełną masła orzechowego niesolonego/pasztetu/mielonego mięsa/niezłe są tez słoiczki dla dzieci, to musi być coś co może wylizać po drodze. Lizanie uspokaja, jedzenie uspokaja.
            • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:11
              My do kagańca też dłuuugo codziennie przyzwyczajaliśmy. Tzn szczeniaki bo naszej staruszki husky nie i ona nadal nie lubi kagańca ale w zasadzie prawie nigdy go jej nie zakładamy. Ostatni raz kilka razy w pociągu/ autobusie i rok temu w Lublinie w browarze tzn pubie przy browarze/ restauracji bo prosimy o wpuszczanie suczki tam gdzie nie ma zgody na zwierzęta i w kagańcu zgadzają się.
              Szczeniaki po kilkumiesięcznym smarowaniu pasztetem kaganca, wsypywanu smakołyków i mięsa do niego - akceptują bez problemu i noszą nawet dłużej choć nadal nie lubią i nie polubią nigdy raczej. Spacerując w kagańcu jeszcze nadal tarzają się w trawie i próbują łapami sciągać. Uczymy więc dalej tej akceptacji ale zdarzyło mi się użyć kagańca jedynie dla własnej wygody i spokoju kiedy innego opiekuna psów nie było i chciałam mieć trochę spokoju w ogródku na leżaku ( nie hałasują, nie szczekają w kagańcu tak dokuczliwie). Nadużyciewink wiem, ale mój spokój ducha i przyjemność z ciszy czasem wygrywa z ich potrzebami i fanaberiami. A ujadanie trudne jest do ogarnięcia.
        • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:22
          Mają schody na których można trenować? Zmiana środowiska i praca nad psem to niezły pomysł, wywiezienie psa i niech biega po ogrodzie na wsi samopas to zły pomysł, bo niczego nie zmieni i niczego nie nauczy, wręcz przeciwnie. Pies ma pozyskiwać wszystkie porządane zasoby od człowieka - jedzenie, zabawki, pieszczoty. Masz być skrzyżowaniem puszki na ciastka z wyrzutnią piłek. wink Ma chcieć z Tobą przebywać i czerpać z tego korzyści (nie oszukujmy się - materialne wink, żadne tam „good job” czy „dobry pies” bo są aktualnie bezwartościowe).
          Przeczytaj książkę „Sygnały uspokajające”, albo wrzuć filmik z zachowaniem psa (może być na priv). Na moje czucie to zagubiony psiak, którego trzeba od nowa zsocjalizować.
          • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:46
            Berdebul, wiem, że off top zaśmiecam wątek ale liczę na wyrozumiałość autorkiuncertain
            Jej sytuacja, trudniejsza od mojej, trochę przypomina moją bo szczeniaki nie są przeze mnie tylko przez dzieciora adoptowane mojego i po prostu nie są moje. Ja je tylko pokochałam. Jestem kociarą ( zdecydowanie koty
            mnie fascynują, nie psy) i czasem żal, że aż tyle czasu i pracy psy wymagają, czasu, który wolałabym choćby przyjemnościowo np kotom poświęcić naszym. A autorka w dodatku wyraźnie napisała, że czasu zwyczajnie nie ma. Ja na razie kupuję motylki kocie mechaniczne itp albo bawię i psie i kocie towarzystwo jednocześnie wędką, bo psy nasze są gończo- łowne choć piłek nie lubią żadnych. Koty są jednak z lekka zaniedbane obecnie.
            Berdebul pisz wiecej w psich wątkach. Książkę polecaną przez Ciebie już mam i przeczytam.
            Mnie trudno w stresujących sytuacjach zachować spokćj, zimną krew i zastosować w praktyce wsxystko to czego nauczyłam się w teorii i od dzieciora i jej przyjaciół wolo.
            Myślę, że autorce w stresującej sytuacji bycia atakowaną przez psa - też stres może utrudniać zastosowanie Twoich rad. A przecież na razie psa nieakceptującego noszenia i tak musi wnosić kilka razy na górę. Zanim pies nauczy się czegokolwiek. Szkoda, że brak ogródka.
            Wiem, że psy można od nowa zsocjalizować. Pewnie wolniej to idzie niż wtedy kiedy są malutkie. Nasze są już ( dosłownie) spore, mają różne rzeczy do wypracowania i często mam poczucie porażki i zmęczona jestem. Za 4 lata będzie łatwiejwink
            W każdym razie dzięki i ode mnie za to, co piszesz.
            • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 12:44
              Nie ma ogródka, ale można wstawić kuwetę. Można zmienić okoliczności (koszyk, torba). Psy skupiają uwagę na krótko i więcej uczą się z kilku sesji o długości minuty, niż w czasie długiego treningu jak się rozproszą/pojda pobawić z psem ćwiczącymi obok/zobaczą coś ciekawego/zwęszą (myśliwskie…co za koszmar). Wyuczenie zachowania typu przywołanie to tysiące powtórzeń, ale taki koszyk to fajna sztuczka.

              Co Cię stresuje? Jeżeli psy mają zapewnione bezpieczeństwo, to reszta jest do wypracowania.
        • ajaksiowa Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:24
          aniber napisała:

          > Berdebul, a poczytałaś wpisy w tym wątku? Bo pamiętam, że znasz się na psach. C
          > o o tym myślisz? Czy zostawienie psa u rodziny, na wsi na chwilę, bardzo pogors
          > zy sytuację?


          Mam nadzieję że jednak jesteś trolem
    • default Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:28
      Ale ten pies Cie naprawdę gryzie ? W sensie -wbija żeby w ciało z całej siły, zaciskając szczeki ? Czy tylko warczy i kłapie dziobem w Twoim kierunku albo łapie lekko za palec ?
      Bo jak to drugie, to moze po porostu to taki złośnik i niedotykalski. Nasza Hesia taka jest, nie znosi dotykania pleców i zadu, zawsze wtedy zaczyna głośno warczeć, a potem rzuca się z zębami - ale nie gryzie, trzaska zębami tuz przy ręce. Czasem lekko złapie. Tak samo reaguje we wszystkich sytuacjach, które jej nie pasują - zbyt długie głaskanie, przytulanie, pochylanie się nad nią i mówienie do niej. My to po prostu ignorujemy.
      • aniber Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:41
        Pies warczy głośno i patrzy co robię, a jak pochylam się nad nim to rzuca się wściekle na moją rękę, z zębami i mam ślady zębów jeśli w szybko nie cofnę ręki.
        Czasami w domu wystarczy, że zbliżę dłonie do psa stojącego na podłodze a pies warczy.
        Wczoraj zaatakował mnie - opisałam wyżej, co było.
          • aniber Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 10:51
            Dzięki. Dzisiaj zostawię psa na wsi. Wiem, że behawiorysta nie pochwaliłby takiej decyzji bo to nasz pies - należy do naszej rodziny. A będzie "u obcych".
            Wiem, że to zła decyzja ale boję się bardzo tego psa i nie ma innej rady.
              • berdebul Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:33
                Nienormalne psy to promil. Większość zachowuje się w sposób nieakceptowalny w wyniku działań właścicieli. Zaden pies nie będzie normalny, jeżeli człowiek nie poświęca mu uwagi, nie bawi się, nie ma wspólnych aktywności.
                • klementyna156 Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:45
                  To troll, teraz już nie mam wątpliwości.
                  Poprzednio pisała, że pies normalnie schodzi ze schodów, tylko wracać nie chce. Rzekomo nie miał w poprzedniej wersji przeciwskazań do chodzenia po nich, jest zdrowy, przebadany przez weta. Gdyby to była prawda - obstawiam, że spacery trwają 5 minut i pies nie chce jeszcze do domu, to się zapiera przed powrotem. Nic dziwnego.

                  Na szczęście - to tylko pies wirtualny, a wątkodajka zmyśla w wyjątkowo okropny sposób.
                  • aniber Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 15:52
                    klementyna156 napisał(a):

                    > To troll, teraz już nie mam wątpliwości.
                    > Poprzednio pisała, że pies normalnie schodzi ze schodów, tylko wracać nie chce.
                    > Rzekomo nie miał w poprzedniej wersji przeciwskazań do chodzenia po nich,

                    Bzdury piszesz. Ja pisałam, że znoszę go ze schodów bez problemu i pies da się wówczas nieść na rękach. A spaceruję około godziny.
                    • klementyna156 Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 21:03
                      aniber napisała:

                      > klementyna156 napisał(a):
                      >
                      > > To troll, teraz już nie mam wątpliwości.
                      > > Poprzednio pisała, że pies normalnie schodzi ze schodów, tylko wracać nie
                      > chce.
                      > > Rzekomo nie miał w poprzedniej wersji przeciwskazań do chodzenia po nich
                      > ,
                      >
                      > Bzdury piszesz. Ja pisałam, że znoszę go ze schodów bez problemu i pies da się
                      > wówczas nieść na rękach. A spaceruję około godziny.
                      Tak, pamiętam - pisałaś też, że 5 razy dziennie. Po godzinie. Jasne. On próbuje zwiać od ciebie po prostu, oszaleć można od 5 takich wyjść. Sama jedź na wieś i zamieszkaj w wygodnym kojcu.
                      Ech, te dzisiejsze trolle, zupełnie nie umieją w trollowanie.
                • igge Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 12:03
                  Nasze mają rodzeństwo do zabawy i korzystają, oj korzystająwink ale i tak bawimy się trochę. Samo uczenie, socjaluzacja, szkolenie, spacery, hasanie na spacerach w różnych miejscach jest mega czaso i praco chłonne. Nawet tv oglądamy i posiłki w kuchNi celebrujemy oraz sprzątamy - z psiAkami pod nogami i zajmując się jednocześnie ich aktywnością plus dostarczając co jakiś czas atrakcji.
                  Jak zdarza się gorszy czasowo dla nich dzień albo pogoda do doooopy i leje - i ułatwimy sobie ich kosztem życie - nie chcą wejść do klaty kennelowej. Jak są naprawdę porządnie wyczerpane zabawą, sxkoleniem, zapachami, atrakcyjnymi miejscami spacerów i ich długością, hasaniem - kennel jest znow lubiany i pożądany jak zwykle.
                  No i noce i ranki spokojne.
            • rozaliaolaboga Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:14
              O kurczę.. Teraz doczytałam.
              Porażka....
              To oczywiście twoja decyzja. Dla mnie byłoby to klęska życiowa i porażka, także wychowawcza, wobec mojego dziecka, którego przyjaciel został oddany, bo mama bała się warczacego jamnika.
              Dla jamnika może być to ostatnia zima w życiu, jeśli będzie na dworze i przyjdzie mróz taki jak w zeszłym roku.
            • sumire Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 12:50
              Yyy, pomijając "banie się bardzo" jamnika, to ten pies nie należał do waszej rodziny. Z poprzedniego wątku dość wyraźnie wynikało, że nie masz z nim żadnej więzi i że go nie lubisz. To był raczej lokator, a nie członek rodziny, więc o czym tu w ogóle dywagować.
    • rozaliaolaboga Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:10
      Wezwij behawiorystę do domu.
      Boże, to jest jamnik, ja myślałam, że to o jakimś potworze piszesz.... big_grin
      Napisz do fundacji Jamniki Niczyje albo jakiejś innej, może mu znajdą dom, może coś doradza... Jamniki są trudne, ale to w sumie male psy, więc nie ma raczej zagrożenia, że zrobią poważna krzywdę.
      Moj jamnik też bardzo nie lubił być podnoszony, potem mu przeszło. Ale po schodach chodzi jak zawodowiec. Skupiłabym się na nauce chodzenia po schodach najpierw.
    • kanna Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 11:58
      Podstawowe, najbardziej podstawowe pytanie, na które musisz sobie szczerze odpowiedzieć: czy JA chcę wychowywać tego psa?

      Behawiorysta nie zrobi tego za Ciebie, pokaże co i jak, ale ćwiczyć musi sama.

      Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie.

      Jeśli chcesz - behawiorysta, fora, rady itp.
      Jeśli nie chcesz - ultimatum dla faceta znajduje psu nowy dom lub psiak idzie do schroniska.

      Sytuacja, którą opisujesz, nikomu nie służy. Sama się nie rozwiąże.
    • umi Re: Problem z psem - ciąg dalszy. 19.09.21, 15:16
      Ja proponuje cos takiego:
      1. przebadac, moze cos go zwyczajnie boli (kregoslup?)
      2. jesli zdrowy jak kon, zaczac go trenowac. niech wykonuje polecenia. jesli nie wiesz jak, porozmawiaj z behawiorysta albo zwyczajnie poszukaj materialow/ksiazek o ukladaniu psow.

      Zanim zadziala powyzsze: moze kup plecal albo torbe do noszenia/wozenia psow? Tak ana jamnika powinnas znalezc bez wiekszych problemow. I naucz go, ze wchodzi do tej torby czy plecaka. Potem zasuwasz i wtedy podnosisz calosc.

      Swojego psa nie mozna sie bac. Skoro jestes jego rodzina i przewodnikiem, nie mozesz byc tchorzem. Ani osoba agresywna. Jedno i drugie to skrajnosci, pies bedzie glupi od tego. pogadaj z jakims sensownym behawiorysta. I psa przechwyc dla siebie, jesli chlop go i tak nie wychowuje. Jamniki maja niestety charakterki. Ale lakome tez sa. Jesli za zarcie zrobi wszystko, to jest polowa sukcesu i z madra rada spokojnei go ulozysz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka