12.11.21, 21:32
Apropos związków, nie wiem czy mam jakąś depresje ale związki kojarzą mi się głownie z harówką i ze stresem, nie ma nic za darmo.Czy wy macie stabilne, spokojne stałe relacje które was koją a mężowie są ostoją?Bo ja gdzie nie spojrzę tam więcej stresu w stałych związkach, nie widzę żeby kobiety kwitły w długich związkach.Sama mam wrażenie że jest jakoś trudniej a nigdy nie byłam tak naprawdę sama.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Związki 12.11.21, 23:06
      fioletowa01 napisał(a):

      > Czy wy macie stabilne, spokojne stałe relacje które was koją a mężowie są ostoją?

      Tak, ale my już mamy za sobą 33 lata w małżeństwie i prawie 40 od poznania się... czas na jaki-taki spokój.
    • marzeka11 Re: Związki 12.11.21, 23:14
      W tym roku 32 lata po ślubie, razem- 34- mam dobrego męża, a przede wszystkim wzajemnie mogliśmy siebie "sprawdzić" w trudnych chwilach, ale takich naprawdę trudnych (wzajemne ciężkie choroby). I cieszę się, że po tylu latach nie tylko kocham, ale tak zwyczajnie lubię swojego męża.
      • aqua48 Re: Związki 12.11.21, 23:22
        marzeka11 napisała:

        > przede wszystkim wzajemnie mogliśmy siebie "sprawdzić" w trudnych chwilach, ale takich naprawdę
        > trudnych

        Tak, za nami też wiele takich chwil, stresów i sprawdzianów życiowych. Za wsparcie w kilku z nich będę mojemu mężowi zawsze wdzięczna, tego się nie zapomina.
        • igge Re: Związki 13.11.21, 13:41
          U nas też. No i co ważne dobrze się bawiliśmy i bawimy w swoim towarzystwie. Dużo śmiechu jest, żartów, wygłupiania nawet, idiolekt rozrywkowy wewnątrzrodzinny. Poczucie humoru u partnera to podstawa. I to, że nas pociąga, podoba się po prostu
    • podaje_haslo_okon Re: Związki 12.11.21, 23:15
      Mam stabilną i spokojną relacje, bo takiej potrzebowałam. Gwarantuje ją stabilny i spokojny partner, którego bardzo trudno wyprowadzić z równowagi smile Ja mam swoją teorię, że stres w związkach jest generowany przez założenie, że tak już ma być na zawsze. Ja od takiego myślenia stronię. Jak dojdziemy do momentu, w którym ze związku będzie więcej szkody niż pożytku, to się po prostu rozstaniemy.
        • podaje_haslo_okon Re: Związki 13.11.21, 01:16
          W sensie, że jedna osoba uzna, że ze związku więcej szkody niż pożytku? No to się rozstaniemy. Po co tkwić w związku, w którym jedna ze stron się męczy? Dla mnie to już wypełnia znamiona - więcej szkody niż pożytku - również dla drugiej strony.
    • mrs.solis Re: Związki 12.11.21, 23:28
      Tak mam stabilny zwiazek. Moj maz to przede wszystkim moj dobry kumpel. Jestesmy razem 21 lat. Nigdy nie musielismy sie jak to mowia "docierac" , bo bylismy kompatybilni od samego poczatku.
      • chatgris01 Re: Związki 13.11.21, 10:42
        mrs.solis napisała:

        > Tak mam stabilny zwiazek. Moj maz to przede wszystkim moj dobry kumpel. Jestesmy
        > razem 21 lat. Nigdy nie musielismy sie jak to mowia "docierac" , bo bylismy
        > kompatybilni od samego poczatku.
        >

        My razem od 24 lat, reszta identycznie.
    • extereso Re: Związki 13.11.21, 06:40
      Właśnie całe życie się dziwiłam jak słyszałam nad związkiem trzeba pracować. Co? Nie mam poczucia ani harówy ani pracy. Na czym ta praca polega? Serio pytam. Myślę że jeśli jest dobrze dobrana para to po prostu płynie. Też, jak większość tu pisze, doświadczyliśmy się w trudnych chwilach i jestem wdzięczna za wsparcie jakie dostałam. Nie widzę tych nakładów i wysiłków, natomiast mnóstwo korzyści z bycia w związku.
      • mae224 Re: Związki 13.11.21, 09:46
        Wydaje mi się, że jest masę niedojrzałych/zaburzonych osób, które nie potrafią w związku przeskoczyć pewnych problemów. I muszą pracować nad sobą/ nad sobą w związku, żeby nie niszczyć tej relacji.
        Dobrze dobrana para może i płynie, ale nie wiesz, jakie problemy może napotkać po drodze: choroby swoje, rodziców i dzieci, bezrobocie, uzależnienia, problemy mieszkaniowe, finansowe, łóżkowe, emigracje, zdrady.
        W związkach żyją nie tylko pewne siebie, zupełnie zdrowe psychicznie, stabilnie emocjonalne osoby. Zwykle kompleksy jednej strony mogą mocno wpływać na relacje.
        • marzeka11 Re: Związki 13.11.21, 09:58
          Podpiszę się, podobnie to widzę.
          I często tak naprawdę słowem-kluczem jest słowo: "dojrzałość", dotyczy i kobiet, i mężczyzn. Mam w swoim otoczeniu kobietę, 3 mąż na stanie (właśnie są w fazie wypalenia, niedługo pewnie rozwód), po drodze wiele innych związków, za każdym razem to samo "to TEN, teraz to już NA ZAWSZE", a wszystko sprowadza się do emocji tylko, emocji plus i emocji minus.
        • extereso Re: Związki 13.11.21, 10:08
          Tak zgadzam się. chodziło mi o przekonanie, że bycie w parze jakoby z definicji wieszaki się z koniecznością " pracy" i z tym mi nie po drodze. Dla mnie ten wysiłek trzeba było ponosić w odniesieniu do rodzicielstwa, do bycia w związku- nie. Ciekawe, czy są tacy którzy w tym przypadku go nie czują.
          Jesteśmy po ślubie 26 lat, jasne, że doświadczyliśmy trudności życiowych, ale jestem przekonana że razem lepiej i łatwiej sobie z nimi radzić niż samemu. Choć prawda że problemów z kompleksami, nałogami, seksualnością czy zdrowiem psychicznym nigdy nie mieliśmy i racja że wtedy samo wytrwanie w związku mogłoby być problemem( i nie jest oczywiste, założymy że masz wypadłby w nałóg, czy bym z nim trwała? na dłuższą metę nie).
          • igge Re: Związki 13.11.21, 13:57
            U nas to chyba wszelkie możliwe trudności i życiowe kłody pod nogi prawdopodobnie już były i strach myśleć co by tu jeszcze ciężkiego mogło się wydarzyć...🤨
            No ale właśnie związek był tym obszarem życiowym beztroski i odpoczynku od trudności i frajdy i siły. Choć jesteśmy mega różni i liczne doświadczenia rozwalające związki innych osób też nie są nam obce.
            Tak więc zdecydowanie nie brak problemów jest źródłem satysfakcji i szczęścia naszego w związku.
            Po ślubie 28 lat. Związek/ mieszkanie razem przed ślubem sporo dłużej.
    • zona_mi Re: Związki 13.11.21, 09:56
      Wiele lat byłam sama, byłam też w nie najłatwiejszym związku, a teraz jestem w optymalnym dla mnie.
      Mam - i daję - wsparcie, nie mecze die, nie poświęcam ponad miarę i nie wymagam poświęcenia od drugiej strony.
      Mam poczucie bezpieczeństwa, stabilności, spełniania wzajemnie potrzeb i oczekiwań, co też rozkłada się na resztę rodziny, bo oboje mamy dzieci.
      Okazało się, że taki związek jest możliwy i realny do stworzenia i utrzymania jak dotąd.
      Za podstawę uważam podobne cele i komunikację.
    • lilia-anna Re: Związki 13.11.21, 10:35
      Tak, mam - 23 lata razem, z czego 18 lat po ślubie. Różne rzeczy mi w życiu nie wyszły, ale męża mam zdecydowanie super (a były trudne chwile: choroby, dwa poronienia, nagla śmierć w najbliższej rodzinie).
    • volta2 Re: Związki 13.11.21, 11:31
      jeżeli oczekujesz kwitnienia kobiety to chyba masz problem

      musi kwitnąć? nie może być zwyczajnie, prawda? że też kwitnienie nie zastąpiłaś motylami w brzuchu.
    • igge Re: Związki 13.11.21, 13:20
      Ja akurat kwitnę.
      I teksty o " dbaniu" w stylu harówki o związek są czystą egzotyką dlanue.
      Nigdy o związek jakoś specjalnie nie dbałam ani nie pracowałam nad nim. To samo partner. Po prostu od dawien dawna jesteśmy razem i jest nam dobrze.
      Stabilna, spokojna, romantyczna, stałą relacja, która mnie koi, a mąż jest ostoją.
      Zero jakiegokolwiek I kiedykolwiek kryzysu najmniejszego.
      Zdarza nam się pokłócić bo ja nie jestem tak łagodna jak mąż i mam sporo wad. Zresztą kłótnie są nieuniknione i dają info, co jest ważne dla partnera/ partnerki.
      • igge Re: Związki 13.11.21, 13:22
        Harówka i stres????
        A w życiu!
        Związek fajny czuły to sama błogość i ukojenie i siła do życia I pokonywania trudności.
        • igge Re: Związki 13.11.21, 13:33
          Aha, jeszcze autorko piszesz, że nie ma nic za darmo...
          A mnie się wydaje, że jest odwrotnie.
          Tzn w dobrym kochającym związku jest cała masa, o ile nie wszystko, za darmo.
          W związku nie ma skrupulatnej księgowości co kto dał drugiej osobie I co , w związku z powyższym powinien otrzymać w zamian.
          Nie myślisz o tym i koniec.
          Dajesz tyle i wtedy i to, na co masz ochotę ... partner/ partnerką tak samo.
          Związek to niby przeciwieństwo wolności, a jednak ogromna wolność i przestrzeń gdzie wszystko jest za darmo.
      • chatgris01 Re: Związki 13.11.21, 13:56
        igge napisał:

        > Zresztą kłótnie są nieuniknione

        Nie są, zapewniam.


        > i dają info, co jest ważne dla partnera/ partnerki.

        Można to sobie komunikować spokojnie.
        • igge Re: Związki 13.11.21, 14:14
          No dobra.
          Czyli można.

          My też dążymy do tego ideału🙂 spokojna głowa.
          Ale daję sobie prawo teraz do wyrażania złości na coś co mi nie pasuje. (Kiedyś nieświadomie sobie z tym radziłam i niekoniecznie tak jakbym chciała tzn spokojnie.)
          A on ma prawo być czasem zirytowany czy zniecierpliwiony.
          Oboje bywamy zmęczeni.
          No ale skoro u Was Chat nigdy żadnych kłótni nie ma to widać nie jest to zupełnie niemożliwe, nawet przez całe dziesięciolecia bycia razem?

          Czyli to moja wina i mojego niecnego charakteru bo rzeczywiście kiedyś na samym początku z moim partnerem było totalne zero kłótni mianowicie dlatego, że akurat z nim NIE DAŁO się w żaden sposób pokłócić.

          Dalej jest to rzadkość.
          Ja wykonałam kawał pracy nad sobą, a on był cierpliwy i nie zniechęcał się do mnie i był wspaniałomyślny i nigdy nie chował/ nie chowa żadnej urazy za cokolwiek.
          Był to w pierwszym roku mojego mieszkania z nim szok dla mnie ( ten brak możliwości pokłócenia się o nic) bo moja Matula miała, najdelikatniej to nazywając, duży problem z emocjami, a z kontrolą emocji do dziś duży problem ma.
          Czyli kłótnie i niestabilna przemocowa matka to była moja codzienność w dzieciństwie i wczesnej młodości. W porównaniu z tym to cały nasz związek z mężem można nazwać brakiem kłócenia się.
          • igge Re: Związki 13.11.21, 14:24
            Ale chat na usprawiedliwienie dodam, że nasze kłótnie są cywilizowane.
            Tzn w sensie od razu po nich jest natychmiast zgoda I czułość. Zero wyzwiskw kłótnuach i dopieprzania sobie czymkolwiek, zero słów, których nie można zapomnieć bo były aż tak raniące, zero fochów, zero obrażania się na siebie, od razu tulenie się czy ewentualne przeprosiny potem, po każdej kłótni prze te 30 lat mam wrażenie rozumiem go, a on mnie lepiej i nasze wzajemne różne potrzeby ( jakoś o ile zaniedbywane czy nie dostrzeżone wcześniej) są jeszcze lepiej zaspokajane.
            Zapominamy o kłótniach od razu.
            Dlatego traktuję je w jakimś sensie za cenne info o tym co jest dla nas indywidualnie i aktualnie ważne. Albo uwiera.
            • chatgris01 Re: Związki 13.11.21, 14:37
              To nie jest kwestia winy, tylko charakterów/dobrania się charakterami. Oraz umiejętnością panowania nad emocjami, a z tym miałaś pod górkę, bo nikt Cię w dzieciństwie nie nauczył (a i tak nie każdy może się nauczyć, bo wracamy do kwestii charakteru).
              No i niektórzy po prostu lubią się kłócić, i ich prawo (choć to raczej nie Twój przypadek).
              Ludzie są różni, ich kłótnie też wyglądają różnie.
              • igge Re: Związki 13.11.21, 18:30
                No więc chat, powiem krótko, że nie chciałabym aby nawet jedna jedyna przez 30 lat nasza z mężem kłótnia nawet minimalnie przypominała czymkolwiek kłótnie (czy nawet zwykłą czasem rozmowę) w wykonaniu mojej rodzicielki.
                I na szczęście tak nie jest I nigdy nie było. Uff.
                Mam taki uraz, że zwiałabym w podskokach po pierwszym takim zdarzeniu. Bez względu na okoliczności.
                Przynajmniej kiedyś.
                Dziś jestem bardziej wyrozumiała ale mam wyjątkowo spokojnego i czułego partnera. I długą dobrą historię związku za sobą, taki jakby kapitał życiowy.
                Rzuciłam kiedyś całkiem fajnego i zakochanego we mnie faceta po jego jednym leciutkim podniesieniu tonu głosu na mnie w czasie burzy na kajaku gdy sama upierałam się przy wiosłowaniu, a miałam wiosła pierwszy raz w życiu w ręku i przeszkadzałam w sterowaniu kajakiem.
                • igge Re: Związki 13.11.21, 18:34
                  Jeśli chodzi o charaktery i dobranie się, to wg mnie, jesteśmy mega różni ( charaktery) mega niedobrani i mega dobrani jednocześnie.
                  Ktoś nam powiedział kiedyś, że powinniśmy uczyć się od siebie nawzajem. Jak ogień i woda.
                  To chyba normalne i całkiem częste ( chyba?) jak decyduje chemia i ludzie są bardzo młodzi startując w związku.

          • igge Re: Związki 13.11.21, 18:39
            Myślę też, że poczucie, że partner Cię rozumie jest ważne.
            Są tego granice.
            Ale mamy poczucie, że jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi i nikt na świecie nie rozumie nas tak jak to drugie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka