katiemorag
10.12.21, 15:06
Jedna sprawa ciagle nie daje mi spokoju. Co jakiś czas pojawia się w mojej głowie i jest powodem do niepokoju. Dziś tez sobie o niej przypomniałam ponieważ pojawił się wątek o molestowaniu.
Rozstałam się z ex parterem jakieś 3 lata temu. Ex typowy przemocowiec. Przemoc psychiczna, nigdy siłowa. Bardzo opanowany, inteligentny, kulturalny, bardzo dobrze zarabiający w dobrej pracy.
Jakieś dwa lata temu, jak wziął córkę na widzenie dziecko było chore. Córka jest u niego 2 razy w tygodniu na 5-8 godzin, nigdy na noc. Dziecko miało 6 lat i było w zerówce. Było lekko przeziębione. Okazało się, ze podczas tej wizyty mierzył dziecku temperaturę wkładając termometr w pupę. Kazał się wypiąć i włożył ten termometr. Córka przyznała się po jakimś czasie od tego zdarzenia bo kilka tygodni później jak znowu była chora to sie spytała czy będę jej ten termometr wkładała w pupę. I sprawa wyszła.
Byłam w szoku. Byłam z nim 9 lat i nigdy nie było u nas praktykowane mierzenie temperatury w ten sposób. Nawet jak dziecko było niemowlakiem. NIGDY. Nie wiem skąd u niego ten pomysł! Byłam i jestem w szoku bo wydaje się, ze znasz człowieka.. dziecko lat 6 spokojniej posiedzi przy bajce aby zmierzyć ta temperaturę.
Chciałam z nim porozmawiać ale jak to z toksykami było odwrócenie kota ogonem. Że to ja jestem nienormalna i to normalny sposób mierzenia temperatury.
Zadzwoniłam do pogotowia zajmującego się tego typu sprawami. Rozmawiałam z panią prawnik i panią psycholog. Mieści się to w normie zachowania. Mam obserwować ojca.
Ale mnie to bardzo niepokoi. Dla mnie to nie było i nie będzie normalne zachowanie.