angazetka
26.01.22, 11:57
Właśnie przeczytałam tu kolejne wątki z narracją a la skumbrie, że to "moja wina" i że tylko umiem narzekać na forum. Nie głosowałam na PiS. Na demonstracjach od ponad sześciu lat zdzieram sobie gardło, prowadzę życie towarzyskie i wyrabiam normy kroków. Strajki kobiet (kolejny argument, który doprowadza mnie do furii "Polacy są bierni" - no kurde, gdzieście byli, gdy 100 000 Polek demonstrowało w samej Warszawie?), w obronie TK, w obronie elgiebietów, w obronie... Przeszłam I marsz równości w Białymstoku, gdzie leciały na nas jajka i petardy. Co jeszcze mam niby zrobić?
Ach, protesty bardziej siłowe? Takie jak w Kazachstanie? Gdzie władzuchna błyskawicznie wzięła potem naród za twarze?
No, słucham, co mam jeszcze zrobić.