Kilka lat temu, przeleczyłam kanałowo szóstkę.
Parę dni temu ten ząb zaczął boleć - na nagryzanie i w nocy.
Wykonano Rtg.
I chyba spełnia się koszmar koszmarów: stan zapalny w tkankach, u wierzchołka korzenia.
Lekarz mówi, że mam 2 opcje: albo ekstrakcja tego zęba albo zabieg u chirurga szczękowego ( wycięcie wierzchołka korzenia

Chciałabym ratować zęba za wszelką cenę ale ten zabieg ( wycięcie "okienka" w kości i obcięcie wierzchoła korzenia) mnie przeraża...
Dostałam antybiotyk ale ząb nadal pobolewa.
Czy ktoś tutaj, miał może taki problem? Czy miał ktoś, taki zabieg u chirurga szczękowego? ( mnie robi się słabo na samą myśl o tym zabiegu) i jak ?
Dziěki.