Musiałam zmienić imię forumowe

Chciałabym wiedzieć czy któraś z was widzi wyjście z tej sytuacji. Mam 42 lata, dzieci, dobry zawód, tak jestem specjalistką. Mój partner, nie mamy ślubu, siedzi od czerwca w więzieniu. Nikogo nie zabił, po prostu kombinował latami, ja nie chciałam o niczym wiedzieć i któregoś dnia zakuli go w kajdanki dosłownie na środku ulicy. Nie zdążył nawet dojechać do kawiarni, gdzie przesiadywał całe dnie i robił interesy. W więzieniu bardzo schudł, ostatni raz byłam u niego w grudniu. nie jesteśmy razem już od jakiegoś czasu, jednak muszę utrzymywać z nim relację ponieważ mamy wspólne dzieci.
Moim marzeniem jest kupno własnego mieszkania, jednak nie dostanę kredytu bo x lat temu wzięłam kredyt na niego na 40.000. On uciekł do Szwajcarii, tam nawet parkował bez opłacania biletu i do dzisiaj przychodzą do mnie mandaty. Całość to zagmatwana sprawa, mam depresję, jeżdzę tylko do pracy i do domu, nawet nie mam motywacji szukać nowego partnera.
Problem polega na tym, że przy dobrej aurze mój były wyjdzie z więzienia już wczesną jesienią. Tak twiedzi jego prawnik. Przeraża mnie to, przeraża mnie jaki będzie miał wpływ na dzieci. To są dorastający chłopcy, a on im tłukł do głowy wcześniej że nie muszą nic robić i wstąpią kiedyś do husarii (?). Czy mogę jakoś ograniczyć mu kontakt z dziećmi? Oni poukładali sobie wszystko co się wydarzyło w głowie i mają całkiem fajne życie.