sol_13 Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 18:15 Czyli to się nigdy nie kończy 😆 Zdrówka dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
ren.s Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 18:25 W mojej rodzinie dorosłe dzieci zawsze mogą na nas liczyć, a już szczególnie, gdy mają problemy zdrowotne i potrzebują wsparcia. My też możemy na nich liczyć. Doskonale Cię rozumiem i postrzegam Twoją rodziną jako zżytą, ciepłą, wspierającą. Nie każdy ma taką rodzinę i nie jest w stanie zrozumieć jak to działa. Co widać w tym wątku, więc nie przejmuj się. Ja Wam gratuluję takich dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 19:27 Zdążyłam przejrzeć wątek i widzę jak dużo tu wspierających dobrych słów. Dziękuję 🥀 Odpowiedz Link Zgłoś
ren.s Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 19:44 Masz fajne dzieci, a Wy jesteście fajnymi rodzicami. Nie przejmuj sie wpisami ocierającymi się o patologię (hotel w razie jelitówki zamiast telefonu do najbliższych wtf?) Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 20:28 😁 dzięki. No odloty w stylu ekranu. Mogła też mieszkanie wynająć. Choć teraz trudniej o wolne, ale gdyby znajomi pomogli... Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 20:34 Nie napisalas co z tym mężem czy narzeczonym, że nie mógł wyjść z pracy skoro sytuacja poważna była. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 22:48 Berga nie ośmieszaj się. Ty jest matka kwoka wiec tutaj byś sie nie wydurniała swoimi radami... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 01:13 bergamotka77 napisała: > Nie napisalas co z tym mężem czy narzeczonym, że nie mógł wyjść z pracy skoro s > ytuacja poważna była. > A musi ci się tłumaczyć? Hahaha paradne. Facet był w pracy wyjść nie mógł. Tyle. Oni byli wolni z autem. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 01:23 Nie byli wolni. Mieli plany ale je musieli odwolac bo zasuwali kilkadziesiąt km z powrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Rodzice dorosłych dzieci 22.03.22, 10:23 bergamotka77 napisała: > Nie byli wolni. Mieli plany ale je musieli odwolac bo zasuwali kilkadziesiąt km > z powrotem. > A co jest ważniejsze praca czy hobby? Pisała wyżej ze byli by 4 km od córki gdyby byli w domu ,córka mogła nie wiedzieć/zapomnieć czujac się słabo ze wyjechali/mieli plany. Każdy każdy w rodzinie powinien móc liczyć na najbliższych, pomaga ten kto jest bardziej dyspozycyjny. U mnie praca jest ważniejsze niż hobby ,dlatego uważam ze to rodzice powinni w tym wypadku pomoc. Gdyby to oni byli w pracy a brat/ facet / siostra byłby na siłowni czy gdzieś dla przyjemności to oni powinni zareagować nie rodzice. Głupio się upierasz ze absolutnie rodzice nie mogą pomagać. Naturalna rzecz w rodzinie pomoc w chorobie. Z tym noszeniem obiadów/zup. To w rodzinie często spotykane. . Są osoby które nie lubią gotować nie maja czasu a druga gotuje lubi. Mam koleżankę która cyklicznie przynosi mi barszcz czerwony pyszny robi , a u mnie w domu jem tylko ja nie chce mi się gotować dla siebie jednej zjem od niej porcje i mi stykanie. Ja jej nosze pierogi. To się nazywa życzliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 22:47 Fajnie, ze dzieci wiedzą ze moga na was liczyć SOR czy zemdlenie to nie są pierdoły. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 19:36 Trafiłam kiedyś do szpitala z fascynującą diagnozą "nie ma pani tętna w lewej stopie". Owszem, do szpitala dowiozła mnie koleżanka, ale po diagnozie, przerażona, zadzwoniłam do mamy. Miałam 26 czy 27 lat. No jakoś tak wydało mi się to naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 22:46 Fajnie, ze mają w was wsparcie. Fajnie, ze dzownia do was a nie do miliona innych zanjomych. Nigdy nie mogłam liczyć na rodziców w takich sytuacjach. Radziłam sobie sama albo pomagali znajomi, przyjaciele. Wolałabym aby córka do mnie zadzwoniła ze jest na sorze a nie odstawiała bohaterkę roku. Córce nie złamał się obcas tylko zemdlała...do kogo miała dzownic? Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 20.03.22, 22:57 Nie będę pisać o zdrowotnych historiach tu , ale ta zemdlona wiedziała co to jest i wiedziała że nie przelewki. Dobrze że zadzwoniła. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:05 Nawet jakby nie wiedziała to omdlenie to nie są przelewki. Dużo zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:08 Dzięki niestety nie jest to nowa sprawa. Cztery lata był spokój ☹️ ale przynajmniej po miesiącach diagnozy wtedy wiadomo co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 10:50 Mam jedno dorosłe dziecko. Córka lat 20. Bardzo samodzielna i raczej nie może nas o nic poprosić na szybko bo za granicą Za to ja ciągle potrzebuję żeby mi coś ogarnęła. Wczoraj w 20 minut załatwiła mi sprawę, której PKO nie mógł załatwić przez półtora tygodnia a na koniec spieprzył operację i zgubił mi 100zł. Chodziło o przelew kilkuset złotych do Hong Kongu. Ilość błędów i problemów oraz "aleniewiemjaktozrobićczynaprawdępanimusitamkasęwysyłać?" była dłuższa niż to słowo. Na szczęście w tym HK siedzi ogarnięta kobieta ,która wyłapała błąd , odpisała ile brakuje (PKO 2 dni myślał ile wysłać i pytał bank w HK) . Napisałam do córki żaląc się, że kasa nadal w całości nie dotarła do adresata a ta oddzwania i mówi- ja ci to załatwię w 20 minut, wyślę maila i info, potwierdzenie a prowizja będzie tylko kilka złotych. I po sprawie, uff! Nie wiem co bym bez niej zrobiła... Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 10:56 jaka ty niedorosła jesteś, tak wisieć na córce Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:06 Wierz mi jak zobaczyłam tego maila po angielsku , że kasy brakuje to się zawiesiłam. Nie mogłam uwierzyć, że można tak spartolić przelew na kilkaset złotych. Dodatkowo w tytule przelewu baba w banku wpisała mój nick z błędem! Jak można się pomylić w słowie "heca"?!? Szczególnie, że dostała go do przepisania z kartki. To źle przepisała itd itp... Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 10:56 Też mam pełno takich sytuacji. Nawet że przychodzę a obiad na stole, nie umiem sobie z komputerem poradzić, narzeczony córki mi robi i tłumaczy, mama się źle czuje, córka mówi to widzę do babci, ty byłaś dziś długo w pracy. I tysiąc maili mi nie wyjaśni że to nienormalne, bo dla mnie to po prostu rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans011 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 10:59 Poczekaj z parę lat, to oni będą was musieli wozić po lekarzach . Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:08 lily_evans011 napisała: > Poczekaj z parę lat, to oni będą was musieli wozić po lekarzach . Taaa. Potem się okazuje, że dzieci "mają swoje życie" i nie mają czasu, bo "są w pracy" Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:09 Nie wiem skąd u Pani Idealnej takie zgorzknienie. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:14 Taaa. Potem się okazuje, że dzieci "mają swoje życie" i nie mają czasu, bo "są w pracy" wink No w twojej rodzinie napewno. Ty nie możesz liczyć na pracujących rodziców oni nie będą mogli liczyć na pracujące dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:15 bergamotka77 napisała: > Taaa. Potem się okazuje, że dzieci "mają swoje życie" i nie mają czasu, bo "są > w pracy" Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Dzieci, które mogły liczyć na rodziców są dziećmi, na które rodzice zawsze mogą liczyć. Mogłam i mogę liczyć na moich rodziców w nocy, o północy, w przeciągu, w pociągu (ojciec mnie odbierał z wiejskiej stacyjki jak pociągi stanęły), na drągu. Wszędzie i zawsze - wiem, że o ile fizycznie dadzą radę, to mi pomogą. Czy dałabym sobie radę sama w wielu sytuacjach? Oczywiście. Ale od tego są bliscy, żeby pomagać. Jednocześnie jest dla mnie oczywiste, że rodzice mogą na mnie liczyć. Jestem na każdej wizycie mamy, za każdym razem w szpitalu, w przychodni, to ja mam opanowaną dokumentację medyczną, to ja mam w głowie kalendarz badań. Czy daliby sobie radę z leczeniem beze mnie? Oczywiście, że tak, gdyby musieli. Ale po to są bliscy, żeby pomagać. Nie wierzę w kochane, zadbane, dobrze wychowane dzieci, które olewają na starość kochających, troskliwych, dobrych rodziców. Wyjąwszy może przypadki psychopatii lub chorób psychicznych/uzależnień. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:28 Oczywiście że to tak właśnie działa. Wczoraj patrzyłam na nich starych rodziców, mama zaczęła coś opowiadać, bardzo szczegółowo 😊, i oboje z bratem daliśmy jej z automatu przestrzeń, uwagę i zainteresowanie. Zwróciło to moja uwagę, że oboje zawiesiliśmy rozmowy z innymi, w hałaśliwym tłumie, żeby starsza osoba mogła się przebić z opowiadaniem. Po prostu, i dla nas to robiono kiedy byliśmy mali. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:41 Dlatego jestem taka ostrożna z potępianiem "złych dzieci"- kiedyś to było automatyczne, widzieliśmy starszą osobę, którą własne dzieci zostawiły i natychmiast pojawiało się założenie o złych, egoistycznych dzieciach. Ale trochę już więcej wiemy (chociażby nawet dzięki forum i forumkom, które mają odwagę i potrzebę mówienia o swoim dalekim od ideału dzieciństwie ) o tym, co czasem się działo w czterech ścianach rodzinnych domów. I jak się tak zastanowię to nie widzę wokół siebie (a mam jakąś tam możliwość oceny, bo moi rodzice mieszkali przez ponad 30 lat w tym samym miejscu, wśród tych samych sąsiadów) ludzi, których uważałabym za dobrych czy nawet przeciętnych rodziców, a którzy zostaliby na starość zostawieni bez opieki przez dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:45 Też sądzę że tak to działa. Ja jestem pełna uznania dla takich rodziców jak Twoi czy moi, których los i historia nie oszczędzały,a potrafili dać nam prawdziwe wsparcie. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 12:58 Tylko wsparcie tak, ale nie nadopiekuńczość, bo to dwie różne sprawy. Jestem za wsparciem, ale przeciwko nadopiekuńczosci, bardzo typowej dla niektórych polskich matek. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:09 To ja pani dziennikarce wkleję "definicję" nadopiekuńczości, bo widzę, że nie dość, że nie rozróżnia pojęć, to jeszcze z googla korzystać nie potrafi. "Nadopiekuńczość to nadmierna troska o innych ludzi, najczęściej dzieci lub życiowych partnerów. Nie należy mylić jej z opiekuńczością, która jest naturalną konsekwencją miłości. Nadopiekuńczość wynika z lęku i w gruncie rzeczy jest zaspokajaniem własnych potrzeb, ze szkodą dla otaczanych troską osób." Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:15 Dobra definicja moim zdaniem. Kluczowy wg mnie jest ten lęk. Otóż w historii extereso łatwo byłoby podać przykład nadopiekuńćzości- gdyby extereso jako mama chodziła za tą córką, której problemy zdrowotne skutkują omdleniami i mówiła tak: "Kochanie, nie chodź sama do kosmetyczki, bo co będzie jak zamedlejesz. Kochani, może idź z Tomaszkiem (na moje potrzeby tak ochrzciłam narzeczonego), albo kochanie, zaczekaj 2 dni, ja z Tobą pójdę, żebyś tam nie była sama. Kochanie, ja się tak martwię, co to będzie jak pójdziesz tam i zemdlejesz." To jest nadopiekuńczość. Córka poszła sama, zemdlała, narzeczony był niedostępny, wykonała telefon do następnych w kolejności - czyli rodziców. Też bym wolała wracać z tatą czy mamą, którzy znają moją sytuację zdrowotną niż z obcym taksówkarzem, którego jeszcze musiałabym prosić, żeby wysiadł, przyszedł po mnie do gabinetu i mnie prowadził do tego samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:17 Dokładnie. Poza tym, większość dzieci nadopiekuńczych matek ukrywa przed nimi problemy bo spodziewa się raczej jojania a nie prawdziwego wsparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:19 Jeśli dziecko na coś choruje to ok, zrozumiały jest lęk, ale extereso nie wspomniała o tym w poście załozycielskim. Akurat w stosunku do chorych dzieci nadopiekuńczość nie jest niczym niezwykłym. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:26 Nie ma to znaczenia dla opisu, tak samo reagowałabym, gdyby nie miała żadnej dolegliwości, nie myślę o tym na co dzień (czyżbym była nie dość opiekuń, bo nie jest to zagrażająca życiu czy rozwijająca się choroba, tyle że ból bardzo silny. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:15 No to przecież o tobie pade. Dobrze, że wkleiłas. Niektórzy się jarają, że wszystko co robią to wyłącznie dla dzieci a tak naprawdę zaspokajają swoje potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:19 Gdyby było tak jak piszesz, to nie pozwoliłabym swoim dzieciom latać. Jak zwykle kulą w płot Ale staraj się, staraj się dalej, jak się rzuca gównem, to w końcu się coś przylepi, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:27 Jak byś nie pozwalała latać to by wskazywało, że potrzebujesz się skontaktować ze swoim psychiatrą na cito. Do tego w tej kwestii pełnoletnie dziecko mogłabys w dude pocałować ze swoimi fobiami, gdyby chciało lecieć. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:34 W każdej innej również. Ty serio masz pełnoletniego syna, czy to tylko taka kreacja na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie_korale Re: Rodzice dorosłych dzieci 22.03.22, 13:16 Zgadzam sie z toba. A poniewaz czesto sie zdarza, ze dzieci jednak olewaja rodziciw, ja bym szukala w bledach wychowawczych. W zdrowych relacjach dzieci, ktore byly jak mowisz zadbane, kochane i dobrze wychowane beda o rodzicow troszczyc sie tak samo jak o nich sie troszczono. W toksycznych relacjach, ktore nawet z pozoru wydaja sie idealne takich wiezi nie ma. I dodam jeszcze ze kochajaca sie rodzina to nie zawsze ta idealna rodzina, ale ta ktora zawsze moze na sobie polegac Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans011 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 11:24 Bez przesady. Bardzo często sprawdza się zasada, że ile włożysz, tyle wyjmiesz. W opisanych przypadkach - też pomogłabym, choroby nie wybierają, to nie jest tak, że rozpuszczony dzieciak mi tyłek truje, żebym go odbierała z imprezki o 3 rano. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:04 Ostatnią rzeczą jaką pomyślałabym o Twoich dzieciach po lekturze innych wątków jest to że są dorosłe. Chociaż może pełnoletnie. Natomiast w nagłej sytuacji zdrowotnej nie widzę nic szokującego w telefonie do rodziców, jeśli nie mają nikogo innego do kogo mogłyby zadzwonić. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:08 z ciekawości - dlaczego musiałby to być ktokolwiek inny a nie rodzice? Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:08 Nie musiałby przecież. Napisałam że nic nie widzę szokującego. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:13 Ale napisałaś "nie widzę nic szokującego w telefonie do rodziców, jeśli nie mają nikogo innego do kogo mogłyby zadzwonić. "...tak jakby telefon do rodziców był na samym koncu listy. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 14:42 Zaspokoję Twoją ciekawość choco. Nie musiałby. Jest to jedna z opcji. Nie rozumiem czemu opcja pt " rodzice" przez Ciebie jest zawsze preferowana i tak słodko pierdząco uzasadniana. A dlaczego niektóre dzieci dorosłe wybierają kogoś innego? Bo są dorosłe właśnie i wiedzą że mają wiele opcji, nie muszą być przyssane do innych dorosłych, o pokolenie starszych. Dorosłe dzieci po wyfrunięciu z gniazda mają np bliskich przyjaciół, dziewczyny swoje, chłopaka, który z nimi mieszka i mogą chcieć sięgnąć po pomoc czy przysługi typu wożenie po mieście po nich też. A nawet w pierwszej kolejności. Nie muszą budzić ojca w środku nocy. Mogą, wiedzą o tym ale mają wybór. Bo dobrzy przyjaciele i partnerzy/ partnerki spędzają z nimi więcej czasu i są też mega bliskimi osobami. Równie ważnymi jak rodzice. Albo mogą zadzwonić po Bolta czy Ubera. Są dorośli? Rozumiem zarabiają albo mają stypendium. Choć oczywiście po rodziców czy dziadków też mogą. Nawet po ciocię. Nie jestem na nie, że też mogą sięgnąć po rodziców. TEŻ. Ale, że tego nie robią zawsze albo robią czasem/rzadko nie dowodzi niczego w sensie ach jakim ja jestem wspaniałym rodzicem bo akurat moje stare dziecko z każdą duperelą zawsze dzwoni po mnie. Ojejejku, to wspaniałe bo ono wie, że zawsze może na rodziców liczyć. Jak chce niech dzwoni. Ale musi być umiar. Nie znam wśród swojego kręgu znajomych i przyjaciół ani jednego przypadku gdzie dziecko nie wie, że może liczyć na rodzinę. Tzn wie, że nie może. Na forum często używa się słowa patologia. Więc tak, nie znam takiej patologii. Może to za mocne słowo, sorry. Może dlatego dziwi mnie, że tyle osób tutaj tak wychwala pod niebiosa taką oczywistą oczywistość. I nie zauważa, że kontakt i jego częstotliwość/ intensywność dorosłych dzieci z ich jeszcze bardziej dorosłymi rodzicami jest wyborem i wybieranie zawsze we wszystkich drobiazgach i problemikach rodziców może być niepokojące. Bo w tym wieku równie ważni są też inni bliscy ludzie i siatkę wsparcia każdy ma już solidną, a i potrafi samodzielnie czasami ogarnąć pierdoły i ważniejsze sprawy nawet też. Chyba, że dziecko mimo, że dorosłe ma niesprawność ciężką albo jest poważnie lub chronicznie chore. Wtedy to co innego i umiar nieistotny. Choć jak obserwuję środowisko studentów, w nim są tacy i takie osoby z niesprawnością dużą to oni też nie zawracają dooopy nonstop rodzicom i mega cenią sobie swoją niezależność i samodzielność i regułą jest korzystanie z taksówek. Albo komunikacji. Tyle, że tych droższych ( bo rodzice o to proszą uważając, że są bezpieczniejsze) Bardzo trzeba i długo namawiać by cokolwiek i w czymkolwiek pomóc. Bo rodzice mimo o niebo większych wyzwań stojących przed tymi dzieciakami od małego z mozołem uczyli i nauczyli tej wymarzonej samodzielności i samoobsługi i radzenia sobie. I nie oni nie dzwonią po rodziców Choć akurat ich rodzice to na 100% rzuciliby wszystko o każdej porze dnia i nocy i wszędzie po dzieciora dojechali. Przykład choco Twój z pijaną dziewczyną jest dziwny, bo ani dziewczyna ani Twoje dorosłe dziecko nie mają żadnej niesprawności. A niesprawni znajomi mojego dzieciora np niewidomi czy na wózku nie dzwoniliby po tatusia. Twoja dorosła latoroś powinna była wziąć taksówkę i ogarnąć temat pijanej koleżanki sam/ sama lub z kolegami/ koleżankami. Dla mnie to nadopiekuńczość i nic dobrego w tym nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:04 igge napisał: > > A dlaczego niektóre dzieci dorosłe wybierają kogoś innego? > Bo są dorosłe właśnie i wiedzą że mają wiele opcji, nie muszą być przyssane do > innych dorosłych, o pokolenie starszych. > Dorosłe dzieci po wyfrunięciu z gniazda mają np bliskich przyjaciół, dziewczyny > swoje, chłopaka, który z nimi mieszka i mogą chcieć sięgnąć po pomoc czy przys > ługi typu wożenie po mieście po nich też. A nawet w pierwszej kolejności. Nie m > uszą budzić ojca w środku nocy. Mogą, wiedzą o tym ale mają wybór. Bo dobrzy pr > zyjaciele i partnerzy/ partnerki spędzają z nimi więcej czasu i są też mega bli > skimi osobami. Równie ważnymi jak rodzice. Albo mogą zadzwonić po Bolta czy Ub > era. Po pierwsze nie rozumiem tekstu o przyssaniu, po drugie, skąd wniosek, że w wątku jest mowa o dzieciach, które z każdą pierdołą latają do rodziców i o rodzicach usuwających pyłki spod nóg? To oczywiste, że dzieci mają przyjaciół, partnerów, czy kasę na taksówkę, ale czasem są sytuacje, w których dostępni czy dyspozycyjni są tylko rodzice. I wtedy się z tej pomocy korzysta. > Ale, że tego nie robią zawsze albo robią czasem/rzadko nie dowodzi niczego w se > nsie ach jakim ja jestem wspaniałym rodzicem bo akurat moje stare dziecko z każ > dą duperelą zawsze dzwoni po mnie. Ojejejku, to wspaniałe bo ono wie, że zawsze > może na rodziców liczyć. To, że robią to rzadko niczego nie dowodzi, ale o tym co jest duperdelą a co nie jest, decyduje osoba poproszona o przysługę a nie forum. I tak, to wspaniałe, że można liczyć na rodziców. Bo to nie jest oczywista oczywistość. > > Jak chce niech dzwoni. > Ale musi być umiar. Ale w jakim sensie musi? Dorosłe dziecko, które jest uczepione rodziców nie spadło z kosmosu, tylko zostało tak wychowane. Zaszczepiono w nim lęki, wyręczano we wszystkim, nie zbudowano poczucia własnej wartości albo sczepiono ze sobą szantażem emocjonalnym. Tylko my tu nie rozmawiamy o sytuacji "mama, zawieź mnie do szkoły bo się zgubię po drodze", albo "tata, zjeść dzisiaj pomidorową czy rosół?", a o sytuacjach dotyczących zdrowia (gdzie wsparcie najbliższych ma duże znaczenie) czy bezpieczeństwa. > > Nie znam wśród swojego kręgu znajomych i przyjaciół ani jednego przypadku gdzie > dziecko nie wie, że może liczyć na rodzinę. Tzn wie, że nie może. Na forum czę > sto używa się słowa patologia. Więc tak, nie znam takiej patologii. Może to za > mocne słowo, sorry. Nie za mocne. > Może dlatego dziwi mnie, że tyle osób tutaj tak wychwala pod niebiosa taką oczy > wistą oczywistość. Powtórzę: nie, to nie jest oczywista oczywistość. I nie zauważa, że kontakt i jego częstotliwość/ intensywność > dorosłych dzieci z ich jeszcze bardziej dorosłymi rodzicami jest wyborem i wy > bieranie zawsze we wszystkich drobiazgach i problemikach rodziców może być niep > okojące. Bo w tym wieku równie ważni są też inni bliscy ludzie i siatkę wsparci > a każdy ma już solidną, a i potrafi samodzielnie czasami ogarnąć pierdoły i waż > niejsze sprawy nawet też. Oczywiście, że tak. > > Przykład choco Twój z pijaną dziewczyną jest dziwny, bo ani dziewczyna ani Twoj > e dorosłe dziecko nie mają żadnej niesprawności. A niesprawni znajomi mojego dz > ieciora np niewidomi czy na wózku nie dzwoniliby po tatusia. > Twoja dorosła latoroś powinna była wziąć taksówkę i ogarnąć temat pijanej kole > żanki sam/ sama lub z kolegami/ koleżankami. Dla mnie to nadopiekuńczość i nic > dobrego w tym nie widzę. To, że osoby z niepełnosprawnościami chcą być za wszelką cenę niezależni i samodzielni jest zrozumiałe samo przez się. A w zachowaniu syna Choco nie ma nic dziwnego. Ludzie różnie reagują po alkoholu, nie każdy ma wiedzę co robić, gdy ktoś mocno "przedawkował" i nigdy nie wiadomo czy to się skończy zwykłym kacem, czy czymś poważniejszym. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:12 pade napisała: > Dorosłe dziecko, które jest uczepione rodziców nie spadło z kosmosu, tylko zost > ało tak wychowane. Właśnie. Dawno temu miałam chłopaka, byliśmy na studiach. Do czasu, gdy okazało się, że gdy dostał temperatury dzwonił do mamy, gdy popsuł się odkurzacz dzwonił do taty i gay brakło pieniędzy szukał ich u rodziców. Szybko uciekłam. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:19 etam, ja znałam 40 latka, kóry dzwonił do mamy zapytac się jak ma na drugie imię (potrzebował do jakiegoś formularza) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:21 chococaffe napisała: > etam, ja znałam 40 latka, kóry dzwonił do mamy zapytac się jak ma na drugie imi > ę (potrzebował do jakiegoś formularza) > To akurat jestem w stanie zrozumieć i wybaczyć ;- 0 Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:18 nigdy nie wiadomo czy to się skończy zwykłym kacem, czy czymś poważniejszym. Tutaj wchodziło w rachubę coś jeszcze - dziewczyna nie pamiętała swojego adresu (mieszkała u babci od paru miesięcy, ale i tak w tym stanie nie pamiętałą). Ale była chętna pokazać - i tak jeździli sobie od punktu a do punktu b a potem z . Nawet na pewnym etapie przypomniała sobie adres, tyle, że takiego numeru na tej ulicy nie było. Dodam - nikt ze znajomych samochodu wtedy nie posiadał. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:14 Mam wrażenie ze piszesz z pozycji osoby która nie mogła liczyc na rodziców wiec liczyła na siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 13:47 Ale pomieszanie z poplątaniem. Gdyby Extereso nie napisała dorosłych tylko pełnoletnich, pewnie wątek potoczyłby się inaczej. Tu mamy 17 - chłopca i 2 pełnoletnie kobiety. Wszyscy mieszkają razem. Oczywiste jest też zatem, że mają dużą część swoich żyć wspólną. Dorosły człowiek to taki, który nie mieszka z rodzicami, sam się utrzymuje, sam sobie sprząta i gotuje, sam załatwia swoje sprawy. To nie znaczy, że w pewnych sprawach nie może prosić rodziców o pomoc i odwrotnie - jego rodzice tez mogą o nią prosić. Dorosłe relacje to relacje partnerskie. 17 - latek na utrzymaniu rodziców i mieszkający z nimi nie jest dorosłym dzieckiem w żadnej mierze ;-0 Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie_korale Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 15:43 ohhh z tymi dziecmi to tez zawsze cos wypadnie. Mi moje dziecko (25lat) ostatnio sie pochorowalo po weekendzie na wypadzie z chlopakiem. Dzwonie w Poniedzialek z rana a ta gadac nie moze, ledwo mnie widzi przez telefon. No i co robic? Dzieciak dorosly, samodzielny, zaradny, ale serce sciska. Dzwonie do meza mowie wyjmuj kure z zamrazalki robimy rosol dla nich. Kura se pyrka na malym gazie z warzywami, a wieczorem nalewam do termosu i wioze rosolek do nich z dobrym polskim makaronem. Jeszcze dorobilam im syrop z cebuli na gryczanym miodzie. No tak sie ucieszyli jakby nie jedli tydzien Niby dorosle a martwie sie jak sie martwilam Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:33 O dzizas to jakiś kosmos z tym jezdzeniem z termosikiem z rosołkiem To jest własnie ta nadopiekuńczość, o której mówimy. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:38 bergamotha, a ty ani twoje dzieci nigdy nie dostaliście od rodziców żadnego jedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:58 chococaffe napisała: > bergamotha, a ty ani twoje dzieci nigdy nie dostaliście od rodziców żadnego jed > zenia? > Rany boskie, jesteśmy rodzinnie nadopiekuńczy. Do mnie jeździli z jedzeniem jak byłam chora, ja jeździłam z rosołkiem i szpinakową do mamy do szpitala zanim zamknęli oddziały. Mój ojciec jeździł na zmianę ze mną. I jeszcze w dodatku karmił też sąsiadkę mamy z sali, bo głupio było inaczej. Czy jesteśmy dziwni? Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:00 Jeżeli to Ty to nadopiekunczość. Jeżeli bergamotka to dobre stosunki w rodzinie Czego nie rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 18:23 daniela34 napisała: > chococaffe napisała: > > > bergamotha, a ty ani twoje dzieci nigdy nie dostaliście od rodziców żadne > go jed > > zenia? > > > > > Rany boskie, jesteśmy rodzinnie nadopiekuńczy. Do mnie jeździli z jedzeniem jak > byłam chora, ja jeździłam z rosołkiem i szpinakową do mamy do szpitala zanim z > amknęli oddziały. Mój ojciec jeździł na zmianę ze mną. I jeszcze w dodatku karm > ił też sąsiadkę mamy z sali, bo głupio było inaczej. Czy jesteśmy dziwni? No popatrz twój ojciec nie odciął pępowiny z sąsiadką 🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 19:01 Lubicie karmić. Ja tam też lubię. To wielka przyjemność Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:53 bergamotka77 napisała: > O dzizas to jakiś kosmos z tym jezdzeniem z termosikiem z rosołkiem To jest > własnie ta nadopiekuńczość, o której mówimy. > Jakby kupiła leki w aptece to tez by była nadopiekuńczość? Przecież rosół najlepszy na przeziębienie. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:17 To bzdura, tłusta zupa i tyle. Poza tym nie wszyscy lubią rosół. Mój starszy nienawidzi Ja też wolę pomidorową. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie_korale Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:20 A co mnie obchodzi co ty lubisz albo twoj starszy??? Odpowiedz Link Zgłoś
latarnia_umarlych Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 22:40 niebieskie_korale napisał(a): > A co mnie obchodzi co ty lubisz albo twoj starszy??? Jeszcze głupio pytasz! Jeśli starszy Bergamotki nie lubi rosołu, to inne matki nie powinny wozić rosołków w termosach swoim dzieciom. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 22:51 Mam gar zielonej zupy z selera naciowego i brokułów. Zrobiłam wieczorem, żeby na jutro była gotowa. Może być zamiast? 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 16:56 bergamotka77 napisała: > O dzizas to jakiś kosmos z tym jezdzeniem z termosikiem z rosołkiem To jest > własnie ta nadopiekuńczość, o której mówimy. > Bo rosołek to jest SYMBOL miłości rodzicielskiej ;- 0 Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie_korale Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:11 bergamotka musisz sie zdecydowac bo w poprzednich watkach wygadywalas ze jestem okrutna matka co zmusza dzieci do pracy od nastoletnich lat. Ty chyba nie masz pojecia co znaczy definicja nadopiekunczosci. Jestes przykladem kogos kogo ja nazywam swiatopogladowym betonem czyli kims kto nie patrzy na zycie elastycznie i konstruktywnie tylko uparcie przykleja sztywne definicje na rozne sytuacje ktore zdazaja sie w zyciu a te sytuacje w zaleznosci od kontekstu (samych ludzi, ich inteligencji, pogladow, sposobow na zycie, majetnosci, sytuacji politycznej itddd) moga miec zupelnie inna wymowe. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.uu Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 17:46 Co??? Nawet moi zupełnie nie nadopiekuńczy rodzice mi czasami podrzucają jakieś jedzenie. Jak byłam krótko po porodzie to sąsiadka zapytała czy mi zupy nie przynieść, bo ugotowała gar a ja może gorzej się czuję. To są normalne gesty ludzi życzliwych, nic wielkiego, ale milej sie żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 19:00 Uważam, że jak dorosły chce dostać ten rosołek to ok. Ale jak nie chce wcale, a nie umie odmówić nadopiekuńczej rodzinie to niedobrze. Asertywność też ważna. Nie dla każdego jedzenie jest istotne i sprawia, że poczujesz się lepiej. Czasami to osoba gotująca ten rosołek czuje się lepiej, że zatroszczy się i w ten sposób okazuje uczucia i to sobie samej robi dobrze, nie dorosłemu młodziakowi. Znam takich co są raczej asertywni w temacie jedzenia ( bo na przykład wolą sami ugotować makaron z sosem albo na mieście zjeść albo zamówić pizzę do domu czy inne żarcie albo kanapki zjeść). Znam takich co nie są lub muszą zmagać się z ochoczą babunią czy mamą, które koniecznie chcą karmić. Różnie to bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 19:03 Jeśli ktoś nie umie bliskim odmówić w sprawie rosołku to ma poważniejszy problem życiowy niż rzeczony rosołek Odpowiedz Link Zgłoś
olkka_99 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 21:48 Zazdroszczę takich rodziców jak wy. Moi mieszkają daleeeeko, a nawet jakbym zemdlała czy nie miała jak wrócić to i tak bym do nich nie dzwoniła, nawet gdyby mieszkali ulice dalej, z różnych powodów. Odpowiedz Link Zgłoś
jammer1974 Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 21:54 Za duzo tych dzieci macie. To Wam die troche mnozy obowiazkow Ja mam jedno (male) i czuje sie czasem jakbym z osiem miala. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Rodzice dorosłych dzieci 21.03.22, 22:03 Jeszcze mamy psa, którego od kilku tygodni znosimy po schodach i wnosimy... Odpowiedz Link Zgłoś