Dodaj do ulubionych

Planowanie vs spontan

17.06.22, 20:54
Przeczytalam kiedys, ze sa dwa rodzaje ludzi: jeden ma wszystko spakowane na tydzien przed urlopem, rezerwacje, wszystko co trzeba wydrukowane, drugi w dzien wyjazdu szuka butow i kabelka koniecznie tego bialego.
I potem ci ludzie biora slub...

No wlasnie, jakos raz na tydzien dostaje szalu, bo moj maz z grupy drugiej, plany na sobote ustala w sobote, podczas gdy ja lubie miec zaplanowane. Prosze, blagam, tlumacze. Nie chodzi tylko o potwory w mojej glowie, nawet rozumiem, ze on nie umie sie wczuc w moje jazdy. Chodzi tez o praktyczny aspekt, nasz czas nie jest z gumy, sa zajecia dzieci, jakies zakupy, gotowanie, sprzatanie, fajnie wiedziec jak to zorganizowac zeby miec troche czasu dla siebie.
Czy ja sie czepiam? Czy powinnam raczej skupic sie na zgladzeniu potworow w swojej glowie?
Jak on mowi, ze wyjezdzamy o 8, bo potem beda korki, to ja jestem o 8 gotowa. W butach. A wyjezdzamy o 9.15, bo on nie planuje niczego i rano wychodzi 15 rzeczy, ktore trzeba zrobic...

Walizek wolalabym nie wystawiac, bo pewnie nie zabierze przez tydzien i sie bede przy wyjsciu potykac
Obserwuj wątek
      • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:15
        Ja sobie z powodzeniem planuje swoja strone zycia z wyprzedzeniem. Problem jest w planach rodzinnych wlasnie, bo musialabym go przenicowac na moja modle, zeby chodzil jak szwajcarski zegarek. A tak sie nie da, wiec szukam czegos posrodku
        • krwawy.lolo Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:35
          Hmmm ..., po pierwsze "inicjatywę" smile, po drugie zaplanuj właśnie coś "po środku", niemniej po Twojej myśli. Po środku w sensie, że informujesz go, że za dwa tygodnie jedziecie na tydzień do Południowej Afryki oglądać rekiny pożerające foki. Lecicie w sobotę., o 16:40 stąd dotąd, gdzie macie przesiadkę. Lądujecie na miejscu ... wracacie ... mieszkacie tam, a żrecie tu. Postaw gościa przed faktem dokonanym.
    • sandy_cheeks Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:11
      U mnie konkubin z tych nieplanujących, ja wszystko ustalam, rezerwuję, pakuje, on nas dowozi na miejsce.
      Siebie i dzieciaki pakuję zazwyczaj w wieczór przed wyjazdem. Plan zwiedzania, atrakcje i miejsce jedzenia oblukuję w guglu, często sugeruję się opiniami w necie.
      Z jednej strony to dobrze, bo jeździmy tam gdzie ja chcę, z drugiej mógłby w końcu mnie zaskoczyć i choć raz coś ciekawego wymyślić 🤔
      Co do godziny wyjazdu, to w dalsze trasy staramy się ruszać jak najwcześniej, choć jeszcze nigdy nie zdarzyło się wyjechać i ustalonej porze, zawsze łapiemy minimum pół h obsuwy…
      • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:18
        A to ja mam gorzej, ze sie pochwale.
        Ja tez planuje, sprawdzam, czytam, spoko, lubie to. On nawet nie spojrzy.
        Ale w dzien wyjazdu albo na miejscu zaczyna dekonstrukcje planow. Czesto kupionych planow. Bo nie sluchal, a teraz ma bardzo duzo do powoedzenia
        • strumien_swiadomosci Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:54
          O to, to. Wymyśliłam sobie ostatnio zwiedzanie pewnych ruin i wyczytałam, że 1.5km od tych ruin są fajne skałki na spacer.
          Jedziemy na miejsce, a chłop wyczaił drogowskaz na jakąś dolinkę. Mówię, że to pewnie te nasze skałki i że zobaczymy je idąc od strony zamku. Nie, to na pewno jakaś inna super atrakcja i musimy zobaczyć skoro już tu jesteśmy.
          No to poszliśmy...4 km polną drogą, oglądając skałki z dołu i z daleka. Na wyjście na "mój" szlak brakło już sił (byliśmy z dwulatkiem na piechotę). Tyle dobrego, że ta droga również doprowadziła nas do zamku. Gorzej, że czekałam pod tym zamkiem pół godziny na chłopa, który musiał się szybkim marszem wrócić po auto (no bo dwulatek).
            • memphis90 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 09:13
              A to nie. Nie ma takiej opcji, żeby coś nagle popsuł nieoczekiwanym spazmem organizacyjnym.

              Organizację wakacji rozpoczynam pytaniem - jedziemy tu i tu, czy ktoś ma jakieś życzenia? I to jest moment, żeby zgłosić chęć na aquapark, kolejkę górską czy muzeum minerałów. Kazdy może zgłosić jedną rzecz "must- do" a reszta musi się dostosować nawet jeśli niespecjalnie lubi np muzea. Druga szansa jest kiedy obczaję atrakcje- pytam, czy wolą zoo z papugami, wieżę widokową czy spływ kajakiem. Potem już nie ma odwrotu, no chyba, że w dzien wyprawy na szczyt wali piorunami i leje...
              • pyza-wedrowniczka Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 09:24
                Czasami jest tak, że miejsce okaże się super i lepiej zostać w nim dłużej i zrezygnować z kolejnej atrakcji. Albo pani na noclegu mówi, że w okolicy jest coś super, czego nie mieliśmy w planie. Wtedy też nie zmieniasz planów?
                • memphis90 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 11:28
                  Raczej malo prawdopodobne, żeby pani od noclegu wiedziała o jakiejś mega super atrakcji, o ktorej nie przeczytałabym w necie... 😉 I nie robimy 5 atrakcji z rzędu, galopujac z wywalonym językiem z muzeum do zamku, a z zamku na splyw kajakiem, a z kajaka na park linowy, na wszystko rezerwuję dużo czasu, więc też mało prawdopodobne, żebyśmy musieli coś odwoływać, żeby gdzieś tam posiedzieć dluzej.

                  Ale owszem, pewna doza elastyczności jest, zawsze trzeba przecież uwzględniać choćby pogodę albo ostatnio ograniczenia covidowe, nagłe choroby uczestnikow, nieoczekiwane zamknięcia atrakcji, tudzież kilometrowe kolejki z gatunku "po moim trupie". Na tej zasadzie po przebyciu zawału na widok dzikiego tłumu po wejsciu do Koscieliskiej spontanicznie odbilismy w pusty szlaczek w lewo, zaliczając cudowną wycieczkę na Przyslop Miętusi... Albo na głupa wyskoczyliśmy do Czech, nie mając pewności czy w ogóle puszczą nas na granicy, bo nawet internet pogubił się wtedy w aktualnych ograniczeniach covidowych. Albo w Rzymie złapaliśmy autobus hop-in czy jakoś tak, zamiast iść pieszo, jak zakładaliśmy. Nie ma jednak opcji, że mam od razu roku kupione bilety do Koloseum, a chłop mi wyskakuje, że dzisiaj jednak plaża, bo tak mu się nad poranną kawą uroiło...
        • evolventa Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 07:36
          U mnie to był jeden z kamyczków do rozwodu.... zero zainteresowania i inicjatywy na etapie planowania, za to krzywa mina, niezadowolenie i krytyka w trakcie realizacji tego co ja zaplanowałam......
        • mid.week Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:57
          chania2012 napisała:

          > Juz nie chce zmienic JEGO, niech tylko nie zmienia mi planow w ostatnim momenci
          > e. Szlag mnie trafia, a to taka glupota w sumie


          ale jak zmienia twoje plany? Zaplanowałaś wizytę u Kaśki na 10:00 a on dzwoni do niej i w twoim imieniu odwołuje?
          • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:54
            Ok, moze niejasno. Chce zmienic, dyskutujemy, nawet sie klocimy, bo on uwaza, ze jego lepsze. Na sile nie zmienia, ale usiluje mnie przekonywac, ze lepiej bedzie cos tam. Meczy mnie to, jak juz stoje prawie w drzwiach i z kluczykami w reku
          • mikams75 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 10:41
            Mój potrafi tak zmieniać plany w ostatniej chwili i pół biedy jeśli dezorganizacja nie dotyczy innych. Ja nie miałam ochoty się tłumaczyć znajomym, zazwyczaj to ja byłam osobą kontaktowa i umawiającą i koordynującą. Jak kazałam osobiście dzwonić, przemieniac i przepraszać, to się zaczął bardziej liczyć z innymi i nie zmieniać w ostatniej chwili.
      • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:27
        No dobra, ale masz w sobote plan, ze idziesz z corka do kina, juz jej powiedzialas, a on nagle w sobote rano mowi, ze on ma lepszy pomysl i idzie z nia na rower, na przyklad. Bo jest ladnie i szkoda kasy.
        • aqua48 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:37
          chania2012 napisała:

          > masz w sobote plan, ze idziesz z corka do kina, juz jej powiedzia
          > las, a on nagle w sobote rano mowi, ze on ma lepszy pomysl i idzie z nia na row
          > er, na przyklad. Bo jest ladnie i szkoda kasy.

          A co na to córka? Niech ona decyduje i wybiera skoro jej to ma dotyczyć.A jeśli wybierze rower z ojcem, to TY spokojnie idziesz do kina jak sobie zaplanowałaś.
          • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:51
            To akurat przyklad, bo wiem ze mashcaron ma corke (czytam forum zza wegla).
            Bardziej chodzi o pewna zasade: planujesz rzecz x, on ma wywalone, bo nie umie/nie lubi planowac, ok luz, ja zaplanuje. A potem na ostatnia chwile jest eksplozja pomyslow i argumentow przeciwko moim pomyslom. A mnie sie gotuje w glowie
            • mashcaron Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 22:07
              Nie nie, u mnie nie ma nagłych eksplozji pomysłów, na szczęście, bo tu by mogła nastąpić moja eksplozja :p
              Jest jednak elemen deczko olewczy, obrzydliwy wręcz brak pośpiechu i wszystko na ostatnią chwilę.
              Ja lubię wyjść wcześniej, żeby mieć zapas czasu na nieprzewidziane okoliczności, on wychodzi na styk..
              Dziś na przykład mieliśmy kupione bilety na konkretną godzinę na oglądanie ruin. Blisko, fakt, ale mąż się wyguzdral tak, że i bez nieprzewidzianych okoliczności dojechali byśmy 5 minut po czasie. A nieprzewidziane okoliczności się pojawiły (ulice pozamykane, bo jakieś mistrzostwa e paintball'u) i dojechaliśmy 40 minut po czasie:p
                • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 22:54
                  No i wlasnie. Jak ma gdzies byc na 10, to wychodzi o 10.05. Ja bym dostala szalu, nie lubie sie spozniac, mam z tym duzy problem.
                  Dlatego pytam, bo wiem ze to nie jest czarno biale, to nie jest przemoc jakas tylko jego modus operandi.
                  Jak z tego wyjsc i go nie zabic, bo jakbym ja sie miala spoznic 40 minut na ruiny, to bym sie bardzo stresowala. A to tylko ruiny, no co sie stanie?
                  Moze ja przy nim powinnam chodzic lekko wstawiona, zeby miec lekko wywalone?
            • aqua48 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:42
              chania2012 napisała:

              > planujesz rzecz x, on ma wywalone, bo nie umie/
              > nie lubi planowac, ok luz, ja zaplanuje. A potem na ostatnia chwile jest eksplo
              > zja pomyslow i argumentow przeciwko moim pomyslom. A mnie sie gotuje w glowie

              Ja bym miała wywalone na taką eksplozję pomysłów i spokojnie realizowała swój plan. Chyba, żeby mi się coś z tej eksplozji spodobało.
        • mid.week Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 22:01
          chania2012 napisała:

          > No dobra, ale masz w sobote plan, ze idziesz z corka do kina, juz jej powiedzia
          > las, a on nagle w sobote rano mowi, ze on ma lepszy pomysl i idzie z nia na row
          > er, na przyklad. Bo jest ladnie i szkoda kasy.

          To nie przykład braku planowania tylko chamskiego braku szacunku
    • ichi51e Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 21:26
      współczuje. serce mi się ścisnęło na widok ciebie w butach o 8 a on niegotowy. Niestety za bardzo chyba nie da się nic zrobić sad Jali plusy przeważają minusy to bierz poprawkę.
    • nangaparbat3 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 22:10
      Jestem z grupy męża.
      Pamiętaj, że im większa presja, tym silniejszy opór.
      Każdemu z Was byłoby łatwiej, gdyby odrobinę odpuściło , gdybyście się spotkali gdzieś pośrodku, pewnie osiągnęlibyście ideał smile

      Nie mów mu, zacznij od siebie.
        • nangaparbat3 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:39
          Miałam tak z mamą. Zaczęłam z nią spędzać urlopy po śmierci ojca - dobiegała 80. Wyruszamy na Ukrainę, mam zarezerwowany hotel w Przemyślu i we Lwowie, a potem? Zobaczymy. Ale była histeria! Jednak szybko się przekonała, że nic złego się nie stanie, jeśli będziemy rodbić rezerwacje z dnia na dzień, na bieżąco decydować, gdzie na ile zostaniemy, dokąd pojedziemy dalej. Przyzwyczaiła się, teraz kiedy na pytanie: dokąd jedziemy słyszy: nie wiem, taka ładna droga - nie stresuje się. A nawet bawi się tym razem ze mną. Ale oczywiście też się muszę stosować do niej - absolutna punktualność lub uprzedzanie, że się spóźnię. Jakieś ramy czasowe, kiedy nie mam pojęcia, kiedy wyjedziemy - żeby nie siedziała i nie czekała. Miękko smile
          • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 00:22
            Rozumiem. Dwie rzeczy zmienily moj spontan:
            1. Dzieci. Jak nie zaplanuje, to bedzie tablet w hotelu. Albo nuda. Wiec raczej staram sie zorganizowac, jak pisze mayaalex nizej
            2. Covid. Cholera wie co gdzie i jak dziala, zwlaszcza za granica, wiec raczej rezerwuje naprzod, zeby sie nie okazalo ze do basenu wpuszczaja po 10 osob i nie ma wejsc, itp.
            Dawno temu robilismy wypady bez spiny, typu zobaczymy co w tej Chowacji porobimy, ale teraz juz troche sztywniej podchodze
      • igge Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:17
        Nie raz wyjazd, nawet dłuższy był " planowany" niemal stojąc w drzwiach. Kiedyś też z dziećmi. Często tego samego dnia, co ruszamy.
        A nawet i 1 godzinę przed wyjściem ( mąż potrafi mega szybko i sprawnie spakować nas w godzinę).
        • igge Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 11:56
          Ale raz męża zaskoczyłam. Bo chodził za mną i jęczał, że nie wyjęłam z szafy swoich ubrań do spakowania na wyjazd. Mieliśmy mega mało czasu i jeszcze bez sensu umówiłam się z koleżanką u nas, a z nią przecież zero pakowania. No i klops, odkładałam to wyjmowanie ciuchów i w końcu czas był taki, że spakowałam kosmetyczkę i koniec. Nie było czasu na nic więcej.
          Przed samym wejściem koleżanki do naszego domu, otworzyłam( przy mężu) kabinówkę swoją i...😁 okazało się, że jej nie rozpakowałam po poprzednim wyjeździe.
          ( Tylko zabrałam brudne ubrania do prania.)
          Mina męża BEZCENNA.😉
          Znaczy się niepotrzebnie jęczał bo byłam od zawsze SPAKOWANA.
          Nawet nie wnikałam zbyt szczegółowo, CO w tej walizce było.
          Na miejscu okazało się, że było absolutnie wszystko czego potrzebowałam. I ciepłe i letnie rzeczy. No wszystko tak jak trzeba.
    • mayaalex Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:18
      U nas podobnie. Ja sama nie jestem fanka wlasnej sztywnosci ale z drugiej strony gdyby nie moje plany to robilibysmy 10% tego, co robimy (co oznaczaloby ze np dzieci wiecej czasu spedzaja na tabletach zamiast robic cos fajnego z nami). W sumie to ja bym mogla pewnie byc bardziej spontaniczna gdyby nie dzieci (ktore np sa glodne o okreslonych i trzeba je nakarmic czyms innym niz frytkami).
      Taka potrzeba kontroli nad rzeczywistoscia oczywiscie pojawia sie czesciej i wyrazniej w momentach, gdy takiej kontroli sie nie ma albo ma sie poczucie, ze sie ja traci, ale to pewnie wiesz.
      • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 00:15
        Tak. Tak. Jak jade w miejsce, z zalozeniem ze juz tu nie wroce raczej, to jestem kaowcem tej wycieczki. Czytam, sprawdzam, rezerwuje, lubie to, wiec na to nie narzekam. Schody sie zaczynaja wtedy gdy moj maz najpierw nie slucha i nie ma glowy, a potem, najczesciej juz na miejscu, zaczyna rozwalac plany, bo cos tam zwrocilo jego uwage. Ten moj plan sie pruje, ja sie pruje, bez sensu.
        A moglby planowac ze mna, to bysmy razem wymyslili co robimy
        • memphis90 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 09:21
          Daj mu 1-2 dni na jego spontan i już. Tzn jeśli możesz przełożyć park linowy, to niech sobie wciśnie swój park miniatur czy co tam. Jeśli natomiast macie już zarezerwowane lepienie garnków na 11, to jego genialny plan zwiedzania zamku przesuwa się na dzień następny.
    • aqua48 Re: Planowanie vs spontan 17.06.22, 23:49
      U nas takie spontaniczne pomysły na wspólnych wyjazdach ma mój syn. Dzięki czemu kiedyś włóczyliśmy się trzy godziny w upale z półroczniakiem w wózku ulicami jednej ze stolic europejskich bez celu, zamiast iść coś konkretnego zwiedzić, bo tak było "fajnie". Od tego czasu gdy syn wpada na podobny pomysł my z mężem mówimy ok, to się spotkamy tu i tu o tej i o tej bo my chcemy iść gdzie indziej. I my realizujemy nasz plan, on swój i każdy jest zadowolony.
    • lea_233 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 06:25
      Zaplanuj spontan!
      Jak widać po wpisach to dość częsta przypadłość w związkach - spontan vs. planowanie. Też tak mam i to ja jestem ta planująca. Z perspektywy czasu - nie warto za bardzo. Teraz mówię mężowi: wyjazd o 7.00! Z planem w głowie, że o 9.00 wyjedziemy. O 8.30 jesteśmy już w samochodzie, on szczęśliwy że miał 1,5 godz. luzu a ja że i tak wyjechaliśmy przed czasem. A co do atrakcji dla dzieci. Jeździliśmy całe ich dzieciństwo i wczesną młodość, żeby widziały, wiedziały, umiały, miały wspomnienia. Po latach pytam co pamiętają i okazuje się, że jakieś migawki wspomnień. Z pierwszej wizyty we wrocławskim Zoo najbardziej pamiętają.
      ..mrowisko w alejce ☺️
    • przepio Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 07:16
      Ja z tych planujących, punktualnie czekających skoro była mowa o konkretnej godzinie. Może Cie pocieszę, ale mam wrażenie,, że wraz z wiekiem mąż jakby zrozumiał moje podejście i bardzo się stara zdążyć, choć zazwyczaj i tak czekam na niego.
      Z drugiej strony gdy on coś kupując to siedzi, wybiera, analizuje tygodniami. Ja wręcz odwrotnie-podoba się? To biorę. Jesteśmy różni, trzeba iść na kompromis.
    • strumien_swiadomosci Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 07:25
      Aha, pytasz o rady, to ja dodam od siebie, że ja się nauczyłam odpuszczać - z jednej strony ze względu na niego i niechęć do kłótni. Z drugiej ze względu na podróżowanie z dzieciakami i związaną z tym nieprzewidywalność. Ostatnio młody dostał 40 stopniowej, niemal niezbijalnej gorączki podczas pierwszej nocy w hotelu na wyjeździe. Dzięki temu, że reszta noclegów była albo "odwoływalna" albo w ogóle jeszcze nie zarezerwowana, to po prostu wróciliśmy z chorym dzieckiem do domu, zamiast kisić się z nim w hotelu.
      Ale dogadaliśmy się na przykład, że chłop nienawidzi tego całego pośpiechu przy pakowaniu - on chce sobie na spokojnie wszystko załadować do auta, bez mojego poganiania i zniecierpliwionych dzieci pytających, kiedy ruszamy wink Mamy sedana, więc trzeba faktycznie kombinować, żeby upchnąć jednocześnie wózek dla dziecka, koło zapasowe (bo w miejscu na koło jest butla z gazem) i jeszcze wszystkie bety. Oczywiście nie jest tego w stanie zrobić dzień wcześniej, bo nie wink
      W związku z tym wyjeżdżamy na wakacje po południu, zwykle po obiedzie. W tym roku podjeżdżamy tylko 100 km do jego rodziców, może w kolejnym wynegocjuję ciut więcej wink
      Ale pomimo tego wkurzać się pewnie i tak będę, jak go poniesie "zew spontanu" i przez to braknie nam czasu na coś, co ja sobie zaplanowałam wink
      • chania2012 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 08:18
        Dzieki. Tez odpuszczam, nie piekle sie za kazdym razem, bo bysmy sobie do gardel skakali.
        Ale wsciekle wegorze w mojej glowie maja uzywanie, jak widze ze ja tu precyzyjnie buduje plan, ukladam, organizuje, a ten mi go sabotuje nieswiadomie swoja rozlazloscia, ociaganiem, niezorganizowaniem albo fajerwerkami pomyslow na ostatnia chwile
        • beneficia Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 11:04
          > a ten mi go sabotuje nieswiadomie swoja ro
          > zlazloscia, ociaganiem, niezorganizowaniem albo fajerwerkami pomyslow na ostatn
          > ia chwile

          Wiesz co, sorry, ale jeśli ta sytuacja trwa latami i Ty latami mężowi tłumaczysz jak bardzo to Ci przeszkadza, to rzeczywiście to jest po prostu złośliwość. Albo chamski brak szacunku. Ewentualnie Twój mąż jest zwyczajnie głupi.
          • pade Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 11:59
            Podpiszę się.
            Ja rozumiem spontan itd., ale tu występuje sytuacja "gdy ja przedstawiam plany mąż nie słucha". Czyli autorki plany ma w pupie, ustalać nic nie chce "bo się obaczy", konstrukcję autorki też zlewa, czyli potrzebę jakiejś tam struktury.
            To jest sytuacja, w której ścierają się dwie skrajne potrzeby i widać z wątku, że mąż ciągle forsuje swoje. To nie fair.
            W porządku jest wtedy, gdy raz jest spontan, raz zaplanowane. To co robi mąż, czyli każdorazowe burzenie planów, to zwyczajny egoizm. (ma być po mojemu)
            • piataziuta Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 13:57
              Ale to równie dobrze może mieć swoją drugą stronę.

              Człowiek ma wolne i chce odpocząć od kieratu i życia od zadania do zadania, a słyszy: "o 8 zrobimy to, o 9 tamto, pospiesz się, bo o 10 trzeba się spieszyć na siamto, znowu się guzdrzesz, znowu opóźnienie, a ja już czekam, szybciej".

              Osobiście, gdyby miała w domu człowieka, który ciągle nade mną wisi, pospiesza mnie, ustala mi grafik mojego dnia wolnego i ciągle próbuje mi mówić co mam robić, to bym chyba popełniła jakąś zbrodnię.
              • pade Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 16:31
                Przy małych dzieciach jakiś tam grafik być musi. Przy płatnych atrakcjach z wyznaczoną godziną wstępu również.
                Jakoś mi się nie widzi, że autorka ma plan godzinowy na cały dzień i wszystko musi być odtąd dotąd. Z tego co pisze nie wynika, że jest totalną sztywniaczką.
                Po prostu, mąż w planach nie uczestniczy, więc ona sobie coś tam ustala, nastawia się (jak na wyjście z córką do kina) a tu nagle pan przychodzi i plany burzy. To nie jest żadne odpoczywanie od kieratu, tylko nie liczenie się z żoną.
                • strumien_swiadomosci Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 18:18
                  U mnie problem jest chyba z tym, że "mąż w planach nie uczestniczy". W czasach studenckich jeździliśmy na wyjazdy rozmaitymi "ekipami" i zawsze była jakaś tam wspólna organizacja. Na tym etapie można było składać prośby i zażalenia wink
                  Jak się ktoś z procesu organizacyjnego wysypuje, to potem jest ciężko...mój chłop często nie bardzo wie, gdzie jedzie, więc potem jak tylko zobaczy np jakiś drogowskaz, to go nosi. I muszę jak dziecku tłumaczyć, że sorry, nie mamy na to czasu albo że atrakcja nie warta zachodu albo dla odmiany, że to jest właśnie TO miejsce, w które jedziemy.
                  Ale punkt widzenia Ziuty przyjmuję i odpuszczam plany. W chwili obecnej (tydzień do wyjazdu) zaplanowaną mam tylko drogę "do" i część noclegów. Na miejscu będzie co ma być, drogę powrotną też wybierzemy później - jak już chłop się ruszy z domu i jest "wyjechany" to łatwiej go przekonać do zerknięcia na mapę wink
                  A ja mam "po cichu" zaplanowane przynajmniej kilka alternatywnych wariantów i się w ten sposób realizuję wink
                  • piataziuta Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 21:28
                    Współczuję. Związek dwojga tak różnych osób musi być skomplikowany w obsłudze.

                    Ja szczerze nienawidzę wydawania mi poleceń i poganiania mnie (choć nie jestem powolną osobą) - mam to od dzieciństwa przez matkę - "zrób to! zrób tamto! teraz! nie tak! krzywo kroisz te warzywa! 🤦‍♀️" - a jak coś pójdzie nie po jej myśli (np. zbyt późno wyjedzie z ojcem z domu) to jest lament, podnoszenie wszystkim adrenaliny, pretensje i wypominanie.

                    W związku z tym wykształciłam, w formie obronnej zapewne, swoje własne tempo życia.
                    Lubię być w miarę punktualna, ale jeśli coś nie wychodzi, a nie jest to kwestia życia i śmierci, to preferuję lajtowe podejście, bez nakręcania spirali stresu pt. "Już godzina weekendu upłynęła, a my jeszcze nie wyjechaliśmy!". Fuj!

                    Partnera mam dość spokojnego (ma swoje odpały, ale uspokaja się z wiekiem), ale jak w pada w rytm "tu pójdziemy i to zrobimy, a ty potem to zrobisz" i zaczyna na mnie naciskać, to najpierw intuicyjnie staję okoniem i sabotuję, a potem zbieram się w sobie, żeby mu bezpośrednio przypi.erdolić w ryja (w przenośni oczywiście), żeby się uspokoił i po tym od nowa zaczynamy budować nasz krąg wzajemności. wink
                    Jedno jest pewne - jak on "zarządzi", że "robimy to!", to bądź pewna, że to zmienię w ostatniej chwili - choćby to był dobry pomysł.
                    No chyba, że zapyta: "Robimy to? Czy masz ochotę na coś innego?" - to wtedy raczej zawsze wybiorę to co było domyślnie planowane. tongue_out

    • kryzys_wieku_sredniego Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 07:35
      Mam na to sposób, zaczęłam wyjeżdżac z koleżankami.
      Nie wiem dlaczego koleżanki to sobie umiem dobrać do siebie, jestesmy super zgrane.
      Teraz jadę na wakacje z siostrą, krew z krwi taki sam rytm dnia, mimo że już 20 lat razem nie mieszkamy, można z nia logicznie poustalać dzialania, nawet rano gdy następuje zmiana planów, bo np. deszcz.
      Z mężem -ojp, nie mam cierpliwosci na matkowanie.
    • zamyslona_ona02 Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 08:37
      Ja jestem z tych mniej planujących, tzn. rezerwacja noclegów musi być, ale nie robię planów co do godziny. Za to mój mąż... najchętniej zaplanowałby każdą godzinę urlopu - poniedziałek - godzina 8:00-8:20 śniadanie, godzina 8:30 wyjazd do oceanarium, godzina 12:00 obiad, godzina 12:30-17:00 plażowanie, godzina 17:30 oglądanie pokazu lotnictwa, godzina 20:00 powrót do pokoju big_grin A co jeśli w drodze na plażę zauważę kawiarnię i napiłabym się leniwej kawki? Jaka kawa?! Nie było jej w planach, możemy ją wpisać na czwartek godzina 14:40 lub 17:20 big_grin Oczywiście koloryzuję, doceniam też jego plan, bo dzięki temu ja mogę skupić się na innych rzeczach smile
    • piataziuta Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 08:45
      "Prosze, blagam, tlumacze. Nie chodzi tylko o potwory w mojej glowie, "

      Ale dlaczego jesteś takim wrzodem na dupie?
      Pakuj się w swoim tempie, a on niech się pakuje w swoim. Będziesz miała ten "czas dla siebie" między 8 a 9.15.
    • pyza-wedrowniczka Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 08:54
      Ja jestem gdzieś pomiędzy. Wyjazdy, większe wyjścia planuję, na urlopie mam rozpisany ogólny plan, co chcemy zwiedzić, żeby nic nie zapomnieć albo czasami trzeba wcześniej zarezerować jakieś muzeum. Ale i tak potem życie to weryfikuje.

      Ale nie planuję kiedy pójdę na zakupy, do kina z dzieckiem, na kawę z koleżanką też się spontanicznie umawiam czasami. Jak nie mam sztywnych rzeczy typu zajęcia dodatkowe czy już umówione spotkanie, to często dopiero po południu myślę, czy najpierw do sklepu, czy do domu i dzwonię do męża, czy chce jechać na zakupy albo czy idziemy gdzieś dzisiaj.
    • taje Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 09:44
      Nie wiem, czy lubię ale na mojej głowie od zawsze jest logistyka wakacyjna. Jak się tym nie zajmę to nigdzie nie pojedziemy niestety. Wakacje objazdowe staram się planować tak, żeby po dniu w samochodzie na miejscu zawsze spędzić co najmniej 2 dni. A ostatnio najbardziej sprawdzał się model jeden tydzień w jednym miejscu - i stamtąd wycieczki w okolicy - a potem kilkaset kilometrów dalej na kolejny tydzień. Jak trasę się dobrze zaplanuje to w ciągu 3 tygodni można i sporo zobaczyć, i odpocząć. Staram się też nie planować atrakcji dzień po dniu bo czasem dobrze nic nie robić albo coś spontanicznie zdecydować.
      • andace Re: Planowanie vs spontan 18.06.22, 17:49
        U mnie tak samo, przy czym mąż ma pomysły gdzie jechać i co zobaczyć ale nigdy to nie wychodzi.

        Znalazłam fajną opcję autobusu wodnego i spędzenia całego dnia pływając między miasteczkami i je zwiedzając. Strona po holendersku, poprosiłam męża o ogarnięcie, bilety kupione, jedziemy na przystanek - bilet na inny termin, tego dnia jest inne rozkład „jazdy” i stateczek odpływa z innego miejsca i z innego miasta o innej godzinie.
        Podejście nr 2 do tego samego, wysiadamy w mini porcie i mąż twierdzi że 10 min spacerem jest piękna plaża do spacerowania. Po pół godzinie marszu w słońcu wzdłuż autostrady dochodzimy do portu rybackiego z którego jest 2 km na plaże. Po kolejnych 2 km wzdłuż magazynów i w pełnym słońcu docieramy do plaży, ale trzeba wracać bo ostatni stateczek odpływa do domu.
        Piękny słoneczny dzień spędzony w palącym słońcu, maszerując między magazynami i wzdłuż autostrady. Okazało się że jedyna atrakcja tego przystanku jest świetne fokarium tuż obok cumowania stateczku.
        I tak mniej więcej wyglada spontaniczne organizowanie dnia przez mojego męża.
        Tego typu udanych wypadów mieliśmy kilka i tamtej pory organizuje wszystko, przy czym jest miejsce na zmianę planów tzn jak zwiedzamy to mam listę kilku miejsc w okolicy i wybieramy stosownie do pogody czy nastroju. Ale jak trzeba do danej atrakcji kupić bilety z wyprzedzeniem to je kupuję i wpisuje w plan na konkretny dzień.

        Najgorsze wspomnie z takie spontanicznego spędzania czasu mam w Maroku, zaplanowałam noclegi na polowe pobytu, resztę planowała koleżanka ale uznała że szukanie na miejscu to będzie przygoda - po noclegu spędzonym w miasteczku widmo, w hotelu pracowniczym pełnym ciemnoskórych robotników (żadnej kobiety), z niezamykanymi drzwiami i biegającymi karaluchami, przejęłam stery i zarezerwowałam wszystkie kolejne noclegi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka