Dodaj do ulubionych

Mąż a wakacje

15.07.22, 10:45
Na gali już kilku wątków, takie bardziej ogólne rozważanie - wyobrażacie sobie w ogóle sytuacje, ze Wasz mąż mówi Wam, ze on jednak nie ma ochoty jechać na już zaplanowane i zadatkowana wakacje z rodzina? Co sobie wtedy myślicie, jak to rozwiązujecie?

A Wy? Wyobrażacie sobie, żeby powiedzieć mężowi „słuchaj, ja to jednak wole zostać w domu i mieć święty spokój, zabierz dzieciaki i jedzcie sami”? I co on wtedy robi, jedzie?

Dla mnie to jakiś kosmos tak wystawić kogos do wiatru. I ewidentnie świadczy o duzo poważniejszych problemach w związku, możliwe, ze będącym już naprawdę mocno na granicy być albo nie być.
Obserwuj wątek
    • astomi25 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:48
      Nie.
      Dla mnie to S-F.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:50
        Co nie?
      • lauren6 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:58
        Dla mnie również sytuacja niemożliwa. Zdarzało się, że to mąż wyjeżdżał sam z dziećmi, a ja zostawałam w domu z książką. W drugą stronę nierealne big_grin
    • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:49
      Jak najbardziej sobie wyobrażam taką sytuację.
      I jak wystawiam mu po tym walizki.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:51
        Ale próbujesz chociaż zrozumieć, o co chodzi? Bo ja byłabym w takim szoku, ze chyba bym szukała, czy może depresja jakaś, czy co…? Nie mieści mi się w głowie, ze zdrowy człowiek w normalnym związku może coś takiego wymyślić.
        • jdylag75 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:58
          Nie wyobrażam sobie, by nie było wczesniej zwiastunów takiego postawienia sprawy. Jakby mi partner, w do tej pory, w normalnie (miłosc, bliskośc, seks, wspólnie realizowane obowiazki, stabilna praca, ok zdrowie) funkcjonującym zwiazku walnął tekstem, ze on na wakacje ze mną i dziecmi sie nie wybiera, autentycznie podejrzewałabym podmianę osoby, jakis udar, kurcze nawet nic mi wiecej do głowy nie przychodzi....
        • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:06
          Nie ma tu czego rozumieć - forma zakomunikowania i okoliczności wskazują, że jest to w stosunku do żony po prostu zwykły, chamski afront.
          Ja mam na coś takiego krótką odpowiedź, brzmi ona: "Wypier.alaj.".

          • bezabsurdu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:40
            A jak on tak samo zrobi.Dziwne masz podejście do osób bliskich.
            • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:43
              Nie zrobi, bo ja z bliskimi nie lecę w xuja.
              Nawet jak mnie ktoś maksymalnie wkooorwia i mam go dosyć, to nie wystawiam go do wiatru na chwilę przed wakacjami, ani w żadnej innej stytuacji.
              • snakelilith Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:01
                I naprawdę zakładasz, że facet, który był z tobą do tej pory dobrowolnie, darzy cię pewnie sympatią albo ma nawet jakimś uczuciem, nagle postanowił ci tak dopyerdolić? OMG, kto cię w życiu tak skrzywdził, że zakładasz u facetów najgorsze?
                • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:03
                  What? big_grin
                  Gdzie tak wyczytałaś?
    • tt-tka Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:50
      Wyobrazic to ja sobie moge, nic mojej wyobrazni nie dolega... zalezy, jak by to powiedzial i w jakiej sytuacji. Na "musze chwile pobyc sam, dojade za kilka dni" pewnie zareagowalabym wyrozumiale, i mam nadzieje, ze on tez. Na "nie jade, nie mam ochoty na wakacje z wami" zainteresowalabym sie, niekoniecznie przyjaznie, jak i z kim (i za co) maz te wakacje chce spedzic i czego jeszcze ma dosyc.
    • daszka_staszka Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:51
      Dla mnie kosmos bo nie mam dzieci i mam męża który jest w granicach normy pod wieloma wzgledami
    • ritual2019 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:53
      Oczywiscie ze nie robie czegos takiego i maz/partner tez nie. Jesli nie ma ochoty jechac na wspolne wakacje to jasno sygnal ze w zwiazku cos jest zle.
      Rozumiem ze mozna wyjechac osobno ale jako dodatkowe wakacje ale rodzinne, wspolne to podstawa.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:54
        Jak tam sobie ktoś ustala wcześniej, to mogę zrozumieć, ze z różnych powodów ludzie nie jeżdżą razem. Bywa rozmaicie. Ale wystawić kogos do wiatru po tym jak zrobiło się wspólne plany, rezerwacje? Tego się nawet koleżance nie robi, a mężowi???
    • joaaa83 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:54
      Wyobrażam sobie, kiedy jest jakiś racjonalny powód - kłopoty zdrowotne, chęć remontu, skomplikowana sytuacja zawodowa itp. Byłam kiedyś z dzieckiem na tydzień za granicą, kiedy mąż był po operacji (ale wakacje rezerwowane bez niego) i dojeżdżałam kiedyś w góry, bo nie mogłam jechać z mężem i dzieckiem w tym samym terminie ze względu na nagłą sytuację w pracy.
      Ja bym miała problem z osobą, która uważa że choćby się waliło i paliło sama na wakacje z dzieckiem nie pojedzie.
      • little_fish Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:01
        Ale ta chęć remontu pojawia się na trzy dni przed wyjazdem? Bo o ile sytuacja w pracy może być nagła i nikt na to wpływu nie ma, to olśnienie remontowe tuż przed wyjazdem brzmi idiotycznie.
        I żeby nie było - z racji tego, że ja pracuję w szkole, więc urlop dłuższy niż przeciętny, a mąż ma jednoosobową działalność i w związku z tym nie może sobie pozwolić na taką długą przerwę, to były lata, kiedy część wyjazdów spędzaliśmy osobno (ja z dziećmi w różnych konfiguracjach) . Ale to było ustalane wcześniej i wynikało z racjonalnych powodów. A nie nagłego "nie chce mi się".
        Takiego wystawienia do wiatru i postawy "rób co chcesz, radź sobie sama" w wykonaniu mojego męża nie potrafię sobie jednak wyobrazić.
        • joaaa83 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:05
          Na trzy dni przed, to nie, ale ludzie czasami rezerwują wakacje na długo przed terminem i do tego czasu może się coś zmienić. Trzeba słuchać siebie nawzajem i rozmawiać.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:08
            Jasne, ze może coś się wydarzyć, i wtedy trzeba na bieżąco modyfikować plany. Wspólnie. Rozmawiając. A nie ze jedna strona komunikuje, ze ma w dupie i radź sobie jak chcesz.
            • little_fish Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:12
              No tak, nagłe i nieprzewidziane zdarzenia czy choćby przesunięcie ich w czasie wymagają modyfikacji. Ale wtedy jest konkretny powód do zmiany planów i wspólnie się ustala, jak te plany zmieniamy.
      • 3-mamuska Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:35
        joaaa83 napisała:

        > Wyobrażam sobie, kiedy jest jakiś racjonalny powód - kłopoty zdrowotne, chęć re
        > montu, skomplikowana sytuacja zawodowa itp. Byłam kiedyś z dzieckiem na tydzień
        > za granicą, kiedy mąż był po operacji (ale wakacje rezerwowane bez niego) i do
        > jeżdżałam kiedyś w góry, bo nie mogłam jechać z mężem i dzieckiem w tym samym t
        > erminie ze względu na nagłą sytuację w pracy.
        > Ja bym miała problem z osobą, która uważa że choćby się waliło i paliło sama na
        > wakacje z dzieckiem nie pojedzie.


        Ale w omawianej sytuacji nic takiego nie występuje.
        Remont omawia się wcześniej, i naczęściej podejmuje jako wspólną decyzje.
        Choroba ok planowana operacje czy nagły wypadek/choroba to tez jest do zrozumienia.
        Sytuacja w pracy hm nie do końca jest wyznacznikiem bo jak wiadomo bywa ze ludzie dają się i są wykorzystywani bez żadnej rekompensaty ze strony pracodawcy.
        Urlop każdemu się należy jak psu micha. Nikt nikomu leki nie robi.

        Sytuacja nie jadę bo mi się nie chce dużo mówi o związku.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:39
          3-mamuska napisała:

          >
          > Urlop każdemu się należy jak psu micha. Nikt nikomu leki nie robi.
          >

          Jak to jednak umowa o prace zawęża horyzonty wink
          Nie, nie należy się każdemu. Tylko pracownikom etatowym.
          • little_fish Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 13:54
            Dokładnie. Z powodu pracy męża niejednokrotnie modyfikowalismy plany wyjazdowe.
            • igge Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 22:27
              My też. Tzn w sumie chyba z powodu pracy męża od lat jesteśmy mega spontaniczni smile.
              Oznacza to planowanie urlopu nie wcześniej niż ok miesiąc lub dużo krócej przed samym wyjazdem. Do ostatniej chwili nie znamy terminu urlopu.

              Kiedyś też jak dzieci były malutkie i miał przyjechać w konkretnym terminie po nas nad jezioro - dostałam znienacka telefon.
              Małżonek pytał, czy nie mogłabym spakować wszystkich ( 2 dzieci, dwa husky, ogromne canoe podróżujące mocno umocowane na dachu auta) I wrócić sama.
              Musiał odwołać swoje cenne nowe zlecenie bo odmówiłam.

              Kiedyś też z maleńkimi dziećmi w górach przedłużałam i opłacałam kolejne tygodnie i tak bardzo długiego ponad miesięcznego wyjazdu ( wtedy to nawet auta nie miałam ze sobą) bo mąż musiał kolejne weekendy w pracy niespodziewanie spędzać. Nie dało się mieć wolnej soboty czy niedzieli potrzebnej by nas przywieźć do domu. W reklamie wtedy pracował i dobrze zarabiał ale pracował absurdalnie wiele godzin w tygodniu i w nieprzewidywalny sposób.
            • 3-mamuska Re: Mąż a wakacje 16.07.22, 01:00
              little_fish napisała:

              > Dokładnie. Z powodu pracy męża niejednokrotnie modyfikowalismy plany wyjazdowe.


              Modyfikowanie to nie odwoływanie czy ich brak, bo praca najważniejsza.
              • little_fish Re: Mąż a wakacje 16.07.22, 02:59
                Czasem oznacza brak. No w tym roku nie mamy klasycznego urlopu. Ratujemy się spontanicznymi wyjazdami weekendowymi. No niestety, w obliczu aktualnej sytuacji gospodarczej nie można sobie pozwolić na zawalenie terminów czy utratę klientów.
      • aqua48 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 13:46
        joaaa83 napisała:

        > Wyobrażam sobie, kiedy jest jakiś racjonalny powód -

        Ale tu nie ma innego powodu od - a mnie się odwidziało/nie mam ochoty spędzać z tobą i dzieckiem mojego czasu wolnego/mam ciekawszą propozycję na ten tydzień od wyjazdu z żoną i dzieckiem na wakacje

        To nie jest kwestia - nagłej choroby albo Ziutka który był umówiony na malowanie i kafelkowanie we wrześniu ale może tylko teraz..
        • igge Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 22:33
          W tym innym wątku była nagła choroba kręgosłupa chyba??? Męża zaczęły mega boleć plecy????

          Z bólem kręgosłupa może być naprawdę niedobrze.

          Znajoma miała na urlopie z dzieckiem coś nie tak z rwą kulszową i to był mega problem.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:57
      Dlatego ogarniam wyjazdy na chwilę przed, gdy wiem że maż będzie mógł jechać.
      Albo wczesniej gdy jadę bez niego.
    • szafireczek Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 10:59
      Biorę za ucho i do kąta, aby przemyślał swoje postępowanie, albo zamykam na klucz w pokoju, daję wodę i trochę chleba, aż do otrzeźwieniawink
    • triss_merigold6 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:03
      Jak już wszystko zaplanowane i zadatkowane to skąd, ale wcześniej czemu nie.
      W zeszłym roku chciałam wyłącznie przemieszczania się między plażą a basenem, mój partner wtedy po 2 godzinach umiera z nudów i chce robić coś, cokolwiek innego. Najpierw ja pojechałam z dziećmi, a potem dzieci że swoimi ojcami, miałam pusty dom przez 10 dni i było super.
      • ixiq111 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:34
        >> miałam pusty dom przez 10 dni i było super.

        Myślę, że to jest cel panów z wątków smile
        Niekoniecznie uzgodniony z żonami/partnerkami.
        • figa_z_makiem99 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:27
          Tak, ja też uwielbiam mieć chatę dla siebie, odpoczywam wtedy.
    • abecadlowa1 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:04
      Nie mam męża. Natomiast zdarzało się, że byłam z kimś umówiona na wspólny wyjazd i ta osoba rezygnowała na krótko przed. To jest zawsze przykre. Nawet dla mnie, a jestem typem samotnika. Wyobrażam sobie jedynie, że oczekiwania wobec męża są silniejsze i bardziej uzasadnione niż wobec koleżanki czy znajomych. To musi być frustrujące.

      W takich sytuacjach nie rezygnuję z wyjazdu, jadę sama lub sama z dziećmi i dobrze się bawię. Nigdy nie zmieniam moich planów z uwagi na czyjegoś focha.
      • tenjedennick Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:08
        Wyjazd rodzinny to nie wyjazd dwóch singli.
        • abecadlowa1 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:17
          Mam dwoje dzieci. Jesteśmy rodziną. Na wakacje jeżdżę z dziećmi i ewentualnie jeszcze przyjaciółmi, znajomymi, którzy też mają dzieci. Dla mnie to jest wyjazd rodzinny.
          • tenjedennick Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:28
            Z dziećmi tak, ze znajomymi nie.
            • abecadlowa1 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:36
              Nie będziesz mi definiować co ma być dla mnie wakacyjnym wyjazdem rodzinnym. Jak jadę z moimi dziećmi to obojętnie kto nam towarzyszy, jest to wyjazd rodzinny.
              • tenjedennick Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:38
                Jak odpadną znajomi, to nie to samo, gdy nie pojedzie mąż.

                Nie nakręcaj się.
                • abecadlowa1 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:40
                  Nie wiem, nie mam porównania.
    • zimnolistna Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:07
      Ja to przeżyłam w kwietniu, ale chodziło o sytuację finansową. Mąż wystraszył się wojny, sytuacji na rynku pracy ( mieli przestoje w pracy, bo brakowało stali i rzutowało to na całą kondycję firmy ). Uznał, że musimy oszczędzać. Po ilus dyskusjach odpuściłam. Problem w tym, że to byly wakacje rodzinne w większym gronie. Skończyło się tak, że moja rodzina ma focha i zapowiedziała, że na żadne wspólne wakacje się z nami Więcej nie umawia. Ja do dziś uważam, że zachował się nie fair. Sytuacji w której mąż mi obwieszcza, że nie jedzie bo nie, nie umiem sobie wyobrazić. Dla mnie to podstawa do rozwodu.
      • triss_merigold6 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:13
        No nie, obawy finansowe to racjonalny powód i tu spanikowanie rozumiem.
      • mgla_jedwabna Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:55
        Odwoływanie w kwietniu wakacji (zakładam, że w sezonie, czyli najwcześniej druga połowa czerwca) to zwykła zmiana planów. Focha to można strzelać, jak ktoś odwołuje na trzy dni przed wyjazdem.
    • 7katipo Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:10
      U mnie działa to inaczej.
      Mężu, jadę z dzieckiem na wakacje. NIE MAM ochoty, żebyś z nami jechał 😁😁😁
    • triss_merigold6 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:11
      Szczerze mówiąc nie jestem przywiązana do idei, że małżeństwo/para zawsze musi jeździć razem. Muszą to wyjechać na wakacje dzieci, bezwzględnie.
      Jeździłam sama ze starszym, sama z obojgiem, kiedyś byłam sama z młodszą, w wersji z koleżanką i jej dziećmi etc. Zwykle mamy przynajmniej jeden dłuższy wyjazd my + dzieci.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:16
        Triss, ale nie chodzi o spędzanie wakacji osobno. Jak najbardziej można, kto co lubi. Chodzi o sytuacje, kiedy druga dorosła osoba w rodzinie w ostatniej chwili wymiksowuje się z zaplanowanego wyjazdu, zostawiajac Cię na lodzie. To jednak jest nieco inna sytuacja.
        • triss_merigold6 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:22
          Inna, miałabym problem, ale nie taki, żeby nie jechać, sobie i dzieciom nie będę psuła planów.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:42
            Tez bym pojechała sama, ale bardziej mnie zastanawia, jak to by wpłynęło na relacje z mężem. Albo co by o niej mówiło.
    • enigma81 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:14
      Trudno mi sobie wyobrazić taką akcję po wspólnych ustaleniach i zaliczce.
      Ale przy wstępnym planowaniu, gdyby mąż mi powiedział, że chciałby zostać sam kilka dni w domu, dojedzie później, wróci wcześniej - rozumiem. Tym bardziej, że często sama bym tak chciała.
      Wszystko jest ok, jak się o tym normalnie i w odpowiednim momencie rozmawia.
    • monika_stanowska1998 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:24
      W małżeństwie trzeba po połowie, jeden lubi w góry, drugi nad morze, to raz tak raz tak
    • superdentystazpoznania Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:27
      Ja raz uciekłam z lotniska.
      • asia.sthm Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:10
        superdentystazpoznania napisała:

        > Ja raz uciekłam z lotniska.

        Przydaloby sie niewielkie rozwiniecie big_grin
        Bo ze panny spod oltarza uciekaja to wiadomo, filmy o tym sie kreci, ale z lotniska? Musi jakas spektakularna awantura sie wydarzyla. Siebie w tej sytuacji widze big_grin
        • superdentystazpoznania Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:27
          Żadna awantura, przestraszyłam się i uciekłam. Nie napiszę więcej bo mi wstyd.
          • asia.sthm Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:30
            > Nie napiszę więcej bo mi wstyd.

            Okej, rozumiem big_grin
    • slonko1335 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:31
      Wyobrażam sobie jeżeli istnieją ku temu jakieś przesłanki a nie, że nie bo nie. Oboje raczej czekamy na wspólne wakacje niż chcemy się z nich wymiksować. Wierzę natomiast, że spędzenie części urlopu w świętym spokoju bez innych domowników jest czymś na co można mieć ochotę.
    • eliszka25 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:35
      Sytuacji, kiedy na kilka dni przed zaplanowanymi wspólnymi wakacjami któreś z nas stwierdza, że jednak nie jedzie sobie nie wyobrażam. Nigdy się nie zdarzyło i też uważam, że jest to zły znak. Wyjazdy osobno mieliśmy, ale one były tak planowane od początku. Co innego jakaś niespodziewana sytuacja w pracy czy rodzinna, ale tak po prostu wystawić męża/żonę do wiatru, to dla mnie też jakiś kosmos.
    • bergamotka77 Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 11:38
      Nie wyobrażam sobie, to niepoważne. Walizki by juz czekały, i to bynajmniej nie na wyjazd wakacyjny spakowane.
    • amast Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 12:54
      Nie. Ale my planujemy wakacje wcześniej. I planujemy je razem. I każdy ma prawo głosu podczas planowania, nawet dzieci (jak jeszcze jeździły z nami) mogły się wypowiedzieć w sprawie planów wakacyjnych. I dlatego nikomu się na 3 dni przed wyjazdem nie przypominało, że on to jednak nie lubi...
    • primula.alpicola Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 13:57
      Totalny kosmos. Niewyobrażalne.
    • snakelilith Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:10
      Jestem zaszokowana, że tak wiele kobiet zakłada, że podobne zachowanie jest tylko kaprysem znudzonego paszy. NIE MA ludzkich zachowań bez powodu, więc jeżeli do tej pory facet się tak nie zachowywał, to dla mnie zapaliłyby się lampki alarmowe. Coś tam musi być, coś poważnego, wołanie o pomoc, desperacja, whatever, w każdym świadczyłoby, że coś mu mocno dolega. Nigdy nie zakładam, że partner, albo ktoś z bliskiej rodziny chce mi zrobić przykrość, albo dowalić. Nigdy.
      • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:19
        Przepraszam, ale czy ciągle mówimy o dorosłym, pełnosprawnym facecie?
        Czy o dzidziusiu niezdolnym do komunikacji innej, niż pasywno-agresywna?
        • snakelilith Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:32
          piataziuta napisała:

          > Przepraszam, ale czy ciągle mówimy o dorosłym, pełnosprawnym facecie?
          > Czy o dzidziusiu niezdolnym do komunikacji innej, niż pasywno-agresywna?


          To TY zakładasz pasywno-agresywną komunikację. Ja zakładam, że coś tak mocno musi nie tak, że facet nie potrafi w tej sytuacji inaczej komunikować. Ty zawsze jesteś taka dorosła? Czy tobie wolno rzucać fochy, histerycznie wyprowadzać się z domu, czy inaczej zgrywać, bo kobiecie wolno zachowywać się jak dziecko, a facetowi w emocjonalnym stanie wyjątkowych już nie?
          • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:08
            Bo to jest pasywno-agresywna komunikacja i po prostu afront w stosunku do partnera, próba wymuszenia czegoś, dziecinnego zamanifestowania, albo po prostu zamanifestowania, że to koniec związku.
            Płeć nie ma tu znaczenia, taki sposób komunikacji jest dla mnie nieakceptowalny niezależnie od płci. Dla mnie jest to po prostu jasna informacja, że kończymy wspólną przygodę.

            Może ty masz cierpliwość, żeby próbować takiego rozhisteryzowanego troglodytę "rozgryzać" i dochodzić, co biedaczkowi może dolegać, ale ja takie akcje pjerdolę.
            Ja się NIE wyprowadzam histerycznie, ani w ogóle nie urządzam histerii, bo to zupełnie nie w moim stylu. Szczerze, z całego serca nienawidzę pasywno-agresywnych zachowań - tak mnie straszliwie wkoorwiają, że prędzej zerwę kontakty, niż będę się w tym babrać.
            • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:16
              To jest też kwestia zwykłej lojalności, którą ja mam sama bardzo mocno rozbudowaną i której obligatoryjnie wymagam od swojego partnera.

              Zrozumiałam to bardzo jasno, gdy mnie jeden z moich eksów zostawił na szlaku w górach, bez telefonu komórkowego i pieniędzy (miał moje rzeczy w swoim plecaku), a akurat zaczęło się robić ciemno.
              Zostawił mnie bo...ekhm...jakby ci to powiedzieć...😂...nie powiedziałam mu oczekiwanego przez niego komplementu, a inne koleżanki tak.
              • asia.sthm Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:41
                > Zrozumiałam to bardzo jasno, gdy mnie jeden z moich eksów zostawił na szlaku w górach, bez telefonu
                > komórkowego i pieniędzy

                O matko swinto piechutosko, moją znajomą chlop wysadzil na bezludnej wyspie, ale sam wrocil dopiero po nią drugi dzien. Czasy przedkomorkowe. Tydzien na zaglowce byl ich gwozdziem do trumny.

                Ale ona miala wyjatkowego pecha do ukochanych. Nastepny utopil sie na jej oczach podczas tsunami w Tajlandii, nie dala rady wyciagnac go z zatopionego pokoju gdyz nie chcial wypuscic plecaka z ich majatkiem ...straszna tragedia. to tak apropos twojego plecaka i teraz mi dreszcze lataja po plecach od wspomnienia.
                • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:49
                  Ale żeś przywaliła historią. Straszne. 🤦

                  • asia.sthm Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 15:57
                    Przepraszam.
                    • piataziuta Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 16:13
                      To dla rozluźnienia, opowiedz o tym zostawieniu na bezludnej wyspie - chcesz powiedzieć, że koleżanka spała pod gołym niebem, aż ukochany, raczył po nią wrócić następnego dnia? suspicious
                      Trochę ciężko w to uwierzyć. tongue_out

                      Z podobnych historii (ale jednak nie tak grubych), mam kumpla-kobieciarza, z którym raz na kilka lat, od wielkiego dzwonu, chadzam na piwo (znamy się jeszcze od czasów liceum).
                      Któregoś razu, podczas takiego spotkania, zadzwoniła jego ówczesna dziewczyna z pytaniem, gdzie jest i co robi. Więc on odpowiedział: "Jestem z koleżanką Ziutą w tym i w tym barze, wpadnij!"
                      I wpadła. Posiedziała trochę niewiele mówiąc, po czym oznajmiła, że wraca do domu. Kolega postanowił, że zabierze się z nią. Chwilę później zadzwonił, że wywiozła go do lasu i tam zostawiła.
                      Ale wróciła po godzinie. wink
                      • asia.sthm Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 16:49
                        > To dla rozluźnienia, opowiedz o tym zostawieniu na bezludnej wyspie...

                        To tylko brzmi tak przerazliwie egzotycznie, my tu mamy 30 tysiecy wysp (Archipelag Sztokholmski) plus do wyboru wiele innych archipelagow na wschodnim wybrzezu, na zachodnim tez zreszta tylko tamte inaczej wygladaja. Bezludnych wysp i wysepek jest jak napral wszedzie.
                        Normalnie spedza sie wakacje zabierajac czesto spod domu, lub najblizszej przystani lodke z kabina i plynie sie na pare tygodni od wyspy do wyspy.
                        No i oni tez tak zrobili, tyle ze przebywanie w dzien i noc na malej lajbie moze sie okazac zgubne nawet dla wielkiego zakochania. No i ja wysadzil po jakiejs awanturze na tyle daleko od pozostalych wysp i na tyle pozno zeby inne lodki staly juz gdzies przycumowane, no w kazdym razie spedzila tam noc, moze jej dorzucil jakis koc czy spiwor, tego nie pamietam. Rano po nia wrocil przekonany o danej nauczce. Rozstali sie jednak bez mordowania, bo faceta spotkalam na ktorejs z pracowych imprez i nawet przyjaznie sie do siebie odnosili. Historia tego zostawienia na noc wtedy tez byla poruszana ku ogolnemu rozbawieniu.
                        Tu masz zdjecie jak te wyspy wygladaja. Tego jest tysiace big_grin
                        https://resources.mynewsdesk.com/image/upload/ar_16:9,c_fill,dpr_auto,f_auto,g_auto,q_auto:good,w_746/pwcam1ja5ruio4dicphc
    • berdebul Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:26
      Zależy od sytuacji. Mieliśmy kilka pogrzebów, nie było wiadomo czy nie będzie kolejnego, który ja będę ogarniać i był gotowy jechac sam, bo potrzebował odpoczynku, a na miejscu i tak nie miałby jak pomóc. Czasami tak jest lepiej.
    • ichi51e Re: Mąż a wakacje 15.07.22, 14:27
      Wykluczając wypadki losowe nie widzę tego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka