hrabina_niczyja
12.10.22, 00:10
Mam dziwny problem. Otóż wieczorem chodzę na steperze, przeważnie oglądam coś w TV i szybciej leci. No i dziś jakoś wlazłam, włączyłam tv i trafiłam na M jak miłość i jakoś tak mnie zaintrygowała sensacja odcinka, że zostawiłam i chodziłam. Ale nie o tym. Otóż w odcinku była zdrada, dziecko z kochanka i żona w rozsypce. Bardzo, ale to bardzo mnie ten odcinek poruszył. Tak bardzo, że się popłakałam. Wróciły stare emocje, dawny ból, rozpacz, żal. Wszystko. Patrzyłam na Anne Muchę i tak bardzo jej współczułam. Głupie, wiem. Kurde, minęło 10 lat i nigdy do dziś tak nie miałam. A dzisiaj po prostu jakbym się przeniosła w czasie. O co chodzi? Jakieś nieprzepracowane kwestie czy może po prostu czasami tak się ma i już i trzeba zaakceptować?