kotejka
14.10.22, 05:33
Jak mysliscie, temat do pogadania
Ematkowy, bo z wybitnym bombelkiem w tle 🤣
Jestem matka potrójna i jak w tych dowcipach o połkniętej monecie, że pierwszego wieziesz na sor,.drugiemu dajesz na przeczyszczenia, a trzeciemu odejmujesz z kieszonkowego
Tak samo szkolny start najmłodszego przyjęłam jak normalna kolej rzeczy i się nie emocjonuje i niespecjalnie angażuje
Fakt, przezywam niejaki szok, bo pierwszy raz uczestnicze w czymś takim,.co się.nazywa grupa klasowa.rodzicow.na messengerze, ale poza tym - nic nowego, damy radę
Tym bardziej, że dziecko jest styczniowe, więc już prawie ośmioletnie, ogarnięte i bardzo samodzielne. Pamięta, co było zadane, zaznacza domeczkiem, wie, co na kiedy sam odrabia i sam się.pakuje, pamięta o kasztanach, marchewkach itd
Natomiast są rzeczy, o których pani nie mówi dzieciom, a potrafi w piątek o 17 wpisać info o wierszyku na poniedziałek w librus
I tu dziecko niestety już nie dociera, a ja w piątek po południu nie chodzę po librusach
Zarobił w ten sposób już dwa minusy
I ma żal,.bo jest ambitny, a nieogarnięta matka mu nie daje się wywiązać - wszyscy mieli, a ja nie
Żal mi go, obiecałam sobie codziennie na ten librus zaglądać, ale mam do ogarnięcia 5 kont
14latka w 1 klasie niełatwego technikum, syna w klasie maturalnej i do pierwszaka nie docieram na koniec, żeby przeczytać literka d w kaligrafii
Co sądzicie? Czy zadania to rzecz dziecka czy mamy?