Dodaj do ulubionych

Prawdziwych przyjaciół...

05.11.22, 22:01
poznaje się w dzieciństwie albo w młodości. Ile jest w tym prawdy? Oboje z mężem za przyjaciół uznajemy osoby, które znamy od czasów nastoletnich lub studenckich. A jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • banicazarbuzem Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:11
      W sumie ostatnie wydarzenia pokazały, że mam 2 przyjaciół z czasów kiedy byłam z dzieckiem, 1 przyjaciółkę od ok 20 lat i 2 poznane w czasie pandemii.
      Ja jestem mało ufna wobec nowo poznanych osób i zachodzę w głowę co te kibitki (mają tak samo na imię 😃) mają w sobie, że przed nimi otworzyłam.
    • fragile_f Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:14
      Zero prawdy w moim przypadku.

      Moje licealne przyjaźnie się rozjechały przez lata, nie mam z tymi ludźmi nic wspólnego poza okazjonalnym telefonem. O wiele bliższe są mi osoby poznane (w zasadzie przypadkowo) w ciągu ostatnich kilku lat.

      Mąż mocno sparzył się na przyjacielach z liceum - w pewnym momencie okazalo się, że nie mają że sobą praktycznie nic wspólnego, a to co maz przed terapia bral za "męska sztamę" - jest de facto zachowaniem przemocowym i zawsze nim było.

      Ludzie zmieniają się w ciągu życia, niektórzy idą w stronę "moja żona jest taka i owaka, ze mną się nie napijesz?", inni jeżdżą na medytacje, odosobnienia i sesje Ayuhuasci, a jeszcze inni maja piątkę dzieci i żyją z nimi w kamperze.

      Ciężko jest nawiązać dialog, jeśli ma się tak diametralnie inne potrzeby czy spojrzenie na życie.
      • panna.nasturcja Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:01
        U mnie to samo. Najbliższych mi ludzi poznałam, gdy byłam już dorosła i to bardziej niż 18 lat.

        Ale takie coś pokutuje wśród ludzi.
        Lata temu mija kuzynka pouczała przy mnie swoją dziesięcioletnią córkę żeby się ńie gniewała na koleżankę, którą zna od przedszkola, bo przyjaźnie z przedszkola i podstawówki to są na całe życie. Więc zapytałam ile ma przyjaciółek z tamtego okresu. Nikogo. Czasem kogoś spotyka na ulicy, bo wciąć mieszka na tym samym osiedlu, na którym mieszkała jako dziecko i mówią sobie „cześć”. Ale komunały powtarza.
        • daniela34 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:06
          Ło matko, miałam w przedszkolu przyjaciółkę Madzię (teraz to się musiałam dobrze nagłowić, żeby sobie przypomnieć jej imię)- po zakończeniu zerówki trafiłyśmy do innych szkół i drogi nam się rozeszły. Podobnie bylo z moją najlepszą koleżanką z podstawówki (inne licea). Patrzę po najbliższym otoczeniu-chyba tylko 1 kuzynka faktycznie nadal przyjaźni się z dziewczyną, którą zna od podstawówki.
          • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:10
            Mam kolezanki, które znam od zerówki, czyli 5.roku życia. Niestety rozsiały się po świecie, ale jesteśmy w kontakcie.
          • magdallenac Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:16
            A moja siostra od pierwszej klasy Sz.P 3 te same dziewczyny. Świętowały ostatnio 30 lecie😀Ja, jedna przyjaciółka z końca studiów, jedna z liceum i całe stado nowo nabytych przyjaźni na obczyźnie.
          • arwena_11 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 08:10
            Mam przyjaciółkę z podstawówki. Może się rzadko widujemy, ale gadamy pewnie raz w tygodniu, a jak coś się dzieje to i częściej. Mamy też wspólną przyjaciółkę. To była moja przyjaciółka że studiow/żagli i dziewczyny też się zaprzyjaźniły. Jak z ktoras nie ma kontaktu, to zawsze dzwoni się do tej drugiej czy coś wie, czy coś się nie stało. Mam też bardzo dobra kolezanke/przyjaciółkę z czasów przedszkola/podstawówki moich dzieci. Jej dzieci z moimi chodziły do klasy.
            Miałam przyjaciółkę z przedszkola, ale odkąd wyjechała do USA, kontakt się rozluźnił. Jak przyjezdza do Polski się widujemy.
    • bywalec.hoteli Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:17
      Obejrzyj film „Casablanca” i pada tekst „To może być początek pięknej przyjaźni”. Przyjaźń może zacząć się w każdym wieku
      • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:28
        Może. Ja podaje jak jest w moim przypadku, lubię wiele osób poznanych później, ale najbardziej cenię obecnośćw moim życiu osób, które mnie znają od czasów szkolnych czy studenckich. Nie bylo wtedy żadnych ukrytych motywów, byliśmy młodzi, równi, nie było ważne jakie mamy pochodzenie, status majątkowy, zawodowy, osobisty. Piszę o tym, bo właśnie pogadałam dziś z moją przyjaciółką z czasów studiów, inna pisała do mnie, ze trzeba się spotkać i mam piękne zdjęcie na FB. Odnalazl się ostatnio też mój przyjaciel ze studiów. No i widzę, że niektórzy z moich przyjaciół i bliskich znajomych mają teraz wybitną w pozycję w swojej branży, ale wiedzą, że ja niczego od nich nie chcę, bo znamy się od czasow, gdy bylismy studentami i przy jednym piwie gadaliśmy godzinami o życiu.
        • kk345 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:31
          >No i widzę, że niektórzy z moich przyjaciół i bliskich znajomych mają teraz wybitną w pozycję w swojej >branży, ale wiedzą, że ja niczego od nich nie chcę, bo znamy się od czasow, gdy bylismy studentami i przy >jednym piwie gadaliśmy godzinami o życiu.

          I umawiasz się z nimi na wspominkowe piwo, a kiedy niczego się nie spodziewając opuszczają gardę, atakujesz ich wyznaniem "chcesz coś z Avonu?"
          • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:35
            Nie, niczego nie chcę i nie potrzebuję. Cieszymy się swoim towarzystwem i tyle.
      • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:04
        Życie to nie film, bywalcze.
        • bywalec.hoteli Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:17
          akurat ten film warto obejrzeć, Bergo
    • simply_z Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:20
      Bzdura, owszem mam kilka przyjaźni licealno-studenckich ale też z pracy czy innych miejsc.I ci ludzie wiedzą o mnie więcej niż ci szkolni, tworzymy silniejszą więź.
    • daniela34 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:22
      W moim przypadku potwierdza się czesciowo- moja najstarsza przyjaźń jest licealna, dwie że studiów, ale kolejne dwie przyjaciółki poznałam w okolicach 30-tki.
    • damartyn Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:34
      I tak i nie. Mam przyjaciół z dzieciństwa , ze studiów i z późniejszych czasów. . Sprawdzonych w 100%. O dziwo nie mam nikogo kogo mogę tak nazwać z okresu szkoły średniej.
      • szklany.koreczek Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 22:49
        Mamy znajomych z czasów liceum i studenckich, ale najbliżej mamy do tych poznanych 30+
    • awf-33 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:04
      Z jedną osobą przyjaźnię się od 15 roku życia.

      Inne z okresu studiów...z pracy również jedna osoba. Około 2 lata temu zaprzyjaźniłam się z jedną mamą ze szkoły dziecka...połączyła nas pewna sytuacja...

      Pp drodze straciłam też wielu przyjaciół...a może wcale nie byli przyjaciółmi?
      • simply_z Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:09
        Na każdym etapie życia poznajemy różne osoby i czasem te kontakty się utrzymują, a czasem rozluźniają, normalna sprawa. Natomiast naiwne myślenie, że jak przyjaciele to tylko ze szkoły średniej, jest w sumie smutne.
        • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:12
          Dlaczego naiwne i smutne? Dla mnie to pozytywne.
          • bene_gesserit Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:30
            Bo są nimi do końca twojego albo swojego. Czyli jakby nie patrzeć, grono się kurczy.

            Co ci właściwie przeszkadza nawiązywać nowe przyjaźnie? Nie rozumiem tego.
      • bergamotka77 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:12
        Każdy po drodze traci jakieś znajomości, ale najlepiej się czuję w gronie osób, które mnie znają kilkadziesiąt lat 😊
        • simply_z Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:14
          A ja różnie, jest ok ale ileż można wspominać szkoły czy utyskiwać nad wiekiem. Było minęło.
        • bene_gesserit Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:30
          Świeże spojrzenie wnosi ożywczy powiew.
    • bene_gesserit Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:28
      Trzeba mieć sporo szczęścia, żeby się okazało, że ktoś poznany kilkadziesiąt lat temu idzie w tym samym kierunku. To dotyczy nie tylko przyjaźni, ale i innych związków. Obojętnie, ile się pracy, wysiłku i poświęcenia w to włoży i obojętnie od tego, ileście razem przeżyły i się naśmiały, wiele przyjaźni po prostu sie rozchodzi, bo to zupełnie normalne. Przestaje wam być po drodze, coś się wypala.

      Natomiast nie wyobrażam sobie żebym nie mogła nawiązywać nowych przyjaźni, obojętnie od wieku.
    • koronka2012 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:32
      U mnie tak samo, te znajomości są jak dobre wino, z czasem nabierają szlachetnej patyny 😉
      Są takie… prostolinijne, bez spiny
    • madame_edith Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:37
      U mnie się sprawdza. Dwie przyjaciółki z czasów studiów/akademika. I jedna z podstawówki. Oraz całe mnóstwo koleżanek bliższych i dalszych z czasów późniejszych.
    • kaki11 Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:46
      Grupa moich najbliższych przyjaciół jest z czasów studiów. I dla mnie ci ludzie są jak rodzina. Co ni jak nie znaczy, że to jedyny dobry okres na poznanie przyjaciół ani że wykluczam, że kiedyś mogę też poznać kogoś z kim się zaprzyjaźnię. Poza tym z przyjaciółką z czasów podstawówkowo- gimnazjalnych w tej chwili mamy serdeczny ale raczej sporadyczny kontakt i dziś nie nazwałbym jej przyjaciółką, choć bardzo dziewczynę lubię.
    • konsta-is-me Re: Prawdziwych przyjaciół... 05.11.22, 23:57
      Nieprawda.
      W ogóle kto wymyśla takie rzeczy?
      Albo inaczej- przyjaznie w dzieciństwie i młodości są inne.Bardziej intensywne ( no, szczególnie w dzieciństwie ,bo można dostać razem pol.dnia albo i caly ).
      Potem sa luźniejsze, co nie znaczy że mniej prawdziwe.
      Mlodosc jest też bardziej intensywna ogólnie, emocjonalnie itd.więc może stąd wrażenie że " przyjaciół poznaje się w młodości".
    • princesswhitewolf Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 00:33
      Nie. U mnie na roznym etapie poznalam przyjaciol
    • przepio Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 00:53
      Podobnie. Przyjaciółkę mam z czasów liceum i ze
      studiów. Bardzo dobre koleżanki z czasów pierwszych lat pracy. Potem już tylko znajomi.
    • alfa36 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 01:03
      Nie mam kontaktu z najlepszymi koleżankami z lat nastoletnich, choć jedna i druga mieszkają blisko i widujemy się. Mówimy sobie jedynie zdawkowe cześć. Teraz w sumie przyjaciół nie mam, na znajomych poznanych w pracy i z nimi się spotykam. No i mam super koleżankę, może nawet mogłabym nazwać ją przyjaciółką, z lat studenckich, z którą odnowiłam kontakt jakieś 10 lat temu. Mieszkamy daleko od siebie, widujemy się raz/dwa razy w roku, ale na łączach jesteśmy prawie codziennie (połączyło nas ostatnio identyczne stanowisko w pracy).
    • nowyczlowiekforumu Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 01:13
      I wszyscy Twoi męscy przyjaciele są w Tobie zakochani, to też wiemy.
    • mae224 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 01:16
      inaczej
    • nevertheless123 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 09:08
      U mnie na odwrót - mam wrażenie, że przyjaźnie z dzieciństwa i młodości są takie trochę wymuszone i narzucone przez społeczne oczekiwania. Jakby fakt, że dobrze bawiłam się z Magdą w piaskownicy oznaczał, że już do końca życia będziemy rozwijały się w tym samym kierunku. Być może u ludzi, którzy pozostali w otoczeniu, w którym się urodzili i wzrastali, ten rozwój rzeczywiście przebiega równolegle. Moje życie obfituje jednak w ponadprzeciętnie wiele zmian, wyprowadzek, podróży, życiowych przełomów, więc jak czasem mam krótki kontakt z ludźmi przeszłości, z byłymi przyjaciółkami, to najczęściej się zastanawiam: "o czym ta kobieta mówi!". Po prostu jestem życiowo, terytorialnie i mentalnie o wiele za daleko, żeby po tylu latach nadal znaleźć z tymi osobami wspólny język i obecnie więcej nas dzieli, niż łączy.
    • fornita111 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 09:25
      U mnie sie sprawdza. Przyjaciolkom od dziecinstwa po prostu wybaczam wiecej i one mnie tez. To jest tak bliska wiez, ze jakby rodzinna. Mozemy sie nie widziec dlugo, mozemy sie poklocic o polityke- a wiezi to nie zerwie. Poza tym, wiem, ze do nich zawsze jak w dym z klopotami, to jest nie do przecenienia. Potem juz nikogo tak nie pokochalam, nowi znajomi, jacy fajni by nie byli, to juz obcy ludzie tongue_out
    • kropkacom Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 09:30
      Tyle jest w tym prawdy, ile w każdej "prawdzie".
    • solarpowerprincess Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 09:53
      Medonet zmienia profil?
      • nowyczlowiekforumu Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 10:39
        Ona po prostu próbuje o sobie przypomnieć 😁
        • fornita111 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 10:50
          Dobra, ale byla jakas jatka w nocy i juz wycieta? wink
          • nowyczlowiekforumu Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 11:26
            Nie, ale w ramach rozrywki poczytałam sobie jej wesołą twórczość na forum, i jedyne co mnie zaskakuje, to to, że Wy wszystkie wiecie jak ona wygląda, jak wygląda jej rodzina itd. Ja trafiłam tylko raz na wątek "mąż mnie puknął". Wszystko mnie omija 🤷
            • suki-z-godzin Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 11:37
              nowyczlowiekforumu napisał:

              > Nie, ale w ramach rozrywki poczytałam sobie jej wesołą twórczość na forum, i je
              > dyne co mnie zaskakuje, to to, że Wy wszystkie wiecie jak ona wygląda, jak wygl
              > ąda jej rodzina itd. Ja trafiłam tylko raz na wątek "mąż mnie puknął". Wszystko
              > mnie omija 🤷

              Omija? Kobieto, widziałaś jeden z najbardziej żenujących wyciętych wątków berżi. Ciesz się, że w innej strefie czasowej mieszkasz, masz szansę trafić na największe perły! Te zazwyczaj pojawiają się gdy ja już śpię, a znikają zanim się obudzę, smuteczek.
              • nowyczlowiekforumu Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 12:23
                Widzę jej wątek, wchodzę z zaciekawieniem i du.pa, nie ma nic co mogłoby zachwycić. Tylko to pukanie trafilam. Żadnych zdjęć, żadnych jej naukowych artykułow, no nic sad
                • fornita111 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 12:34
                  Bo to nie ona wrzucala, wiec bylo usuwane wink Nic, przy odrobinie szczescia sie doczekasz kolejnych demaskacji...
      • georgia.guidestones Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 14:14
        solarpowerprincess napisała:

        > Medonet zmienia profil?
        Tym razem moze jest zlecenie na tekst o dobrostanie psychicznym.
    • nenia1 Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 10:17
      U mnie się w dużym stopniu zgadza. Najbliższe relacje mam z przyjaciółką od szkoły podstawowej i drugą ze szkoły średniej. Partner podobnie, jego najlepszy przyjaciel to znajomość z nastoletnich lat. Ale ogólnie widzę, że tzw. siatka znajomych najlepiej i najsprawniej działa mi właśnie na bazie ludzi z okresu - szkoła średnia/studia. Jest jakieś inne podejście i duże zaangażowanie ludzi, których znam wiele lat i z którymi tworzyłam relacje we wczesnej młodości, jest jakby większa otwartość, naturalność, brak różnych "zawodowych masek" może dlatego, że znajmy się dawno i "jak łyse konie".
    • juzustempy Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 12:27
      Ja nie mam nikogo. Nawet koleżanki. Kiedy odeszłam od organizacji wszystkie znajomości, nawet te, które uważałam za przyjaźnie, przepadły. Od dwóch lat nie mam nawet do kogo zadzwonić. Ale przywykłam do samotności. Zresztą jestem introwertykiem i ludzie są mi mało potrzebni.
      • rosapulchra-0 Re: Prawdziwych przyjaciół... 07.11.22, 21:35
        Byłaś świadkiem Jehowy?
    • angazetka Re: Prawdziwych przyjaciół... 06.11.22, 13:49
      Mam dwie przyjaciółki z liceum - tak, poszłyśmy innymi drogami, ale jesteśmy dla siebie nadal ważne, wspieramy się, możemy na siebie liczyć.
      Ale gros moich najbliższych to jednak ludzie poznani koło trzydziestki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka