magdagogowska80 11.12.22, 05:21 Dzień dobry, Czy któraś mama robiła doktorat przy małym dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szarsz Re: Doktorat 11.12.22, 06:18 Nie, ale widzę dziewczyny łączące karierę naukową z macierzyństwem. Jeśli pytasz, czy się da, to odpowiedź jest, to zależy. Od motywacji wewnętrznej, od wsparcia otoczenia, od promotora. Na pewno łatwiej jest w trakcie doktoratu niż w trakcie habilitacji, ale to żadne pocieszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Doktorat 11.12.22, 09:47 I od dziedziny. Jeden doktorat będzie wymagał głównie komputera i dostępu do literatury, inny siedzenia dzień w dzień w laboratorium (mnie się zdarzało nawet i w nocy, bo synteza badanego związku trwała 24 h) albo szwendania się po całej Polsce celem wykonania badań terenowych. Nie doktorat akurat, ale pamiętam, jak w ramach pracy magisterskiej z biologii koleżanka jeździła po wytypowanych miejscach w województwie, szukając stanowisk dwóch roślin chronionych - miała skatalogować miejsca, rozmiar skupisk i porównać z danymi sprzed kilkunastu lat. Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Doktorat 11.12.22, 09:53 Jeszcze a propos wsparcia promotora, znajoma ustalała ze swoim, kiedy zajdzie w ciążę (wyszło, że najlepiej po części laboratoryjnej, kiedy już przejdzie do pracy wyłącznie umysłowej). Przesympatyczny facet, od zawsze uwielbiany przez studentów i doktorantów. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Doktorat 11.12.22, 07:12 Jak małym? Moja koleżanka, nie wiem czy ematka-raczej nie, robiła doktorat przy 2 małych dzieci, bo jedno się urodziło jakoś na 1 roku a drugie na ostatnim. Brała macierzyńskie. Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 11.12.22, 08:10 Jest wiele takich kobiet. Udaje się tylko jeśli masz wsparcie placówki i dziadków. Inaczej, nie da się pracować naukowo z dzieckiem, które masz cały dzień pod opieką. Trzeba tez przewidzieć fakt, ze dzieci w placówkach chorują często i jeśli nie masz kogoś dodatkowego do opieki to wracasz do punktu wyjścia i siedzisz w domu. Ewentualnie drugi rodzic bierze non stop L4 ale większość naukowców zarabia słabo wiec zazwyczaj drugi rodzic zarabia lepiej. Można tez przestać spać i tyrać po nocach….tylko nie wiem czy warto. Dużo zależy od sytuacji w jakiej jesteś. Inaczej jak został max rok i jesteś w ciąży, a inaczej jak jesteś w ciąży a planujesz dopiero zaczynać ten dr. Generalnie praca naukowa to praca jak każda, w sumie bardziej angażująca,bo zazwyczaj spędza się w niej wiecej niż kodeksowe 8h. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: Doktorat 11.12.22, 11:09 Co za stereotypy. Nie kazde dziecko choruje. Jakos miliony Polakow za granca nie maja babci pod reka a zwolnienia "na dzieci" czesto nie istnieja, i mimo to sobie radza. Nie powiedziałabym tez, ze wiekszosc naukowcow zarabia slabo. Etat wykladowcy na uczelni to bardzo malo godzin. Akurat wszyscy ktorych znam maja na uczelni pol etatu (czyli 240h rocznie, moj dobry przyjaciel prowadzi 1 zajecia w tygodniu+ 5 magistrantów+ kolo i to mu robi pół etatu) i do tego albo normalna prace na część etatu albo zlecenia/dzieła którymi zarabiają bardzo dobrze. Nie wiemy tez, ze watkodajka w ogole pracuje na uczelni. Przeciez doktorat mozna pisac nie będąc naukowcem. Pisanie doktoratu moze zajac dzien i noc przez rok, a moze tez zajac miesiac. Zalezy jaka dziedzina. I zalezy czy pracujesz normalnie na etacie 8h a doktorat robisz wieczorami (to moim zdaniem bardzo trudne) czy tez masz gdzies pół etatu (czy na uczelni, czy gdzies indziej) a pozostale godziny mozna spedzic na pisanie. Odpowiedz Link Zgłoś
laura.palmer Re: Doktorat 11.12.22, 11:20 palacinka2020 napisała: > Co za stereotypy. Nie kazde dziecko choruje. Jakos miliony Polakow za granca nie maja babci pod reka a zwolnienia "na dzieci" czesto nie istnieja, i mimo to sobie radza. Jednak zdecydowana większość choruje. My mamy dobrą odporność, raczej rzadko chorowaliśmy, zdrowo się odżywiamy, nie przegrzewamy dziecka, wietrzymy mieszkanie, chodzimy na spacery przy złej pogodzie, a i tak dziecko odkąd poszło do żłobka przynosi infekcję za infekcją. I nie tylko moje, bo koleżanki mają identycznie, zresztą widzę też listę w żłobku i zwykle obecnych jest ok. 30% dzieci. Nawet się niedawno zastanawiałam o co tu chodzi i dlaczego koleżanki mieszkające za granicą nie mają takich problemów. Doszłam do wniosku, że może to kwestia czystości powietrza, bo tylko u nas przez pół roku jest syf taki, że nie idzie oddychać i to musi mieć wpływ na odporność. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Doktorat 11.12.22, 11:24 Jak wiadomo, pół etatu w Polsce to kokosy, można z tego utracą rodzinę, rozliczne dzieci i jeszcze będzie na Malediwy co pół roku. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: Doktorat 11.12.22, 18:26 Nie mówię o sredniej w Polsce. Oki- pisałam o moich znajomych, wszyscy mieszkają w Warszawie, mają wysoko specjalistyczną pracę. "Badanie" polegało na pracy przy komputerze. Na pewno jest olbrzymia róznica między doktoratem z ekonomii a chemii czy socjologii. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:37 Ja mam pracę przy komputerze...i tak da się "jakoś" pracować z małym dzieckiem Doktorat robiłam w 90% w labie, czasami musiałam siedzieć na miejscu 10-12 godzin. Tak było ułozone badanie...nie wyobrazam sobie miec wtedy dziecko. Pewnie można..tylko ze chyba babcia wtedy zajmuje się tym dzieckiem w 90% Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Doktorat 12.12.22, 11:36 Jak powiedziała moja koleżanka z pracy „największym problemem kobiet w nauce jest brak żony, która będzie ogarniać rzeczywistość i dzieci”. Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 11.12.22, 11:29 Pisanie doktoratu to ostatni etap, najpierw trzeba zrobić badania , w miesiąc się nie da…. Chyba ze się kompiluje prace innych… Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:35 Nie ma dzieci które nie chorują. Najwyzej rodzic daje antybiotyk, lek przecigorączkowy i daje do placówki. Tak działa układ odpornościowy, ze się uczy właśnie w ten sposób - chorując. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Doktorat 11.12.22, 22:48 palacinka2020 napisała: > Co za stereotypy. Nie kazde dziecko choruje. Ale o tym cz6 twoje takie będzie wiesz dopiero kiedy wychodzi z tego wieku. To nie jest stereotyp tylko statystyka. > Jakos miliony Polakow za granca ni > e maja babci pod reka a zwolnienia "na dzieci" czesto nie istnieja, i mimo to s > obie radza. Ale wiesz w praktyce jak to wygląda czy tak sobie pierdolisz? Odpowiedz Link Zgłoś
zerlinda Re: Doktorat 11.12.22, 08:58 Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Są matki siedzące z bombelkiem w domu i nie mające czasu obiadu zrobić czy podłogi umyć i oczekują, że praujacy mąż to ogarnie. A są kobiety pracującej, z dziećmi, które dobrze sobie radzą. Wszystko można. Oczywiście współpraca męża jest konieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
laura.palmer Re: Doktorat 11.12.22, 10:30 Bzdura. Wszystko zależy od tego, jakie ci się trafią bombelki. Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 11.12.22, 10:55 To jest parametr przegapiony w dyskusji. Bywają dzieci tak trudne ze nawet człowiek nie jest w stanie ogarnąć podstaw funkcjonowania a mowa o doktoracie. Moje dziecko nie spało kilka lat (tzn spało 2 h budziło się wrzeszczała godzine trzeba było nosić i usypiać i za 2-3 powtórka). Wstawał bladym świtem, praca w nocy nie wchodziła w grę bo zwyczajnie i tak niedosypialismy. Pytanie autorki jest tak ogólne ze w sumie trudno na nie odpowiedzieć jakoś sensownie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:39 Są dzieci mniej lub bardziej potrzebujące uwagi. Sa takie, których z rąk nie zdejmiesz cały dzień... I to pisze ja, matka spokojnych dzieci, przy których dało radę pracować...ale pracować zdalnie. Doktorat robiłam przed dziećmi. jakbym go robiła mając dzieci, to musiałabym te dzieci widywać bardzo mało...Oczywiscie mogłby sie nimi zajmować ojciec ale nie wiem z czego byśmy żyli, bo z mojego etatu wtedy na uczleni byśmy nie wyżyli we 4...nawet ze dwoje Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Doktorat 11.12.22, 22:50 zerlinda napisała: > Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Nie. Jest kwestią bardzo wielu parametrów a organizacja jest tylko jednym z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Doktorat 11.12.22, 10:22 Tak, z niemowlakiem. Natomiast był to organizacyjnie potwornie trudny czas, ówczesny mąż musiał być ojcem na 150 %, korzystaliśmy wtedy również z pomocy niani (później już nigdy). Odpowiedz Link Zgłoś
em_em71 Re: Doktorat 11.12.22, 10:45 Mój robił habilitację. Więcej go nie było niż był. Daliśmy radę. Ja miałam układ, że wpadam tylko na zajęcia, na które muszę. Jak wychodziłam, rodzice pilnowali mi dzieci, miałam też panią do sprzątania. Pozostałe rzeczy były na mojej głowie. Spanie w nocy? Normą było, że kładłam się koło 2-3, wstawałam o 6. Drugiego syna urodziłam w wakacje, więc jak zaczął się rok akademicki, to on już był fajnym niemowlakiem współpracującym z butlą i kaszkami. Oczywiście w ciąży nie korzystałam ze zwolnienia, nie było potrzeby, do końca śmigałam i miałam w tyłku śrubę. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 11.12.22, 11:41 em_em71 napisała: > Mój robił habilitację. Więcej go nie było niż był. Daliśmy radę. Ja miałam ukła > d, że wpadam tylko na zajęcia, na które muszę. Jak wychodziłam, rodzice pilnowa > li mi dzieci, miałam też panią do sprzątania. Pozostałe rzeczy były na mojej gł > owie. Spanie w nocy? Normą było, że kładłam się koło 2-3, wstawałam o 6. Drugie > go syna urodziłam w wakacje, więc jak zaczął się rok akademicki, to on już był > fajnym niemowlakiem współpracującym z butlą i kaszkami. Oczywiście w ciąży nie > korzystałam ze zwolnienia, nie było potrzeby, do końca śmigałam i miałam w tyłk > u śrubę. Znam mnóstwo takich historii i ani jednej odwrotnej, gdy to kobieta na parę lat znika z domu robić karierę naukową, a mężczyzna śpi po 4 godziny dziennie i wyrywa się do pracy tylko gdy dogada się z babcią. Odpowiedz Link Zgłoś
em_em71 Re: Doktorat 11.12.22, 13:07 Tylko widzisz, to jednak była gra do jednej bramki. Od jego kariery też zależała poprawa naszego bytu. Tak akurat wyszło. Nie czuję, ani nie czułam się skrzywdzona, czy wykorzystana. Z nas dwojga, nie chciałabym się z mężem zamienić rolami. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 11.12.22, 14:23 Ja tylko zauważam że ta bramka niemal nigdy nie stoi po drugiej stronie boiska. A nie wszyscy zdają sobie sprawę że to osiągnięcie mężczyzny jest de facto wspólne. Mam koleżankę, matkę maleńkich dzieci która dokańcza trudne studia. Mąż ma elastyczną pracę, więc wozi to towarzystwo po placówkach, bierze zwolnienia, i robi to wszystko co standardowa żona w analogicznej sytuacji. Zawsze gdy jest mowa o jej osiągnięciach jednym tchem jest wymieniany ten święty mąż, który tak dzielnie sobie z tym radzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Doktorat 11.12.22, 22:54 Ale ty mówisz o sobie a ona o statystykach. W „Niewidzialnych kobietach” jest opisane, jak któraś uczelnia czy stan zauważyli, ze wiele kobiet odpada na etapie robienia PhD przez macierzynstwo więc postanowili ułatwić sprawę i dali rodzicom mikrobombelkow (niezależnie od płci rodzica) jakiś długi urlop na fajnych warunkach, chyba roczny, żeby wyrównać szanse. I nie tylko chuja to dało ale zadziałało na odwrót, bo skończyło się na tym, ze o ile matki z takim urlopem faktycznie zajmowały się dziećmi, o tyle tatusiowie przeznaczali ten czas na dodatkowy rozwój kariery, podczas, gdy matki ich dzieci zajmowały się bombelkami (a przypomnijmy, że w Stanach nie ma prawem gwarantowanego macierzyńskiego). Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 09:37 Dlaczego matki pozwalają ojcom nie zajmować się bombelkiem w ich czasie na to przeznaczonym, tylko same to od nich przejmują? A potem pretensje do systemu. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 12.12.22, 09:54 Odpowiedź masz powyżej: bo grają do jednej bramki, bo rodzina będzie miała z tego lepszą kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 10:31 To w takim razie nie ma o co mieć pretensji do systemu, bo wychodzi na to, że bez względu na udogodnienia będzie z nich korzystał ojciec, a matka siedziała w zupkach i pieluchach, bo tak między sobą ustalili. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Doktorat 12.12.22, 10:40 > To w takim razie nie ma o co mieć pretensji do systemu, bo wychodzi na to, że > bez względu na udogodnienia będzie z nich korzystał ojciec, a matka siedziała > w zupkach i pieluchach, bo tak między sobą ustalili. nie do konca. jednym z podstawowych problemow systemu jest to, ze jest on zaprogramowany tak, ze zawsze ktos musi sie poswiecic, czy to matka, czy ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 10:45 To niech pracują oboje i płacą opiekunce, będą mieli dwie kariery. Też niedobrze, bo- co jasne- lepiej, żeby rodzic znał swoje dziecko. Problem w dziecku, że jest tak zaprogramowane, że ktoś się musi nim zajmować... Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Doktorat 12.12.22, 11:04 > To niech pracują oboje i płacą opiekunce, będą mieli dwie kariery. nie zawsze sie tak da robic rownolegle - na przyklad w niemczech wymaga sie od osob po doktoracie, ktore chca zostac w nauce, aby za kazdym czasowym 2-3 letnim kontraktem zmienialy miejsce pracy - miasto, a najlepiej kraj (+ dobrze widziana jest jedna praca w USA) - co oznacza ok. 2-3 przeprowadzki w ciagu ok 10 lat, dla kazdej osoby z osobna. przeprowadzajacy sie partner na ogol nie ma pracy tam, gdzie jest robiacy kariere - czyli albo nie pracuja na zmiane (a ciaglosc pracy gdzie??), albo zyja oddzielnie przez jakies 10 lat (no czasem maja szczescie i w jednym miejscu oboje znajda prace). ja tak z mezem zylam 3 lata ... a potem pojawia sie problem pracy na stale - na ogol na jedno miejsce jest ponad 100 kandydatow ... Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 11:19 Jak to w życiu, nie da się też mieszkać w Niemczech, bo wyższe pensje, i w grudniu spacerować wieczorami po plaży przy 18 stopniach jak w Hiszpanii. Jak to miałoby być inaczej zorganizowane przez ten magiczny system? Jak mąż czy żona dostanie pracę to z automatu drugiej połowie też się należy ambitne, acz nieabsorbujące czasowo-bo dzieci- stanowisko w tym samym miejscu, bo oboje uparli się na naukę? Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Doktorat 12.12.22, 11:44 naprawde uwazasz, ze to normalne, ze aby dostac stala prace, najpierw przed ok 10 lat musisz sie przeprowadzac z kraju do kraju, pracujac na krotkich konktraktach? w dodatku ciagle zmieniajac tematy pracy, no bo stanie sie ekspertem nic nie znaczy, theba byc maksymalnie "zdywersyfikowanym". nikt nie wymaga zapewniania pracy drugiej polowce - ale zniesienie idiotycznych wymagan pomogloby (na poczatek). jesli zdecydujesz sie na prace w tym samym miescie (czy nawet kraju!) to zostajesz niejako z automatu wykluczona/y z dalszego procesu. akurat mnie sie to przytrafilo i tylko cudem udalo mi sie wyrwac z tego kregu. bardzo wielu moim znajomym sie nie udalo (tak teraz patrze, to jestem jedyna). Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 12:27 Nie uważam i nie wiem, co skłania ludzi do decydowania się na taki tryb życia. (Ok, jedna forumka na c wyjaśniła poniżej, że znosi parszywą atmosferę, bo wie, że jest nieusuwalna i ma dużo wolnego.) Bez sarkazmu to piszę, autentycznie nie wiem, ale zakładam, że widocznie jest jakaś adekwatna rekompensata, skoro to robią, bo na etapie podejmowania decyzji o doktoracie/pracy w nauce/whatever w tym stylu, ale nie w przedsiębiorstwie/ ma się ogólne pojęcie, że to nie jest jak "normalna" praca. Gdyby zostały zniesione idiotyczne wymagania to spełniałoby je więcej osób, też niebędących żoną/mężem innego naukowca na kontrakcie w tym mieście- i co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 10:59 P.S. Opiekunka albo placówka, żeby nie było, że za drogo. Ale też niedobrze, bo dziecko będzie zostawione wiele godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 12.12.22, 16:05 niemcyy napisał(a): > To w takim razie nie ma o co mieć pretensji do systemu, bo wychodzi na to, że b > ez względu na udogodnienia będzie z nich korzystał ojciec, a matka siedziała w > zupkach i pieluchach, bo tak między sobą ustalili. Wprost przeciwnie. Tylko systemowe rozwiązanie może pomóc, bo jak się zostawi to na żywioł to jest jak jest (ojciec więcej zarabia -> matka tyra w domu -> kobiety ogólnie mniej zarabiają bo tyrają w domu -> jak ktoś musi poświęcić karierę to robi to matka.... i tak koło się zamyka) Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 12.12.22, 16:09 Klasyczny problem z teorii gier. Wybór optymalny z punktu widzenia jednostki (żony przy mężu która i tak nie robi karierę) nie jest optymalny w dłuższej i szerszej perspektywie. To idealny przykład gdy państwo wchodzi do gry. Ale prawo piszą mężczyźni, więc pewnie nawet nie zauważają problemu a nawet gdy zauważą to tym bardziej nie chcą go rozwiązać Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec_hoteli Re: Doktorat 11.12.22, 11:42 doktorat i czwórka dzieci? szacun. wiedziałem, zes niegłupia, ale teraz wrazenie jeszcze lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Doktorat 11.12.22, 13:04 Nie miałam czwórki dzieci pisząc doktorat Zresztą odłożyłam go do szuflady. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec_hoteli Re: Doktorat 11.12.22, 13:08 A z czego on? Ja myślałem nad doktoratem ale musiałbym zrezygnować z niezłej pracy która zaczalem juz na studiach i głodować. Czasem jednak trochę żal, bo byłem jednym z najlepszych studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
magdallenac Re: Doktorat 11.12.22, 13:36 To czym się zawodowo zajmujesz nie ma zupełnie nic wspólnego z badaniami z doktoratu? Przydał Ci się ten doktorat do czegoś? Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Doktorat 11.12.22, 20:44 Zupełnie nic wspólnego. To typowe małżeństwo z rozsądku - zapewnia dobrą kasę, za to głębszych uczuć brak Nie chcę się zagłębiać w szczegóły, ale generalnie nie przydał mi się i może nie żałuję, ale błędem było robienie go w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
figa_z_makiem99 Re: Doktorat 11.12.22, 22:17 Już się domyślam dlaczego tak mnie nienawidzisz incubo i rzucasz bluzgami, zamiast konstruktywnie odpowiadać na moje posty. Instynkty były silniejsze niż chęć pracy i rozwoju zawodowego? Siedzisz z 4 dzieci przy mężu i nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś jest szczęśliwy i nie ma kompleksów. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
magdallenac Re: Doktorat 11.12.22, 22:20 Figo, chyba zupełnie nie zrozumiałaś postu Incubo. Aż parsknęłam śmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
figa_z_makiem99 Re: Doktorat 11.12.22, 22:28 Staram się zrozumieć magdalleno, skąd w incubo tyle jadu i prymitywnych odzywek? może mi wytłumaczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
figa_z_makiem99 Re: Doktorat 11.12.22, 22:32 Nie chce mi się czytać całego wątku, ale nie klei mi się obraz kobiety na którą się kreuje, z jej odzywkami rodem z Pcimia Dolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
magdallenac Re: Doktorat 12.12.22, 02:00 Niestety nie mogę Ci pomóc, bo ja na temat Incubo mam odmienne zdanie. 🤷🏻♀️ Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec_hoteli Re: Doktorat 12.12.22, 10:04 figa_z_makiem99 napisała: > Staram się zrozumieć magdalleno, skąd w incubo tyle jadu i prymitywnych odzywek > ? może mi wytłumaczysz? Są tu znacznie gorsze jadowite.... Incubo akurat jest w porządku, lubi zjechać mitologię ematki (przy 16 stopniach w domu co druga mdleje z gorąca) Więcej nie napiszę, bo będą mnie trollować ale jej się raczej nie ośmielą. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Doktorat 12.12.22, 04:24 Przecież incubo pisząc o małżeństwie z rozsądku miała na myśli swoją pracę a nie związek z mężem, kontekst jest oczywisty. Odpowiedz Link Zgłoś
magdallenac Re: Doktorat 11.12.22, 13:33 Ja też z niemowlakiem😊. Udało się dzięki temu, że ojciec niemowlaka był bardzo zaangażowany, a dziadkowie wspierający. Moim jedynym zadaniem wtedy było pisać i karmić, karmić i pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:42 Ja robiąc doktorat miałam też swoją działność. Jakbym robiła tylko doktorat jakoś bym dała radę ale nie mając dziadków do pomocy nie wiem jak. Mąż by musiał nas utrzymywać- czytaj pracować, bo moja pensja na uczelni była wtedy zawrotna Jakby tak odciąć zajęcia ze studentami to tak...tylko ze wtedy byśmy jedli tynk ze ścian, bo stypendium doktoranckie (wtedy chyba 1015 zł) nie wystarczyłoby nawet na opłaty Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 11.12.22, 20:00 to chyba w tym samym czasie studiowałyśmy, bo kojarzę tę zawrotną sumę 1060 pln (chyba z taką końcówką) i jeszcze jakieś naukowe typu 120 na odczep się. Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Doktorat 11.12.22, 11:25 Pewnie nie jedna i pewnie strasznie się to wydłużało, i wymagało jednak pomocy przy dziecku. Z pewnością to nie dla mnie. Wolałam skupić się najpierw na jednym, potem na drugim. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 11.12.22, 11:34 Pisałam z jednym maluchem na stanie, złożyłam pracę w końcówce drugiej ciąży. Egzaminy doktorskie i obrona z niemowlakiem. Miałam wsparcie rodziny (do starszego, bo młodsze nie chciało jeść z butelki więc było przyspawane do mnie) i trafiłam szóstkę w totka jeśli chodzi o temperament drugiego dziecka (spanie, jedzenie, samodzielne usypianie). I tak było bardzo ciężko. "Wszystko jest kwestią organizacji" to największa bzdura jaką słyszałam. Jak masz high needa lub brak rąk do pomocy to się można organizować do woli a i tak żyjesz na oparach. Odpowiedz Link Zgłoś
krolewska.asma Re: Doktorat 11.12.22, 11:48 jestes samotna matka z nieznanym ojcem? Bo inaczej nawet po rozstaniu ojciec dziecka jakos jest wlaczony w opieke Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 11.12.22, 11:52 Opieka ojca jest w moim świecie oczywistością, więc dlaczego miałabym o tym pisać, asmo-dopierdalaczko? Odpowiedz Link Zgłoś
elle-joan Re: Doktorat 11.12.22, 12:02 Ja robilam majac dwojke dzieci. Jak obroniłam to dzieci miały- jedno 11 lat, a drugie 4 lata. Pisalam bardzo długo, żadnej rodziny do pomocy, ani niani- żłobki i przedszkola tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Doktorat 11.12.22, 13:14 Zależy w jakiej dziedzinie i czy masz pomoc. U mnie w laboratorium doktorant musi być praktycznie codziennie, w sytuacjach awaryjnych młode kobiety przychodzą dziecmi, na codzień radzą sobie jak inne młody rajcujące mamy z pomocą babć, opiekunek i żłobka. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:47 Koleżanka robiła będąc w ciąży i zaraz po urodzeniu. Do labu wróciła po 2 tygodniach od porodu. Niestety mimo swojej sporej wiedzy, dużego dorobku, zaangażowania...była traktowana gorzej niż koledzy. Wiecznie musiała udawać, że jako kobieta, matka ( dzieciaka jej praktycznie wychowywała matka) jest tyle samo warta co naukowiec facet. Ja zrobiłam doktorat i zrezygnowałam z dalszej pracy w tym zespole oraz ogólnie z kariery naukowej (nauczona doświadczeniem ojca). Ona się tam "wykazywała" jeszcze 8 lat po moim odejsciu. W zeszłym roku zrezygnowała, poszła do innej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Doktorat 11.12.22, 22:00 Ja nie mam takich doświadczeń a pracuje w bardzo „męskiej” dziedzinie nauki. Zatrudniając młodą kobietę zawsze jest pewne ryzyko ze ciąża i dziecko skomplikują realizacje zadań, w małej firmie czy przy projekcie naukowym nie łatwo takiego pracownika zastąpić. Jednak jezeli wiem ze dziewczyna jest dobra to zatrudniam, nawet licząc sie z tym ze częściej będzie na zwolnieniach niż jej koledzy. Jak do tej pory nie miałam z tego powodu problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
nutella_fan Re: Doktorat 11.12.22, 13:24 Ja, ale teściowa pilnowała dużo syna wtedy. Bywało, że przyjeżdżałam po niego 18-19. Odpowiedz Link Zgłoś
celandine Re: Doktorat 11.12.22, 13:27 Ja pisałam mając dwoje, w tym jedno niemowlę. Dziedzina humanistyczna, więc nie musiałam w żadnym labie siedzieć, ale i tak było ciężko bo mieszkam zagranicą i nie mam nikogo oprócz męża a on w tym czasie robił habilitację. Wymienialiśmy się i ja dużo pisałam nocą. Jednak po stokroć gorsze było robienie habilitacji, bo wtedy miałam trzecie dziecko a sam proces był bardzo stresujący i dorobiłam się zaburzeń snu od pracy nocami, tak, że musiałam brać leki. Wtedy jednak też mąż był już profesorem i on nie musiał niczego robić , więc dużo się zajmował dziećmi. Najgorsze jest dla mnie jeżdżenie na kongresy, trudno zostawić niemowlę czy małe dzieci a znów wleczenie wszystkich w różne miejsca i jeszcze potem konieczność skoncentrowania się i przemawiania to koszmar. Teraz mam czwarte dziecko i przez ostatnie dwa lata niewiele piszę, mam jakieś wyczerpanie i staram się być jak najwięcej z dzieckiem. Faktem jest, że przez dzieci nie zrobiłam i nie zrobię żadnej kariery naukowej, nie da się wszystkiego połączyć bez poświęcenia któregoś aspektu. Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 11.12.22, 15:40 To jest smutna prawda, ze większość naukowców robiących karierę jest mężczyznami albo bezdzietnymi kobietami. To dlatego jeszcze w poziomie dr proporcje k i m są w miare ok na poziomie hab przeważają już mężczyźni. Podziwiam, ze chciało ci się tak mordować. Ja fenomenu hab. nie rozumiem, a już po śmierci mamy, na bank wiem ze nie będę się zabijac… Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Doktorat 11.12.22, 19:51 Znam troche kobiet. Albo dzieci nie miały albo miały ale oddały "dosłownie" pod opiekę babci. Promotorka mojej magisterki ma duży dorobek naukowy. Jak urodziła córkę zostawiła miesieczne dziecko i wyjechała do USA na 2 lata. Dzieciaka wtedy nie widziała. Mąz w tym czasie we Francji też karierę naukową robił (widywał córkę co kilka miesięcy). U nas niestety dochodzi jeszcze koniecznośc udowodnienia, że jako matka i kobieta jesteś tak samo wartościowa jak facet naukowiec. Robisz 200% normy aby cię uznali za naukowca. Ja dr robiłam będąc bezdzietną lambadziarą. Po obronie i zakonczeniu roku akademickiego ( bo miałam zajecia ze studentami) zrezygnowałam. Traktowałam to jak drogie hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
nutella_fan Re: Doktorat 12.12.22, 12:20 Dlatego ja też zrezygnowałam, nie miałam w sobie tyle zacięcia żeby na habilitację orać, a bez habilitacji najpewniej wywaliliby mnie z uczelni i dopiero bym miała problem. Dodatkowo kasa skromna. W ostatniej chwili rzuciłam uczelnię i poszłam do biznesu, a miałam 40 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Doktorat 12.12.22, 15:08 No właśnie zrobiłam podobnie, tylko kilka lat wcześniej. I zapewne "wszystko jest kwestią organizacji" (uwielbiam ten bullshit), ale ja, mimo zaangażowanego męża, nie byłam w stanie pogodzić konferencji, wyjazdów z wychowywaniem dzieci na tyle skutecznie, by dzieci na tym nie ucierpiały. Więc sorry, robię coś innego, zabierającego mi trzy razy mniej czasu, a dającego jakieś 10 razy więcej pieniędzy. Dylematu nie miałam. Odpowiedz Link Zgłoś
celandine Re: Doktorat 11.12.22, 22:40 musiałam zrobić, żeby mieć jakąkolwiek szansę na stałe miejsce na uczelni. Opłaciło się o tyle, że teraz mam, po kilku latach tułania się, pewne miejsce. Natomiast faktem jest, że nie jestem w stanie publikować tyle i jeździć po świecie, co bezdzietni koledzy. Nie wchodzi też w rachubę coś takiego, jak pobyt sześciomiesięczny w innym kraju jako visiting scholar i inne takie, no przecież nie zostawię dzieci ani też nie mogę ich zabierać ze szkoły na kilka miesięcy. Uchylanie się od takich rzeczy jest u nas bardzo źle widziane a posiadanie dzieci uważane za fanaberię. Dzisiaj na przykład jest niedziela a mój dziekan wymyślił jakieś zebranie z d.., które trwało 4 godziny i musiałam odmówić uczestnictwa, bo w niedzielę nie jestem w stanie zlikwidować dwulatka i był wielki foch i znowu wpadłam w niełaskę. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Doktorat 12.12.22, 03:55 Strasznie smutne. Nie wiem jaka to musiałaby być specjalizacja, żeby znosić coś takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanaobrotach Re: Doktorat 12.12.22, 07:49 czy możesz przybliżyć dziedzinę? Myślałam że u mnie jest bardzo źle w kwestii traktowania matek, ale widzę że może być jeszcze gorzej. Wyobrażam sobie, że jakakolwiek choroba dziecka i choćby dzień zwolnienia to też fanaberia...? Urywałabym jaja takim @#$%%. Odpowiedz Link Zgłoś
bzdety2019 Re: Doktorat 12.12.22, 08:45 celandine napisała: Nato > miast faktem jest, że nie jestem w stanie publikować tyle i jeździć po świecie, > co bezdzietni koledzy. Nie wchodzi też w rachubę coś takiego, jak pobyt sześci > omiesięczny w innym kraju jako visiting scholar i inne takie, no przecież nie z > ostawię dzieci ani też nie mogę ich zabierać ze szkoły na kilka miesięcy. Uchyl > anie się od takich rzeczy jest u nas bardzo źle widziane a posiadanie dzieci uw > ażane za fanaberię. I to jest odpowiedź na ankiete NCN o nierównościach w świecie nauki. Nie da się mieć wszystkiego....niestety. Jak pokazują odpowiedzi w wątku da się zrobić dr nawet z wymagającym turbo hajnidem, kosztem zdrowia, życia rodzinnego itp. ale co potem? Sam dr to dopiero wstęp do pracy naukowej, a ta wygląda z dzieckiem tak jak ty to opisujesz. Widzę też że bezdzietne koleżanki jeżdżą na staże, stypendia, mają swobodę, której ja nie mam.....a potem słuchasz o tej mobilności. Mobilna to ja byłam do czasu posiadania dziecka. teraz też nie mogę sobie pozwolić na dłuższy wyjazd, ale i tak jakimś cudem ogarniam spore projekty i tylko dlatego nikt się mnie w robocie nie czepia bo przynoszę kasę z zewnątrz. Żal mi trochę to fakt, bo wiem że mogłabym zrobić więcej i lepiej, ale coś za coś. Można przy okazji pisania dr albo projektu albo książki hab czasowo nadwyrężyć życie rodzinne, ale nie da się tego robić długodystansowo, latami. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Doktorat 12.12.22, 10:20 Z czystej ciekawości- czy naprawdę warto się tak męczyć? Ja akurat jestem z frakcji tych, ze pracuje żeby żyć a nie żyje żeby pracować i równowaga między życiem prywatnym a praca jest dla mnie jednym w najważniejszych czynników przy wyborze nowego stanowiska. Nie wyobrażam sobie przezywania tego co opisywała celandine, No chyba ze pracuje przy nowym leku na raka albo jej praca bezpośrednio przyczyni się do zmiany świata na lepsze. Najlepiej za życia a nie za 300 lat. Dla mnie nomen omen- kosmos. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Doktorat 12.12.22, 10:40 Ja też się trochę dziwię, ale celandine- jeśli dobrze zrozumiałam- ma pewność zatrudnienia i mimo że popada w niełaskę to jednak pensję dostaje. Poza tym już widzę zrozumienie ematki, która się efektywnie angażuje w pracy, a podwyżki i awanse zamiast niej dostaje (obcy) facet, bo ma dzieci i nie może tak pracować tak jak ona. Odpowiedz Link Zgłoś
celandine Re: Doktorat 12.12.22, 11:18 Ja i tak jestem super szczęśliwa, że w ogóle mogę pracować w zawodzie, co w mojej dziedzinie dzisiaj jest luksusem. Kocham moich studentów. Kompleksowo, pomijając niektórych przełożonych, to moja praca jest super, mam niewiele zajęć i w zasadzie nikt mnie nie kontroluje. Na przykład w semestrze letnim mam tylko dwa dni zajęć na tydzień. Resztę czasu organizuję sama no i mam 3 miesiące latem bez zajęć w ogóle. Mam też bardzo przyjaznych kolegów, po prostu lubię tam przychodzić. Niefajne są presje z góry, poniżanie ludzi, którzy nie wyrobili mediany liczby publikacji i innych punktacji. Niestety mam dziekana złamasa, ale za dwa lata zostanie zmieniony. Za dwa lata też zostanę profesorem, bo mam już kwalifikację a to jest system mianowania rządowy, więc nie mogą nie dać mi tej pozycji. Wtedy w zasadzie będę nie do ruszenia, jeśli tylko wyrabiać normę. Odpowiedz Link Zgłoś
piesfafik Re: Doktorat 11.12.22, 16:29 Nasze dziecko ( z powaznymi problemami zdrowotnymi) urodzilo sie jak oboje robilismy doktoraty. Tyle ze to nie bylo w Polsce Nie mielismy rodziny blisko ale bardzo, bardzo wspierajacych promotorow. W naszej dziedzinie mozna czesciowo pracowac z domu. Mielismy nianie na 4 godziny dziennie a reszta dzielilismy sie po polowie. Potem mielismy domowa opiekunke kolo instytutu. Mysle ze to sie da zrobic jak dzialasz wspolnie z mezem i masz zyczliwych ludzi dookola. Odpowiedz Link Zgłoś
beata_anuszewska11.2022 Re: Doktorat 11.12.22, 18:52 Bez złośliwości i bez zawiści ( nie mam doktoratu)- to wykształcone forum. W Polsce - według GUS około 86 400 osób ma doktorat lub wyższy stopień naukowy. Jest nas około 36 mln. czyli mniej więcej ćwierć procenta a dokładniej 0,24%. Tu reprezentacja doktorów jest znacznie większa. Gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 11.12.22, 19:08 Nie wiadomo jaka tu jest reprezentacja doktorów, bo nie wiemy ilu jest użytkowników. A w tym wątku gęsto od doktorów, bo tego dotyczyło pytanie. Zresztą to raczej osiągnięcie którym ludzie lubią się chwalić więc częściej się do tego przyznają niż np. do otyłości czy alkoholizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
suki-z-godzin Re: Doktorat 11.12.22, 19:24 moja znajoma. habilitację przy drugim małym dziecku 😊 zapewne wszystko zależy i od dziedziny, i od dziecka. logistycznie ciężej kiedy projekt dotyczy zapyziałych kościółków na południu Włoch, które trzeba zwizytować i opisać, lżej kiedy zajmujesz się badaniem języka internetu. Odpowiedz Link Zgłoś
suki-z-godzin Re: Doktorat 12.12.22, 10:27 a niekoniecznie, bo może się to na przykład przełożyć na opracowanie efektywniejszych programów nauczania języków obcych, a w rezultacie przysłużyć się większej liczbie osób niż praca nad na przykład skutecznym programem leczenia zespołu Duchenne`a Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Doktorat 11.12.22, 20:03 Doktorat warto robić jak się ma coś do mądrego do powiedzenia i chce się o tym mówić, dzieci, psy ,koty...bądź poważna dziewczyno. Odpowiedz Link Zgłoś
tokyocat Re: Doktorat 11.12.22, 22:47 Doktorat nie, ale druga magisterke . Latwo nie bylo, bo nie mialam nikogo z rodziny pomocy przy niemowlaku, ale sie udalo. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_2009 Re: Doktorat 11.12.22, 22:49 Znam (słabo) osobę, która urodziła niedawno trzecie dziecko (cała trójka na studiach doktoranckich). Doktorat niemal ukończony. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Doktorat 12.12.22, 09:54 Niedawno urodziła trzecie i to trzecie już na doktoranckich? To coś jak ze żłobkiem - że trzeba zapisywać jeszcze na porodówce? Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec_hoteli Re: Doktorat 12.12.22, 10:01 Ja to zrozumiałem, że cała trójka dzieci jest już na studiach doktoranckich, łącznie z tym świeżo urodzonym a sama matka kończy własny doktorat. Rodzina geniuszy. Odpowiedz Link Zgłoś
kicifura Re: Doktorat 12.12.22, 10:03 Oczywiście że są jeszcze takie katedry że dziecko w łonie ma już zaklepany etat Ale tu raczej chodziło o to że trzy porody były w trakcie studiów doktoranckich Odpowiedz Link Zgłoś
mamanaobrotach Re: Doktorat 12.12.22, 07:43 Ja. Ale robiłam z cyklu publikacji więc max zobiłam jeszcze w ciąży (przypięta przez 2 miesiące do KTG na patologii ciąży). Potem z dzieckiem odpowiadałam tylko na recenzje do dwóch publikacji, pisałam spinke, plus egzaminy i obrona. Nie miałam do pomocy nikogo, ani pół babci, dziecko wymagające, rehabilitowane, a mąż pracujący po 260godzin w miesiącu. Da się, wszystko zależy od organizacji i motywacji- ja miałam tylko to bo wszystkie obiektywne składowe (wsparcie babć czy sen dziecka) były przeciwko mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Doktorat 12.12.22, 07:49 Robiliśmy oboje z jednym małym dzieckiem na stanie (przy czym mąż miał pracę laboratoryjną, a ja modelarską). Da się, całe szczęście babcie nam pomagały, jak córka była chora. Imho, nie ma dobrego momentu na dziecko, więc czemu nie na doktoracie. Odpowiedz Link Zgłoś