marini2
09.11.04, 13:16
Drogie e-mamy,
mam dylemat bo czasem sama myślę czymoże to ze mną jest coś nie tak. Ale od
poczatku.... mam teściową i teścia. Rodzice moi oboje nie żyją mama zmarła 2
lata temu tata 5. I teraz w czerwcu urodził nam się synek. Cudowne dziecko!!!!
No ale do rzeczy. No i moja tesiowa.
Ona stara się być bardzo miła. Jak jedziemy do nich to jest uprzejma i nawet
nas dość często zaprasza na obiad ale.... ja nienawidzę tej baby. Za co ?
Prosze oto przykłady.
1. na konselacji po pogrzebie mojej mamy - zawołała mnie bo chciała ze mną
porozmawiać i powiedziała że " W poniedziałek wyjezdża na zieloną szkołę i
prosi abyśmy zajęli się tata. No jakiś obiad w niedzielę itd. bo wiesz jak to
tata przeżywa jak zostaje sam w domu"
2. przed urodzeniem synka mojego przyjeżdżali do nas co tydzień - zawsze niby
nic nie chceli jeść ale jak nasykowałam obiad czy kolację to siadali i jedli.
Nie miłao to znaczenia że ja wracąłm do domu o 19:00 a oni wchodzili o 19:30.
że ja na drugi dzięn rano do pracy oni siedzieli i już.
3. prosiłam żeby nie przyjeżdżali do mnie do szpitala po porodzie - wiadomo
dla mnie to nic przyjemnego leżeć nago itd. ale i tak przyjechali i to
jeszcze z wnuczkiem zeby zobaczyl braciszka.
4. miałam cesarkę - jak wracąlm do domu to mój maż chciął abyśmy zadoznili do
mamusi i powiedzieli ze wnuczke będzie już w domku - ona że bardzo się cieszy
ale....potem zadzoniła ze teraz ona jest taka zajęta i że nie może przyjechac
pomóc.
5. teście obije są nauczycielami i mając dwa miesięace wakacji nie znaleźli
ani jedego dnia żeby przyjechac do nas i pobyć z małym - pomóc mi
6. kiedy kiedyś jej powiedziałam że czasme mnie strasznie boli brzuch po tym
jak synek ma kolki - że cąły dzięn nosze go na rękach - powiedziała że wie
jak to jest bo jej corka gdyby nie Ona to nie dała by sobie rady po urodzeniu
swoich dzieci
7. teraz jak siedze z małym w domu nie przyjeżdżają do nas wogole - teraz już
nie przyjmuję ich obiadkami i kolacjiami
8. w czwartek sa imieniny mojego męża - oczywiście zadoznila do niego już w
zesżłym tygodniu z pytaniem jakie ciasto chce aby mu upiekła na imieniny. I
wiem że do nas w czwartek przyjada. Będę miała okazję powiedizeć co o niej
myslę. Tzn głównie chodzi mi o to że mam żal że nigdy mi nie pomogła przy
małym - teraz jest już fajny i nie potrzebuję jej . Myślicie że powinam
powiedzieć.
Cały czas o tym myśle. Przykładów mojej tesiowej można by mnożyć. a może
jeszcz to że do mnie nigdy nie zadzoniła spytać jak mały - zawsze do mojego
męża.
Monika