Dodaj do ulubionych

Taka sprawa

03.11.23, 19:17
Ktoś może pamięta mój wątek z pierwszej połowy września, gdzie opisywałam, że zaobserwowałam u męża zmiany w zachowaniu, że mamy jedno wspólne dziecko i ja mam syna 13-letniego. Na początku mój syn męża traktował jak ojca i miał z nim dobry kontakt, ale ze mąż się zmienił, to i mój nastolatek regularnie drze z nim koty. Mąż troszkę spasował, nie, nie stał się oazą spokoju, ale przynajmniej starał się nie podburzać starszego. W zeszłym tygodniu na trzy dni wyjechałam z młodszym synem, w niedzielę z rana wróciłam. I po powrocie syn wyskoczył z nowiną, co się stało, jak mnie nie było. Syn twierdzi, że mąż uderzył go w twarz. Miało się to stać w drugim dniu mojego wyjazdu. Dlaczego? Dlatego, że syn chciał wyjść do kolegi wieczorem, i mąż po zadaniu setki pytań się nie zgodził, co się naturalnie zakończyło kłótnią. Syn miał mu "wulgarnie odpyskować", i za to zarobić z liścia. Spytałam syna, czemu po tym nie zadzwonił czy nie wysłał wiadomości od razu, to mi odpowiedział, że nie chciał mnie na odległość denerwować. Mąż wzięty na "przesłuchanie" wszystkiemu zaprzeczył, a uściślając zaprzeczył, że syna uderzył, za to potwierdził wszystkie pozostałe słowa młodego, że ten chciał późno wieczorem wyjść, że była awantura i syn zaczął pyskować. Tylko w wersji męża mąż kazał synowi iść do pokoju i na tym się skończyło. Do syna od razu wystartował ze słowami, ze powinno mu być wstyd, że "perfidnie oszukujesz matkę" i zrobiła się drama, gdzie jeden przekrzykiwał drugiego. Syn swoje, mąż swoje. Mąż ma swoją wersję i swoją "jedynie najsłuszniejszą  najprawdziwszą prawdę", że syn powiedział tak, bo chce, żebyśmy się kłócili i w efekcie rozstali. Kłótni jest od kilku miesięcy u nas całkiem dużo, bo nasze relacje się popsuły, czego od początku nie ukrywałam w wątku wrześniowym. Oznajmiłam mężowi, że "muszę" z dziećmi przez kilka dni pomieszkać sama bo to, czego teraz potrzebuje to spokoju na poukładanie sobie wszystkiego, bo oskarżenia syna to już na tyle grube oskarżenia, że nie mogę udawać, że takie słowa nie padły + trzeba do tego dołożyć to, jak przez ostatnie kilka miesięcy wygląda nasze małżeństwo, na co mąż, że ja i starszy syn robimy cyrk, a ja jestem niepoważna, że tak łykam jak pelikan wszystkie słowa, które wypadną z ust nastolatka, ale przystał na te parę dni. We wrz poście zawarłam informacje, że mąż jest policjantem i podejrzewam, że zmiana jego zachowania (jak np nerwowość) to skutek pracy, a mąż nie potrafi sobie poradzić z negatywnymi emocjami w mniej prymitywny sposób. Proponowałam mu terapię, ale spotkało się to ze stanowczą odmową, bo zdaniem męża jemu taka forma pomocy nie jest potrzeba.
Mąż od kilku dni zalewa mnie wiadomościami, że przenigdy by syna nie uderzył, że młody kłamie, żeby mnie przekabacić na swoją stronę i mąż pójdzie na terapię, żeby zacząć nad sobą pracować i pokazać, że mu na naszej rodzinie zależy, bo nie chce stracić tego, co ma i żebym przepytała syna, dlaczego tak skłamał. Z synem rozmawialam już na spokojnie później, ale on trzyma się swojego stanowiska, że mąż go uderzył, a jemu takie kłamstwo nie wpadłoby do głowy. Więcej mówić nie chce, unika tematu męża, ich relacji. W jakichś ważnych sprawach syn mówił prawdę, nie uciekał się nigdy do klamstwa, czyli teoretycznie i praktycznie nie mam powodu, żeby go akurat teraz podejrzewać o kłamstwo. Patrząc na całą sytuację z innej strony: tak, syn kłóci się z mężem, pyskuje mu, burza hormonów robi swoją robotę i czasem wióry lecą. Mąż ani na starsze ani młodsze dziecko ręki nie podniósł nigdy. Na mnie też nie. I w głowie zaświtała mi myśl, za którą sama się rugam jak ochłonę, że być może syn skłamał, bo wolałbym, żeby nasz związek się rozpadł, np dlatego, że wtedy byłby spokój, a nie kłótnie czy ciche dni. I "wykorzystał" okazje, że mnie nie było w domu. Jeden ma swoją rację, drugi swoją. Pierwszy raz jestem w  sytuacji, że nie wiem, jak dalej rozegrać i/lub poprowadzić rozmowę (?), żeby mieć czarno na białym, który mówi prawdę, skoro jeden twardo jedno, drugi drugie?
Czy w Waszej bliskiej rodzinie miała miejsce sytuacja, że ktoś -nieważne czy dziecko czy dorosły- skłamał w sprawie, wobec której nie można być obojętnym?
"Serce" mi mówi, żeby zawsze być za dzieckiem; od kilku dni moj łeb zaprząta to zdarzenie, bo do głowy nie wpadłoby mi, że będą mnie dotyczyć takie dylematy, które zawsze były poza moim "zasięgiem".
Wracając do ogólnego sensu naszego małżeństwa z mężem: po tym, co jest teraz, rozważam rozwód, a nie ratowanie, a jeszcze we wrześniu o walce o ten związek pisałam. Mam wsparcie w bliskich, rodzice wiem, że byliby bardziej zadowoleni niż załamani, bo ich zdaniem ktoś, kto się zmienia na gorsze, nie cofnie się do stanu poprzedniego, zwłaszcza, jeżeli warunki pracy generują spory stres. Nawet jakby było nam na początku ciężko, to sama nie zostanę z dziećmi . Czy mąż pójdzie na terapię czy nie, to pokaże czas, bo teraz mówi dużo, ale co z tego wyjdzie, to już kompletnie inna sprawa, a mówić i obiecać można baardzo, baardzo dużo. I z każdym dniem osobnego mieszkania z dzieciakami analizuje ostatni rok, i utwierdzam się w tym, że będzie lepiej, jak tak pozostanie. I to planuje mężowi zakomunikować.
Ale to, który mówi prawdę, a który kłamie - dla mnie - chyba nie tylko dla mnie, a dla każdego- to ważne. Jeżeli nawet okazałoby się, że to skłamał syn, to nie zmieniłoby mojej decyzji dot naszego małżeństwa, ale wtedy czekałaby mnie też poważna rozmowa z synem, że takie kłamstwa to cios poniżej pasa. Jeżeli kłamie mąż, a prawda po stronie syna - to pozwolę sobie tego nie skomentować, bo się cisną same niecenzuralne słowa na męża.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Taka sprawa 03.11.23, 19:23
      Ale skad mamy wiedzieć który kłamie?
    • kocynder Re: Taka sprawa 03.11.23, 19:30
      Dla mnie podstawowe jest jedno: "Mąż obiecuje, że pójdzie na terapię". Fajnie, a co w tej kwestii zrobił? Nie powiedział, nie obiecał, a ZREALIZOWAŁ. Umówił się do specjalisty? Nie oceniam, bo nie znam ani ciebie, ani twojego męża, ani syna. Możliwe, że jesteś nadopiekuńczą matką - kwoką, dla której dziecko jest świętością. Możliwe, że twój nastolatek mając dość jazd - tym razem skłamał. Możliwe, że mąż mając skłonność do agresji - tym razem nie zdzierżył i strzelił młodego. Możliwe jest w sumie wszystko. Natomiast po pierwsze: fakt, że pracuje w służbach nie jest ŻADNYM uzasadnieniem dla zachowań jakie opisujesz; poi drugie: takie zachowania jak agresja, nerwowość, jak to wolisz określać, nie ma nic wspólnego z "byciem policjantem"; a po trzecie: to nie "nerwowość, a przemoc. Tak, przemoc to nie tylko przywalenie pięścią, to również słowa, zachowania itd. I nadal - nie są one w żaden sposób uwarunkowane przez wykonywany zawód, a wyłącznie przez charakter osobisty.
    • aqua48 Re: Taka sprawa 03.11.23, 19:44
      Dla mnie nie byłoby w tej sytuacji takie ważne kto kłamie, tylko że mąż od dłuższego czasu nie potrafi normalnie porozumieć się z nastolatkiem, i co w związku z tym, bo sama widzisz że tak jak jest, być nie może. Przed podejmowaniem nieodwracalnych decyzji poczekałabym na efekty tej terapii (podjął ją czy jedynie obiecał?) męża i zastanowiła się nad terapią rodzinną.
      • taki-sobie-nick Re: Taka sprawa 05.11.23, 21:46
        (podjął ją czy jedynie o
        > biecał?)

        Ani jedno, ani drugie. Ględzi.
    • berdebul Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:25
      Wiesz, że drą koty na ostro, a następnie zostawiasz ich samych? To nie mogło skończyć się dobrze.
      • nick_z_desperacji Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:39
        To nie jest kwestia tego, że ONA zostawiła ich samych, bo to jakaś parodia, żeby dziecka z własnym mężem nie można było zostawić. Życie w rytmie kłótni i cichych dni wykończy ich wszystkich. Ja bym na efekty terapii męża poczekała ze 2-3 miesiące i dopiero wróciła. Żeby mieć pewność, że on też chce, a nie gada, co chce usłyszeć. W międzyczasie jakieś spotkania i rodzinne weekendy owszem, ale najpierw wysiłek, a potem powrót do normalnego życia.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:47
          Oj, ja bym jednak zaczęła od terapii rodzinnej i terapii samego syna. Z dzieciakiem też coś się dzieje niedobrego.
        • berdebul Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:52
          Pan jest agresywny słownie od dawna. Nastolatkowi buzuje pod pokrywką, w dodatku nie jest biologicznym synem pana.
          Tak, zostawienie ich to głupi pomysł, zwłaszcza ze pani nie wierzy żadnej ze stron. Imho powrotu do normalnego życia nie będzie, bo albo ma męża przenocowca, który nie zamierza z tym nic robić i kłamie, albo nastolatek próbuje się pana pozbyć, kłamie i dodatkowo nakręca awantury.
        • taniax Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:47
          Zamiast terapii rodzinnych to niech wynajmie detektywa żeby na 100% wiedzieć czy ta sytuacja nie ma drugiego dna bo jak się zmęczona kłótniami w końcu rozwiedzie i to za porozumieniem stron to facet wyciągnie po 2 miesiącach inną panią i wszyscy będą ciężko zdziwieni.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:39
        Są ludźmi, a nie dzikimi zwierzętami i nie powinno być czegoś takiego, że ja mam mieć takie dylematy. Jesteśmy rodziną, 5 lat małżeństwa, dwa lata znajomości przed ślubem. I syn traktował męża jak ojca.
        Ale mąż się zmienił, bardzo się zmienił, bardziej hardy jest dla syna, stawia więcej zakazów, to syn się buntuje. A okres dojrzewania przechodzi ciężko, a to dopiero początek w sumie.
        • irma223 Re: Taka sprawa 04.11.23, 00:02
          Ale dlaczego ty mężowi na to pozwalasz?
          Niestabilny emocjonalnie choleryk ma prawo "być hardym" i "stawiać więcej zakazów" wobec dzieciaka, którego ojcem nie jest? Czy zaczął być taki od czasu, gdy na świecie pojawił się jego własny syn?
          Przypomnij sobie, że jesteś matką nie tylko dwulatka, ale i trzynastolatka.
          I zakaż mężowi wtrącania się do wychowania twojego syna. Wszystko niech syn uzgadnia wyłącznie z tobą.
          A choleryk niech się hamuje. Potem natrafi na jakiegoś Stachowiaka i go "poniesie".
          • kocynder Re: Taka sprawa 04.11.23, 07:14
            NO świetna rada po prostu. Pan ma się w SWOIM również domu zamknąć i pozwolić, by nastolatek mu wyskakiwał z mordeczką, bo ma "bombelka" nie wychowywać, bo nie jego? Sorry, ale od wychowania dzieciaka są OBOJE rodzice, i nie ma znaczenia, że pan jest ojczymem, a nie ojcem.
            Natomiast autorka powinna dobrze przeanalizować od kiedy jej mężowi "się pogorszył" temperament. Bo jeśli zaczął jazdy od pojawienia się biologicznie swojego dziecka - to źle wróży. Jeśli wcześniej/później - to co wpłynęło? Nie, bycie gliniarzem TO NIE JEST żaden powód. Dla jasności - znam dobrze to środowisko i serio, większość to całkowicie normalni ludzie, bez popieprzonych pomysłów, agresji realizowanej na rodzinie czy temu podobnych. Uogólnienia, że "policjant = przemocowiec" są, jak wszystkie uogólnienia, po prostu głupie. Agresywny typ jest agresywny nie dlatego, że jest policjantem, a dlatego, że lubi przemoc.
            • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 07:57
              Nie. Jazdy z zazdrością, większa nerwowością, klotliwoscia, zaczęły się około roku temu, na pewno na poczatku 2023 roku. Mąż mojego młodego nigdy nie traktował źle.
              Co się stało? Nie potrafię tego wyjaśnić. I mąż też nie.
            • irma223 Re: Taka sprawa 04.11.23, 09:29
              "wyskakiwał z mordeczką" - takiego słownictwa używasz też do własnego trzynastolatka?
              Z informacji od autorki wynika, że niestabilny emocjonalnie choleryk najpierw urządził dziecku przesłuchanie jak na komendzie, a potem i tak uznał, że nie pozwoli wyjść.
              Gdyby decyzję podejmowała tylko autorka, byłoby "zadzwoń do mamy".
              Nie byłoby okazji do przepychanek słownych czy fizycznych.
              • kocynder Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:24
                Sorry, ale sama autorka pisze o swoim trzynastolatki, że jest pyskaty, krzyczy, przeklina, odpowiada po chamsku i świadomie testuje na ile może mieć do ojczyma "dużą buzię", jak to eufemistycznie określiła autorka. Jeśli chłopiec zaczął "testy" po pojawieniu się przyrodniego brata to poniekąd można zrozumieć, że ojczymowi puszczają nerwy, po dwóch latach wiecznej jazdy od małolata, który na najdrobniejszą uwagę reaguje chamsko, a w najlepszym razie "odwal się, g... mi możesz, bo nie jesteś moim ojcem!".
                Podkreślę: NIE WIEM jak jest. Ale dopuszczam, że to nie wyłącznie ojczym psychopata z bajki o Kopciuszku, a młody może być co najmniej nie tak niewinny.
                • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:45
                  Niestety. Ciężko jest, czasami ja sama mam dość syna.
                  • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 11:14
                    Przy czym i tak w stosunku do mnie syn jest inny. Nie jest aniołķiem, ale bardziej uważa na słownictwo. Ale atmosfera jest ciężka i gęsta i nie chce, żeby małe dziecko tak żyło i tym przesiąkało.
              • grruu.u Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:27
                O to to, tak to u nas działało. Nie ma ojca? To do niego zadzwoń i ustal czy możesz. Albo ja ustalę sama. Ale to on decyduje i wtedy wszystkie ewentualne pretensje do niego.
            • homohominilupus Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:15
              kocynder napisała:

              >
              > iniarzem TO NIE JEST żaden powód. Dla jasności - znam dobrze to środowisko i se
              > rio, większość to całkowicie normalni ludzie, bez popieprzonych pomysłów, agres
              > ji realizowanej na rodzinie czy temu podobnych. Uogólnienia, że "policjant = pr
              > zemocowiec" są, jak wszystkie uogólnienia, po prostu głupie. Agresywny typ jest
              > agresywny nie dlatego, że jest policjantem, a dlatego, że lubi przemoc.
              >

              AMEN.
              Pogląd niepopularny na tym forum.
              Na tym forum w dobrym tonie jest jazda po policjantach i oskarżanie ich o całe zło tego świata.
        • kandyzowana3x Re: Taka sprawa 04.11.23, 07:34
          A co masz na mysli mowiac, ze okres dojrzewania przechodzi ciezko?
          • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 07:50
            Jest pyskaty chyba ponad normę, często krzyczy, odpowiada w chamski sposób. Do mnie i tak się bardziej hamuje, ale widać, że mu ciężko. Kiedyś u niego papierosy znalazłam.
            Jako dziecko męża lubił, lubił z nim przebywać, a teraz słowa, że nie jest jego ojcem i nie musi jego słuchać, tylko mnie, to normalne.
            • galaxyhitchhiker Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:31
              >a teraz słowa, że nie jest jego ojcem i nie musi jego słuchać, tylko mnie, to normalne.

              A jak Ty reagujesz jak to słyszysz?
            • nick_z_desperacji Re: Taka sprawa 04.11.23, 14:04
              Jeśli żyje w rodzinie, w której są wieczne kłótnie i ciche dni, to nic dziwnego, że przechodzi to gorzej niż dzieciaki mające normalny dom. A jeśli uważa, że w tych kłótniach facet Cię krzywdzi, to odbija sobie na nim po trzynastolatkowemu, bo inaczej nie umie i nie ma możliwości.
    • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:46
      Problem masz z każdym i z mężem i z synem. Nie skupiaj się na tym, który mowi prawdę, a na tym czemu ten konflikt tak eskaluje. Wszystkim jest potrzebna terapia.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:35
        Może ta prawda nie jest najważniejsza ze wszystkiego, ale ważna: bo jeżeli syn kłamie, to chyba czeka mnie poważna pogadanka wychowawcza, że bezczelne kłamstwa, stawiające drugą osobę w paskudnym świetle, są... paskudne. I mogą mieć bardzo przykre konsekwencje, a in grubsza sprawa, tym może komuś się rypnąć całe życie.
        Osoba w tym wieku powinna o tym wiedzieć, ale nastolatki mają różne pomysły.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:47
          I tak cie czeka niezależnie od wszystkiego. Problem z synem też masz i nie neguj tego. Niezależnie czy teraz kłamie czy nie sama dobrze wiesz, że okres dojrzewania okresem dojrzewania, ale jakieś normy powinny być zachowane. Tymczasem on chce wyjść, wieczorem, partner dopytuje co jest normalne, gdzie idzie, do kogo, kiedy wróci itd. Uznaje jako odpowiedzialny dorosły, że zostajesz w domu kolego, bo impreza nie dla ciebie. Co robi twój syn? Awanturę i wulgarnie pyskuje. Nie usprawiedliwiam starego, ale zachowanie młodego też nie jest dobre. Zastanów się tak bez emocji już dlaczego jemu ten mąż tak przeszkadza? Nie jest tak, że młody wie, że matkę zawsze przekabaci i jak zostaniecie sami to chulaj dusza?
          • sol_13 Re: Taka sprawa 05.11.23, 10:53
            Przeszkadza mu, bo się go czepia. Mam w otoczeniu kilkoro dzieci, które mają takich "wychowujących" partnerów matki w domach, wszystkie ich nie znoszą.
            • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 10:59
              Hrabina sama jest taką macochą i chyba zakłamuje rzeczywistość.
            • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 13:45
              sol_13 napisała:

              > Przeszkadza mu, bo się go czepia. Mam w otoczeniu kilkoro dzieci, które mają ta
              > kich "wychowujących" partnerów matki w domach, wszystkie ich nie znoszą.

              To co niektorzy uwazaja za czepianie jest wychowywaniem. I tak, ojczymowie/macochy wychowuja. W tej sytuacji maz autorki watku moglby poprostu sie nie interesowac, chcesz isc to idz, nawet lepiej, spokoj w domu. Gdyby wydarzyl sie jakis wypadek to do kogo autorka mialaby pretensje, kogo by obeiniala? A wiekszosc na forum by ja poparlo.
        • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 13:47
          agniecha80 napisała:

          > Może ta prawda nie jest najważniejsza ze wszystkiego, ale ważna: bo jeżeli syn
          > kłamie, to chyba czeka mnie poważna pogadanka wychowawcza,

          Pogadanka 😃🤔

          • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 14:38
            A co innego? Pas na tyłek?
            • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 15:34
              Moze to by sie przydalo?
              A powazqznie to jesli faktycznie sklamal a ty sklaniasz sie do tego ze jednak tak to uwazasz ze pogadanka sprawi ze on to zrozumie? On pyskuje (takze tobie), awanturuje sie czyli generalnie przekracza granice a ty to tolerujesz. Zadnych konsekwencji za takie zachowanie. Do tego wiedzac jaka jest relacja miedzy nimi zostawiasz ich samych na kilka dni.
              • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 16:42
                Ale jakie konsekwencje? Lanie, zabranie kieszonkowego, telefonu, laptopa?
                Tak, zostawiłam ich, bo do cholery jasnej, to mój mąż i syn!, żyjemy razem od kilku lat i nie powinno być tak, że mam się bać ich zostawić samych.
                • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 17:15
                  agniecha80 napisała:

                  > Ale jakie konsekwencje? Lanie, zabranie kieszonkowego, telefonu, laptopa?
                  > Tak, zostawiłam ich, bo do cholery jasnej, to mój mąż i syn!, żyjemy razem od k
                  > ilku lat i nie powinno być tak, że mam się bać ich zostawić samych.

                  Brzmisz agresywnie, zupelnie jak twoj maz i syn. Tak, konsekwencje, jak zabranie kieszonkowego, telefonu, szlaban na wyjscia czy co tam moze byc dotkliwe dla niego, ty go znasz, to twoje dziecko. Dla ciebie awantury, pyskowanie, w koncu klamstwo takiej wagi jest czyms co sie toleruje? Wiesz, dla mnie to niewyobrazalne zeby dziecko psykowalo i zeby dochodzilo do awantur. Na pytanie czy moze wyjsc do kolegi i decyzji rodzica (takze ojczyma/macochy) ze nie moze koniec tematu. Przyjete do wiadomosci a nie awantury.
                  Owszem, wiedzac ze relacja miedzy synem a mezem jest bardzo zla, ze twoj maz jest agresywny, syn takze to dosc dziwne ze ich zostawilas na kilka dni. Maz udezyl go a ty sie zastanwiasz kto mowi prawde...
                  • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:28
                    ritual2019 napisał(a):

                    > Owszem, wiedzac ze relacja miedzy synem a mezem jest bardzo zla, ze twoj maz je
                    > st agresywny, syn takze to dosc dziwne ze ich zostawilas na kilka dni..
                    Nie, to nie jest dziwne. Ja też mam prawo wyjść czy wyjechać sama czy z małym.
                    • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 19:08
                      agniecha80 napisała:

                      > Nie, to nie jest dziwne. Ja też mam prawo wyjść czy wyjechać sama czy z małym.

                      Oczywiscie ale niekoniecznie w sytuacji kiedy relacje miedzy synem a partnerem i toba a partnerem sa zle. Moze lepiej gdybys wyjechala ze starszym synem i na spokojnie z nim porozmawiala o sytuacji, posluchala co on ma do powiedzenia, co czuje. Przeciez niedawno zalozylas watek o fatalnej sytuacji miedzy wami ale przeciez napiete (delikatnie mowiac) relacje miedzy synem a mezem nie pojawily sie tydzien temu. W waszej rodzinie jest poprostu fatalnie, twoj maz jest przemocowcem a ty zostawiasz z nim pyskujacego, awanturujcego sie przy byle okazji 13-latka.
    • cegehana Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:47
      Rozwiedziesz się czy nie - to nie rozwiąże problemów z dzieckiem. Skoro serce Ci mówi, żeby być za dzieckiem, to skup się na ile to możliwe na nim i jego problemach - tej burzy hormonów, tym problemom.z emocjami, z relacjami. Osobiście uważam, że lepiej "dać się nabrać" i zarazem dać dziecku sygnał, że ma Twoje wsparcie. Nie jesteś w tej sprawie sędzią, nie wydajesz wyroku - jesteś matką.
    • abecadlowa1 Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:50
      O moje błogosławione staropanieństwo. Ludzie to sobie lubią emocjonalny roller coaster z życia urządzić. Kłamstwa, wrzaski, przemoc, szantażowanie terapią. Wy za karę żyjecie?
    • 18lipcowa3 Re: Taka sprawa 03.11.23, 21:53
      Pilnuj dzieci i odseparuj pana bo kolejny będzie za chwilę uciekał po lasach.
    • eukaliptusy Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:33
      Do tego który kłamie nie dojdziesz i przestań się tym dręczyć. Może było tak że się mąż zamachnął i prawie go uderzył albo na tyle lekko; że uważa że nic nie było, i teraz każdy wie swoje i obaj mają “rację”.

      Fakty są takie że byle głupota kończy się awanturą, a tak się żyć nie da. Jeśli mąż naprawdę przekonał się do terapii to niech chodzi do skutku. Nie robi tego tylko dla ciebie, nie masz obowiązku go nagradzać za podjęcie tego kroku. Twój młodszy syn też będzie miał 13 lat to może przynajmniej dla niego będzie lepszym ojcem.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:42
        Nie da się. Taka atmosfera niszczy relacje. I to jest przykre bardzo. Ale jak np mąż kiedyś przy nieudanej pracy na laptopie rzucił kubkiem przez pokój, bo wyszedł z siebie, to młodszy syn się bał. To dopiero 2 latek. Mąż wtedy przeprosił, ale i tak co się stało, się nie odstanie. A mąż ma swoje napady. Zazdrosny tez jest. Niby spasował, ale to pojawiła się kolejna bomba. Na razie o terapii mówi. Samo mówienie to za mało.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:50
          Uuu kochana, on nie jest normalny. Separacja i nie ma zmiłuj dopóki facet nie pójdzie na terapię. Nie ma opcji, żebym go wpuściła do domu skoro on rzuca kubkami. Zatruje was wszystkich. Jestem dorosła, ale sama bym się bała jakby mi mąż rzucił kubkiem, bo tak.
          • panna.nasturcja Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:50
            Podpisuję się. To jest agresja i frustracja, nie ma znaczenia dla Ciebie i dzieci czym spowodowana, facet jest niebezpieczny.
        • taki-sobie-nick Re: Taka sprawa 04.11.23, 00:18
          Długo już tak mówi?

          Postaw mu ultimatum.
        • m_incubo Re: Taka sprawa 04.11.23, 08:06
          A chleje ten twój mąż? Bo przesadna zazdrość bardzo ładnie i bardzo często się z tym łączy.
          • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 08:16
            Nie. W wątku z września też mnie o to pytano i odpowiedziałam zgodnie z prawda, że od wielkiego dzwonu. Więc to nie od alkoholu.
    • abria Re: Taka sprawa 03.11.23, 22:43
      rodziny patchworkowe zawsze sie tak koncza
      • m_incubo Re: Taka sprawa 04.11.23, 08:07
        Pewnie czasami się kończą.
        Ja z kolei znam wyłącznie rodziny niepatchworkowe, i to całkiem sporo, w których są takie jazdy, czy to o czymś świadczy?
        • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:11
          Serio znasz tylk patchworkowe rodziny? Fascynujące...
          • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 14:18
            Serio przerasta cię złożenie do kupy kilku słów w ojczystym języku i zrozumienie ich znaczenia?
            Jprdl, i ty masz podobno doktorat...
      • grruu.u Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:29
        Nie, nie zawsze.
      • abidja Re: Taka sprawa 04.11.23, 13:31
        abria napisała:

        > rodziny patchworkowe zawsze sie tak koncza

        🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
      • eliszka25 Re: Taka sprawa 05.11.23, 02:39
        A to dobrze, że nie wiedziałam. Może dzięki tej niewiedzy będziemy świętować w grudniu 20-lecie naszej patchworkowej rodziny.
    • borsuczyca.klusek Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:06
      A ty byś się zgodziła na to wieczorne wyjście syna gdybyś była na miejscu. Czy mogło być tak, że syn wykorzystując fakt, że cię nie ma, postanowił przeciągnąć strunę i postawić na swoim? 13latek to jest jeszcze dzieciak a tak zupełnie z boku wygląda jakby chciał trząść całym domem.
      Tak masz problem z mężem, nie wiem czy rozwiązywalny czy nie, ale masz ten problem z synem, który wcale nie skończy się z chwilą rozwodu tylko może jeszcze bardziej eskalować.
      • ga-ti Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:48
        13 latek to jeszcze dzieciak - zgadzam się z Borsuczycą. I do buntów nastolatkowych to mu jeszcze trochę brakuje, jeszcze wiele przed Wami w tym temacie.
        Wyjście po nocy i to jeszcze w czasie halloweenowym to nie jest dobry pomysł dla 13 latka.
      • nick_z_desperacji Re: Taka sprawa 04.11.23, 14:08
        Problemu z synem nie rozwiąże, dopóki będzie miała problem z agresywnym mężem.
    • panna.nasturcja Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:46
      Powiem tak: nie ma takiej opcji żeby mój maż kogoś uderzył. Nie ma.
      Więc ja miałabym pewność, że mąż nie uderzył.
      Ty właściwie uważasz, że uderzył czyli dopuszczasz możliwość, że mógł i że kłamie.
      Dla mnie to jest koniec związku, bez względu na to czy realnie uderzył czy nie.
    • sloneczna_paraolka1 Re: Taka sprawa 03.11.23, 23:52
      Syn wykorzystuje ze nie jesteście zgodni i tak się skończy, ze się rozstaniecie.
      Żebyś się nie zdziwiła ze syn kłamie, ludzie żeby osiągnąć swój cel zrobią dużo. A on nie lubi twojego męża, może nawet dlatego ze ten jest policjantem.
      Może nawet mu koledzy dokuczają ze „stary to pies”
      A ty winę zwłaszcza na prace męża.

      Całą winę obarczasz męża ale już nie pyskującego do niego syna. Choć mąż miał racje ze młodego nie puścił.
      Mąż, sama piszesz ze się stara i nie oliwy do ognia. A syn chodzi na terapie ze tylko męża chcesz naprawić?

      Ja uważam ze gdyby mąż go uderzył to syn by od razu zadzwonił w emocjach, a nie kalkulował ze nie będzie cię denerwował na odległość , zwłaszcza ze była awantura. To się działa w emocjach a nie …

      Głupota było ich zostawić samych.
      No ja uważam ze wina nie leży tylko pos tonie męża ale i syna. Nawet światy straciłby cierpliwość.
      • abidja Re: Taka sprawa 04.11.23, 13:27
        Ale zes poplynela!
        • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:02
          A ja się zgadzam, ze jakby oberwał to by zadzwonił od razu.
      • nick_z_desperacji Re: Taka sprawa 04.11.23, 14:09
        Święty nie rzuca kubkami po domu. Zaraz zaraz kubka będzie laptop, a za parę lat za słona zupa.
    • mikams75 Re: Taka sprawa 04.11.23, 00:33
      Nie dociekalabym już prawdy. Z synem bymporozmawiala na temat zaufania, nie manipulowania kłamstwem itp. Powiedziałabym, że chce wierzyć w jego wersję zdarzenia. Ale tak, żeby w rozmowie dać chłopakowi do myślenia, żeby na przyszłość nie próbował w taki sposób osiągać czegoś. Nieważne już czy mówił prawdę cz kłamał, niech sobie sam przemysli sytuację.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 07:55
        Wydaje mi się, że mężowi mogły puścić nerwy, jestem też w stanie sobie wyobrazić, że syn pozwalał sobie na więcej podczas mojej nieobecności, żeby sprawdzić, gdzie są granice tolerowania jest "dużej buzi". Mężowi mogło się ulać. Wiem, że żadna awantura czy zachowanie liścia nie usprawiedliwia, ale próbuje to jakkolwiek "zrozumieć".
        Czemu nie mam 100% zaufania do syna? Bo nie dał znaka od razu. A ppwienien. Bo wie, że gdyby gdziekolwiek coś się stało, ma dzwonić. I to mi brzydko pachnie.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 04.11.23, 09:07
          Ty się nie zakręcaj na wyjaśnianiu tylko uświadom sobie, że masz w domu przemocowca, który krzywdzi was wszystkich. Przeczytałam twój wrześniowy wątek. Ten facet powinien być wykopany już dawno z zakazem powrotu. A twój syn już przejął jego zachowania. To nie duża buzia, a agresywne napadnie na domowników. Często krzyczy? Hmmm, zastanów się dlaczego. Wulgarnie pyskuje? Hmm, no zastanówmy się dlaczego skoro ojczym drze mordę, rzuca ch i k oraz niszczy przedmioty. Za chwilę będziesz miała w domu dwóch agresywnych byczkow, których ofiarą będziesz ty i młodsze dziecko. Tego chcesz? Żeby niedługo zarobić z liścia od każdego z nich?
          • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 04.11.23, 09:09
            Jeszcze dodam, że ty już jesteś ofiara. Tłumaczysz ich obu, umniejszasz zachowania. Nikt, absolutnie nikt nie tolerowałby zachowań tak starego jak i młodego.
            • taniax Re: Taka sprawa 04.11.23, 10:37
              Ty lepiej sprawdź czy nie ma innej baby bo wszystko to co się dzieje może być niestety tego wynikiem, nawet tam gdzie to nie prawdopodobne można się zdziwić a co dopiero mając faceta w policji. Prowokowanie konfliktów to może być chęć obrzydzenia sobie rodziny, żony w głowie tka sobie opowieść że to wasza wina,obrzydza was sobie i zmniejsza tym samym dysonans. Niestety to występuje najczęściej. Więc zacznij od teg.
              • taniax Re: Taka sprawa 04.11.23, 11:04
                Z życia znam podobne przypadki i tylko w jednym okazało się że facet ma depresję, nie ma drugiego dna a depresja u facetów to często agresja a reszta jak pisałam dupa na boku, często taki facet chce mieć rodzinę bo takie ma wzorce, wie że robi źle więc ma tak duży dysonans że zaczyna być koszmary dla rodziny, deprescjonuje żonę, wywołuje konflikty, wyżywa się na dzieciach. U ciebie dodatkowym sygnałem jest fakt że stał się zazdrosny, akurat to jest częste zachowanie ludzi którzy zdradzają.
              • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:10
                Jakoś nie podejrzewam męża o skok w bok, i choć wiem, że zawsze padają takie słowa, to na ostatnim miejscu stawiam romans.
                • taniax Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:30
                  Oczywiście i nawet jakbyś miała intuicyjne podejrzenia albo nawet cały szereg poszlak to byś prawdopodobnie próbowała to racjonalizować, tak działa umysł. Moim zdaniem zdrada to jest pierwsze do sprawdzenia gdy facet się tak diametralnie zmienia, ale jak kto woli oczywiście że jest wiele kobiet które nigdy tego nie sprawdzą żeby chronić swoją psychikę bo wiedzą ze to byłby potężny cios i nawet czasami po latach męczarni facet się nudzi paniami na boku i wraca mentalnie, tak też bywa.
                  • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:52
                    A kiedy miałby bzykać te laski na boku?
                    Szczerze tego nie widzę, bo dużo wolnego czasu nie ma, ani podejrzanych wychodnych.
                    • taniax Re: Taka sprawa 04.11.23, 17:10
                      To nie jest problem. Ty serio uważasz że można nie mieć kiedy zwłaszcza gdy mowa o policjancie?
                      Zresztą znasz faceta i chyba potrafisz ocenić gdzie jest jego ładunek emocjonalny czy wciąż przy tobie? Przeciętny człowiek jest tak skonstruowany, że potrafi jednocześnie angażować się emocjonalnie w stosunku do jednej osoby, dlatego zmienia się energia w związku gdy jest ktoś trzeci.
            • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:12
              Dlaczego ofiarą?
              • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:12
                *Miałam to napisać pod postem hrabiny, ale coś nie wyszlo
                • hrabina_niczyja Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:29
                  Dlatego, że umniejszasz ich czyny. Mąż tylko rzucił kubkiem, ale przeprosił. Mąż ma stresująca pracę. Mężowi mogło się ulać. Syn wrzeszczący, bluzgajacy, wyzywający domowników i ustawiający cały dom pod siebie ma jedynie dużą buzię i buzują mu hormony. Dzieciak lat 13 zachowuje się jak w melinie, a ty tłumaczysz to dojrzewanie? Sama się prosisz o problemy. Terapia dla ciebie na już. Może psycholog ci poukłada to w głowie, bo dzieciak idzie prosto w tragedię.
                  • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:41
                    Jak teraz jesteśmy sami, to syn mowę ludzką stosuje i potrafi być fajnym dzieckiem. Ma ostre jazdy z moim mężem. I wtedy jest nie do zniesienia.
                    Ja mam świadomość i biorę na klatę, że nastolatki to nastolatki i nie ma co oczekiwać od nich, że zawsze będą układne i dorosłe.
                    • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 12:43
                      Ale problem jest, różowych jednorożców nie ma i muszę działać.
                      Tylko nie wiem czy wspólne życie we czwórkę wyjdzie komukolwiek na dobre.
    • abidja Re: Taka sprawa 04.11.23, 13:26
      Syn powiedzial ci co sie stalo a ty skupiasz sie teraz za mocno kto klamie.
      Twoja decyzja o ochlonieciu i wyprowadzce meza b.sluszna. ochloniecie wszyscy.
      Maz na tetapie koniecznie. Niech zacznie sam, potem rozwazycie rodzinna i lub malzenska.
      Zachowanie meza jest niewlasciwe, slusznie sie niepokoisz a fakt bycia policjantem m8ze byc przyczyna, choc niekoniecznie ale to twoj maz musi sam do tego dojsc.
      Podziwiam cie za decyzyjnosc i konsekwencje ( wyprowadzka meza ).
      Jesli moge doradzic, to na powrot meza zdecydujcie sie gdy tetapia zacznie przynosic efekty zauwazalne dla ciebie I dzieci. Nie jego slowa i zapewnienienia.
      Ogromnie wspolczuje bo jestes akurat w momencie duzego kryzysu malzenskiego i niewiele mozesz,bo terapia i jej efekty sa po stronie meza. To co mozesz i na co masz wplyw to twoje emocje, zachowanie, twoja terapia.
      ❤️❤️❤️
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:21
        Ale po co moja terapia?
        Terapia nie jest mi potrzebna. I tak mam dużo innych wydatków i zajęć.
        Ale moje pytanie z ciekawości zadałam.
        • abidja Re: Taka sprawa 04.11.23, 17:22
          agniecha80 napisała:

          > Ale po co moja terapia?
          > Terapia nie jest mi potrzebna. I tak mam dużo innych wydatków i zajęć.
          > Ale moje pytanie z ciekawości zadałam.

          Zyjesz z przemocowym czlowiekiem.
          Terapia moze cie wzmocnic ale nie musisz,to twoja decyzja.
        • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 15:42
          Jasne, tobie nic nie jest potrzebne, to w mężu i synu przecież problem.
          • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 16:38
            Terapia nie jest mi potrzebna. I tak nie miałabym na nią czasu. Nawet nie pamiętam, kiedy robiłam jakiekolwiek badania, a co dopiero chodzenie na terapię. Ze środkami finansowymi byłoby ciężko. Nie każdy ma miliony.
            Mąż nie będzie chciał to na terapię nie pójdzie. W czym problem? Zmuszę go? Nie. Z prostego powodu: bo już i tak nie chce z nim być.
            • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 16:44
              Poza tym tylko zadałam niewinne pytanie, na które abidja mi odpowiedziała, i nie potrzebuje namawiania mnie na terapię czy wypisywania złośliwych prztyczków o winie tylko męża i syna.
              • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 17:49
                Cóż... To chyba nie jest twój pierwszy nieudany mąż, ale ostatecznie twoja sprawa, rób co uważasz.
                Do trzech razy sztuka (uwaga, ironia).
                Kto chce rozwiązań, szuka sposobów.
                Kto nie chce, szuka powodów (uwaga, to o tobie).
                • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:07
                  Daj mi pieniądze, to pójdę na terapię i ze sobą. Dasz? Nie?
                  Ojej, pani z odklejką od rzeczywistości, która myśli, że każdy sra kasą? A wiesz, że są ludzie, których nie stać na takie rzeczy, nawet jak ich bardzo chcą i potrzebują?
                  Bo czas się znajdzie, da się upchnąć w grafik terapeutyczne spotkania. Ale kasy spod ziemi nie wyjmę. Dwóch prac też czasowo nie ogarnę, żeby dorobić.
                  Rzucisz inna propozycją?
                  • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:38
                    Próbowałaś na NFZ, czy od września jednak absolutnieniedałosię nawet zorientować?
                    Nieś swój krzyż w takim razie, to na szczęście jest za darmo. Dla ciebie, bo koszty będzie ponosił i już ponosi syn.
                    Gdybym była twoją sąsiadką, już dawno miałabyś policję i opiekę społeczną na karku - po pierwszej awanturze z wrzaskami i waleniem przedmiotami.
                    Wizyta dzielnicowego, kuratora, wezwanie do sądu i wyjaśniono by ci bardzo klarownie, kim jesteś w tym układzie - nie dobrym policjantem, niestety.
                    • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:51
                      Czy mam jako policję wezwać mojego męża?
                      • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 21:05
                        Ależ oczywiście!
                        A na trzeciego męża poszukaj kuratora, też będziesz miała blisko.
            • kocynder Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:04
              Przeczytałam cały ten wątek, wrześniowego nie i nie mogę znaleźć (aż dziw, że nikt dotąd nie podlinował).
              Zdecydowanie terapia JEST ci potrzebna. Co najmniej w równym stopniu jak mężowi i synowi. Zmusić do terapii nikogo nie zmusisz, ale masz pieprzony obowiązek chronić dzieci przed agresją i przemocą, zarówno ze strony ojca/ojczyma, jak i własnej, a także młodszaka przed starszym.

              A co do, kompletnie marginalnego, "kto kłamie" - to skłonna byłabym uwierzyć mężowi, że kłamie młody. Dlatego, że nie zadzwonił od razu, a sama wiesz, że jest raczej typem "na gorąco", że argumentuje "bo nie chciałem mamusi denerwować", podczas gdy zazwyczaj nie ma problemu z pyskówkami, chamstwem itp, jakby to mamusi nie denerwowało...
              • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:14
                Tak. I choć pewna nie Jestem, bo dowodu nie mam, to uważam, ze racje jednak może mieć mąż, a tak bezczelnego kłamstwa bym się nie spodziewała.
                • kocynder Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:44
                  To i tak ma znikome znaczenie. Znacznie ważniejsze jest to, czego nie chcesz przyznać, czyli że zarówno mąż, jak starszy syn, ale przede wszystkim ty potrzebujecie pomocy terapeutycznej. I że sami za Chiny Ludowe nie rozwiążecie problemów które już macie i które tylko narastają. Do tego jest tylko kwestią czasu, kiedy w wasze popieprzone układy wciągnięcie malucha... sad
                  • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:53
                    Ale ja chce rozwodu z mężem. Rozwodu. To oznacza, że nie będziemy mieszkali razem, bo już sama tego nie chce. To o co kaman?
                    Jakie popieprzone układy i wciaganie w nie malca?
                    • kocynder Re: Taka sprawa 05.11.23, 18:59
                      Poczytaj sobie co sama napisałaś o swoim starszym synu. Nastolatek jest chamski, ordynarny, pyskuje, stawia się przy pełnej aprobacie mamusi. I nie widzisz problemu? Sorry, ale całkiem serio - problemem nie jest czy skłamał w tej konkretnie sytuacji. Problemów jest znacznie więcej i zapewne są znacznie głębsze. Nie jestem ani psychologiem ani terapeutą, ale skupiasz się na, przepraszam, bzdetach, a uparcie odmawiasz przyjęcia do wiadomości rzeczy ważnych. I tak, chamski nastolatek że skłonnościa do "dużej buzi", jak to uroczo określiłaś to JEST zagrożenie dla młodszego brata.
                    • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 21:07
                      I dziecko (młodsze) też się z nim rozwiedzie i nie będzie mieć kontaktów z ojcem?
                      Tym ojcem, który bluzga i rzuca przedmiotami, bo się zirytował?
                      Dobrze kombinujesz!
    • asia_i_p Re: Taka sprawa 04.11.23, 14:39
      Jesteś we w miarę dobrej sytuacji - w sensie po pierwsze twoje dziecko nie jest ani patologicznym kłamcą, ani perłą uczciwości, więc wiesz, jak wygląda, jak się zachowuje, kiedy kłamie, a jak, kiedy mówi prawdę. Po drugie, skoro już podjęłaś decyzję, to twoja obserwacja syna nie będzie obciążona tym, że bardzo byś chciała, żeby kłamał.

      Więc zadaj mu pytanie jeszcze raz - z zastrzeżeniem, że rozumiesz, że już pytałaś, ale potrzebujesz to usłyszeć jeszcze raz. I zaufaj swojej znajomości syna.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:27
        Już rozmawialam, pytałam. On uważa, że mąż go uderzył, twardo to powtarza. Powinnam mu ufać, a tutaj nie jestem do końca przekonana. Powinien mnie od razu poinformować..nie zrobił tego, tylko poczekał na mój powrót. Układał sobie w głowie, co powiedzieć, jak? Źle mi z tym, że go podejrzewam o kłamstwo. Ale coś mi spokoju nie daje.
        • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:29
          Tylko, że mąż... tez ma swoją wersję wydarzeń, i też twardo trwa przy swoim zdaniu. Syna nazywa kłamcą.
          • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:50
            A że byli sami, to mogło to wyglądać inaczej, niż jak ja jestem za ścianą.
        • asia_i_p Re: Taka sprawa 04.11.23, 17:33
          Wyjaśnienie Eukaliptusy ma tutaj sens, moim zdaniem. Syn może być przekonany w 100%, że mąż miał zamiar uderzenia i mógł poczuć się równie lub prawie równie zaatakowany, jakby do uderzenia rzeczywiście doszło. Może to oznaczać, że mąż rzeczywiście miał zamiar uderzyć i np. nie trafił, może też znaczyć, że miał potężną chęć uderzyć, powstrzymał się, ale agresywny sygnał już wysłał. Może też oznaczać, że nadinterpretował w wysokim stresie, ale to nadal niedobrze, że mąż jest w stanie wprowadzić syna aż w taki stres, że nakręca sytuację zamiast wyciszać.


          A gdybyś go zapytała, czy posprzątał pokój, a on by ci odpowiadał w ten sposób co teraz (ton, mimika, sposób budowania zdań, obfitość szczegółów/ brak szczegółów), to czego byś się spodziewała po wejściu do pokoju?
          • kocynder Re: Taka sprawa 04.11.23, 18:22
            Może. A równie dobrze MOŻE być i tak, że w kłótni młody zaczął się szarpać, machać rękoma, ojczym chcąc go powstrzymać podniósł ręce a młody w szarpaninie zarobił po głowie. I co? Mówiąc, że ojczym go uderzył kłamie? No, nie! W końcu oberwał od ojczyma. A jednak czy to jest prawda?
            W czasach gdy chodziłam do szkoły była taka sytuacja w mojej klasie: u koleżanki na WFie zobaczyłyśmy szramę i ogromny siniec na udzie. Moja szkoła może nietypowo jak na PRLowską placówkę nie lekceważyła przemocy. Nauczycielka zapytała co się stało, Iwonka powiedziała, że brat ją pobił. Brat był 8 lat starszy, już w liceum. Afera się zrobiła, chłopak został zatrzymany (bo zgłoszenie na milicję) i dopiero po x czasu policyjna pani psycholog wydobyła z młodej, że owszem, brat, ale... Sytuacja wyglądała tak, że ona się uparła zrobić coś tam, czego rodzice zabronili, brat nie pozwolił, rzuciła się na niego a on ją odepchnął i uderzyła o szafkę czy tam stolik. No, zgodnie z prawdą - brat ją uderzył i z tego wynikła szrama i siniec... Także jednak MOŻLIWOŚCI są różne, i wcale nie koniecznie wszystko jest winą męża.
            Do tego "podejrzane" w tym kontekście jest to, że nie zadzwonił. Trzynastolatek, po szarpaninie z ojczymem, rozemocjonowany, nie zadzwoni, żeby mamusi nie zdenerwować? Serio? Wiarygodne jak obietnice naszych polityków! Niestety, równie realne, że na chłodno przekalkulował, przemyślał i zaplanował co powie i jak rozegra mamusię, żeby się pozbyć wkurzającego ojczyma. Podkreślam, dla słabo czytających: nie twierdze, że tak jest. Tylko, że tak MOŻE być.
            • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 19:05
              kocynder napisała:

              > Do tego "podejrzane" w tym kontekście jest to, że nie zadzwonił. Trzynastolatek
              > , po szarpaninie z ojczymem, rozemocjonowany, nie zadzwoni, żeby mamusi nie zde
              > nerwować? Serio? Wiarygodne jak obietnice naszych polityków! Niestety, równie r
              > ealne, że na chłodno przekalkulował, przemyślał i zaplanował co powie i jak roz
              > egra mamusię, żeby się pozbyć wkurzającego ojczyma.

              I to mi się nie podobało od samego początku.

              Chciałabym bardzo mu wierzyć, ale nie do końca potrafię, bo dla mnie to grubymi nićmi szyte.
              I Z jednej strony jestem za nim, bo moje dziecko, a z drugiej może niesłusznie, a syn we wstrętny sposób zrobił mnie w konia.
              • kocynder Re: Taka sprawa 04.11.23, 19:18
                Nie twierdzę, że młody zrobił cie w konia. Bo może być i tak, że on w nerwach "zamyka się w sobie". Są takie typy. I wówczas jest oczywiste, że nie zadzwonił, bo w zdenerwowaniu nigdy nie gada. Ot, taki charakter. A kiedy wróciłaś, to już na spokojnie opowiedział jak było. To tez jest możliwe. Nie wiem. Tylko ty znasz swojego syna na tyle, by wiedzieć, czy on w nerwach krzyczy i musi zaraz opowiedzieć co go spotkało, czy zamyka się w pokoju i słucha muzyki rysując na kartce z zeszytu symbol nieskończoności. Osobiście znam jednego młodego człowieka, który właśnie wkurzony wypruwał z siebie od ręki, ale doprowadzony do ostateczności - milkł i "przegryzał" w sobie, a opowiadał co i jak dopiero po uspokojeniu, czasem po kilku dniach dopiero, zależy co go i do jakiego stopnia wytraciło z nerwów.
                • agniecha80 Re: Taka sprawa 04.11.23, 21:00
                  Wygląda mi to na kłamstwo ze strony syna. Oczywiście, że chciał wyjść, że była awantura na całego (o tym mówi także mąż), ale z tym uderzeniem... Jakby w cwany sposób we własnej głowie ułożył plan, co i jak powiedzieć, żeby mnie zaszokować, a musiał wiedzieć, że obok takiej informacji nie przejdę wzruszając ramionami i ręką lekceważąco nie machnę. A że mają konflikt, przestało być miło, mąż swoje za uszami ma, to mógł wykalulować, że uwierzę w uderzenie. Miał dogodne warunki, bo mnie nie było, i nie będzie łatwo udowodnić, z której strony poszło kłamstwo. I... Miał rację.
                  Syn teraz jest miły, pomaga, normalnie rozmawia, ale nie wykluczam, że skłamał.
                  • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:08
                    Weź pod uwage, ze bał się ze dostanie opierdziel/karę za swoją pyskówkę. Mogł wymyslec bajeczkę aby przesunąć winę na ojczyma
              • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:07
                Ty znasz swoje dziecko. Nie twierdzę, ze żaden 13latek by nie trzymał tego w sobie. Ja wiem, ze moja 12 latka by zadzwoniła i z prędkoscią karabonu maszynowego wszystko mi wyrzuciła...wiec jakby powiedziała dopiero na drugi dzien na spokojnie- wiedziałabym ze kłamie
            • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:06
              Też uważam, ze zadzowniłby od razu. Nie bronie ojca/ojczyma ale mając 12latkę nie pasuje mi takie zachowanie tego dla siebie. Bardziej, ze wymyślił sobie bajeczkę aby odsunąć winę od siebie.
              • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 12:13
                Dlatego nie umiem mu zaufać uncertain.
                On nadal obstawia przy swoim i pyta, dlaczego mu nie wierzę, a on mi przecież nie jest w stanie tego udowodnić, ze prawdę mówi itd.
                A ja widzę w tym coraz bardziej drugie dno.
          • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:04
            Równie dobrze obawiał się ostrego opierdzielu w domu po pyskówce (przypominam ze to 13 latek).
            I tak sobie wymyślił, zeby zrzucić winę na ojczyma.
            Ojciec nic nie musiał zrobić, wystarczy ze zabronił wyjść.
    • bywalec.hoteli Re: Taka sprawa 04.11.23, 15:26
      Przepraszam ale zmęczyłem się patrząc na samą długość posta i to nie czytam w związku z tym.
      • annpierle Re: Taka sprawa 04.11.23, 18:09
        A masz w zwyczaju informowac wszystkich o tym, czego nie robisz? A jesli tak, to po co?
        • bywalec.hoteli Re: Taka sprawa 04.11.23, 18:12
          Z powodu długości posta.
          • annpierle Re: Taka sprawa 04.11.23, 18:27
            Nie pytalam, dlaczego nie przeczytales, lecz po co nam to mowisz.
            • bywalec.hoteli Re: Taka sprawa 04.11.23, 18:37
              To że nie zrozumiałaś sensu mojej odpowiedzi nie znaczy, że ja muszę udzielać ci dodatkowych wyjaśnień! Otóż rusz głową, może zrozumiesz.
              • irma223 Re: Taka sprawa 05.11.23, 03:54
                No, to wracaj sobie do swojego wątku ukraińskiego, skoro słowa pisanego nie ogarniasz.
                • panna.nasturcja Re: Taka sprawa 05.11.23, 04:20
                  No nie ogarnie, bo tekst za długi a on przyzwyczajony do czytania nagłówków tylko.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 08:58
        To po co w ogóle odpowiadać? Żeby tylko coś wyklepać na klawiaturze?
    • ruscello Re: Taka sprawa 05.11.23, 07:07
      Rozumiem, że w środku chciałabyś mieć pewność, czy młody skłamał, czy nie. Mnie z perspektywy przeraża możliwość, że skłamał, ale z innego powodu niż Ciebie. Jeśli skłamał, to po to, żeby w końcu żyć w normalnym, spokojnym domu. Jak musi mu być źle. Ojczym stosujący przemoc psychiczną, która w oczach syna jest bagatelizowana przez mamę. Dopiero możliwość agresji fizycznej skłoniła Cię do stanowczego kroku. Przemoc fizyczna wcale nie jest gorsza/poważniejsza niż psychiczna. Przemoc to przemoc i zawsze zostawia ślady.
      Dzieci chłoną i oddają to, co dostają od rodziców. Zachowanie syna nie zmieni się, póki w domu nie będzie miał spokojnych warunków do życia. Szkoda ryzykować, że stanie się taki sam jak Twój mąż.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 09:02
        Tak też, oczywiście, może być. Bo dobrą atmosferę rodzinną szlag już dawno trafił. Więc zniosłabym, gdyby to o coś takiego chodziło, ALE... Kłamstwa grubej wagi, które mogą na kogoś ściągnąć kłopoty czy inne nieprzyjemności, miejsca mieć nie powinny. Po prostu: zwykła, ludzka przyzwoitość. I jak ktoś się do czegoś takiego posuwa, to ciężko później takiej osobie od nowa zaufać. I nie wiem, jak to by wyglądało, gdyby wyszło, że syn kłamie.
      • hanusinamama Re: Taka sprawa 05.11.23, 11:09
        Serio. Zwyczjanego kłamstwa aby odsunąc od siebie winę nie bierzesz pod uwagę?
        Tak ludzie kłamią, szczególnie jak boją się konsekwencji....
    • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 12:18
      Autorko watku, ty masz wiekszy problem z synem niz mezem. Nie kontrolujesz zupelnie syna, nie masz wplywu na jego zachowania, pozwalasz mu na awanturowanie sie, pyskowanie uzywajac niewybrednych slow w stosunku do meza ale takze tobie sie dostaje choc niby rzadziej i lzej. Jestescie razem 5 lat a znacie sie 7 to oczywiste ze twoj maz wspolwychowuje twojego syna i takie gadanie typu nie musze cie sluchac, nie jestes moim ojcem to ogromny brak szacunku. Do tego krzyki, wyzwiska itd. Ty to tolerujesz u syna i uwazasz ze najlepszym wyjsciem jest rozstanie. A jaka masz pewnosc ze syn nie zacznie mocniej skakac do ciebie? Chyba ze ty jak do tej pory bedziesz tolerowac jego zachowania byle byla cisza w domu. Zdajesz sobie mam nadzieje takze sprawe z tego ze jesli podejmiesz decyzje o rozstaniu to mlodsze dziecko tez bedzie wychowywac sie bez ojca.
      Maz nie jest oaza spokoju i ma problemy ale sprobuj wejsc w jego buty, co ty bys zrobila gdyby twoj syn byl jego dzieckiem a nie twoim i zachowywal sie w ten sposob w stosunku do ciebie? Mam dwoje dzieci, jedno dorosle a drugie 16 lat i nie wyobrazam sobie nawet awantur, krzykow itd.
      • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 12:38
        Ale mam się godzić na rzucanie przedmiotami przez pokój, czepianie się, teksty zazdrośnika? Awantury?
        Nie chce. Chciałam. Nawet jeszcze we wrześniu pisałam, że chce walczyć o tym małżeństwo. Ale czy warto? Mały boi się czasami, jak jego tatę ponosi. Mój mąż na razie o terapii tylko mówi. A czy pójdzie? "Pójdę, pójdę na pewno", ale co będzie, jak zamieszkamy znowu razem? Czy nie będzie tak, że zacznie przekładać na potem i tyle z tego będzie?
        Synowi nie do końca wierzę. Myślę, że uciekł się do kłamstwa i to jest złe. Jest ciężko? Jest.
        Ale nie będzie lepiej, jak dalej będzie wisielcza atmosfera. I jak dalej będą wojenki między mężem a starszym synem.
        • m_incubo Re: Taka sprawa 05.11.23, 13:10
          Wiesz co, po tym co opisujesz, na miejscu twojego syna też z desperacji uciekłabym się do takiego kłamstwa i w sumie dziwne, że zrobił to tak późno.
          Pamiętam już twój wrześniowy wątek i napiszę to samo, co tam.
          Chciałaś ratować małżeństwo, skończy się ratowaniem syna. Małżeństwa tu nie widzę, sorry.
          • agniecha80 Re: Taka sprawa 05.11.23, 14:43
            Dlaczego "ratowaniem syna"?
            Chcialam. Już się tak nie palę do ratowania tego małżeństwa.
        • ritual2019 Re: Taka sprawa 05.11.23, 13:34
          Zrobisz jak uwazasz oczywiscie. Nie znam twojego watku z wrzesnia, twoje problemy z mezem to jedna rzecz a problemy z synem to druga. Jesli uwazasz ze rozsatnie przywroci harmonie i syn stanie sie zrownowazonym dzieckiem to okay.
          Co do meza to nigdy nie jest tak ze symptomow przemocowych nie ma az tu nagle sie ujawniaja w pelnej formie. W tym wszystkim szkoda tylko dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka