Dodaj do ulubionych

Wątek do strachu

26.12.23, 14:03
Dziś w nocy byłam sama i ok. 2 obudziło mnie świecenie latarką po suficie sypialni (świecił ktoś z ulicy). Obudziłam się momentalnie wyspana i przytomna i pierwsze co zrobiłam to pobiegłam na parter sprawdzić, czy drzwi są zamknięte i alarm włączony - wszystko było OK. Jak wyjrzałam na ulice - nikogo już nie było, od strony ogrodu też nie.
Mam wielkie okna bez firan, tylko żaluzje, a były podniesione bo kot chciał patrzec...niby mieszkam w duzym miescie, są latarnie, domy sąsiadów są wzdłuż całej ulicy (oddzielone ogrodami), mam alarm, ale stracha miałam wieelkiego.
Miałyście takie sytuacje które napędziły wam takiego filmowego stracha?
Obserwuj wątek
    • migafka357 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:12
      Nie, na szczęście nie miałam, bo jestem strachajło. Współczuję przeżyć i jednak zaciągalabym żaluzje, bez względu na zdanie kota 😊
      • wunder-gaffe Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:22
        migafka357 napisała:
        > zaciągalabym żaluzje, bez względu na zdanie kota 😊

        Wtedy całą noc jest strach, że ktoś chodzi z latarką a się go nie widzi.
    • arabelax Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:18
      dlatego nie chciałabym mieszkac w domu. mieszkanie w bloku z sąsiadami obok jakos bezpieczniejsze mi się wydaje. moje zdanie, bo zaraz ematki mogą pisać jaki blok straszny.
      • princesswhitewolf Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:24
        Bo ja wiem, jak.mialam 19 lat ktos pukal do mieszkania. Sama mieszkalam. Czasy gdy domofonow jeszcze nie bylo prawie. Jak zapytalam " Kto tam?", meski glos odpowiedzial " Ja". Jak zapytalam" Jaki ja" to nikt nie odpowiedzial tylko przesuwal lapami po drzwiach i klamka szarpal. Telefonu nie mialam bo to bylo wynajmowane miezzkanie i wieki temu. Zaczelam udawac ze dzwonie na policje i rozmawiam z nimi. Natychmiast uslyszalam tupot nog na schodach- zwiewal. Wyszlam do sasiadow. Na 3 mieszkania na klatce nie bylo nikogo w domu.
        • asia.sthm Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:45
          > Kto tam?", meski glos odpowiedzial " Ja".

          Ja kiedyś dawno usłyszałam zadowolone z siebie, z pewnà dumà wygloszone:
          - To ja, nawalony wujek.

          To syn sàsiadów, już wtedy pełnoletni, radośnie wrócił do domu po balandze. Klucze nie pasowały, pomylił drzwi.
          Dlaczego przez drzwi rodzicom anonsowal sie jako wujek nie powiedział kiedy przyszedł przepraszać za najście już po wytrzeźwieniu.
          Miły człowiek.
          • princesswhitewolf Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:06
            aahahah
          • wkswks Re: Wątek do strachu 27.12.23, 00:59
            Moja nawalona kumpela dwa tygodnie po wprowadzeniu się do nowego mieszkania, weszła do mieszkania sąsiadki piętro wyżej. Okazało się, że hausmeister pomylił klucze i dał jej uniwersalny, otwierający wszystkie mieszkania w bloku.
            • princesswhitewolf Re: Wątek do strachu 27.12.23, 02:02
              Dobrze ze do lozka z jej mezem sie nie polozyla haha
              • wkswks Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:14
                Tam mieszkała jakas emerytka. Koleżanka zwaliła się po ciemku na kanapę. A pani weszła do salonu-kuchni i spytała jej, czy może jej jakoś pomóc.
      • gulcia77 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:33
        Bezpieczniej powiadasz? Siostra mojego taty Miszka w Sosnowcu, w ośmiopiętrowym bloku, na samej górze. I mieli gościa na balkonie w środku nocy. Okazało się, że sąsiad z bloku obok klatki po pijaku pomylił i zlazł z dachu na ich balkon. Ciocia do dziś mówi, że jej się to czasem śni.
      • thank_you Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:55
        I ja, mieszkałam chwile w domu ze starodrzewiem na działce i każde poruszenie gałęzi/zwierząt ogrodowych = zawał. To nie dla mnie.
      • piszaca.zza.swiatow2 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:03
        Koleżanka mieszkała na parterze i miała włamanie (na szczęście nikogo nie było w domu). Żeby zapewnić bezpieczeństwo sobie i córce wyprowadziła się w mig do sąsiedniej dzielnicy na 4 (ostatnie) piętro. Okazało się, że po kilku tygodniach w nocy było kolejne włamanie, a koleś wlazł do mieszkania po rynnie i rurach kanalizacyjnych (to nie w Polsce stąd te rury). Tym razem ona była z dzieckiem w domu. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Koleś złapał ją od tyłu, ale tak go ugryzła w rękę, że krew zaczęła sikać,a ten wrzeszcząc uciekł z mieszkania.
        Ja bym chyba padła.
        • simply_z Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:50
          Jezu
        • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 09:42
          piszaca.zza.swiatow2 napisała:


          > tak go ugryzła w rękę, że krew zaczęła sikać,a ten wrzeszcząc uciekł z mieszka

          Ciekawe jakiego koloru owa ręka...
      • cisco1800 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:40
        Ze 20 lat temu, w bloku, w nocy (były święta wielkanocne) moja siostra wstała do toalety. Przybiegła do mnie spanikowana, że na sedesie śpi jakiś obcy facet. Okazało się, że zapomnieliśmy zamknąć drzwi na zasuwę i pijany sąsiad z piętra wyżej, wracając z jakiejś balangi pomylił piętra. Poniewaz układ mieszkań w pionie w bloku jest ten sam, sąsiad bezbłędnie, po ciemku, mimo upojenia trafił na sedes, i zasnął ze spuszczonymi do kostek gaciami big_grin Sąsiada uświadomił, ubrał i odprowadził ojciec. Sama nie wiem, czy to było bardziej straszne czy kuriozalne.
    • memphis90 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:23
      Ktoś poszedł pobiegać spalić makowca i świecił sobie czolowką, a że rolety odsłonięte i brak zasłon, to promień światła wpadł do środka.
      • arabelax Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:26
        Tak, chociaz o 2 w nocy, to raczej sernik smile
      • mabel_mora Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:45
        bieganie z tak zadartą głową, aby oświetlać sufit na 1 piętrze musi byc bardzo niewygodne wink
        • thank_you Re: Wątek do strachu 26.12.23, 14:53
          A jak podnosisz głowę a na głowie masz czołówkę to swiecisz na jezdnie czy tam, gdzie patrzysz?
          • mabel_mora Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:07
            czołówke masz na czole, nie na głowie
            chodnik jest pod moim domem, a drugi po drugiej stronie ulicy, wiec ten ktos musialby stac i podziwiac moje okna lub dach żeby taki snop swiatla wpadal do pokoju i świecił po naroznikach sufitu, zatrzymywał sie na lampie, znow po suficie...
            • thank_you Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:36
              Ja jak chodze ba spacer to zawsze z zadartą głowa i oglądam architekturę oraz ciekawe rozwiazania budowlane. smile))
            • little_fish Re: Wątek do strachu 26.12.23, 16:27
              A czoło to czasem nie jest fragment głowy?
            • memphis90 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 09:52
              Ale po co włamywacz miałby świecić po narożnikach sufitu...?
            • eriu Re: Wątek do strachu 28.12.23, 08:51
              O 2 w nocy to by biegł po jezdni a nie po chodniku. Lepsza jakość nawierzchni do biegania.
        • little_fish Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:16
          Może coś usłyszał i spojrzał w górę - samolot/ptaka/kota...
          • wunder-gaffe Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:21
            little_fish napisała:
            > Może coś usłyszał i spojrzał w górę - samolot/ptaka/kota...

            Albo autorka wątku głośno chrapała.
            Albo puściła głośnego bąka.
    • piszaca.zza.swiatow2 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:08
      Nie, raz tylko w dzień jakis bezdomny narkoman nagle znalazł się w moim ogrodzie (to ślepa uliczka, my jesteśmy ostatnim domem, ale brama była otwarta i on chyba myślał, że przejdzie przez ogród na drugą stronę i tam wyjdzie). Pokręciło się trochę, wyjścia nie znalazł więc poszedł z powrotem.
      Wie torem jednak, jak tylko zaczyna się ściemnia to spuszczam wszystkie żaluzje, szczególnie te od strony ogrodu, bo za płotem jest las i ciemni jak w d... no i jakby co łatwiej wejść przez drzwi tarasowe , aniżeli przez okno.
    • m_incubo Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:22
      Nie mam strachów (typu włamanie czy strach przed byciem samą w domu) ale nigdy w życiu nie poszłabym spać przy całkowicie odslonietych oknach sypialni i to jeszcze wychodzących na ulicę. No po prostu nie.
      Nie mam też genu ekshibicjonizmu i gdy robię coś w domu przy zapalonym świetle, to okna zasłaniam, inaczej nie potrafię.
      Odsłonięte nie powodują u mnie strachu, tylko ogromny dyskomfort - jak mało co w życiu wink
      • shellyanna Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:33
        A to swoją droga. Na noc rolety we wszystkich oknach spuszczają mi się automatycznie. Nie zasnęłabym przy podniesionych.
    • panirobak82 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:26
      W takiej sytuacji od razu zapalasz światła tak na przyszłość aby jegomość widział, że ktoś jest w domu.
    • shellyanna Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:30
      Tak, ze 3 tyg temu byłam sama z dziećmi. Dzieciaki na gorze. W nocy obudziło mnie otwieranie drzwi. Głośne.
      Okazało się, ze kot postanowił otworzyć sobie kotłownie skacząc na klamkę.
      • mabel_mora Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:43
        dlatego ja od razu pobiegłam na dół, bo kot otwiera drzwi, wejsciowe i te na taras, a ja ciągle nie mam odruchu zamykania na klucz, klika dni temu, wieczorem czuje lodowaty powiew, okazuje się, że otworzył drzwi i leżał na wycieraczce
        • shellyanna Re: Wątek do strachu 26.12.23, 16:02
          😁 wejściowe mam dzięki Bogu na noc zamykane tez automatycznie na zamek.
        • babcia47 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 23:18
          Wszędzie gdzie nie chcę by zwierzactwobotwieralo mi samowolnie drzwi mam gałki zamiast klamek w tym w drzwiach do wiatrołapu i do piwnicy bo faktycznie wszystkie szybko uczyły się otwierać a zamykać jakoś zadne sie nie nauczyło
    • naturella Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:40
      Ja akurat śpię jak zabita i zdarza mi się drzwi do domu nie zamykać na klucz - mimo, że mieszkamy na skraju lasu i mamy tylko sąsiadów z jednej strony domu, z drugiej las. Mamy za to trzy psy z gatunku stróżujących - nie ma opcji, żeby w ogóle ktoś był przy furtce, a one by nie dały znać. Dla mnie to świetna sprawa, nie muszę się zastanawiać, czy ktoś łazi po okolicy czy nie. Jeśli psy są cicho, to znaczy, że nikogo nie ma.

      A z gatunku strachów - oglądałam Obecność i tam szczególnie straszny był dla mnie motyw otwierających się drzwi do piwnicy. Taki nasycony atmosferą, emocjami, no siedziałam jak na szpilkach. Oglądam dalej, a w tle powolutku otwierają się drzwi do ciemnej łazienki. A sama w domu byłam. Zanim ogarnęłam, że to kot, to prawie zeszłam.
      • heca7 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:04
        Moja poprzednia kotka umiała uchylać sobie szafę wnękową w sypialni. Szafa do sufitu. I jakoś wspinała się po półkach aż na najwyższą, właziła między koce i znikała. Robiła to często pod naszą nieobecność. Drzwi odpychała na zaledwie kilkanaście centymetrów a one z czasem potrafiły się same powoli domknąć... I tak śpimy na przeciwko tej szafy... noc, cisza, ciemno. Nagle drzwi od szafy zaczynają się ruszać... tak jakby były odpychane i popychane od środka. Ale nie widać nikogo, drzwi się uchylają, mi schodzimy na zawał a z wysokości 2,5 metra skacze kot sciana
        • cisco1800 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:48
          Moja kota tak włazi do pudel ze skarpetkami w szafie. Też sama otwiera. Ile ja razy dostałam prawie zawału, kiedy otwierałam szafę, łapałam za pudło, a z niego wyskakiwał kot. Albo co lepsze siedzi cicho, a ja natrafiam na nią ręką. Nigdy się nie nauczę
      • niemcyy Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:23
        Moze nie wiesz, ale psy mozna otruc/potraktowac gazem.
      • eskaen Re: Wątek do strachu 27.12.23, 14:49
        W mojej rodzinie mieszkającej w środku lasu ktoś uśpił psa- wielkiego i też bardzo czujnego- podając mu kiełbasę ze środkiem nasennym i ukradł samochód, także wiesz...
        • maleficent6 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:15
          Znam przypadek psa dość agresywnego, stróżującego i nieprzekupnego. Dostał strzałką. Pies nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa i przed niczym nie ochroni. Może być straszakiem na byle pijaczka czy też amatora samotnych taczek ogrodowych, ale dla profesjonalistów nie jest żadną przeszkodą.
          • babcia47 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 19:02
            maleficent6 napisała:

            > Znam przypadek psa dość agresywnego, stróżującego i nieprzekupnego. Dostał strz
            > ałką. Pies nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa i przed niczym nie ochroni.
            > Może być straszakiem na byle pijaczka czy też amatora samotnych taczek ogrodow
            > ych, ale dla profesjonalistów nie jest żadną przeszkodą.

            Nawet profesjonalnego ochroniarza z bronią mozna spacyfikować jednak i on i pies daje jakies zabezpieczenie. Najważniejszym jednak jest to, że alarmuje glosnym zachowaniem otoczenie dalsze i tu bardziej skuteczne sa male histeryczne pieski nawet, duże mniej szczekają za to skuteczniej gryzą. Druga rzecz ze dla samego mieszkańca jest skutecznym urządzeniem alarmowym, czesto selektywnym bo inaczej reaguje na osoby obce i bliskich lub znajomych i jest niezalezny od awarii zasilania
            • maleficent6 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 19:14
              Naprawdę? Dobrze, że przyszłaś i tłumaczysz mi świat.
              Może przeczytaj jeszcze raz ten fragment:

              Pies nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa .

              Tutaj raczej chodzi o to że bardzo naiwnym jest myślenie, że jak masz czujnego psa, to on zapewnia ci to bezpieczeństwo. To jest bardzo często złudne wrażenie...bo mój pies zaalarmuje....bo mój pies nie wpuści...bo mój pies szczeka o gryzie...bo mój pies jest szkolony itd.itd.
              • naturella Re: Wątek do strachu 27.12.23, 20:08
                Oczywiście, że każdego psa można zabić, tak samo jak ochroniarza. Nie ma stuprocentowych środków bezpieczeństwa, ale jest jeszcze kwestia motywacji złodziei - ani nasz dom ani samochody nie skuszą profesjonalistów. My to raczej półka dla lokalnych rzezimieszków. I w tym przypadku nasze psy są stuprocentowym zabezpieczeniem. Może najmłodsza suka wzięłaby jedzenie od kogoś obcego, czy skusiłaby się na żarcie leżące na ogrodzie - starsze psy absolutnie nie. Ona jest jeszcze młodziutka i głupiutka (ma 14 miesięcy). Nasze psy nie są obronne, są stróżujące i z tej roli wywiązują się doskonale. Cisza w nocy oznacza, że nikogo w pobliżu nie ma. Ostatnio zerwały się ze snu w środku nocy i pobiegły z warczeniem do przeciwległej części domu, bo sąsiad po weselu zaparkował pod naszym ogrodzeniem. A mamy sporą działkę, bardzo tłumiące hałas okna. Co do tego, że pies pogryzie - nasze gryźć nie muszą, sami sobie poradzimy, jeśli ktoś by wszedł do środka. One po prostu by nam dały znać, że ktoś się zbliża.
                • naturella Re: Wątek do strachu 27.12.23, 20:13
                  A, i z wejściem do środka też nie byłoby tak prosto, oczywiście jeśli zamknęłabym drzwi big_grin Mamy przeciwwłamaniowe okna i wszystkie drzwi, łącznie z tymi od kotłowni i garażu. nie pamiętam która to klasa okien, ale jedna niżej niż kuloodporne. Mamy również alarm, który piszczy jeśli ktokolwiek drzwi otwiera. Poprzednia właścicielka miała schizę na punkcie bezpieczeństwa (przycisk tzw napadówki przy łóżku w sypialni itp). Tak czy siak nie moją intencją było przekonywanie kogoś czy wciskanie tej rasy psów, tylko post, z którego wynika że my mieszkamy w domu i czujemy się absolutnie bezpiecznie.
        • babcia47 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 19:08
          Moja suka byla nauczona, ze jedzenie bierze tylko od ograniczonej liczby osób i do tego podane tylko lewą ręką. Raz ja atakowano gazem i raz ogniem z rozkręconej na maxq zapalniczki z tym ze na zewnątrz. Ominęła dłoń w ktorej byl pojemnik i chwyciła zębami za przedramię skutecznie bo jeden z gosci chodził potem w gipsie z pęknięta kością.
          • naturella Re: Wątek do strachu 27.12.23, 20:14
            No właśnie nasze też jedzenia od obcych nie wezmą, nawet od weterynarzy, których znają. Muszę ją wziąć przysmaka i im dać.
    • dvdva Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:41
      Byłam sama w domu, spałam, srodek nocy, akurat przysnilo mi sie, że ktos otwiera z hałasem drzwi do sypialni. Obudzil mnie moj krzyk i rumor z dołu. Zapaliłam swiatla i zeszlam, przewrocila sie plastykowa butelka i turlala po kuchni.
    • babcia47 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:44
      Nie, od zawsze mieszkam z conajmniej jednym psem. Kiedys to byly wilczyca w tym jedna wielka, spokojnie mogly robic za ochroniarza, teraz z nieduży kundkem. Pies nie tylko podnosi halas ale tez po jego zachowaniu mozna sir zorientować x jakiego powodu szczeka i czy jest powód do niepokoju. Moje psy sygnalizują gdy ktoś przekracza furtkę, dojście do momentu zabiera chwile i juz wtedy wiem czy to ktoś obcy czy syn mie odwiedza. Czytalam kiedys wywiad z jakimś długoletnim i doświadczonym włamywaczem. Zapytany z jakimi zabezpieczeniami tj zamkami drzwiami, blokadami mial największy problem odpowiedzial ze odstępował wtedy gdy za drzwiami byl maly szczekliwy pies bo podnosił halas i zwracał uwagę, zadne inne zabezpieczenie nie było przeszkodą. Ps. Kiedys na dłużej byłam sama w domu ktory ma 4 kondygnacje i nagle w środku nocy usłyszałam duzy halas dobiegający z piwnicy podskoczyłam ze strachu ale popatrzyłam na wilczyca. Ta najpierw podniosła głowę ale zaraz znow ją ułożyła na łapach. Aha, pewnie zle odlozone grabie sie wywróciły..
    • andaba Re: Wątek do strachu 26.12.23, 15:55
      Mieszkałam jako nastolatka na stancji w wielkiej przedwojennej willi na przedmieściu. Właścicielka często wyjeżdżała do dzieci na kilka tygodni, ja zostawałam sama. Mój pokoik był wydzielony ze strychu - był tam tylko ten jeden pokój, obok drzwi do niego drzwi na strych, strych otaczał pokój z trzech stron. Kiedyś obudziłam się w nocy i usłyszałam, że ktoś po strychu chodzi. Najpierw prawie dostałam zawału, potem postanowiłam wyjść niebezpieczeństwu naprzeciw. Podeszłam cichutko do drzwi i otwarłam je zamierzając zwyzywać włamywacza i przywalić mu tym, co miałam (kawałek deski) w razie, gdyby zamiast spieprzać próbował mnie zaatakować . Okazało się, że włamywaczem była kuna. Byłam na tyle cicha i szybka, że zdążyłam ją zobaczyć w całej okazałości zanim zwiała. Ufff.
      • 1maja1 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:23
        To ja kiedys zostalam sama na noc u mojej babci, ktorej dom byl na skraju wsi obok lasu.
        W nocy obudzil mnie halas dochodzacy ze strychu, jakby jakies kroki. Bylam tak przerazona, spocilam sie, ze cala poszewka na koldre byla mokra, sparalizowana ze strachu lezalam i sluchalam.
        Mozliwe ze byly to albo myszy albo jakis szczur. Poza tym mialam wrazenie, ze ktos w ciemnosciach stoi nad lozkiem (w tym domu wlasnie na strychu pare dekad wczesniej ktos popelnil samobojstwo). Minelo prawie 31 lat, a ja tej nocy nie zapomne do konca zycia.
        • heca7 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:29
          Kuna, one się tak zachowują a już na wsi prawie na 100% wink
          • 1maja1 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:39
            Mozliwe, ze tak!
            Kurcze te kuny to szkod na psychice niejednej osobie wyrzadzily😅
    • nenia1 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 16:56
      Tak, większość dość dawno temu. Siedziałam późno w nocy (jestem typem sowy) przy kompie, biurko miałam obok okna balkonowego, świeciła się tylko nocna lampka, nagle usłyszałam hałas. Po balustradach balkonowych schodził jakiś facet. Wszedł na mój balkon. Zamurowało mnie tak że mogłam na niego tylko patrzeć. Wtedy zrozumiałam co znaczy powiedzenie "włosy dęba stanęły" dosłownie poczułam jak mi się jeżą włoski na karku. Zobaczył moje wlepione w niego oczy i położył sobie palec na ustach pokazując mi znak ciszy. Po czym zaczął w szybkim tempie schodzić niżej, na kolejna balkony.

      sytuacja numer dwa - znalazłam w skrzynce na listy kartkę z ponaklejanymi słowami/literami wyciętymi z gazet, dokładnie jak na filmach. Anonim, gdzie ktoś groził porwaniem mojej córki jeśli nie zostawię określonej kwoty pieniędzy. Początkowo wzięłam to za głupi żart, ale bliscy doradzili wizytę na policji. O dziwo oni potraktowali to znacznie poważniej niż ja, i dopiero wtedy się poważnie zaniepokoiłam. Ogólnie historia mimo, że trwała około tygodnia do złapania szantażysty, jest dość rozbudowana w różne dziwne podwątki, nie będę zanudzać. Dość że stała się też medialna na tyle że pojawiła się potem w paru gazetach i w dość znanym kryminalnym programie telewizyjnym. W dużym skrócie, listów było jeszcze parę, doszły głuche telefony, złapano najpierw nie tego człowieka (pechowo kręcił się w miejscu gdzie szantażysta wyznaczył zostawienie pieniędzy) banknoty były znaczone specjalnym proszkiem, i takie tam "filmowe" zdarzenia przez ponad tydzień, z dwa/trzy kilo schudłam na pniu, a córka zaliczyły dodatkowe "wakacje".

      A jeszcze mi się historia przypomniała, serca mi wtedy do gardła podeszło. Jechałam windą do znajomych, aż na 12 piętro, wsiadł ze mną jakiś facet. Jedziemy a on do mnie nagle mówi: widziała pani ten film, windą na szafot? Mówię - nie. On - to taki film, stary film, facet babkę w windzie zabił...Jak się winda otworzyła to spieprzałam jak tralala. Co ciekawe, zobaczyłam potem ten film i facet w windzie nie zabił nikogo.
      • 1maja1 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:17
        Strasznie durny ten facet, jemu sie oczywiscie wydawalo, ze on taki dowcipnis.
        Ja nie moglabym mieszkac w tak wysokim bloku i to na ostatnim pietrze. Te ciasne windy powoduja u mnie atak paniki oraz skojarzenia z gwalcicielami z programu 997. No thank you.
        • szmytka1 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 07:21
          Nie mogłabym z tego samego powodu, z tym że ja wizualizuje sobie napaść nie na mnie, a na moje dziecko.
          • 1maja1 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 17:32
            A to tez, mam dwie corki.
            Pamietam wczesne odcinki 997 i tam byly inscenizacje, jak dziewczynki wracaly do swojej klatki i tam byly wciagane do piwnicy.
            Jako dziecku ze wsi wizja mieszkania w bloku w miescie kojarzyla mi sie z wielkim swiatem, takim nowoczesnym i pelnym przygod. Do czasu emisji 997.
    • gaskama Re: Wątek do strachu 26.12.23, 17:00
      To jeden z powodów, dla których nigdy nie chciałam domu..
    • viridiana73 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 20:13
      Tak z piętnascie lat temu to było. Obudziłam się w środku nocy, a konkretnie obudził mnie dziwny, pulsujący odgłos. Wstałam z łóżka i zobaczyłam błękitne, również pulsujące światło dochodzące zza okna w małym pokoju ( po przeciwnej stronie mieszkania). I, jak mamę kocham, taka nie do końca rozbudzona, pomyslałam: "Jezu, UFO wylądowało przed naszym blokiem". Czułam się jak w jakimś filmie science-fiction. Niemal sparaliżowana że strachu podeszłam do okna i...

      To była straż pożarna. Paliło się mieszkanie w ostatniej klatce😆😆
      • princesswhitewolf Re: Wątek do strachu 26.12.23, 20:46
        Leee jaka szkoda ze nie UFO. A juz mi nadzieje zrobilas..🤣
        • viridiana73 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:19
          Ja tam nie żałuję 😂😂
      • paszczakowna1 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 14:37
        Motyw z UFO miałam niedawno. Wychodzimy sobie ze znajomymi na taras akurat w przerwie sesji RPG (acz fantasy, nie SF) i widzimy na niebie długą, prostą, zieloną smugę. Niezbyt szeroką, ale i nie linię. Nie zorza polarna, bo za regularne i w Polsce tak jasnych nie ma. Rzecz się działa na warszawskiej Ochocie, więc towarzystwo dość przyziemnie i mało oryginalnie (oraz, jak się okazało, słusznie) wydedukowało: "pewnie fizycy coś robią i laserem świecą", ale pierwsze wrażenie było niesamowite.
    • mabel_mora Re: Wątek do strachu 26.12.23, 20:52
      nie wiem czy to powiązane z moim nocnym świeceniem, ale właśnie się dowiedziałam, że wczoraj w nocy włamano się do sąsiadów 4 domy dalej, tzn. "tylko" do garażu...brrr....
      • simply_z Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:36
        Na pewno powiązane...
      • conena Re: Wątek do strachu 27.12.23, 09:10
        mabel_mora napisała:

        > nie wiem czy to powiązane z moim nocnym świeceniem, ale właśnie się dowiedziała
        > m, że wczoraj w nocy włamano się do sąsiadów 4 domy dalej, tzn. "tylko" do gar
        > ażu...brrr....


        na pewno powiązane. współczuję wrażeń.
    • heca7 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:12
      Mieszkamy w bliźniaku. W obu częściach domu łazienki są na piętrze z oknem wychodzącym na ścianę szczytową. Okna znajdują się nad wanną. Pod nimi, w tej samej linii są drzwi wejściowe do domu przykryte dachem. Kilka dobrych lat temu moja bratowa, w Halloween weszła do łazienki, wieczorem, napełniła wannę wodą i zaczęła się kąpać. Okno łazienkowe zaparowało. Kiedy wstała spotkała się oko w oko z twarzą osłoniętą białym kapturem! Ktoś w tym czasie wdrapał się na daszek nad drzwiami i zaglądał do łazienki! Bratowa z krzykiem wybiegła na korytarz, brat wyskoczył z domu ale zobaczył tylko postać przeskakującą przez płot uncertain
    • default Re: Wątek do strachu 26.12.23, 21:16
      W moim domu to nie, raczej nigdy (pomijam sytuacje typu dreszczyk przy oglądaniu/ czytaniu horroru czy koszmarny sen).
      Bałam się nocując samotnie (tylko z psami) w starym wiejskim domu po cioci i wujku... Ale to były duchy wujostwa albo moje wymysły, a nie konkretne zagrożenie 😉
      Natomiast gdy mieszkałam w bloku często miałam pukanie do drzwi lub do okna (miejscowy pijaczek), ale wtedy się nie bałam tylko wkurzałam. A, i raz jedna sąsiadka dostała jakiegoś amoku i biegała po klatkach z siekierą - ale to było w dzień, sporo ludzi widziało i wezwano pogotowie oraz policję. Na szczęście nikogo nie udało się jej uszkodzić.
    • tokyocat Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:20
      Miesiace temu. Bylam na szkoleniu i spalam w hotelu. Po 23 nie bylo nikogo na recepcji ( zostalam uprzedzona). Po powrocie z kolacji poszlam sie kapac i zobaczylam przez otwarta drzwi lazienki, ze wlaczyl sie telewizor. Pilot byl oczywiscie w pokoju. Siedzialam 15 minut cicho w wannie, wyslalam do meza sms ze jak nie wroce, ma szukac ciala w hotelu w pokoju 212.
      W dodatku nie mialam przy sobie zadnej broni u gazu, jedyna ostra rzecz w moim posiadaniu to byl dlugopis.
      W koncu wyszlam z wanny, sprawdzialm caly pokoj, za zaslonami na przyklad. Bylam przekonana ze ktos jest w moim pokoju.
      I tu najgorsze, proboje zamnac drzwi na zamek , a on sie nie zamyka. Postanowilam ze cala noc nie bede spac tylko przeczekam do rana. W koncu padlam kolo 6 , bo wczesniej kazdy szmer mnie zrywal na nogi.
      Rano powiedzialam na recepcji ze wlaczyl sie telewizor , recepcjonistka probowala mnie uspokoic ze jakis poprzedni gosc musial ustawic timer, ale powiedzialam jej ze timer dziala do wylaczenia, nie do wlaczenia.
      Do tej pory nie wiem co sie stalo.
      Inna sytuacja : raz spalam w Algierii w calkiem pustym domu. W srodku nocy uslyszalam straszny zgrzyt, jakby ktos zatrzasnal stalo We drzwi od wejscia .
      Nie bylam w stanie sobie przypomniec czy byly otwarta czy zamkniete. Ja bylam na drugim pietrze, calkiem sama. Przebieglam szybko caly kortytarz zeby sprawdzic czy drzwi panczrne ba pietrze sa zamkniete. Slyszalam ze ktos wchodzi po schodach.
      Schowalam sie na balkonie, tak zeby nie bylo mnie widac ani z zewnatrz ani on wewnatrz i tak przesiedzialam do rana.
      On tam tej pory nie lubie sama byc w nocy w jakis nowych miejscach.
      • wunder-gaffe Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:30
        tokyocat napisał(a):
        > Rano powiedzialam na recepcji ze wlaczyl sie telewizor , recepcjonistka probowa
        > la mnie uspokoic ze jakis poprzedni gosc musial ustawic timer, ale powiedzialam
        > jej ze timer dziala do wylaczenia, nie do wlaczenia.


        Timer służy do wyłączania i włączania telewizora.
        • babcia47 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 23:28
          Moj zostawiony na czuwaniu jezeli nastapi jakies wahnięcie prądu sam się włacza .
          • memphis90 Re: Wątek do strachu 28.12.23, 07:37
            Można też przypadkiem postawić coś na pilocie, niektóre dość długo się odpalają od kliknięcia…
    • smoczy_plomien Re: Wątek do strachu 26.12.23, 22:33
      Jak pierwszy raz nocowałam sama w domku na wsi, to każde skrzypnięcie w domu, czy buczenie lodówki na drugim końcu domu mnie budziło. Z czasem śpię lepiej, ale zawsze z gazem pieprzowym pod poduszką.
    • 123zielona123 Re: Wątek do strachu 26.12.23, 23:10
      Całe życie mieszkam w zabytkowej kamienicy prawie w centrum Krakowa. Jak miałam ok 20 lat pękła jakaś rura i zaczeło mi zalewć WC (stumień wody z sufitu do muszli) Poleciałam do dozorcy- (wtedy taki był) a on wziął siekierę i mówi "to idziemy do piwnicy" Dozorca był niedogolonym brunetem ok. 60 lat. Bałam się okropnie. Ale siekierą rozwalił kłódkę i zakręcił zawór.
      Drugi raz to było z 10 lat temu. Klatka schodowa to 15 mieszkań, po 3 na piętrze. większość starych lokatorów zmarła i toczyły się sprawy sądowe. I okazało się, że jestem jedynym mieszkańcem klatki schodowej. Mieszkanie nademną było trzy lata puste. Obok też, dalej jak było lato studentów nie było... Bardzo nieprzyjemne uczucie.
      • simply_z Re: Wątek do strachu 26.12.23, 23:33
        Przypomniało mi się, jak kiedyś na stypendium wynajmowałam mieszkanie, i w mieszkaniu nad nami, ktoś co jakiś czas głośno szył na maszynie. O tyle dziwne, że zwykle grubo po północy. W końcu nie wytrzymałam i walnęłam szczotką w sufit kilka razy i ucichło. Sęk w tym, że według właścicieli nikt tam nie mieszkał.
        • princesswhitewolf Re: Wątek do strachu 26.12.23, 23:52

          Prawda. Duchy tez musza postepowac wg zasad kultury sasiedzkiej

          No i to jest historia!

          • lemonka5 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 08:46
            Lata temu, jako młoda mama pierwszego dziecka robiłam w Warszawie podyplomówkę i każdy samotny weekend w stolicy był świętem, które należało uczcić. Spokojną kawą, samotnym spacerem, czy kinem. Młode mamy zrozumieją, że to atrakcje.
            Wtedy poszłam po zajęciach, a przed powrotem do hotelu do kina na 1408. Nie miałam pojęcia o czym jest film. Spodobał mi się tytuł, bo był datą urodzin syna.
            W dziesiątej minucie filmu uświadomiłam sobie,że jestem na horrorze o hotelowym pokoju, mając w perspektywie samotną noc w tymże lokalu. Dlaczego nie wyszłam od razu, tylko obejrzałam do końca, to nie wiem, ale bałam się naprawdę wyjątkowo.
            Prawdziwa jazda zaczęła się, kiedy zameldowałam się w służewieckim hostelu. Pokój oczywiście musiał mieć radio praktycznie identycznego modelu, co na filmie. Najpierw wyłączyłam je z kontaktu, potem schowałam w szafie, potem pomyślałan, że jak włączy mi się w szafie bez prądu to już w ogóle umrę ze strachu, więc stwierdziłam,że je po prostu włączę na całą noc i okazało się,że ono NIE DZIAŁA. Zatem kwestia oczekiwania, kiedy zacznie grać samo z nadprzyrodzonych przyczyn nadal pozostała otwarta.
            Poskarżyłam się telefonicznie chyba wszystkim bliskim osobom, wysłuchałam od wszystkich bliskich osób wyrazów wsparcia i krytyki jak trzeba być głupim,żeby przed nocą w hotelu obejrzeć 1408, a potem zobaczyłam,że obrazek na ścianie krzywo wisi. Resztę nocy spędziłam w holu na krzesełku obok automatu z napojami najbliżej recepcji jak się da. Recepcjonista, młody chłopak, podszedł do sprawy ze, zrozumieniem, co nie przeszkodziło mu dowcipnie zaproponować, że możemy wspólnie coś sobie obejrzeć. Na przykład Obecność, ha, ha, ha.
            1408 do dziś mnie przeraża.

            • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 10:00
              lemonka5 napisała:

              > Wtedy poszłam po zajęciach, a przed powrotem do hotelu do kina na 1408. Nie miałam pojęcia o czym jest film. Spodobał mi się tytuł, bo był datą urodzin syna.

              Starego masz syna...
              • lemonka5 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 10:09
                Zdarza się mieć dzieci z rocznika 2003. To nie jest chyba jakiś szczególny wyczyn macierzyństwa?
                • lemonka5 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 10:09
                  A dzien urodzenia 14 sierpnia to też chyba nic dziwnego?
                  • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:05
                    lemonka5 napisała:

                    > A dzien urodzenia 14 sierpnia to też chyba nic dziwnego?

                    Przeczytaj jeszcze raz i pomyśl. Może wymyślisz?
                    • anilorak174 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:00
                      Dowcip jak z Familiady.
                      • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:11
                        anilorak174 napisała:

                        > Dowcip jak z Familiady.

                        Tym gorzej, jak ktoś nie jarzy...
                        • anilorak174 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:19
                          Raczej nikogo to zwyczajnie nie bawi poza autorem. A to już fatalnie.
                          • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:12
                            anilorak174 napisała:

                            > Raczej nikogo to zwyczajnie nie bawi poza autorem. A to już fatalnie.

                            Jeszcze fatalniej, bo autora też nie bawi, ale autoru ręce i majtki opadajo, jak widzi, że ktoś takie dyrdymały bierze na poważnie i się tłumaczy, tak jak w tym pradawnym wątku o przyciężkawym dowcipie na temat żywienia niemowlaka. Ale wtedy też reakcja forum była znamienna
        • m_incubo Re: Wątek do strachu 27.12.23, 08:42
          No bo pewnie nie mieszkał. Dźwięki najprawdopodobniej nie dobiegały z góry, mimo że tak się wydawało, tylko z innego mieszkania.
          • alpepe Re: Wątek do strachu 27.12.23, 09:45
            Pewnie mieszkał jeszcze wyżej, wiedział, że pod nim nikogo nie ma, to hałasował np. hantlami, czy nawet i maszyną do szycia.
          • simply_z Re: Wątek do strachu 27.12.23, 16:55
            Też tak mogło być, tyle, że to piętro bylo nad nami i bylo puste.
    • thank_you Re: Wątek do strachu 27.12.23, 10:48
      Czasami zastanawiam się po co wchodzę w takie Wątki - zawsze kończy się to tym, że gdy jestem sama, to biorę wszystkie dzieci do łóżka i mam światło zapalone w całym mieszkaniu. uncertain

      • wunder-gaffe Re: Wątek do strachu 27.12.23, 10:58
        thank_you napisała:
        > Czasami zastanawiam się po co wchodzę w takie Wątki - zawsze kończy się to tym,
        > że gdy jestem sama, to biorę wszystkie dzieci do łóżka i mam światło zapalone
        > w całym mieszkaniu. uncertain
        >

        I dzieci też wyrosną na takie strachliwe, bo im przekazujesz swoje fobie.
        • thank_you Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:09
          Juz są strachliwe! Nocne warty na obozach a one nie dają rady.

          A, nie, jednak dają! smile
    • ophelia78 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:10
      Raz dostalam takiego zawału.

      Nowe mieszkanie, dwupoziomowe. Sypialnia u góry, kuchnia na dole. Chłop akurat wypłyń w morze (marynarz), ja sama dzieckiem. I w nocy na chwilę wacz się prąd - czego co oczywiste nie usłyszałam. E jak się włączył to włączyły się wszystkie sprzęty. Usłyszałam pik pik. I nagle warkot taki ze myślami ze zawału dostanę. Zbiegłam na dol mało nóg nie łamiąc.... A to ekspres do kawy miał takie ustawnie ze jak się go włącza (a jak wr9cil prąd to ekspres się włączył samoczynnie) to zaczyna mielić kawę.
      Ten warkot był taki ze mało zawału nie dostałam
      • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:28
        ophelia78 napisała:

        > Raz dostalam takiego zawału.
        >
        > Nowe mieszkanie, dwupoziomowe. Sypialnia u góry, kuchnia na dole. Chłop akurat
        > wypłyń w morze (marynarz), ja sama dzieckiem. I w nocy na chwilę wacz się prąd
        > - czego co oczywiste nie usłyszałam. E jak się włączył to włączyły się wszystk
        > ie sprzęty. Usłyszałam pik pik. I nagle warkot taki ze myślami ze zawału dostan
        > ę. Zbiegłam na dol mało nóg nie łamiąc.... A to ekspres do kawy miał takie usta
        > wnie ze jak się go włącza (a jak wr9cil prąd to ekspres się włączył samoczynnie
        > ) to zaczyna mielić kawę.
        > Ten warkot był taki ze mało zawału nie dostałam

        Zdarza ci się przeczytać co napisałaś, zanim wyślesz?
        • kubek0802 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 11:38
          Byłam sama w domu. W łazience robiłam coś pochylona nad wanną, a na nadwannowej suszarce wisiała jedwabna bluzka. I ta bluzka zsunęła się i spadła mi się na głowę.
          • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 12:49
            Kubek, nie ogarniasz "drzewka" jak widzę, może dlatego, że bluzka spadła ci się na głowę...😉
            • panna.nasturcja Re: Wątek do strachu 27.12.23, 16:18
              Ty natomiast nie ogarniasz, że emama jest forum dla kobiet i goszcząc u kogoś (w dodatku bez zaproszenia) wypadałoby się umieć zachować.
            • kira_03 Re: Wątek do strachu 28.12.23, 06:20
              Mallard, a Ciebie co ugryzło? Jesteś złośliwy bez powodu.
        • milupaa Re: Wątek do strachu 27.12.23, 12:55
          A tobie się zdarza zejść z piedestału nauczyciela języka polskiego, wyimaginowanego nauczyciela jak sądzę? Napisała zrozumiale, tak to jest jak się pisze na telefonie.
          • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:19
            milupaa napisała:

            > Napisała zrozumiale, tak to jest jak się pisze na telefonie.

            Noż kurde, a ja to na młynku do kawy piszę? Jest taka sprytna funkcja "podgląd" tam można najlepiej zobaczyć, co się napłodziło - nie raz poprawiałem.
            • anilorak174 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 13:22
              Och, jakiś ty mądry...
              • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:13
                anilorak174 napisała:

                > Och, jakiś ty mądry...

                Prawda?
          • maleficent6 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 14:26
            Nic więcej nie ma do zaoferowania, to się bidulek kurczowo trzyma stołka policji językowej 🤷
            • mallard Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:16
              maleficent6 napisała:

              > Nic więcej nie ma do zaoferowania,

              A powinienem coś oferować?

              to się bidulek kurczowo trzyma stołka policji językowej 🤷

              Paczpani, nie wiedziałem, że mam jakiś stołek 🤔
              • maleficent6 Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:52
                Nie wiem? Może kulturę osobistą? 🤔
    • nellamari Re: Wątek do strachu 27.12.23, 15:18
      Miałyście, ale niezwiązane z domem, bo tu akurat czuje się bardzo pewnie, za to związane z oblechami, którzy się do mnie przyyebali:

      Raz, jako młodziutka studentka wracałam w biały dzień z uczelni i obcokulturowy koleś znienacka przygniótł mnie swoim cielskiem do ściany, złapał bardzo mocno za ramię i próbował wciągnąć do bramy w kamienicy. Kopnęłam go kolanem w jaja i uciekłam, ale jeszcze kilka godzin żeby mi szczękały ze strachu i bałam się wychodzić sama przez kilka dni, ciagle jakiś kolega musiał być ze mną, a najlepiej dwóch.

      Dwa, już jako stateczna matka dzieciom, w metrze przykleił się do mnie wielki, umięśniony dresiarz, który najwyraźniej jeździł tam i z powrotem w poszukiwaniu miłości. Dosiadł się i jak nie chciałam z nim gadać to zaczął mi grozić. Żaden z obecnych panów mi nie pomógł, pomogła mi jedna starsza pani, która siadła na wprost i jedna młoda dziewczyna, która zaczęła go zagadywać i cały czas mi dawała znaki, żeby gadać z tym oblechem, aż dojedziemy do kolejnej stacji. Wtedy pierwszy raz w życiu czułam zimny pot spływający mi po gorącym karku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka