konsta-is-me
18.03.24, 17:54
Właśnie wróciłam z zakładu pogrzebowego ( parę dni temu pisałam,że mój uciec zmarł) i wychodzi że za najtańszy możliwy pogrzeb muszę dopłacić ok.3000 . Plus pewnie z 500 ksiadz i wieniec. Wrocław.
Najtańsza kremacja ,urna ,kartonowa trumna bez ubierania zwłok ( ubranie będzie "zarzucone" na ciało) za samą kwaterę na cmentarzu trzeba dopłacić te 3000.
Bez mszy ( zmarły był wierzący) bo kaplica to
kolejne 1800 zł.Czyli bedzie tylko spotkanie nad grobem i pochowanie urny.
Nawet bym sobie darowała tego księdza, ale rodzina mnie obgada na 100 %, tym bardziej że większość to gorliwi katolicy.Stypy oczywiście nie będzie.
I teraz pytanie- jak sobie radzą ludzie, których na to nie stać ? Ja będę musiała albo pożyczyć albo wydać większość oszczędności ,co mnie boli, bo będę musiała też zdezynfekować i odpluskwic a potem wyremontować mieszkanie w którym mieszkał ( mieszkanie należy do mnie, spadek odrzuce, bo są długi).
I, powiedzmy że jakimś kosztem ale zacisnę zęby i to dopłacę , ale co gdybym nie miała grosza przy duszy ?Co wtedy można zrobić ?
Rodzina się nie kwapi pomóc, jestem jedynaczką i nie mam nikogo do pomocy,żadnych ciotek, wujków itd.
Strasznie mnie to frustruje, że wszystko na mojej głowie a jednocześnie co chwila ktoś dzwoni "kiedy pogrzeb?".
Wiem że ematka wydaje te 3000 miesięcznie na karmę dla psów , ale dla mnie to sporo kasy.
Co mam zrobić, wystąpić o zasiłek z Mopsu( i tak pewnie oleja) , co się robi w takich przypadkach ?
Gdyby nie pomoc partnera,to musiałabym chyba prosić o pochówek na koszt miasta, nie wiem jak sobie radzi przeciętny Kowalski , zasiłkiem rzędu 4000, za który w dużym mieście można kupić co najwyżej papierowa trumnę i urnę.
Tak się chciałam wygadać, rozżalona jestem ,w dodatku od 3 tygodni mam zapalenie oskrzeli, zapalenie cieśni nadgarstka , prawa ręka nieczynna przez jakiś czas, nie mogę się sama ubrać, umyć , dodatkowo jeszcze ciągły kaszel...
I w środku tego wszystkiego ojciec zmarł, prawda jest taka,że zapił się na śmierć ( nie był dobrym ojcem, delikatnie mówiąc), zostawił długi, zasyfione mieszkanie ( "to twoje mieszkanie, więc to twój problem - co z tego że ja w nim mieszkam "- mówił) niezapłacony czynsz za 3 miesiące- dodatkowy problem.
Po pogrzebie mam diagnostykę piersi i tez mnie to martwi , czy coś złego nie wyjdzie ...
I sama muszę wszystkim się zająć ,a rodzinka pogania i oczekuje pogrzebu i załatwiania wszystkiego z mojej strony.Pewnie jeszcze stypy ale to już zdecydowane , że nie będzie.
Chciałabym już to mieć za sobą , nie mam siły , nie mam siły gadać z księdzem, nie mam siły jechać na cmentarz i wybierać kwaterę, nie mam siły zabawiać rodziny po pogrzebie , nie mam siły...Chciałabym się gdzieś zaszyć i wrócić już po i żeby mi wszyscy dali święty spokój...