Dodaj do ulubionych

Córka, jak pomóc?

11.05.24, 12:19
Jak mądrze i skutecznie pomóc dorosłemu dziecku, któremu świat się wali na głowę? Córka 29 lat, jej mąż 32 lata. Po ślubie są cztery lata, w zasadzie dopiero 4 lata, a już dzieje się u nich źle. Kilka miesięcy temu córka powiedziała, że zięć dziwnie często znika z domu, żeby niby coś załatwić, zaczęły się coraz większe schody w sprawach finansowych, klotnie między nimi, ogólnie klapa. Okazało się, że zięć "wpadł" w hazard, stąd dziwne kombinacje z wychodzeniem z domu, z kasą, jego dziwne zachowania. Podobno pozaciągał długi u znajomych mniej lub bardziej ludzi i zaczęło się wszystko walić na łeb, na szyję. Kanał z góry na dół, córka w kompletnie rozsypce, próbowała nakłonić męża do leczenia, sama poszła na jakieś spotkania dla współuzależnionych, ale to w większości grupa składająca się z żon/partnerek alkoholików/narkomanów, była może 3-4 razy i odpuściła. Zięć - obiecał córce, że pójdzie się leczyć, nawet już załatwił sobie termin w poradni, poszedł, ale po wizycie stwierdził, że... on na żadna terapię nie idzie, pomoże sobie sam, co można odczytać tak, że będzie "jechał" na dupościsku, co obawiam się, że skończyć się tylko większymi problemami i on zwyczajnie wróci do nalogowego grania. Córka jest w kiepskim stanie psychicznym, nawet jak do mnie dzwoni to często płacze, opowiada, że męczy ja kontrolowanie męża, ogarnianie wszystkich finansów, żeby ten nie miał do nich dostępu, że, cytuję: "czuje, że świruje już zupełnie, mam dość wszystkiego, żyć mi się nie chce", to ONA kombinuje, jak spłacić ludzi, od których to jej MĄŻ pożyczał (na moje, że to jest jego zmartwienie i to jego zakichany obowiązek spłacić ludzi mówi, że musi mu pomóc, bo ktoś zięciowi grozi). To jest ta sytuacja, gdzie świat ci się wywraca do góry nogami. Ale rozwód/separacja/osobne zamieszkanie - córka nawet nie chce o tym słyszeć. Ona "musi go jakoś nakłonić do leczenia, zmusić do terapii, i jak to nic nie da, to dopiero wtedy podejmie inne kroki". Tylko czy ona w ogóle ma taką moc sprawczą, żeby męża nakłonić do leczenia skoro on podjął decyzje, że da radę sam? Ja już widzę same czarne scenariusze, boję się o córkę, że w końcu nie wytrzyma tego, co się u nich dzieje. Plusem jednym jedynym jest to, że nie mają dzieci. Ale co dalej? Jak ja mogę pomoc, co zrobić? Nie umiem udawać, że nic się nie dzieje, skoro widzę, że mi się dziecko posypało pod względem psychicznym tak jak nigdy wcześniej. A takie życie to życie jak na tykającej bombie, bo nikt nigdy nie wie, czy zięć nie odwali czegoś.
Obserwuj wątek
    • wapaha Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:21
      Ale co dalej? Jak ja mogę pomoc, co zrobić? Nie umiem udawać, że nic się nie dzieje, skoro widzę, że mi się dziecko posypało pod względem psychicznym tak jak nigdy wcześniej. A takie życie to życie jak na tykającej bombie, bo nikt nigdy nie wie, czy zięć nie odwali czegoś.


      po prostu bądź
      tylko tyle i aż tyle
    • berdebul Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:21
      Ona niczego nie musi, poza załatwieniem rozdzielnosci majątkowej, chronieniem tego co zostało i rozwaleniem czy ma ochotę żyć z nałogowcem.
      Opłać hej prawnika.
      • fogito Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:25
        Dokładnie. Prawnik i rozdzielność na cito.
        • helka.na.zakrecie Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:52
          I do tego wsteczną..
          • zerlinda Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:54
            To nie tak łatwo.
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:04
        Właśnie: nie musi. Na pewno nie musi spłacać JEGO długów. A ona uparcie powtarza, że MUSI mu pomóc, on sam tego nie ogarnie, ktoś mu grozi, że pożaluje, jak nie zobaczy takiej kwoty tego i tego. Ona się o niego boi, i dwoi się i troi, żeby jako wszystko poskładać, ale widać, że jest wyczerpana, zresztą w rozmowie sama o tym mówi. Mówi, ale nie chce odchodzić, nie ma mowy. I tu mi syrena wyje na czerwono.
        • berdebul Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:55
          Współuzależnienie jak malowane.
        • tania.dorada Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 17:18
          milvet55 napisała:

          > Właśnie: nie musi. Na pewno nie musi spłacać JEGO długów. A ona uparcie powtarz
          > a, że MUSI mu pomóc, on sam tego nie ogarnie, ktoś mu grozi, że pożaluje, jak n
          > ie zobaczy takiej kwoty tego i tego. Ona się o niego boi, i dwoi się i troi, że
          > by jako wszystko poskładać, ale widać, że jest wyczerpana, zresztą w rozmowie s
          > ama o tym mówi. Mówi, ale nie chce odchodzić, nie ma mowy. I tu mi syrena wyje
          > na czerwono.

          No to musisz do niej mówić jej językiem: maskę tlenową zakłada się najpierw sobie. Ona musi zadbać najpierw o siebie, swoje finanse i swoją niezależność zanim będzie mogła myśleć o pomocy gościowi, inaczej oboje pójdą na dno. czyli dba o niego dbając o siebie w pierwszej kolejności.
          I jeszcze jedno: musi mieć świadomość że jeśli teraz się oficjalnie od niego nie odetnie to wszyscy znajomi od których on pożyczał odetną się od niej.
    • alpepe Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:24
      Wychowałaś najlepiej, jak umiałaś. Możesz jej ciosać kołki na głowie o rozdzielność majątkową na cito, powtarzać, że ona zawsze może do ciebie wrócić, oraz że musi się ratować z tego związku. Nic więcej nie zrobisz.
    • palacinka2020 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:28
      Jesli nie chce rozwodu niech przynajmniej zalatwi rozdzielnosc.
    • imponderabilia20 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 12:34
      Rozdzielność majątkowa
    • primula.alpicola Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:02
      Namówić na rozdzielność majątkową a potem rozwód.
      Tu nie będzie happy endu.
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:07
        Nie będzie. W każdym razie ja tego nie widzę, za to widzę jeszcze większe i głębsze bagno. Tylko córka uparcie powtarza, że nie zostawi go, będzie walczyć, dopiero jak on nie podejmie żadnego kroku (tj solidnej terapii), to ona pomyśli, co robić. Tylko ile tak będzie czekała, jak długo zacznie granice przesuwać? Tak można w nieskończoność.
        • tania.dorada Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:21
          milvet55 napisała:

          > Tylko ile tak będzie czekała, jak długo zacznie granice przesuwać? Ta
          > k można w nieskończoność.

          A to nas pytasz? Jej zapytaj i każ na czerwono w domu na ścianie napisać co do kiedy ma być zrobione (rozdzielność, terapia, spłata długów).
          • trampki-w-kwiatki Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 22:07
            Każ? Dorosłej kobiecie?
            Ahaaaaa.
    • daniela34 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:03
      Rozdzielność majątkowa Z MOCĄ WSTECZNĄ czyli niestety nie u notariusza a w sądzie.
      • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 18:30
        Bardzo trudne do uzyskania. Przerabiałam niestety uncertain
        • daniela34 Re: Córka, jak pomóc? 12.05.24, 14:51
          To zależy od sądu. W tych sprawach, które miałem udało mi się to bez większych problemów.
      • hosta_73 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 20:34
        A mogłaby zrobić najpierw rozdzielność u notariusza (żeby być chronionym jak najszybciej) ale złożyć też wniosek w sądzie o rozdzielność wsteczną? Czy to jest albo-albo?
        • daniela34 Re: Córka, jak pomóc? 12.05.24, 14:54
          Jest takie orzeczenie SN, w którym to dopuszczono. Niemniej - nie jest to jasna prawnie sytuacja więc może się to skończyć oddaleniem przez sąd.
    • 1matka-polka Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:05
      A co sie stalo z ojcem twojej corki?
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:21
        Czy to ma jakieś znaczenie przy tym wszystkim?
        • alpepe Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:28
          Jest to możliwe, że u ciebie nie wyszło, więc ona próbuje zastępczo uratować małżeństwo?
          • 1matka-polka Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 19:10
            alpepe napisała:

            > Jest to możliwe, że u ciebie nie wyszło, więc ona próbuje zastępczo uratować ma
            > łżeństwo?
            >

            Albo powiela schemat znany z domu rodzinnego...
            • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 19:28
              Mąż zmarł dwa lata temu, więc to raczej nie próba "ratowania na siłę"
    • cranberries1983 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:06
      caly majatek z meza przepisac na corke,
      maja jakis zgromadzony?
    • evening.vibes Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:11
      Natychmiast - rozdzielność majątkowa, koniecznie SĄDOWA - nie notarialna.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:15
      Zajedzie się, jak będzie chciała ratować misiaczka.
      Najpierw rozdzielczość majatkowa, niech notuje sobie kiedy znika - to do rozwodu.
      Teraz jeszcze chce walczyć, za 2 lata będzie wrakiem człowieka.
      Mówić przy kazdej okazji ze moze wrócić, ze ją wesprzecie po rozwodzie.
      Bron boze teraz nie pomagać finansowo, bo jeszcze wy pójdziecie z torbami, dopiero po rozwodzie, bo kobieta chce splacać swoimi pieniędzmi dlugi męża.
      • dwa_kubki_herbaty Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:24
        A męża córki traktować chłodno, żeby dziecko nieyślało, że jest oki.
        Jak robicie córce drogie prezenty, to kupowac na siebie, bo ona do czasu rozwodu gotowa misiaczkowi oddać.
    • tania.dorada Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:18
      milvet55 napisała:

      > Ale rozwód/separacja/osobne zamieszkanie - córka nawet nie chc
      > e o tym słyszeć. Ona "musi go jakoś nakłonić do leczenia, zmusić do terapii, i
      > jak to nic nie da, to dopiero wtedy podejmie inne krok
      i".

      No to musi zrobić jeszcze jedną rzecz, określić jakieś kryteria dotyczące tego co to ma dać i w jakim przedziale czasowym. Bo inaczej się będzie oszukiwać do końca życia ze jeszcze coś tam może zrobić co może coś tam da.

      > Tylko czy ona w ogóle
      > ma taką moc sprawczą, żeby męża nakłonić do leczenia skoro on podjął decyzje,
      > że da radę sam?

      Nie No żartujesz chyba.
    • skumbrie Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:24
      Rozdzielność majątkowa, zanim zięć narobi tyle długie, że i wy będziecie je spłacać, a potem klasyka ematki: rozwód i walizki za drzwi - swoje lub męża.

      I nie h w ciążę przypadkiem nie zajdzie.
    • primula.alpicola Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:24
      Tak sobie myślę, ta córka będzie nadal ratowniczką.
      Zupełnie jak moja przyjaciółka, żona alkoholika, nie może go zostawić, no on bez niej zgnienie, zapije się na śmierć.
      Książkowe współuzależnienie. Współczuję Ci autorko. Chyba by mi pękło serce na widok córki która niszczy sobie życie.
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:29
        Ja też się tego boję, że ona nie odejdzie albo doprowadzi się do takiego stanu, że już się nie podniesie. Ona już jest kłębkiem nerwow, choćby na rzęsach stanęła, to nie da rady zmusić go do leczenia, a bez leczenia to może się to skończyć tylko jednym: powrotem do grania, tylko że ona jakby tego nie chciała do siebie dopuścić i dlatego chce z nim żyć nadal. Powinna zwiewać w podskokach, wie, że ma gdzie wrócić w razie czego. Nie wiem, skąd się w niej to wzięło, ale wygląda bardzo, bardzo źle.
    • gulcia77 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:29
      Namówić na sądową rozdzielność majątkową, to tylko można zrobić, a i to z zastrzeżeniem, że się nie uda. Z przykrością stwierdzam, że córka jest dorosła i, jak się uprze, to nie ma rady.
      Z doświadczenia rodzinnego i przyjacielskiego wiem, że sprawa jest beznadziejna.
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:22
        gulcia77 napisała:

        > Namówić na sądową rozdzielność majątkową, to tylko można zrobić, a i to z zastr
        > zeżeniem, że się nie uda. Z przykrością stwierdzam, że córka jest dorosła i, ja
        > k się uprze, to nie ma rady.

        I ja to wszystko wiem. Tylko ciężko się na to patrzy, zwłaszcza, jak się widzi, że córka już jest wykończona.
    • galaxyhitchhiker Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:45
      Oprócz tego co dziewczyny piszą o rozdzielności, to córka na terapię dla współuzależnionych, na cito.

      I poszukaj na forum wątków dziewczyn w takiej samej sytuacji. Tu i na życiu rodzinnym.
      • raczek47 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 13:53
        Potwierdzam- tylko rozdzielność z datą wsteczną i niestety rozwód. Dostanie z jego winy na bank.
    • healios Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:32
      Wszystkie te rady sa racjonalne, problem w tym ze corka nie mysli w tym momencie racjonalnie wiec nic do niej nie dotrze a bedzie miala poczucie ze nikt jej nie rozumie. Tak po ludzku sproboj zrozumiec na jakim etapie ona jest i wspieraj ja wskazujac konsekwencje jej postawy ale bez oceniania. Gdyby Twoj maz wpadl w klopoty wywalilabys go na miejscu czy probowala najpiew pomoc?
      • raczek47 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 18:43
        On nie zachorował nagle na raka tylko świadomie zaczął uprawiać hazard czym może Twoją córkę wpędzić w kłopoty do końca życia.
        To totalny gnój i egoistą a nie nie biedak,nad którym warto się litować.
        Bardzo podobną sytuację miała moja koleżanka. Chyba rok po ślubie okazało się,że mężuś to hazardzista już z długami. Rozwód wzięła migusiem ,dostała z jego winy i dziś zamiast wraku kobiety jest szczęśliwa,ma dziecko.
        Czemu Twoja córka ma się poświęcać dla zj...ba i egoisty? Czy on, robiąc długi o niej myślał?
        Twoją rola teraz w tym,żeby ją odseparować a nie wspierać w jakimś idiotycznym.mysleniu,że ma mu pomóc. Hazardziście nie pomożesz.
    • princesswhitewolf Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:37
      Zaplac za prawnika ktory zalatwi rodzielnosx finansowa. Migusiem.... Jeszcze w tym tygodniu

      Potem jak zalatwicie bedziesz trzymac ja za reke i pocieszac
    • lillyinchains Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:39
      To powiedz Jej, że ta nadzieja zabiła wszystkich ludzi w obozach koncentracyjnych.
      Trzeba wiać- TERAZ! JUŻ! a później się zobaczy.
      Nie odwrotnie.


      milvet55 napisała:

      > Jak mądrze i skutecznie pomóc dorosłemu dziecku, któremu świat się wali na głowę(…)
      (…)do góry nogami.
      Ale rozwód/separacja/osobne zamieszkanie - córka nawet nie chce o tym słyszeć. Ona "musi go jakoś nakłonić do leczenia, zmusić do terapii, i jak to nic nie da, to dopiero wtedy podejmie inne kroki". Tylko czy ona w ogóle
      > ma taką moc sprawczą, żeby męża nakłonić do leczenia skoro on podjął decyzje,
      > że da radę sam? Ja już widzę same czarne scenariusze, boję się o córkę, że w ko
      > ńcu nie wytrzyma tego, co się u nich dzieje. Plusem jednym jedynym jest to, że
      > nie mają dzieci. Ale co dalej? Jak ja mogę pomoc, co zrobić? Nie umiem udawać,
      > że nic się nie dzieje, skoro widzę, że mi się dziecko posypało pod względem psy
      > chicznym tak jak nigdy wcześniej. A takie życie to życie jak na tykającej bombi
      > e, bo nikt nigdy nie wie, czy zięć nie odwali czegoś.
      • helka.na.zakrecie Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:20
        lillyinchains napisał(a):

        > To powiedz Jej, że ta nadzieja zabiła wszystkich ludzi w obozach koncentracyjny
        > ch.
        > Trzeba wiać- TERAZ! JUŻ! a później się zobaczy.
        > Nie odwrotnie.
        >


        Dokładnie na odwrót. ( poza tym w obozach to nie nadzieja zabijała 👿👿) Nadzieja pozwoliła niektórym przeżyć. Poczytaj Frankla" W poszukiwaniu sensu "
        • ekstereso Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 17:22
          Helka 👍
        • lillyinchains Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 18:25
          Znam Frankla na wylot, w tę i we w tę, powiedzmy „pracowałam z Nim”.

          Nadzieja na to, co nie nadeszło ( wyzwolenie na czas), zabiła tych którzy czekali, że cud się wydarzy.
          Woleli (pozornie) mniejsze zło, niż przełamanie lęku i z racjonalnego punktu widzenia duży zryw przełamałby status quo i zabijający byliby pokonani.
          Dlatego taka wielka grupa ludzi, nie dała rady spróbować buntu na większą skalę, gdyż (każdy z osobna) mieli nadzieję, że już, tuż tuż, jeszcze tylko trochę i to się skończy.
          Myśleli, że ochronią (swoje) życie- gdyż potencjalna wizja unicestwienia wydawała się bardziej realna niż to, że każdy ginął „po kolei”.
          I pomimo, że to widzieli, nie decydowali się na kolektywny zryw.
          A próby spisków, buntów były.
          Tylko większość osób ( masa krytyczna ) miała tę właśnie nadzieję, która ma córka watkodajki.
          Jak już zaakceptowali realną groźbę śmierci, to wówczas nadzieja i szukanie dobra wśród zła ich chroniło przed szaleństwem, duchowym i moralnym unicestwieniem ( niektórych).
          A tymczasem ta nadzieja per se zabiła w tym sensie taką rzeszę ludzi przez tyle lat, ale ocaliła niejedno istnienie, którą sobie przeskalowała rzeczywistość.
          Czy teraz bardziej zrozumiałe?




          helka.na.zakrecie napisała:

          > lillyinchains napisał(a):
          >
          > > To powiedz Jej, że ta nadzieja zabiła wszystkich ludzi w obozach koncentr
          > acyjny
          > > ch.
          > > Trzeba wiać- TERAZ! JUŻ! a później się zobaczy.
          > > Nie odwrotnie.
          > >
          >
          >
          > Dokładnie na odwrót. ( poza tym w obozach to nie nadzieja zabijała 👿👿) Nadz
          > ieja pozwoliła niektórym przeżyć. Poczytaj Frankla" W poszukiwaniu sensu "
          • cegehana Re: Córka, jak pomóc? 14.05.24, 21:04
            Bo nie była uzbrojona, nie była zorganizowana, nie miała szans z aparatem państwowym. Z pozycji jednostki można zgromadzić kilkaset powiedzmy osób (jak się jest charyzmatycznym) i przeprowadzić właśnie spisek czy bunt, ale nie pokonać uzbrojonych żołnierzy.
    • borsuczyca.klusek Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:42
      Szybciutko rozdzielność, rozwód i ewakuacja. Później terapia dla siebie. Żadnych prób reanimacji, ratowania i empatyzowania z misiem.
      • zerlinda Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 14:57
        No przecież córka nie chce. Chcę ratować.
        • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:00
          I to mnie rozpier..... rozwala na kawałki sad
          • helka.na.zakrecie Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:15
            Czyli Ty potrzebujesz pomocy, nie ona
            Tzn wiadomo, ze niby tak, ale ona nie chce pomocy
          • galaxyhitchhiker Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:20
            A jednocześnie myślisz jak ratować ją, czyli robisz dokładnie to samo co ona. Do przemyślenia.
            Nie mówię, żeby się wypiąć, ale wspieraj i pomagaj mądrze. Nie finansuj córce niczego, niech sama decyduje na co idzie jej kasa. Jeśli będzie miała siatkę ochronną od mamy, to nigdy nie dojdzie do ściany i nigdy nie odetnie się od nałogowca.
    • ikoniecikropka Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:01
      A ile o tym wszystkim wiedzą rodzice hazardzisty?
      • milvet55 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 19:30
        Wiedza o wszystkim. Jak wszystko wyszło na jaw, to nie dało się tego przed kimkolwiek z rodziny ukryć.
        • ikoniecikropka Re: Córka, jak pomóc? 12.05.24, 03:39
          I jakie ich reakcje, działania? Córka nie jest w stanie wpłynąć na męża, może rodzice wpłyną na syna?
        • arwena_111 Re: Córka, jak pomóc? 12.05.24, 12:26
          To jedno pytanie - co ze spadkiem po twoim mężu? Sprawa przeprowadzona? Jak nie - namów córkę na zrzeczenie się spadku na twoją korzyść. Bo zaraz stracisz 1/4 mieszkania - jak córka dalej będzie wspierała hazardzistę lub komornik się pojawi.
    • 18lipcowa3 Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:02
      Głupich nie sieją. Córka jest ochotniczką. Póki nie zrozumie ze rozdzielność majątkowa na cito i rozstanie to jedyna droga - nie pomożesz.
    • ekstereso Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:06
      Do tego co dziewczyny napisały, jeszcze opłacałabym jej terapię, bo sama może środki przekazywać mężowi, a terapia może jej pomóc zobaczyć sprawy jakimi są- jeśli się zgodzi oczywiście i będzie chciała.
      • eriu Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 17:08
        Była na właściwej terapii i zrezygnowała przecież. Szczerze ja bym nie płaciła. Ona musi zaakceptować tę sytuację. Póki nie przyjmie rzeczywistości jaką jest nie będzie jej zmieniać. Tu nie ma się co oszukiwać, ale ta córka się zachowuje jak jej mąż. Nie chce pomocy realnej.
        • ekstereso Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 17:26
          Ja tak, kwestia oceny sytuacji. Natomiast nie kupowałabym nic innego.
    • helka.na.zakrecie Re: Córka, jak pomóc? 11.05.24, 15:13
      wwww.uzaleznienieniabehawioralne.pl
      Tak jrst tez telefon zaufania

      Byc przy córce, wspierać, ale nie nadmiernie- bo przy Tobie obniża napięcie i wraca do bagna
      Ostrzec wszystkich krewnych i znajomych królika że tu panu kasy nie należy pożyczać

      I czekać na córkę w gotowości, ze zawsze jej pomożesz
      . Oczywiście, prawnik. Tu obrazowo, ze ona moze odpowiadać za jego długi np w razie śmierci pana
      . No i dzieci w taki klimat nie sprowadzać..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka