buldog2
02.06.24, 15:43
Taki tytuł dla rozrywki, bo za wiele powodów do żartów nie ma.
Tak, to prawda. Prawda niecała. Pół prawdy = całe kłamstwo.
Dalej bez dowcipów itp.
I proszę, żeby moderacja nie usuwała wątku, bo mój, przynajmniej do jutra. Temat jest ważny, rzeczowo o tym się nie mówi.
Dwa lata temu na początku wojny któraś z Was zapytała, jak wyobrażam sobie dalszy przebieg wojny na Ukrainie, odpowiedziałem że to zależy od wielkości dostaw z USA (w Europie nie ma wiele broni). Tyle w kwestii możliwości obrony Ukrainy. Jeśli chodzi o Rosję, nie było zewnętrznych powodów rozpoczynania (choćby prewencyjnej, bo choć rzucić się Moskwie do gardła, to niezmienne pragnienie w kręgach władzy Ukrainy, tylko "sami nie możemy, czekamy aż się zacznie") i brak jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla tej wojny. Tym niemniej jej przyczyny można podać, są wśród nich nieracjonalne, jest także pewien zbiór racjonalnych przyczyn agresji (ekspansji). Pierwsze (nieracjonalne) odegrały ważną rolę, wałkowaliśmy je w wątku "Sprawy różne. Rosyjskie...", warto przedstawić drugie, choćby w skrócie, bo w Polsce (i na Zachodzie w ogóle) nikt o nich nie wspomina, w Rosji też nie (znaczy dla propagandy nie są sprawy dużej wagi). Ale dziś ważniejsze dla nas jest, co dalej z tą wojną i czy może przenieść się na nasz kraj (i Europę, bo tym razem nie jesteśmy sami).
Na początku Putin nie myślał o wielkiej wojnie, planował Anschluß, dlatego nie zebrał wielkich sił do ataku, był otumaniony przez własne służby (gen. Biesieda, FSB), że oporu prawie nie będzie, a po kilku dniach w Kjowie odbędzie się tryumfalna rosyjska defilada. Krótko po załamaniu się tych planów mówiliśmy tu, że na dalszym rozwoju wydarzeń może zaważyć sytuacja wewnętrzna w Rosji. Tak jak mówiliśmy, Rosja przestawiła się na tryb gospodarki wojennej i zaczęła produkować duże ilości nie najbardziej nowoczesnej, ale skutecznej broni. Od lata 2023 (po próbach zawarcia sojuszu z Chinami, to było możliwe jeszcze w 2016, przed wykołowaniem Chin ze sprzedażą "Zaporoża") przesyłają Ukrainie minimalne ilości broni, dopiero perspektywa załamania się obrony skłoniła je do zwiększenia pomocy, co natychmiast zatrzymało rosyjską ofensywę (nawet stara zachodnia broń jest dobra, a polskie Pioruny i Rosomaki pokazały się pod Charkowem świetnie).
Warto rozwiać powtarzany bez końca fałszywy mit o wszechmocy artylerii. Bardzo niewielu komentatorów, przede wszystkim Lyubarsky (Żyd z Zachodniego Wybrzeża, republikanin, emigrant z Charkowa) wskazało ten błąd. Artyleria gra w tej wojnie ogromną rolę, ale jej znaczenie jest przesadzone, bo pełni funkcję lotnictwa, do której nie została stworzona. W zeszlorocznej ukraińskiej kontrofensywie bezskutecznie używano jej do niszczenia rosyjskich umocnień, tę samą nieefektywność zaliczyli ostatnio Rosjanie, zaczęli odnosić sukcesy dopiero po użyciu ciężkich (1,5 tony) bomb lotniczych, w tym paliwowych. Niemniej w obecnej sytuacji ukraińskie braki amunicji sięgają milionów sztuk. I żal, że WH wolał zniszczyć ponad 4 miliony pocisków 155 mm i ponad 1000 rakiet Atacms, niżeli przekazać je Ukrainie.
Znaczy, amerykańskie poparcie i wszelka pomoc dla Ukrainy, od początku warunkowe, po flircie z Chinami podyktowane są już wyłącznie własnym interesem - relacjami z Rosja i uwarunkowaniami wewnętrznymi. I np. Lyubarsky mówi, że do wyborów USA nie dopuszczą do upadku Ukrainy, co dalej nie wiadomo. Wojny na Ukrainie Amerykanie chcą w nieskończoność (też tak myślę, to się im opłaca):
Kawa z Lyubarskym:
youtu.be/C2yCg5dj6QQ?t=2650
Rosjanie zatrzymali się, bo zaczęli ponosić duże straty w samolotach i przekonali się, że mogą ponosić je przez chwilę, ale na dłuższą metę nie. Wrócił zastój, ograniczone są nawet ataki bombami skrzydlatymi z daleka od linii frontu), bo Rosja boi się ukraińskiej obrony powietrznej. A Ukraina samolotów praktycznie nie ma (kilkadziesiąt trzydziestoletnich F-16 i podobnych pogody nie uczynią).