conena
27.10.24, 14:36
wczoraj spotkałam się z kumpelą na kawie i, od słowa do słowa, wyszło na to, że jej mąż, ojciec dwójki nastolatek, popala sobie wieczorami gandzię. dla relaksu, zamiast piwka, kumpela twierdzi, że max raz na miesiąc się taki wieczór zdarza, ale nie wiem od kiedy, czy rok, czy pięć lat. nie sądzę aby robił to w obecności dzieci, chociaż ona wprost tego mi nie powiedziała. mocno mnie to zaskoczyło, myślałam, że gandziowe akcje mijają najdalej w okolicy 30, a przy dzieciach to już w ogóle. no i z moimi regularnymi znajomymi pijam piwo lub wino, od 20 lat nie mam w bliższym otoczeniu amatorów zioła.
od wczoraj się zastanawiam czy dla mnie byłoby to akceptowalne. nie znam za dobrze tego faceta, podobno pilnuje pracy, w domu ogarnia, taki przeciętny, niczym się niewyróżniający specjalnie Stefan.
no i dla mnie jednak opcja na nie, a dla ematki?