mabel_mora
04.07.25, 11:39
W skrócie: córka po śmierci mamy podarowała jej samochód fundacji Gruszętnik.
Wzruszyło mnie to, zwłaszcza ten opis jak czekają, bo sama w zastępstwie za sąsiadkę dokarmiałam w zimie gołębie, jeżdziłam z workiem zboża w bagażniku w "ustalone" miejsce, a one czekały, raz byłam godzinę wcześniej, to ich nie było, ale gdy się spóźniałam, to zawsze czekały.
Też już z mężem zdecydowaliśmy, że w testamencie uwzględnimy wybrane fundacje pomagające zwierzętom.
Tutaj cały wpis, bo nie wiem, czy na ten zdjęciu widać: Kochani, zdarzyło się coś, co trudno nam ubrać w słowa.
Dostaliśmy od Was… auto.
Ale nie byle jakie – to gołębiowóz w doskonałym stanie, jakiego jeszcze nigdy nie mieliśmy. Kto nas zna, wie, że zwykle jeździmy samochodami za 1-2 tysiące, które służą nam tak długo, jak się da, a potem żegnamy je z ciężkim sercem i szukamy kolejnych.
Tym razem to dar nieoceniony, który przyszło nam przyjąć w wyjątkowym momencie – nasze stare auto zaczęło „klekotać” i baaaardzo potrzebowaliśmy zastępstwa.
Nie potrafimy opisać, jak bardzo jesteśmy wzruszeni i pełni wdzięczności.
Auto otrzymaliśmy od córki zmarłej pani, która całym sercem kochała gołębie. Dokarmiała je codziennie, a ptaki rozpoznawały jej obecność – były przy niej, jak prawdziwe przyjaciółki.
Gdy odbieraliśmy pojazd spod jej bloku, na dachu siedziały gołębie – tak, jakby wciąż czekały na swoją karmicielkę. Dopiero potem poznaliśmy tę niezwykłą historię i zrozumieliśmy, że te ptaki naprawdę czekały.
To opowieść pełna piękna i smutku zarazem.
Dziękujemy Wam za tę cudowną darowiznę, która otwiera przed nami nowe możliwości ratowania ptaków.
Jesteśmy wzruszeni, pełni nadziei i wdzięczności. Nie zawiedziemy Was! ❤
Dziękujemy, że jesteście z nami na tej drodze.