Jak wiadomo w języku polskim szyk zdania nie musi być tak ściśle przestrzegany jak np. w angielskim. Wobec czego często budowanie zdania zależy od osobistej maniery czy zwyczaju mówiącego.
Sama łapię się na nieustannym przestawianiu szyku zdania, często orzeczenie ląduje na końcu. I za to kocham tą naszą polszczyznę. Że tak można

Że nasz język daje nam wolność.
Np. Poszłam tam dopiero o 21. Dopiero o 21 tam poszłam. Tam dopiero poszłam o 21. Itd...
Za co lubicie (lub nie) język polski?