wakacje_50
04.09.25, 17:56
Znajomą mam, która z szarej myszki (bardzo szarej myszki) przerobiła się na gwiazdę rodem z pudelka. Usta, rzęsy, doczepy, zęby, siłka, opalenizna, obcisłe krótkie ciuchy i zawsze perfekcyjny makijaż.
I teraz wygląda jak klon tych wszystkich podobnych pań.
Ona w przemianę włożyła mnóstwo energii, czasu i pieniędzy. Podziwiam wytrwałość i samozaparcie.
Jak ją teraz spotykam, to przychodzi mi na myśl ten tekst Korwin-Piotrowskiej o ataku klonów, choć sama się ganię za takie porównania.
Czy gdybyście miały czas, pieniądze i wytrwałość, to podjęłybyście się zafundowania samej sobie takiej przemiany?