w weekend było tu u mnie strasznie zimno i rzuciłam mężowi że muszę sobie
kupić jakieś buty zimowe (teraz chodzę w takich jesiennych półbutach). Na co
mój mąż stwierdził że mam z 10 par butów (kurczę, trafił!) i po co mi
następne (sam ma 7

)? Ale wiecie jak to jest: adidasy, wyjściowe kozaczki do
spódnicy, sandałki, klapki, eleganckie buty na wyjście....
Powiedzcie mi czy faktycznie mam za dużo butów czy jednak nie jest ze mną tak
źle?