Dodaj do ulubionych

Grzeczność

15.10.25, 23:01
Czy normy grzeczności gwałtownie się zmieniły, czy też po prostu płynnie jedne odchodzą, a drugie przychodzą?
Czasem jestem trochę jak alien z obcej planety ze swoimi obyczajami, wychowaniem dzieci ("Mamoooo, nikt tak nie robi") i przekonaniem, co jest grzeczne, a co nie ("Wyjmij ręce z kieszeni, jak rozmawiasz z panią"). Niektóre dawniej grzeczne zachowania nie pasują do dzisiejszej rzeczywistości.
Jak się zapatrujecie na ten temat? I co dziś jest ewidentnie niegrzeczne, a co już nie jest (a było)? Czy grzeczność, rozumiana jako uprzejmość dla innych, stosowanie się do norm społecznych, to już "muzeum"? Czy grzeczność to synonim wstecznictwa?
Przykłady:
1/ sytuacja urzędowa: na krześle siedzi facet, do pokoju wchodzi kobieta, zaczynają rozmawiać. Ona nad nim stoi, on ani drgnie w kierunku spionizowania się. I tak sobie omawaiają jakąś tam sprawę. Oboje mają jednakowej rangi stanowiska, nie ma tu relacji szef-podwładna, nie ma też urządzenia, przy którym trzeba siedzieć (np.komputera).
2/ zebranie w szkole: jeden z ojców odziany w czapkę i głęboki kaptur naciągnięty na czapkę i twarz spędza w owej czapce i kapturze całe zebranie. Uprzedzam domysły, nie jest chory, nie ma twarzy spuchniętej po dentyście, wesoło rozmawia z wychowawcą i innymi rodzicami, cały czas w takim stroju,
3/ sytuacja siłowniana: dwaj panowie prowadzą głośną rozmowę opowiadając sobie o "tej ku..wie je..nej" i tak dalej, i tak dalej. Ordynarnie, chamsko i o metr od innych ćwiczących płci obojga.
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Grzeczność 15.10.25, 23:11
      Podbijam wątek.

      Zaraz się dowiesz, że komu szkodzi zachowanie ojca z punktu 2.
    • simply_z Re: Grzeczność 15.10.25, 23:14
      Mnie uderza czasem używanie przekleństw, a wlaściwie wplatanie przekleństw do zwyklej konwersacji, nie chodzi o jakieś tam rzucenie mięsem, bo zdenerwowaliśmy się ale ot tak.
      • kk345 Re: Grzeczność 16.10.25, 01:09
        Dziś podsłuchane mimowolnie w sklepie, rozmawiają dwie kobiety dobrze po 50tce: jedna opowiada "k...wa, muszę jeszcze kupić x, ja pier...lę, k...wa" na co druga "nie klnij tak", pierwsza ripostuje "przecież k...wa nie klnę, nie pie...dol, nie użyłam słowa kląć, k...wa". Kurtyna
        • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:12
          A jakie znaczenie w tej historii ma wiek tych kobiet?
          • madame_edith Re: Grzeczność 16.10.25, 08:58
            Że chamstwo i brak ogłady są ponadczasowe
            • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 09:11
              A skąd założenie, że miałby być inaczej?
              • analoga_niet Re: Grzeczność 17.10.25, 07:47
                Bo kiedyś to były czasy i dzieci się wychowywało a nie hodowało podobno wink
            • trina45 Re: Grzeczność 17.10.25, 21:32
              stare baby sa bezczelne ,sama to zauwazylam, a mam troche po 50 tce
    • pade Re: Grzeczność 15.10.25, 23:17
      Chodzi Ci o kulturę osobistą?
      Też mam wrażenie, że sporo się w tym temacie zmieniło na niekorzyść.
      Np. w kwestii wychodzenia i wchodzenia z autobusu/sklepu. Za moich czasówbig_grin najpierw przepuszczało się osoby wychodzące a potem wchodziło się do. Teraz to chyba nie obowiązuje.
      • babcia47 Re: Grzeczność 15.10.25, 23:26
        To nawet nie jest kwestia grzeczności tylko zwykły pragmatyzm. Jak najpierw wejdą wchodzący to będzie przepychanka a nawet po prostu mogą się nie zmieścić .
        • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:14
          Ależ duża, jeśli nie większa część reguł s-v ma właśnie znaczenie czysto pragmatyczne. Jedna z naczelnych funkcji zasad dobrego wychowania to ułatwianie życia.
          • babcia47 Re: Grzeczność 16.10.25, 15:55
            No . Uchylanie kapelusza na ulicy czy wstawanie na widok wchodzącej kobiety ma tylko znaczenie symboliczne, nie widzę tu pragmatyzmu
            • bene_gesserit Re: Grzeczność 17.10.25, 07:14
              Napisałam "duża część", nie "wszystkie".
              Oczywiście, te niepraktyczne, a raczej ich nie/znajomość też mają znaczenie praktyczne, bo określają czlowieka.
      • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:17
        pade napisała:
        > Np. w kwestii wychodzenia i wchodzenia z autobusu/sklepu. Za moich czasówbig_grin naj
        > pierw przepuszczało się osoby wychodzące a potem wchodziło się do. Teraz to chy
        > ba nie obowiązuje.

        Mnie najbardziej wkurzają dżentelmeni", którzy wychodząc, próbują przepuścić mnie wchodzacą. Że pani pierwsza,imo że wchodzę. Ręce opadają.
    • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 15.10.25, 23:19
      wakacje_50 napisała:

      > 1/ sytuacja urzędowa: na krześle siedzi facet, do pokoju wchodzi kobieta, zaczy
      > nają rozmawiać. Ona nad nim stoi, on ani drgnie w kierunku spionizowania się. I
      > tak sobie omawaiają jakąś tam sprawę. Oboje mają jednakowej rangi stanowiska,
      > nie ma tu relacji szef-podwładna, nie ma też urządzenia, przy którym trzeba sie
      > dzieć (np.komputera).
      Ale moment, pan jest w pracy, przy swoim biurku, tak? Więc nie wiem, dlaczego miałby się pionizować, nawet przy szefie. Czasami w biurze co chwila ktoś wchodzi, pyta o duperel i wychodzi, za każdym razem się podrywać na baczność, a przed szefem jeszcze ukłonić jak w Japonii? Bez przesady.
      • babcia47 Re: Grzeczność 15.10.25, 23:33
        Cóż kiedyś to była norma tak samo jak zdejmowanie przez panów (!) nakrycia głowy co miało działanie symboliczne. Podobnie na ulicy pan choć dotykał ronda kapelusza sugerując że chce go uchylić. Teraz praktycznie kapeluszy panowie nie noszą, symbole się zatarły i straciły znaczenie a podnoszenie lub b markowanie za każdym razem gdy do pomieszczenia wchodzi kobieta stało się niepraktyczne i uciążliwe, szczególnie na polu zawodowym. Bo ak niektórych zachowań jak przepuszczenie czy ustępowanie słabszym mi brakuje ale tych akurat nie. Głośne rozmowy moim zdaniem są niegrzeczne a w takiej formie jak opisała watkodajka niedopuszczalne. Również przez telefon
        • milva24 Re: Grzeczność 16.10.25, 06:47
          Mnie te wszystkie wstawania, kapelusze i inne "całuję rączki" wydają się bardzo obłudne bo kobieta wtedy zbyt wiele nie znaczyła, a już na pewno nie była równa mężczyźnie ze swojej sfery. Dlatego wolę pod tym względem współczesność - czasem kolega przytrzyma mi drzwi, czasem ja jemu i jest ok wink
          • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:18
            Otóż. To tanie i bezwysilkowe "okazywanie szacunku kobietom" było listkiem figowym.

            Nadal jest, niestety, chociaż bez kapeluszy.
      • cottonrose Re: Grzeczność 16.10.25, 01:17
        Wlasnie to sa standardy grzecznosci. Zanikajace jak widac.

        Rozumiem pracowanie w zagrodce kiedy ludzie chodza obok.
        Ale nie wyobrazam sobie, zeby ktokolwiek wlaczajac podwladna stazystke czy co kto uwaza najnizej w hierarchii podchodzi do mojego biurka, stoi, a ja siedze i gadamy. Moze byc nawet 30 lat mlodsza (o co nie trudno).
        Jedyny wyjatek jak ja pokazuje cos na kompie, najczesciej wtedy prosze, zeby przytrulala sobie na chwile krzeslo.
        • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 07:43
          Ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś w tej sytuacji wstawał. Czułabym się nienaturalnie.
          Dla mnie jak ktoś wstaje, to sygnał, że kończy spotkanie. Niejako "wyprasza mnie" od biurka, bo chce na przykład sam wyjść z pomieszczenia.
          • netlii Re: Grzeczność 16.10.25, 11:56
            kamin napisał(a):

            > Ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś w tej sytuacji wstawał. Czułabym się nienatur
            > alnie.

            Też czułabym się nienaturalnie, ale z innych względów.
            Pierwsze co się nasuwa, co on taki zelektryzowany, spięty, że aż się odrywa od miejsca pracy w mojej obceności? Boi się czy co?
            • cottonrose Re: Grzeczność 16.10.25, 13:15
              Wstawanie do rozmowy to nie jest odrywanie sie od miejsca pracy. To jest wlasnie praca.
              A rozmowa to nie jest krotka wymiana "na czwartek bedzie dobrze?" "Moze byc", tylko rozmowa.
              Nawet jesli to moj podwladny to nie widze powodu, zeby siedziec a ten ktos ma przede mna stac.
              • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 13:22
                No to nikt Ci nie broni, możesz wstawać, ale to nie jest jakoś szeroko przyjęte żeby załatwiać sprawy na stojąco, zwykle ten kto tam pracuje siedzi, a ten kto przychodzi (współpracownik) stoi. Nie mówimy o towarzyskiej sytuacji i pogaduszkach tylko o załatwianiu spraw zawodowych. Tak samo jest w instytucjach gdzie do okienka czy do biurka podchodzi petent - pani w urzędzie nie wstaje żeby z nim porozmawiać, tak się dzieje tylko w miejscach gdzie klient jest traktowany jak gość czyli np. w hotelach, w części gabinetów kosmetycznych itp.
                • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 15:51
                  Właśnie towarzysko nigdy nie lubiłam rozmawiać, jak ktoś nade mną stał, zwykle wstawałam. Ale w pracy nigdy nie miałam tego samego odczucia, ktoś wchodzi, załatwia sprawę i wychodzi, jak pracuję. Jeśli rozmowa ma być dłuższa i służbowa, to proponuje się drugiej osobie krzesło, jeśli to pogaduchy, to przerwę obiadową.
              • netlii Re: Grzeczność 16.10.25, 13:49
                cottonrose napisała:

                > Wstawanie do rozmowy to nie jest odrywanie sie od miejsca pracy. To jest wlasni
                > e praca.

                Tia, wystarczy, że ktoś nie robi czegoś przed kompem a jest pochłonięty pracą nad papierami i w imie źle rozumianych dobrych manier musi powstać - to tak, jak najbardziej mieści się to w odrywaniu go od pracy.

                > A rozmowa to nie jest krotka wymiana "na czwartek bedzie dobrze?" "Moze byc", t
                > ylko rozmowa.
                > Nawet jesli to moj podwladny to nie widze powodu, zeby siedziec a ten ktos ma p
                > rzede mna stac.

                A to tak, zależy ile ma trwać rozmowa, w przypadku gdy się przedłuża dobre maniery sugerują żeby zaproponować spoczęcie sobie na wolnym krześle. Chyba, że w imię źle "dobrze rozumianej grzecznośći" obie strony solidarnie będą stać, ale ja nigdy nie była zwolenniczką generowania sztucznych problemów w imię zasad.
              • kobietazpolnocy Re: Grzeczność 16.10.25, 17:41
                cottonrose napisała:

                > Wstawanie do rozmowy to nie jest odrywanie sie od miejsca pracy. To jest wlasni
                > e praca.
                > A rozmowa to nie jest krotka wymiana "na czwartek bedzie dobrze?" "Moze byc", t
                > ylko rozmowa.

                Jak to ma być dłuższe omówienie spraw służbowych, to rozumiem że się zazwyczaj siada albo po prostu przenosi do pokoju na zebrania.

                Szybkie ustalenia i pytania wśród współpracowników jak najbardziej można załatwić bez zrywania się na baczność od biurka.
      • kocynder Re: Grzeczność 16.10.25, 07:42
        No nie, ja odniosłam wrażenie, że państwo oboje pracują w tej samej instytucji, pan siedzi, pani (zza innego biurka, być może z innego pokoju) podchodzi, coś mówi a on rozmawia z nią nie wstając.
    • kobietazpolnocy Re: Grzeczność 15.10.25, 23:30
      Tylko punkt 3 mnie oburza, bo głośne wulgaryzmy traktuję jak naruszanie cudzych granic.

      Facet w kapturze zwróciłby moją uwagę, ale tylko na wzruszenie ramionami i domysł, że albo ma kaca albo pozuje na samotnego wilka (czyli nic pozytywnego).

      Mieszkam w kraju gdzie do nauczycieli mówi się po imieniu, a zbytnia uległość wobec szefów jest w pracy źle widziana. Naiczył się ze standardy grzeczności są - do pewnego stopnia- płynne.
    • dni_minione Re: Grzeczność 16.10.25, 00:03
      Ja do dziś pamiętam, jak na pierwszym roku studiów podeszłam do ławki jakiejś innej studentki o coś zapytać, a gdy nad nią stanęłam i zaczęłam mówić, to ona się powoli, delikatnie podniosła i rozmawiała ze mną już na stojąco. Wiem, że według SV przesadziła, ale odebrałam to wtedy jako bardzo kulturalne i poczułam się doceniona, że okazuje mi w ten sposób szacunek (zwykłej nieznanej wtedy sobie studentce). Dzięki temu uczuciu wtedy, do dziś zdarza mi się wstawać, gdy jakaś kobieta mówi do mnie, gdy siedzę (a ona stoi).
      Sytuację nr 1 widzę jako brak znajomości zasad SV (młodym można wybaczyć, u 40+ by mnie dotknęło), nr 2 buractwo (powinien zdjąć nakrycia głowy choćby z szacunku do osoby prowadzącej spotkanie), nr 3 nie wymaga żadnego komentarza - siłowniowe chamidła i tyle.
    • paspartua Re: Grzeczność 16.10.25, 00:26
      Scrollowanie telefonu podczas rozmowy, dla mnie tożsame z ostentacyjnym wyciągnięciem gazety zza pazuchy i oddaniem się lekturze, a jestem dość młoda. Wkurzam się niemiłosiernie, w życiu zawodowym i prywatnym. Co innego nieoczekiwane połączenie, ale jeżeli z jakichś względów siedzi się wspólnie i rozmawia, to naprawdę można powstrzymać odruch gmerania w tym cholerstwie, albo zakończyć spotkanie wcześniej. Im ktoś młodszy, tym bardziej zdaje się być uzależniony od odświeżania wszystkich aplikacji wciąż i wciąż.
    • engine8t Re: Grzeczność 16.10.25, 01:35
      wakacje_50 napisała:


      > 1/ sytuacja urzędowa: na krześle siedzi facet, do pokoju wchodzi kobieta, zaczy
      > nają rozmawiać. Ona nad nim stoi, on ani drgnie w kierunku spionizowania się. I
      > tak sobie omawaiają jakąś tam sprawę. Oboje mają jednakowej rangi stanowiska,
      > nie ma tu relacji szef-podwładna, nie ma też urządzenia, przy którym trzeba sie
      > dzieć (np.komputera).

      A niby to co mialby robic? Stanac na bacznosc? To praca i tu wszyscy sa rowni?
      Ni ema w pokoju drugiego krzesla? Wtedy moglbhy zaproponawac ze ta rozmowa moze potrwad dluzej i mize bedzi ejej wygodniej jak sobie przyniesie drugie krzeslo?


      > 2/ zebranie w szkole: jeden z ojców odziany w czapkę i głęboki kaptur naciągnię
      > ty na czapkę i twarz spędza w owej czapce i kapturze całe zebranie. Uprzedzam d
      > omysły, nie jest chory, nie ma twarzy spuchniętej po dentyście, wesoło rozmawia
      > z wychowawcą i innymi rodzicami, cały czas w takim stroju,

      A co powinien zrobic? Rozebrac sie? Moze ni ema ochoty albo mu zimno?

      > 3/ sytuacja siłowniana: dwaj panowie prowadzą głośną rozmowę opowiadając sobie
      > o "tej ku..wie je..nej" i tak dalej, i tak dalej. Ordynarnie, chamsko i o metr
      > od innych ćwiczących płci obojga.

      Najlepiej odejsc albo przestac podsluchiwac.... bo inna opcja bylby wlaczyc sie do tej rozmowy ale stytuacja moze sie nie poprawic. Zawsze mozna obroci to przeciwko taakim i zapytac Panowie, przpepraszam ale nie da sie nie slyszec i sie zastanowilam czy moze byc "k..wa nie-je..na?"
      • login.na.raz Re: Grzeczność 16.10.25, 06:49
        Tak,na pewno bardzo mu zimno w szkolnej sali i głowa mu marznie. Na dworze chyba zaloczy czapkę z barana, bo skoro w temperaturze około +20 potrzebuje czapkę i kaptur, to gdy bedzie niższa temperatura i wiaterek, to mu chyba uszy odpadną.
    • rb_111222333 Re: Grzeczność 16.10.25, 02:24
      Normy też ewoluują, tak jak język się zmienił na przestrzeni czasu tak i normy. Też jestem z pokolenia ludzi, których uczono, że trochę wyjąć ręce z kieszeni jak się kogoś mija i mówi dzień dobry. Jako dorosła osoba świadomie zrezygnowałam z tego, Dzisiaj znajome dzieci z sąsiedztwie nie mówią Dzień dobry pierwsze, niektóre nawet nie odpowiadają na cześć. Staram się nie oceniać, bo wiem że ktoś może mieć jakieś opory psychiczne i takie przywitanie może być dużym stresem niemniej jednak bardzo mnie to razi i swoją córkę na to uczulam. Przeklinanie w zwykłej rozmowie bardzo mnie razi, ale to nie jest znak naszych czasów, takie sceny pamiętam również z dzieciństwa. Jak kiedyś Belkę nagrali to przekleństwa leciały zamiast przecinków, taki rynsztok , a był wtedy bodajże ministrem finansów, elitą jakby nie patrzeć. Pamiętam, że nie wyraził wtedy skruchy za język, stwierdził że to była męska rozmowa. Obajtek próbował chociaż zwalić na zespół tourette'a. Kiedyś młodzi mężczyźni, z ich rozmowy wynikało, że studenci prowadzili w tramwaju głośną rozmowę okraszoną wulgaryzmami. Starzy pan zwrócił im na to uwagę. Na co jeden z tych chłopaków skomentował do drugiego "Zobacz, już nawet nie można porozmawiać" wink
      • 71tosia Re: Grzeczność 16.10.25, 03:12
        Na moja prosbe by panowie (robili remont) nie klęli tak strasznie po chwili usłyszałam grzeczna wymianę zdan „No k… mówiłem byś nie Pierd…” bo pani sobie nie życzy” smile
        • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:25
          Po prostu zaznaczali, kto tu rządzi. Co im baba będzie mówić, jak się mają zachowywać.

          Moja ulubiona anegdota o rzucaniu mięsem to prośba, kiedy moja mama poprosiła naszego sąsiada z wioski, pana Edka, żeby nie kła przy niej. Pan Edek mamę uwielbia i się przejął. Tylko że co otwieral usta, żeby coś powiedzieć, to ie zamykał, bo każde zdanie miał zwyczaj zaczynac od słowa na k I siedział taki biedny i milczący.
          • login.na.raz Re: Grzeczność 16.10.25, 08:38
            😀
        • homohominilupus Re: Grzeczność 16.10.25, 10:53
          71tosia napisała:

          > Na moja prosbe by panowie (robili remont) nie klęli tak strasznie po chwili usł
          > yszałam grzeczna wymianę zdan „No k… mówiłem byś nie Pierd…” bo pani sobie
          > nie życzy” smile

          Moze jestem niekulturalna ale mnie to śmieszy 😄
          • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 11:46
            Mnie też.
          • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 12:44
            > Moze jestem niekulturalna ale mnie to śmieszy

            Pewnie mały masz kontakt z panami od remontów. Bo to jest branżowy ich dowcip.
            • babcia47 Re: Grzeczność 16.10.25, 16:04
              Co nie zmienia faktu że zabawny
              • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 19:04
                >zabawny

                Brodaty.
    • 71tosia Re: Grzeczność 16.10.25, 03:06
      Normy się zmieniają. Wyrazy które jeszcze nie tak dawno były obraźliwe dzis wielu używa bez skrępowania np zajebiscie.
      Bawienie się telefonem, pisanie smsow etc w czasie rozmowy z inna osoba - coraz częściej standard.
      W mailach coraz mniej form grzecznościowych których używało się w zwykłej korespondencji, mało kto kończy mail jak dawniej list „z wyrazami szacunku” a zaczyna „szanowna pani”

      I taka specyfika uczelni. Kompletna nieznajomość form tytularnych u młodych ludzi. Mam wrażenie ze dawniej jednak studenci wiedzieli ze rektor to magnificencja a nie ekscelencja smile
      • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 12:48
        > Wyrazy które jeszcze nie tak dawno były obraźliwe dzis wielu używa bez skrępowania np zajebiscie.

        "Zajebisty" to nigdy nie była obelga, raczej odwrotnie. Słowo to wciąż jest uważane za wulgarne, co potwierdza WSJP:

        wsjp.pl/haslo/podglad/81568/zajebisty
        • 71tosia Re: Grzeczność 16.10.25, 14:32
          Ja stara jestem i pamietam czasy gdy „jebac’ o „zajebiste’ to były wulgaryzmy, u mnie nadal nie wzbudzają pozytywnych reakcji tylko sa obraźliwe.
          • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 15:00
            "Zajebista laska" czy "zajebista bryka" to są na pewno wulgaryzmy, ale w opinii mówiącego są raczej komplementami...
          • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 15:12
            Bo są wulgaryzmami ale popularność słowa "zajebisty" zaczęła się kiedyś wokalista Ich Troje zaczął ze sceny krzyczeć do publiczności "jesteście zajebiści". Jakiś początek lat dwutysięcznych chyba. Wulgaryzm, ale nie obraza, wręcz przeciwnie.
            • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 15:13
              kiedy*
      • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 15:58
        71tosia napisała:

        > I taka specyfika uczelni. Kompletna nieznajomość form tytularnych u młodych lud
        > zi. Mam wrażenie ze dawniej jednak studenci wiedzieli ze rektor to magnificencj
        > a a nie ekscelencja smile
        Podejrzewam, że wątpię. Z prostej przyczyny, nie znam nikogo kto miałby potrzebę i okoliczność do rozmowy z rektorem, czy pisania do niego maili, a gdyby już miał, to by wcześniej sprawdził. A jak miałam, 20 lat temu, na dość sztywnym formalnie UAM, zajęcia z dziekanem, to funkcjonował funkcjonował w kontaktach jako "pan profesor".
        • 71tosia Re: Grzeczność 17.10.25, 14:30
          Ani dawniej ani dzis studenci raczej nie pisali osobiście listów do rektorów (no chyba ze groziło skreślenie z listy studentow, wtedy się zdarzało smile), ale czasami dziękują na forum publicznym np za nagrody magnificencji (ale zdarza się ze ekscelencji lub eminencji smile)
          • analoga_niet Re: Grzeczność 17.10.25, 14:32
            Ale to nie jest niegrzeczne, jest to faux pas, ale nie chamstwo, bo widać że dana osoba stara się zachować z szacunkiem tylko się myli
          • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 17.10.25, 22:05
            I zapewniam, że 20 lat temu jakbyś przeszła po korytarzu, to tez większość by nie wiedziała. Sama piszesz, że nie mają z nim kontaktu, tytulatura uczelniana jest specyficzna, nieznajomość jej nie równa się z chamstwem czy brakiem wychowania.
    • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 03:47
      1. Jak jesteśmy w pracy? Nie wyobrażam sobie, żebyśmy wstawali przy każdym, kto zajrzy na chwilę zamienić dwa słowa. Ani przy szefostwie, ani przy podwładnych i bez rozróżniania płci. Nikt tego u nas nie robi, ani teraz, ani 20 lat temu jak zaczynałam pracę.
      Jak wchodzę do dużych budynków gdzie jest rodzaj portierni/informacji przy wejściu to ci portierzy też siedzą w pracy. Nie zrywają się na nogi przy każdej osobie, która podejdzie o coś zapytać.

      Pkt. 2-3 zgoda, to brak kultury
      • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 08:19
        1. Jak jesteśmy w pracy? Nie wyobrażam sobie, żebyśmy wstawali przy każdym, kto zajrzy na chwilę zamienić dwa słowa. Ani przy szefostwie, ani przy podwładnych i bez rozróżniania płci. Nikt tego u nas nie robi, ani teraz, ani 20 lat temu jak zaczynałam pracę.

        Zgadzam się. Też nigdy się nie spotkałam z wstawaniem w tej sytuacji, nie bardzo to sobie wyobrażam. Wchodzę do pokoju kolegi spytać o jakieś rzeczy związane z pracą, a on miałby za każdym razem wstawać żeby ta rozmowa przebiegła na stojąco? Nawet jak to trwa dłużej niż pytanie - odpowiedź, czyli np. coś mu pokazuję, albo czekam aż on coś np. policzy czy wpisze do kompa, to przecież nie ma żadnego sensu żeby w tym czasie stał.
        Pomysł dośc dziwny jak dla mnie, ale może gdzieś się to praktykuje.
        • blasckbird13 Re: Grzeczność 16.10.25, 22:07
          Siedzieć w trakcie rozmowy z kimś, kto stoi? O_O
          Niemożliwe. Sprężyna uruchamia mi się automatycznie.

          Serio w obecnych czasach można nie wstawać?
          • cottonrose Re: Grzeczność 17.10.25, 01:32
            zapraszam do mojego watku o negatywnym odbiorze grzecznosci.
            Okazuje sie, ze swiadczenie grzecznosci moze byc zle skomentowane przez postronnych... i to najwyrazniej nikogo nie dziwi.
      • 71tosia Re: Grzeczność 16.10.25, 08:54
        A ja zwykle wstaje lub proszę by rozmówca tez usiadł.
        • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 08:57
          No zabronione nie jest przecież, ale dość jednak nietypowe.
        • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 09:10
          Jak rozmówca wszedł na dłużej- mamy razem nad czymś pracować to oczywiście siada.
          Ale wstawanie mojego rozmówcy przy krótkiej, roboczej ro,miwie? Dla mnie to sygnał zakończenia spotkania albo rodzaj konfrontacji. Generalnie niekomfortowe.
          • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 09:13
            Oczywiście, że niekomfortowe. Jak i wiele innych reguł s-v. Są różnice między zasadami dobrego wychowania a praca, bo to ma duże znaczenie praktyczne. No zasady precedencji są inne - bardziej od płci czy wieku liczy się stanowisko. To wiele ułatwia
            • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 17:48
              Dlatego też zasady s-v ewoluują. Kiedyś w dobrym tonie było całowanie kobiet w rękę na powitanie, korowody z odsuwaniem i przysuwaniem krzeseł przy stole i wiele innych. Odeszly w niebyt i teraz wlasnie budzą dyskomfort jeśli ktoś nagle wyskoczy z takim "okazywaniem szacunku". A w relacjach zawodowych to już w ogole byłyby odebrane jako skrajnie nieprofesjonalne.
              • 71tosia Re: Grzeczność 17.10.25, 14:37
                No a u mnie dyskomfort powoduje gdy rozmawiam z rozpartym za biurkiem urzędnikiem który nie przerywa nawet spożywania śniadania (zdarzenie z ostatnich dni) Pani nie tylko nie wstała ani nie zaproponowała bym usiadła ale żarła i żarła.
                • iwles Re: Grzeczność 17.10.25, 16:13

                  Żreć przy petencie nie powinna.
                  Ale przyszłaś załatwić jakąś sprawę i liczyłaś, że pani będzie cie wysłuchiwać na stojąco? Po czym na stojąco zapozna się z twoja sprawą, sprawdzi coś w komputerze, albo dokumentach, też na stojąco, po czym na stojąco przystawi pieczątki i podpisze się na każdej stronie?
                  • 71tosia Re: Grzeczność 17.10.25, 18:12
                    Dla mnie normalne jest ze witam się z kimś kto wchodzi do pokoju wstając a później proponuje bysmy oboje usiedli gdy omawiamy cos razem.
                    • iwles Re: Grzeczność 18.10.25, 10:36

                      Wchodzisz do urzędu (juz do konkretnego pokoju) załatwić sprawę, siedzi tam trzech pracowników i wszyscy mają wstawać na powitanie za kazdym razem, jak wchodzi każdy petent???
    • eagle.eagle Re: Grzeczność 16.10.25, 04:41
      1. Mam kolegę z pracy, starszy ode mnie, myślę że może mieć ok 55-60 lat, on nie usiądzie jak kobieta stoi, dodatkowo facet całe życie pracował jako przełożony - teraz jesteśmy na równoległym stanowisku. To trochę męczące. Na szczęście tylko jeden taki jest.
    • lomek22 Re: Grzeczność 16.10.25, 04:54
      Syna regularnie musztrowałem całe życie i nadal mu wykładam, jak się ma zachowywać w nowych specyficznych sytuacjach. Ze szczególnym uwzględnieniem jak należy się zachowywac w stosunku do kobiet, znowu ze szczególnym uwzględnieniem rówieśniczek (potencjalnych partnerek). I zawsze dodaję: odpuść sobie bliższe znajomości z tymi, które takiego zachowania nie doceniają.
    • kotejka Re: Grzeczność 16.10.25, 06:27
      Przepuszczanie w drzwiach. Notoryczne i meczace. Chce wyjsc a cizba na mnie napiera. Szczegolnie dotyczy mlodszych. Starsi chyba jednak byli uczeni kindersztuby. U dzieci - cala masa zachowan wskazujacych na brak jakiejkolwiek oglady. Np. notoryczne przerywanie i wchodzenie doroslym w slowo. Matka z.kims rozmawia i dzieciak ma wywalone, podchodzi przerywa, ciagnie za rekaw. Rodzice jednak wzmacniaja takie zachowania i natychmiast wybijaja sie. Nie ma zadnego - poczekaja, rozmawiam z pania. W grupie, kazdy chce gadac przez kazdego, a tak sie nie da. Tluczenie do glowy zasady - jeden mowi, reszta slucha to orka na ugorze. Tego dzieci nie znaja po prostu, bo sie tego nie uczy w domach, nie modeluje.
    • alexis1121 Re: Grzeczność 16.10.25, 07:11
      We wszystkich trzech sytuacjach poczułabym zażenowanie. Ogólnie oceniam polskich mężczyzn (jako grupę) dość negatywnie, zresztą sama pisałam tu o nieuprzejmym panu, który nie podziękował mi za rekomendację pomidorów.
      • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 12:28
        Ja pamiętam jeszcze jakiegoś nieuprzejmego pana z poczekalni gdzieś tam.
    • kocynder Re: Grzeczność 16.10.25, 07:38
      Pokłosie traktowania bombelinek i bombelków jak cudu świata.
      1. Czas jakiś temu opisałam sytuację, której byłam świadkiem: do tramwaju wsiadła czwórka młodych ludzi (2 panny i 2 paniczów). I panicze posadzili zadki na ostatnich wolnych siedziskach, a panny nad nimi stały. I nie widziały w tym NIC niestosownego! Kiedy opisałam sytuacje na forum - 90% głosów było na zasadzie "skoro im to pasuje?", "Czepiasz się!", "No i co z tego?"...
      2. ów tatuś zapewne jako bombelek miał prawo strojem wyrażać swoją osobowość. Parę dni temu byłam świadkiem jak jakaś mamusia gardłowała, że paskudna szkoła chce jej narzucić sposób ubierania córki, że rzeczona szkoła "gnoi osobowość dziecka", że "niech spier...ją", bo... Szkoła wystosowała maila do wszystkich rodziców, iż w związku ze świętem apeluje o przyjście dzieci w danym dniu w stroju galowym! Serio, oczekiwanie, że raz na jakiś czas dziecko włoży białą bluzkę i czarną spódnicę/spodnie to jest "gnojenie" i "traumatyzowanie"? No, widać ten tatuś, którego spotkałaś właśnie był synkiem takiej mamusi jak spotkana przeze mnie, która nie pozwalała go "terroryzować". No i nie nauczył się nawet podstaw...
      3. Niestety, fakt. Język, zwłaszcza młodych ludzi, jest coraz uboższy. Poza wulgaryzmami i angielskimi skrótami. Synonimy, metafory, archaizmy... Pomijając, że wielu nie zna tych nazw - to zanika w mowie to, co oznaczają.
      • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 08:29
        Dla mnie na przykład gorsze niż to w jakiej konfiguracji siedzi lub stoi młodzież, której to pasuje, jest zgryźliwe komentowanie i ciągnięcie tematu tygodniami, w połączeniu z pogardliwymi określeniami np. "bombelinki i bombelki".
        I wolę młodzież, która nie zna pojęcia archaizmu, niż wielce kulturalną i wykształconą w swojej opinii zgryźliwą babę, która o nich pasywno-agresywnie biadoli.
        Ot, preferencja tongue_out
        • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 08:31
          35wcieniu napisał(a):

          > zgryźliwą babę, która o nich pasywno-agresywnie biadoli
          > .
          > Ot, preferencja tongue_out

          Komentarz samokomentujacy się.
          • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 08:38
            I hope!
          • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 15:56
            "Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą"
            • kocynder Re: Grzeczność 16.10.25, 17:40
              A pamiętasz co tam wcześniej stoi? Czy tylko to jedno zdanie wyrwane z kontekstu, bo akurat ładnie pasuje?
              "Wtem pan Podkomorzy,
              Wlawszy kropelkę wina w szklankę panny Róży,
              A młodszej przysunąwszy z talerzem ogórki,
              Rzekł: "Muszę ja wam służyć, moje panny córki,
              Choć stary i niezgrabny". Zatem się rzuciło
              Kilku młodych od stołu i pannom służyło.
              Sędzia, z boku rzuciwszy wzrok na Tadeusza
              I poprawiwszy nieco wylotów kontusza,
              Nalał węgrzyna i rzekł..."
              Czyli jednak w "Panu Tadeuszu" nie chodziło o to, że ktoś krytykuje (bo wszak Sędzia jak najbardziej skrytykował!), a o to, że x młodzieńców, rozparło zady na ławach, i żaden nie ruszył pomóc pannom czy starszym. Dla informacji: Księga I, w moim wydaniu strona 10. big_grin
              • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 18:33
                > A pamiętasz co tam wcześniej stoi?

                Owszem, przypadkowo wiem, ale co to ma do rzeczy?
                • kocynder Re: Grzeczność 16.10.25, 18:47
                  No, przypadkowo dużo. Bo to trochę jak ze sławnym "Kończ waść, wstydu oszczędź!" pana Kmicica. Otóż mnóstwo ludzi używa tego cytatu (błędnie!) jako "skończ bredzić, bo się nie da słuchać!", podczas gdy w rzeczywistości była to prośba o dobicie, przyznanie do porażki.
                  Tu wyżej forumki się nadymają, że wolą chamowatą młodzież, której "tak pasuje" od starej, zgryźliwej baby (mnie). Ich prawo. Ale rzecz w tym, że Sędzia Soplica właśnie skarcił młódź, iż siedzi rozparta zamiast SŁUŻYĆ pannom. Zapewne gdyby Sędzia zoczył obrazek, że hrabia i Tadzio rozwaleni na fotelach, a Zosia stoi, bo dla niej miejsca siedzącego zabrakło - to by go apopleksja trafiła z marszu i nie padłyby słowa o grzeczności - bo było to coś, co się w kulturze nie mieściło. big_grin
                  I dla jasności - nie, do wspomnianej napotkanej młodzieży niczego nie komentowałam.
                  • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 19:11
                    > Zapewne gdyby Sędzia zoczył obrazek, że hrabia i Tadzio rozwaleni na fotelach, a Zosia stoi, bo dla niej miejsca siedzącego zabrakło - to by go apopleksja trafiła z marszu i nie padłyby słowa o grzeczności

                    Ja się tym cytatem nie odnosiłam do sytuacji, kiedy ktoś stoi, a ktoś siedzi, tylko do wypowiedzi forumek, w których jedna drugiej sugeruje, że jej wypowiedź jest niegrzeczna.

                    > ze sławnym "Kończ waść, wstydu oszczędź!" pana Kmicica. Otóż mnóstwo ludzi używa tego cytatu (błędnie!) jako "skończ bredzić, bo się nie da słuchać!"

                    "Kończ Waść..." oraz "Grzeczność nie jest nauką..." czy też "Kto, jak nie my, kiedy jak nie teraz..." to są tzw. słowa skrzydlate. Można je stosować nie tylko w sytuacji służenia pannom przy wieczerzy czy pojedynku na szable, lecz w różnych okolicznościach.

                    (Np. "Geometria nie jest nauką łatwą ani małą").
        • nastarana Re: Grzeczność 18.10.25, 01:20
          35wcieniu napisał(a):

          , niż wielce kulturalną i wyksz
          > tałconą w swojej opinii zgryźliwą babę, która o nich pasywno-agresywnie biadoli
          > .
          Ona tak zawsze. I do tego zawsze jest świadkiem jakichś dziwnych sytuacji, gdzie słyszy dokładną rozmowę kilku obcych sobie “mamuś” lub “bombelkow”.
      • analoga_niet Re: Grzeczność 17.10.25, 07:54
        1. To nie jest brak kultury tylko jej zmiana, koniec z całowaniem rączek i pustymi gestami przy jednoczesnej dyskryminacji, dziewczyny są równe chłopakom i tak chcą być traktowane. Nie ma żadnego powodu żeby para 16-latków różniła sie prawem do siedzenia w zależności od genitaliów. Czym innym jest ustąpienie miejsca osobie słabszej.
        2. Niekoniecznie. Mógł mieć ostry rygor do 18 i jako dorosły negować to
        3. Język większości zawsze był ubogi
      • bezmiesny_jez Re: Grzeczność 17.10.25, 08:30
        >I panicze posadzili zadki na ostatnich wolnych siedziskach, a panny nad nimi stały. I nie widziały w tym NIC niestosownego!

        A co w tym niestosownego? To, że nareszcie kończy się traktowanie kobiet jako słabszych z zasady? Ustąpić miejsca starszej osobie, człowiekowi z nogą w gipsie, kobiecie w ciąży - jak najbardziej. Ale dziewczynie, bo jest dziewczyną?

        PS. W czym jesteś lepsza nazywając ich pogardliwie pannami i paniczami?
        • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 17.10.25, 22:09
          Podejrzewam, że tym pannom to nie przeszkadzało, panicze nie traktują panien jak słabszych, a panny paniczów jako bardziej kompetentnych w dziedzinach innych niż gotowanie i kwiaty cięte.
      • trina45 Re: Grzeczność 17.10.25, 21:39
        tak jest we wszystkich krajach, ludzie mowia skrotami
    • homohominilupus Re: Grzeczność 16.10.25, 08:28
      Tak, zmieniły sie normy, na niekorzyść oczywiście. Kindersztuba praktycznie nie istnieje.

      Wystarczy poczytać to forum.


      Pamiętam watek w którym forumka oburzona była na przedszkolankę, która śmiała zwrócić uwagę mężusiowi, zeby zdjął kaptur podczas pobytu na terenie placówki.
      I lockdownowe wątki o świętym prawie bombelka do uczestniczenia w lekcji zdalnej w piżamie prosto z rozmemlanego łóżka.
      Itd, itd
      • simply_z Re: Grzeczność 16.10.25, 13:47
        Tak albo watek na temat zniszczonej spodnicy.
    • berdebul Re: Grzeczność 16.10.25, 08:40
      1. Nie lubię siedzieć, większość moich współpracowników to mężczyźni, sama ich proszę żeby siedzieli, po miesiącach/latach współpracy już nawet nie wstająwink Łatwiej mi się skupić na rozmowie jak mogę się ruszać, bezpieczna forma stimowania (asd).
      2. To mnie zawsze zaskakuje. Tak jak siadanie do stołu i siedzenie w czapce z daszkiem.
      3. Dramat.
      • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 08:43
        Tak jak siadanie do stołu i siedzenie w czapce z daszkiem.

        A to się ostatnio często spotyka. Może nie w restauracjach, ale np. w ogródkach knajpek i tego typu miejscach.
        Faktycznie kiedyś chyba tego nie było i trochę dziwi ale w sumie nie widzę problemu.
        • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 11:49
          Kiedyś nie było tylu restauracji na zewnątrz.
          Z jednej strony przykaz chronienia się przed słońcem, więc dużo osób faktycznie te czapki nosi latem.
          Z drugiej strony - w restauracyjnym ogródku nie bardzo jest co z tą czapką zrobić jak już ktoś ją zdejmie z głowy.
          • simply_z Re: Grzeczność 16.10.25, 13:46
            Mozna polozyc na krzesle obok, zawiesic na wieszaku, opcji jest mnostwo.
            • 35wcieniu Re: Grzeczność 16.10.25, 13:48
              Wszyscy znajomi faceci wieszają na rogu oparcia krzesła.
            • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 14:42
              Gdzie masz wieszaki w ogródkach? A krzesło obok, owszem, można wykorzystać, pod warunkiem, że nie ma tłoku i ludzie nie wydzoerają sobie z rąk wolnych krzesełek.
              Pozostaje jeszcze kwestia słońca i tego, że czapka ma przed tym słońcem chronić. Zdjęcie czapki na godzinę jak siedzisz np. w nadmorskiej smażalni albo włoskiej pizzeri może skończyć się poparzeniem słonecznym.
              • simply_z Re: Grzeczność 16.10.25, 15:12
                Bywaja, no ale zlej baletnicy jak to mowia...
                • kamin Re: Grzeczność 16.10.25, 17:53
                  Ojj, jaką zgryźliwość smile . Może i bywają, razem ze stojakami na parasole, gazetnikami i stojakami na narty. Standardowe wyposażenie restauracyjnego letniego ogródka czynnego cztery miesiące w roku.
    • szarmszejk123 Re: Grzeczność 16.10.25, 09:22
      Nie w temacie, ale mnie najbardziej dziwi, kiedy widzę kierowców na drodze w stroju pana z punktu 2. Jak konie z klapkami na oczach w tych kapturach naciągniętych na maxa.
    • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 12:49
      W sytuacji nr 3 zwróciłabym się do ochrony siłowni z prośbą o uspokojenie panów.
    • bmtm Re: Grzeczność 16.10.25, 12:58
      Zależy czy ktoś jest niekulturalny (świadomie) czy po prostu nie posiada progowego poziomu kultury. To bowiem dwie zupełnie inne sytuacje: a) człowiek niekulturalny/niegrzeczny, b) człowiek pozbawiony fundamentalnych wzorców kultury/jakichkolwiek zasad zachowania

      Człowieka niekulturalnego zawsze należy "ratować" i na swój sposób uświadamiać albo cywilizować. Student zachowuje się niekulturalnie- zasygnalizuj problem; podwładny jest opryskliwy wobec osób trzecich- uświadom mu to. Możesz się nawet pokłócić w tej sprawie. Trzeba umoralniać i pokazywać dobre wzorce.

      Człowiek pozbawiony kultury to inna sytuacja. Taki osobnik jest już na swój sposób stracony dla społeczeństwa. Do pewnego stopnia również bezwartościowy w jakimkolwiek kontakcie. Nic z takim osobnikiem nie zrobisz bo czas poświęcony na resocjalizację/naukę kultury przewyższa ewentualne zyski. Spotkałem w życiu kilka przypadków. Napastliwość, złośliwość, skrajny egocentryzm połączony z brakiem kultury- są to ułomności nie do przeskoczenia.
      • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 13:15
        > Zależy czy ktoś jest niekulturalny (świadomie) czy po prostu nie posiada progowego poziomu kultury.

        Dla osób postronnych to nie ma znaczenia.

        Jeśli jadę autobusem i ktoś w rozmowie przez telefon klnie straszliwie na głos, to jest mi obojętne, czy ma wpojone fundamentalne wzorce kultury, czy nie. Uszy tak samo razi wulgaryzm z ust prof.dr.hab. jak i pracownika fizycznego niewykwalifikowanego. I jednej i drugiemu zwracam uwagę, żeby się opamiętał/a, bo nie jest w autobusie sam/a.
        • bmtm Re: Grzeczność 16.10.25, 14:01
          Człowiek zachowujący się niekulturalnie (a znający jednak zasady kultury) najczęściej reaguje na komunikaty ze strony otoczenia. Ktoś się skrzywi, ktoś mruknie "hmmm" słysząc przekleństwo i wtedy taka osoba jednak modyfikuje swoje zachowanie albo przynajmniej wie, że robi coś nie tak.

          Prosty przykład- głośne gadnie w tramwaju albo przeklinanie w autobusie -> Reakcja otoczenia -> Częściowa jednak modyfikacja zachowania albo poczucie winy.

          Człowiek zupełnie pozbawiony kultury nie reaguje na subtelne komunikaty niewerbalne lub werbalne.
          Dyskusje z takimi najczęściej prowadzą do niczego dobrego lub wyłącznie do agresji.
          • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 15:09
            > Człowiek zachowujący się niekulturalnie (a znający jednak zasady kultury)

            Sądzę, że w społeczeństwie nie ma (lub są nieliczne) jednostek, które nie wiedzą, że w przestrzeni publicznej nie wolno używać wulgaryzmów. Osoby klną, bo nikt im nie zwraca uwagi. Jeśliby pasażerowie często i solidarnie w autobusach pacyfikowali ordynusów, to ci na pewno nie klęliby.

            Ale ludziom jest albo to obojętne, albo się boją, że oberwą, i jest jak jest.
            • bmtm Re: Grzeczność 16.10.25, 15:20
              Z przeklinaniem być może. Z napastliwością, kłótliwością, opowiadaniem seksistowskich czy rasistowskich dowcipów bywa już różnie. Są takie jednostki w społeczeństwie.
              • bmtm Re: Grzeczność 16.10.25, 15:27
                Są zresztą osoby złośliwe z natury. Cywilizowanie takich osób to ogromna praca, właściwie niemożliwa do wykonania. Wymagałoby to chyba jakiegoś regresingu psychologicznego do poziomu pięciolatka i ewentualnych prób normalnego socjalizowania.

                Podobnie bywa z ludźmi natarczywymi. To często kwestia wychowania, nawyków wyrobionych przed okresem dojrzewania. Takie osoby działają na zasadzie odruchu- nie kontrolują swoich zachowań i nie rozumieją ich niewłaściwości.
                • demodee Re: Grzeczność 16.10.25, 16:02
                  > Cywilizowanie takich osób to ogromna praca, właściwie niemożliwa do wykonania.

                  Wcale nie! Nie ma potrzeby przeprowadzania terapii osoby, która klnie w autobusie lub rzuca złośliwe uwagi czy seksistowskie dowcipy, żeby się tego oduczyła. Dla mnie wystarczy, jeśli ta osoba nie będzie się zachowywała w sposób, który mi przeszkadza w mojej obecności.

                  Jak ja nie widzę i nie słyszę, to osoba może zachowywać się dowolnie.
      • bene_gesserit Re: Grzeczność 16.10.25, 19:05
        bmtm napisał(a):


        > Człowieka niekulturalnego zawsze należy "ratować" i na swój sposób uświadamiać
        > albo cywilizować. Student zachowuje się niekulturalnie- zasygnalizuj problem; p

        Ale jak konkretnie?
        Mnie w domu uczono, że dorosłych ludzi się nie wychowuje u zwrócenie uwagi na czyiś nietakt jest większym nietaktem niż ten, który nietakciarz popelnił

        > odwładny jest opryskliwy wobec osób trzecich- uświadom mu to. Możesz się nawet
        > pokłócić w tej sprawie. Trzeba umoralniać i pokazywać dobre wzorce.

        Może i trzeba, ale to nie ma nic wspólnego z dobrymi manierami.
        A kłótnia nie jest skutecznym sposobem do przekonania kogokolwiek, bo w grę wchodzą emocje, czyli rozum się wycofuje
        • bmtm Re: Grzeczność 17.10.25, 10:33
          Nie trzeba krytykować wprost. Czasem wystarczy spojrzenie, gest, pomruk niezadowolenia lub celna uwaga o charakterze ogólnym.

          • bene_gesserit Re: Grzeczność 18.10.25, 00:57
            Mhm, krytyka aluzyjna, a winny się domyśli. A alternatywą ma być kłótnia.
            No weź, gdzie tu miejsce na asertywność.
    • po_godzinach_1 Re: Grzeczność 16.10.25, 13:48
      1. Wstajemy gdy ktoś do nas podchodzi porozmawiać dlatego, że trudno jest rozmawiać, gdy ktoś stoi nad głową i aby na niego patrzeć musimy zadzierać głowę. Wstawanie jest wygodniejsze (nie mówię o przelotnej wymianie zdań.

      2. Wchodząc do pomieszczenia zdejmujemy kaptur po to, aby u innych ludzi nie powodować uczucia zagrożenia.

      3. Tu nie ma czego komentować
      • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 16:06
        ad 1) wystarczy nie dyszeć komuś w kark, stanąć metr od biurka i nikt nie musi niczego zadzierać. Jak rozmowa ma być dłuższa, to wygodniejsze jest zaproponowanie krzesła niż wstawanie.
        • kokosowy15 Re: Grzeczność 16.10.25, 17:03
          Gdy czytam niektóre wypowiedzi, mam wrażenie że słucham opinii Mariutki z filmu "Czterdziesty pierwszy" na temat różnicy między postępowa moralnościa bolszewicka a konserwatywna - burzuzayjna. Rewolucjonista to rewolucjonista, obojętnie w jakiej sferze zycia, niezależnie czy chodzi o zasady grzeczności czy pojęcie np spekulacji.
        • po_godzinach_1 Re: Grzeczność 16.10.25, 17:14
          nick_z_desperacji2 napisała:

          > ad 1) wystarczy nie dyszeć komuś w kark, stanąć metr od biurka i nikt nie musi
          > niczego zadzierać. Jak rozmowa ma być dłuższa, to wygodniejsze jest zaproponowa
          > nie krzesła niż wstawanie.

          Hmmm... smile

          Nie, po prostu jest lepiej i wygodniej, gdy dwie osoby rozmawiające z sobą mają wzrok na podobnym poziomie, więc albo obie stoją, albo obie siedzą

          Tak po prostu jest lepiej
          • berdebul Re: Grzeczność 17.10.25, 04:02
            Tak, ale czasami przy dużej różnicy wzrostu pojawia się problem. Mój obecny przełożony jest Wysoki, ja mu sięgam w porywach do mostka. Więc jak on siedzi, a ja stoję to mamy wzrok na tym samym poziomie big_grin więc pomijając preferencje (moje) dotyczące stania, tak jest łatwiej.
    • majenkirr Re: Grzeczność 16.10.25, 17:31
      wakacje_50 napisała:
      > 1/ sytuacja urzędowa: na krześle siedzi facet, do pokoju wchodzi kobieta, zaczynają rozmawiać.



      Wg mnie to jest ok, ja raz byłam świadkiem takiej sytuacji:
      Kawiarnia (nie, nie Starbucks!😂), przy stoliku siedzi chłopak. Wchodzi dziewczyna, rozgląda się, podchodzi do niego. "X?" pyta, on "tak, cześć Y". Widać, ze to pierwsza randka. Podają sobie ręce, on CAŁY CZAS SIEDZI. Ona w końcu tez siada, coś tam mówią jak się jechało itp. Ja miejscu tej dziewczyny to bym od razu zrobiła w tył zwrot. Nie marzy mi się jakaś przedwojenna musztra, ale na boga, jakieś minimum kultury!
      • niemcyy Re: Grzeczność 16.10.25, 17:42
        Randka to (tym razem naprawdę wink) inna sytuacja niż sytuacja urzędowa. W urzędzie płeć nie ma znaczenia. A na a'la randce z internetu to kobieta chyba też wstaje, żeby się przywitać?
        • po_godzinach_1 Re: Grzeczność 16.10.25, 18:03
          niemcyy napisał(a):

          > Randka to (tym razem naprawdę wink) inna sytuacja niż sytuacja urzędowa.

          No to spójrzmy na sytuację urzędową: idziesz na umówioną wizytę do prezydenta miasta, wchodzisz, on nie wstaje, zaczynasz rozmowę mówiąc o swojej sprawie - on, rozmawiając z tobą, siedzi, ty stoisz, w końcu wychodzisz - on nie wstaje

          Czy to jest ok?
          • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 18:15
            I nie widzisz różnicy między umówionym spotkaniem, na którym jedna osoba wyraźnie występuje w charakterze gościa, a kolegą, który wpadł o coś zapytać? No to wypada nie tylko żebyś wstała, ale też wyszła zza biurka, poprawiła marynarkę i podała koledze rękę, proponując coś do picia i miejsce do siedzenia.
            • po_godzinach_1 Re: Grzeczność 16.10.25, 18:20
              nick_z_desperacji2 napisała:

              > I nie widzisz różnicy między umówionym spotkaniem, na którym jedna osoba wyraźn
              > ie występuje w charakterze gościa, a kolegą, który wpadł o coś zapytać?

              Bo nie ma różnicy. Albo ktoś jest grzeczny zawsze, albo tylko wtedy, gdy chce udawać grzecznego by coś zyskać
              • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 19:10
                Skoro nie uznajesz różnic między sytuacjami i zawsze stosujesz jeden szablon, to pamiętaj, żeby nie tylko łaskawie wstać, ale też wyjść zza biurka, bo witanie się przez biurko jest niekulturalne, potem zapnij marynarkę, podaj koledze rękę, koniecznie jako pierwsza i dopiero zapytaj, co go sprowadza, na pożegnanie odprowadź do drzwi, broń borze nie siadaj, zanim nie wyjdzie. Jak będziesz konsekwentna, to przynajmniej będą mieć wesoło.
              • nick_z_desperacji2 Re: Grzeczność 16.10.25, 19:12
                btw. nie możesz z góry zakładać, po co kolega przyszedł, więc cały rytuał powitalny gościa należy przeprowadzić nawet jeśli chciał tylko zapytać, czy nie wiesz, kiedy Kaśka z urlopu wróci. I nie zapominaj o czymś do picia.
            • po_godzinach_1 Re: Grzeczność 16.10.25, 18:21
              nick_z_desperacji2 napisała:

              > a kolegą, który wpadł o coś zapytać?

              Aha, i nie manipuluj, nie mówimy o sytuacji wpadł o coś zapytać, tylko o rozmowie 2 osób
          • niemcyy Re: Grzeczność 17.10.25, 22:47
            Nie ok, niezależnie od kombinacji płciowej. Ale majenkirr oburzyła się, że chłopak nie wstał do przywitania płci przeciwnej.

            (Duda stał u Trumpa i nie narzekał wink).
      • bmtm Re: Grzeczność 16.10.25, 17:49
        Jak chłopak atrakcyjniejszy to się nie dziwię smile
    • ritual2019 Re: Grzeczność 16.10.25, 18:04
      1. Nie widze problemu
      2.burak, do tego pewnie aie mocno spocil.
      3. Paskudne zachowanie. Bylam kilka tygodni temu ma basenie, dwie Polki rozmawialy slowo 'ku...a' padlo w kazdym zdaniu.

      Nie lubie spozniania sie bez waznego powodu. Brak szacunku. Glosnych ludzi w przestrzeni publicznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka